| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Julian Ursyn Niemcewicz Spiewy Historyczne IntraText CT - Text |
+ 1428
Wśród gór Karpackich, w zamku starożytnym
Był on przed laty i sławnym i bitnym,
Już tylko dawne wspominane boje,
Patrzał z westchnieniem na wiszącą zbroję.
W starości jedna została otucha:
Syn, w którym miał się odrodzić,
W nim z młodu niecił wojennego ducha,
A gdy Zawisza już umiał wojować,
Sam ojciec chciał go rycerzem pasować.
W obliczu ludu, wśród Pańskiej świątnice,
Bierze młodzian cześć rycerza,
Ojciec mu wkłada pancerz i przyłbicę
I mówi, oręż mu dając niezmierny
"Broń twej Ojczyzny, bądź kochance wierny!"
Zawisza Czarny, gdyż z tego imienia
W ciężkiej kolczudze, nie tknąwszy strzemienia,
I gdy wesoło wpośród szranków pląsał,
Wywijał mieczem, kopiją potrząsał.
Wkrótce się wsławił czyny walecznymi,
Że w Niemczech, Włoszech i Tureckiej ziemi,
Przysłowiem było bojów towarzyszy
"Polegaj na nim, jakby na Zawiszy".
Kiedy go cesarz Zygmunt usiłuje
Rzekł mu Zawisza: "Jagiełło wojuje,
"I kraj moj w ciężkiej potrzebie
"Wszystka krew moja, krew polskiej młodzieży
"Lubej ojczyźnie pierwsza się należy"
Obdarzon zbroją, litym złotogłowem,
I pod Grunwaldem, i pod Koronowem
Tam Czarny Rycerz, łamiąc pysze hordy,
Siał wszędy postrach i okropne mordy
Lecz już Jagiełło Zofiją ślubuje,
Cesarza, królów w domu swym częstuje
Ale najtkliwsze wznieciło wspomnienia
Dwunastu książąt z Piastów pokolenia
Zygmunt, co wszystkie nadzieje pokłada
Gdy Państwa jego Muzułman napada,
I sam, gdzie Dunaj Gołąbne oblewa,
Z ogromnym wojskiem bystry nurt przebywa.
Ledwie na drugiej stanął cesarz stronie,
I blask księżyca, i męże, i konie,
Na groźny widok trwodze się poddaje,
Wraca za Dunaj i obozem staje.
Lecz wraz postrzegłszy, że Zawiszy nie ma,
Szle poń jedną z swoich łodzi.
Mąż, gońca mierząc srogimi oczyma,
"Ci, co się zlękli, ci mogą uciekać,
"Polacy wolą chlubnej śmierci czekać."
"Koń mój i zbroja!" zawołał na sługę,
Czarną z srebrnymi gwiazdami kolczugę,
Z wierzchołka czuba czarna końska grzywa
Jeży się w górę i na barki spływa.
Tu, tarcz ściskając zbrojnymi rękami
"Żegnam was - woła, twarz skraplając łzami,
Wtem zniża drzewce, bodźcem konia zwiera,
I samotrzeci na tłumy naciera.
Ta zbroja czarna, okropnie wspaniała,
I blask oręża, i postać zuchwała
Nie na śmierć, pomny na swych poprzedników,
Wpada Zawisza w tłumy zbrojnych szyków.
Gdzie płomienistym orężem zabłyska,
Na karacenach srebrna łuska pryska,
Jak groźny Ajaks lub Achilles śmiały,
Kędy uderzył, tysiące pierzchały
Znużon zwycięstwem, gdy już słabiej włada,
Z okropną wrzawą mściwy Turczyn wpada
Poległ, a gdy krew dreszcz śmiertelny ścina,
Konając, lubą ojczyznę wspomina