Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
izbie 1
izby 2
j 2
ja 371
jablko 2
jaczejki 1
jada 1
Frequency    [«  »]
410 tak
398 jak
374 za
371 ja
360 jest
357 nikodem
324 pani
Tadeusz Dolega Mostowicz
Kariera Nikodema Dyzmy

IntraText - Concordances

ja

    Rozdzial
1 1 | przerwał Dyzma - bo jak złapią, że bez książeczki... 2 1 | zdziwił się Dyzma.~- Ach, ja się nie narzucam, ale gdyby 3 1 | ale słuch mam dobry. Już ja ręczę, że jak pan mnie przedstawi, 4 1 | protestował Dyzma.~- Ja się nie narzucam, ja się 5 1 | Ja się nie narzucam, ja się nie narzucam, , , 6 2 | sprzedam, a sam sobie, czy ja wiem, w łeb palnę albo co.~- 7 2 | kieliszek duszkiem.~- Ale cóż ja panu mogę pomóc?~- He, he, 8 2 | O, nie, proszę pana, ja sobie doskonale zdaję sprawę, 9 2 | teraz myśleć o odpoczynku. Ja za dużo, niestety, odpoczywam,~- 10 2 | poszukiwaniu dobrego stanowiska, a ja już doszedłem do tego wieku, 11 2 | na miejscu to już jakoś ja sam daję sobie radę, ale 12 2 | jedną stuzłotówkę i ulokował w osobnej kieszeni. Pokazywanie 13 2 | rezygnacją.~Dyzma obrzucił uważnym spojrzeniem. Wydała 14 2 | zwitek dziesięciozłotówek.~- Ja pannie Mani pożyczę. Czy 15 2 | nakryją?~- Nie bój się, ja dam sobie radę.~ ~- Nikt 16 2 | Rozumiesz?~- No, pewno.~- A ja teraz będę musiał wyjechać 17 3 | podoba moja siedziba? Sam urządzałem, sam projektowałem, 18 3 | wdzięczność niewieścia. Ja tu, panie, na głowie stawałem, 19 3 | przykrość Ninie?~- Ależ ja nic nie mówię, nic nie mówię, 20 3 | zrozumiałe - rzekł głośno - tylko ja nie sądzę, żeby miało być 21 3 | Milcz, ty, ty!... .~- Ależ ja bardzo przepraszam - przestraszył 22 3 | pies bydlę... Zresztą i ja jestem bydlę... Wybuchnął 23 3 | zaprzeczać! - krzyknął hrabia. - Ja wiem! Zresztą, na pewno 24 3 | bastarda maglarki, dlatego że ja powinienem być nie ten łajdacki 25 3 | że znieść nie może, ja, prawy dziedzic Koborowa, 26 3 | prawy dziedzic Koborowa, ja, potomek rodu, w naszym 27 3 | powinien pan jego okradać, gdyż ja mu jeszcze kiedyś wytoczę 28 4 | tenis? - spytała Kasia.~- Ja? Nie, proszę pani. Nie umiem.~- 29 4 | drogą, bardzo zarozumiały.~- Ja? Dlaczego? - zdziwił się 30 4 | mondzie jako silny człowiek.~-Ja?~- Ojciec mi mówił. Zresztą, 31 4 | Przecie to męska gra.~- Ja właśnie lubię męskie gry. 32 4 | chodziło i roześmiał się.~- Ja nie liczyłem na to wcale.~- 33 4 | nikotiany... Kunicki obrzucił spojrzeniem, w którym pomimo 34 4 | Ha - dorzuciła Kasia - ja do takiej wprawy nie dojdę.~- 35 4 | sama. Pa, Ninuś. - Objęła za szyję i pocałowała w 36 4 | jest chyba bardzo mała. Ja sam początkowo wziąłem panie 37 4 | pan mnie źle zrozumiał. Ja będę lekarzem chorób kobiecych.~- 38 4 | kobiecych.~- Ach tak? To szkoda. Ja cierpię na reumatyzm, a 39 4 | nie wygląda na Brutusa, a ja na Żorża. Powiadasz pan, 40 4 | nie pana. Pan to jestem, ja! Rozumie osoba?~- Rozumiem - 41 4 | Milczeć, sapristi, gdy ja mówię. Kunik ogłosił mnie 42 5 | tenis? - spytała Kasia.~- Ja? Nie, proszę pani. Nie umiem.~- 43 5 | drogą, bardzo zarozumiały.~- Ja? Dlaczego? - zdziwił się 44 5 | mondzie jako silny człowiek.~-Ja?~- Ojciec mi mówił. Zresztą, 45 5 | Przecie to męska gra.~- Ja właśnie lubię męskie gry. 46 5 | chodziło i roześmiał się.~- Ja nie liczyłem na to wcale.~- 47 5 | nikotiany... Kunicki obrzucił spojrzeniem, w którym pomimo 48 5 | Ha - dorzuciła Kasia - ja do takiej wprawy nie dojdę.~- 49 5 | sama. Pa, Ninuś. - Objęła za szyję i pocałowała w 50 5 | jest chyba bardzo mała. Ja sam początkowo wziąłem panie 51 5 | pan mnie źle zrozumiał. Ja będę lekarzem chorób kobiecych.~- 52 5 | kobiecych.~- Ach tak? To szkoda. Ja cierpię na reumatyzm, a 53 5 | nie wygląda na Brutusa, a ja na Żorża. Powiadasz pan, 54 5 | nie pana. Pan to jestem, ja! Rozumie osoba?~- Rozumiem - 55 5 | Milczeć, sapristi, gdy ja mówię. Kunik ogłosił mnie 56 6 | na bojowisku. Wyprzedzał donośny werbel soczystych 57 6 | mu jego własną sferę.~- Ja do pani Przełęskiej.~- Czego, 58 6 | zwraca do jego szwagierka! Ja nie dam ani grosza, ani 59 6 | odpowiedział półgłosem:~- Bo ja wiem? Trzeba byłoby pogadać 60 6 | szczupłość figury robiły młodszą. Odprowadziła Dyzmę 61 6 | jego uwłasnowolnieniu?~- Bo ja wiem... Wariat to on jest, 62 6 | Ponimirskich, i podstępem wyzuł z majątku...~- Pani Kunicka - 63 6 | ktoś z krewnych Żorża.~- Ja za żadne skarby! - protestowała 64 6 | paznokciem.~- Wszystko jedno, ja nie będę się mieszała do 65 6 | szanownego pana.~- Kiedy ja nie mogę, naprawdę nie mogę! - 66 6 | palcami.~- Bądźmy szczerzy... Ja nie wierzę w platoniczne 67 6 | odwrócił się do Dyzmy.~- Ja tego pana znam. To jest 68 7 | Minister Jaszuński odkładał jednak do czasu porozumienia 69 7 | pieniędzy.~- Czekaj, czekaj, i ja to samo powiedziałem, a 70 7 | rozwijając kwestię i ilustrując cyframi. Tak się zapalił 71 7 | zawsze dostałaby w skórę. A ja? To jest chciałem powiedzieć: 72 7 | odparł Nikodem wyniośle - ja do ministra Jaszuńskiego.~ 73 7 | ekonomiczny Rady Ministrów, ja zaś jutro rozmówię się z 74 7 | najważniejsze jest to, kto załatwia. Kwestia personalna! ~ 75 7 | Panie ministrze - zaczął - i ja mam interes.~- No? Służę - 76 7 | kilka wierszy i wręczając Dyzmie, rzekł z uśmiechem:~- 77 7 | zaadresowana do niego. Gdy otworzył, owionął go zapach 78 7 | małpa. Ona pewno myśli, że ja i ten samochód skradłem.~ 79 7 | gości, rzekł:~- Czekaj pan i ja mu coś powiem.~- Byle nie 80 7 | od stolika i dopędziwszy w przedpokoju, powiedział:~- 81 7 | powiedział:~- Przepraszam bardzo. Ja muszę już iść.~- Jaka szkoda, 82 7 | obchodziła kwestia, jakie pisały losy i dlaczego. 83 7 | tak dowiedzieli się, jaką ja teraz mam pensję i z jakimi 84 7 | tylko dyżurnego urzędnika.~- Ja do pana Olszewskiego. Jest 85 7 | pan, z kim pan gadasz.~- Ja jestem grzeczny - bronił 86 8 | brzydzisz, pomyśl, czy raczej ja nie powinnam się brzydzić 87 8 | jego styl, jego typ. To ja nad tobą powinnam się litować, 88 8 | Kasi zapaliły się ogniki.~- Ja? Bez serca? I to ty mnie 89 8 | samobójstwo... Boże, Boże... jakże ja jestem sama...~Kasia nalała 90 8 | ściekały łzy. Kasia objęła i szeptała pieszczotliwe 91 8 | przebacz, najdroższa...~Tuliła mocno w ramionach, jakby 92 8 | namawiać Kasię, by zostawiła i zeszła na dół. Kasia jednak 93 8 | miałem duże, bardzo duże. Ja liczyłem, że i pensja musi 94 8 | Sprawa kontyngentu tak. Ale ja uważam, kochany panie Nikodemie, 95 8 | mówiąc, pan ma na to sposób.~-Ja?~- Pan, kochany panie Nikodemie. 96 8 | mnie leci, a on jeszcze popycha.~Usiadł w łóżku 97 8 | powiedziała niedbale~- A ja myślałem...~- Co pan myślał? - 98 8 | zamiary w stosunku do Niny?~- Ja?...~- Proszę, niech pan 99 8 | nieco poirytowany - czy ja wsadzam nos w pani sprawy?~- 100 8 | jak tu, w Koborowie. O, ja rozumiem pana...~- Co pani 101 8 | dlaczego pan bałamuci Ninę.~- Ja nie bałamucę - powiedział 102 8 | dlaczego właśnie Ninę. Czy ja się panu tak dalece nie 103 8 | zachłannym rzutem zagarnął pod siebie.~Twarz Kasi owiał 104 8 | włochatą skórę. Ogarnął me dający się przezwyciężyć 105 8 | Nie - odparł po prostu - ja kupuję ubrania gotowe. Nie 106 8 | czego. Kładka mocna.~- Ale ja dostanę zawrotu głowy i 107 8 | czy warto obchodzić? Ja panią przeniosę.~- Nie wypada! - 108 8 | Dyzma. Pochylił się i wziął na ręce. Nie broniła się, 109 8 | coraz wolniej i postawił na ziemi o parę kroków dalej, 110 8 | jeżeli nie ma kogoś, kto by nosił na rękach. Nie w przenośni, 111 8 | się.~- Za co?... Ach, czy ja wiem... Może za to, że czuję 112 8 | Nie znoszę takich.~- I ja też nie znoszę. Więc jednego 113 8 | sośniną.~- Dobrze. Ale teraz ja będę wiosłowała, a pan przejdzie 114 8 | Nikodem i zaśmiał się.~- I ja nie umiem. Musimy zatem 115 8 | jego ramię. Nikodem objął i zaczął całować. Najpierw 116 8 | dotychczas... Boże, Boże!... Ja nie potrafię już teraz żyć 117 8 | że mnie nie rozumiesz. Ja nie potrafię żyć z wiecznym 118 8 | Zaczęła płakać.~Dyzma objął i przytulił. Nie wiedział, 119 8 | żebyś ty wiedział, jak ja ciebie strasznie kocham 120 8 | ciebie strasznie kocham i... ja nie chcę, ja nie mogę mieć 121 8 | kocham i... ja nie chcę, ja nie mogę mieć przed tobą 122 8 | mi przebaczysz! Obiecaj! Ja, widzisz, jestem taka biedna, 123 8 | taka biedna, taka słaba. Ja doprawdy nie umiałam się 124 8 | pogarsza jego stan. Ale czy ja wiem, może ujrzenie pana, 125 8 | wsypania" się, pocałował od niechcenia kilka razy.~- 126 8 | Chodźmy wobec tego. I zabierz pan ze sobą. Działa mi na 127 8 | minimum.~- Jak pani chce.~- Ja niczego nie chcę - przytuliła 128 8 | teraźniejszość oczy zamknąć, uważać za jakiś nierealny sen, 129 9 | Chciała już wyjść, lecz to zatrzymało. Odwróciła się 130 9 | że miał ochotę chwycić w objęcia, przycisnąć te 131 9 | Pan jest nikczemny! Pan zbezcześcił! Pan wdarł się 132 9 | mnie od ostatnich. Diabli wiedzą, czego ona chce ode 133 9 | pan teraz pogwizdać, bo ja...~Kunicki chwycił go za 134 9 | Nikodemie, dziś jeszcze wypędzę z domu.~Stary był coraz 135 9 | była bardzo zagniewana i że , Irenkę, obiecała sprowadzić 136 9 | adresowaną do siebie. Otwierając był przekonany, że to wiadomość 137 9 | depeszę. Stary przeczytał w mgnieniu oka i z nieukrywanym 138 9 | znowu! Panie Nikodemie! Ja przecież żadnego nacisku 139 9 | rozmiarów. Kunicki szybko otworzył, wyjął zieloną 140 9 | tu strasznie tęsknił. Cóż ja pocznę, tak bardzo przyzwyczaiłam 141 9 | łyk kawy powiedział:~- A ja tu przyszedłem z propozycją. 142 9 | pan - ciągnął Nikodem - ja będę teraz potrzebował sekretarza. 143 9 | tego za złe nie weźmie, ale ja chyba nie nadaję się do 144 9 | w pracy tylko wtedy, gdy ja będę siedział, a co panu 145 9 | ile pan chciałbyś?~- Czy ja wiem?...~- No, śmiało - 146 9 | Tysiąc dwieście? No, więc ja panu dam tysiąc pięćset. 147 9 | Rozumiem, panie prezesie.~- A ja panu powiem, że jak będę 148 9 | Krzepicki, to znaczy, że ja tak zdecydowałem i nie ma 149 9 | systematycznością. Zaczął czytać od początku i do 150 9 | A nawet wrażeń? Przecie ja na przykład będę pisała 151 9 | właściwie dla mnie? Dlaczego ja, która przy świetle dziennym 152 9 | mężczyzny. Mój Boże, czyż ja wiem, może rzeczywiście 153 9 | działałby na mnie.~- Widzisz ! - pokręcił głową Nikodem - 154 9 | kochany panie prezesie! Ja mam dla pana pewną propozycję. 155 9 | A pan chciałby, żebym ja został i nadal administratorem. 156 9 | często tu zaglądać.~- I ja bardzo się cieszę - powiedziała 157 9 | ręce na szyję.~Pociągnął w stronę łóżka.~- Nie, nie - 158 9 | dawnej kochanki? Zapewnił , że nie ma, w nagrodę za 159 9 | mieszkać w Warszawie, a przecie ja muszę tam mieszkać.~Nina 160 10| Tomasza Roztockiego, wydobywał i kładł na samym wierzchu.~ 161 10| Serwus panie Nikodemie, to ja.~Dyzma poczerwieniał. Przed 162 10| uczuł się onieśmielony.~- Ja tak po starej znajomości, 163 10| wysilić się na pana prezesa.~- Ja przepraszam, ale tak wyrwało 164 10| wielmożnego pana prezesa...~- Ale ja nie myślę kiwać palcem, 165 10| Bałwan jeden! Wstać, kiedy ja stoję! Boczek ociągając 166 10| Boczek ociągając się wstał.~- Ja pana mogę zaraz ze schodów 167 10| podłogę, powiedział:~- Dobrze, ja pójdę... Tylko chciałem 168 10| pan chciał zrobić?~- Cóż ja mogę zrobić?~- Uuu... gadzina! - 169 10| rękę na pożegnanie i cofnął , gdyż Nikodem swoje wpakował 170 10| świnia! Powiedz mu pan, że ja wiem o wszystkim i żeby 171 10| wiedział, z jaką kobietą ja miałem okoliczność, tobyś 172 10| Jaszuńskiej?~- Tfu, klempa!~- A jaznam?~- Znasz pan, nie, 173 10| Jaszuńskiej?~- Tfu, klempa!~- A ja znam?~- Znasz pan, nie, 174 10| pan prezes nie gniewa, ale ja nigdy nie uwierzę, żeby 175 10| upierał się Krzepicki - już ja tam w swoim czasie próbowałem 176 10| bynajmniej! - ochłonął Dyzma. - Ja tylko uważam, że pan Ogiński 177 10| powiedziała hrabina Lala - ja pytala, czy to trudno wymiślić 178 11| takim stroju, że z trudem poznał.~Miała na sobie brezentową 179 11| lubię. Roześmiała się.~- A ja szalenie. W zeszli roku 180 11| na rajdzie automobilowim, ja wziela za szybkość druga 181 11| drugie oko, a kiedy zaczął całować przywarła ustami 182 11| wzruszył ramionami.~- A skąd ja mogę wiedzieć?~- Rozumiem, 183 11| Eee tam - machnął ręką - ja nie znam się na tych rzeczach. 184 11| Wielkim Trzynastym.~- Kiedy ja nie mam czasu! - irytował 185 11| udaje mu się wykręcić - ja sam nie wiem, o co właściwie 186 11| drukowana po francusku. Byłby znowu rzucił na ziemię, 187 11| pątniczki... A tym facetem to ja mam być... Co za cholera!~ 188 11| się - przy pani?~- Nie, ja wyjdę. Tylko proszę zdjąć 189 11| władztwa i szczęścia. Oto ja, wasza siostra Orędowniczka, 190 12| przyszedł, panie prezesie, to ja mogę go zrzucić ze schodów - 191 12| gwiazdkę. Czym prędzej zdjął , wpakował do pudełka od 192 12| zaczął Boczek - przecie ja panu żadnej krzywdy nie 193 12| zgodzie? Pan mnie pomożesz, a ja panu szkodzić nie będę...~- 194 12| Każdy ma swój rozum. A ja tak myślę, że jeżeli pan 195 12| wprost niehonorowo, żebym ja, dawniejszy pański zwierzchnik, 196 12| bujania, panie Nikodemie, już ja wiem, że jak się pan postarasz, 197 12| całym Łyskowie na pana, a ja nic i nawet w swoim domu 198 12| pan... Halo!... Tak, to ja, dzień dobry pani... Zasłonił 199 12| pułkownik.~- Ależ, proszę pani, ja na literaturze nie znam 200 12| siostrzyczki? Hm... Wie pani, i ja też, ale o tym przez telefon 201 12| ustanowił, byłem przecie ja sam we własnej osobie. Ale 202 12| teraz gdzie pracujecie?~- Ja - odparł po chwili wahania - 203 12| Marietto - reflektowała siostra.~- Chyba nie wypada - 204 12| wściekłości. Podniecały okrzyki z galerii:~- Wielaga, 205 12| nie tylko sędzia, lecz i ja.~- Nieprawda, nie podstawił! - 206 12| krzyczał Dyzma. - Że co? Jak ja mówię, że nie podstawił, 207 12| mówię, że nie podstawił, ja, prezes Państwowego Banku 208 13| po suknie biurka.~- A cóż ja na co poradzę - wzruszył 209 13| Dyzma.~- He, he, he, ale ja wiem, że jak kochany pan 210 13| trzeba będzie układać się, to ja się na tym nie znam.~Kunicki, 211 13| rękę.~- Sztama! - ścisnął mocno Dyzma.~Tegoż wieczora 212 13| Za moje pieniądze... ja zamordowałem Boczka... Cholera!"~ 213 13| ten... że złodziej...~- A ja się przestraszyłem. No, 214 14| plenipotencję i zwracając Dyzmie, rzekł:~- W absolutnym 215 14| nieukrywaną rozpaczą:~- Cóż ja pocznę! Cóż ja pocznę!~- 216 14| rozpaczą:~- Cóż ja pocznę! Cóż ja pocznę!~- Bo co się stało? - 217 14| Szofera?! Królu złoty! Jakże ja mogę szoferowi dać klucze 218 14| lat! I teraz nagle...ach, ja idiota, czemuż nie zabrałem!...~- 219 14| uratować całą sprawę.~- Ja? - nieszczerze zdziwił się 220 14| Nikodem wzruszył ramionami.~- Ja tam nie lubię grzebać się 221 14| nie wyśpi...~- Więc cóż ja pocznę, co ja pocznę?! - 222 14| Więc cóż ja pocznę, co ja pocznę?! - rozpaczliwie 223 14| masz, Nineczko!~- Boże, jak ja strasznie stęskniłam się 224 14| stęskniłam się za tobą!~- A ja niby nie?~- No siadajże! 225 14| męża, lecz Nikodem poprosił , by lepiej zaczekała.~- 226 14| niecała minuta, ba, otworzy bez żadnego wysiłku.~- Jak 227 14| tego gruba plika. Zaniósł na biurko i odłożywszy na 228 14| zawiązał teczkę i odłożył wraz z zieloną na stronę.~ 229 14| umieścił w kasie, zamknął na klucz i wziąwszy pod 230 14| Usiadł przy niej i wziął za rękę. - Kochana Nineczko - 231 14| Niku! Przecie to jasne!~- I ja tak sądzę. Tedy proszę cię, 232 14| niczym nie zaprzeczać, a już ja załatwię wszystko.~- Dobrze, 233 14| Nineczko, do widzenia... Objął i zaczął całować.~- Do widzenia, 234 14| Nikodem jeszcze raz pocałował w czoło, zabrał teczki i 235 14| zdobyciu dziesięciu lat ciupy. Ja myślę, że zgodziłby się 236 14| skinął głową Krzepicki.~- I ja to samo myślę - dodał Dyzma.~- 237 14| wykrycia się całej sprawy ja będę najbardziej poszkodowany. 238 14| rabunek! Złodziej, bandyta! Ja ciebie do kryminału wsadzę.~- 239 14| nałożyć palto i iść z nami.~- Ja? Aresztowany? Ale za co? 240 15| zdrowie? - ciągnął grubas. - Ja bo po sześciu tygodniach 241 15| że wkrótce będziemy mogli wyjaśnić. W przyszłym tygodniu 242 15| kabaretów. Baronowa zna dobrze, gdyż przed zamążpójściem 243 15| chce wyjść. Ledwie zdołano przekonać. Po wypiciu wina 244 15| pucu nie zaszkodzi. Tylko ja myślę, że lepiej nie pisać. 245 15| nie zjawi się, jeżeli będę ja...~Postanowił zaraz nazajutrz 246 16| wróci?~- Mowy nie ma. Już ja ci ręczę. Zamyśliła się.~- 247 16| on był moim mężem...~- A ja ci mówię, że nawet nie był. 248 16| życia. Życie jest groźne.~- Ja się go tam nie boję.~- O, 249 16| same usta, lecz gdy chciał objąć, wywinęła się ze śmiechem 250 16| przekomarzała się.~- To ja pójdę na górę.~- I zastanę 251 16| że wychodzę z łazienki. Ja was hołotę, nauczę porządku! 252 16| jakże?~- Za dużo próżniaków. Ja ich teraz wezmę do galopu.~- 253 16| wezmę do galopu.~- Kochanie, ja nie chcę, żebyś ty zajmował 254 16| dzień byłbyś poza domem, ja nie chcę zostawać sama. 255 16| Prawdę powiedziawszy, ja nic złego o nim nie słyszałem. 256 16| Cóż znowu! Mój drogi, ja tak dalece nie interesuję 257 16| jej plenipotentem jestem ja. A ja zapowiadam, że ceckać 258 16| plenipotentem jestem ja. A ja zapowiadam, że ceckać się 259 16| Zbożowy jest jak lalka, bo ja, ot tak, wszystko trzymam 260 16| jeszcze podwyżkę pensji, ja krzywdy nikomu nie zrobię, 261 16| To nie mamy o czym gadać, ja tu zwołałem panów nie na 262 16| zrobić!~- I co za ton!~- Ja tam pójdę do dymisji.~- 263 16| Taniewski, zaoponował:~- A ja z góry uprzedzam: na mnie, 264 16| o formę tej odprawy, to ja to uważam za rzecz błaha. 265 16| innymi drzwiami o pracę. Ja tam za dużo tego widziałem, 266 16| wyciągnie konsekwencje", a ja nic, tylko zostaję, ale 267 16| róbcie panowie, jak chcecie. Ja jednak podziękuję za służbę. 268 16| panowie. Wiem, że trudno, ale ja tam nie przyzwyczaiłem się 269 16| nawet macie słuszność, ale ja jestem za stary, myślę kategoriami 270 17| sądziła - upoważniającym do poufałości niedawnym 271 17| stanowiska.~W Warszawie otoczyła atmosfera zaciekawionej 272 17| zawsze kogoś, kto przyszedł obejrzeć, później był obiad 273 17| wypadku Nikodem odprowadzał do domu i żegnali się w 274 17| pójdziemy do mnie.~- O nie, ja idę do siebie.~- Koniecznie 275 17| Jaki porcygar?~- Jaki? Już ja ci pokażę, jaki! Dawaj zaraz, 276 17| Oddaj porcygar, słyszysz!~- Ja nie brałam - wzruszyła ramionami. 277 17| Zamachnął się i uderzył w twarz tak silnie, że wywróciła 278 17| upadła papierośnica. Podniósł , obejrzał i schował do kieszeni.~- 279 17| ścierwo.~- Sameś, frajerze, tam schował!~- Łżesz! - 280 17| Nowogrodzkiej, zobaczył znowu. Przystanął, lecz 281 17| Nikodem, jej Nikodem, który porzucił, chociaż go tak 282 17| Prawda, Nikodem okłamał , zapomniał, nie wrócił, 283 17| się czarnymi.~Zaczepiono dwa razy. Nawet jeden facet 284 17| ich dosięgnąć ręką, gdy mijali. Dobiegłwyraźnie 285 17| gdymijali. Dobiegł wyraźnie głos Nikodema:~- 286 17| ruszyła za nimi.~Nie zdziwił fakt istnienia rywalki. 287 17| żadnej kobiety. Przestraszyła wszakże piękność tej pani.~ 288 17| piękność tej pani.~Kocha ... na pewno kocha... Ale 289 17| wypłakałam, że każda z takich jak ja ma swego przyjaciela, a 290 17| ma swego przyjaciela, a ja jednak nie mam, chociaż 291 17| To tak mnie witasz? Co ja ci złego zrobiłam, Nikodem? - 292 17| ty pewno nie wiesz, że ja bardzo za tobą tęskniłam, 293 17| co się mówi.~- Widzisz... ja ciebie kocham. Roześmiał 294 17| głowę zawracał. Nie takie ja teraz mam kobiety.~- Żenisz 295 17| twojej babki interes.~- Ja wiem, że z . - W głosie 296 17| odciągnąć od tamtej.~Odepchnął lekko.~- Odejdź.~- Nikodem!...~ 297 17| mrozu.~- No, dość - odsunął od siebie.~- Wróć! Wróć 298 17| jeszcze raz zaczepi, tak obsztorcuje, że już więcej 299 17| Wir towarzyski wciągnął całkowicie. A bawiła się 300 17| każdym salonie otaczało moc wielbicieli.~Wśród nich 301 17| Okazało się, że Heli znał dobrze, że spotykał się 302 17| z Kasią dzieje, a lubiła przecie bardzo. Zresztą 303 17| Zresztą zbyt mocne wiązały z Kasią wspomnienia, by 304 17| dobrze zna Kasię! Spotkał za granicą, a nawet pisują 305 17| się Dyzma.~- No, pewno. Ja ci, Nikuś, powiadam: w takich 306 17| nieuleczalną weneryczną chorobę. To odstraszy.~Byłem dwa razy 307 17| Kocham, bardzo kocham. Wziął za rękę i pocałował.~- Niku... 308 17| Nie gniewaj się... Ale ja bez ciebie żyć nie mogę...~- 309 17| do cholery, i już.~- Ale ja ciebie kocham, a ty obiecałeś.~- 310 17| Wont, cholero!!!~Pchnął tak, że zatoczyła się i 311 17| jeszcze, popamiętasz!... Ja cię nic będę miała, ale 312 17| miała, ale i tamta nie! Już ja cię urządzę."~Chęć zemsty, 313 17| natychmiastowej zemsty, opanowała wszechwładnie. Prawie biegła.~ 314 17| wejściu policjant zapytał , czego chce.~- Chcę kapować 315 17| doniesienie.~- Zatrzymać - kazał komisarz - zaraz 316 17| komisarz - zaraz przyjadę i sam zbadam. Przodownik położył 317 17| Dobrze.~Usiadła. O, on popamięta!~Nikodem leżał 318 17| prezesowi mówię? Czy pan prezes zna?~- A czortwie!~- 319 17| prezeszna?~- A czort wie!~- No, naturalnie. Kazałem 320 17| No, naturalnie. Kazałem zatrzymać. Myślałem początkowo, 321 17| można by spisać i pociągnąć do odpowiedzialności za 322 17| nic. Dziękuję bardzo. A ja już przy sposobności będę 323 17| stanął policjant.~- Dawać tu.~- No, więc widzisz, 324 17| Ach, ty gadzino! Cofniesz! Ja ci powiadam, że cofniesz! 325 17| wchodzącego policjanta - weźcie do ostatniego pokoju i wytłumaczcie, 326 17| za nią policjant popchnął lekko przed siebie wprost 327 17| kolegę. Ten z kolei podał w ten sam sposób Walaskowi. 328 17| Ponieważ nie usłuchała, chwycił za włosy i rzucił o ziemię.~- 329 17| Zaczęła płakać. Chwycili pod ręce, zdjęli płaszcz, 330 17| skamlała.~- Zakneblować- !~*~.....................................................................................................................~.....................................................................................................................~.....................................................................................................................~ 331 17| Jakaś starsza pani, mijając , powiedziała z pogardą:~- 332 18| najsłuszniejszą, i podawał jako własną. W tym wszakże 333 18| Nikodem zmarszczył czoło.~- Ja?... Co ja sądzę?... Ano 334 18| zmarszczył czoło.~- Ja?... Co ja sądzę?... Ano sądzę, że 335 18| odpowiedź na wniosek. Już ja im dam bobu.~W dwie godziny 336 18| godzinę czasu.~Spędzili na rozmowie o sprawach koborowskich 337 18| Nikodem wstał.~- Proszę panów. Ja tam gadać nie lubię. Powiem 338 18| to wszystko do chrzanu. Ja ograniczę się do przeczytania 339 18| mam więcej nic do gadania. Ja powiedziałem, co miałem 340 19| wesoła mina Dyzmy wprowadziła w zdumienie, trwające póty, 341 19| Nineczko, na polityce. Ja zrobiłem tak jak trzeba.~ 342 19| wargę i podniósł brwi.~- I ja tak sobie myślę: czemu by 343 19| podróży - zaczął Nikodem - to ja myślę, że lepiej me jechać.~ 344 19| ojczyzny...~- Tym bardziej! Ja muszę dawać dobry przykład 345 19| Niespodziewany przyjazd Kasi wprawił w wielkie zakłopotanie, 346 19| głowy.~- Mylisz się, to ja nie jestem jego warta. Mało 347 19| diabli znowu przynieśli? Ja nie życzę sobie widywać... 348 20| może nawet spartoli to, co ja tak dobrze zrobiłem, ale 349 20| zaprzeczył:~- Nie, panie, ja jadę do siebie na wieś i 350 21| towarzystwa odprowadzała na dworzec kolejowy. Salonowy 351 21| ręce na szyję.~- Boże! Jaka ja jestem szczęśliwa? Niku, 352 21| szczęśliwa? Niku, powiedz, czym ja na to szczęście, czym na 353 21| Dziękujemy wam bardzo. I ja, i moja żona postaramy się, 354 21| zdrowie nie troszczy.~- Ja nie troszczę się jak kolega - 355 21| Ho?!~- Tak, dziękuj! Bo ja nie będę znęcać się nad 356 21| pańskie już zapłaciłem. Ale i ja mam swoje warunki.~- Jakie? - 357 21| poduczyć po angielsku.~- Ja? - oburzył się Ponimirski. - 358 21| oburzył się Ponimirski. - Ja mam chamów uczyć? to już 359 21| jaki dystans? Chyba ten, że ja jestem normalny, a ty masz 360 21| Co pan strugasz wariata. Ja nie Antoniemu dam w mordę, 361 21| do Nikodema:~- Nic! Nie! Ja zgadzam się na wszystko.~- 362 21| mnie po imieniu.~- Kiedy ja nie pamiętam tego imienia. 363 23| niezbyt po wersalsku wyraża - z akcentem zdziwienia 364 23| razie nie zrozumieliśmy się. Ja mówiłem o rodzie Ponimirskich, 365 24| niezbyt po wersalsku wyraża - z akcentem zdziwienia 366 24| razie nie zrozumieliśmy się. Ja mówiłem o rodzie Ponimirskich, 367 25| zostać premierem?~- Czy ja wiem...~- Jednakże?~- Hm... 368 25| rzeczy leżą na głowie!~- Ja rozumiem - bronił się starosta - 369 25| prosiły panie.~- Ależ ja nie mam głosu - z irytacją 370 25| dla mnie dobry! Ale, Niku, ja nie jestem taką egoistką, 371 25| zaraz by wyszło na jaw, że ja oprócz polskiego to żadnym


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL