| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Julian Ursyn Niemcewicz Spiewy Historyczne IntraText CT - Text |
Przed kim Osmana uległa potęga,
Kto świeżym laurem czoło swe ozdobił,
Ten po najwyższą godność śmiele sięga,
Wart berła, kto się mieczem berła dobił.
Trapił bezbronną Polskę Turczyn dziki,
Płonęły miasta pożarem i dymem,
Kiedy Sobieski z nielicznymi szyki
Zniósł bisurmańskie hufce pod Chocimem.
Jeszcze nie otarł szabli, krwią oblanej,
A już nieszczęsny Michał żyć przestaje,
Sobieski, chlubny z tak świetnej wygranej,
Z zwycięskim wojskiem w polu obrad staje.
Wielu się książąt o tron ubiegało,
Świetnych potęgą i licznym orszakiem;
Ci rodem, Jan nasz jaśniał tylko chwałą,
Umiał zwyciężać, był naszym rodakiem.
Już z wodza królem, rządząc dwa narody,
Szkodliwe błędy zamyśla poprawić,
Lecz gdy w tym znalazł niezłomne przeszkody,
Zostało tylko orężem się wsławić.
Kara Mustafa, tłum Turków zawzięty,
Groźnie się zbliżał ku wiedeńskim szańcom.
Uciekł Leopold, bojaźnią przejęty,
Stolicę na łup wydając pogańcom.
Tu poseł jego, widząc króla Jana,
"Ratuj! - zawołał - i Wiedeń, i państwo!"
To mówiąc z płaczem upadł na kolana,
A legat przydał: "Ratuj chrześcijaństwo!"
Bohatyr, tknięty głosem potrwożonych.
Sam spiesznie wiedzie swe hrfce dobrane,
Już na Kalbergu w oczach oblężonych
Widać proporców lasy nieprzejrzane.
Jak orzeł, kiedy w dole zoczy zwierza,
Lotnym się szybem jpod obłoków ciska,
Z tym pędem wojsko Polaków uderza
I szablą wpośród nieprzyjaciół błyska.
Rozprasza tłumy rycerstwo skrzydlate
I Mahometa chorągiew wydziera,
A Wiedeń bramy zwycięzcom otwiera.
Wjeżdża Jan Trzeci z swoimi hetmany,
Wpośród radosnych pospólstwa okrzyków;
Gdzie się pokazał, wszędzie głos słyszany:
"Oto nasz zbawca, pierwszy z wojowników."
Niechętnie cesarz dobroczyńcę wita;
W licznym orszaku jadą z nim dworacy,
Szata ich złotem i perłami szyta,
Przy królu zbrojne na koniach Polacy.
Odmienne były monarchów postacie.
Chciał cesarz mówić, lecz gdy słów nie stało,
Rzekł mu król polski: "Rad jestem, mój bracie,
Żem ci uczynił tę przysługę miłą."
Król, co tak dzielnie postąpił w tej sprawie,
Nie znalazł później wdzięczności zapłaty:
W każdym przymierzu i w każdej wyprawie
Nie widział, tylko zawody i straty.
Wśród trosków wolnej chcąc używać doby,
Gdzie Wisła raz się okaże, znów chowa,
Zgromadza głazy i świetne ozdoby
I wznosi pyszne gmachy Wilanowa.
To było jego najmilsze ustronie;
Tam słodząc troski zbyt przykrej niedoli,
Z swym Jabłonowskim lub w uczonym gronie
Chodził pod cieniem odwiecznych topoli.
Tu umarł; a jak słońce u zachodu
Jaśniejszym ziemię oświeca promieniem,
Tak i on dzielniej wzniósł sławę narodu,
Nim Polska śmierci okryła się cieniem.