| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Tom, Rozdzial
3006 3, III| co kilka minut z kieszeni kamizelki wyjmując, niby która godzina 3007 3, III| które go ze zbitej w ścisk kampanii nieco wyosobniło, stanął 3008 2, IV | letnie wieczory wysmukłe kampanule tknięte powietrzną pieszczotą 3009 2, IV | proste i wysokie łodygi kampanuli, mające, zda się, tuż, tuż, 3010 2, V | pana Dominika dobry był kamrat... dobry... ja o tym wiem... 3011 2, II | to chłop! ha? Pobaw się z kamuszkiem, pobaw się, co to szkodzi? 3012 3, I | światła, woni, w każdym kamyku przydrożnym i każdej trawie 3013 1, III| ustać nie mogącym, że aż na kanapę z łoskotem upadł i oczy 3014 3, I | materii, kilka oryginalnych kanapek do siedzenia lub do leżenia 3015 1, IV | wiodąc panie ku głównym kanapom i fotelom kończyła rozmowę 3016 3, II | dymkowy surdut najpiękniejszą kanarkową barwą w tej chwili błysnął 3017 3, III| samodziałowych jaśniały ubrania z kanarkowej dymki, wśród ciemnych, długich 3018 2, II | drzwi sypialni wysłuchawszy kanwę z wyszytą różą na ziemię 3019 3, II | ręku niosła dwa kawałki kanwy włóczkowymi różami i floresami 3020 2, IV | roztopiony łój do serca mu kapał, taką boleść w nim uczuwał 3021 3, II | która długo jak ptak upojony kąpała się w tym czarze, i tę drugą, 3022 2, V | domowego wyrobu kołdrą Anzelm w kapcie i butach na wznak leżał, 3023 1, I | Ale boso czasem chodzę i kapeluszów ani żadnych drogich rzeczy 3024 1, VI | arabski, ognisty, z rzędem kapiącym od złota i drogich kamieni. 3025 1, I | napełnia długa i swobodna kąpiel w kipiącym zdroju przyrody.~ 3026 1, I | pospadały i tworzyły na plecach kapiszony z muślinu albo perkalu; 3027 3, II | wyjeżdżać w góry lub nad morze. Kapitał osiągnięty ze sprzedaży 3028 2, II | by tylko istnieć mogły; o kapitale, który ludzie nie dość postępowi 3029 1, III| z taką pensją i czystym kapitałem, który by tobie z Korczyna 3030 2, II | wiadomej sumy u jednego z kapitalistów miejskich, z którym on sam 3031 2, I | się ná dzień jeden robót kapitalnych uważała za błąd i złe rozporządzenie 3032 3, III| grosz z jego kieszeni na nas kapnął, toby i spólny dorobek, 3033 3, III| wśród ciemnych, długich kapot, które nosili najstarsi, 3034 1, III| zaczęła na powietrzną grę kapryfoliowych gałązek, którymi wietrzyk 3035 1, III| wdzięcznie zbudowana i pachnącym kapryfolium gęsto opleciona była jedną 3036 2, II | melancholizuj tylko i nie kapryś, ale Panu Bogu dziękuj, 3037 3, I | To, co usłyszał, nie było kaprysem lekkomyślnej wietrznicy 3038 3, I | Ktoś jest tylko trochę kapryśny, trochę znudzony, ale niestały 3039 3, I | bez ognia w spojrzeniu, z kapryśnym zagięciem warg cienkich 3040 3, I | chłód i uderzył ją wyraz kaprysu te wargi otaczający. Uczyniła 3041 2, I | niepodobne do przewidzenia są kaprysy serca czy tam wyobraźni...~- 3042 2, III| kuchenną płytą ogromnym kapturem osłoniętą stała Antolka 3043 3, III| że proces wygrał, a tą karą, na którą ich sąd zadekretował, 3044 3, II | Kirło spostrzegłszy, że ku karafce rękę ona wyciąga, z pośpieszną, 3045 1, IV | dopuszczać! Od garnituru karafka!... Sto lat może garnitur 3046 1, IV | krzyknęła Marta - kryształową karafkę stłukła! Otóż to wasza pomoc! 3047 1, IV | dla zebrania szczątków karafki na ziemi przysiadła i zakaszlała 3048 3, I | życiu zwróconą i w ścisłych karbach je trzymającą. Energia ta 3049 3, I | arystokratyzmu rodu i majątku - karciła siebie nieraz, wyrzucała 3050 2, V | ściskali, bratali, pan chłopa w karecie swojej woził i pięknie prosił: " 3051 2, I | szamerowanej kurcie. Poznała karetę i konie Różyca. Kupcy na 3052 2, I | kiedy Różyc wysiadłszy z karetki w progu domu stanął. Za 3053 3, I | świecie gonitwą za zyskiem, karierą, grubym materialnym użyciem! 3054 3, IV | użycia, zysków i... świetnej kariery.~Wzrok Benedykta przemknął 3055 1, III| jeszcze pochylił grubego karka, a wielkie wąsy tak mu w 3056 2, IV | zostawiał za sobą szerokie pasy karłowatych, kolczastych, białością 3057 3, III| Anzelm pamięta, że to ja panu karmazynową czapeczkę uszyłam i otoczyłam 3058 2, IV | bardzo powoli, czapki ich karmazynowym kolorem świeciły, a konie 3059 2, II | Na pociechę po pańskich karmelkach chłopskie miotły, tymczasem, 3060 3, II | kiedy się ich pieprzem karmi! - uśmiechnął się Witold.~- 3061 3, II | do diabła, chce pieprzem karmić? - z odradzającym się rozjątrzeniem 3062 1, IV | zwijam się, tak częstuję, karmię, poję, zapraszam, w oczy 3063 1, II | okryła się najjaskrawszym karminem; błękitne, niewinne oczy 3064 1, VI | albo przyswojonego bawoła, karmną świnię i co tam zresztą 3065 3, I | w twarzy męża, który od kart książeczki wzroku nie odrywał. 3066 3, I | białe ręce kurczowo ścisnęły kartę rozwartego na stole dziennika. 3067 2, II | rozłączenia. Przerzuciła kilka kartek i czytała znowu:~Aimer c' 3068 3, III| gleby i więdniejącą zielenią kartoflisk, a wszystko to razem wyglądało 3069 1, IV | ganku rozstawiono już stoły kartowe, ale grono poważnych panów 3070 1, IV | rozmawiając. Darzecki, który zza kartowego stołu przypatrywał się tej 3071 1, IV | poważni panowie już przy kartowych stołach do gry zasiadali. 3072 3, II | żałobnej sukni splotła.~- Nie karz ty mnie za mój błąd mimowolny... 3073 1, III| które przy lada poruszeniu kąsają w serce.~W gabinecie swym 3074 1, II | wywołując pluski perlistych kaskad; lekki wiatr szumiał w klonach 3075 2, IV | Co to było? Czarodziejska kaskada jakaś przez rozrzewnioną 3076 1, II | pluskiem tryskała w perlistych kaskadach. Zarazem ludzie ci rozmawiali 3077 1, III| wyrzucały w górę kipiące kaskady; w martwej atmosferze wichry 3078 2, V | pokrajanych porcji chleba małe kąski odłamywali i dwoma palcami 3079 3, I | pychy, wzgardliwości albo z kastowych przesądów, ale z zupełnej 3080 1, I | stanęła znowu i zaczęła kaszlać. Kaszel jej był gruby, chrypliwy, 3081 3, II | wtórze śmiechu, łajania i kaszlania starej panny przyskoczył 3082 2, III| rzeki, sam zaś dopatrywał kasztana i gniadej, których Jan po 3083 2, III| drugim, pustym, z grubą kasztanowatą kosą na plecach, w różowym 3084 1, V | tryskającą świeżością i zdrowiem. Kasztanowate włosy słońcem przeniknięte 3085 1, II | kosztownych sztachet topole, kasztany i lipy ścianą gęstej zieloności 3086 2, I | was wszystkich w odludnych kątach żyjących, ale na szerokim 3087 2, IV | Kolebka jej stała już w katakumbie napełnionej zmrokiem i milczeniem, 3088 2, II | rozdrażnienie nerwów i troszkę kataru, bronchitów, jak zawsze, 3089 2, IV | dopiero obaczyłem, że w kąteczku pokoju pani Andrzejowa jak 3090 3, V | Widziu!~Wszystko, co z kątka gabinetu wysłuchała, bratu 3091 2, V | ciekawa, dlaczego panna kawalerowi, choćby takiemu, harbuza 3092 2, III| głosie wykrzyknął Jan.~- Psie kawalerskie życie! Jak kobiet w domu 3093 3, III| skoro dotąd tak wesoło kawalerskiego stanu kosztował. On zaś 3094 3, III| ożenić się zamyśla, bo mu już kawalerstwo nagrzewać zaczęło. Lat ma 3095 3, III| jego płynęło. Ot, te same kawalery i panny, co teraz w gumnie 3096 1, II | synogarlicy wyciągającej dziób ku kawałkowi cukru. Widocznym było, że 3097 2, II | śniadanie! Z rana, przy kawie, tylko troszkę sucharków 3098 1, VI | świecące. Czasem kruki i kawki czarną chmurą zakrywały 3099 1, IV | teraz? którego? służę! ~- Kawowego kropeleczkę, jeżeli łaska!~- 3100 1, IV | piłeś? maraskino? różany? kawowy?- zagadał Kirło. - Może 3101 3, IV | za hałas! Moja Tereniu, każ zamknąć okiennice i zapuścić 3102 3, III| zechcą, tego i ja zechcę; jak każą, tak ja postąpię...~- Dobrze! 3103 3, III| snop kopą wynagradzać sobie każąc. A wiele razy chcieli i 3104 2, IV | wytrzymać może, bo gdyby jemu kazano po dniach całych z założonymi 3105 3, II | pierwszą drużką do pary z panem Kazimierzem Jaśmontem, którego Franuś 3106 3, III| Jaśmont! Jaśmont! Panie Kazimierzu! Kaziu! Panie Jaśmont! Jaś-mont! 3107 3, III| Jaśmont! Panie Kazimierzu! Kaziu! Panie Jaśmont! Jaś-mont! 3108 2, V | Jan:~- Ot i pan Witold z Kaziukiem, Walentego synem, płynie! - 3109 3, III| usług! A kto z kim? Panno Kaźmiro! Panno Cecylio! Panno Antonino! 3110 3, III| pod słońcem jego złociste, kędzierzawe, w tył od szerokiego czoła 3111 2, III| szramę, około nasrożonej kępki włosów siną plamę; jednak 3112 2, IV | polana niską, w nierówne kępy pogarbioną trawą obrosły.~ 3113 3, II | miód nim na chleb kładli i kęs jego odgryzłszy porcje na 3114 1, I | trząsł nimi i silne ich kibicie chwiał wciąż w kierunki 3115 1, VI | żółte gwoździki, wysokie kiciaste rezedy, krzaczyste boże 3116 2, IV | stopami ich zatrzeszczały, kiciasty ogon uciekającej wiewiórki 3117 3, II | trochę dopomóc mogłem, bo kiedyśmy się w okolicy spotkali, 3118 2, III| takiej promocji i ta.., ta... kiego miłego spotkania! ~- Widzi 3119 2, III| po co? dla ja... ja... kiej przyczyny?~Jednak, tak jak 3120 3, III| biesiadnicy. Do rosołów, pieczeni, kiełbas, naleśników, makaronów, 3121 1, III| takie śliczne, śliczne kiełbiki... ~- A las lubisz, ten 3122 2, I | pełnym tego słowa znaczeniu kielich rozkoszy... Otóż i rumienisz 3123 1, I | Zmysły jej przestały pić z kielicha rozkwitłej przyrody rozkoszny 3124 3, IV | pośpiechem tak purpurowych kielichów Łatwo było poznać, że ta 3125 2, III| do wojska służyć...~- Te kieliszeczki, takie prawie żółte jak 3126 2, III| takie jak prawie ogień żółte kieliszki...~Z głębi domu, z kuchni, 3127 3, II | osobliwa pociecha! Jeden kiep, drugi dureń, a obydwa błazny!~ 3128 1, VI | idzie... Znowu narazi się na kiepkowanie ludzkie albo upadnie i stłucze 3129 2, III| To tak prawie, jak ja. Kiepkują ze mnie ludzie, że kochliwa 3130 3, II | hrabiostwu, a może i jakiemu kiepskiemu księstwu... a jaka parantela. 3131 3, I | ręką przez bujną fantazję kierowaną. Pełno tu było blasków i 3132 2, III| pozazdrościć, parą tęgich koni kierując, starała się przegonić wóz 3133 2, II | kochaliśmy się od dzieciństwa. Kierujecie ją na lalkę, na taką samą 3134 1, III| niezmiernych urodzajów na te kije, które w koła gospodarstw 3135 1, III| zajął się tylko wyjmowaniem kijów z kół swego własnego wozu. 3136 1, I | wiejskich krosnach utkany kilimek. Wóz ten ciągnęła para koników 3137 3, IV | spódnicami, fartuchami, kilimkami własnej roboty, motkami 3138 1, I | słomie okrytej pasiastym kilimkiem pomiędzy okrągłymi poręczami 3139 1, III| Wszedłszy do altany Benedykt po kilkakroć ucałował rękę i czoło żony 3140 1, IV | widoczne ślady dawności i kilkakrotnych przerabiań.~Druga, łagodniejsza, 3141 1, III| przygryzał. Po długim szukaniu i kilkakrotnym wołaniu usłyszał na koniec 3142 1, VI | przechodziła, zamieszkiwało kilkaset istot ludzkich, które wszystkie 3143 1, VI | kłaniało się bałwanom i żyło z kilkoma żonami. Jan i Cecylia wzdłuż 3144 2, III| owinięte w płachty leżało kilkomiesięczne dziecko. Nikt im nie pomagał, 3145 2, I | pąsowymi czapkami świeciło kilkoro drobnych chłopskich dzieci. 3146 3, I | Jedyną usługą, jaką oddało mu kilkotygodniowe zajmowanie się tymi okopami, 3147 2, I | to więc kiedyś mająteczek kilkunastochatowy, czyli znajdujący się na 3148 2, I | powabem. Odpocząć nieco po kilkunastoletniej ciężkiej pracy, gospodarstwo 3149 1, II | siedzącym na dziesięcinach ziemi kilkuset, tysiącu... trochę więcej...~ 3150 2, I | mogę być czymkolwiek albo kimkolwiek zajętym. Wyznam ci, że sam 3151 1, V | żenią się prawie nigdy". Kimże więc była? Jakim było jej 3152 1, V | rozmowę, którą prowadził z kimš niewidzialnym, za domem 3153 3, II | barszcz tak samo w górę kipi, jak i w wielkim...~Fabianowa 3154 1, I | długa i swobodna kąpiel w kipiącym zdroju przyrody.~Prędko 3155 1, V | podnosił, cały wewnątrz kipiał, a na twarzy spotniał. Zdawać 3156 3, III| w których skąpym świetle kipiała mozaika ludzkich kształtów 3157 2, IV | głuszone zapachem pleśni kipiały wonie jadłowca, smoły i 3158 3, IV | tonąć nie potrzebował. Jak kipiątek długo i szczelnie zamknięty 3159 3, III| znajomości bez liku, Marynię Kirlankę zaznajamiał z Siemaszczankami, 3160 3, II | krwi, po której przepływały kiry fioletów i nad którą, niby 3161 3, V | pyszczek do sukni jej tulić a kiściastym ogonem wywijać zaczął z 3162 2, III| ta gałązka z tymi ładnymi kitkami nazywa się tymotka, a ten 3163 2, V | nimi idzie". A matka głową kiwa i odpowiada "Pewno idzie! 3164 3, III| cicha cmoknęli, głowami kiwając. Jeden tylko Władysław Osipowicz, 3165 3, II | ożywieniem i ciekawością. Kiwał przy tym głową w znak zdziwienia 3166 3, III| siedzący patrząc na nią głowami kiwali i szeptali, że z tak piękną 3167 2, V | siebie tobym już i palcem nie kiwnął, bo ciągle mnie na myśli 3168 2, III| poszczerbionym został, powstał kłąb zwikłanych z sobą ciał ludzkich 3169 1, V | może mnie głupie ludzie i kląć będą na wypadek przegrania. 3170 2, V | konkurencie posłyszał, aż kładł się od śmiechu. A ja, wiesz? 3171 3, V | ludzkie rzeczy w głowę mu kładłaś... Moja Marto, za przyjaciółkę 3172 2, I | przed nimi zachodzące słońce kładło na drogę szerokie szlaki 3173 2, III| przecinanych i na ziemię kładnących się kłosów.~Paru godzin 3174 3, V | zagadka! Wszystko to funta kłaków nie warte! Co w tym jest 3175 3, II | buduaru stanął i na ich klamce rękę położył. Stał tak chwilę 3176 2, I | trzymał się wiecznie pańskich klamek, od komina do komina jeździł 3177 3, II | słów! czy wy używając ich kłamiecie, czy nimi oszukujecie samych 3178 1, II | z błyszczącymi brązowymi klamkami, dywany duże i spłowiałe, 3179 2, I | zdjął ze starej, żelaznej klamki i zatrzymując ją w swych 3180 3, IV | Jan nie udaje i mnie do kłamstwa nie kusi. Co zrobiło się, 3181 2, I | zawołał - złapałaś mię na kłamstwie. Wszelkiej rzeczy niesmacznej 3182 1, VI | głębokościach puszczy wiele jeszcze kłaniało się bałwanom i żyło z kilkoma 3183 1, II | wyszytymi w czerwone róże głośno klapała o podłogę. Dopomagał jej 3184 2, II | długie wąsy opuściły aż na klapy płóciennego surduta, w którym 3185 3, II | dokoła pokoju, przy czym klaskała w dłonie, wołała i wyśpiewywała:~- 3186 3, III| na całe gumno zawołał:~- Klaskanego!~Wszyscy wiedzieli, co to 3187 2, III| i wesoły, ze śmiechem i klaskaniem rąk wołający:~- Brawo, Justynko, 3188 2, II | salonie rozległo się jakby klaśnięcie z bicza, a po wąskich ustach 3189 2, V | do pamięci przywoływała klasyczne atletki, w tym stroju zbyt 3190 2, III| ścigających się na arenach klasycznych atletów. Śnieżna białość 3191 2, I | podreptała Bronia w ręce klaszcząc i wołając:~- Konfiturzki 3192 3, I | jej samotne, ciche, prawie klasztorne życie.~Niewiele potem, gdy 3193 3, IV | watę zbytku i zamknięto w klatkę przesądu. Byłbym dziś może, 3194 2, II | ale ze schyloną nieco nad klawiaturą twarzą, z zajęciem, szukać 3195 2, II | Zamyśloną była, oczy jej w klawiaturę utkwione miały wyraz pytania, 3196 2, II | swe ku właściwemu miejscu klawiatury kierowała, kiedy w progu 3197 2, III| Znudziłaś się klepaniem po klawiszach i romansowymi książkami 3198 2, V | jeden jedwabisty, pstrokaty kłębek czarnymi oczami w czerwonych 3199 1, I | kurzawa owiała je wielkim kłębem, o tyle jednak przezroczystym, 3200 2, IV | dmąc w jedną stronę; chmury kłębiącą się i mieszając naprzeciw 3201 2, IV | ciemnych, srebrem obrębionych kłębów.~- Może dziś deszcz albo 3202 2, V | Przyjaźnie, łagodnie, z cicha, klęcząca przy łóżku, kwitnąca młodością 3203 2, V | spokojniej nieco niż wprzódy, od klęczącej przy niej dziewczyny wzrok 3204 3, II | twardości ziemi, na której klęczała, ani przestrzeni rozdzielającej 3205 3, I | przed czarnym krzyżem na klęczkach. Bogato oprawnej książki 3206 3, I | wielki, czarny krucyfiks. Klęcznik był z cennego drzewa, pięknymi 3207 3, I | pokoju wznoszący się przed klęcznikiem wielki, czarny krucyfiks. 3208 2, II | okropnie! A ta znów druga klęczy przy łóżku i fontanną płacze! 3209 3, IV | rozwartą książką oczy mu do snu kleić się zaczynały, gdy spory 3210 1, VI | Bohatyrowiczów, a pieczętowali się klejnotem Pomian, który jest żubrzą 3211 3, III| górze ostre krzyki żurawi i klekot bociani, a w dole na mdlejących 3212 1, I | podobny turkot faetonu, ale klekotliwe trochę i z lekkim skrzypieniem 3213 1, I | kroków, z towarzyszeniem klekotliwego turkotu kół wzniósł się 3214 3, II | co wieczór przychodzi mi klektać nad głową o gospodarstwie... 3215 2, III| jak dwa lata temu zbił Klemensa, który mu łączkę spasał, 3216 2, III| Justynko, zuch! Znudziłaś się klepaniem po klawiszach i romansowymi 3217 2, III| owiec, a w zimie cepem bił o klepisko; heblem, piłą, młotkiem 3218 2, IV | Rosła w atmosferze trosk i klęsk domowymi ścianami ogrodzonych; 3219 2, I | Lada niepowodzenie, lada klęska w gospodarstwie, a jej najdroższe 3220 2, III| się cały w cierpieniach, klęskach, upadkach i urąganiach napełniających 3221 3, V | którą pokochał, uleczy... klin klinem wybijać najlepiej... 3222 3, V | pokochał, uleczy... klin klinem wybijać najlepiej... Szczęśliwym 3223 2, III| mogło, że wzgardliwie na ten kłócący się i do bójki zrywający 3224 3, I | przyjemności.~- Przeszkadzasz mi, Klociu - przemówił.~Na dźwięk jego 3225 1, VI | do połowy już obrobionej kłodzie drzewa. Anzelm wielką czapkę 3226 1, I | na głowie, inne zaś, niby klomb ogrodowy, kwitły rumieńcami 3227 3, I | Wkrótce zniknął za gęstym klombem akacji. Klotylda zaś biegła 3228 3, I | ogromny dziedziniec zdobny w klomby i trawniki, a tło jej stanowiły 3229 3, II | okrywały wyraźne rysunki klonowych czy lipowych liści. Przez 3230 2, V | giętkiej może grabiny czy klonu w wysokie łuki powyginanymi. 3231 2, II | chwilę o szwagrze i ciężkim kłopocie swym całkiem zapomniał. 3232 2, IV | gospodarskiej i majątkowych kłopotach opowiadając, ale przed tym 3233 3, II | parę minut panowało trochę kłopotliwe milczenie przerywane tylko 3234 1, III| krzykliwsze. Oprócz pracy kłopotliwej i drobiazgowej, której się 3235 3, III| powiewu, aby urość w kwiat, kłos albo strzałę. Promień ten, 3236 2, III| obeszło się i jednego naszego kłosa na tym kawałku dziś nie 3237 2, III| żniwiarek podnoszących w rękach kłosiste więzie, wnet powstać miała 3238 1, V | ścieżce utopionej na dnie kłosistego morza, która zaczynając 3239 2, III| nie było, stojąc na tym kłosistym, żółtym, sprężyście pod. 3240 2, V | lampa z grzybiastym szklanym kloszem. Zresztą, pod ścianami stały 3241 2, I | przy zakręcaniu wielkiego klucza w zamku spichrza gwóźdź 3242 3, II | przecież zobaczył starą pannę z kluczami i dziewką folwarczną idącą 3243 1, V | kwiat gasztu. Podskoczyła, kluczką gałąź przechyliła i prędko 3244 1, V | głosem odkrzyknęła.~- Weź kluczkę i wisień z drzewa nazdejmuj! 3245 1, II | sterczącą trzęsła i pęk kluczów głośno dzwonił w jej ręku. ~ 3246 1, II | powróciwszy, z brzękiem kluczy otwierała szuflady kredensowej 3247 2, III| który ożenił się już, w oczy kłuła; trzeciej o weselu zaraz 3248 2, III| Jana, który przecież raźnym kłusem w bramę zagrody Anzelma 3249 1, V | pulchnej i zarumienionej kluski, przez płot przeskoczyła 3250 2, II | Marta tego syrka dała z kminkiem i szyneczki.., bo bifsztyk 3251 1, V | delikatnym lasem białego kminku; tu i ówdzie pod grzędami 3252 1, VI | lasem powiewały cienkie kminy i lebiody, maki różowo i 3253 3, III| za tobą pójdzie w puste knieje!~Ale ani przymówki, ani 3254 1, VI | Zmiarkował zaraz, że od Knyszyna do tego miejsca, o którym 3255 1, VI | się polowaniem w swoich knyszyńskich lasach. Zmiarkował zaraz, 3256 2, V | głowie jej piętrzyła się koafiura od sukni jeszcze niezwyklejsza, 3257 1, IV | przymieszką francuskich wyrazów, z kobiecego prawie wydelikacenia cery 3258 1, IV | tymi kilkunastu twarzami kobiecymi i męskimi znajdowały się 3259 3, III| nad zaściełającym ziemię kobiercem przygasłym i spłowiałym, 3260 1, III| otoczyć zbytkiem kwiecistych kobierców i aksamitnych trawników. 3261 2, III| kładły się na puszystym kobiercu po raz drugi podrastającej 3262 1, I | twarzy ku wiezionym przez się kobietom odpowiadał wesoło na zapytania 3263 2, IV | bezludne; który, tak jak ona, kochając naturę znał ją lepiej i 3264 3, II | utalentowane i namiętnie cię kochające dziecko, które w słońcu 3265 3, I | duszę tej niewinnej dotąd i kochającej istoty ludzkiej. W samej 3266 2, III| żywych, młodych, silnych, kochających ziemię i ludzi! ~- Amen! - 3267 2, V | woli przy mężu kochanym i kochającym nie chcieć? Wzajemność zaś 3268 2, IV | żałobnych parad i kwitły róże kochającymi dłońmi zasadzone. Tu, nad 3269 3, II | się to już raz skończy. Kochałam cię, kuzynie, do tego stopnia, 3270 3, V | jak matka i... za matkę... kochałaś i pieściłaś: a nie po głupiemu 3271 3, IV | kroplę wody, każdy jej kamień kochałem... mogłem być wrogiem ludzi, 3272 3, II | łączyło, co kiedykolwiek kochałeś, proszę cię, abyś mi odpowiedział 3273 2, II | prawo. Jestem jej bratem i kochaliśmy się od dzieciństwa. Kierujecie 3274 3, IV | już wtenczas to wszystko kochało, a on pokusy i rady gdzie 3275 3, I | te wycieczki do Korczyna? Kochałżeby on naprawdę Justynę, a miłość 3276 1, II | sobie na górę, aby naszego kochanego artystę odwiedzić... słyszę: 3277 2, III| ziemi. Nie darmo dawny jej kochanek wspominał o jej dawnych 3278 2, II | zbawieniu.~- Spacerujesz sobie, kochanko, spacerujesz, nie wiedzieć 3279 2, III| czytał ich tytuły: ~- Psalmy Kochanowskiego... Niech pan spojrzy na 3280 2, I | szczegółach tyczących się tych kochanych chłopców pomówimy innym 3281 2, III| Kiepkują ze mnie ludzie, że kochliwa jestem, ale o to mnie bynajmniej! 3282 3, II | ganku zaś stał tylko co tym koczykiem przybyły Zygmunt. Z parokonnej, 3283 2, V | Teresa.~- O, tak! i przez kogóż? przez takiego margrabiego 3284 2, V | jutrzenki wpatrzona uchem łowiła kogucie piania, które teraz słabym 3285 3, V | białoczarna sroka zakrakała, kogut za płotem zapiał i żółty 3286 2, V | przeciągłe, donośne pianie koguta, które rozległo się blisko 3287 2, III| gruchanie gołębi i pianie kogutów.~W zagrodzie Anzelma czerwone 3288 1, VI | bure i czarne koty; butne koguty z płotów i gałęzi rzucały 3289 1, V | których przecież cicho płynął kojący szmer. Przed sobą, o kroków 3290 1, V | napełnione palącą tęsknotą i kojącymi ją nadziejami, listy wysyłane 3291 2, II | na dziś swoich liliowych kokard pożyczyć! - obejmując Martę 3292 2, V | obcisłych stanikach i kolorowych kokardach u szyi, łokciami o stół 3293 2, I | przed chwilą wyliczyłaś. Kokietek, szczebiotek, histeryczek, 3294 2, I | widziałeś pewno na świecie. Kokietką nie jest...~- Otóż to - 3295 2, II | wysokie zajmuje miejsce w kołach arystokratycznych... stryjeczny 3296 2, III| promieniami jego przeniknięty, kołami wozów i licznymi stopami 3297 1, II | się filuternie, dłonią po kolanie uderzył; wybiegł przez drzwi 3298 3, III| siebie okręcił i na jedno kolano przed nią przypadając rękę 3299 3, III| w bladoróżowe, misterne, kolcami zjeżone kwiaty mieszające 3300 1, VI | śnieżnymi powojami lulku i kolczastymi kwiatami ostów. Tej dzikiej 3301 2, V | tańcami nazywa) w broszce i kolczykach przyszła, a złotnymi bransoletami 3302 3, III| srebro udających szpilek, kolczyków, bransolet. Szła wyprostowana, 3303 1, VI | rozpęknięciami poprzerywane i kolczystą wikliną zjeżone, to zielone 3304 1, III| mnóstwo poduszek, serwet, kołder itd. Przy tym tęskniła i 3305 2, IV | pożarem i rzucają w górę. Kolebka jej stała już w katakumbie 3306 3, IV | chował. Gdyby nie ty, od kolebki pewno owinięto by mię w 3307 3, III| żołnierz z konia spadnie,~Koledzy nie pożałują,~Jeszcze go 3308 1, IV | przybywał nieco starszy od niego kolega szkolny, student tak jak 3309 2, III| latoroście zielone i swoją koleją w silne drzewa wyrastały. 3310 1, II | jaki wypadek... bo z tymi kolejami żelaznymi wszystko być może... 3311 2, V | przestrzeni rozstawieni i kolejno sobie hasło podający, tak 3312 2, II | wyprodukują. Co ten stary kołek w płocie prawił o cywilizacji, 3313 2, IV | regularnym i ściśle zamkniętym kołem falistych wzgórzystości, 3314 2, V | naopowiadałam! Może zła koleżanka ze mnie? Teraz możesz spokojnie 3315 1, IV | n'est-ce pas? - z trochą koleżeńskiej poufałości szepnął do Różyca 3316 1, IV | Pochwycił obie jej ręce, po koleżeńsku mocno nimi zatrząsł i szybkim 3317 1, III| tych samych rozkoszy nauki, koleżeństwa zaostrzania wzroku przez 3318 2, II | tak, jak gdyby to był twój koleżka, z którym wolno ci rozmawiać 3319 3, I | zarówno jak o szerokich koligacjach i świetnej edukacji kobiety, 3320 1, V | urodzonej, z rozległymi koligacjami, z wychowaniem świetnym, 3321 2, II | Darzeckiego, jego wykwintność, koligacje, sam nawet sposób mówienia 3322 2, II | Ładna i dobra kobiecina... koligatka przy tym i nie biedna... 3323 1, II | zataczającą dokoła łodzi koliste bruzdy. Justyna spostrzegła, 3324 1, VI | całkiem niskie płoty z desek, kołków lub wzdłuż umieszczanych 3325 2, V | kapocie, zza której grubego kołnierza widać było koszulę u szyi 3326 3, III| staroświeckich mantylach z szerokimi kołnierzami u szyi i rękami pomarańczową 3327 2, IV | czapki ich karmazynowym kolorem świeciły, a konie pod nimi 3328 1, VI | piękniejszy był od drugiego, a od kolorów ich szat i drogocenności 3329 1, IV | tym świątecznie ubrana, z kolorową kokardą na szyi i wysokim 3330 1, I | suknię... jeszcze wtedy kolorowe suknie nosiłam... Kapelusz 3331 3, III| skromne spódniczki i staniki kolorowymi paskami objęte, jesienne 3332 3, II | wzrokiem po obecnych wodził. Kolosalność cyfr wymienianych zachwycała 3333 1, VI | wszyscy zdumieli się, bo król kołpak swój zdjąwszy z głowy powiał 3334 2, I | jasno zielone ajery i ciemne kołpaki łozy, dochodziły prze ciągłe 3335 2, I | podobnymi do aksamitnych kołpaków. Było to miejsce ciche, 3336 1, VI | czołem królewskim świeciło na kołpaku brylantowe pióro, a drogie 3337 3, II | śród zmroku niby w kamienną kolumnę przemieniona, czuła teraz, 3338 3, II | puchach chować i na obłokach kołysać! Ale Leonia jest dziewczyną, 3339 3, II | rzewny, na skrzydłach poezji kołyszący się, Zygmunt czarował ją 3340 2, IV | biegającą, ni to ptakiem kołyszącym się pod obłokami. Dawno 3341 2, IV | pociemniałą ziemię utkwiła. Nad kołyszącymi się czołami i powiewającymi 3342 3, III| sąsiadowi, że podczas i mały komar wielkiego konia do krwi 3343 3, III| wielką gorzkością karmiły. O komarowe sadło każdego przed sądy 3344 3, II | w mnóstwo miejsc na raz komary kąsały, nie dokończyła, 3345 1, IV | wyczytanych przewidywaniach i kombinacjach. Niektórzy z sąsiadów żywszymi 3346 1, I | Ciekawam - szepnęła - jaką to komedię mieć dziś będziemy?~Marta 3347 3, III| do góry sterczeć?~Jak na komendę Franuś nagle i energicznie 3348 3, IV | wydając. Pierwszy drużbant komenderował należytym uszeregowaniem 3349 3, II | wszystkie jej rozkazy i komenderówki, a ilekroć na nią spojrzał, 3350 3, I | utrwaliła się w atmosferze komfortu, poezji, wyniesienia się 3351 1, VI | smrodliwe, bez pieców i komi1lów, bo tym leśnym ludziom nieznajoma 3352 2, IV | świecącymi oknami i dymiącymi kominami, jak paciorki jedno po drugim 3353 2, I | bym tę chińską figurkę na kominku u siebie postawił? A francuszczyzna 3354 1, VI | w podłuż rzeki, a z ich kominów, by z kościelnych kadzielnic, 3355 2, I | przedmioty, jak mahoniowa komoda pod ścianą, dwa olejne portrety 3356 3, III| Dobry był z pana Dominika kompan... o! dobry... pamiętam... 3357 3, III| drugiej strony, Domuntowie z kompanionami także uspokajać się zaczęli, 3358 3, II | która do kredensowej szafy kompot i resztę wina chowała, i 3359 1, II | czystość. Przyrządzała sałaty i kompoty, przynosiła butelki z winem, 3360 1, IV | i słynnych w tej chwili kompozycjach muzycznych prawie żadnego 3361 3, III| stronom dogodziłby taki kompromis i Bóg to wie! Może też obydwie 3362 3, V | dobrodzieja córkę moją taka te... kompromitacja spotkała...~Sapał głośno, 3363 3, V | smyczek do góry wzniósł.~- Tu kompromitacji żadnej dla Justynki nie 3364 3, II | znów tak cichy, jak gdyby z konającej piersi wychodził:~- Widziałeś? 3365 2, V | patrząc takim głosem, jaki u konających bywa, kilka razy imienia 3366 2, IV | jak człowiek w momencie konania będący, imienia boskiego 3367 3, III| na wesele, ale musiała...~Koncept ten wywołał ogólną wesołość 3368 2, II | czyni przerwę w domowym koncercie, oznajmiła ona, że z podaniem 3369 3, IV | weselne Elżusi miały się ku końcowi. Więcej niż o połowę zmniejszona 3370 3, III| się zwracając, a zawsze kończąc wyrażeniem wątpliwości, 3371 1, II | uszy i część włosów małymi kończykami węzła sterczała nad ogromnym 3372 1, IV | jeszcze do gry nie zasiadało. Kończyli picie likierów, palili cygara 3373 1, V | twarzą, w miejscu zaś, gdzie kończyło się ogrodzenie z desek, 3374 1, V | Korczyński na nas różne kondemnacje u sądów wyjednywał? Czy 3375 2, V | otaczają słońce. Był tam wielki Kondeusz, książę de Luynes, książę 3376 3, III| był ubogim, pokrewieństw i koneksji posiadał bez liku, a gdyby 3377 2, I | Przyniosę ci więc konfitur, bo o konfiturach moich nie będziesz mógł 3378 3, II | posunął. Potem omletu z konfiturami z półmiska nabierając mówił 3379 1, IV | po której ściekało trochę konfiturowego soku, i ruchem pieszczoty 3380 2, I | konfiturzki! i ja, mamo, chcę konfiturzek !~Z całej; dość osobliwej 3381 2, IV | Andrzej jeden przy drugim na koniach równej piękności jechali. 3382 1, V | Adaś! a spóźniliście się z koniczyną, aá wstyd patrzeć! Będzie 3383 2, II | smutną, ale nieuniknioną koniecznością budzącą w nim samym żal, 3384 3, III| niskim ukłonem i w same koniuszki palców pocałował. Nikt nigdy 3385 2, V | I każdy, kto tylko o tym konkurencie posłyszał, aż kładł się 3386 2, II | twarzy...~- Cóż to? czy konkurent jaki przyjeżdża? - dostając 3387 1, II | jeszcze przyjedzie?~- Dwóch konkurentów do ciebie przyjedzie!- z 3388 1, III| przed dziesięciu laty? Od konnego jeżdżenia po polach i ciągłego 3389 3, IV | dwu czy trzech jeźdźców konno brzegami ściernisk cwałowało; 3390 1, V | wysokich i rozczochranych konopi. Dalej nisko na zagonach 3391 2, II | wysoki, silny, z grzbietem końskim jakby zrośnięty, pomimo 3392 3, II | biedniej. Ule były starej konstrukcji i niepomalowane, stodoła 3393 2, II | Witold. - To są, mój ojcze, konsumentki, które z pewnością nic nigdy 3394 3, I | Zamyślenie jej nie było pogodną kontemplacją rzeczy miłych i pomyślnych, 3395 3, III| skupionej jakby i osłupiałej kontemplacji pogrążony, oczu z niej nie 3396 1, IV | kontenci, myślę sobie, i sam kontent jestem... Ot, myślę, zaraz 3397 3, III| Niechby pan Korczyński kontentował się tym, że proces wygrał, 3398 2, I | mężem. Niech przygotuje kontrakt, umowę czy tam coś podobnego 3399 3, III| błogosławiąc i wiernie jemu według kontraktów uiszczając się. On mrze 3400 2, III| czystym, silnym kobiecym kontraltem sama ciągnęła:~O drzewa 3401 2, I | nimi składałem... Ale w tym kontraście czarnych włosów i szarych 3402 3, III| Kiedy zaś polkę zamienił kontredans tańczony skocznym i przyśpieszonym 3403 2, V | wątpię... Głęboko trzeba kopać, aby wodę znaleźć, a tym 3404 3, III| którą na kształt kreta kopał w cichości i nisko, ale 3405 3, IV | wzrok w rozwartej u stóp ich kopalni klejnotów. Z nieba i spod 3406 3, IV | kryształową szybą przysłoniętą kopalnią klejnotów. W zarzecznym 3407 1, IV | profesjonalne, jako to: tyle i tyle kopiejek za pud takiego i takiego 3408 2, III| ludzkości. Ulewą żaru błękitna kopuła oblewała ich zgięte plecy, 3409 2, III| fundamentem dźwigającym błękitną kopułę i okrytym ruchliwym mrowiem 3410 1, V | siebie, a nad sobą błękitnej kopuły nieba. Była to niska puszcza, 3411 1, VI | zaciszności leśne grzmotem swoich kopyt i przeraźliwym wiżdżeniem. 3412 2, IV | niecierpliwości pyrchały, kopytami piasek grzebiąc. Kiedy mnie 3413 1, IV | roztworem różnych soli i kor smarując maściami zagrożone 3414 1, VI | drżeć z rozkoszy i biała kora srebrniała na brzozach, 3415 2, III| kształt czarnych paciorek w koralową oprawę u tych. Przed niewielką 3416 1, II | jowialnej żartobliwości, że na koralowe jej usta zwolna powracał 3417 2, V | No, co tam! Pewno aż cię korci, tak chcesz dowiedzieć się, 3418 1, III| zapanowały były wtedy pomiędzy Korczynem a wsią sąsiednią, noszącą 3419 1, II | tysiączki będą z tego ślicznego Korczynka - zachęcony i do żartobliwego 3420 3, II | przebijając począł gościa o żniwa korczyńskie rozpytywać.~Starzyński, 3421 3, II | rozwiewającej się mantyli i kornecie, czyli białym czepcu z obfitym 3422 3, III| krochmalnymi garnirunkami sterczący kornet Fabianowej, na trawiasty 3423 3, III| W suto wygarnirowanych kornetach lub nowożytniejszych czepkach, 3424 3, III| coraz ogniściej znad rzędu kornetów i czepków ścigał ją wzrokiem 3425 2, II | w tej chwili miękki i go korny, mówić zaczął:~- Kotku ty; 3426 3, IV | srebrzystość siwych mchów. Górą po koronach sosen prawie czarnych tu 3427 2, V | wizerunki rycerzy cierniową koronką zwieńczone.~- Żeby teraz 3428 2, IV | polany, a w kryształowych koronkach drzew przemienionych w grobowce 3429 1, IV | szkłami binokli pobłyskując, z koronkową chustką i parasolikiem w 3430 3, III| puste przestrzenie gajów i koronkowe gałęzie drzew widać było 3431 2, IV | u szczytów swych dopiero korony gałęzi rozpościerające, 3432 2, III| Zachciało się babie trzeci korowaj piec! Chłopca i bez tego 3433 3, III| dumnie dokoła toku taneczny korowód prowadził.~- Owszem! Przecież 3434 3, III| jak łabędź płynęła przodem korowodu, a widzowie dokoła stojący 3435 1, I | chusty tworzyły nad zbożami korowody żywych piwonii i słoneczników. 3436 3, III| dorosłymi dziećmi stary Koroza, dawno już z zagrodowca 3437 3, III| Grubobrzucha postać folwarcznika Korozy i apoplektyczna cera Starzyńskiego 3438 2, V | pali...~Kawał brzozowej kory płonął istotnie w piecu 3439 1, VI | się daleko i o ziemię biły koryta w niej sobie prując, czego 3440 2, IV | ptaki, prawdziwe pokoje i korytarze budują... Ot, i druga leci, 3441 2, IV | czwarta!...~Z pokojów i korytarzy w nagiej i gładkiej ścianie 3442 1, V | polnej urywał się wąski korytarzyk i w prostej, długo ze stron 3443 1, V | i mającej pozór wąskiego korytarzyka, którego ściany tworzyło 3444 3, II | na wąskim i wpółciemnym korytarzyku oblały go fale muzyki Orzelskiego; 3445 3, II | nielitościwy podcina same korzenie jej życia. Z postawy jej, 3446 1, I | Z łaski wuja i wujenki korzystaj, strój się, kiedy cię stroić 3447 2, I | Układ ten - mówił - byłby korzystnym dla stron obu. Wołowszczyzna 3448 2, IV | wiewiórki zaszeleścił w jodłach, kos gwizdał donośnie, trochę 3449 1, VI | powracający pobłyskiwali kosami albo wznosili w powietrze 3450 1, V | czubka! - sarknął znowu kosarz.~- W ojca wrodził się - 3451 1, V | powstrzymać się zupełnie, do kosarza, którego kosa pobrzękiwała 3452 1, IV | taka i taka orka, siejba, kośba itd. Teraz jednak mówili 3453 1, VI | rzeki, a z ich kominów, by z kościelnych kadzielnic, sto złotnych 3454 2, V | i góry albo, zdaje się, kościoły na polu wystawiał. Jednego 3455 2, V | ciężarem swego wyschłego, lecz kościstego ciała na podłogę runął. 3456 1, I | zmarszczek, z wpadłymi i kościstymi policzkami, z wyrazem goryczy 3457 3, II | tylko po Niemnie orać i kosić umie, a tamte dwa to jeszcze 3458 1, V | powiedzieć, sama z parobkiem kosiła i orała... Wtedy mnie stryj 3459 3, IV | grubej kapocie i wielkiej, kosmatej czapce u szczytu góry pod 3460 1, VI | zgrabnych albo wielkich i kosmatych, pokrzykiwali na konie, 3461 1, I | muślinu albo perkalu; innym kosy nawet czarne albo złociste 3462 2, I | drewniany, nieotynkowany, niby z kosza zieleni wychylał się ze 3463 3, V | wrót podwórka odrosłą trawę koszący. Spostrzegł ich i zrazu 3464 2, I | drewniane skrzynie i stołki, kosze , z łoziny uplecione, a 3465 1, VI | albo po grzędach rwały do koszów liście sałaty, lebiody, 3466 3, II | przyznanego mu przez sąd zwrotu kosztów. A jakże! Naturalnie! Natychmiast 3467 2, II | granicę... Podróż sześciu osób kosztowała wiele, ale sprawienie im 3468 2, I | swych okazywać, wiele ją kosztowało. Drzwi na klucz już nie 3469 2, II | niewielką książką, której kosztowna okładka połyskiwała dwoma 3470 1, III| bardzo biegłego i również kosztownego ogrodnika. Przez dwa lata 3471 1, III| celu przeprowadzenia dość kosztownej i niebezpiecznej sprawy. 3472 3, I | poczytywaną. Biegli i coraz kosztowniejsi nauczyciele wróżyli mu przyszłość 3473 2, I | sprzęt dość osobliwy, i kosztowny. Ale Kirłowa pamiętała dobrze 3474 3, I | żurnalowym ubraniu, obcisłym i kosztownym, w płytkim obuwiu, które 3475 2, I | pójdzie. Ale szkoły drogo kosztują. Czasem sobie włosy z głowy 3476 3, III| u piersi śnieżne przody koszul i po kolana wysokie buty 3477 2, III| mężczyzna, którego śnieżna koszula bielała, lecz rysy znikały 3478 2, V | panny i gołe albo w jednych koszulach chodziły!~Justyna w opowiadanie 3479 2, III| poprawiały w domu dopóty, dopóki koszulom mężów i braci nie nadały 3480 1, V | nie mówiłaś, że ładny?~I koszyk z wiśniami pod samą prawie 3481 1, V | pełną garścią zaczerpnęła z koszyka czerwonych jagód i wnet 3482 1, II | leżały książki, stały zgrabne koszyki i pudełka z przyborami do 3483 1, V | domem stojącej prowadził. Z koszykiem pełnym wisien w ręku i z 3484 3, III| iskrzyły się w zmroku jak u kota. Ale bo też zapraszał teraz 3485 1, III| powiedz! a? dlaczego, moja koteczko?~Nie broniła się pieszczotom 3486 2, III| wargi przygryzając.~- I kotka panna Antonina dobrym słówkiem 3487 2, II | go korny, mówić zaczął:~- Kotku ty; mój, robaczku, złoty, 3488 3, III| zamkniętym i na ogniu stojącym kotle. Przed godziną, kiedy młodzież 3489 3, II | co chcesz, robaczku? Może kotlecika albo pierożków z czernicami? 3490 3, II | okrywającą zajadając ze smakiem kotlety nieustanną prawie rozmową 3491 3, III| skarbnica pieśni i w tę kotlinę wysokimi ścianami od świata 3492 2, III| niezmierną przeciągłe miauczenie kotów naśladować począł. Na ustach 3493 2, I | przelękły się tylko siedzące w kotuchach kury, które przecież stanowisk 3494 1, VI | śniegiem bielały puszyste kity kotuszników, krzaczysty, liliowy dzięgiel 3495 1, V | że tak nie będzie, bo Bóg kotwica moja, a kogo on ma w swojej 3496 1, V | na czym by mogła zawiesić kotwicę nadziei jakiejkolwiek, choćby 3497 1, VI | warzywami śmigały bure i czarne koty; butne koguty z płotów i 3498 3, II | wstaniemy o świcie, maszynę do kowala zawieziemy, a w jaką godzinę 3499 2, V | przeskoczyć potrafi, taki z Elżusi kozak - zażartował Jan, ale na 3500 1, I | stwierdzając nadaną im nazwę kozaków. Za tymi pasami roślinności 3501 1, V | Dobrze mnie i to. Dobra kozie brzoza. On arystokrat i 3502 3, IV | wcale niepotrzebny przy koziołku umocował, rzemienne lejce 3503 3, V | parobkiem w siermiędze na kozłach, znaczną ilością istot różnej 3504 3, III| Zaniewskich i Staniewskich kozłami przy swoim stali drwinkować 3505 1, V | którą leżała brona, stały kozły do piłowania drzewa i żółciało