| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Tom, Rozdzial
2506 2, IV | od śpiewu, jeszcze dalej gruchały gołębie i tętniały we wszystkich 2507 2, III| podrostków, gdakanie kur, gruchanie gołębi i pianie kogutów.~ 2508 3, III| na koniec wszystko razem gruchnęło, zagrzmiało, zatętniało, 2509 1, V | spuszczonymi dziobami siadało na grudach. ~Nagle oracz gwizdać przestał 2510 3, III| wypadło? Dzieci nasze pod tymi grudkami ziemi, których powiększyć 2511 2, IV | nie wyjmie. Za toż każdą grudkę ziemi jeden drugiemu z gardła 2512 3, I | każdej wyrzuconej przez rydel grudki ziemi, cieszyli się i nużyli, 2513 3, III| okrywającego je białego płótna jak grudy ziemi lub kromki razowego 2514 3, III| nie wie. Pewno przyjdzie gruncik sprzedać, długi pozapłacać 2515 3, III| ziemię cierpią, bo małe grunciki, a wiele dzieci mają. Obydwom 2516 2, V | żąć pomagać. W Starzynach grunta niskie, więc żniwa późniejsze, 2517 2, I | obrabiali w Olszynce część gruntów, najbardziej od dworu oddaloną, 2518 3, I | znajomości sztuk pięknych dość gruntownej, aby przez nią odkrycie 2519 2, IV | mogiłą tą zawieszona? Była to grupa osin cienkich, blisko przy 2520 3, I | prawie do życia.~Opuścił grupę olch i zmierzał ku okopom, 2521 3, III| nocy śniło mu się, jakoby gruszki z drzewa rwał, z czego też 2522 3, III| sąsiadom usłużenia do tańca grywali. Od paru już godzin o ścianę 2523 2, II | pobladłej jego twarzy z wyrazem gryzącego żalu. Widział dobrze, że 2524 1, V | Adasia najwięcej teraz to gryzie, że mu w jesieni do wojska 2525 3, II | dokończyła:~- Niż wieczne gryzienie siebie popielcową myślą:~" 2526 1, III| ciebie, że tak męczysz się i gryziesz ze swoim gospodarstwem, 2527 1, IV | zgryźliwy i mocno przez życie gryziony sąsiad - co tam te Prusaki! 2528 1, V | niepożytecznym uczyniła; jak gryzł go i przestraszał los tego 2529 3, V | perswadowałam sobie, a ciągle gryzło żądanie, aby dusza jaka 2530 3, III| wszystko już mieszały i gryzły.~- Ja siebie winnym nie 2531 2, II | różnymi zaradczymi środkami, grzała dla niej wodę, ocierała 2532 2, V | niewielka! Cudze suknie na grzbiecie nosiła wszystkiego od łaski 2533 2, II | jeźdźcem; wysoki, silny, z grzbietem końskim jakby zrośnięty, 2534 3, I | bywają piękne i on czasem grze ich świateł i barw przypatrywać 2535 1, VI | domowe, ziemne i wodne, grzebało się w piasku lub z hałasem 2536 2, IV | pyrchały, kopytami piasek grzebiąc. Kiedy mnie ociec całować 2537 2, II | nad którą sterczał wysoki grzebień, wszystko to mówiła, Witold 2538 2, II | żadnych jeszcze ciężkich grzechów nie popełniły, za które 2539 3, III| własnego ukontentowania a grzecznego sąsiadom usłużenia do tańca 2540 3, IV | bynajmniej! Owszem. Ja zarówno w grzecznej kompanii gustuję.~Już rozpływać 2541 1, IV | bez zapału i tylko przez grzeczność. Kirło za to tak chciwie 2542 2, V | Taki był dziś spokojny, grzeczny, rozumny, jak już lepiej 2543 1, V | kminku; tu i ówdzie pod grzędami wyrastały czerwone gaszty 2544 3, III| że i motyl z grzędy na grzędę przelatuje, nim na jednym 2545 3, III| odpowiadał, że i motyl z grzędy na grzędę przelatuje, nim 2546 3, II | Może Pan Bóg dlatego nas grzesznych ludzi doświadcza i w gardło 2547 3, I | co poniżej mozoli się, grzeszy i choćby z piękną duszą, 2548 1, III| golenie w gęstym błocie grzęzną. W takim położeniu rumaki, 2549 3, III| będzie dana wiara. Oto już grzmi muzyka...~Tu istotnie dwoje 2550 3, III| rotowy ogień, huczała i grzmiała, aż zakończyła się strofą 2551 1, IV | kiedy skrzypce i fortepian grzmiały świetnym i wybornie wykonywanym 2552 3, II | zgrabniejszym się okaże! - jak grzmot potoczył się śmiech Starzyńskiego.~ 2553 2, IV | piasków obróceni, stuków i grzmotów słuchali, co tam toczyły 2554 1, I | był to głuchy i do cichego grzmotu podobny turkot faetonu, 2555 2, IV | dopiero przed samym wieczorem grzmoty te zaczęły pomału ustawać, 2556 3, II | zapadłego miejsca na kształt grzyba, dlatego tylko że inne grzyby 2557 1, III| sobie rady. Czy człowiek grzybem jest, aby do jednego miejsca 2558 2, V | okręcony i mała lampa z grzybiastym szklanym kloszem. Zresztą, 2559 3, IV | tkwić z nieruchomością grzybów, ale pragniemy biec, ratować, 2560 1, V | konopiastą, gęstą i wypieszczoną grzywę kasztanka.~- Ładne i zgrabne 2561 3, V | tego! Zaklinam cię! Nie gub siebie i nie obarczaj tak 2562 1, IV | przerwać nie mogła.~- O, gust kobiet zmiennym jest! - 2563 1, V | zgadza się z jego chęciami i gustami, aby tak bliski mu przez 2564 3, IV | zarówno w grzecznej kompanii gustuję.~Już rozpływać się miał 2565 2, II | stwarza w nas potrzeby, gusty, przyzwyczajenia, dążenia, 2566 3, I | panicza tego na przechadzkach guwerner za rękę prowadzi pilnie 2567 3, III| córki wyposażał, dla synów guwernera przez lat kilka wspólnie 2568 3, III| żywokost mnóstwem białych guziczków osypany rozpierał się tak 2569 3, III| odrzuciwszy gałązkę jarzębiny u guzika siermiężki umieścił.~Wtem 2570 2, I | powróci z czołem pełnym guzów. Ale jemu więcej wolno, 2571 3, III| czerpał, że na tym weselu guzy będą... tymczasem widać, 2572 2, II | których wyrzekając się gwałcimy niejako własną naturę, samą 2573 3, IV | rzucił w mowę syna, był taki gwałt i bólu, i gniewu, że młodzieniec 2574 3, I | siebie własnymi stopy, że z gwałtowniejszym niż kiedykolwiek wybuchem 2575 2, II | stało się jedną z przyczyn gwałtowności starcia, przygotowującego 2576 2, I | Różyc prędko i z pewną gwałtownością w ruchu ręki podnoszącej 2577 3, IV | aby na drodze tak przedtem gwarnej zaległa zupełna cisza. Jedni 2578 1, IV | likierów, palili cygara i gwarnie rozmawiali. Wprzódy nieco 2579 2, V | koszuli wszedł do kuchenki, gwarno w niej było i wesoło. Antolka 2580 1, I | i wszystkie razem. W tym gwarnym ogródku było tak ciasno, 2581 1, VI | boczył się od wszelkich gwarów i swarów. Na hałasującą 2582 2, I | to dobrze! Niech sobie gwarzą o takich pięknych rzeczach!~ 2583 1, VI | siedziało na długiej ławie gwarząc spokojnie, z bezczynnie 2584 2, II | świeżością powietrza i wody i gwarzyć całym sercem z tym towarzyszem 2585 1, I | fioletowe rohule, żółtymi gwiazdkami świeciły brodawniki i kurze 2586 2, IV | drobne pączki dzięcieliny i gwiazdki nieśmiertelników. Brzegiem 2587 3, I | oświecającej albo w letnie gwiaździste noce, od których przez otwarte 2588 3, II | otwartym oknie na wieczór gwiaździsty patrząc, a uchem ciekawym, 2589 1, VI | wyziewających piołunów, wysokich i gwiaździstych rumianków i słoneczników 2590 2, IV | zaszeleścił w jodłach, kos gwizdał donośnie, trochę dalej szczygły 2591 1, II | klonach szczebiotały szczygły, gwizdała wilga, zanosiła się od krzyku 2592 2, I | klucza w zamku spichrza gwóźdź jakiś ją zadrasnął i pozostawił 2593 1, I | dzwonkach, paprociach i gwoździkach zauważyła:~- Przecież cioci 2594 1, III| zarządzającego w j e d n y c h wielkich tutejszych majątkach. 2595 2, II | przykładać. W białych muślinach i haftach leżała na pościeli z zamkniętymi 2596 1, IV | okryła bogatym i błyszczącym haftem wprowadzała ją do grona 2597 3, II | jednej zaczynała właśnie haftować drugą.~- Przez co mam rozumieć - 2598 2, IV | słońce miriadami iskier haftuje śnieżne wysłanie polany, 2599 1, III| gładkiej równiny, takie stuki i hałase, jakich ani razu słychać 2600 1, VI | grzebało się w piasku lub z hałasem leciało nad rzekę, od której 2601 3, III| Anzelmowej zagrody posuwała się hałaśliwa i pełna śmiechów gromadka. 2602 2, III| cha, cha, cha!~Istotnie, hałaśliwy spór w polu wybuchający 2603 2, V | Ruchliwości wszelakiej, hałasów, tłumliwych gadań ubiegam, 2604 3, IV | leniwiało, z wielkiego hałasu roztapiało się w szmer wesołymi 2605 1, IV | kontenci... A oni piją, jedzą, hałasują, hulają... Chwała Bogu, 2606 1, VI | wszelkich gwarów i swarów. Na hałasującą gromadkę prawie lękliwe 2607 3, I | i ducha ulegają. Była to halucynacja posiadająca dla niej wszystkie 2608 3, II | pierś, w której wzbierała hamowana jeszcze burza uczuć, i podniosła 2609 3, IV | Swoja krew, swój ból, swoja hańba! Nic nie pomoże. Całą godzinę 2610 1, III| kto ma pieniądze: drzewem handlować czy winokurnię założyć, 2611 2, V | Aby tylko wszyscy na tym handlu dobrze wyszli, bo wiadoma 2612 1, VI | piątemu pszczelarkę, a szósty handlując rybami, do których łapania 2613 2, III| nie poruszyć, kiedy takie haniebne postępki widzę, to już nijak 2614 2, III| obejrzał się i krzyknął:~- Harbuzy!~Znowu poskoczył naprzód 2615 1, VI | pazie z różami na licach, hardonosa służba i bystrookie strzelce. 2616 3, III| zgodę lubiący, jakkolwiek hardowąsi Łozowiccy, a także stateczni 2617 1, VI | głowie śpiewając i grając na harfie. Z wysokiego domu pewno 2618 3, III| lezie!~- Wypchała się jak harmata i kamieniami strzela!~- 2619 1, I | powiewy nadały temu ciału taką harmonię i siłę, że trzęsący się 2620 2, IV | świetlice największe, grają na harmonikach i skrzypcach, śpiewają, 2621 1, VI | widocznie ręka wydobywała z harmoniki jęczące tony, z innego kiedy 2622 3, I | jedyny środek nadania mu hartu ciała, trzeźwiejszego kierunku 2623 2, I | dziećmi po łące czy drodze hasa i powróci z czołem pełnym 2624 1, VI | pola na gładkich łąkach hasały stada obłaskawionych koni, 2625 1, I | Głowę owiniętą czarnym jak heban warkoczem i twarz śniadą, 2626 1, VI | skłaniało. Zatrzymał raz hebel pośrodku kłody, spojrzał 2627 1, VI | przerywać począł monotonny szmer hebla przesuwającego się po leżącej 2628 2, III| zimie cepem bił o klepisko; heblem, piłą, młotkiem i siekierą 2629 1, VI | swych rozlewał mocną woń heliotropu. I jakby w tym miejscu natura 2630 3, I | nie po gruncie starożytnej Hellady lub Romy stąpa, jednak wyobrażał 2631 3, I | sczerniałych monetek wpółzatartym herbem Szwecji opatrzonych, a Darzecki 2632 1, V | zawołał:~- Kiedy Jezus przed Herodem do Egiptu ubieżał, to i 2633 2, V | żeby na świecie same takie Herody byli, jak twój Michał! - 2634 3, IV | Sam sobie ze mnie pan i hetman!~Siadł prosto, z fantazją 2635 1, VI | Wokół niego i za nim jechali hetmany , senatory i insze panowie, 2636 2, V | doktorowie rady dać nie mogli i hipokondrią ją nazywali...~Znaczenia 2637 1, V | nie wynaleźli...Mówili, że hipokondrię mam... hipokondrykiem mnie 2638 1, V | Mówili, że hipokondrię mam... hipokondrykiem mnie nazywali... Duszna 2639 3, II | czciciel złotego cielca, hipopotaurus, mastodont, przedpotopowe 2640 1, III| środków i zatrzymując go na hipotece Korczyna, ten dotąd czysty 2641 3, II | męczarniach. Straszna gadzina histerii tę formę dziś przybrała, 2642 2, I | Kokietek, szczebiotek, histeryczek, prawdziwych i fałszywych 2643 3, I | o jakichkolwiek dawnych historiach myśleć mogła. Może te dawne 2644 2, I | minimalnych, o poprawianiu historycznych błędów itd. Uśmiechnęła 2645 2, I | z ławek zastawiona była hładyszami pełnymi zsiadłego mleka, 2646 2, I | wielkim piecu ognia odstawiała hładysze, w których mleko zsiadłe 2647 2, I | rumieniec. Wielki Boże! trzy hładyszki z mlekiem zsiadłym na ławce 2648 2, I | Przechodząc Kirłowa ręką gorącą od hładyszy, które w tej chwili od ognia 2649 1, III| ironią zapytała żona.~- Hm! zawsze mię o to pytasz, 2650 2, II | obywatelskiego honoru, tak, ho-no-ru, a także za miłą powinność 2651 2, III| mówi - sama dziecka swego hodować nie możesz? Zachciało się 2652 1, V | nich, tłumaczył sposoby hodowania i gatunki. ~- To jest bonkreta... 2653 2, III| nad niezupełnie dobrym ich hodowaniem. Tu gałęzie nie były obcięte, 2654 2, III| Masz tobie, synku, siestrę. Hoduj ty ją, a ona tobie do pomocy 2655 3, IV | cały od dźwięku jego głosu hojnie wśród zbierających się tu 2656 2, IV | pożytku w nich nie znajdują. Hojniejsza jedna garść z pokojem niżeli 2657 1, V | ona z wielką dobrocią i hojnością wychowywać ubogą sierotę, 2658 2, II | Francji, Niemczech, Belgii, Holandii. Skończył na tym, że doradzał 2659 3, III| poskokach biegli, głośne hołupce wybijając i zgrabnie, gibko 2660 3, III| dumą szalony, z głośnym hołupcem nad ziemię się porwał i 2661 3, II | co jest jego. szczęściem, honorem, może życiem; co dzień, 2662 1, V | Dla nas ani Paryżów, ani honorów, ani pięknych muzyczek, 2663 1, VI | tam ogrodów, po rusińsku Horodnem zwano. Rusinką też dziewka 2664 3, II | na suche lasy poszło... Horowałam, wodę na górę ciągałam... 2665 2, IV | nadwerężyć nie może. Bywają czasy horowania i czasy odpoczywania - w 2666 3, III| swoim zaciszku siedział horując i za wszystko Bogu dziękując. 2667 2, III| smętku przy nim nie doznała. Horujem razem i hulamy razem, a 2668 3, II | wygląda więcej na prostą, hożą dziewkę niż na pannę z dobrego 2669 3, V | biednych dziewcząt, które ani hrabinami, ani doktorkami zostać nie 2670 2, II | od innych majątek, ciotkę hrabinę i stryjecznego brata wzbogaconego 2671 3, III| baba w gumnie nie smali! Hrabinia!~Kiedy zaś polkę zamienił 2672 2, II | babki swej, bardzo bogatej hrabiny, która to właśnie skojarzyła 2673 3, II | szlachectwo, jak jego, równa się hrabiostwu, a może i jakiemu kiepskiemu 2674 2, III| zębów.~- Pan Fabian widać do hrabiów zapisał się, kiedy w taki 2675 2, III| językami mielą! Z drogi, hrabiowie!~Był to nadjeżdżający syn 2676 2, III| jeżeli nie, to tak zaraz, hrym! i z wielkiego zmęczenia 2677 3, III| wojny, niby rotowy ogień, huczała i grzmiała, aż zakończyła 2678 3, III| z przeciągłymi piskami i huczeniami próbujący; z boku pomiędzy 2679 1, II | zmieszały się. Słychać było huczenie Marty, śmiech podlotka, 2680 3, III| zawiesistego mazura podobnym. Tę huczną muzykę głosem przenosząc 2681 2, V | umówione.~- Ale wesele to już huczne sprawi, taki ambicjant! - 2682 3, III| zagrzmiały czymś trochę do hucznego marsza, a trochę do zawiesistego 2683 3, II | czasem żałośnie, czasem hucznie...Była to gra istoty drżącej, 2684 2, IV | przeniosło się po świecie hucznych, tryumfalnych, wesołych 2685 2, IV | rozciąga mokre całuny chmur i huczy potężnym, żałosnym hymnem 2686 3, I | Musset, tu i ówdzie Wiktor Hugo, wiele rozpaczliwego Byrona, 2687 2, I | strasząc ją niby tupaniem nóg i hukaniem nad samymi jej uszami; ale 2688 2, IV | a głos jego w szumie i huku wiatru brzmiał stanowczo, 2689 2, I | dbałbyś o nic i do końca hulałbyś sobie wesoło, a ponieważ, 2690 2, III| doznała. Horujem razem i hulamy razem, a częściej on co 2691 1, III| wyrzekłem się ich nie dla hulanki i nie dla metresy, ale dla 2692 1, I | dwie razem korzyści dla hultaja tego...~Justyna była widocznie 2693 3, III| Korczyński, czy my próżniaki i hultaje! I niemnowej wodzie płynąć 2694 3, III| gromadą ludzi od próżniaków i hultajów nas łajał, kiedy w gorący 2695 1, II | oswojony znać z dobrym humorem Kirły i jego objawami, spoglądał 2696 3, II | nudy i powszechnych złych humorów. Z lekka żartować zaczął:~- 2697 2, V | się zaczęła. Raz, jak na hurbie (tak się u nich zebranie 2698 3, IV | czele czy z tyłu, osobno czy hurtem - wszystko jedno. Kto niełaskaw 2699 2, IV | huczy potężnym, żałosnym hymnem wichrów. Wiosny i lata grają 2700 2, II | wezmą takie czasy! - coraz i-trudniej w tonie delikatności utrzymać 2701 1, V | pochylając, spojrzał w twarz idącej obok niego kobiety. Zarumienioną 2702 2, I | już Kirłowa widziała ich idących w tamtą stronę. Zdawało 2703 1, I | Wtem na drodze za dwoma idącymi kobietami zaturkotały znowu 2704 2, II | absolutnym ze wszystkimi ideałami młodego, lepszego, mojego 2705 3, II | Tylko szaleńcy i krańcowi idealiści bronią do ostatka spraw 2706 3, II | naturalnie! Uważa się on za idealistę i nie przypuszcza nawet, 2707 3, II | krańcowy idealizm! Krańcową idealistką jesteś, moja mamo! Skazywać 2708 3, I | majątkową, lecz raczej z idealistycznego pojmowania życia pochodzącą, 2709 3, II | jest tak czystą, wzniosłą, idealną, że obrażać cię nie może... 2710 3, II | co jest we mnie wyższego, idealnego, przemienia się w żółć i 2711 3, II | nie byłem żyjąc w twoim idealnym świecie, tak jak zaklęta 2712 3, I | splata się drabina wiodąca ku ideałom; ideały kochała i rozumiała, 2713 3, I | ona była? Córką opasłego, idiotycznego ojca, rezydentką siedzącą 2714 3, II | sądzisz teraz ojca...~- Idylla! - popędliwie zawołał Witold. - 2715 3, II | samego bicz kręciłem. Według idylli, która w twojej dziecinnej 2716 2, V | rozpoznał. Śniegu moc nasypało. Idziem my w kożuchach przez ogród 2717 3, IV | podziemia iść pragniemy i idziemy, choćby śród nich oczekiwało 2718 3, IV | Ale teraz, chłopcze, spać idźmy... na parę godzin tylko... 2719 3, III| przenajdostojniejsza paro, ie kilka moich myśli, które 2720 1, VI | rzadką trawą i osypanej igłami sosen. Pod sosnami i gruszą 2721 2, IV | często wyrosły one wśród iglastej gąszczy, srebrzystym potokiem 2722 1, I | okrywających je bukietach iglastych i liściastych drzew.~Z jednej 2723 1, II | tych pokojów należał do Ignacego Orzelskiego i był zarazem 2724 1, III| dodał z uśmiechem - pan Ignacy mógł cię muzyką swoją rozrywać... 2725 1, IV | narzeczoną dowcipną szermierkę ignorował ją zupełnie; dwaj ludzie, 2726 3, IV | Nie masz prawa, mój ojcze, igrać tak z najświętszymi uczuciami 2727 1, IV | nerwowym ruchem palców igrając ze sznurkiem od binokli, 2728 2, IV | wszystkie niedawno tak świetnie igrające światła słoneczne, a po 2729 1, V | pochylało się już do zachodu, igrały po trawie i w gałęziach 2730 1, IV | zresztą dość pospolitej igraszce, i w poczuciu bezsilności 2731 3, I | rękami sporządzała znaczne ilości różnorodnej niewykwintnej 2732 2, IV | że to zbiorowa mogiła.~- Ilu? - z cicha zapytała.~- Czterdziestu - 2733 2, V | zaraz na Niemnie śliczna iluminacja będzie?~- Jacicę łapią? - 2734 1, IV | piętrzący się albumami i ilustracjami w zniszczonych oprawach.~ 2735 3, V | przy stole stare albumy i ilustracje przeglądał, i z ganku zbiegłszy 2736 1, IV | pomagała w rozpatrywaniu ilustracji, rzuciły na nią parę ukośnych 2737 3, II | My zaś, którzy za cudze iluzje pokutujemy, swoich już nie 2738 3, III| folwarczku wyszły; i z wyszukanym imieniem Albin Jaśmont, ekonom z 2739 1, IV | sąsiadów; raz w rok, na imieniny pani domu przypadające w 2740 1, VI | ostatni Jagiellon, dwoma imionami: Zygmunt i August nazywany. 2741 2, II | sam nawet sposób mówienia imponowały mu nieco bez własnej o tym 2742 3, II | w uśmiechach błyskając a imponująco zadarty nosek podnosząc. 2743 3, I | mającego utworzył, nastąpiła impotencja ciągła i zupełna. Wiedział 2744 2, II | podkreślone:~Je viens de m'incliner, madame, devant vous, ~Mon 2745 2, II | nie potrzebuję, aby mi jak indyczce gałki do gardła rzucali... 2746 2, III| wtórowało wyborne naśladowanie indyczego krzyku.~Michał, widzi pani, 2747 2, III| grube i długie bełkotanie indyka, przy którym wybuchnął srebrny 2748 2, I | kraj, gmina, inteligencja, inicjatywa, oświata, dobrobyt itd. 2749 1, IV | młodzi i możni... dawać muszą inicjatywę... przykład... naukę...~- 2750 2, III| wypadku jakimś, w którym innemu sąsiadowi swemu przez pomstę 2751 3, III| to dla jakiej przyczyny insi za niego ujmować się mają? 2752 3, II | przyznaną mu przez pierwszą instancję sumą, koszta procesu wynagrodzić 2753 3, III| toku zasiedli muzykanci, instrumentów swych z przeciągłymi piskami 2754 2, I | Rozumiesz? pociąg, czyli instynkt, który daje nam wiedzieć, 2755 3, I | przyzwyczajeniami i najgłębszymi instynktami swymi - nie mogła. Wiele, 2756 3, I | może i najbrudniejszych instynktów, zwyczajów, pojęć, wystawić 2757 1, V | ją ona zawiedzie. Więcej instynktownie niż rozmyślnie uciekała 2758 3, II | pomimo wszystkich swoich instynktownych odraz i niedołężności nigdy 2759 1, V | Justyna ruchem zupełnie instynktownym za rękę ją pochwyciła, na 2760 2, III| kim on był, i mimowolnym, instynktowym ruchem otulając się kapotą, 2761 3, I | przyzwyczajenia swe i najgłębsze instynkty, i znowu - nie mogła.~Na 2762 1, V | postarzała... ze wszystkim już insza, jak była.~- Od wielu lat 2763 1, V | Panem Bogiem gadał. Ale ja inszy: ja panu Korczyńskiemu do 2764 2, I | wyrazy: lud, kraj, gmina, inteligencja, inicjatywa, oświata, dobrobyt 2765 2, II | wesołość okrywała delikatne, inteligentne, trochę już zmęczone rysy 2766 1, II | Różyc cierpiącymi swymi, ale inteligentnymi oczami z zajęciem spoglądał 2767 3, I | pod ramieniem, zdradzała intencje rysowania. Istotnie, przed 2768 3, I | gospodarstwa ekstensywnego na intensywne...~Znowu zamknął jej usta, 2769 3, III| niedzieli Michał Zaniewski za interesem do niego z rana przyszedłszy 2770 2, V | wszystkie nowiny, które ją interesować mogą, opowiedziałam, od 2771 3, V | ale wiem dobrze, że ty interesowałaś się zawsze tymi ludźmi, 2772 2, II | małe i niziutkie rzeczy interesowały?...~- Kiedyż bo - zarzucił 2773 2, II | Europejczyk, młody, wykwintny, interesujący. O tym, że był także bogatym, 2774 3, V | pana Różyca więcej jeszcze interesującym... obudza jeszcze żywszą 2775 1, IV | widzi pan, niezmiernie interesuje... Od dwóch lat nie byłem 2776 2, V | nich morgów z piętnaście, inwentarz piękny, bo aż dwadzieścia 2777 3, II | Po jej twarzy przebiegły ironiczne drgnienia. Ręce swe z dłoni 2778 3, II | go nieco. Kirło zresztą irytował go zawsze. Podniósłszy więc 2779 3, II | oddech Marty drażniły .ją i irytowały. Irytacji tej niczym nie 2780 3, I | mógł szczególnego. Drobna iskierka, którą przed paru godzinami 2781 3, I | cząsteczki... ani kropelki... ani iskierki... ~Łzy kręciły się w jej 2782 1, II | błyskały przelatującymi w nich iskrami; patrzał ciągle w twarz 2783 3, I | i wdzięków usiłując niby iskrę z krzemienia wykrzesać z 2784 2, III| słońce połową ognistej tarczy iskrzyło się nad borem. Ostatnimi 2785 3, I | sobie skupiał. Wszystko, co istniało poniżej tej wysokości, na 2786 3, IV | ciągu, żadne przepisy nie istniały. Kto łaskaw czy też zaproszony, 2787 1, III| jego doradziła mu zmianę istniejącej w Korczynie rasy bydła na 2788 2, II | różnych źródłach kredytu istniejących, a także takich, które by 2789 2, I | rozległy rząd podobnych istnień? Wydawał się głęboko zamyślonym 2790 3, I | organizmy wyższe i niższe, istnienia poziome i wzniosłe pogodzić 2791 3, I | nad pospolitymi duszami i istnieniami górując. Łatwiej też w ten 2792 3, I | objęć w drugie, w jednym istnieniu do dwóch należeć, szczęście 2793 2, II | każdym na nią patrzącym istotną litość budzić musiała. Toteż 2794 3, I | rogowy, z dwoma oknami na istotne morze ogrodowej zieloności 2795 3, II | wiła się po szezlongu w istotnych i dojmujących męczarniach. 2796 1, VI | w zamian ogrody płynęły istotnym chaosem zmieszanych z sobą 2797 3, II | okopconych i przeludnionych izbach? Mówiłeś przed chwilą, mój 2798 2, III| sprzęty znajdujące się w tej izdebce. Nad łóżkiem wisiały trzy 2799 2, III| szczególnie wyglądającą izdebkę. Był to tak zwany przeciwek, 2800 1, VI | się prosto do nieba. Na jabłoniach i śliwach liścia widać nie 2801 2, V | istotnie, cały śnieżną mgłą jacicy osypany, w milczeniu i pilnie 2802 3, I | człowiekiem pospolitym, takim, jacy składają szare i bezimienne 2803 1, V | zna! raz ciebie na wozie jadącą widziała i już zna! - zapominając 2804 1, I | się rubasznym, rzuciła na jadące kobiety swoją więź gałęzi 2805 1, I | głowy. Marta w kierunku jadących machnęła swą białą chustką 2806 1, VI | rozstępowały się, jakoby jadącym z drogi ustępując. Król 2807 2, I | sypialny, dziecinny i mała jadalnia, w której teraz sypiali 2808 1, IV | ceremonialne odchodzenie od jadalnych stołów zwyczajnym im nie 2809 3, II | wystawiłem, ani pasztetów nie jadam... Tak krawiec kraje, jak 2810 1, IV | Jadłaś, Justynko, a?~- Jadłam, ojcze - odpowiedziała.~- 2811 3, III| na trzech stołach jeszcze jadłem zastawionych paliło się 2812 2, I | pewno i w swoim Wiedniu nie jadłeś!~Prędko wyszła z pokoju, 2813 3, IV | stołów chodząc zapraszały na jadło, które według zwyczaju ich 2814 2, IV | zapachem pleśni kipiały wonie jadłowca, smoły i cząbru, kiedy Jan 2815 2, IV | środkowi wybiegały krzaki jadłowców twardymi jagodami niby czarną, 2816 1, VI | Gdzie on jest? Chodźmy, Jadwiśku, szukać! Prędzej chodźmy!~ 2817 1, VI | Panował podtenczas ostatni Jagiellon, dwoma imionami: Zygmunt 2818 1, VI | dzikie jabłka, orzechy, jagody i grzyby; do rzeki po napój 2819 2, I | i kilka kur siedziało na jajach. Niesposób było w takiej 2820 2, V | przyniesiona patelnia z dymiącą jajecznicą.~- Już jak ja jajecznicę 2821 2, V | jajecznicą.~- Już jak ja jajecznicę zrobię - zawołała wesoła 2822 2, V | sobie na gliniane talerze jajecznicy i kwaśnego mleka. Przez 2823 1, V | Zdziwił się tak, że aż jąkać się zaczął. Blade oczy, 2824 3, IV | Dla... to... tamto... - jąkał.~Ale powracająca fala znowu 2825 2, V | ją ciągiem niespokojność jakaściś w pole i na drogi parła, 2826 2, V | domyśleć się teraz nie można, jakié tam wtenczas rozlegały się 2827 3, I | układu, wdzięku, dowcipu i jakiegokolwiek talentu. Gra nieźle, ale 2828 1, IV | przez pamięć dla brata... i jakiegoż brata i człowieka!... Sierotę 2829 1, IV | że wyraz ten ją ukole. Jakoż na mgnienie oka zmieszała 2830 2, I | z tymi przyzwyczajeniami jakżeby on mógł tak wielkiej pracy 2831 1, IV | mówiliśmy, spaść na jakąś jałową i głuchą pustynię...~Najpewniej 2832 2, IV | wznoszącym się za jeziorem jałowych piasków, w zamkniętym kole 2833 1, III| wydawały mu się obcymi i jałowymi. Wszystkie siły swe przelewał 2834 3, IV | wszystko droższe... Nie jam jeden taki! Co sprawiło, 2835 3, II | nadchodzący wieczór jak w pustą jamę patrzała, czym go zapełnić 2836 1, VI | pogiętych w niezliczone garby i jamy, śród których gdzieniegdzie 2837 1, V | rzucając stryja wołał za nim Janek- pójdź tu, Mucyk!... ,~- 2838 2, IV | Pewno dobrze po świętym Janie, a może i około świętej 2839 2, III| ludziom robić umie... Te pólko Jankowe był już sobie przywłaszczył, 2840 3, III| ramieniu kawalera, który, z jarzębiną u szarej siermiężki a twarzą 2841 3, III| tam ciągle przy tej... w jarzębinach! Rozgniewanym wzrokiem na 2842 3, III| czarny warkocz czerwonymi jarzębinami przetykany.~- Popłyniem!~- 2843 1, II | czerwienią kalinowych i jarzębinowych jagód; naprzeciw drzwi wchodowych 2844 3, IV | jak wół ze schyloną pod jarzmem głową jedną bruzdę depcąc 2845 1, V | sieci zarzucajcie,~Nadobnego Jasia na brzeg wyciągajcie.~Pług 2846 3, III| wojacy jechali,~Mojego Jasieńka na wojnę wołali.~Siadaj, 2847 2, IV | ich głowami przeleciał.~- Jaskółka! - zawołała Justyna.~- To 2848 2, III| Elżusi, z dala świecącej jaskrawą różowością swego kaftana 2849 3, IV | wypukłością rzeźby śród jaskrawego tła umieszczonej. Wkrótce 2850 1, V | zaświecił jeszcze jeden jaskraworóżowy kaftanik; zupełnie taki 2851 1, V | na szerokie plecy, okryte jaskraworóżowym kaftanem. W dużej płachcie 2852 1, I | gdzieniegdzie kilka zagonów, a żółta jaskrawość kwitnącego rzepaku wesołymi 2853 3, II | pozostawiło szeroki pas jaskrawy, który dachy i szczyty drzew 2854 3, III| wyłaniającym się ogromnym, jaskrawym księżycem. Część młodzieży 2855 1, II | buldeneżów i jeszcze niższą jaśminów, spirei i krzaczastych róż. 2856 2, V | potem za drugim mężem w Jaśmontach, a na ostatku, za trzecim, 2857 3, III| odkrytymi czuprynami biegiem ku Jaśmontowi wracali, czapkami machając 2858 3, III| barczystych Bohatyrowiczówien, Jaśmontówien, Zaniewszczanek i Starzyńskich, 2859 3, III| młoda ślubną swoją suknią jaśniejąca i z pomocą męża jako też 2860 2, III| nieskończoną ilością barw jaśniejące, te poznawane z bliska widoki, 2861 2, I | pogoda stawała się cichszą 1 jaśniejszą. Wiatr ustawał, chmury rozbiegały 2862 3, IV | gotowa istotnie w każdej jaśniejszej chwili wytrysnąć swawolą 2863 2, I | będę miał choć jeden punkt jaśniejszy... O szczegółach tyczących 2864 3, III| Staniewscy ze Staniewicz jaśnieli w tłumie wysokimi czołami, 2865 2, I | zagłębieniach gruntu rozrastał się jasno-zielony ajer i stały wysokie łozy 2866 2, IV | zmienną grę promiennych jasności i nagłych przyciemnień. 2867 1, V | zasłaniała z tyłu głowy jasnozłocistych włosów. Szedł prosto, równym 2868 1, I | odbijały złociste, bujne wąsy i jasnozłote włosy opadające spod czapki 2869 2, IV | wysoko wzniósł czapkę nad jasnozłotymi włosami.~- Dzień dobry! - 2870 1, VI | żab, tarakanów, wężów i jaszczurek. I rzeka ta nie była taka 2871 3, II | dotkliwie rozjątrzył Benedykta. Jątrzył go zawsze i coraz bardziej. 2872 3, II | i nieco z boku w cieniu jaworów zatrzymujący się zgrabny 2873 1, V | Jasieńku, konia osiodławszy?~Jaworu tam nie było, ale u stóp 2874 2, I | warzywnymi. ogrodami szybko jechała i już ku otwartej bramie 2875 1, VI | biegły luzem, na innych jechały bose niedorostki, w płóciennych 2876 3, IV | powinna, i upierając się przy jechaniu swymi końmi i ze swoim mężem, 2877 1, VI | ręka wydobywała z harmoniki jęczące tony, z innego kiedy niekiedy 2878 2, V | mówieniem wzmożona grała, jęczała, szemrała chrypka.~- Ciotko - 2879 1, I | niskich jeszcze owsów i jęczmion.~Wśród tej wesołej przyrody 2880 2, V | i dwie młode dziewczyny jedli w sposób dość szczególny. 2881 2, III| dopustu bożego pośrzednik i jednacz jaki!~Zaperzony był jeszcze, 2882 2, IV | W jednym gnieździe nie jednaki ptak się lęgnie. Szczenięta 2883 1, VI | serce pocieszone przez nią. Jednakowóż pomimo kochania i wszelakich 2884 1, VI | sałaty, lebiody, buraków. Jednokonne i dwukonne pługi na szeroko 2885 2, I | na nią przybyli kupcy. ~Jednokonny ich wózek stał przy bramie; 2886 2, III| ścierniska na swym mizernym, jednokonnym wozie, na którym siedział 2887 2, IV | zmrok szarawy, wszędzie jednostajny i gdzieniegdzie smugami 2888 3, III| zamilkli, oboje w postawach jednostajnych, policzki na dłoniach opierając. 2889 2, IV | wtłacza w padoły. W życiu jednostek i narodów bywają momenty 2890 2, IV | rozległością majątku czy szczęścia jednostki, a celem były ludzkość, 2891 2, IV | się interesy powszednie i jednostkowe lub rozlegały się wzdychania 2892 2, V | wszystkie zwinąwszy się w jeden jedwabisty, pstrokaty kłębek czarnymi 2893 1, V | przyjeżdżała sama i z szelestem jedwabnych sukien, wzburzona, głośno 2894 3, I | wypieszczoną i dość posażną jedynaczkę. Ale od tego czasu minęły 2895 3, I | piękne, do niej, jako do jedynaczki, wyłącznie należące. Osowce - 2896 1, IV | wychowaniu i pieszczeniu jedynaka wyłącznie oddana, żyła jak 2897 1, VI | stworzenia czasowe. Bieda jedynie, że ubóstwo nasze rośnie 2898 3, III| zakołyszę... mój mileńki, jedynieńki, stareńki dziaduńku!~Im 2899 2, I | Nagle przerywając sobie jedzenie zaczął:~- Dziś, na przykład, 2900 3, V | jadł śniadanie, a kiedy jedzeniem był zajęty, o niczym z im 2901 3, III| najpierwsze arystokraty po jedzeniu czynić są zwykli. Jakkolwiek 2902 3, V | bawiliśmy wszyscy i stamtąd jedziemy. Na pół godzinki tylko zajechałam, 2903 3, I | porwała się z kanapki.~- Jedziesz! - z żalem zawołała.~Ironia 2904 3, II | straciła?" A ona: "Niech jegomość mnie podziękuje, bo zielony 2905 2, III| Elżusia.~- Taki koniec, że bez jegomościa obeszło się i jednego naszego 2906 3, II | okręciła się na miejscu i z jękiem na ziemię upadła. Kolana 2907 2, V | ozwała się w nim chrypka do jękliwego szmeru podobna.~- Dlaczegóż? 2908 2, III| Fabiana żąć nie przestając jękliwym i śpiewającym głosem swym 2909 1, II | umieszczone ogromne rogi łosiów i jeleni; pomiędzy nimi wisiały uschłe 2910 1, II | wnet, na kształt górskiego jelenia, prędko i zręcznie wbiegać 2911 1, IV | złożonych z rogów łosich i jelenich, na których wprzódy już 2912 1, VI | rzeki po napój przybiegały jelenie, daniele i sarny, które 2913 3, II | żyję i chleb na tym świecie jem! Wieczna niedola!~Jednak 2914 3, IV | jego sam za lat kilka pewno jenerałem zostanie. Co się tyczy dwóch 2915 3, IV | dwóch baronów i czterech jenerałów wesele to zaszczyciło. Zresztą, 2916 3, II | tkwiła ogromna czerwona jeorginia.~- Wcale nie wytworny bukiet - 2917 2, III| wyrazach: "Andrzej Korczyński - Jerzemu Bohatyrowiczowi".~- Ojcu 2918 3, II | Starzyn, mąż dawniejszej pani Jerzowej... A to Alżusi kawaler, 2919 2, IV | można - rzekł Jan. - Chyba jesienią kiedy drzewa i krzaki wszystkie 2920 3, I | którą teraz spadała mgła jesiennego deszczu i na której obraz 2921 1, V | będzie - szepnął - jeżeli do jesiennej pory krzyża nie skończym...~- 2922 1, III| gałązek, z którymi wietrzyk jesienny igrał, szepnęła:~- O! i 2923 3, V | z plastrem na szczęce, a jesiennym kwiatkiem w rudym warkoczu, 2924 3, II | wszystko na świecie gotowe jesteście zrobić, byleby was ładnie 2925 1, II | Naturalnie! a poziewania jeszcze-nie dostała?...~- Jeszcze nie, 2926 1, I | Słowo honoru, prawdę mówię! Jeszcześ wtedy nie była w Korczynie, 2927 1, V | rozwiniętymi kształtami ciała i jeżącą się nad głową złotą gęstwiną 2928 2, IV | najczęściej po miękkich mchach jeżących się gdzieniegdzie młodymi 2929 1, V | dokończył - do wielkich miast jeżdżą, za granicami przemieszkują, 2930 2, II | pocwałował. Wybornym był jeźdźcem; wysoki, silny, z grzbietem 2931 3, IV | tuman kurzu; dwu czy trzech jeźdźców konno brzegami ściernisk 2932 3, III| zjeżdżały się bryczki, cwałowali jeźdźcy, pieszo dążyli mieszkańcy 2933 1, III| Łaska pańska na pstrym koniu jeździ... jednakowoż nieboszczyk 2934 3, II | swoją, ale na wynajętą łąkę jeździć! Już i koniczynę sieją, 2935 2, V | Dziś na Mogiłę z Jankiem jeździła? a? - uważnego tego wzroku 2936 2, IV | burze, jak ta; po Niemnie jeździłem, a pływać umiem prawie jak 2937 3, III| podtenczas, jak spólnie jeździliśmy na Mogiłę...~Chwilę milczał, 2938 2, I | zapytała:~- Więc po cóż jeździsz do Korczyna?~- Bo mnie ta 2939 3, V | myślałam. Ale teraz co innego. Jeżelim ja tobie potrzebna, jeżeli 2940 1, VI | Pan Bóg nasiał co niemiara jezior błękitnych i łąk zielonych, 2941 3, II | Dunaju, Alpach, szwajcarskich jeziorach, Adriatyckim Morzu... Może 2942 1, VI | W jednych miejscach, nad jeziorami lub nad rzeczułkami, siedzieli 2943 2, IV | pagórkiem wznoszącym się za jeziorem jałowych piasków, w zamkniętym 2944 3, IV | miał w szarym, jednostajnym jeziorze codziennej troski i pracy.~ 2945 3, III| przenosząc nabożnie wołał:~- Jezusa przed Bogiem Ojcem, a pana 2946 3, III| inni.~- Co masz czuprynę jeżyć, kiedy niemocen jesteś! - 2947 3, III| szczawiów, z zaroślami psich języczków, których podługowate liście 2948 2, V | Może komu taka szparkość i języczność upodobać się może, ale już 2949 3, II | wynurzać się zaczynał.~- Języka - mówił - w czarce nie moczyłem 2950 3, III| bójek skłonni, a do maczania języków w czarkach niewstrętliwi. 2951 3, III| równowagi ducha powrócić i językowi milczenie nakazać. Do najbystrzejszych 2952 1, V | włosy słońcem przeniknięte jeżyły się dokoła jej głowy jak 2953 3, III| starość przemienię się w Joba o zmiłowanie proszącego...~ 2954 2, IV | wiewiórki zaszeleścił w jodłach, kos gwizdał donośnie, trochę 2955 2, IV | nieruchomymi słupami cieniów od jodłowych gęstwin padających. Wysłaniem 2956 3, IV | Zmiękło serce Dawida, gdy o Jonatanie w żałość przyobleczonym 2957 1, IV | ramię. ~Jakiś otyły i na jowialnego gastronoma wyglądający sąsiad 2958 1, II | ubolewania naprzód, a potem tak jowialnej żartobliwości, że na koralowe 2959 3, II | przypowieściach wytryskająca jowialność.~- Łazarz mizerny - prawił - 2960 1, IV | kobiety ze swym wiecznie jowialnym, a trochę złośliwym uśmiechem 2961 3, II | Giecołdach nie zapominała.~- Józika Giecołda żonka swachą na 2962 2, III| robaki. Z góry widziane - jubilerowie obracający w swym ręku najdroższy 2963 3, III| powstały ciche chichoty.~- Żeby Julkowego Sargasa z tyłu jej na tej 2964 2, IV | płynęli dalej. Jan mówił o Julku. Dziwny to był chłopak. 2965 2, V | imieniu, Wasylku! czy tam Jurasiu albo Anzelmku!" Ale kiedy 2966 1, I | przedrzeźniającego. Na twarz Justny wybił się wyraz silnie uczutej 2967 3, II | pójść z nim, z ciocią i Justymką... poszedł... poszedł... 2968 2, II | znanym, może drogim.~- Justynal~Na dnie stłumionego jej 2969 3, V | powiedziałam, że wszystko o nim Justynce powiem, całą prawdę... Jeżeli 2970 3, I | Przechodziło to jej siły i od dawna jut przekonała siebie, że obowiązkiem 2971 1, III| pracy będzie spokój, pewność jutra i przy tym... tych wiecznych 2972 3, IV | bohaterskich snów o nowych jutrzenkach i ofiarnych stosach!"~Mówił, 2973 2, V | koni dopatrzył. Anzelm i Jutstyna zostali we dwoje.~Niespodzianie 2974 2, V | postarzał, więc nie tylko każdy kącik i każde drzewko, ale każdą 2975 2, II | smutnie z robótką w ręku w kąciku siedziała. Wtem do cichego 2976 1, VI | przeciągłe dobranoc; stada kaczek powracających z rzeki wylatywały 2977 1, III| razem szli polować na dzikie kaczki i bekasy, razem rybackim 2978 3, I | fantazji jego poda złotą kądziel. Do poszukiwań tych zachęcał 2979 1, VI | kominów, by z kościelnych kadzielnic, sto złotnych dymów podnosiło 2980 2, IV | usiadła; w powietrzu jak w kadzielnicy olbrzymiej głuszone zapachem 2981 2, V | sufitu wysoki, z białych kafel zbudowany, a u dołu mający 2982 3, III| chustkach na głowach, w luźnych kaftanach i staroświeckich mantylach 2983 1, V | okryte jaskraworóżowym kaftanem. W dużej płachcie przymocowanej 2984 1, V | jeszcze jeden jaskraworóżowy kaftanik; zupełnie taki sam, jak 2985 1, VI | kraciastych spódnic i kolorowych kaftanów kobiecych migotało wszędzie... 2986 3, II | zawieszoną, Teresa piła kakawelo, bo kakao jej niesłużyło 2987 2, III| z kłosami upadały różowe kąkole, pąsowe maki i szafirowe 2988 3, IV | ukazywał:~- Gdyby pani mojej kałamaszce ten honor zrobiła i spólnie 2989 3, IV | Benedykt ręce z listem na kalana opuścił; gorzki uśmiech 2990 2, III| zielony lesie!~O piękna kalino, prześliczna malino,~Najdroższa 2991 1, II | przetykanego czerwienią kalinowych i jarzębinowych jagód; naprzeciw 2992 1, VI | purpurowymi gronami jagód, kaliny śnieżnymi kwiaty jak wielkimi 2993 3, III| może by i sam na takiej kalkulacji lepiej wychodził, może by 2994 1, V | oliwne, zimowe papierówki... kalwinki... sztetyny ... a tam ten 2995 3, II | stopy obutej w cielisty kamasz i błyszczący trzewik prawie 2996 3, I | się zza niego cielistych kamaszach, spod mrużącej się trochę 2997 3, II | nie posiada. Fakirem ani kamedułą zostać nie może. Jest on 2998 1, IV | daleko więcej eleganckim kamerdynerem Różyca niżeli robotą swoją 2999 3, III| stosie desek pod stodołą, na kamieniach, na niskich płotkach. Wiedziano 3000 3, I | był po prostu dwupiętrową kamienicą z dwoma rzędami wielkich 3001 2, IV | minut stanęli na wąskim, kamienistym wybrzeżu, za którym rzeka, 3002 1, VI | Po chwili też człowiek na kamieniu siedzący ozwał się znowu:~- 3003 1, VI | czapką oderwawszy się od kamiennego złomu pochyliła się nisko. 3004 2, V | straże, stały w nieruchomości kamiennej, białe obłoki krepowym welonem 3005 1, I | błękitne od bławatków, żółte od kamioły, różowe od dzięcieliny i