| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] myslisz 6 myszkowaly 1 n 2 na 1346 nabic 3 nabiegla 1 nabiegle 1 | Frequency [« »] 1853 nie 1548 w 1375 z 1346 na 1305 ze 1091 to 974 do | Tadeusz Dolega Mostowicz Kariera Nikodema Dyzmy IntraText - Concordances na |
Rozdzial
1001 15| Roześmiał się. Przyszedł mu na myśl Wareda. Wpakuję Waredę! 1002 15| Terkowskiego. Dyzma zachwiał się na nogach.~- Ze... że... co?~- 1003 15| wyjeżdża do Pekinu jako poseł na nową placówkę. Nie czytałeś 1004 15| słyszał. Rzucił słuchawkę na widełki i pobiegł do jadalni.~ 1005 15| krzyknął Dyzma - no, na pohybel sukinsynom! Wypili. 1006 16| ostatni u nadkomisarza Reicha, na ręce którego złożyli sto 1007 16| skulony, stary, trzęsący się na całym ciele człowieczek. 1008 16| minut po nim ruszył drugi na Białystok - Grodno.~Ze stopni 1009 16| administrowaniu Koborowem.~Na szczęście miał pod ręką 1010 16| Krzepicki nie zechce narażać się na stratę tak korzystnego stanowiska.~ 1011 16| działały, jakie wpływy były na ich usługi - nie wiedział 1012 16| paniami, ale raczej wepchnąć na swoje miejsce Waredę.~Śmiał 1013 16| kołami zwrotnice Koborowa.~Na peronie stał jakiś urzędnik 1014 16| rozjaśniła się uśmiechem.~Na powitanie wyciągnęła doń 1015 16| musiał postawić walizkę na śniegu.~- Nareszcie, nareszcie...~ 1016 16| auta. Motor rozbudził się na warkot starteru, koła pośliznęły 1017 16| starteru, koła pośliznęły się na śniegu i samochód ruszył.~- 1018 16| trzy, jeżeli masz jeszcze na to chęć, zostaniesz moją 1019 16| niebywałym wypadkiem wyjazdu pani na stację. Czuli, że się coś 1020 16| intuicją, a Nikodem - nosem. Na twarzy pokojówki, której 1021 16| grasz? - zapytała.~- Tylko na mandolinie. Roześmiała się.~- 1022 16| To takie komiczne: grać na mandolinie.~- Dlaczego?~- 1023 16| rozbawiona, zarzuciła mu ręce na szyję.~- Mój pan dziś jest 1024 16| Nineczka będzie spała słodko na górze, a Nik słodko na dole.~- 1025 16| słodko na górze, a Nik słodko na dole.~- Mowy nie ma. Teraz 1026 16| się, moja Nineczka zejdzie na dół.~- Nie zejdzie - przekomarzała 1027 16| przekomarzała się.~- To ja pójdę na górę.~- I zastanę drzwi 1028 16| zastanę drzwi zamknięte na klucz - śmiała się, ocierając 1029 16| otworzył pancerną kasę. Na półkach piętrzyły się stosy 1030 16| majątku i wezwać oficjalistów na rodzaj odprawy. Układał 1031 16| Nina musiała zdążyć przejść na górę, zanim lokaje nadejdą 1032 16| durniu, nie wystygłaby, żebyś na porę zrobił. Mogłeś uważać, 1033 16| pana.~Po śniadaniu siadł na małe eleganckie sanki, zaprzężone 1034 16| knajpa? Urzędnicy zerwali się na równe nogi.~- Co to za moda! 1035 16| podniesionymi rękoma i machała nimi na powitanie.~Była jeszcze 1036 16| mamy jechać do Warszawy na kilka miesięcy, to musi 1037 16| sprawami i tak gruntownie na nich się nic znam.~Zaczęli 1038 16| rozmawiających półgłosem, wstało na jego powitanie.~Skinął im 1039 16| Zrozumiano?! Wylewać będę na zbity łeb darmozjadów. A 1040 16| Boże broń, kogoś złapię na jakiejś machlojce, jeżeli 1041 16| dowiem się, że kto z was robi na lewo! No! To wsadzę do ciupy 1042 16| Krzepicki, którego wziąłem na administratora. Macie jego 1043 16| ja tu zwołałem panów nie na rozmówki. A komu się co 1044 16| nie podoba - wolna droga. Na świeży luft! Nikogo nie 1045 16| A ja z góry uprzedzam: na mnie, panowie, me liczcie.~- 1046 16| panowie, me liczcie.~- Ani na mnie - dodał weterynarz. 1047 16| i tyle państwowych spraw na głowie, że jeżeli nie robi 1048 16| siebie patrzył przez palce na złodziejstwa, zasłynąłby 1049 16| złodziejstwa, zasłynąłby na cały świat? Potrafiłby tak 1050 16| siupaj, a później jazda na bruk i z całej ambicji skamleć 1051 16| dużo tego widziałem, mnie na to nikt nie nabierze. Zresztą, 1052 16| mówiąc, nie widzę tu miejsca na obrazę. Co tu gadać: on 1053 16| bawełnę nie obwija, to stać go na to i koniec. Zaległa cisza.~- 1054 16| ostatnim zamknęły się drzwi. Na nie malowanych deskach podłogi 1055 16| ślady stóp, śnieg bowiem na dworze był dnia tego niezwykle 1056 17| zaprezentować ukochaną siostrzenicę.~Na bal raczyli nawet przybyć 1057 17| witającej ich z wypiekami na twarzy pani Przełęskiej 1058 17| darzy prezes Nikodem Dyzma.~Na ogół w tych sferach mówiono 1059 17| za granicę i zgodził się na unieważnienie. Ale dlaczego? 1060 17| spróbowała, opierając się na - jak sądziła - upoważniającym 1061 17| Z rana chodziła z ciotką na spacer lub robiła zakupy 1062 17| albo u znajomych, czasami na zaproszenie Nikodema w restauracji. 1063 17| niż teatr - wchodził z nią na górę i razem jedli kolację.~ 1064 17| ona odkładała to z dnia na dzień.~Byli właśnie na bardzo 1065 17| dnia na dzień.~Byli właśnie na bardzo sprośnej farsie i 1066 17| Nie, nie - upierała się.~- Na chwilę, na pół godzinki - 1067 17| upierała się.~- Na chwilę, na pół godzinki - prosił - 1068 17| pomyślał i nagle przyszło mu na myśl, że przecie dość jest 1069 17| przecie dość jest wyjść na ulicę i kiwnąć palcem na 1070 17| na ulicę i kiwnąć palcem na taką, która mu się podoba.~ 1071 17| zabierać do domu, wolał wydać na hotel. Zaprowadziła go do 1072 17| do jakiejś brudnej nory na Chmielnej.~Było już po trzeciej, 1073 17| dwadzieścia złotych, położył na stoliku i, mruknąwszy "do 1074 17| mruknąwszy "do widzenia", wyszedł na ciemny korytarz. Gdzieś 1075 17| ciemny korytarz. Gdzieś na samym końcu paliła się żarówka.~ 1076 17| pokoju.~Dziewczyna siedziała na łóżku w kucki i wyszczerbionym 1077 17| Gdy odwrócił się tak, że na jego twarz padło światło, 1078 17| spod niej poduszkę i rzucił na podłogę. Wraz z nią z brzękiem 1079 17| Otworzył drzwi i wyszedł. Na ulicy z rzadka paliły się 1080 17| poszedł dalej. Zawrócił na ulicę Wspólną. Po kilku 1081 17| około jedenastej.~- A dach na garażu naprawili?~- A jakże, 1082 17| Skinął mu głową i wszedł na schody. Ani Nikodem, ani 1083 17| biło mocno. Podniosła oczy na fronton gmachu. Na wysokości 1084 17| oczy na fronton gmachu. Na wysokości pierwszego piętra 1085 17| A może wkręcił się tam na woźnego? Ale chyba nie, 1086 17| jej biło mocno.~Przeszła na drugą stronę i czekała.~ 1087 17| maszyną... Gdy mieszkał u nich na Łuckiej, nawet nie śniło 1088 17| Zimno było. Gdy doszła na ulicę Łucka, brama już była 1089 17| Następnego ranka poszła na Wspólną. Z niepokojem myślała 1090 17| podkop albo wyłom w murze... Na dłuższą metę... Odnalazła 1091 17| bramy zwrócił jej uwagę na kamienicę, w której mieści 1092 17| występem muru. Przeszli na jej stronę, a że chodnik 1093 17| piękność tej pani.~Kocha ją... na pewno kocha... Ale dlaczego - 1094 17| kochanka nie mam, wciąż czekam na ciebie... Szukałam cię, 1095 17| mówiłeś, że wrócisz.~- Pluję na to, co mówiłem! Rozumiesz? 1096 17| chwilę.~- No.~- Pójdź ze mną na noc...~Uczepiła się nadziei, 1097 17| głową.~Długo jeszcze stała na miejscu, patrząc za nim. 1098 17| patrząc za nim. Gdy znikł na skrzyżowaniu ulic, otarła 1099 17| przy stoliku i zalać się na trupa - nie. Jeżeli dawniej 1100 17| jednak odczuwać Nikodemowi na każdym kroku przy urzędowaniu 1101 17| kilka błędów - kładziono to na karb roztargnienia pana 1102 17| zachwycała się wielkimi zmianami na awantaż w urodzie i usposobieniu 1103 17| wcale. Zresztą nie miała na to czasu. Wir towarzyski 1104 17| nich znalazł się i taki, na którego Dyzma zaczął patrzeć 1105 17| zabawnym ruchem rozkładał ręce.~Na Ninie od początku wywarł 1106 17| niepokój~Dyzmy wzrastał. Na dobitek nie miał pod ręka 1107 17| ręka Krzepickiego, który na wszystko umie znaleźć sposoby. 1108 17| zadomowił się w Warszawie na dobre. Nawiązał szerokie 1109 17| Nawiązał szerokie stosunki, był na każdym balu, "fiksie", dansingu. 1110 17| Pomiałowski, zaprosiwszy na polowanie na dziki. Sam 1111 17| zaprosiwszy na polowanie na dziki. Sam niewiele mógł 1112 17| powiedzieć, gdyż poznał go na pokładzie statku włoskiego 1113 17| się telepatią i wymieniają na ten temat nowe spostrzeżenia 1114 17| tegoż dnia umówił się z nim na kolację.~Po pierwszej wódce 1115 17| to jeszcze gotowa więcej na niego lecieć, jak go przetrącę 1116 17| znaczenia, że prezesowi zależy na skompromitowaniu Hella, 1117 17| kilka minut wysyłał woźnego na ulicę, by dowiedzieć się, 1118 17| Natomiast trzeci podawał na pierwszej stronie czarnym 1119 17| drukiem niedużą wzmiankę pt.: "Na tropie nowej jaczejki szpiegowskiej". " 1120 17| czym z uśmiechem odpowiadał na ukłony, po czym zabrał się 1121 17| Ninie, że ten Hell cierpi na nieuleczalną weneryczną 1122 17| Latał po parku i krzyczał na całe gardło. W gruncie rzeczy 1123 17| zapowiadał, że wkrótce wpadnie na dzień, dwa do Warszawy.~ 1124 17| że zaprasza się do niej na obiad.~Gdy przyszedł, oprócz 1125 17| bezbronna, jak nie przygotowana na niespodziewane ciosy, które 1126 17| człowiek z mądrym półuśmiechem na twarzy, słuchający w milczeniu 1127 17| inny. Jest jak piramida na pustyni, której żaden huragan 1128 17| niczym.~Gdy po obiedzie na chwilę znaleźli się sami, 1129 17| ucichły w bramie, i spojrzał na zegarek. Była pierwsza. 1130 17| latarnię. Wyraźnie czekała na niego.~Nastroszył się. Chciał 1131 17| Poszła wont! Pluję na ciebie! I nie leź, ścierwo 1132 17| a ty obiecałeś.~- Pluję na to, co obiecałem, i na ciebie 1133 17| Pluję na to, co obiecałem, i na ciebie pluję! Rozumiesz?! 1134 17| że zatoczyła się i upadła na stertę brudnego śniegu.~ 1135 17| czego chce.~- Chcę kapować na jednego - powiedziała.~- 1136 17| się do obrobienia banku na Wspólnej.~Przodownik odłożył 1137 17| odłożył pióro i podniósł na nią oczy.~- Banku? Kto taki?~- 1138 17| Powiadasz, że szykuje się na bank na Wspólnej?~- Tak.~- 1139 17| że szykuje się na bank na Wspólnej?~- Tak.~- A wiesz, 1140 17| śmiechem.~- Nie wygląda na wariatkę, ale z uporem twierdzi 1141 17| rzeczywiście mieszkał kiedyś na ulicy Łuckiej?~- Ależ Boże 1142 17| mam z mą zrobić?~- Wylać na zbitą mordę!~- Kiedy ona 1143 17| Pójdziesz do kryminału.~Czekał na jej odpowiedź, lecz dziewczyna 1144 17| kryminał. Komisarz zerwał się na równe nogi i zaczął krzyczeć 1145 17| składanie fałszywych oskarżeń na dostojników państwa nie 1146 17| za łokieć i wyprowadził na korytarz.~*~- Do aresztu? - 1147 17| aresztu? - zapytała.~- Nie. Na dancing do "Oazy".~W niedużym 1148 17| lekko przed siebie wprost na swego kolegę. Ten z kolei 1149 17| jej odepchnąć. Jednakże na próżno starała się co zrobić. 1150 17| coraz więcej ludzi było na ulicy. Zataczała się i potykała. 1151 18| we czworo wielki dokument na pergaminie. Rozłożył go 1152 18| powietrzu.~Ze środka zwisały na białych jedwabnych sznurkach 1153 18| miał w ręku, przyszło mu na myśl, że jednak bardzo drogo 1154 18| pomyślał.~Jakby w odpowiedzi na jego nie wymówione pytanie 1155 18| złotych. Dyzma aż podskoczył na krześle.~- Ile?~- Cztery 1156 18| Musiałem wydać znaczne kwoty na sporządzenie dodatkowych 1157 18| policji czy u prokuratora. Na szczęście widocznie uspokoiła 1158 18| zlombardowanego przez bank zboża na eksport. Nikodem zaś będzie 1159 18| Krzepickiego był mu bardzo na rękę.~Częstokroć i sam zdobywał 1160 18| się w ostatnich czasach na wypowiadanie się w różnych 1161 18| Ona sama miała wypieki na twarzy, zaś Nina była blada.~- 1162 18| nam i w ogóle wszystkim! Na domiar zapowiedział Jankowi, 1163 18| więzienia tylko dlatego, że był na tyle sprytny, że w porę 1164 18| żeby w odpowiedniej chwili na dobre przyłapać. Szef drugiego 1165 18| pośpieszyła je lekko przymknąć na wszelki wypadek.~Po kilku 1166 18| góry wiadomo, że trzeba na transakcji stracić od trzydziestu 1167 18| szaleństwo! A zresztą rzucenie na rynek międzynarodowy takiej 1168 18| Obligacje zbożowe też zlecą na zbity pysk. Nikodem pokiwał 1169 18| podyktuje jej odpowiedź na wniosek. Już ja im dam bobu.~ 1170 18| godzinę czasu.~Spędzili ją na rozmowie o sprawach koborowskich 1171 18| go w jakimś sanatorium. Na tym stanęło.~Krzepicki odwiózł 1172 18| uzyskać pożyczkę zagraniczną. Na zakończenie dodał, że jest 1173 18| dodał, że jest filologiem, na ekonomii zna się o tyle, 1174 18| Powszechne potakiwanie było na to odpowiedzią.~Jednakże 1175 18| wszystkie oczy zwrócone były na Dyzmę, uporczywie milczącego. 1176 18| nas, a o dobro państwa i na siu bździu czy na inne fintifluszki 1177 18| państwa i na siu bździu czy na inne fintifluszki nie czas. 1178 18| kłótnia, która stopniowo, na skutek perswazji premiera, 1179 18| że w zasadzie zgadza się na wniosek?~Dyzma poczerwieniał.~- 1180 18| więcej oznaczały one zgodę na projekt.~- Ależ, panie kolego - 1181 18| oni popełniają szaleństwo. Na pewno znaczna część prasy 1182 18| nie będą mieli. Zresztą na pewno nie zechcą takiego 1183 19| kilka zdań powtarzał:~- Na miły Bóg, pan tego nie zrobi!~ 1184 19| prezesa Dyzmę wzywano do Zamku na godzinę piątą. Zmobilizowano 1185 19| tę cenę godzono się nawet na zanulowanie uchwały komitetu 1186 19| dziennikarzy. Wyszedł do nich na chwilę i powiedział:~- Chcecie 1187 19| prezesa Dyzmy do ataków na rząd.~Nina z wypiekami na 1188 19| na rząd.~Nina z wypiekami na twarzy przeglądała stosy 1189 19| będzie mógł zastąpić Nikodema na prezesurze banku i wówczas...~- 1190 19| przerwał Nikodem - byłem na Zamku i dymisję przyjęto.~- 1191 19| zostaniesz!~- Wiadomo!~- I kraj na tym zyska.~- Pewno, że zyskałby,~- 1192 19| Nie znasz się, Nineczko, na polityce. Ja zrobiłem tak 1193 19| Nina zarzuciła mu ręce na szyję.~- Kochany, kochany, 1194 19| taki człowiek znalazł się na twej drodze!~Zaczęto omawiać 1195 19| kościółku, a później pojadą na całą wiosnę do Algieru czy 1196 19| absolutnie nie zgodzi się na twój zamiar. Jakże można?! 1197 19| teraz. Co znaczy teraz. Na mieście wszyscy mówią, że 1198 19| hasło przeczytane niedawno na jakimś plakacie propagandowym. - 1199 19| Zakopanego, Krynicy, w Beskidy...~Na progu stanął służący i zwrócił 1200 19| smukły, młody chłopiec, który na chwilę włożył spódniczkę.~- 1201 19| że Nina nie miała czasu na odsunięcie się. Dopiero 1202 19| Skąd to bydlę zdobyło się na tyle szlachetności. Ale 1203 19| ci świetnie zrobi. Teraz na Sycylii jest wiosna...~Nina 1204 19| zlituj się nade mną!... Na pół roku, na trzy miesiące... 1205 19| nade mną!... Na pół roku, na trzy miesiące... Może ci 1206 19| Nino... Nino...~Upadła na kolana, chwyciła ręce Niny 1207 19| się, sądząc, że trafiła na scenę zazdrości czy jakąś 1208 20| się cały personel banku.~Na przedzie stał dyrektor, 1209 20| gwałtem chcą mnie zatrzymać na stanowisku, odchodzę. Może 1210 20| chociaż to i nie będzie na pewno żaden wielki mąż stanu, 1211 20| stosunek do podwładnych. Na zakończenie wyraził w imieniu 1212 20| prezesowi wspaniały "biuwar" na biurko, wykonany ze złoconej 1213 20| stanowiła wielka srebrna płyta, na której u góry wyrzeźbiona 1214 20| się we fraki, by zdążyć na pożegnalny bankiet, jaki 1215 20| pożegnalny bankiet, jaki na cześć Nikodema wydawał prezes 1216 20| hrabianką Niną Ponimirską, na które to obrzędy, połączone 1217 20| bankiecie odbył się raut, na który przybyło jeszcze kilkadziesiąt 1218 20| wszystkim zwracano uwagę na wysoce niepokojący fakt 1219 20| obligacji Banku Zbożowego na giełdzie. Optymiści utrzymywali, 1220 20| odmiennych poglądów, musiała na siebie zwracać uwagę.~Gdy 1221 20| panie, ja jadę do siebie na wieś i biorę się do gospodarki. 1222 21| schodach świątyni spływał aż na jezdnię czerwony dywan. 1223 21| żyje!~Nikodem zatrzymał się na stopniach i kłaniał się 1224 21| i kłaniał się cylindrem na wszystkie strony.~Na jego 1225 21| cylindrem na wszystkie strony.~Na jego poważnym obliczu zjawił 1226 21| zajechała kareta Niny. Patrząc na scenę owacji dla narzeczonego 1227 21| czym ci odjechali karetą na tradycyjny spacer po Alejach.~ 1228 21| przygotowano ucztę weselną na dwieście czterdzieści osób.~ 1229 21| towarzystwa odprowadzała ją na dworzec kolejowy. Salonowy 1230 21| Nina zarzuciła mężowi ręce na szyję.~- Boże! Jaka ja jestem 1231 21| Niku, powiedz, czym ja na to szczęście, czym na ciebie 1232 21| ja na to szczęście, czym na ciebie zasłużyłam?~- Czym?... 1233 21| chóry i organy, i wiwaty na cześć pana młodego. Toteż 1234 21| zapanował nastrój uroczysty.~Na przód peronu wystąpili główniejsi 1235 21| przegalopować się, by zdążyć na czas wysiadania państwa 1236 21| przyjmował życzenia, stojąc na stopniu wagonu.~Na zakończenie 1237 21| stojąc na stopniu wagonu.~Na zakończenie uznał za stosowne 1238 21| tak serdecznie nas witał. Na razie dla uczczenia dnia 1239 21| wiwatów był odpowiedzią na jego słowa, orkiestra rżnęła 1240 21| Bóg wie dlaczego, darł się na całe gardło:~- Wiwajt, wiwajt!~ 1241 21| gardło:~- Wiwajt, wiwajt!~Na progu pałacu ekonom i ochmistrzyni 1242 21| i solą.~Nikodem położył na tacy dwie pięćsetki i powiedział:~- 1243 21| przeprowadził zasadnicze zmiany:~Na górze w dawnym apartamencie 1244 21| lewe skrzydło przemeblowano na mieszkania dla Żorża. Pawilon 1245 21| być niepożądaną ze względu na nieobliczalność Ponimirskiego.~ 1246 21| łóżku. Jadł właśnie kaszkę na mleku i gwizdał jakąś piosenkę. 1247 21| piosenkę. Ratlerek siedział na kołdrze i od czasu do czasu 1248 21| wykonał rozkaz i usiadł na krześle tuż przy łóżku. 1249 21| odrzucił kołdrę i stanął na łóżku w różowej jedwabnej 1250 21| prezesowi Dyzmie, jemu, na cześć którego wiwatują tłumy, 1251 21| Ponimirski syknął z bólu i opadł na pościel. Ratlerek zaczął 1252 21| łajdakiem od Kunika. Jesteś na to zresztą za głupi, bo...~- 1253 21| Nawet dam panu pieniądze na drobne wydatki. Długi pańskie 1254 21| Więc przede wszystkim buzię na kłódkę. Na śmiesz pan powiedzieć, 1255 21| wszystkim buzię na kłódkę. Na śmiesz pan powiedzieć, że 1256 21| wierzyć?~- No, przecie dość na pana spojrzeć! Dyzma zmarszczył 1257 21| Proszę do mnie nie mówić na ty - wyniośle odparł Ponimirski 1258 21| Właśnie powinniśmy być "na ty". Co by ludzie powiedzieli? 1259 21| i szwagry do tego, żeby "na pan"?...~- Zabawne! - zgryźliwie 1260 21| widzieć. Wie pan co? Zadzwonię na Antoniego, a pan zademonstruje 1261 21| Antoniego, a pan zademonstruje na nim taki cios. Dobrze?~Już 1262 21| bałwana, tego muzyka nazywać "na ty" i na dobitek pakować 1263 21| muzyka nazywać "na ty" i na dobitek pakować angielszczyznę 1264 21| podniósł się i spojrzał na zegarek.~ ~- No, to bądź 1265 21| wyskoczył z łóżka i drżąc na całym ciele podbiegł do 1266 21| Nic! Nie! Ja zgadzam się na wszystko.~- Zgadzasz się?~- 1267 21| wyszedł.~ ~Ponimirski usiadł na dywanie i śmiał się długo, 1268 22| Dnie i tygodnie upływały im na rozrywkach, jakich mogły 1269 22| przemawiające przeciw niemu, kładła na karb jego dziwactw i uprzedzeń, 1270 22| siebie, tym bardziej że na lato oczekiwali pani Przełęskiej 1271 22| niechęcią, lecz dość miał sprytu na to, by rozumieć, jakie korzyści 1272 22| Całe gospodarstwo było na głowie Krzepickiego, a ustawiczny 1273 22| samochodem. Dyzma pozwolił mu na to, po cichu żywiąc nadzieję, 1274 22| z reguły nie odpowiadał na jego pytania, jeżeli nie 1275 22| się ubawię jego wybrykami. Na wsi to nieoceniona rzecz. 1276 22| gospodarczy rósł z dnia na dzień, co zresztą powoli 1277 22| zarywały interesy Dyzmy. Na szczęście ruchliwość Krzepickiego 1278 22| najbliższym sąsiedztwie wystawiono na licytację trzydzieści majątków.~ 1279 22| obligacje banku zaczęły spadać na łeb na szyję. Wśród posiadaczy 1280 22| banku zaczęły spadać na łeb na szyję. Wśród posiadaczy 1281 22| panika. Zastój w handlu i na giełdzie, ciężki kryzys 1282 22| podatników składały się na obraz groźnego niebezpieczeństwa. 1283 23| spacerując lub tańcząc na trawniku, oświetlonym kolorowymi 1284 23| Było to coś wspaniałego. Na zaproszonych sto czterdzieści 1285 23| długie stoły dla chłopów, zaś na werandzie dla gości. Wojewoda 1286 23| wszelkie tradycje. Takie na przykład dożynki dziś straciły 1287 23| rośnie. Ot co. Zawrócił się na pięcie i odszedł.~- Ma rację, 1288 23| wierzy: wolno mu, stać go na to. Generał baron Cambronne 1289 23| Tymczasem korowód się zbliżył. Na czele szła rosła, tęga dziewucha 1290 23| i lakierowane pantofelki na francuskich obcasach. Przodownica 1291 23| Nie wiedziałem, hrabio, że na Kresach, gdzie chłopstwo 1292 23| oka i spojrzał lekceważąco na Rehlfa.~- Owszem, całkiem 1293 23| baronie. Ponimirscy są panami na Koborowie od pięciuset lat, 1294 23| koni i bydła. Dość spojrzeć na to chłopstwo, by stwierdzić, 1295 23| przyśpiewkach przyszła kolej na tańce i pijatykę. Ponieważ 1296 23| chłodny i panie zaczęły się na to skarżyć, towarzystwo 1297 23| przodownicą. Nie zwracając uwagi na ponurą minę jej narzeczonego, 1298 23| chciał wysapać swoją złość na tego idiotę Ponimirskiego, 1299 23| podniesienie rasy chłopstwa".~Na wschodzie niebo zaczynało 1300 24| spacerując lub tańcząc na trawniku, oświetlonym kolorowymi 1301 24| Było to coś wspaniałego. Na zaproszonych sto czterdzieści 1302 24| długie stoły dla chłopów, zaś na werandzie dla gości. Wojewoda 1303 24| wszelkie tradycje. Takie na przykład dożynki dziś straciły 1304 24| rośnie. Ot co. Zawrócił się na pięcie i odszedł.~- Ma rację, 1305 24| wierzy: wolno mu, stać go na to. Generał baron Cambronne 1306 24| Tymczasem korowód się zbliżył. Na czele szła rosła, tęga dziewucha 1307 24| i lakierowane pantofelki na francuskich obcasach. Przodownica 1308 24| Nie wiedziałem, hrabio, że na Kresach, gdzie chłopstwo 1309 24| oka i spojrzał lekceważąco na Rehlfa.~- Owszem, całkiem 1310 24| baronie. Ponimirscy są panami na Koborowie od pięciuset lat, 1311 24| koni i bydła. Dość spojrzeć na to chłopstwo, by stwierdzić, 1312 24| przyśpiewkach przyszła kolej na tańce i pijatykę. Ponieważ 1313 24| chłodny i panie zaczęły się na to skarżyć, towarzystwo 1314 24| przodownicą. Nie zwracając uwagi na ponurą minę jej narzeczonego, 1315 24| chciał wysapać swoją złość na tego idiotę Ponimirskiego, 1316 24| podniesienie rasy chłopstwa".~Na wschodzie niebo zaczynało 1317 25| mogły się zachwiać szansę na utrzymanie zajmowanych stanowisk. 1318 25| domniemanych kandydatów na stanowisko premiera - wybijało 1319 25| zarządca Kas Chorych i delegat na Międzynarodowy Kongres Kultury 1320 25| kolacji rozwinęła się dyskusja na temat wątpliwości barona 1321 25| Wszystkie oczy skierowały się na Dyzmę. Ten zmarszczył czoło 1322 25| plusku wioseł wysunęły się na wodę, zaczęto śpiewać.~- 1323 25| rękę mandoliny.~- Pan gra na mandolinie? - zdziwiła się 1324 25| lubię grać w księżycową noc na łódce. Wtedy przychodzi 1325 25| prezesowi takie rzeczy leżą na głowie!~- Ja rozumiem - 1326 25| twórcy takiego dzieła patrzeć na jego upadek... Prawda, panie 1327 25| jakeśmy sobie porykiwali na Tamizie? Lord Caeledin of 1328 25| rzęsiste bryzgi wody spadły na Ponimirskiego i na resztę 1329 25| spadły na Ponimirskiego i na resztę towarzystwa w jego 1330 25| stworzyć nowy gabinet i stanąć na jego czele.~Dyzma niepewnym 1331 25| Litwinek. Pomału złożył list. Na jego twarzy malowała się 1332 25| wrażenie, nie zawiódł się.~Na wszystkich twarzach znać 1333 25| jeździć własnym pociągiem, być na ustach całego kraju, ba, 1334 25| Warszawie, znowu trzymanie się na baczności przed każdym słowem...~ 1335 25| zwali się wtedy wszystko na złą koniunkturę i kryzys 1336 25| tłumacza, ale zaraz by wyszło na jaw, że ja oprócz polskiego 1337 25| Fertig! Krzepicki opadł na krzesło, Nina stała jak 1338 25| milczenie i wszyscy zerwali się na równe nogi.~Dyzma, nie zamykając 1339 25| zaczęła pani Przełęska - że na postanowienie pana prezesa 1340 25| ukryć. My kobiety znamy się na tym.~- O tak! - potwierdziła 1341 25| kierowania się względami na osobiste sprawy.~- To mąż 1342 25| pewien, że prezes, który się na sprawach ekonomicznych lepiej 1343 25| osobiście musiał śpieszyć na ratunek.~- Przecie już raz 1344 25| się teraz zataczając się na krześle.~- Z czego się pan 1345 25| wwindowaliście to bydlę na piedestał! Wy! Ludzie pozbawieni 1346 25| przesunął po twarzach obecnych: na każdej był zakłopotany uśmiech,