Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
niczego 10
niczegowata 1
niczym 16
nie 1853
nieartykulowany 1
nieba 4
niebezpieczenstwa 3
Frequency    [«  »]
-----
2574 sie
2340 i
1853 nie
1548 w
1375 z
1346 na
Tadeusz Dolega Mostowicz
Kariera Nikodema Dyzmy

IntraText - Concordances

nie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1853

     Rozdzial
1001 10| Roztockich, w pierwszym salonie nie tylko w stolicy, lecz i 1002 10| bo podobno jego matka...~Nie dokończył, gdyż w tej chwili 1003 10| poprawił książę.~- Czyż to nie synonim? -..uśmiechnęła 1004 10| dziwak, lecz kto wie, czy nie stanie się jednym z zasłużonych 1005 10| To prawda, tylko oni nie umieją...~- Ach, rozumiem, 1006 10| podsunięto krzesło.~Usiadł, nie było innego wyjścia, i uśmiechnął 1007 10| Chciał coś powiedzieć i nie mógł.~Sytuację uratował 1008 10| małomówności pana prezesa nie jest legendą.~- Nareszcie 1009 10| zdumieniu spostrzegł, że nie tylko nie popełnił gafy, 1010 10| spostrzegł, że nie tylko nie popełnił gafy, lecz powiedział 1011 10| wyglądały jak niteczki.~- Nie, bynajmniej! - ochłonął 1012 10| Koniecpolska - a gdy ktosz nie potrafi? Dyzma zastanowił 1013 10| Ordynacie, żartami tych kwestii nie zbywa się. Zawsze będę twierdził, 1014 10| hetman?~- Jak to? Prezes nie wie? To przecież poseł Laskownicki, 1015 10| właśnie w naszej sferze. Nie zapominajmy, że Czarniecki 1016 10| obligacja zborżowa? Nigdy nie widziałam ludzi no... no...~- 1017 10| wymiślić cosz, taki pomysl?~- Nie - odparł Dyzma - całkiem 1018 10| mieć trochę do myślenia...~Nie mógł sobie przypomnieć, 1019 10| uszczęśliwiona. Wprawdzie Dyzma nie zrobił takiej furory, jak 1020 10| pani Przełęska widocznie nie miała wielu tajemnic, gdyż 1021 10| zapytała z miejsca Dyzmę, czy nie wie, jak się ma "ten biedny 1022 10| natomiast ordynat twierdził, że nie doszła do czterdziestu pięciu. 1023 10| panie prezesie? Czy to nie za mało czasami? - Co znowu - 1024 10| ilości domów. Zaszkodzić to nie może, a pomóc może.~W gruncie 1025 10| pomóc może.~W gruncie rzeczy nie nabrał wygórowanego zdania 1026 10| człowiek Amerykę odkrył.~Nie znaczyło to, by zdecydował 1027 10| Przyszło mu na myśl, czyby nie przejrzeć listów Niny...~ 1028 10| paczki, prawie wszystkie nie otwarte. Położył się znowu 1029 10| jakie spotkał w życiu. Nie było ich wiele i musiał 1030 10| przyznać, że żadna z nich nie zajęła mu tyle czasu i myśli, 1031 10| ale prawdę powiedziawszy, nie wiedziałbym, co z taką robić... 1032 11| Wypada. Nic już tu ważnego nie ma, a wnioski przyjmą bez 1033 11| Wszystko jedno, przecie pytać nie będą, etranżera.~Nikodem 1034 11| Zdziwił się tym bardzo. Nie miał najmniejszej ochoty 1035 11| Waredą. Jednakże pani Lala nie należała do ustępliwych. 1036 11| niespodziankę, a gdy i to nie skutkowało, powiedziała 1037 11| Dyzmy zachęcające "oko",~Nie umiał się wykręcić. Musiał 1038 11| drzwiczek, który to szczegół nie wydał się Dyzmie specjalnie 1039 11| miejsca szalonym tempem, omal nie przejechała policjanta na 1040 11| Przijemni? - zapytała.~- Nie - odparł szczerze.~- Dlaczego?~- 1041 11| trudno... Zwolniła.~- Pan nie lubi szybkość?~- Nie lubię. 1042 11| Pan nie lubi szybkość?~- Nie lubię. Roześmiała się.~- 1043 11| drugim nieporządek?~- Jeszcze nie - śmiała się - ale może 1044 11| zaśmiała się w odpowiedzi.~- Nie rozumiem.~- Bo nie trzeba. 1045 11| odpowiedzi.~- Nie rozumiem.~- Bo nie trzeba. Po cio wszystko 1046 11| więcej osób będzie?~- O nie. Jaki pan ciekawy. Zobaczy 1047 11| tymczasem dowiaduje się, że nie będą sami...~Istotnie, gdy 1048 11| zdziwieniem spojrzał jej w oczy.~- Nie rozumiem, o co pani chodzi.~- 1049 11| chodzi.~- Niech się pan nie krępuje - uspokoiła go szczupła, 1050 11| potwierdziła brunetka - tyko że my nie wiemy, czy pan należy do 1051 11| namówić na wyjazd.~- Ależ nie, panie prezesie - cieszyła 1052 11| prezes jest tajemniczy.~- Nie, tylko nie wiem, o co paniom 1053 11| tajemniczy.~- Nie, tylko nie wiem, o co paniom rozchodzi 1054 11| amalgamat niezwykle czuły, nie uważa pan, panie prezesie?~ 1055 11| prezesie?~Owszem, dlaczego...~- Nie odmówi mi pan - atakowała 1056 11| obiekt, jeśli pan woli, nie miał choćby objawów czwartego 1057 11| stojąc w progu - bo nasz gość nie cierpi, kiedy mówi się w 1058 11| loże , a tu dotychczas nie. Loża ma być na dwanaście 1059 11| wybudowana - pani Koniecpolska nie powiedziała.~Następnie zabrała 1060 11| niezrozumiale, że Nikodem prawie nic nie zrozumiał. To zdawało mu 1061 11| sobie w duchu ani palcem nie dotknąć tej afery. Po diabła 1062 11| teraz wleźć do kryminału? O, nie!~Toteż gdy w pewnym momencie 1063 11| Trzynastego? Odparł krótko:~- Nie. Nie zgadzam się.~Zdumienie 1064 11| Trzynastego? Odparł krótko:~- Nie. Nie zgadzam się.~Zdumienie i 1065 11| twarzach.~- Ależ dlaczego?~- Nie mogę.~- Czy jakieś powody 1066 11| tam - machnął ręką - ja nie znam się na tych rzeczach. 1067 11| oburzyła się:~- Pan? Pan się nie zna? Proszę, Mistrzu, z 1068 11| Proszę, Mistrzu, z nas nie żartować! Zresztą pani Lala 1069 11| Wielkim Trzynastym.~- Kiedy ja nie mam czasu! - irytował się 1070 11| tylko raz na miesiąc.~- Nie chcę.~Obie panie spojrzały 1071 11| przestraszył się. Na ogół nie był przesądny, lecz na wszelki 1072 11| na wszelki wypadek wolał nie odrzucać możliwości istnienia 1073 11| Tak zaraz, bez namysłu, nie mogę... Trzeba się zastanowić... 1074 11| przerwał Dyzma zły, że nie udaje mu się wykręcić - 1075 11| mu się wykręcić - ja sam nie wiem, o co właściwie się 1076 11| rzucił na ziemię, gdyby nie winieta, a raczej rysunek. 1077 11| ludzką.~Dyzma teraz już nie miał wątpliwości: Diabeł.~ 1078 11| miał wątpliwości: Diabeł.~Nie należał do wierzących ani 1079 11| a pomimo to wielu rzeczy nie rozumiał, głównie dlatego, 1080 11| rozumiał, głównie dlatego, że nie znał znaczenia całej masy 1081 11| było jakąś sitwą, gdzie nie obchodzi się bez diabła. 1082 11| wówczas i dziesięć hrabin nie potrafiłoby wyciągnąć go 1083 11| Wtajemniczyły go i w obawie, by ich nie wsypał, gotowe mu jaką krzywdę 1084 11| drugiej strony rzecz jednak nie wygląda tak strasznie, jeżeli 1085 11| decyzja? Spodziewam się, że nie odrzucasz nakazu objawień? ~- 1086 11| odrzucasz nakazu objawień? ~- Nie, nie odrzucam - zapewnił 1087 11| nakazu objawień? ~- Nie, nie odrzucam - zapewnił Nikodem.~- 1088 11| powtórzyła łacińskie pytanie. Nie było wyjścia. Trzeba było 1089 11| odpowiedział:~- Terra est rotunda.~Nie pamiętał już, co to znaczy. 1090 11| łacinie, i to widocznie nie bez sensu, gdyż brunetka 1091 11| lecz stanowczo odmówiła:~- Nie, moja złota, teraz nie. 1092 11| Nie, moja złota, teraz nie. Nie śpiesz się.~Zresztą 1093 11| moja złota, teraz nie. Nie śpiesz się.~Zresztą w ogóle 1094 11| panie ze zdenerwowania nic nie jadły. W spojrzeniach uparcie 1095 11| upewnić się, że nikt ich nie podsłuchuje, po czym dała 1096 11| Urządzenie niczym specjalnym nie wyróżniało się, jedynym 1097 11| rozważyć swoją sytuację.~Nie odstępowało go uczucie niezadowolenia 1098 11| północną uroczystością. Pojęcia nie miał, jaką rolę będzie musiał 1099 11| się do siebie.~No, bracie, nie narzekaj, nie narzekaj, 1100 11| No, bracie, nie narzekaj, nie narzekaj, naprawdę to nie 1101 11| nie narzekaj, naprawdę to nie ma na co!~Myśl snuła się 1102 11| zasnął.~Spał tak twardo, że nie słyszał pukania do drzwi, 1103 11| słyszał pukania do drzwi, nie słyszał kroków panny Stelli 1104 11| zdziwił się - przy pani?~- Nie, ja wyjdę. Tylko proszę 1105 11| palcach.~Dyzma zaklął, lecz nie zwlekał. Po kilku minutach 1106 11| orzeźwiająco.~Spojrzał do lustra i nie mógł powstrzymać się od 1107 11| Dobrze - odparła brunetka, nie puszczając ręki Nikodema - 1108 11| działało podniecająco.~Już nie myślał: co i jak, i dlaczego. 1109 11| Chciał zerwać się, lecz nie miał siły, wśród odurzającego 1110 11| nastrój wszystkich zmienił się nie do poznania. Otoczyły Nikodema 1111 12| zegarek.~Była szósta.~Dziwne. Nie czuł ani bólu głowy, ani 1112 12| rękę.~- Głodny pan?~- O, nie, dziękuję.~Spojrzał na nią 1113 12| się zawstydzi. Bo chyba nie mogła zapomnieć?~- Chciałbym 1114 12| dyspozycji. W pożegnaniu nie było nic szczególnego i 1115 12| szofer.~- Jedź pan, jedź pan, nie do pana gadam.~- Przepraszam.~ 1116 12| że wszystko odbywało się nie bez udziału diabła, gniotło 1117 12| ze schodami.~Wchodził na nie tak, jakby dźwigał wielki 1118 12| telefonem, czy pan prezes nie przyjechał. A najgorszy 1119 12| sam obejść mieszkanie, bo nie wierzył, że pana prezesa 1120 12| wierzył, że pana prezesa nie ma. Mówił, że pan prezes 1121 12| Taki niski, gruby.~- Nie mówił, jak się nazywa?~- 1122 12| ofiarował się Ignacy.~- Nie, nie trzeba.~Zadzwonił telefon. 1123 12| ofiarował się Ignacy.~- Nie, nie trzeba.~Zadzwonił telefon. 1124 12| uchodzić za zdradę, a ryzykować nie chciał.~Ignacy przyniósł 1125 12| prywatna korespondencja, której nie otwierał sekretarz, a składała 1126 12| panu uszu natrze, że mnie nie wpuszczasz. Już ten wasz 1127 12| prezes, powiada, to u mnie nie będzie taki fisz..."~Dyzma 1128 12| całkiem po prostu, lecz Dyzma nie wątpił, że Krzepicki albo 1129 12| ramionami.~- Ale weksli cofnąć nie można. Krzepicki zamyślił 1130 12| Dyzma - guzik! Krzepicki nie przestawał gwizdać.~- Co 1131 12| tym pewniej się czując, nie krępował się ani w słowach, 1132 12| przecie ja panu żadnej krzywdy nie chcę zrobić...~- Nie chcę, 1133 12| krzywdy nie chcę zrobić...~- Nie chcę, nie chcę, a czego 1134 12| chcę zrobić...~- Nie chcę, nie chcę, a czego pan mordę 1135 12| Sza, panie Nikodemie. Czy nie lepiej nam żyć w zgodzie? 1136 12| pomożesz, a ja panu szkodzić nie będę...~- To nie dałem może 1137 12| szkodzić nie będę...~- To nie dałem może panu posady?~- 1138 12| fabryce taki huk, że nerwy nie strzymają. To nie dla mnie...~- 1139 12| nerwy nie strzymają. To nie dla mnie...~- Może pana 1140 12| dawniejszy pański zwierzchnik, nie miał pensji choćby z osiemset 1141 12| mało miejsca w Warszawie... Nie tylko w Warszawie.~Wypogodzony 1142 12| taką posadę dla pana, to nie byle co. Trzeba będzie dużo 1143 12| dyrektora.~- Serdeczne dzięki, nie pożałuje pan tego, panie 1144 12| panie Nikodem.~- Wiem, że nie pożałuję - mruknął Dyzma - 1145 12| fin-fin... W zeszłym roku...~Nie dokończył, gdyż do gabinetu 1146 12| gdyż do gabinetu wpadł, nie zamykając za sobą drzwi 1147 12| przyszło mi na myśl, czy nie wybrałbyś się do cyrku dziś 1148 12| pokręcił ten głową.~- Ależ nie przeszkadza pani. Wprost 1149 12| pani, ja na literaturze nie znam się... Słowo honoru... 1150 12| tym przez telefon lepiej nie mówić... Co, do teatru? 1151 12| Eee... wie pani co, czy nie chciałyby panie pójść ze 1152 12| pójść ze mną do cyrku?... O nie, dziś walczy najsilniejszy 1153 12| nazywa?~- Włoch, Tracco... Nie, tu u mnie siedzi mój przyjaciel, 1154 12| pułkownik.~- Jeszcze by nie!~- No to chodź, jedziemy 1155 12| Uważaj! - ostrzegł Wareda. - Nie zapominaj, że kto opowie 1156 12| stawia butelkę koniaku.~- Nie mądrzyj się, Wacuś - skarcił 1157 12| Mówiłeś, buldog...~- Nie zawracaj kontrafałdy. Siedzi 1158 12| zapytał Wareda. Nikodem nie znał, lecz odpowiedział:~- 1159 12| Przekąsił grzybkiem.~- Pan mnie nie pamięta, panie Malinowski, 1160 12| ludzi, takich co pietra nie mają, a gładko się załatwią.~- 1161 12| zaciekawił się Ambroziak.~- Nie, gdzież tam... taki... drań...~- 1162 12| poskrobał się po ramieniu.~- Nie, po co, tylko zamknąć pysk, 1163 12| tylko zamknąć pysk, żeby nie gadał... Harmonista wychylił 1164 12| splunął.~- Można, dlaczego nie, tylko trzeba wybulić ze 1165 12| wszędzie suniesz nos?~- Nie sunę, tak przez ciekawość. 1166 12| pełną butelkę. Również, nie czekając zamówienia, przyniósł 1167 12| gadanie", to bez sznapsa nie obejdzie się.~Ambroziak 1168 12| słyszał o nim. Nigdy jednak nie przypuszczał, że ten osławiony 1169 12| przeszukać kieszenie, żeby śladu nie było - powiedział ściskając 1170 12| pieniądze do kieszeni rzekł nie bez ironii:~- Wy to tam 1171 12| Mulat zwalił się na dywan.~- Nie, bracie - uśmiechnął się 1172 12| reflektowała siostra.~- Chyba nie wypada - powiedział Dyzma, 1173 12| się gwizdek.~Przeciwnicy, nie śpiesząc się i mierżąc się 1174 12| przeciwnika.~Toteż prawie nie opierał się i po kilku chwytach 1175 12| kilka minut. Widząc, że nic nie wskóra, z pasją zaczął nacierać 1176 12| Wareda pochylił się ku niej i nie odwracając oczu od areny, 1177 12| się masaż. Uważa pani, bić nie wolno, ale taki masaż jest 1178 12| oklaskami.~W ogóle od początku nie ulegało wątpliwości, że 1179 12| polskiego.~Tymczasem walka nie dawała rezultatów, co doprowadziło 1180 12| okrzyki z galerii:~- Wielaga, nie daj się!~- Wal Italiańca!~- 1181 12| regulaminem, podczas gdy Wielaga nie hamował już brutalnej żądzy 1182 12| Oczy wytrzeszczały się męką nie do zniesienia, z otwartych 1183 12| ramionami pułkownik. Lecz Włoch nie myślał o poddaniu się. Znosił 1184 12| ból i było widoczne, że nie ustąpi.~Wielaga też doszedł 1185 12| mistrzem Włoch, Tracco, zostało nie rozstrzygnięte, gdyż Wielaga 1186 12| protestów.~- Nieprawda!~- Nie podstawił nogi!~- Sędzia 1187 12| Proszę państwa. Walka została nie rozstrzygnięta, gdyż Wielaga 1188 12| podstawił nogę. Widział to nie tylko sędzia, lecz i ja.~- 1189 12| lecz i ja.~- Nieprawda, nie podstawił! - krzyknął Dyzma.~- 1190 12| Że co? Jak ja mówię, że nie podstawił, ja, prezes Państwowego 1191 12| zapasach wyrokuje jury, a nie publiczność. Walka została 1192 12| publiczność. Walka została nie rozstrzygnięta.~Nikodem 1193 12| popularność!~- Eee...~- Nie żadne eee... tylko popularność. 1194 12| mocne słowa...~Nazajutrz nie tylko mówiono o tym, lecz 1195 13| porze była całkiem pusta. I nie dziw, bo minęła północ a 1196 13| że zdrzemnęli się, gdyby nie trzy żarzące się punkty 1197 13| a stąd, draniu, że mordy nie trzymasz na kłódkę!~- Kiedy...~ 1198 13| trzymasz na kłódkę!~- Kiedy...~Nie dokończył. Potężny cios 1199 13| ustach smak krwi.~Napastnicy nie uważali jednak roboty za 1200 13| Ratunku! Ratunku!...~- Nie ma rady, trzeba go pomacać.~ 1201 13| mogących ułatwić śledztwo nie znaleziono. Zwłoki przewieziono 1202 13| że widmo zamordowanego nie da mu spać po nocach.~Z 1203 13| śmierci Boczka? Przecież jej nie chciał.~- Sam sobie winien. 1204 13| biurko.~- Pan jest chory?~- Nie, nie... Więc kto tam jest?~- 1205 13| Pan jest chory?~- Nie, nie... Więc kto tam jest?~- 1206 13| patrzał na niego kilka minut, nie mogąc na tyle się skupić, 1207 13| ma coraz więcej, a jednak nie starzeje się. Ale i pan 1208 13| Nikodemie, no, mój drogi, nie odmówi mi pan i zje ze mną 1209 13| śniadanko, od rana nic w ustach nie miałem... Śliczny gabinet. 1210 13| miałem... Śliczny gabinet. Nie wybierze się pan do mnie, 1211 13| Bachusa", co?~- Dziękuję, ale nie mogę. Jestem dziś na śniadaniu 1212 13| z powodu tamtego procesu nie zechcą dać, to mogą dać 1213 13| pani Ninie Kunickiej.~- Nie wiem - bronił się Dyzma.~- 1214 13| zgodził się.~- Tylko niech pan nie wyjeżdża, bo jeżeli trzeba 1215 13| układać się, to ja się na tym nie znam.~Kunicki, uradowany, 1216 13| chociaż jest przekonany, że te nie będą potrzebne człowiekowi 1217 13| zdaniem, panie prezesie, nie ma takiego wielkiego spryciarza, 1218 13| wielkiego spryciarza, który by nie znalazł większego, co go 1219 13| piękny grosz.~- Ba!...~- Nie każdemu się zdarza... Dyzma 1220 13| wyrzucić za okno.~- Niby nie być skrupulantami?...~Krzepicki 1221 13| skrupulantami?...~Krzepicki nie odpowiedział i tylko bacznie 1222 13| Dla pańskiego dobra, a nie przeczę, że i dla mojego. 1223 13| gadajże pan, do cholery!~- A nie pogniewa się pan prezes?~- 1224 13| tylko udało!~- Dlaczego się nie ma udać? Więc sztama? - 1225 13| przystąpili do interesu.~Nikodem nie przypuszczał, że pójdzie 1226 13| ostatecznej decyzji dać nie może zanim nie porozumie 1227 13| decyzji dać nie może zanim nie porozumie się z odnośnym 1228 13| się minister.~- He, he, nie śpieszy mi się za bardzo.~ 1229 13| ulokowany kapitalik.~- Ach, nie wiem - opowiedziała pani 1230 13| opowiedziała pani Pilchenowa - nie znam się na tych waszych 1231 13| się do czytania od dawna nie otwieranych listów Niny. 1232 13| uczuć.~Słowa i ton listów nie pozostawiały w tym względzie 1233 14| Śmiesznie się nazywa. Ale nie o to się rozchodzi.~Grunt, 1234 14| Grunt, co to za gość?~- Nie znam go, ale podobno można 1235 14| zrobił coś dla niego, czy nie?~Wreszcie zapytał ostrożnie. 1236 14| razie, póki rzecz w zasadzie nie jest zdecydowana, Kunicki 1237 14| zdecydowana, Kunicki może się nie pokazywać w ministerstwie, 1238 14| trzeba osie dobrze smarować! Nie żałować smaru! To, panie 1239 14| we wszystkich interesach. Nie bać się wydatków, jeżeli 1240 14| z grubszymi kwotami, że nie sprawiały na nim tak wstrząsającego 1241 14| sześciu nigdzie, niestety, nie granych dramatów historycznych.~ 1242 14| otaczać się literatami i nie było w Warszawie żadnego 1243 14| literackiego, które by jednocześnie nie figurowało na liście gości 1244 14| chętnie uciekłby stąd, gdyby nie przeświadczenie, że dzięki 1245 14| Akademii Literackiej.~- Nie wątpię, panie prezesie, 1246 14| Owszem - powiedział Nikodem, nie wiedząc, o co chodzi, lecz 1247 14| zechce poprzeć projekt nie tylko u ministra Oświaty, 1248 14| jeszcze kilku panów, którzy, nie szczędząc elokwencji, namawiali 1249 14| diabli wezmą.~- Niechby mi nie wierzył... - Nikodem wzruszył 1250 14| Nina w ostatniej chwili nie popsuła wszystkiego.~- Nie 1251 14| nie popsuła wszystkiego.~- Nie bój się pan, damy sobie 1252 14| Nikodem, czcigodny prezes, nie znajdzie się na całej kuli 1253 14| kolację.~Krzepicki tego dnia nie towarzyszył swemu szefowi.~ 1254 14| czterdziestoletni ruchliwy jegomość, nie posiadający żadnych innych 1255 14| widowni.~Naczelnik widocznie nie znał sytuacji, z której 1256 14| znał sytuacji, z której by nie potrafił wybrnąć za odpowiednią 1257 14| odpowiednią rekompensatą.~Czerpak, nie wnikając w powody intencji 1258 14| będą nici, jeżeli Kunicki nie przedstawi natychmiast dokumentów 1259 14| te dokumenty, a żeby sam nie mógł ruszyć się z Warszawy. 1260 14| he, wszystko potrafię.~- Nie pożałujesz pan tego - rzekł 1261 14| telefony, listy, konferencje, nie licząc częstego porozumiewania 1262 14| Dyzmie obszerne sprawozdanie, nie kryjąc radości i uwielbienia 1263 14| wieczór, a że ruszyć się nie może, bo ma audiencję u 1264 14| zamyślił się.~- No dobrze, a nie ma pan w Warszawie nikogo 1265 14| ach, ja idiota, czemuż nie zabrałem!...~- Czego?~- 1266 14| spuścił oczy, by Kunicki nie mógł w nich dojrzeć wyrazu 1267 14| Jaki sposób?~- Hm... Nie śmiałbym nawet prosić... 1268 14| Pewno. Miliony pieszo nie chodzą.~- Drogi panie Nikodemie - 1269 14| królu złoty, niechże mi pan nie odmawia!~- Niby czego?~- 1270 14| wzruszył ramionami.~- Ja tam nie lubię grzebać się po cudzych 1271 14| jak wariat... Człowiek się nie wyśpi...~- Więc cóż ja pocznę, 1272 14| zdenerwowany tak dalece, że nie umiał Już tego ukryć. Raz 1273 14| nigdzie więcej szukać ich nie trzeba.~- Dobra, dobra - 1274 14| kochany panie Nikodemie, nie zapomni dobrze zamknąć kasy. 1275 14| w domu? - zapytał Dyzma, nie odpowiadając na ukłony.~- 1276 14| Czy mam zameldować?~- Nie potrzeba. Możecie odejść, 1277 14| pochylona nad książką. Nie podniosła głowy.~Nikodem 1278 14| się za tobą!~- A ja niby nie?~- No siadajże! Powiedz, 1279 14| Jeżeli nic nieprzewidzianego nie zdarzy się - przerwał jej 1280 14| ciągną się miesiącami.~- Nie ma strachu, bo tu obejdzie 1281 14| unieważnienie małżeństwa.~- Nie znam się na tym - z powątpiewaniem 1282 14| była przy mnie, he, he, he, nie chciałoby mi się robić... 1283 14| mruknął - to i wytrychów nie trzeba... Wprawdzie to kombinacja 1284 14| Wprawdzie to kombinacja nie moja, tylko Krzepickiego, 1285 14| przepełnione były cyframi.~To nie interesowało Nikodema. Zabrał 1286 14| szukał: weksle. Właściwie nie weksle, lecz blankiety, 1287 14| wraz z zieloną na stronę.~Nie zrezygnował jednak z przeszukania 1288 14| razie mojej śmierci spalić nie otwierając."~- W razie śmierci - 1289 14| się Nikodem - ale ponieważ nie umarł, to mogę otworzyć.~ 1290 14| jechać, najdroższy?~- Muszę. Nie ma rady. - Usiadł przy niej 1291 14| wyklaruje się, co i jak...~- Nie rozumiem.~- Wyklaruje się 1292 14| wszystko godzić się, w niczym nie zaprzeczać, a już ja załatwię 1293 14| tajemniczy? Przecież to jasne.~- Nie wszystko jeszcze jest jasne - 1294 14| zaniepokojona, lecz wolała nie wypytywać. Powiedziała tedy 1295 14| widzenia, najdroższa, a nie miej mnie za złego człowieka. 1296 14| szofer.~Istotnie deszcz nie ustawał do rana i samochód, 1297 14| drzwi swego mieszkania, nie było jeszcze ósmej. Pomimo 1298 14| sąsiednich pokojów, by lokaj nie mógł ich podsłuchać, zabrali 1299 14| zerwał się i zawołał:~- No, nie ma na co czekać, jedziemy 1300 14| ożenić się z panią Kunicką? Nie było innego wyjścia i Dyzma 1301 14| tym.~- Niech pan prezes nie przypuszcza, że chcę wtrącać 1302 14| natury rzeczy byłby sensacją, nie będzie miłą rzeczą dla pańskiej 1303 14| ciężkiego więzienia. To nie ulega wątpliwości. Dowody 1304 14| rodzaju, że wymigać się nie potrafi. Otóż, co by pan 1305 14| wówczas zaproponuję ugodę. Nie przyjmie, tym gorzej dla 1306 14| panowie? Uciec to znaczy nie móc wrócić, gdyż roześlę 1307 14| jest to plan doskonały, ale nie wiem czy będę mógł to przeprowadzić. 1308 14| się wydaje, że obawy te nie mają podstaw. Niech pan 1309 14| rządzie pana prezesa. Chyba nie znajdzie pan w Warszawie 1310 14| zasłużonemu, tym bardziej, że nie wątpię, pan prezes zechce 1311 14| sprawy. Reich i Krzepicki nie zapomnieli o najmniejszym 1312 14| przyznając w duchu, że sam nie potrafiłby dać sobie rady.~ 1313 14| spojrzeniem, lecz ten nawet nie zauważył jego. Podbiegł 1314 14| Panie Nikodemie, doprawdy nie rozumiem, co to wszystko 1315 14| odłożona. Minister wcale nie wyjeżdża. Panie Nikodemie, 1316 14| Panie Nikodemie, on wcale nie miał zamiaru wyjechać. Co 1317 14| wytłumaczę.~- Doprawdy, doprawdy nie rozumiem - seplenił bez 1318 14| Może przyjechała z panem?~- Nie, została w Koborowie. Stary 1319 14| Przecież to niemożliwe! Nic mi nie wspominała! Może to chwilowy 1320 14| ma miliony.~- Guzik ma, nie miliony. Miliony i Koborowo 1321 14| papierze, szanowny panie! Nie ma na co łakomić się.~- 1322 14| klucz od kasy.~- Klucza nie oddam.~- Ależ to rabunek! 1323 14| Rabunek! Dawaj klucz!~- Nie dam, bo klucz nie twój, 1324 14| klucz!~- Nie dam, bo klucz nie twój, rozumiesz, prajdocho! 1325 14| twój, rozumiesz, prajdocho! Nie twój, tylko Niny. Jej majątek, 1326 14| jej kasa i jej klucz.~- O nie! Łotrze, nie myśl, że stary 1327 14| klucz.~- O nie! Łotrze, nie myśl, że stary Kunicki pozwoli 1328 14| że podpisała mi weksle.~- Nie bój się. To już moja sprawa.~- 1329 14| do policji...~Lecz iść nie potrzebował: drzwi otworzyły 1330 14| co? To chyba pomyłka.~- Nie ma żadnej pomyłki. Oto rozkaz 1331 14| aresztowania.~- Ale za co?~- To nie moja rzecz - wzruszył ramionami 1332 14| No, jazda! Ma pan broń?~- Nie.~- Obszukać go!~Wywiadowcy 1333 14| obmacali mu kieszenie. Broni nie było.~- No, jazda! Moje 1334 14| śniadanie, o którym dotychczas nie pomyślał. Teraz poczuł ostry 1335 14| była już zimna i cukier nie chciał w niej rozpuścić 1336 15| Rozdział piętnasty~Dyzma nie lubił generała Jarzynowskiego 1337 15| w Żegiestowie i że zatem nie spotka go na pewno.~Do unikania 1338 15| unikania Terkowskiego właściwie nie miał istotnych powodów. 1339 15| istotnych powodów. Osobiście nie czuł doń antypatii, jednakże 1340 15| tym faktem. Wolał jednak nie stykać się z Terkowskim 1341 15| ukłony znajomych, początkowo nie orientując się, komu się 1342 15| Postanowił tak manewrować, by nie spotkać się z Terkowskim, 1343 15| bardziej że i Terkowski nie będzie szukał zetknięcia 1344 15| zaczął kordialnie:~- Sto lat nie widziałem szanownego pana 1345 15| odpoczynku świetnie się czuję. Nie uwierzy pan prezes, ale 1346 15| sobie - odparł Dyzma.~- Nie ma to, prezesie, jak odpoczynek. 1347 15| człowiek.~- Jak? Windera?... Nie przypominam sobie. Całą 1348 15| wprost w oczy.~- Jak to? Nie przypomina sobie pan prezes 1349 15| Windera?...~- Rejenta?... Nie. Nie znam. Terkowski roześmiał 1350 15| Windera?...~- Rejenta?... Nie. Nie znam. Terkowski roześmiał 1351 15| krewnym... He, he, he!~Dyzma nie miał czasu odpowiedzieć. 1352 15| Siekł ostry drobny deszcz. Nie zapinając palta, Dyzma szedł 1353 15| Terkowskiego. A Terkowski nie daruje. Mściwa jucha. I 1354 15| jucha. I sprawa z nim to nie z takim Boczkiem...~Wzdrygnął 1355 15| wpadłszy na ślad Łyskowa już nie da się zbić z tropu. A jak 1356 15| zbić z tropu. A jak Windera nie stanie, no! To od razu będzie 1357 15| wiedział, czyja ręka... Nie tylko wyleją. Jeszcze do 1358 15| wsadzą...~Prosić?... O, nie, to by się na mc nie zdało.~ 1359 15| O, nie, to by się na mc nie zdało.~Zbyt dobrze wiedział, 1360 15| Przecie nawet Krzepickiemu nie mógł się zwierzyć... Co 1361 15| co robić...~Śniadania nie jadł i kazał Ignacemu zadzwonić 1362 15| że czuje się niezdrów i nie przyjdzie. Jednakże już 1363 15| że tak sprytny człowiek nie zechciałby się dzielić z 1364 15| przewagą. Jak jej użyje? Dyzma nie łudził się, że Terkowski 1365 15| zebrać forsy, co się da, nie zapomnieć o kasie koborowskiej, 1366 15| się z nim jakoś... Żeby nie skarżył...~- Cholera!...~ 1367 15| przekonanie, że ta niedyspozycja nie przeszkodzi Mistrzowi w 1368 15| panie dadzą święty spokój. Nie mam teraz głowy do tego.~- 1369 15| dokonany.~- Co tam wyzdrowieję, nie wyzdrowieję - szarpnął się 1370 15| Zdrów jestem, ale głowy nie mam do tego. Mam ważniejsze 1371 15| spojrzał na nią uważnie.~- Nie każdemu. Jak kto pod ziemią 1372 15| to wesoła kobita! No, ale nie zawracajmy sobie głowy bajkami. 1373 15| strachu przed jakimś bliżej nie określonym nieszczęściem, 1374 15| przyjazdu Windera. Panie nie wspominały o Terkowskim. 1375 15| lepiej - myślał - wczoraj nie potrzebnie wysypałem się 1376 15| że jedna z pań przybyć nie może, gdyż w ostatniej chwili 1377 15| pogwałceniem kanonów i że nigdy nie pójdzie drogą najsłabszego 1378 15| powierzyć niejedną tajemnicę.~Nie było innego wyjścia, zgodzono 1379 15| prezesa Nikodema Dyzmy niczym nie przypominał już salonu jakiegokolwiek, 1380 15| najwięcej do domu, o którym nikt nie mógłby powiedzieć, że jest 1381 15| pryncypałem tak wzrosła, że nie tytułował go już panem prezesem.~- 1382 15| podziwiał Krzepicki - nie wiedziałem, że pan lubi 1383 15| Ignacy?~Dyzma sapał i nic nie odpowiedział. Wreszcie zaklął 1384 15| zmiękł. Noc w ciemnej i nie opalonej celi pomogła. Żądał 1385 15| dokumenty zatrzyma u siebie, nie w aktach Urzędu Śledczego.~- 1386 15| dzień namysłu. Niech się pan nie obawia. Musi zgodzić się.~ 1387 15| namyśle Dyzma - trochę pucu nie zaszkodzi. Tylko ja myślę, 1388 15| Tylko ja myślę, że lepiej nie pisać. Taki list może komu 1389 15| Terkowskiego i wzdrygnął się. Nie, nie... Postanowił za wszelką 1390 15| Terkowskiego i wzdrygnął się. Nie, nie... Postanowił za wszelką 1391 15| Postanowił za wszelką cenę o tym nie myśleć. Ot będzie, co będzie. 1392 15| będzie, co będzie. Byle nie myśleć o tym... Byle nie 1393 15| nie myśleć o tym... Byle nie teraz. Koborowo... Jechać... 1394 15| się i odpowiedział:~- Aby nie dziś.~Istotnie Dyzma był 1395 15| przeleżał bezczynnie na kanapie. Nie podnosił się nawet do telefonu, 1396 15| wykręcić, w niczym by to nie zmniejszyło zdobytych stosunków.~ 1397 15| gotowe sposoby. Jednakże nie mógł tego zrobić. W pamięci 1398 15| rozmyślaniach wpadł na pomysł: Czy nie najlepiej powiedzieć tym 1399 15| tym całym trzynastym?... Nie podobam mu się więcej i 1400 15| zapowiedział, że więcej nie zjawi się, jeżeli będę ja...~ 1401 15| Jak to co? Greka udajesz? Nie wiesz niby?~- Ale gadajże!~- 1402 15| poseł na nową placówkę. Nie czytałeś wieczornej prasy?~ 1403 15| coś jeszcze, ale Nikodem nie słyszał. Rzucił słuchawkę 1404 16| powinszowaniami.~I staruszek nie był samotny. W drugim rogu 1405 16| profesjonalnego nałogu, nie zaś potrzeby.~Pociąg Warszawa - 1406 16| tego wynikało, że Kunicki nie robił żadnych trudności, 1407 16| nieustannym napięciu, by nie palnąć czegoś nieodpowiedniego - 1408 16| zdawał sobie sprawę, że sam nie podołałby administrowaniu 1409 16| potrafił wszystko. Dyzma nie miał najmniejszej wątpliwości, 1410 16| zbytnio ufać sekretarzowi nie należy. Pocieszał się jednak 1411 16| jednak myślą, że Krzepicki nie zechce narażać się na stratę 1412 16| wpływy były na ich usługi - nie wiedział i wiedzieć nie 1413 16| nie wiedział i wiedzieć nie chciał. Bał się ich. Bał 1414 16| niebezpieczniejsi.~Toteż nie zaniechał postanowienia: 1415 16| warte Koborowo. Z głodu nie umrze.~- Wyjechał za granicę?~- 1416 16| Wyjechał za granicę?~- Tak.~- A nie wróci?~- Mowy nie ma. Już 1417 16| Tak.~- A nie wróci?~- Mowy nie ma. Już ja ci ręczę. Zamyśliła 1418 16| jakieś powody natury...~- Nie masz większego zmartwienia, 1419 16| A ja ci mówię, że nawet nie był. Zdziwiła się.~- Jak 1420 16| Zdziwiła się.~- Jak to nie był?~Zaczął jej wyjaśniać, 1421 16| Może, poczuwszy wolność, nie zechce wiązać się z nim.~- 1422 16| groźne.~- Ja się go tam nie boję.~- O, wiem, bo ty jesteś 1423 16| się cała służba.~Wprawdzie nie wiedzieli nic konkretnego, 1424 16| łóżko w sypialni Kunickiego, nie dojrzał ani cienia zdziwienia.~ 1425 16| było możliwe.~- A dlaczego nie? - zdziwił się.~- Nie wypada. 1426 16| dlaczego nie? - zdziwił się.~- Nie wypada. Jak to? Nie rozumiesz, 1427 16| się.~- Nie wypada. Jak to? Nie rozumiesz, jaki wywołałoby 1428 16| Przełęskiej!~- No widzisz.~- Ale nie chciałabym, żeby mój pobyt 1429 16| przeciągnął się dłużej. Nie lubię miasta. Najlepiej 1430 16| otworzyła pianino.~- A ty nie grasz? - zapytała.~- Tylko 1431 16| mandolinie.~- Dlaczego?~- Nie wiem, ale wydaje mi się, 1432 16| myślałeś, że to z opery? Nie, to jest sonata, wiesz czyja?~- 1433 16| mol? Śmiesznie. Dlaczego nie de mucha? Nina, rozbawiona, 1434 16| Wiesz, że mnie nikt tak nie nazywał?... Ni-ne-cz-ka... 1435 16| Ni-ne-cz-ka... Wiesz, że to może nie jest najładniej, ale mnie 1436 16| taka chropowatość, siła, nie: rozkaz jakby. Nie wiem 1437 16| siła, nie: rozkaz jakby. Nie wiem dlaczego, ale wydaje 1438 16| potęguje ich siłę komiczną. Nie masz pojęcia, jaka jestem 1439 16| spała słodko i spokojnie, nie będą przeszkadzały smutne 1440 16| przytuliła się doń mocniej.~- Nie, nie - oponowała bez przekonania. - 1441 16| się doń mocniej.~- Nie, nie - oponowała bez przekonania. - 1442 16| Nik słodko na dole.~- Mowy nie ma. Teraz już mowy nie ma. 1443 16| Mowy nie ma. Teraz już mowy nie ma. Szkoda każde następne 1444 16| Załatwione, postanowione. Nie ma o czym gadać. Jak tylko 1445 16| Nineczka zejdzie na dół.~- Nie zejdzie - przekomarzała 1446 16| Przyszła Nina.~Nikodemowi nie było sądzone spać tej nocy.~ 1447 16| będzie - pomyślał - długo nie pociągnę. Chciał zasnąć, 1448 16| pociągnę. Chciał zasnąć, lecz nie mógł.~- Trzeba wstawać - 1449 16| jadalni, skonstatował, że stół nie jest nakryty, a jajecznicy 1450 16| jest nakryty, a jajecznicy nie podano. Zwymyślał lokaja 1451 16| ryknął:~- Milcz, durniu, nie wystygłaby, żebyś na porę 1452 16| osiodłać konia... Stój! Nie, każ zaprząc sanki.~- Słucham 1453 16| cholery! I więcej nigdy nie podawać. A panowie możecie 1454 16| do galopu.~- Kochanie, ja nie chcę, żebyś ty zajmował 1455 16| dzień byłbyś poza domem, ja nie chcę zostawać sama. Zrobisz 1456 16| nadskakiwał. Ale on dawniej nie miał najlepszej opinii.~- 1457 16| powiedziawszy, ja nic złego o nim nie słyszałem. Od założenia 1458 16| niego zadowolony?~- Dlaczego nie? A ty nie chcesz, żeby on 1459 16| zadowolony?~- Dlaczego nie? A ty nie chcesz, żeby on administrował?~- 1460 16| Mój drogi, ja tak dalece nie interesuję się tymi sprawami 1461 16| głową i usiadł przy biurku nie prosząc ich siadać. - Zawołałem 1462 16| zapowiadam, że ceckać się nie będę. Wiecie pewno z gazet, 1463 16| Powtarzam, że ceckać się nie lubię. Podniecał się własnymi 1464 16| Powiem krótko: robota to nie zabawa. U mnie musi się 1465 16| żadnego pardonu! U mnie żartów nie ma! Zrozumiano?~Uderzył 1466 16| czasach to i rodzonemu bratu nie można wierzyć. Więc umyśliłem 1467 16| pensji, ja krzywdy nikomu nie zrobię, będę dla was jak 1468 16| ale nabić się w butelkę nie dam. To wszystko. Możecie 1469 16| dlatego właśnie...~- To nie mamy o czym gadać, ja tu 1470 16| gadać, ja tu zwołałem panów nie na rozmówki. A komu się 1471 16| rozmówki. A komu się co nie podoba - wolna droga. Na 1472 16| Na świeży luft! Nikogo nie trzymam za połę. Tylko radzę 1473 16| zastanowić się! O posadę dziś nie tak łatwo. A świadectwo 1474 16| stosunki też mam! Już tam nie radziłbym nikomu w Polsce 1475 16| że inteligentnego języka nie zrozumiemy!~- Mówił jakby 1476 16| Byle tylko solidarnie!~Nie wszyscy wszakże podzielali 1477 16| spraw na głowie, że jeżeli nie robi z nami Wersalu, nie 1478 16| nie robi z nami Wersalu, nie ma czemu się dziwić. Zresztą 1479 16| czemu się dziwić. Zresztą to nie zebranie towarzyskie, a 1480 16| Przepraszam bardzo, ale on nikogo nie zmusza do szpiegowania.~- 1481 16| do wiadomości okradanego. Nie? Może nie? Nie widzę w tym 1482 16| wiadomości okradanego. Nie? Może nie? Nie widzę w tym nic zdrożnego, 1483 16| okradanego. Nie? Może nie? Nie widzę w tym nic zdrożnego, 1484 16| prezes chce sobie, a raczej nie sobie nawet, tylko swojej 1485 16| pilnej pracy, to ma rację czy nie? Co?~Przerwał i czekał opozycji. 1486 16| wszyscy milczeli.~- Życie to nie siu bździu! A my, Polacy, 1487 16| widziałem, mnie na to nikt nie nabierze. Zresztą, między 1488 16| Zresztą, między nami mówiąc, nie widzę tu miejsca na obrazę. 1489 16| czego chce, a że w bawełnę nie obwija, to stać go na to 1490 16| jednak tylko kiwał głową.~- Nie, panowie. Wiem, że trudno, 1491 16| Wiem, że trudno, ale ja tam nie przyzwyczaiłem się do takiego 1492 16| kategoriami przedwojennymi. Nie potrafię.~Rozchodzili się 1493 16| ostatnim zamknęły się drzwi. Na nie malowanych deskach podłogi 1494 17| Kwestią frapującą wszystkich i nie dającą spać damom, słynącym 1495 17| uśmiechem, pani Przełęska nie należała do kobiet, z których 1496 17| woli wydusić. Niny pytać nie wypadało, no a prezesa Dyzmy 1497 17| prezesa Dyzmy nikt by się nie odważył.~Pani Koniecpolska, 1498 17| sobie, zapytał mnie, czy nie mam większego zmartwienia!~ 1499 17| chociaż jego bohaterka nie umiała ukryć zażenowania, 1500 17| powstrzymał jej rękę.~- Nie, Nineczko, teraz pójdziemy


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1853

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL