Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
wzywany 1
yes 1
z 1375
za 374
zaabsorbowany 1
zaadresowana 1
zaaferowanego 2
Frequency    [«  »]
467 po
410 tak
398 jak
374 za
371 ja
360 jest
357 nikodem
Tadeusz Dolega Mostowicz
Kariera Nikodema Dyzmy

IntraText - Concordances

za

    Rozdzial
1 1 | kopertę i począł nią machać za odjeżdżającym tramwajem. 2 1 | że pan prezes wyjechał za granicę.~- Pech.~Wzruszył 3 1 | Pilnuj pan siebie. I tak już za trzy tygodnie nie płaci, 4 1 | go już z czwartej klasy za upór i brak pilności. Rejent 5 1 | garścią jej usta i wyrzucił za drzwi. Dokuczała mu systematycznie, 6 1 | a w myśli obliczał, że za frak może dostać chyba z 7 1 | to rzadko kupują. A i to za psie pieniądze.~Smalec skwierczał 8 1 | ślinę.~ ~- Niech będzie za psie.~Nagle przypomniał 9 1 | pomyślał. - Najwyżej wyrzucą za drzwi. Zresztą, na pewno 10 1 | Głód jednak przemógł. Jeść, za wszelką cenę jeść! Niech 11 1 | sobie później wyrzucają za drzwi. Korona przecie z 12 1 | premiera podziękuję panu za łaskawe przybycie. Proszę, 13 1 | odwrócić się, by przeprosić za swą niezgrabność. Gdyby 14 1 | z całej siły chwycił go za łokieć.~- Uważaj pan, do 15 1 | chwila mogą go wyrzucić za drzwi. Jadł łapczywie, aby 16 1 | zdawało mu się, że biorą go za kogoś innego, noszącego 17 1 | że po prostu uważają go za swego, i to pewno dlatego, 18 1 | najmocniej przepraszam.~- Nie ma za co.~- O, nie, nie, oderwałem 19 1 | kołowrotek oszklonych drzwi za każdym obrotem wyrzucał 20 2 | papiernię, fabrykę celulozy, za bezcen sprzedam, a sam sobie, 21 2 | drzewa dla ciebie, co mi za to dasz? Otóż wówczas bez 22 2 | staruszek proponuje mu łapówkę za robienie tego, czego on, 23 2 | panie będą mu wdzięczne za tak wielka atrakcję, jak 24 2 | myśleć o odpoczynku. Ja za dużo, niestety, odpoczywam,~- 25 2 | odpoczywam,~- O, tego nigdy nie za dużo.~- Jestem bezrobotny - 26 2 | tego wieku, kiedy człowiek za wiele sił nie ma. Przyjacielu 27 2 | ministerstwach, do tego już jestem za stary. Tu trzeba kogoś energicznego, 28 2 | dodała cicho:~- Chyba że... Za darmo nie chcę. Chyba że 29 2 | Panno Maniu! - zawołał za nią. - Proszę zaczekać, 30 2 | Dziewczyna chwyciła go za rękę.~- Słuchaj! Miałeś " 31 2 | właściwie nie zasłużył. Dlatego za żadną cenę nie przyznałby 32 3 | wychodził, wybiegła tylko za nim na schody i gorąco wycałowała. 33 3 | ten stary wyga wziął go za wpływową osobistość, pozostającą 34 3 | Dyzma wziął go początkowo za kobietę.~Kunicki, rozpromieniony 35 3 | poznać.~- Papo, nie mów za pana Dyzmę - przerwała córka. - 36 3 | odparł smutno Kunicki - za dobre, za ładne, niestety.~ 37 3 | smutno Kunicki - za dobre, za ładne, niestety.~Nikodem 38 3 | ceny lecą na łeb, na szyję. Za dwa miesiące będziemy sprzedawali 39 3 | miesiące będziemy sprzedawali za psie poszycie. Klęska urodzaju, 40 3 | przygnębienia, biorąc je za skupioną rozwagę i pilną 41 3 | chwili szybkie kroki tuż za sobą. Obejrzał się. Wąską 42 3 | połyskującym monoklem w oku. Tuż za nim biegł na krzywych nóżkach 43 3 | jest jakąś figurą. Uważam za swój obowiązek, jako dżentelmen, 44 3 | śmiechem.~- Przepraszam pana za szczerość, ale i pan jesteś 45 3 | wariatem? - chwycił go nagle za rękę Ponimirski i zbliżył 46 3 | wziął Koborowo w posagu za siostrą pana hrabiego?~Ponimirski 47 3 | palcach ściekają łzy.~- Co za cholera?! - zaklął w myśli.~ 48 3 | krokiem wzdłuż dębowej alei. Za nim w niezgrabnych podskokach 49 4 | zajmował interesami i Dyzmą, za to zasypywał swa wymową 50 4 | laską i pozostawiającym za sobą smugę dymu cygara, 51 4 | Nie pogniewa się pan za szczerość?...~- Broń Boże.~- 52 4 | myślał o śnie. Postanowił za wszelką cenę starać się 53 4 | ruszyć, wszystko zrobią za niego...~- No, proszę pana - 54 4 | Pa, Ninuś. - Objęła za szyję i pocałowała w usta.~ 55 4 | pocałowała w usta.~Gdy zniknęła za drzwiami, Dyzma powiedział:~- 56 4 | początkowo wziąłem panie za siostry. Tylko w typie panie 57 4 | siostra pana hrabiego wyszła za mąż za Kunic... za Kunika?~- 58 4 | pana hrabiego wyszła za mąż za Kunic... za Kunika?~- Z 59 4 | wyszła za mąż za Kunic... za Kunika?~- Z miłości do ojca. 60 4 | spytać, co pan będziesz mieć za to? Otóż dowiedz się, że 61 4 | to? Otóż dowiedz się, że za to zaszczycę pana moją przyjaźnią 62 4 | niemiłosiernie i chwytać się za ramię i za kolano. Obie 63 4 | i chwytać się za ramię i za kolano. Obie panie, a zwłaszcza 64 4 | zaś nawet przepraszała go za nieuprzedzenie o tym.~Akurat 65 5 | zajmował interesami i Dyzmą, za to zasypywał swa wymową 66 5 | laską i pozostawiającym za sobą smugę dymu cygara, 67 5 | Nie pogniewa się pan za szczerość?...~- Broń Boże.~- 68 5 | myślał o śnie. Postanowił za wszelką cenę starać się 69 5 | ruszyć, wszystko zrobią za niego...~- No, proszę pana - 70 5 | Pa, Ninuś. - Objęła za szyję i pocałowała w usta.~ 71 5 | pocałowała w usta.~Gdy zniknęła za drzwiami, Dyzma powiedział:~- 72 5 | początkowo wziąłem panie za siostry. Tylko w typie panie 73 5 | siostra pana hrabiego wyszła za mąż za Kunic... za Kunika?~- 74 5 | pana hrabiego wyszła za mąż za Kunic... za Kunika?~- Z 75 5 | wyszła za mąż za Kunic... za Kunika?~- Z miłości do ojca. 76 5 | spytać, co pan będziesz mieć za to? Otóż dowiedz się, że 77 5 | to? Otóż dowiedz się, że za to zaszczycę pana moją przyjaźnią 78 5 | niemiłosiernie i chwytać się za ramię i za kolano. Obie 79 5 | i chwytać się za ramię i za kolano. Obie panie, a zwłaszcza 80 5 | zaś nawet przepraszała go za nieuprzedzenie o tym.~Akurat 81 6 | kasie ogniotrwałej, stojącej za kotara w jego sypialni, 82 6 | bardzo, kończąc mój list, za długość którego przepraszam 83 6 | wyklaruje sobie całą kwestię.~Za wizytą przemawiały i inne 84 6 | podejście do życia: chwyta je za grzywę i wali w pysk! Co? 85 6 | Musiał pan grubo beknąć za ten wózek. Jakieś osiem 86 6 | soczystych przekleństw, za nią jak skrzydła burnusu 87 6 | telefon, w tubę którego spadał za to grad słów siekących jak 88 6 | płacę! Nie płacę ani grosza za mego siostrzeńca! Nie trzeba 89 6 | Pan pozwoli.~Dyzma wszedł za nią do bocznego pokoiku, 90 6 | sama, znów przepraszając za swój strój, wyszła by zniknąć 91 6 | na dobre pół godziny.~Co za cholera - myślał Dyzma - 92 6 | oddania długów.~- Ma tamtego za wariata, gotowa i mnie wziąć 93 6 | wariata, gotowa i mnie wziąć za takiegoż. Wreszcie zjawiła 94 6 | najpraktyczniej będzie trzymać język za zębami. Zresztą nie chciałby 95 6 | stolikach siedziało parę osób.~- Za wcześnie przyszedłem - stwierdził 96 6 | słowem, wspaniały. Kobiety za nim szalały, a przy wspólnym 97 6 | Ulanickiego! Nie macie pojęcia, co za konsternacja. Bubek poczerwieniał 98 6 | progu zauważył, że dom ten za pierwszym razem oglądał 99 6 | dziś na całkowitą damę; za nią wszedł mężczyzna lat 100 6 | Nieprawdaż?...~- Ach, co za szczęście - zawołała pani 101 6 | zawołała pani Przełęska - za pan, właśnie pan, kolega 102 6 | ktoś z krewnych Żorża.~- Ja za żadne skarby! - protestowała 103 6 | protestowała pani Przełęska. - Za żadne skarby! Już dość miałam 104 6 | miał na myśli, żeby tego za złe mu nie brać itd. Zresztą 105 6 | nie wiem, z kim. Grasuje za granicą. Ależ wózek. Prima 106 7 | uprzejmie podziękowanie za tak starannie przygotowany 107 7 | sprzeda się w kraju czy za granicą i jest świetny interes...~- 108 7 | sobie sprawy z faktu, że oto za chwilę będzie rozmawiał 109 7 | Olszewskiego. Kunicki uchodzi za kanalię i krętacza. Ale 110 7 | względnie do kogoś, uważanego za swoje, za swego, za cos 111 7 | kogoś, uważanego za swoje, za swego, za cos bliskiego, 112 7 | uważanego za swoje, za swego, za cos bliskiego, do czegoś, 113 7 | nienawidzić. Proszę niech Pan mi za złe nie bierze tego minorowego 114 7 | draniu! Teraz trzymam ciebie za pysk. Cóż sobie myślisz, 115 7 | kołnierzem palta. Było już jednak za późno.~Mańka, przepychając 116 7 | blisko, że mogła chwycić za ramię. Nie ośmieliła się 117 7 | ulicy. Mańka wychyliła się za nim i długo patrzyła.~- 118 7 | uśmiechnięta pani Przełęska. Za nią z miną uprzejmą wsunął 119 7 | niepunktualności coś ze cztery razy. Za każdym razem profesor powtarzał:~- 120 7 | mu coś powiem.~- Byle nie za głośno! - ostrzegł Krzepicki. 121 7 | słyszy od innych, i podawanie za własne może dać duże korzyści.~ 122 7 | przypuszczenia, że może mu za projekt dadzą gratyfikację. 123 7 | dostał tysiąc złotych nagrody za wymyślenie nowego sposobu 124 7 | się w dyrektorskim fotelu za biurkiem.~Nie minął kwadrans, 125 7 | tyle a tyle, a pan resztę za psie pieniądze sprzedajesz 126 7 | najgwałtowniej napadł na Olszewskiego za przewlekanie spraw i odkładanie 127 8 | i sobą.~Kasia wzięła się za boki, wybuchnęła śmiechem.~- 128 8 | panienka wyrzuciła jaśnie pana za drzwi. Dokończył już szeptem, 129 8 | Czy to znowu nie będzie za dużo?~- Za dużo? Co pan 130 8 | znowu nie będzie za dużo?~- Za dużo? Co pan sobie myśli? 131 8 | Jeżeli dla pana trzy pięćset za dużo, to wobec tego cztery.~ 132 8 | spuszczonych rzęs. Cicho zamknęła za sobą drzwi i zbliżyła się 133 8 | uczciwej żony. Uważałabym pana za łotra gdyby pan, korzystając 134 8 | z krzesła i chwyciła go za rękę.~- Nie ruszy pan jej! 135 8 | brwi.~- Pan na pewno tęskni za Warszawą, gdzie noce nie 136 8 | tamto uczucie.~Zrozumiała - za późno.~Gdy szybko drżącymi 137 8 | przezroczystą, tak że Nikodem, idąc za nią, wyraźnie odróżniał 138 8 | się na kładce, objęła go za szyję i przywarła doń mocno.~- 139 8 | Niech mi pan tego nie weźmie za złe, co powiem. Wydaje mi 140 8 | prostu złości się na mnie.~- Za cóż to? Zawahała się.~- 141 8 | cóż to? Zawahała się.~- Za co?... Ach, czy ja wiem... 142 8 | Ach, czy ja wiem... Może za to, że czuję do pana... 143 8 | zastanawiające, że jednak za każdym razem odkrywam w 144 8 | witrynach. Przepraszam pana za metaforę. Pan na pewno 145 8 | mężatką. Proszę zniszczyć.~- Za nic - upierał się Dyzma.~- 146 8 | To projekt pana Dyzmy, za który powinni go ozłocić! 147 8 | oczu - czy pan studiował za granicą? Dyzma nie zastanowił 148 8 | Krzepicki? Nie wyrzucili pana za drzwi?~Dyzma chciał usiąść 149 8 | oczy zamknąć, uważać za jakiś nierealny sen, który 150 9 | Wprawdzie zły był trochę na Ninę za jej stanowczość, z jaką 151 9 | ja...~Kunicki chwycił go za rękę.~- Panie Nikodemie, 152 9 | przepraszam pana bardzo za moją córkę. Niech pan o 153 9 | Dziś jeszcze Kasia wyjedzie za granicę. Czy to da panu 154 9 | wyrażał tyle, że starczył za najgorętsze pocałunki.~W 155 9 | ministrami, jak równy z równymi, za pan brat.~Czytanie jakichś 156 9 | zaczęli mu ściskać ręce za to, że powtórzył to, co 157 9 | pana prezesa banku Dyzmę, za człowieka niepospolicie 158 9 | której schodził ze schodów, a za nim szedł starszy jegomość 159 9 | wynalezieniem takiego gościa, co by za niego robił... Mógłby go 160 9 | sztamę, będzie ruszał mózgiem za dwóch.~Tak go ucieszył ten 161 9 | otwarcie, pan prezes mi tego za złe nie weźmie, ale ja chyba 162 9 | roboty nie ma, rozumiesz! Za mordę was trzeba trzymać! 163 9 | wyśliznął się do hallu.~- Za mordę tych draniów trzeba 164 9 | burknął, gdy ten zniknął za drzwiami. Obszedł cały parter 165 9 | krótką wzmiankę o pobycie za granicą, dalej rozmyślania 166 9 | Kunicki musiałby nie mieć za grosz zmysłu spostrzegawczego, 167 9 | na dzień się przebiera, za granicę jeździ, pierścionki 168 9 | będzie i tego gagatka wziąć za kark...~Zgasił światło i 169 9 | na żwirowej alejce.~- Co za cholera tam się włóczy po 170 9 | krzyknął ze zdziwienia.~Za drzwiami stała Nina.~Szybko 171 9 | sobie tu... Tak cię kocham za to, że umiesz rozumieć to 172 9 | , że nie ma, w nagrodę za to został ponownie wycałowany.~ 173 10| Nikodem własnoręcznie, za każdym razem, gdy inne bilety 174 10| dwudziestego wieku.~Toteż za rzecz normalną uznano, że 175 10| otworzył drzwi.~- Cóż to za wrzask, do diabła!~Krzepicki, 176 10| więc co?~- O wstawienie się za mną. Od miesiąca już jestem 177 10| Zatarł ślady nogą i siadając za biurkiem wziął słuchawkę 178 10| W ogień rzuciłaby się za mną - dodał chełpliwie Dyzma.~- 179 10| zadzwonił do Krzepickiego i za jego radą zrezygnował z 180 10| nieszkodliwy snobizm... Uważa się za magnata, bo żonaty z baronówną 181 10| jest czarujący!~- No i co za esprit d'a propos - dorzuciła 182 10| poseł Laskownicki:~- Co za straszna tragedia tego domu! 183 10| tego domu! Wydali córkę za jakiegoś lichwiarza, jak 184 10| czterdziestu pięciu. Nikodem uważał za stosowne sprostować:~- Pani 185 10| panie prezesie? Czy to nie za mało czasami? - Co znowu - 186 11| wręcz, że jej mąż wyjechał za granicę, przy czym zrobiła 187 11| szczerze.~- Dlaczego?~- Za szybko, oddychać trudno... 188 11| automobilowim, ja wziela za szybkość druga nagroda, 189 11| przystojne, chociaż trudno było za to ręczyć, gdyż obie miały 190 11| człowiek musi uważać kobiety za zbyt niepoważne do rozmowy 191 11| które Dyzma początkowo brał za mistyfikację, a które naprowadziły 192 11| facetem to ja mam być... Co za cholera!~Przerzucał kartki. 193 11| praktykujących, jednakże teraz uznał za stosowne przeżegnać się, 194 11| wszelki wypadek chwycił się za guzik.~Fu, świnie!~Z kolei 195 11| według uznania. Natomiast za zdradę tajemnic Loży jest 196 11| się bez diabła. Dużo dałby za to, żeby mógł o tym wiedzieć 197 11| Przecie tu powiedziane, że za zdradę mogą ukatrupić.~Ot, 198 11| surowej.~Zamknęła drzwi za sobą i Nikodem odniósł nagle 199 11| pokłon Nikodemowi, i znikła. Za nią w tenże sposób rozeszły 200 11| pantofle okazały się nieco za obszerne. Chłodny dotyk 201 11| zjawiła się znowu. Wzięła go za rękę i w milczeniu wyprowadziła 202 11| jakiegoś ciemnego pokoju, drzwi za nimi zamknęły się, jakby 203 11| kolei panna Stella znikła za kotarą, polecając jemu czekać 204 11| pozostałe damy uczyniły to samo, za wyjątkiem pani Lali, która 205 11| panny Stelli wzięły się za ręce, tworząc półkole. Ona 206 11| wołacie?~Wtem, jakby tuż za karkiem, usłyszał wyraźne 207 11| czyjeś zimne ręce ściskają go za kark. Z gardła wydobył się 208 12| że mogłoby to uchodzić za zdradę, a ryzykować nie 209 12| chce wywąchać. Postanowił za wszelką cenę zmusić Boczka 210 12| może panu posady?~- Co mi za posada - wzruszył ramionami 211 12| osiem godzin człowiek tyra za głupie czterysta złotych. 212 12| dla niego i dla Boczka, za mało miejsca w Warszawie... 213 12| oka obserwował znikającego za drzwiami Boczka.~- No, cóż 214 12| gabinetu wpadł, nie zamykając za sobą drzwi pułkownik Wareda.~- 215 12| dźwięki harmonii i skrzypiec. Za ladą stał ponury mężczyzna 216 12| kiwnął głową, wstał i znikł za kotarą. Dyzma czekał. Po 217 12| skinął głową Franek - ale za przeproszeniem, pan to kto 218 12| harmonista pili, me wylewając za kołnierz, a Dyzma dotrzymywał 219 12| przeciwniku jak antylopa, która za chwilę zostanie stratowana 220 12| kłaniał się wokół, dziękując za gromkie brawa.~Natomiast 221 12| sędziego na przerwę, postanowił za wszelką cenę skończyć.~Nagłym 222 12| rugnąłem, ale teraz gotowi mnie za ordynusa mieć.~- Co tam, 223 13| minął bramę, wysunęli się za nim.~Obejrzał się.~- Panie - 224 13| nie uważali jednak roboty za skończoną. Jeden pochylił 225 13| wszedł Krzepicki. Zamknął za sobą drzwi l z tajemniczym 226 13| nieludzki strach, że tam za drzwiami czeka Boczek, pokrwawiony, 227 13| Sam siebie uważał właśnie za takiego spryciarza. Wydało 228 13| umieją skrupuły wyrzucić za okno.~- Niby nie być skrupulantami?...~ 229 13| prezes?~- Cóż to, masz mnie za głupiego?~- Boże broń i 230 13| potwierdziła jego żona - ale za to bardzo męskie.~- Słuszniutko, 231 13| racyjka, mamy w naszym kraiku za dużo ugrzeczniaczków i fajtłapków, 232 13| ugrzeczniaczków i fajtłapków, za dużo cukiereczków! Silne 233 13| he, nie śpieszy mi się za bardzo.~Pilchen roześmiał 234 13| wobec tego musi uznać Dyzmę za niebywałego interesancika.~ 235 13| powiedział minister, gdy drzwi za Dyzmą się zamknęły - i wierzaj, 236 13| Zamordowano na mój rozkaz... Za moje pieniądze... ja zamordowałem 237 14| rozchodzi.~Grunt, co to za gość?~- Nie znam go, ale 238 14| Czarska z tej racji uważała za swój święty obowiązek otaczać 239 14| bezceremonialnie wziął Dyzmę za guzik i z niezwykłą swadą 240 14| by nie potrafił wybrnąć za odpowiednią rekompensatą.~ 241 14| proste.~- Panie Czerpak, za dwa dni wezwie pan do siebie 242 14| wyjeżdża wieczorem na miesiąc za granicę. Kapujesz pan?~- 243 14| się stało? - zapytał Dyzma za współczuciem. Kunicki rzucił 244 14| ruszył. W kwadrans już byli za miastem. Nikodem wydobył 245 14| głowy.~Nikodem zamknął drzwi za sobą i chrząknął.~Teraz 246 14| strasznie stęskniłam się za tobą!~- A ja niby nie?~- 247 14| trzy miesiące więzienia za kradzież platerów. Pod nim 248 14| Kunickiego na dwa lata więzienia za współudział w podrabianiu 249 14| Usiadł przy niej i wziął za rękę. - Kochana Nineczko - 250 14| najdroższa, a nie miej mnie za złego człowieka. Jeżeli 251 14| niech pan postąpi, jak uważa za słuszne... Muszę panu wierzyć, 252 14| pewien, że pani Nina wyjdzie za pana.~- To murowane.~- No 253 14| Kunickiego do więzienia pociągnie za sobą jako naturalną konsekwencję 254 14| majątku żony i do pana, za to pan daje mu pewną kwotę 255 14| paszport i pozwolę uciec za granicę. Uciec! Rozumiecie, 256 14| móc wrócić, gdyż roześlę za nim listy gończe. Co pan 257 14| seplenił bez przerwy, drepcząc za Nikodemem.~- Niech Ignacy 258 14| Rozwodzi się i wychodzi za mnie, Kunicki obrzucił Dyzmę 259 14| Ja? Aresztowany? Ale za co? To chyba pomyłka.~- 260 14| rozkaz aresztowania.~- Ale za co?~- To nie moja rzecz - 261 14| się i od razu znalazł się za drzwiami.~Nikodem długo 262 14| siekł drobny, ostry deszcz, za oknami było szaro.~ 263 15| pana prezesa będzie uważał za obrazę osobistą". Zresztą 264 15| opuszczali salon, niknąc za kotarą gabinetu generała.~ 265 15| Terkowskiego, chwycić go za szyję, za tłustą, przelewającą 266 15| Terkowskiego, chwycić go za szyję, za tłustą, przelewającą się 267 15| mógłby powiedzieć, że jest za bardzo prywatny.~Późny świt 268 15| Oczywiście Reich jest za mądry, żeby na to poszedł. 269 15| i z własnej woli jedzie za granicę... Hm... Może pan 270 15| Nie, nie... Postanowił za wszelką cenę o tym nie myśleć. 271 15| mocno tkwiła groźba śmierci za zdradę tajemnic Loży.~Po 272 16| wszystko to przemawiało za porzuceniem banku.~Oczywiście 273 16| korzystnego stanowiska.~Za oknami wagonu rozciągała 274 16| głodu nie umrze.~- Wyjechał za granicę?~- Tak.~- A nie 275 16| argumentację adwokata.~- Za dwa miesiące, jak dobrze 276 16| znowu panną Ponimirską, a za trzy, jeżeli masz jeszcze 277 16| Nikodem zmrużył oko.~- Ale za to będzie przeszkadzało 278 16| się na równe nogi.~- Co to za moda! Czy wam za to płaci 279 16| Co to za moda! Czy wam za to płaci się, żebyście tu 280 16| groźna burza, pozostawiając za sobą panikę.~Gdy podjeżdżał 281 16| Robiłem przegląd.~- l jakże?~- Za dużo próżniaków. Ja ich 282 16| kancelarii, znajdującej się tuż za gabinetem, kilkunastu panów, 283 16| ot tak, wszystko trzymam za pysk. Powtarzam, że ceckać 284 16| mnie musi się tyrać, bo za próżniactwo forsy dawać 285 16| luft! Nikogo nie trzymam za połę. Tylko radzę zastanowić 286 16| szpiegów zrobić!~- I co za ton!~- Ja tam pójdę do dymisji.~- 287 16| potraktował jak sołdatów.~- A co za język! To skandal! Mówił 288 16| odprawy, to ja to uważam za rzecz błaha. Prezes Dyzma 289 16| błaha. Prezes Dyzma jest za wielkim człowiekiem, ma 290 16| panie Taniewski, miałem pana za mniej giętkiego w kwestiach 291 16| drzwiami o pracę. Ja tam za dużo tego widziałem, mnie 292 16| geniusz ekonomiczny, a my, za przeproszeniem panów, drobne 293 16| chcecie. Ja jednak podziękuję za służbę. Wszyscy zaczęli 294 16| słuszność, ale ja jestem za stary, myślę kategoriami 295 16| Rozchodzili się z wolna. Za ostatnim zamknęły się drzwi. 296 17| tyle tylko, że wyjechał za granicę i zgodził się na 297 17| zbliżający się do niej, uważał za swój święty obowiązek przynajmniej 298 17| porcję golonki z grochem. Za bufetem stała tęga dziewczyna 299 17| widocznie postanowiła nie dać za wygraną, gdyż odwróciwszy 300 17| siebie.~Dziewczyna ukryła się za występem muru. Przeszli 301 17| Wolnym krokiem ruszyła za nimi.~Nie zdziwił fakt 302 17| Jurczak, uchodzący w Łyskowie za znawcę kobiet, jednak mylił 303 17| odejść, lecz chwyciła go za rękaw.~- Puść!~- Nie puszczę. 304 17| nie wiesz, że ja bardzo za tobą tęskniłam, bo wiesz, 305 17| zdechłabym. Muszę, chociaż za każdym razem rzygać mi się 306 17| mieszkać u nas darmo. Zapłacę za ciebie. Wybuchnął śmiechem. 307 17| czasu. Znowu chwyciła go za rękaw.~- Zaczekaj jeszcze 308 17| stała na miejscu, patrząc za nim. Gdy znikł na skrzyżowaniu 309 17| jeszcze nie powód, by łaziła za nim...~Jeszcze mnie kiedy 310 17| brakowało.~Dni upływały jeden za drugim, nie przynosząc ważniejszych 311 17| pieniądze, uznany został za bogatego, a nawet za pożądaną 312 17| został za bogatego, a nawet za pożądaną partię. Przywiózł 313 17| dobrze zna Kasię! Spotkał za granicą, a nawet pisują 314 17| Czort jego wie, co on za ptaszek, obieżyświat, włóczęga...~- 315 17| że go wypuszczono, bo był za sprytny i umiał ukryć w 316 17| jabłko. Moje powinszowania. Za miesiąc będę znał tu każdą 317 17| Rabinowicz, daje po 700 złf za sztukę. Chce wziąć 30 jałówek, 318 17| bardzo kocham. Wziął za rękę i pocałował.~- Niku... 319 17| przerażonymi oczyma.~- Ale za co? Za co, Nikodem?~- Nadojadłaś 320 17| przerażonymi oczyma.~- Ale za co? Za co, Nikodem?~- Nadojadłaś 321 17| Nie wstawała. Patrzyła za odchodzącym.~- To tak?!~ 322 17| przestawał dzwonić.~- Co za cholera?!~Nie nakładając 323 17| bardzo ważna sprawa.~- Co za sprawa?~- Zgłosiła się do 324 17| do odpowiedzialności za fałszywe oskarżenie.~- Eee 325 17| Jeszcze raz przepraszam za niepokój.~- Szkodzi nic. 326 17| komisarzu.~Wziął dziewczynę za łokieć i wyprowadził na 327 17| powiedzieć, gdy stojący za nią policjant popchnął 328 17| aniołku, tu nie opera!~- Za co mnie bijecie, za co... - 329 17| opera!~- Za co mnie bijecie, za co... - jęczała, łapiąc 330 17| nie usłuchała, chwycił za włosy i rzucił o ziemię.~- 331 17| Przechodnie oglądali się za nią. Jakaś starsza pani, 332 18| głosu i zajęcia stanowiska za lub przeciw projektowi, 333 18| wybierał opinię, jaką uważał za najsłuszniejszą, i podawał 334 18| pan nie chciał ponosić za to żadnej odpowiedzialności.~- 335 19| Nikodema od zamiaru ustąpienia. Za cenę godzono się nawet 336 19| zrobiła kolosalne wrażenie. Za wyjątkiem dzienników oficjalnych 337 19| dobro kraju wymaga. Może za rok znajdzie się ktoś, kto 338 19| procent kobiet nie ma taktu za grosz. Jestem tylko kobietą.~- 339 19| Hrabianka Ponimirska wychodzi za znakomitego męża stanu! 340 19| ognia samej myśli wyjazdu za granicę, gdzie od razu ujawniłaby 341 19| czasach wozić pieniądze za granicę? Ależ wszyscy to 342 19| Każdy grosz wywieziony za granicę to okradanie własnego 343 19| dobry przykład innym. Nie, za granicę nie pojedziemy. 344 19| jarzy się uśmiechem...~- Za miesiąc mój ślub - powiedziała 345 19| bez kieratu! Wychodzisz za tego Dyzmę?~- Kocham go.~- 346 19| Ale mówię ci... uważam za swój obowiązek powiedzieć, 347 19| zresztą siedzisz wciąż za granicą, nie zdajesz sobie 348 19| odwróciła się doń plecami.~Drzwi za nią trzasnęły głośno.~- 349 20| przedzie stał dyrektor, tuż za nim dwaj jego zastępcy, 350 20| chciałem wam podziękować za to, żeście państwo byli 351 21| wagonu.~Na zakończenie uznał za stosowne przemówić:~- Dziękujemy 352 21| pana.~Lokaj zamknął drzwi za Dyzmą i teraz dopiero Ponimirski 353 21| którego wiwatują tłumy, który za pan brat żyje z najwyższymi 354 21| całej siły chwycił Żorża za przegub ręki i cisnął nim 355 21| hrabianka Ponimirska wyjść za takiego gbura i chama, za 356 21| za takiego gbura i chama, za człowieka tak gminnego jak 357 21| Kunika. Jesteś na to zresztą za głupi, bo...~- Panie hrabio - 358 21| ciężko westchnął:~- Och, cóż za poniżenie, co za upadek! 359 21| Och, cóż za poniżenie, co za upadek! Mam tego bałwana, 360 21| angielszczyznę w ten tępy łeb! Co za czaszka, przecie to lombrozoska 361 21| że moja siostra wychodzi za mąż! Stary ośle!... No teraz 362 22| miał manię uważania kobiet za istoty pozbawione zdolności 363 22| ziemiaństwem mógł się uważać za Krezusa. Im powodziło się 364 23| i rzekł półgłosem:~- Cóż za wspaniały okaz! Istna Pomona! 365 24| i rzekł półgłosem:~- Cóż za wspaniały okaz! Istna Pomona! 366 25| Wareda miał minę. Jakby za chwilę miał się rozpłakać. 367 25| obywatelom państwa i jego sługom.~Za przykładem wojewody poszli 368 25| Tysiące jest takich, co za jeden dzień takiej władzy 369 25| gabinetu, Krzepicki wszedł za nim i zamknął drzwi.~- Zastanawiam 370 25| nogi.~Dyzma, nie zamykając za sobą drzwi, zrobił trzy 371 25| prezydentowi Rzeczypospolitej, że za zaszczyt dziękuję, ale premierem 372 25| gabinecie. Gdy drzwi się za nim zamknęły, rozległ się 373 25| to zwykły oszust, co was za nos wodzi, to sprytny łajdak, 374 25| powiedziałem, że on was za nos wodzi! To wy sami wwindowaliście


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL