| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] virtuti 3 vis 2 von 1 w 1548 wa 1 wacek 4 waciu 1 | Frequency [« »] 2574 sie 2340 i 1853 nie 1548 w 1375 z 1346 na 1305 ze | Tadeusz Dolega Mostowicz Kariera Nikodema Dyzmy IntraText - Concordances w |
Rozdzial
501 7 | kilka kieliszków koniaku. W towarzystwie nie grających 502 7 | stolika i dopędziwszy ją w przedpokoju, powiedział:~- 503 7 | straconego. Wkrótce będę w Warszawie znowu. W istocie 504 7 | będę w Warszawie znowu. W istocie Dyzma nie zamierzał 505 7 | na myśl Mańka i zauważył w duchu, że w gruncie rzeczy 506 7 | Mańka i zauważył w duchu, że w gruncie rzeczy szkoda, że 507 7 | siódmej uregulował należność w hotelu. Szofer zajechał 508 7 | klnąc pogodę, wcisnął się w kac auta.~Jechał do Grodna. 509 7 | możliwości obracania się w tym obcym świecie. A przecież 510 7 | już teraz zaczął wierzyć w co, że w świecie tym zasymiluje 511 7 | zaczął wierzyć w co, że w świecie tym zasymiluje się. 512 7 | że odwraca się nowa karta w jego życiu, a cóż go obchodziła 513 7 | Kiedyś naczelnik poczty w Łyskowie, pan Boczek, opowiadał, 514 7 | niepotrzebnie wplątał się w sprawę Ponimirskiego, z 515 7 | czerwony koszarowy dom, w którym się mieściła Dyrekcja 516 7 | mieściła Dyrekcja Lasów.~W biurze, jako że było po 517 7 | Nie ma. Proszę zgłosić się w godzinach urzędowych - odparł 518 7 | urzędowe, nie dla mnie, a w ogóle proszę grzeczniej, 519 7 | arogancki gość rozsiadł się w dyrektorskim fotelu za biurkiem.~ 520 7 | Kunickiego i nie ustawał w ataku. Wreszcie najgwałtowniej 521 7 | Skończyło się na tym, że w gabinecie zjawiła się specjalnie 522 7 | pożegnał go słowami:~- No, w porządku. A nie zadzieraj 523 8 | wybuchnęła Kasia - że w niej wyglądasz ślicznie!~- 524 8 | źrenicami, później ukryła głowę w ramionach i zaczęła płakać. 525 8 | zarumieniona, podniecona w najwyższym stopniu wołała 526 8 | upośledziła, że nie jesteś w stanie odczuć elektryzującego 527 8 | kultury jest wżycie się w prawa przyrody...~- Po co 528 8 | prostu, że chcesz go mieć w łóżku, że trzęsiesz się 529 8 | łkania powtarzała Nina.~W oczach Kasi zapaliły się 530 8 | najdroższa...~Tuliła ją mocno w ramionach, jakby siłą uścisku 531 8 | Ninuś, moja kochana Ninuś!~W drzwiach stanęła pokojówka, 532 8 | się!~- Ależ...~- Wynoś się w tej chwili!~Kunicki znieruchomiał. 533 8 | Kunicki znieruchomiał. W małych oczkach zaiskrzyła 534 8 | trzasnąwszy drzwiami, że siedzący w hallu Nikodem aż podskoczył 535 8 | któremu twarz rozpogodziła się w jednej chwili.~- Jaka szkoda, 536 8 | ramię i przeszli do jadalni, w której służba zdążyła już 537 8 | Nikodema o przebieg jego misji w Warszawie i w Grodnie. Po 538 8 | jego misji w Warszawie i w Grodnie. Po każdej zaś odpowiedzi 539 8 | panie Nikodemie - zawołał w końcu - że to podniesie 540 8 | że i pensja musi pójść w górę.~- Zgoda - odparł zimno 541 8 | skurczył się i chciał wszystko w żart obrócić, lecz Dyzma 542 8 | zabiegów. Czy pan ma stosunki w Ministerstwie Komunikacji?~- 543 8 | Miałem niezbite dowody w ręku.~Uważnie przyglądał 544 8 | może nam teraz przeszkodzić w uzyskaniu dostaw?~- Pomóc 545 8 | Ale da się zrobić? Co? W razie czego przecie są dokumenty, 546 8 | przecie są dokumenty, mam je w ręku, w razie jakichś zastrzeżeń 547 8 | dokumenty, mam je w ręku, w razie jakichś zastrzeżeń 548 8 | fragmenty swojej obrony w sądzie.~Zbliżała się już 549 8 | wypoczywa sobie i czuje się jak w domu.~- Dziękuję - rzekł 550 8 | jeszcze ją popycha.~Usiadł w łóżku oparty o poduszki 551 8 | usłyszał przyciszone kroki w sąsiednim pokoju. Ktoś szedł 552 8 | i zbliżyła się do łóżka. W jej sposobie zachowania 553 8 | jeszcze nie widział kobiety w spodniach i wydawała się 554 8 | rzeczowo. Jakie ma pan zamiary w stosunku do Niny?~- Ja?...~- 555 8 | zabiegasz o jej względy. W jakim celu?~Dyzma wzruszył 556 8 | męża. Że durzy się teraz w panu, to jeszcze niczego 557 8 | poirytowany - czy ja wsadzam nos w pani sprawy?~- Tak? Więc 558 8 | myśli ta smarkata! Przyłazi w nocy i...~Nagle Kasia zerwała 559 8 | takiego - odburknął Dyzma.~W gruncie rzeczy wcale nie 560 8 | nie mógł zorientować się w sytuacji. Wprawdzie mile 561 8 | połechtało to, że pani Nina w nim się durzy, lecz nie 562 8 | dlaczego przyszła tutaj w nocy, zamiast po prostu 563 8 | Kunickiego, lecz dlaczego w takim razie tak namiętnie 564 8 | na samotność tak jak tu, w Koborowie. O, ja rozumiem 565 8 | się do samego łóżka.~- No!~W jej śmiechu coś przestraszało 566 8 | Precz!...~Smukłe ciało w spazmatycznych, rozpaczliwych 567 8 | wyjaśniła, że Kasia leży w łóżku. Z zachowania się 568 8 | ranka Nikodem spotkał Kasię w przejściu do jadalni. Na 569 8 | wędlinę, i wpakował rękaw w masło, zaśmiała się wyzywająco:~- 570 8 | smakiem. Czy pan ma krawca w Londynie?~- Nie - odparł 571 8 | szyderstwa i zdziwił się w duchu, że to ubranie może 572 8 | że snobizm nie może leżeć w naturze pana, człowieka 573 8 | nieść? Nikodem spojrzał w jej rozjarzone oczy.~- Mógłbym 574 8 | Odwróciła się szybko i szli w milczeniu, aż do łódki. 575 8 | ją nosił na rękach. Nie w przenośni, nie. Wprost nosił 576 8 | kobiecości. Na przykład... Kasia.~W jej głosie brzmiała nuta 577 8 | zrobić i bez słów. Jak byłem w maju w Krynicy, to w moim 578 8 | bez słów. Jak byłem w maju w Krynicy, to w moim pensjonacie 579 8 | byłem w maju w Krynicy, to w moim pensjonacie mieszkał 580 8 | jakież to świetne. I to takie w pańskim właśnie stylu! Gdyby 581 8 | powiedzieć ściśle, co pan w każdym wypadku zrobi, co 582 8 | za każdym razem odkrywam w panu nowe rewelacje, nowe 583 8 | swoje wartości wystawiają w witrynach. Przepraszam pana 584 8 | nie jest pańskie genre. W panu nic nie ma z baroku. 585 8 | Możemy. Posiedzimy trochę w cieniu.~- Tak, upał ogromny.~ 586 8 | który przecie może wpaść w czyjeś ręce.~- Niech pan 587 8 | żyć z wiecznym kłamstwem w duszy. To ponad moje siły. 588 8 | Kiedy wyjeżdża?~- Już w przyszłym tygodniu. Na cały 589 8 | matce dość duży kapitał w banku.~- Tak? Nie wiedziałem. 590 8 | i roztrzęsiona.~Wracali w milczeniu.~Na tarasie spotkali 591 8 | znaleźliby na to miejsca w jego gadaninie.~- No, a 592 8 | zagadnął Kunicki.~- Niby w Warszawie? Ano nic nadzwyczajnego. 593 8 | Pani Nina wpatrywała się w genialnego projektodawcę 594 8 | rozszerzonymi źrenicami, w których malował się podziw.~- 595 8 | słuchał chciwie, notując w pamięci słowa "starego cwaniaka", 596 8 | pana proszą do telefonu. W nowym tartaku zerwała się 597 8 | zastanowił się i odparł:~- Tak, w Oksfordzie.~Na twarz Niny 598 8 | Niny uderzyły rumieńce.~- W Oksfordzie?... Czy... czy... 599 8 | głupstwo. Mogła przecie w każdej chwili zapytać brata 600 8 | spotkało?~- Nie.~- Wpadł w ciężką chorobę nerwową. 601 8 | Biedny Żorż!... Dwa lata był w domu obłąkanych... Trochę 602 8 | Wie pan, że Żorż jest tu, w Koborowie...~- Tak?...~- 603 8 | Tak?...~- Tak. Mieszka w pawilonie, w parku, z sanitariuszem. 604 8 | Tak. Mieszka w pawilonie, w parku, z sanitariuszem. 605 8 | bluszczem - powiedziała w zamyśleniu - będzie marnie 606 8 | Pawilon był małą willą w stylu odrodzenia, tak porosłą 607 8 | ubranie i wsadził monokl w oko.~- Dzień dobry, Żorż - 608 8 | Spojrzała porozumiewawczo w oczy Nikodema i weszła do 609 8 | strony, odprowadził Dyzmę w pobliską alejkę i opierając 610 8 | tylko hochsztaplerem, ale w dodatku głupcem. Przecie 611 8 | pańskiej kondycji siadywali w mojej obecności. Proszę 612 8 | onieśmielenie, jakiego nie budzili w nim ani ministrowie, ani 613 8 | ani inne wielkie fisze w Warszawie.~Zaczął opowiadać, 614 8 | ktoś opowiadał cośkolwiek w sposób pozbawiony tak dalece 615 8 | angielskie słowo, jakiego w dystyngowanym towarzystwie 616 8 | Biedny Żorż - odezwała się w alei - czy bardzo się zmienił?~- 617 8 | mówić o wiośnie, którą ma w duszy, i o tym, że najlepiej 618 8 | by powiedział, że również w to wierzy - ten nie robił 619 9 | jasne. Dyzma zadomowił się w Koborowie i czuł się jak 620 9 | i czuł się jak u siebie w domu; Wprawdzie zły był 621 9 | cierpiał z tego powodu. W naturze Nikodema Dyzmy nie 622 9 | zawadzały i o Nikodema. W jednym wypadku - było to 623 9 | całej siły wyrżnął pięścią w stół.~- Dość tego, smarkata! - 624 9 | dokuczała mu więcej, lecz w jej oczach tym silniej żarzyła 625 9 | wciąż się zbierając, musiała w końcu wybuchnąć.~Eksplozja 626 9 | z rana.~Kunicki pracował w swoim gabinecie. Nina wyjechała 627 9 | kościoła. Nikodem siedział w jej buduarze i oglądał albumy 628 9 | niezliczoną ilość zdjęć Niny w różnych pozach, zdjęć robionych 629 9 | że miał ochotę chwycić ją w objęcia, przycisnąć te małe, 630 9 | przycisnąć te małe, wznoszące się w przyśpieszonym oddechu piersi, 631 9 | donioślejszy, a że drzwi w amfiladzie były pootwierane, 632 9 | panienki.~Kunicki stanął w progu, a twarz jego skurczyła 633 9 | na pozór spokojnie, lecz w tym spokoju wisiał jakiś 634 9 | wieczora Kasia wyjechała. Nikt w domu nie wiedział, o czym 635 9 | czym mówił ojciec z córką w zamkniętym gabinecie. Ani 636 9 | nic o tym nie powiedzieli. W dodatku Kasia wyjechała 637 9 | się nawet z Niną. Jedyną w Koborowie istotą, z którą 638 9 | burzliwej i brzemiennej w skutki niedzieli żadna już 639 9 | to jest rzecz mężczyzn.~W każdym razie o tyle była 640 9 | koszuli.~Wprawiało to Nikodema w duże zakłopotanie, ponieważ 641 9 | stan uczuć Niny nie budził w nim najmniejszych wątpliwości. 642 9 | wycieczek Nikodem zastał w hallu depeszę adresowaną 643 9 | pana o przybycie jutro, tj. w piątek, o godz. siódmej 644 9 | ekonomicznego Rady Ministrów w wiadomej sprawie. ~Terkowski.~ 645 9 | depeszę. Stary przeczytał ją w mgnieniu oka i z nieukrywanym 646 9 | Nadzwyczajne! Czy to w sprawie zbożowej?~- Tak - 647 9 | pomagać? He, he! Na pewno w komitecie ekonomicznym bierze 648 9 | Co?~Nikodem wpakował ręce w kieszenie spodni i skrzywił 649 9 | jeszcze raz dowieść, że byłem w porządku.~Odsunął ciężką 650 9 | będziesz długo siedział w Warszawie? Ninuś będzie 651 9 | z nim rozmawiać, patrzeć w jego oczy...~Nikodem zapewniał, 652 9 | za najgorętsze pocałunki.~W przedziale pierwszej klasy 653 9 | przywieziono do hotelu pijanego w sztok i na rękach wniesiono 654 9 | dnia, które zaznaczyły się w jego umyśle jakimiś chaotycznymi 655 9 | liniami.~Więc posiedzenie w wysokiej sali, posiedzenie, 656 9 | fotografia.~Stał z jedną ręką w kieszeni i z zamyśloną miną. 657 9 | się zeń, że urodził się w majątku ziemskim swoich 658 9 | ziemskim swoich rodziców w Kurlandii, że gimnazjum 659 9 | Kurlandii, że gimnazjum ukończył w Rydze, a wyższe studia ekonomiczne 660 9 | wyższe studia ekonomiczne w Oksfordzie, że następnie 661 9 | zajęty gospodarowaniem na wsi w województwie białostockim.~ 662 9 | światły, znakomity, twórczy... W końcu zaznaczono, że prezes 663 9 | słyszał.~Zaklął, lecz nie było w tym złości. Przeciwnie, 664 9 | artykuły i jego fotografie w różnych pozach. Najlepiej 665 9 | wąsami i trzymał kapelusz w ręku, podczas gdy on, Nikodem, 666 9 | opuszcza pałac Rady Ministrów w towarzystwie swego przyszłego 667 9 | podczas rozczytywania się w przypisywanych mu talentach 668 9 | decydować... I to wszystko w sprawach przerażająco niezrozumiałych! 669 9 | zechciał, ale nie zechce... W ogóle teraz będzie musiał 670 9 | musiał rozstać się z posadą w Koborowie. Zrobiło mu się 671 9 | sekretarzem...~Nagle klepnął się w czoło.~"Krzepicki!"~Aż podskoczył 672 9 | cztery łapy, ten wie, co w trawie piszczy. W butelkę 673 9 | wie, co w trawie piszczy. W butelkę nabić się nie da, 674 9 | Hulczyńska patrzyła weń jak w słońce.~Zaczęła się rozmowa 675 9 | inteligentny, sprytny i w ogóle, faktycznie odpowiedzialny. 676 9 | godzin. Będziesz pan siedział w pracy tylko wtedy, gdy ja 677 9 | pan prezes". Wziął się w boki i zapytał:~- No, a 678 9 | umiejętności szybkiej decyzji!~W hotelu zastał Ulanickiego, 679 9 | jeszcze odbyć konferencję w sprawie terminu otwarcia 680 9 | rozpoczęcia jego działalności.~W niespełna dwa tygodnie wstępne 681 9 | organizacyjne znajdowały się już w pełnym biegu. Wyznaczono 682 9 | biegu. Wyznaczono lokal w nowym gmachu przy ulicy 683 9 | wścibiania się Krzepickiego w najdrobniejsze kwestie, 684 9 | szybko zorientował się w licznych brakach swego szefa. 685 9 | Krzepicki przyznawał mu w duchu posiadanie jakiejś 686 9 | zdawał się nie orientować w najprostszych sprawach, 687 9 | inny został prezesem, że w jego interesie leży wzmacnianie 688 9 | wprawdzie utwierdzały go w przekonaniu, że sam siebie 689 9 | dotychczas nie doceniał, lecz w najmniejszym stopniu nie 690 9 | wykształceniu. Najswobodniejszym był w stosunku do Krzepickiego, 691 9 | najmałomówniejszy człowiek w Polsce". Jedni kładli to 692 9 | uzupełnić zasób swojej wiedzy.~W tym celu wstąpił do jednej 693 9 | pierwszego dnia znalazł w niej rozwiązanie tajemnicy, 694 9 | widząc doraźne jej skutki w obcowaniu z ludźmi, postanowił 695 9 | jedyne zajęcie Nikodema w owym okresie, jeżeli nie 696 9 | przyznawał, że są piękne, w końcu stracił cierpliwość 697 9 | gdyż zgodnie z jej prośbą w ogóle do niej nie pisywał. 698 9 | ogóle do niej nie pisywał. W Koborowie listy zawsze przechodziły 699 9 | i to z taką energią, że w ciągu dwóch tygodni wszystko 700 9 | sprawiła nawet przyjemność.~W pobliżu tartaku spotkał 701 9 | Cóż tu u was słychać w Koborowie?~- Dzięki Bogu, 702 9 | To nie czytaliście tego w gazecie?~- Czytaliśmy, a 703 9 | prezesie.~Dyzma włożył ręce w kieszenie, kiwnął głową 704 9 | prezesie.~- A pan Kunicki jest w pałacu?~- Nie, panie prezesie, 705 9 | pan dziedzic pewnikiem w Siwym Borku, bo tam kolejkę 706 9 | ręce na plecy i poszedł w stronę pałacu.~Drzwi frontowe 707 9 | przepraszam najmocniej, byłem w kredensie...~- Co w kredensie! 708 9 | byłem w kredensie...~- Co w kredensie! Bałwanie jeden! 709 9 | Pół godziny czekam, a on w kredensie. Bydlę nieskrobane! 710 9 | na łeb włażą.~Włożył ręce w kieszenie i zaczął chodzić. 711 9 | pokoje były już sprzątnięte, w sypialni Kunickiego natomiast 712 9 | parter i wszedł na górę. W saloniku Niny były otwarte 713 9 | uderzający ład jak i na biurku. W opaskach z niebieskich i 714 9 | leżała książka, oprawna w płótno. Zajrzał. Był to 715 9 | go i usiadł na oknie, by w porę zobaczyć nadjeżdżający 716 9 | to, by ujrzeć swoje myśli w konkretnym ich wyrazie. 717 9 | wyrazie. Wydaje mi się, ze w ogóle mysi nie wyrażona 718 9 | na świecie nikogo, nikogo w całym przeraźliwym tego 719 9 | mnie tak kocha. Czy można w ogóle kochać, nie rozumiejąc? 720 9 | dziwnie: Nikodem Dyzma. Jest w tym brzmieniu coś tajemniczego 721 9 | dobrze z batem Nietzschego w ręku. Po prostu emanuje 722 9 | jest brusque i trywialny. W pierwszym ma rację. Co do 723 9 | nim myślę, utwierdzam się w przeświadczeniu, że treścią 724 9 | ucywilizowany, może ma pewne braki w wychowaniu, braki - przyznaję - 725 9 | dobrze specjalna maniera. Coś w rodzaju manifestacyjnego 726 9 | treści To samo widoczne jest w jego sposobie ubierania 727 9 | się od dłuższego zdania w języku francuskim, po czym 728 9 | ewentualności zamieszkania w Warszawie.~Nie, to jest 729 9 | Nie umiałabym im spojrzeć w oczy, a jednak nie potrafiłabym 730 9 | przewrócił kartkę i spojrzał w okno. W końcu alei ujrzał 731 9 | kartkę i spojrzał w okno. W końcu alei ujrzał zbliżający 732 9 | korytarz i zbiegł ze schodów.~W samą porę, bowiem drzwi 733 9 | właśnie się otwierały i ujrzał w nich sylwetkę z rozkrzyżowanymi 734 9 | rozkrzyżowanymi ramionami.~Wpadł w objęcia Kunickiego.~- Kochany, 735 9 | propozycję. Usadowił Dyzmę w fotelu i zapytał:~- A może 736 9 | się i znowu chwycił Dyzmę w objęcia. Zaczął obszernie 737 9 | Możliwe jednak, że nastrój, w którym się znajdował z racji 738 9 | się przebrać, gdyż obiad w niedzielę podawano o drugiej.~ 739 9 | urodzajem, który wypadł w tym roku wręcz świetnie.~ 740 9 | Nina rozmarzona wtuliła się w poduszki auta, nawet Nikodem 741 9 | odczuwał coś niezwykłego w tym pędzie. Tylko Kunicki 742 9 | Po dziesiątej byli już w domu. Nina szybko pobiegła 743 9 | rozbierać.~Teraz dopiero mógł w spokoju zastanowić się nad 744 9 | się nad tym, co przeczytał w pamiętniku Niny. Trudno 745 9 | wątpliwości: zakochała się w nim na umór i miała nadzieję, 746 9 | żonę hrabiankę to też nie w kij dmuchał. Żaden z tych 747 9 | zmienia... A przecie Kunicki w razie rozwodu złamanego 748 9 | ręce na szyję.~Pociągnął ją w stronę łóżka.~- Nie, nie - 749 9 | nalegała - czy nic masz w Warszawie dawnej kochanki? 750 9 | Zapewnił ją, że nie ma, w nagrodę za to został ponownie 751 9 | że nie chcesz mieszkać w Warszawie, a przecie ja 752 10| zagraniczna, a zwłaszcza w krajach rolniczych, domagała 753 10| skąpiąc komplementów.~I nic w tym dziwnego.~Państwowy 754 10| mądrej gospodarki i rozmachu w akcji.~Nadto zasłynęła pracowitość 755 10| nie przypuszczał nawet, by w tych decyzjach jakąkolwiek 756 10| sekretarzem Krzepickim.~W tymże czasie patera do biletów 757 10| patera do biletów wizytowych w prywatnym mieszkaniu prezesa 758 10| przestrzegać przepisów zawartych w książce Bon-ton.~Stosunki 759 10| przewidzieć, jakie to da skutki i w jak prędkim czasie.~Pewnego 760 10| Pewnego dnia urzędował w swym gabinecie, pochłonięty 761 10| lekturą kroniki kryminalnej w sensacyjnych dziennikach, 762 10| podsłuchiwać, odprowadził gościa w najdalszy kąt pokoju i siadając 763 10| się jakichś nieporządków w książce przesyłek wartościowych, 764 10| przesyłek wartościowych, w tej samej, wie pan, co pan 765 10| Wielką szyszkę kroił, a teraz w pas się zgina.~Nikodem w 766 10| w pas się zgina.~Nikodem w podnieceniu wstał i tupnął 767 10| miejsca i po chwili, patrząc w podłogę, powiedział:~- Dobrze, 768 10| sprawiedliwość na świecie... A jakby w jakiej gazecie napisali, 769 10| Ukłonił się i dziobnął nosem w pięść Dyzmy.~Nikodem usiadł 770 10| zaklął Dyzma.~Widział w oczach Boczka nienawiść 771 10| się Krzepicki - już ja tam w swoim czasie próbowałem 772 10| rozumiesz pan, zakochała się w trymiga!...~Krzepicki z 773 10| wszystkiego spodziewać. W gruncie rzeczy pomyślał, 774 10| widzi na każdym kroku.~- W ogień rzuciłaby się za mną - 775 10| by zajrzał doń na chwilę w ważnej sprawie.~Tegoż wieczora 776 10| fajfie u księstwa Roztockich, w pierwszym salonie nie tylko 777 10| pierwszym salonie nie tylko w stolicy, lecz i całego kraju. 778 10| kobity: trup! - uderzył się w piersi Ignacy. To dodało 779 10| Dyzmie pewności siebie. W istocie miał dużą tremę. 780 10| arystokracja. Kiedyś, jeszcze w Łyskowie, wyobrażał sobie 781 10| hrabiów tak, jak ich poznał w najpiękniejszej powieści 782 10| najpiękniejszej powieści na świecie, w Trędowatej. Nawet śniło 783 10| Od czasu jednak pobytu w Koborowie i zawarcia znajomości 784 10| czas dłuższy przed bywaniem w domach arystokratycznych, 785 10| Pocieszał się myślą, że w salonie księcia Roztockiego 786 10| Jaszuńskiego i Waredę. Istotnie już w sieni ujrzał tego ostatniego, 787 10| matka...~Nie dokończył, gdyż w tej chwili książę Tomasz 788 10| pułkowniku, ujrzymy pana w generalskich szlifach?... 789 10| wielbicielka. Chociaż wychowała się w Wiedniu i bardzo źle mówi 790 10| prawda? Bo istotnie, dlaczego w Paryżu czy w Londynie my 791 10| istotnie, dlaczego w Paryżu czy w Londynie my musimy używać 792 10| rozumiem, teoria bankrutuje w praktyce. Toteż ma prezes 793 10| niemiecku, jakiś sztywny pan w monoklu wypowiedział cedząc 794 10| musi coś powiedzieć. Czuł w mózgu rozpaczliwą pustkę 795 10| złość, że zaatakowano go w trzech niezrozumiałych dlań 796 10| zaopiniował krępy brunet w złotych binoklach - to ma 797 10| godnością państwową.~Sztywny pan w monoklu przechylił się do 798 10| cieszę się, że mamy dziś w naszym gronie męża stanu 799 10| korzystając z tego, że pan w monoklu poczęstował go papierosem, 800 10| była pielęgnowana właśnie w naszej sferze. Nie zapominajmy, 801 10| głosem siwiejąca dama - że w naszej skarbnicy pozostała 802 10| niestety tylko idea.~Pan w monoklu, nazwany przed chwilą 803 10| ordynatem, odparł z półukłonem w stronę Nikodema:~- Miejmy 804 10| ordynat.~- Mais non, ludzi w die Oekonomie takich, jak 805 10| takich, jak par example w muzice Strawiński...~- Ach - 806 10| całego towarzystwa. Pani w popielatej sukience, dotychczas 807 10| mógł sobie przypomnieć, czy w Słowniku wyrazów obcych 808 10| wszyscy tu dobrze znali. W pewnym momencie zabrał głos 809 10| Przełęska.~Powiedział to w najlepszej wierze i zdumiał 810 10| znacznego otrzaskania się w tym towarzystwie, Dyzma 811 10| prowadząc lekką konwersację waży w głowie poważne sprawy. Bardzo 812 10| daty. Miał je zanotować w pugilaresie, gdyż postanowił 813 10| pugilaresie, gdyż postanowił bywać w jak największej ilości domów. 814 10| nie może, a pomóc może.~W gruncie rzeczy nie nabrał 815 10| je czytać. Powtarzało się w nich to samo: miłość, tęsknota, 816 10| kobietach, jakie spotkał w życiu. Nie było ich wiele 817 10| było ich wiele i musiał w duchu przyznać, że żadna 818 10| książeczki się dochrapała... W gruncie rzeczy szkoda dziewczyny... 819 10| Bo z tych pań, co spotkał w salonie u księcia Roztockiego...~" 820 11| dyrektor Wandryszewski.~Zebrani w liczbie kilkunastu osób 821 11| liczbie kilkunastu osób w skupieniu słuchali sprawozdania, 822 11| całkowicie potwierdził pokładane w nim nadzieje, czego dowodem 823 11| dowodem jest wzmożenie obrotów w rolnictwie, masowe zakupy 824 11| rozbudzenie życia gospodarczego w kraju, który wielkimi krokami 825 11| się i wyszedł.~Gruby pan w czarnych okularach pochylił 826 11| Niestrudzona sztuka!~W małym saloniku, stanowiącym 827 11| hrabinę Koniecpolską, lecz w takim stroju, że z trudem 828 11| wystraszonego pasażera, dodała gazu. W kilka minut byli na rogatce. 829 11| Roześmiała się.~- A ja szalenie. W zeszli roku w Munchen na 830 11| szalenie. W zeszli roku w Munchen na rajdzie automobilowim, 831 11| dobrze? Kiwnęła głową.~- W to oko dobrze, a teraz drugie.~- 832 11| teraz drugie.~- Jak to? I w drugim nieporządek?~- Jeszcze 833 11| Jednym susem znalazła się w aucie.~- Siadać! Siadać!~ 834 11| panna Igrek - zaśmiała się w odpowiedzi.~- Nie rozumiem.~- 835 11| rozumić? Przekona się pan w Borowie.~- To one też jadą 836 11| dlatego, że jej mąż wyjechał, w tym przekonaniu utwierdził 837 11| Istotnie, gdy skręcili z szosy w boczną drogę między nisko 838 11| kilka samochodów.~Na tarasie w trzcinowych fotelach siedziało 839 11| nastroszył się i skłonił w milczeniu. Pani Koniecpolska 840 11| zdziwieniem spojrzał jej w oczy.~- Nie rozumiem, o 841 11| go jeszcze bardziej. Klął w duchu siebie, że się dał 842 11| panie - zawołała stojąc w progu - bo nasz gość nie 843 11| nie cierpi, kiedy mówi się w językach obcych! Dzień dobry... 844 11| a które naprowadziły go w końcu na domysł, że wszystko 845 11| i wtrącała moc określeń w obcych językach.~Mówiła 846 11| Dyzma - nakazywało zbudować w Polsce lożę, gdyż w wielu 847 11| zbudować w Polsce lożę, gdyż w wielu krajach takie loże 848 11| Trzynastym. On będzie rządził w Loży trzema prawami: życia, 849 11| życia, miłości i śmierci. W którym teatrze loża ma być 850 11| zmiarkował, że hrabina jest w tym całym interesie mniejszą 851 11| wściekły. Siedział z rękoma w kieszeniach i ponuro milczał. 852 11| milczał. Przysięgał sobie w duchu ani palcem nie dotknąć 853 11| kryminału? O, nie!~Toteż gdy w pewnym momencie obie panie 854 11| niesamowite oczy i tak je wlepiła w niego, że zrobiło się mu 855 11| nieprzyjemnie.~Poskrobał się w ciemię.~- Tak zaraz, bez 856 11| rozchodzi, co ma być...~- W tej chwili. Mistrzu! - zatrzymała 857 11| i sięgnęła do torebki - w tej chwili dam Mistrzowi 858 11| Pan, Mistrzu, rozejrzy się w tym. Dwie godziny wystarczą, 859 11| myśli!~Obie skłoniły się i w milczeniu wyszły.~- Powariowały 860 11| rozmachem cisnął trzymane w ręku papiery w kąt pokoju.~ 861 11| trzymane w ręku papiery w kąt pokoju.~Był w szczerym 862 11| papiery w kąt pokoju.~Był w szczerym kłopocie. Wszystko 863 11| tym ludziom takie rzeczy w głowie. Forsę mają, znaczenie 864 11| baby spadły czy co!~Rosła w nim złość, że podstępem 865 11| zwabić tutaj. Gdyby to było w Warszawie, poszedłby do 866 11| było zobaczyć, co tam stoi w tych papierach.~Podniósł 867 11| Wyobrażał dużą salę bez okien. W pośrodku na tronie siedział 868 11| skonstatował, że jest sporządzony w języku polskim.~Czytał bardzo 869 11| ducha, ciała i rozumu, że w tym celu dwanaście pątniczek 870 11| odmówi?... Wtajemniczyły go i w obawie, by ich nie wsypał, 871 11| ścierwo!~Wpakował ręce w kieszenie spodni i chodził 872 11| Co zaszkodzi spróbować?~W każdym razie lepsze to, 873 11| dziwacznej propozycji, odgrywała w tym rolę i pewnego rodzaju 874 11| uspokajała go notatka w maszynopisie, zaznaczająca, 875 11| Natomiast brunetka miała w sobie coś demonicznego, 876 11| wrażenie, jak człowiek, który w pustym zaułku spotka uzbrojonego 877 11| zaułku spotka uzbrojonego w gruby kij przeciwnika.~- 878 11| po łacinie, po czym wpiła w Dyzmę wzrok żądający odpowiedzi.~ 879 11| odpowiedzi.~Nikodem skurczył się w sobie i z rozpaczą pomyślał: - 880 11| Nie śpiesz się.~Zresztą w ogóle nastrój stał się poważniejszy. 881 11| zdenerwowania nic nie jadły. W spojrzeniach uparcie wracających 882 11| punktualnie o północy. Macie w samotności oczyścić myśli 883 11| się ku wyjściu. Jeszcze w drzwiach stanęła, by złożyć 884 11| Nikodemowi, i znikła. Za nią w tenże sposób rozeszły się 885 11| się. Spodziewał się, że i w tym pokoju znajdzie coś 886 11| jaką rolę będzie musiał w tym wszystkim odegrać. Co 887 11| oddał mu doskonałe usługi w Koborowie...~Przypomnienie 888 11| się!~Stwierdził, że jednak w Koborowie było najlepiej, 889 11| Stelli ani trzasku zamka w czarnej walizce. Dopiero 890 11| Proszę prędko przebrać się w habit.~- Jak to? - zdziwił 891 11| znowu. Wzięła go za rękę i w milczeniu wyprowadziła na 892 11| się i trzykrotnie zapukała w drzwi, te uchyliły się z 893 11| dźwięk klucza przekręcanego w zamku, a po chwili głos 894 11| Koniecpolskiej:~- Wszystko w porządku. Wszędzie drzwi 895 11| że pani Lala była również w białym szlafroku, gdyż wychodząc 896 11| na progu stanęła brunetka w białym szlafroku, pochylona 897 11| białym szlafroku, pochylona w niskim, długim pokłonie.~ 898 11| ozdobnych poduszek. Tylko w środku stał wielki złocony 899 11| fotela ujrzał wszystkie panie w tych samych białych szlafrokach.~ 900 11| się jednym z mocnych ogniw w tym łańcuchu, i wskazanie, 901 11| ludzie, zamknąć się musimy w jego kręgu. Zaznaczam przy 902 11| bardzo ładnie wyglądały w dziwacznych szlafrokach. 903 11| wzdrygnął się. Pogrążony w mroku pokój, trzy nikłe 904 11| świec nad nim i te leżące w bezruchu kontury białych 905 11| zorientować się, pocałowała go w same usta. Ku jego zdumieniu 906 11| nas!~- Zejdź...~- Wstąp w duszę zastępcy Twego!~- 907 11| Twego!~- Wstąp...~- Wstąp w ciało Mistrza naszego!...~- 908 11| przejmujące, że mroziły mu krew w żyłach.~- Przemówił, jest... 909 11| słodycz rozpływająca się w ustach. Otworzył oczy. Tuż 910 11| Koniecpolska, z małym flakonikiem w ręku, kroplami odmierzała 911 11| podała Dyzmie największy.~W pokoju panował teraz pogwar 912 11| nalewano nowe.~- Co jest w tym winie? - zapytał Dyzma. 913 11| boska... Czy czujesz war w żyłach, mój panie? Prawda? 914 12| bólu głowy, ani niesmaku w ustach, jak zwykle po większych 915 12| jechać do Warszawy. Co sobie w banku pomyślą...~Zadzwonił.~ 916 12| łazienki. Tu, spojrzawszy w lustro, aż się przeraził: 917 12| do pańskiej dyspozycji. W pożegnaniu nie było nic 918 12| cieszył się z odkrycia, że w tych najwyższych sferach 919 12| mimochodem napomknął, że w banku wszystko w porządku, 920 12| napomknął, że w banku wszystko w porządku, i lekko zapytał:~- 921 12| że pan prezes przyjmuje w piątki, ten zaczął awanturować 922 12| awanturować się. "Co to, powiada, w piątki, w piątki to wielki 923 12| Co to, powiada, w piątki, w piątki to wielki pan prezes 924 12| gdyby Koborowo było jej, to w trymiga!~- Ale przecież 925 12| pudełka od zapałek i schował w biurku, a gasząc światło 926 12| czując, nie krępował się ani w słowach, ani w gestach. 927 12| krępował się ani w słowach, ani w gestach. Posunął się nawet 928 12| Czy nie lepiej nam żyć w zgodzie? Pan mnie pomożesz, 929 12| czterysta złotych. A przy tym w fabryce taki huk, że nerwy 930 12| taki znajdzie się, co da.~W oczach Dyzmy zabłysła nienawiść. 931 12| się. Wstał i wziął Dyzmę w objęcia.~- No widzisz pan, 932 12| cholery!~- Toż mówię, inni tak w całym Łyskowie na pana, 933 12| na pana, a ja nic i nawet w swoim domu pana przyjmowałem...~- 934 12| Boczka, za mało miejsca w Warszawie... Nie tylko w 935 12| w Warszawie... Nie tylko w Warszawie.~Wypogodzony wyraz 936 12| jedenastej.~Zapukano do drzwi i w progu ukazał się Krzepicki. 937 12| udając zajętego trzymanymi w ręku papierami, spod oka 938 12| panie Krzepicki?~- Wszystko w porządku. Oto zaproszenie 939 12| panny Czarskie to fin-fin... W zeszłym roku...~Nie dokończył, 940 12| chcesz - zgodził się Wareda.~W restauracji spotkali Ulanickiego 941 12| odjechało, po czym poszedł w kierunku Bielańskiej i wsiadł 942 12| jeszcze był mandolinistą w barze "Pod Słoniem", często 943 12| kompanami tamte strony. Goście w barze czasami w przypływie 944 12| Goście w barze czasami w przypływie dobrego humoru 945 12| szofer odjechał, skręcił w Karolkową.~Po obu stronach 946 12| lub mały drewniany domek, w którego oknach pobłyskiwało 947 12| dwie podstarzałe kobiety. W bufetowej sali tylko dwa 948 12| Nikodem wziął wykałaczkę w zęby i uchylił zielonego 949 12| chwili harmonista wrócił w towarzystwie małego blondyna 950 12| chłopaczkowato i łagodnie. W każdym razie wiedział, że 951 12| każdym razie wiedział, że w pewne ręce oddaje sprawę.~ 952 12| dziewiątka".~ ~Cyrk był pełny. W ogólnym gwarze zmieszanych 953 12| mięśniach, z byczymi karkami, w skąpych trykotach, odsłaniających 954 12| przedostało się do swojej loży, w której już siedział pułkownik 955 12| prezentacja.~Atleci stali w szeregu, zaś sędzia przy 956 12| chrapiąc z wysiłku podniósł go w górę, by ponownie rzucić 957 12| równowagę, padając na wznak. W tejże chwili Mulat płaskim 958 12| piersi.~Sędzia z gwizdkiem w ustach podbiegł w sam czas, 959 12| gwizdkiem w ustach podbiegł w sam czas, by uchwycić moment, 960 12| gabinetu, to wszystko będzie w porządku.~Tymczasem na arenie 961 12| roznamiętnieniem wpatrywał się w walczących. W momentach 962 12| wpatrywał się w walczących. W momentach niebezpiecznych 963 12| dłonie, że te aż trzeszczały w stawach. Przez zaciśnięte 964 12| chwytach dał się wciągnąć w piruet i położył się brzuchem 965 12| przeciwnika, chwycił go w pasie z tyłu.~Miał jednak 966 12| efekt rzęsistymi oklaskami.~W ogóle od początku nie ulegało 967 12| się zawzięcie, lecz zawsze w dobrym stylu i zgodnie z 968 12| udało mu się ująć Tracca w straszliwy chwyt, zwany 969 12| jego karku. Cyrk zamarł w oczekiwaniu.~Zapaśnicy trwali 970 12| oczekiwaniu.~Zapaśnicy trwali w kamiennym bezruchu, w bezruchu 971 12| trwali w kamiennym bezruchu, w bezruchu tak pełnym wysiłku, 972 12| ruchem targnął przeciwnika w bok i nieznacznie podstawiwszy 973 12| łopatki.~Cyrk zatrząsł się w posadach. Ogromny ryk, burza 974 12| tysiąca nóg zmieszały się w hałas, w którym zarówno 975 12| nóg zmieszały się w hałas, w którym zarówno gwizdek sędziego, 976 12| się z miejsca i zawołał:~- W zapasach wyrokuje jury, 977 12| wciąż.~Nikodem wpakował ręce w kieszenie i powiedział:~- 978 13| szóstej wstają do pracy. W nikłym świetle gazowych 979 13| śpieszącego do domu.~Tylko w jednej bramie stali trzej 980 13| stali trzej mężczyźni. Stali w milczeniu, oparci o mur. 981 13| Żelaznej. Jeden z oczekujących w bramie przykucnął i ostrożnie 982 13| niskiego, grubego człowieka w czarnej jesionce. Gdy minął 983 13| otrzymał z tyłu uderzenie w głowę i silne kopnięcie 984 13| głowę i silne kopnięcie w brzuch.~- Jezu! - krzyknął 985 13| Pod czaszką uczuł szum, w ustach smak krwi.~Napastnicy 986 13| leżącym i walił go pięściami w brzuch i w piersi, drugi 987 13| go pięściami w brzuch i w piersi, drugi zbiegł na 988 13| obcasami dwa straszliwe ciosy w twarz.~Okropny ból poderwał 989 13| bezgłośnie wpiło się po rękojeść w ciało. Raz, drugi, trzeci...~- 990 13| już szarzeć, gdy skręcili w nią dwaj policjanci na rowerach. 991 13| komisariatu.~- To już trzeci w tym tygodniu.~Zaczął prószyć 992 13| ruchliwy jak zawsze. Już w progu rozpoczął powitania, 993 13| doskonale wygląda. Cóż tam w polityce. Co? Jak interesy? 994 13| mną śniadanko, od rana nic w ustach nie miałem... Śliczny 995 13| dni, co?~- Owszem, może w przyszłym tygodniu.~- Królu 996 13| efekt. Kunicki rozpłynął się w zachwycie i zaczął wyliczać 997 13| oczywiście me wyjedzie, aby w razie potrzeby służyć informacjami, 998 13| Krzepickiego rozszerzyła się w lekceważącym uśmiechu.~- 999 13| większego, co go nabije w butelkę.~Dyzma roześmiał 1000 13| Kunickiego wciąż kocha się w panu?~- I to jak! Co dzień