| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Tom, Rozdzial
2004 2, III| znowu gruba, poprzeczna fałda. W rękach jego długie widły 2005 3, I | zieleni, opłynięta ciężkimi fałdami żałobnej sukni, przedstawiała 2006 2, II | płocie prawił o cywilizacji, fałszem jest i potwarzą na cywilizację 2007 2, I | histeryczek, prawdziwych i fałszywych księżniczek miałem dosyć, 2008 2, II | to już rzecz, że ske 1a fam we.~- Ce que la femme veut... - 2009 3, II | fiu! fiu! z najpiększymi familiami... panie dobrodzieju mój... 2010 3, III| tęgą głową, musiał przecież fanaberię jakąś okazać i nie dopuścić, 2011 2, III| Anzelm poznał od razu. Był to fanfaron i elegant Michał, w ubraniu 2012 2, V | najdziwniejszym i prawie fantastycznie wyglądającym zjawiskiem 2013 3, I | ognistemu temperamentowi, z fantastycznością za nieomylną oznakę geniuszu 2014 3, I | niebieskich, nagich modeli, fantastycznych draperii, gwaru, gorączki, 2015 3, I | zasadzonego ręką przez bujną fantazję kierowaną. Pełno tu było 2016 2, II | poświęcenia...~Długo na temat ten fantazjując nie zauważyła niedorosłej, 2017 3, III| iskrzyły się na szyjach fantazyjnie związane chustki i krawaty, 2018 3, V | najmodniejszym płaszczu i fantazyjnym kapeluszu wyskoczył Zygmunt 2019 2, I | poprzedzając.~- Co ja z tym fantem pocznę? - z widoczną troską 2020 2, III| osypał kroplami różnych farb, Biała i różowa przemagały 2021 2, IV | uczepiłem się matki, która fartuch przy oczach trzymała i przed 2022 1, VI | ramionach albo w wielkich fartuchach niosły dzikie zielsko, albo 2023 3, IV | i pasiastymi spódnicami, fartuchami, kilimkami własnej roboty, 2024 2, V | rozczochrana, w ogromnym fartuchu niosła przez pole zielsko 2025 1, V | panna Jadwiga co takiego w fartuszku niesie?~- Ziele dla krów! 2026 2, I | nakłamałeś w życiu jak ostatni faryzeusz. Przyniosę ci więc konfitur, 2027 3, III| których zdjęto owsy, konopie i fasolę, domy i drzewa stały w wyraźnych, 2028 2, I | rozrosłych bzów i z gęstego rzędu fasoli, która tuż przy ścianie 2029 1, IV | bombiastych i z mnóstwa fatałaszek złożonych strojów młodszych 2030 2, II | i inne tam różne kobiece fatałaszki to są rzeczy kosztowne... 2031 3, V | Wiedziała, że panią Benedyktową fatygują wszelkie rozmowy i wizyty, 2032 3, I | obojętnymi rzecz to zwykle fatygująca. Po prostu lenił się fatygę 2033 2, I | zwrócił się do Kirłowej:~- Ta faworytka moja wyrośnie na niepospolicie 2034 3, III| przy tym tak, jak gdyby ją febra brała. Kogo właściwie ugodzić 2035 3, III| cała trzęsąca się jak w febrze, poszła ona dziadunia swego 2036 3, III| szczupły i siwy jak gołąb felczer pobliski, o delikatnym profilu 2037 2, II | jeszcze marzyła o oliwkowym fellahu, a dziś oznajmiono jej, 2038 1, IV | pani Emilii, wystrojona i fertyczna, która tu niby Marcie w 2039 1, II | głowę... ~Teresa w kilku fertycznych poskokach podała żądane 2040 1, IV | kolumny i przezroczyste festony ocieniały obszerny i kilku 2041 2, V | cel świecił. Nas do tej festyny nie tylko dopuszczono, ale 2042 3, I | sercowy Shelley, uperfumowany Feuillet, pesymista Leopardi, najniespodzianiej 2043 2, IV | człowiekiem poezje Musseta i Feuilletowskie powieści - nie podjęły przed 2044 3, V | chociaż zmieszały się z nim figlarne także, to staccato, to znów 2045 1, I | Justyna z zaciekawieniem i figlarnością w oczach, z rozchylonymi 2046 3, I | aż na usta jej wybiegł figlarny uśmiech. Na palcach, cichutko, 2047 3, I | śmiech.~W dziecinnym jej figlowaniu czuć było zaczynające rozdzierać 2048 1, VI | świętych. Z chudości tych figur, ze szkieletowej długości 2049 2, V | nie było, ni to drzewniana figura do płotu plecami przyparta. " 2050 1, VI | różnobarwnymi godłami i figurami. Były tam białym pokostem 2051 1, IV | do starych porcelanowych filiżanek.~- Franek! - zagrzmiał na 2052 3, II | po jednej stronie mając filiżankę wzmacniającego kakao, po 2053 1, IV | ochrypły - po jakiemu to filiżanki wytarte! pył na spodzie! 2054 3, I | to aż uszy bolą... Une fille sans naissance et sans distinction... 2055 2, I | pocałował,~- Powiedziałaś jak filozof. Widzisz, to ta dwoistość 2056 2, I | odpowiedział - za mało jestem filozofem, abym myślał o końcu każdej 2057 3, V | mruknął Benedykt - te filozofie co innego, a twój los co 2058 3, II | Nie - odpowiedziała - o filozofii dokładnego wyobrażenia nawet 2059 3, II | i zaciśniętymi zębami.~- Filozofka! - syknął - rezonuje, waży, 2060 3, II | jakieś pozy bohaterki czy filozofki... Przy tym dziś właśnie 2061 1, II | co będzie? - ż przekorną filuterią pytał gość.~- Nie wierzę - 2062 3, II | gniewliwość i przebiegła filuterność, skołatanie troskami i trudami 2063 2, III| żartem zawsze, ze śmiechem, z filuternymi spojrzeniami i zamaszystymi 2064 1, II | Począł więc opowiadać o finansowym i gospodarskim stanie średnich 2065 3, IV | płachta złota purpurą i fioletem zakończona, wyżej zaś po 2066 3, II | której przepływały kiry fioletów i nad którą, niby rozwiewna 2067 3, I | tego należącej; że jest on fizycznie za mało na wiek swój rozwiniętym, 2068 2, II | do szafy biegając rozbiła flakon z perfumą i flaszkę z lekarstwem, 2069 2, V | Dziadka do sieni wysunęła, flakowaty i zabłocony ogon sukni dla 2070 2, II | rozbiła flakon z perfumą i flaszkę z lekarstwem, ale co pewna, 2071 2, I | tonów jakiegoś zepsutego flecika, Trzask ognia, stuk siekiery, 2072 3, II | kanwy włóczkowymi różami i floresami okryte.~- Pantofle własnej 2073 1, II | leżałaś na migrenę czy flukcję... Pan Teofil Różyc, panna 2074 3, III| Pierwszemu drużbantowi, który na fochy bohdanki swej nie zważając 2075 1, IV | nie chciała.~- Tu fais des folies, Cfotilde - z cicha upomniał 2076 1, IV | Mais puisque je suis folle de toi! - tuląc się mu do 2077 2, I | Ojciec jego mając ten tylko folwarczek trzymał się wiecznie pańskich 2078 3, III| na właściciela osobnego folwarczku wyszły; i z wyszukanym imieniem 2079 3, II | pannę z kluczami i dziewką folwarczną idącą ku oddalonym budynkom. 2080 3, II | kiedy Benedykt w bramie folwarcznego dziedzińca rzucił synowi 2081 3, II | twarzą zwracając się ku folwarcznemu dziedzińcowi na czworaki 2082 3, III| brzemiony. Grubobrzucha postać folwarcznika Korozy i apoplektyczna cera 2083 3, II | drugiej strony stodoły na folwarcznym dziedzińcu rozlegał się 2084 1, II | dobrodzieju, na tej nędznej folwarczynie mielibyśmy oboje do roboty? 2085 3, II | śliczną glebą, a w tych folwarkach, jak u Pana Boga w spiżarni, 2086 2, V | na żart, bo całym domem, folwarkiem, ogrodem zarządzałam, szyjąc 2087 3, II | Wołowszczyzna posiada osiem folwarków ze śliczną glebą, a w tych 2088 2, II | druga klęczy przy łóżku i fontanną płacze! O nic u żadnej dopytać 2089 2, V | nią krótkotrwałe, niskie fontanny. Wkrótce znad boru, we wschodniej 2090 3, V | znaczenia słów jego zrazu formalnie zrozumieć nie mogąc, a potem 2091 1, III| trzymały Korczyn w oblężeniu formalnym i gdyby Benedykt zażarcie 2092 3, I | rozstania się z wykwintnymi formami, do cierpliwego znoszenia 2093 3, I | że nie jest abstrakcyjną formułą niewieściej cnoty, ale człowiekiem 2094 3, V | trzęsąca bryczka przez parę fornalskich koni ciągnięta, z parobkiem 2095 2, II | szklanych naczyń. Widocznie w fortecy tej bawiono się wybornie. 2096 1, IV | rozległy się w salonie naprzód fortepianowe akordy, a potem przeciągłe 2097 2, II | oranżerie, wojaże, paryskie fortepiany, stosunki z tym kapitalistą 2098 3, II | językiem mlasnął.~- Caca fortunka... caca... Żeby to te... 2099 1, V | procesie darmo zdrowie położę i fortunkę swoją nadwerężę, może mnie 2100 1, IV | siedzących na kanapie i fotelach nieznacznie ukazywały sobie 2101 3, I | adamaszkiem obite kanapy i fotele, męskie biurko z cennego 2102 3, I | składali. Przed głębokim fotelem u okna wielki, głęboki kosz 2103 1, IV | panie ku głównym kanapom i fotelom kończyła rozmowę z wysokim 2104 1, IV | długość salonu zmierzając ku fotelowi, na którym w gronie pań, 2105 3, I | pięknie oprawiona, dość duża fotografia Zygmunta, przedstawiająca 2106 3, IV | wisiało kilka rodzinnych fotografii i para strzelb pośród niedźwiedziej 2107 3, I | porach życia i usposobienia fotografowana, rysowana, szkicowana, malowana, 2108 3, I | które rysowane, malowane, fotografowane napełniały pokój jego matki. 2109 1, V | to panny jesienne... to francmadama ... tam trzy sapieżanki... 2110 3, I | mistrzowsko umie łączyć kuchnię francuską z polską...~Nagle odskoczył 2111 3, I | dzisiejszych ulubieńców francuskiej arystokracji: Claretiego, 2112 3, I | dwunastoletniego chłopca w stroju francuskim zeszłego stulecia z aksamitu 2113 1, IV | że hrabia cedził sylaby i francuszczyzny używał najwięcej, a Zygmunt 2114 1, I | kiedy ojczulek twój z tą Francuzicą romansował...~Urwała nagle, 2115 1, V | dziewięćdziesiąt lat ma... Francuzów pamięta, a więcej jak pięćdziesiąt 2116 1, IV | dyszkant domowego lokaja, Franka:~- Kawę przyniosłem!~Jak 2117 2, V | na wojnę chodziłem... Nad Franusiem naszym, starszym będąc, 2118 3, III| rodzicielskiego płotu oficerze Franusiu opowiadał, gdy wnuczka ku 2119 3, II | czoła, po spuszczonych i frędzlą czarnych rzęs otoczonych 2120 1, VI | podnieść, aby zobaczyć ruchomą frędzlę zboża rosnącego nad samym 2121 2, II | Leoniu, mozaikowej posadzki i fresków na suficie chciała...~Gniewnej 2122 2, II | nie spali. Marta doglądała froterowania posadzek dokonywanego przez 2123 3, II | wielkie bogactwa, które takie frukta rodzą, te... te... to... 2124 1, VI | krzaku dało się słyszeć frunięcie skrzydeł lub od strumienia 2125 3, IV | oraz żwawa Starzyńska we fruwającym wstążkami czepcu dokoła 2126 1, V | mnóstwem szelestów, ćwierkań, fruwań, brzęczeń, świegotów zlewających 2127 1, II | klonach i mieszały się z nim fruwania ptasich skrzydeł. Na przeciwległym 2128 2, IV | napełniły się trwożliwym fruwaniem skrzydeł. Jan chwilę jeszcze 2129 3, II | niż to bywało przy lekkim fruwaniu i ptaszęcym szczebiocie 2130 1, IV | pomoc! Idź mi stąd zaraz, frygo, i ani pokazuj się więcej ! 2131 3, I | Zygmunt nazywał modelem do Fryny i w której towarzystwie 2132 1, II | małej i zgrabnej głowie fryzował włosy, dlatego zapewne, 2133 2, I | wyskoczył, wazon z kwitnącą fuksją stłukli za bramę uciekał. 2134 2, III| w przeróżne wzory złoty fundament świata. One też to były, 2135 1, VI | siadał i pański już ród fundował. Ale najwięcej i tak jak 2136 3, II | abyśmy się na tym świecie nie fundowali, ale ojczyzny wiecznej szukali...~- 2137 2, I | Jest to ostatni już twój fundusz... trzeba, aby ktoś zajął 2138 3, IV | powodziło mu się na służbie, funduszu nie zebrał i córce posagu 2139 3, V | tajemniczość i zagadka! Wszystko to funta kłaków nie warte! Co w tym 2140 3, IV | hałasowali najwięcej, parobkom za furmanów im służącym głośne rozkazy 2141 3, I | wiodącej na łąkę ogrodowej furtce. Jedyną oznaką wzruszenia, 2142 2, II | chłopiec w siermiędze.~Przez furtkę do ogrodu wbiegłszy od starych 2143 2, II | szwagier myśli? Srebra, futra, koronki i inne tam różne 2144 3, II | minut potem widać go było z fuzją na ramieniu, z czarnym Marsem 2145 2, I | człowiek miał na plecach fuzję i z wielkim ożywieniem o 2146 2, V | nieszczęśliwą uczynił, a mnie w g a ń b i e pogrążył...~- 2147 1, III| Organizmy ludzkie - biedne te gąbki, które stosownie do drzewa, 2148 1, VI | uśmiechał się jeszcze.~- Gadaj gadkę! Bajki babom, a to, 2149 1, I | ramion i sukien śmiejąc się i gadając głośno i wszystkie razem. 2150 2, III| palcach chodzim i cicho gadamy, tak jakby umarły w domu 2151 3, IV | tylko nudziła trochę jego gadanina. On był z nas na te rzeczy 2152 3, III| tak ciekawego być może w gadaniu człowieka, który, jeżeli 2153 3, III| Jednak tu i ówdzie o nim gadano. Podstarzałe kobiety szczególniej 2154 2, III| zostawiłeś, kiedy takie głupstwa gadasz! Jakiż ja arystokrat? Ja 2155 2, V | jego doglądała wesołą swoją gadatliwością babską śmiesząc czasem i 2156 2, IV | Anzelm, który wesoły był, gadatliwy i cały na wierzchu. Podobno 2157 1, VI | Dzień kończy się i moja gadka także do swego końca idzie - 2158 1, VI | uśmiechał się jeszcze.~- Gadaj gadkę! Bajki babom, a to, co ja 2159 1, VI | słowa z pacierza, ze starej gadki wyrzucić nie mógł. Teraz 2160 2, II | wymagać było można! Czegoż ten gagatek więcej od losu swego żąda? 2161 1, V | żartobliwością rzekł: ~- Wiesz co, gagatku? jedź sobie znowu za granicę 2162 1, V | sztetyny ... a tam ten gaik cały śliwowy...~Wyprężenie 2163 1, I | ciemniejącymi na nich borkami i gajami; z drugiej wysoki brzeg 2164 2, I | spływały aż ku olchowemu gajowi duże i urodzajne ogrody 2165 3, II | żartobliwej i lekceważącej galanterii, ani ku jej ojcu wesołych 2166 1, IV | pozostałą pośród talerza galaretę, starannie serwetą otarł 2167 1, IV | chciwie dojadał ogromną porcję galarety i biszkoptów. Ku schylonej 2168 2, IV | tylko suknią zaczepiła o gałęź zgniecionego przez obalone 2169 1, VI | podskakiwały ku okrytym jagodami gałęziom, a w pobliżu tych miejsc 2170 3, IV | zrobiły ładnie ufarbowany gałganek!~Z wahającymi się jeszcze 2171 3, II | zepsuł! A czy ty wiesz, gałganie, że ta żniwiarka więcej 2172 3, II | sumienie, osły, łajdaki, gałgany...~- Mój ojcze... - spróbował 2173 2, II | potrzebuję, aby mi jak indyczce gałki do gardła rzucali... A ty 2174 3, III| pięknie. A to czysta trumna, galonami przyozdobiona!~Ale dziewczęta 2175 2, I | widać było zieloną, złotym galonem oszytą czapkę i trochę hardą, 2176 3, III| tak siarczystą puścili się galopadę. Nie przerwał jej, lecz 2177 3, IV | siedział Julek, a obok wozu galopował, co moment ku panu głowę 2178 3, II | siadając trzepała dalej:~- Ten gamuła Julek sprzeczał się że mną, 2179 1, V | zęby ci w gardło wepchnę, gamuło!~- Już skoszona i niech 2180 1, V | uczą. Pierwej doznaj, potem gań... Dobranoc!~Machnął czapką 2181 3, III| niej naigrawać się albo na gańbę dekretować jej nie powinien 2182 1, V | ten płot z desek, i ten ganeczek, i ule. W potrzebie najemników 2183 1, I | prędko, jakby ich diabeł ganił, drudzy popadali pośród 2184 3, III| Najwięcej było takich, którzy je ganili głośno i wyraźnie, żadnych 2185 2, I | rzeczach!~I miała już odejść ku gankowi, ale jeszcze młoda para 2186 1, IV | rozżaleniem. U stóp wschodów gankowych stojąc Klotylda mocno, mocno 2187 3, III| mu tam było, leniwemu i gapiowatemu, puszczać się w ścisk i 2188 2, II | tego wielkiego, niewinnie i gapiowato zębami i oczami śmiejącego 2189 1, IV | kiedy indziej nadętości lub gapiowatości.~Za tymi skromnymi parami, 2190 3, III| mozolami i dziwnymi jakimiś garbami okryte zacierał i ściskał 2191 1, IV | osłabieniem; szczupła jej kibić garbiła się i opadała na poręcz 2192 2, III| pies jednostajnie często garbili się; wyciągali, poziewali. 2193 2, II | widocznie męcząca, bo plecy garbiły mu się coraz więcej i wzrok 2194 2, V | Korczyńskiego domu weszła i zaraz w garderobie, w której się znalazła, 2195 1, VI | bywało, że za panami z gardłami i szabelkami na sejmiki 2196 3, III| się, a swania Giecołdowa gardząc tkliwością tłumów powiekami 2197 3, I | materialnym użyciem! Nie gardzi ona tłumem, owszem, namiętnie 2198 3, III| Korczyńskim nie cudzego i nie gardziciela, ale przyjaciela i opiekuna 2199 2, V | Na co nam w oczy leźć... gardzicielom, co wcale inszej przyjaźni 2200 3, III| jakże! Cudzemu, a do tego i gardzicielowi, ciał naszych i dzieci naszych 2201 3, III| najwięcej dla tej, że uboższymi gardził, prawie ich za ludzi nie 2202 2, II | i o drugich ani czuć się gardzoną, zdradzaną... Nie jest to 2203 2, V | napisano: "Jak glina w ręku garncarza, tak ludzie w ręku Stwórcy." 2204 3, V | uszczęśliwiłeś! Wieczna pociecha!~Garnęła się do niego, w ramiona 2205 3, III| na śnieżny i krochmalnymi garnirunkami sterczący kornet Fabianowej, 2206 1, IV | karafka!... Sto lat może garnitur był cały, a teraz, masz!... 2207 1, IV | takich szkód dopuszczać! Od garnituru karafka!... Sto lat może 2208 3, II | nadto nasypało się im go do garnków z przeszłości, a potem...~ 2209 2, IV | z wojną. Lepiej z małego garnuszka jeść w spokojności niż morze 2210 3, I | pracy. Będzie on, wspólnie z garstką wybranych, światłem roznieconym 2211 1, IV | blaski przez długie lata gasiły tęsknoty i łzy. Przy tym 2212 3, IV | pragnienie innego życia w nim gasło, gdy nad rozwartą książką 2213 3, I | ludzkie jak zdmuchnięte świece gasnąć mogły i na zawsze; bo myślała, 2214 1, IV | prostu siły ją opuszczały. Gasnącymi oczami porozumiała się z 2215 3, I | przenosi na drugą stronę gaszącej go powodzi. Ta myśl panowała 2216 3, III| rozpoznali, że zagrzęźli w gąszcz nieprzeniknioną i że nijakiego 2217 2, IV | wyrosły one wśród iglastej gąszczy, srebrzystym potokiem przerzynały 2218 1, V | sterczał czerwony kwiat gasztu. Podskoczyła, kluczką gałąź 2219 1, VI | rozmiarami swych domów, gatunkami drzew i przemagającymi barwami 2220 1, V | tłumaczył sposoby hodowania i gatunki. ~- To jest bonkreta... 2221 3, III| przyszedłszy i na panią spojrzawszy gawronem z otwartą gębą stanąłem, 2222 1, VI | wielkie jak czapki gniazda gawronie. Sto domów, przedzielonych 2223 1, IV | panie Benedykcie, z powodu gazet straszny sen jaki?~- Naturalnie - 2224 1, III| którym najczęściej zasypiał. Gazeta mówiła o głośnych i dalekich 2225 1, IV | kwieciście mówił o różnych w gazetach wyczytanych przewidywaniach 2226 2, I | pełnymi powagi, wniebogłosy gdakały. Uspokojona trochę o syna, 2227 1, VI | dziedzińcach, wśród ogromnego gdakania kur, kobiety cienkimi głosami 2228 2, III| swawolne krzyki podrostków, gdakanie kur, gruchanie gołębi i 2229 1, II | Oczyszczony... oczyszczony... - gderał stary.- A któż go oczyścił? 2230 1, II | strudzenia. Chrząkała, kaszlała, gderała i napędzała małego lokaja, 2231 3, II | widział. Zapominając nawet o gderaniu siedzącego na koźle stajennego 2232 2, II | tym miejscu z tą wielką, gderliwą i często szyderską kobietą, 2233 1, II | zachmurzył się.~- Otóż to - gderliwym tonem zaczął - jak tylko 2234 3, III| marny pieniądz iść! Ale gdybyśmy w panu Korczyńskim nie cudzego 2235 1, II | pan wygaduje! Pan Różyc... gdzieżby on tam mógł... taki wielki 2236 2, II | tak, powiedzieć można... ge-nial-ny!~Te pochwały synowcowi jego 2237 1, V | otaczających słoneczną przyszłością genialnego artysty... Z tym na wpół 2238 2, II | utalentowany młody człowiek... genialny, tak, powiedzieć można... 2239 2, IV | grą jasnych i mrocznych geniuszów lasu.~Ale na otoczonej lasem 2240 1, V | by niewątpliwemu dla niej geniuszowi jego dopomagała do wzrostu 2241 2, II | tout entier est encore a genoux .~Dwie jej łzy upadły na 2242 2, I | było coś rozpaczliwego w geście, jakim dłoń po czole przesunął, 2243 3, I | deklamacją rozromansowanej gęsi, ale przekonaniem i wolą 2244 2, I | Kirłowa z rozpaczą w oczach i gestach ze skrzyni stojącej w sieni 2245 2, IV | kwiatów i jagód nakrapiane gęstwie roślinne. Podniosła się 2246 2, IV | słupami cieniów od jodłowych gęstwin padających. Wysłaniem jej 2247 2, IV | nieskończoność, znikając pod gęstwinami i odrodzonym morzem wypływając 2248 2, III| zwykle prędko i popędliwie, z gestykulacją żywą, z ruchliwą grą rysów 2249 1, V | bezpłodne, ale nieprzeniknioną gęszczą listowia okryte, kładła 2250 3, II | dotknął ramieniem. Ale ona gibkim i oburzonym ruchem cofnęła 2251 1, VI | a miejscami zwieńczony gibkimi gałęźmi ożyn i rozchodników. 2252 1, III| sposobność zachwycić się jego gibkością i siłą, gdy siedział na 2253 3, II | u imości wiecznie tylko Giecołdy w pamięci zasadzone! Wczas 2254 2, IV | otoczonej lasem polanie gier tych nie było. W górze zaokrąglał 2255 3, II | czy co?~Ale w tej chwili giętkie dłonie obie ręce jego ujęły 2256 2, V | siedzeniami i tylnymi poręczami, z giętkiej może grabiny czy klonu w 2257 2, III| brawo!~Szczupłym, lecz giętkim ramieniem znad ziemi podniesiona 2258 1, V | nadawała szczególną zręczność i giętkość; nie mogła też nie spostrzec, 2259 2, IV | przemienionych w grobowce czerwony gil niekiedy zagwiżdże, sroka 2260 1, IV | dzieci. Dwaj chłopcy, w gimnazjalnych bluzach i przeraźliwie stukającym 2261 2, V | pół dnia zginęła. Gdzie ty ginęłaś? Czy znów tam?... I po co 2262 2, IV | rozpościerających się różowatych girlandach wrzosów. Milczeli chwilę.~- 2263 2, IV | mnóstwem sęków zjeżone i girlandami szorstkich widłaków oplątane, 2264 2, III| ściany parowu dźwiękami gitary i dwu swych połączonych 2265 2, V | się nowin takich o... o... glądać! - cicho i mocno jąkając 2266 2, I | okryte, jak okiem sięgnąć, gładkim, wilgotnym pastwiskiem. 2267 3, V | na nią patrzała, dłonią gładząc jej jasne włosy.~- Pierwszy 2268 3, II | człowiek!~Łagodnego wyżła gładził istotnie, a Fabianowa z 2269 3, III| kawalerów mieli na rękach glansowane lub bawełniane rękawiczki; 2270 1, VI | włosy po pas rozpuściwszy głaskała biegnącą przy niej sarenkę. 2271 1, V | zauważyła.~- Silne i bardzo głaskliwe - widocznie pochwałą jej 2272 3, III| ręki Anzelma, machinalnie głaszczącej psa u nóg mu leżącego, i 2273 3, II | osiem folwarków ze śliczną glebą, a w tych folwarkach, jak 2274 3, II | gospodarstwie, urodzajach i różnych glebach tej okolicy prawiąc i często 2275 1, III| równającym pługiem orał społeczną glebę. Wyżyny, skruchą zdjęte, 2276 3, I | Szafirowe jej oczy, blaskiem, głębią zdradzające temperament 2277 2, III| jego coraz przenikliwiej i głębiej zatapiał się w twarzy młodzieńca. 2278 1, VI | nie była taka jak teraz. Głębinę i prędkość miała ogromniejsze. 2279 3, I | i powagi znamionujących głębokość i powściągliwość uczuć, 2280 1, VI | uwierzyli, a jednakowoż w głębokościach puszczy wiele jeszcze kłaniało 2281 1, VI | Niemnu i aż zaniemeńskim głębokościom boru... Jako też ze stu 2282 2, II | otworzyły się i zamknęły znowu. Głębsze jakieś uczucie nad nieśmiałość 2283 3, III| ciemną szarością zoranej gleby i więdniejącą zielenią kartoflisk, 2284 3, III| tu także z piaszczystych Glindzicz ubodzy Maciejewscy i z najbliższych 2285 2, V | zasiedli nabierając sobie na gliniane talerze jajecznicy i kwaśnego 2286 2, V | rozpoczęty bochen chleba i stał gliniany, czarny garnek, z którego 2287 2, V | wysokim kominkiem; przy glinianym dzbanku i szklance z zielonawego 2288 1, I | zaczyna dostawać migreny albo globusa...~- A Terenia - podchwyciła 2289 3, III| nie jesteśmy silni, jak głodne robaki nie w czas poginą, 2290 2, II | dla tych, którzy się czują głodni, śniadanie podać kazała.~ 2291 1, II | Dobrze... dobrze... bo już i głodny jestem... A nie wiesz tam 2292 3, I | nieszczęśliwym i bardzo głodnym.~Pracownia młodego pana 2293 1, V | organizacji, które rychło głodnymi sercami swymi młodość swoją 2294 1, IV | starannością bujnym, czerwonym głogiem warstwę białych porzeczek 2295 1, VI | dzikich porzeczek, kwitnących głogów, wilczyn osypanych purpurowymi 2296 1, VI | cichym szelestem strącił z głogowej gałęzi liście dzikiej róży.~ 2297 1, VI | końca, w cichej i świetnej glorii pogody. Na całej przestrzeni 2298 3, IV | cieniutkie, lecz czyste głosiki małych Siemaszczanek, wzbił 2299 2, II | idąc chórem srebrzystych głosików zaczęły:~- Papciu, kuzynki 2300 3, III| leżącego, i z głośnego, coraz głośniejszego oddechu Marty. Łodzie zaś 2301 3, III| Na Niemen!~Tym kobiecym głosom odpowiadały męskie:~- Jestem! 2302 2, II | które w swoich ptasich główkach dwóch ucywilizowanych myśli 2303 2, I | czteroletniej, rozczochranej główki odpowiedziało:~- Kiedyż 2304 1, VI | zachowywały niezmącone główne zarysy swe i cechy. Osłaniał 2305 1, IV | Pani Emilia wiodąc panie ku głównym kanapom i fotelom kończyła 2306 2, IV | toczyć się zdawał szum do głuchego turkotu podobny. Wierzchołki 2307 2, V | takimi ognistymi oczami i nie głuchemu takie rzeczy niejeden raz 2308 3, IV | dłonie ku czołu podniósł i głucho wyszeptał:~- Krwi moja! 2309 3, II | czy masz mię za ostatniego głupca, abym miał chłopca w puchach 2310 2, I | odgadnięcia! Gdybyś był głupcem, nie dbałbyś o nic i do 2311 2, III| panienka, po czym poznać głupiego? Po śmiechu jego. Kpinkują 2312 3, V | kochałaś i pieściłaś: a nie po głupiemu pieściłaś! Witold wiele 2313 3, II | nieładną, ogorzałą, trochę głupkowatą i bardzo łagodną.~- Pan 2314 1, I | uderzyłam się o swoją własną głupotę, że... Uf! nie mogę...~Sapała, 2315 1, IV | wszelki ślad pospolitości i głupoty. W tym natchnionym artyście 2316 1, IV | ani tego dobrodusznego, głupowatego starca, który bez cienia 2317 1, VI | zmieszane, zwikłane, wzajem głuszące się i jedne nad drugimi 2318 2, IV | w kadzielnicy olbrzymiej głuszone zapachem pleśni kipiały 2319 3, III| nie podpierał strasznego gmachu przymusowej pracy ani twarzami 2320 2, I | oderwane wyrazy: lud, kraj, gmina, inteligencja, inicjatywa, 2321 1, VI | powszechnej matki ziemi. Z gminu pochodzę i pospolitakiem 2322 1, VI | noce, a jaskółcze i gołębie gminy same przez się szukały przytułku 2323 2, IV | ciemna, gwałtownym wiatrem gnana, toczyła fale wzdęte, w 2324 3, IV | odleciały; inne ptastwo po gniazdach usypiało i tylko w rozłożystej 2325 3, V | wolałabym czasem w grobie gnić! I perswadowałam sobie, 2326 3, II | nie ta jedna bieda ich gniecie. Fabiana twarz zmarkotniała 2327 2, V | lat potem przez tę chorobę gnieciony, której doktorowie rady 2328 3, III| nigdy nie mieli i nikogo nie gnietli i nie ssali. Dla jakiejże 2329 2, II | ludziom głowy kłopotać?... Nie gniewaj się na mnie, mój mileńki! 2330 2, V | teraz już na siestrę i nie gniewam się, że sama do ula po miód 2331 1, III| nazwisko wymówionymi zostały, w gniewie swym najmniejszej uwagi 2332 1, VI | były wtedy nadmiar silne i gniewliwe. Rozlewały się daleko i 2333 2, V | zestarzałej, gorzkiej i gniewliwej - jak i kiedy o niej mówił, 2334 3, II | niezależności duma, popędliwa gniewliwość i przebiegła filuterność, 2335 1, II | do ciebie przyjedzie!- z gniewną ironią krzyknęła Marta. - 2336 2, II | fresków na suficie chciała...~Gniewnej ironii, z jaką to wymówił, 2337 2, III| rozbrajać walczących, i słuchała gniewnych jego wyrzutów Fabianowi 2338 2, V | kwiaty pachnące, jaskółki gnieżdżące się pod okapem, cichość 2339 1, VI | części trwaliśmy przy swoich gnieździech większych czy mniejszych 2340 1, III| skrzydła, które w atmosferze gnijącej do niczego służyć nie mogąc 2341 3, III| wszelakie biedy i niedostatki gniotą. Z umarłego tylko nijakiej 2342 2, V | wszystkiego zwątpiałość ta mnie gniotła, bo żadnej już chęci i żadnego 2343 3, I | chłodu i zniechęcenia, które gniotły go od dawna. Oglądał się 2344 2, V | poetycznie, ale on sam gnój na pole wywozi i pewno od 2345 3, III| najbliższy sąsiad weselnymi godami ich wzgardził. Tyle tylko 2346 1, VI | Nowy krzyż okryją stare godła, krótki napis wyraźniej 2347 1, VI | ok1yte były różnobarwnymi godłami i figurami. Były tam białym 2348 3, II | wzniosłych, prawdziwie godnych twego wykształcenia, smaku 2349 3, II | czy nie uważasz mnie nawet godnym rozmowy z sobą?~Nie podnosząc 2350 1, I | desperuje z początku, a potem i godzi się z takim losem, jaki 2351 3, IV | pochwalili.~- Nijakich ja pochwał godzien nie jestem - odpowiedział 2352 2, III| jakby na śmiertelnego wroga godził, biegł, leciał prawie, zagony 2353 2, IV | koniec świata skoczył po wodę gojącą dla niej, tak jej żałował. 2354 2, V | Diabli chyba wiedzą, bo goła byłam jak bizun, w dziurawych 2355 3, III| stał się i nalegającym.~- Gołąbek nawet samiczkę w dzióbek 2356 3, V | pracy jeszcze trochę... Im, gołąbkom, moje ręce przydadzą się, 2357 2, V | nadejdzie, żeby panny i gołe albo w jednych koszulach 2358 2, III| gdakanie kur, gruchanie gołębi i pianie kogutów.~W zagrodzie 2359 3, III| tyle nawet nie wolno, co gołębiowi? Jak cudzemu mnie przy Antolce 2360 2, IV | przemyślność, że w tej twardej i gołej skale mieszkania sobie wykuwa. 2361 1, III| koła po osie, a konie po golenie w gęstym błocie grzęzną. 2362 1, VI | nim dwaj chłopcy, bosi, gołogłowi, z minami wiejskich urwisów, 2363 2, V | czarnego, stojącego... ni to goły pień z nagła wyrosły tam, 2364 2, III| tylko wyraz im rzucił:~- Gomuły!~Dwa zagony jeszcze przeskoczywszy 2365 1, VI | mu nie pokażę, skąd kozy gonią!~Parę pługów i bron z nie 2366 2, IV | dołu, wszędzie, biegały, goniły się, ślizgały, tu pożarem 2367 3, I | nawet panującą na świecie gonitwą za zyskiem, karierą, grubym 2368 3, I | zamożny szlachcic z panami w gonitwę wstępujący. Dom, na wiele 2369 3, I | draperii, gwaru, gorączki, gonitwy, aby czuć, myśleć i tworzyć. 2370 1, VI | chronił rozpięty u szczytu gontowy daszek. Na szerokiej podstawie 2371 1, II | w ziemię, lecz z dachem gontowym i jasnymi szybami okien 2372 2, III| ćwierci mego prawowitego za gonu nie spustoszyli !~Krew zalała 2373 1, IV | Osłupiała zrazu oblana gorącem jego słów i wzroku, prędko 2374 2, II | wielkości, wzniosłości i gorącości uczucia, które Różyca do 2375 2, III| dojrzałe zboża płynęły gorącożółtą lawą, która miejscami wyginała 2376 2, III| tak, jakby malarz jakiś gorącożółte tło bez ładu i symetrii 2377 2, IV | pogarbionym gzymsem twardej, gorącożółtej gliny. Pod tym gzymsem ciemniały 2378 2, III| zagłębienia okryte również gorącożółtym ścierniskiem. W tych to 2379 3, I | fantastycznych draperii, gwaru, gorączki, gonitwy, aby czuć, myśleć 2380 2, II | blady, z zagryzioną wargą i gorejącym wzrokiem. Dwa wybuchliwe 2381 2, V | coraz rozszerzającą się i gorętszą wstęgę jutrzenki wpatrzona 2382 2, IV | słów uplecioną pieśnią, i gorętsze, jakby spod tej trawy, do 2383 3, II | melancholia, qui me monte á la gorge i dławi mię jak globus histericus 2384 1, V | coś powiedzieć? oni tam za górką...~Odjął ręce od pługa do 2385 3, III| drugi Bohatyrowicz, dla gorliwej pobożności swej Apostołem 2386 2, III| miała.~Pod rękami coraz gorliwiej pracujących żniwiarek szelest 2387 2, II | współ czuciem gorącym, z gorliwością nieopisaną poiła i karmiła 2388 3, IV | apostoły... wskrzesiciele... górne marzenia... wielkie nadzieje... 2389 3, I | perspektywie widać było z okien górnego piętra osowieckiego domu 2390 1, III| mogiły" i tym podobne górności nie są wcale poezją, jak 2391 3, IV | taką, jaką miewają ofiary górnych marzeń, ale której namiętne 2392 3, I | wodziła.~Był to pokój na górnym piętrze znajdujący się, 2393 3, III| wykrzykami i odpowiedziami górowało wołanie:~- Na Niemen! na 2394 2, III| silniejsza od nas... tylko gorset zdjąć trzeba; bo w nim i 2395 2, II | sztywnymi postaciami, rogi gorsetów zdradzającymi, małe, utrefione 2396 1, II | spojrzał; ale wnet, na kształt górskiego jelenia, prędko i zręcznie 2397 2, V | kawałek chleba dać mogłem, nie gorszy może od tego, który w te 2398 3, III| nie obrażali Boga i nie gorszyli ludzi. Staniewscy ze Staniewicz 2399 1, V | a na podniebieniu palącą gorycz upokorzonej dumy, Jednak 2400 3, III| śmierć, wilcza stypa! - z goryczą zaśmiał się ktoś u ściany 2401 3, IV | na zewnątrz naczynia, tak gorycze, żale, gniewy napełniające 2402 2, II | osiągnąć z powiększonej swej gorzelni i nowo przez się założonej 2403 3, II | ogrody, pachty, młyny, dwie gorzelnie, dawniej fabryka czegoś 2404 1, III| wyprzedawał je z zyskiem sąsiednim gorzelniom, inwentarze starannie utrzymywał, 2405 2, IV | dar wiecznego pod ziemią gorzenia i wyrzucania na świat niewidzialnych 2406 2, II | przemilczenia, chłód... Teraz gorzka uraza, którą w dumnego chłopca 2407 2, V | poranionej, zestarzałej, gorzkiej i gniewliwej - jak i kiedy 2408 3, III| przybył, nie taką czulibyśmy gorzkość. Cudzy, to cudzy! Ale my 2409 3, II | i zabawi się; kto naszej gorzkości spróbował, niech i słodkości 2410 3, III| biedę ich wtrącały i wielką gorzkością karmiły. O komarowe sadło 2411 1, V | proszęż iść... prędko... ona w gościnę do nas przyszła... proszę 2412 3, III| karku ocierał. Jednak pomimo gościnności i zwykłej mówności każdy 2413 1, V | aby okazać się grzecznym i gościnnym, czuć w nim było dzikie 2414 3, III| ukazywali się wcale przybyłym gościom, z których bardzo nieliczni 2415 3, III| opóźniającym się, a tak ważnym gościu była mowa. Nie dziw, że 2416 2, V | szanujący go chłopak; łagodna i gospodarna dziewczyna; dobrze przez 2417 1, III| na pięknym folwarku swym gospodarował, od lat kilku już ożeniony, 2418 2, III| na której tak pomyślnie gospodarowała jego rodzina. Wtem stanął, 2419 1, III| pierwszych jeszcze latach gospodarowania różne teorie dobrze mu znane 2420 3, IV | szafy po brzegi księgami gospodarskimi napełnionej, nic tu więcej 2421 1, III| na te kije, które w koła gospodarstw wszelkich włażąc czyniły 2422 1, V | mnie wszystko spadło: i gospodarstwu, i choremu stryju, i małej 2423 3, III| Bohatyrowiczach, starszych zwłaszcza gospodarzach i ojcach rodzin. Ci i owi 2424 2, I | a zresztą niech dobrymi gospodyniami będą! Ale synów kształcić 2425 3, IV | że ci, których młodość gotowa istotnie w każdej jaśniejszej 2426 1, II | gotowalnia jego żony. Od tej gotowalni zaleciały go zmieszane zapachy 2427 2, V | doiłam... bo co się tyczy gotowania i prania, to zdarzało się, 2428 1, III| oświadczając zupełną swą chęć i gotowość do pomówienia z nią o interesach. 2429 2, III| rzucenia się ojcu z pomocą gotowy. W połowie drogi Fabian 2430 1, II | wraca?... Nie wiem, czy gotują już dla mnie rosół... czuję, 2431 1, VI | i zadzwoniło na kształt gotującego się kipiątku. Była to krynica, 2432 1, VI | dla mnie nowe królestwo gotuje!"~Aż tu wszyscy wyjechawszy 2433 1, II | okien mających kształt nieco gotycki. Na ganku pomiędzy oleandrowymi 2434 1, II | domu i niejaka dziwaczność gotyckich jego okien wywierały wrażenie 2435 2, III| do czynienia było: kosił, grabił, sadził, podlewał, grodził, 2436 1, V | dwaj, młodzi, niedorośli, grabili i zgarniali ściętą trawę 2437 2, V | poręczami, z giętkiej może grabiny czy klonu w wysokie łuki 2438 1, VI | powietrze zębiaste profile grabli. We wnętrzu domów huczały 2439 3, V | wszyscy teraz w jedną dudkę gracie! Ale - dodał - macie rację... 2440 3, II | zamian otrzymanej obelgi grad gorzkich wyrzutów. Ale nie 2441 2, I | zapanował po niedawno spadłym gradzie; silny wiatr kołysał wierzchołkami 2442 3, V | pan spokojny.~Idź na górę, graj sonatki i serenadki, a Marta 2443 1, VI | jego głowie śpiewając i grając na harfie. Z wysokiego domu 2444 1, III| że śpiewające drzewa i grające zorze jego pierwszej młodości 2445 3, V | było otwarte; błękitne oczy grającego przesuwały się po widzialnych 2446 3, III| Zaniewscy! do roboty! Polkę grajcie!~Polki tej Justyna już nie 2447 1, II | troszkę szynki zjadłem i grałem sobie... Szynki w tym roku 2448 1, IV | napełniły salon. Ojciec i córka grali jakąś piękną, długą i trudną 2449 2, III| krótkiej spódnicy w czerwone i granatowe pasy, w małym czepku z białego 2450 2, I | czyli znajdujący się na granicy, za którą już do najdrobniejszych 2451 3, II | uprzejmość z nadskakiwaniem graniczącą, ani ku niej żartobliwej 2452 1, VI | przykładali i rozgłośnym graniem rozgłaszali królewskie przybycie 2453 1, I | dalej: ~- Cholera wtedy grasowała po świecie; w naszych stronach 2454 3, II | licytować będę... konie, krowy, graty i choćby poduszki zlicytuję, 2455 3, III| szczególnym nie wyróżniała się z gro na tancerek. Nie była piękniejszą 2456 2, IV | dłońmi zasadzone. Tu, nad tym grobem, wiecznie było cicho i samotnie. 2457 3, IV | ale wszystkim pomarłym grobów ich zazdrościł... ~- Ale 2458 2, V | kiedy mu Anzelm wspomniał o grobowcu Jana i Cecylii. Zdawać by 2459 3, IV | i tak basowe, że prawie grobowe buczenie Domuntów, na nutę 2460 3, IV | się i powiedzieć, że do grobowej deski wdzięczną panu pozostanę.~- 2461 1, VI | towarzyszkę aż z miasta Grodna, które podtenczas, dla przyczyny 2462 2, III| grabił, sadził, podlewał, grodził, dopatrywał bydła i owiec, 2463 1, I | ciągnęło po drogach i miedzach. Gromadami na drogach, a sznurami na 2464 3, III| konia uderzając i jednej z gromadek pytanie rzuciła:~- Czy moje 2465 3, III| stojących i przechadzających się gromadkach o tym tylko opóźniającym 2466 2, III| nad polem mrowiącym się gromadkami żniwiarzy, wraz z upałem 2467 1, VI | przywodząc jakieś tłumne, spójne, gromadne życie. Jak obrazek za obrazkiem, 2468 3, IV | szła, na drogę weszła i ku gromadzie dokoła bryczek stojącej 2469 3, I | przerznęły, byłyby dla niej gromem...~W pełni słonecznego blasku, 2470 2, V | one miały dla wydania słów gromiących albo gniewnego czy rozpacznego 2471 3, III| domowi wiodącą coś rączego, gromkiego, świetnego zaturkotało, 2472 2, IV | zapala nad nim w pogodne noce gromnice gwiazd i lampę księżyca, 2473 3, III| upostaciowaniem chmury pełnej gromów tuż, tuż z niej wypaść mających. 2474 1, V | pana Benedykta posypały się gromy. Pani Andrzejowa co parę 2475 1, VI | wilczyn osypanych purpurowymi gronami jagód, kaliny śnieżnymi 2476 1, VI | krzaczysty, liliowy dzięgiel z groniastych koron swych rozlewał mocną 2477 1, VI | pióro, a drogie purpury i gronostaje spadały z królewskich ramion 2478 1, I | tych kilku własnych naszych groszy na odzienie przynajmniej 2479 2, IV | nieba ideałów sięgający grot bohaterstwa. Nie widziała 2480 3, IV | przyjęła w siebie wiele ostrych grotów i coś wyższego, szerszego 2481 2, IV | owe, strzelały z ziemi owe groty, staczały się owe walki, 2482 2, IV | chmury natychmiastową burzą grożące, ale raczej białe obłoki 2483 3, II | teraz, wobec oporu matki grożącego ruiną jedynemu jego ratunkowemu 2484 1, VI | spróchniały, że rychłym upadkiem groził, ale rozpięta na nim postać 2485 2, I | dozoru i że wcale bliska groziła im ruina, wzięła się sama 2486 3, III| roziskrzonymi oczami, ponura i groźna, plecami odwróciła się do 2487 3, V | sprawiały na nich rodzaj groźnego i uroczystego wrażenia. 2488 3, III| Tanio tobie przychodzi teraz groźno stawać, a drogo było do 2489 2, V | Jan.~Stary Jakub z wyrazem grozy na podniesionym czole, ze 2490 3, I | w kłopoty różne popadał, grubiał, posępniał. Niemniej, w 2491 3, III| zgodny, nieofukliwy, nie grubian, ale...~Tu pomimo załzawionych 2492 3, III| Słusznie! A jakże! Starość grubianka, nikogo nie zdobi...~Nie 2493 3, III| gdzie indziej krzaczasty, grubiański żywokost mnóstwem białych 2494 2, V | dziedziczoną obawę przed okazaniem grubiaństwa i żarłoczności. Anzelm przemówił 2495 2, III| raz nie przyjdzie takie grubiaństwo dziś obaczywszy. Nadmiar 2496 3, II | zrobisz to, o co cię proszę? - grubiej już nieco zagadnął.~- Nie, 2497 3, III| niewidzialnymi brzemiony. Grubobrzucha postać folwarcznika Korozy 2498 3, II | karku do stóp jednostajną grubość mający, w zielonym jak trawa 2499 1, III| szparagi zadziwiającej grubości, brzoskwinie i nawet ananasy, 2500 3, III| że takiego żartu, choć i grubowatego, za grzech śmiertelny poczytywać 2501 3, III| Domuntówny był tylko żartem grubowatej panny. Kiedy tak, to tak. 2502 1, III| stawały się z latami coraz grubsze i krzykliwsze. Oprócz pracy 2503 2, V | na tle ognia, naprzeciw grubszej, lecz także młodej i kształtnej 2504 1, IV | młody także, choć trochę grubszy od jego głosu, przerwał 2505 3, IV | ścianami utkanych też w domu grubszych i cieńszych płócien. Kazimierz