| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] gniotla 1 gniotlo 1 gnoic 1 go 318 godnego 2 godnosci 3 godnoscia 1 | Frequency [« »] 360 jest 357 nikodem 324 pani 318 go 286 ale 285 juz 282 panie | Tadeusz Dolega Mostowicz Kariera Nikodema Dyzmy IntraText - Concordances go |
Rozdzial
1 1 | i ruszył do drzwi. Minął go pikolo z tacą tartinek, 2 1 | Istotnie, prześladował go jakiś pech. Nigdzie na dłużej 3 1 | mógł. Z gimnazjum wydalili go już z czwartej klasy za 4 1 | pilności. Rejent Winder trzymał go jeszcze najdłużej. Może 5 1 | tyle, że rozumiał, dokąd go posyłano. Później Urząd 6 1 | słońcu ulicami, choć bolały go nogi. Pozostanie w mieszkaniu, 7 1 | wędliniarni, skąd zalatywał go nęcący zapach kiełbas, wstrzymywał 8 1 | dlań nie istnieją,~ ~Czy to go przerażało? Bynajmniej. 9 1 | nabycie tego stroju kosztowało go wiele wyrzeczeń się i ograniczeń, 10 1 | zabiegach przekonał się, że nikt go na fordansera nie weźmie, 11 1 | tyle tylko, że irytowała go do ostateczności. Z jakąż 12 1 | wyrzucił z wściekłością. Wzięła go dwoma palcami pod brodę, 13 1 | jeszcze będzie?! Patrzcie go, taka przywłoka...~Mówiła 14 1 | perfum i gwar głosów niemal go odurzyły.~Stał nieruchomo 15 1 | winowajcy i z całej siły chwycił go za łokieć.~- Uważaj pan, 16 1 | zrozumiał, że lada chwila mogą go wyrzucić za drzwi. Jadł 17 1 | nań nie zwraca uwagi. To go ośmieliło i znowu napełnił 18 1 | zdawało mu się, że biorą go za kogoś innego, noszącego 19 1 | skombinował, że po prostu uważają go za swego, i to pewno dlatego, 20 1 | zaraz wyjdzie. Niepokoić go głównie zaczynał stojący 21 1 | który wyraźnie śledził go wzrokiem. Odbywał nawet 22 1 | pana Dyzmy, który raczył go przedstawić.~Potok sepleniącej 23 1 | Tymczasem Kunicki chwycił go pod ramię.~- Drogi panie, 24 1 | byczy gość. Prosto z mostu go, panie tego.~- Tak, to musi 25 2 | Kunickiego, że zadenuncjuje go w policji. Może da na odczepnego 26 2 | był zbyt obcesowy?... Czy go nie zraził?... To byłoby 27 2 | Zmarszczyła brwi. - Widzisz go, bankier. Odwróciła głowę 28 2 | efektem. Dziewczyna chwyciła go za rękę.~- Słuchaj! Miałeś " 29 3 | że ten stary wyga wziął go za wpływową osobistość, 30 3 | kwiecistym, że Dyzma wziął go początkowo za kobietę.~Kunicki, 31 3 | wytrwa. Przecie stary po to go zaangażował, by on u ministra 32 3 | Dwugodzinne wypoczywanie zmęczyło go jeszcze bardziej niż cały 33 3 | napełniający pokój zaczął go męczyć. Wstał i przeszedł 34 3 | mego szwagierka, póki ten go nie kopnął. Bydlę! Zamyślił 35 3 | jestem wariatem? - chwycił go nagle za rękę Ponimirski 36 3 | polubiłem pana! - Poklepał go końcami palców po ramieniu. - 37 4 | Niech pan powie - chciała go sprowokować Kasia - czy 38 4 | nadawała się, bo wysłaliby go może do szpitala. Żołądek 39 4 | Gdy przyszedł lokaj prosić go na obiad, Dyzma miał już 40 4 | Broń Boże. Zresztą nie ma go w domu.~- To dobrze. Zdziwił 41 4 | majątek. Ale to nic. Wsadzą go jeszcze do kryminału.~- 42 4 | bo interesy zatrzymały go jeszcze na jeden dzień.~ 43 4 | współczuciem wypytywały go o przyczyny bólu, gdy zaś 44 4 | Nina zaś nawet przepraszała go za nieuprzedzenie o tym.~ 45 4 | Nina kazała służącemu, by go podtrzymywał, sama zaś poszła 46 5 | Niech pan powie - chciała go sprowokować Kasia - czy 47 5 | nadawała się, bo wysłaliby go może do szpitala. Żołądek 48 5 | Gdy przyszedł lokaj prosić go na obiad, Dyzma miał już 49 5 | Broń Boże. Zresztą nie ma go w domu.~- To dobrze. Zdziwił 50 5 | majątek. Ale to nic. Wsadzą go jeszcze do kryminału.~- 51 5 | bo interesy zatrzymały go jeszcze na jeden dzień.~ 52 5 | współczuciem wypytywały go o przyczyny bólu, gdy zaś 53 5 | Nina zaś nawet przepraszała go za nieuprzedzenie o tym.~ 54 5 | Nina kazała służącemu, by go podtrzymywał, sama zaś poszła 55 6 | Kunicki umyślnie wyprawił go samochodem, nie koleją, 56 6 | wszelki wypadek i teraz zaczął go czytać. Brzmiał on, jak 57 6 | wertowanie listu. Ucieszyło go to, że Ponimirski zaliczył 58 6 | pani Przełęskiej. Jeżeli go coś skłaniało do tego, to 59 6 | względy, względy już osobiście go obchodzące. Mianowicie wpływy 60 6 | niezwykłej uprzejmości, z jaką go informowano, Dyzma domyślił 61 6 | obawie przed posądzeniem go o nieznajomość spraw państwowych.~ 62 6 | zachwiane, gdyż zwalczają go namiętnie zarówno organizacje 63 6 | swoje nazwisko.~Zaczęła go wypytywać, przy czym pytania 64 6 | silne wrażenie. Przejrzała go powtórnie i oświadczyła, 65 6 | Czy nie odmówi pan, gdy go zaproszę na jutro na obiad? 66 6 | przekąski. Kelner, tytułujący go per "jaśnie pan", natychmiast 67 6 | dokuczliwa czkawka zmęczyły go wreszcie tak, że machnął 68 6 | jego przyjaciel, spotkał go teraz!~Na kawę przeszli 69 6 | Dyzma się obraził, zaczęła go przepraszać i wyjaśniać, 70 6 | dwa tygodnie, zaprosiła go na przyszły wtorek na brydża. 71 6 | Owszem, dawniej bywał. Zna go pan?~- Tak, to mój przyjaciel - 72 6 | pani Przełęska? - zapytał go Dyzma, gdy wychodzili na 73 7 | itd. Rozumiesz? Zaczynam go wypytywać o szczegóły, a 74 7 | impulsywny, powstrzymał go jednak. Rzecz należy gruntownie 75 7 | wygląda na hulakę. O ile go sobie przypominam, jest 76 7 | Od ministerstwa dzieliło go zaledwie kilka minut drogi. 77 7 | kształtów. Bieg zdarzeń niósł go ze sobą, niósł go nurt, 78 7 | niósł go ze sobą, niósł go nurt, którego działanie 79 7 | teraz, że minister zechce go wypytywać o szczegóły przeprowadzenia 80 7 | w pugilaresie. - Widzisz go, cholera! - powiedział głośno.~ 81 7 | siebie. W hotelu czekała go niespodzianka.~Była to wąska, 82 7 | Gdy ją otworzył, owionął go zapach znajomych perfum. 83 7 | Czy Kunicki nie w rzuci go, gdy zacznie podejrzewać, 84 7 | aż do zmroku, gdy obudził go szofer. Trzeba było przebrać 85 7 | się głośniejsza, skłoniła go do podstępu. Odwrócił się 86 7 | śmiechu, aż staruszek zaczął go podejrzewać. Sytuację uratował 87 7 | się grze, lecz znudziło go to wreszcie i poszedł do 88 7 | ze zdziwieniem - nie zna go pan?...~- Niestety...~- 89 7 | przyzwoity człowiek. Znam go stąd, że kolegował w Oksfordzie 90 7 | niezbędną ostrożność. Ucieszyło go to odkrycie nowych możliwości 91 7 | tylko nie będzie starał się go pozbyć, lecz musi trzymać 92 7 | karta w jego życiu, a cóż go obchodziła kwestia, jakie 93 7 | jak ta Przełęska na obiad go zaprasza...~Zresztą to go 94 7 | go zaprasza...~Zresztą to go nie cieszyło. Męczyła go 95 7 | go nie cieszyło. Męczyła go myśl, że niepotrzebnie wplątał 96 7 | ukryć to, że zaskoczyła go okoliczność zajęcia przez 97 7 | urzędnika po ramieniu, pożegnał go słowami:~- No, w porządku. 98 8 | się przed lustrem, żeby go o-cza-ro-wać!~- Boże, Boże - 99 8 | Prawda, masz rację, chcę go oczarować, chcę podobać 100 8 | Powiedz po prostu, że chcesz go mieć w łóżku, że trzęsiesz 101 8 | się z krzesła i chwyciła go za rękę.~- Nie ruszy pan 102 8 | sytuacji. Wprawdzie mile go połechtało to, że pani Nina 103 8 | panie Nikodemie, upewniam go, że zachowałam dziewictwo, 104 8 | pani dziewucha. Obrzuciła go spojrzeniem pełnym nienawiści 105 8 | znaleźli się na kładce, objęła go za szyję i przywarła doń 106 8 | Zamilkł z miejsca i więcej go nie widzieliśmy. Wyjechał 107 8 | męża. To ohydne.~- Przecie go nie kochasz...~- Nienawidzę, 108 8 | Dyzmy, za który powinni go ozłocić! No więc jakże, 109 8 | chwili - jakie nieszczęście go spotkało?~- Nie.~- Wpadł 110 8 | domu obłąkanych... Trochę go podleczyli. Nie ma już teraz 111 8 | sanitariuszem. Nie widuje go pan dlatego, że lekarze 112 8 | kolegę z Oksfordu. Poznajesz go?~Ponimirski obrzucił ich 113 8 | Ponimirskiego, lecz ten powstrzymał go ruchem ręki.~- Nie znoszę, 114 8 | pani Przełęska przyjęła go dobrze, że zarówno ona, 115 8 | panie Nikodemie, niech pan go lepiej nie odwiedza, bo 116 9 | tartaki, papiernię, młyn, gdy go coś zaciekawiło, wypytywał 117 9 | bo ja...~Kunicki chwycił go za rękę.~- Panie Nikodemie, 118 9 | ministra Jaszuńskiego. Spotkała go jednak niespodzianka: pod 119 9 | swego gabinetu i zaczął go piłować sążnistym wykładem 120 9 | grupę dziennikarzy, którzy go zasypywali pytaniami, oślepiający 121 9 | Jurczak i oni wszyscy, którzy go tak dobrze znają, dobrze 122 9 | mu talentach zatroskała go inna myśl: jak sobie da 123 9 | za niego robił... Mógłby go zrobić, na przykład swoim 124 9 | ruszał mózgiem za dwóch.~Tak go ucieszył ten pomysł, że 125 9 | Pani Przełęska nazwała go zbawcą ziemiaństwa. Zyzio 126 9 | wstawanie...~Dyzma klepnął go po kolanie.~- Nic się nie 127 9 | Krzepickiego tykać, namawiając go gwałtownie do natychmiastowego 128 9 | Ulanickiego, który powitał go tubalnym "na zdar!"~- Wiesz, 129 9 | dziwnego umysłu.~Często dziwiły go wprawdzie momenty jakby 130 9 | spadły, wprawdzie utwierdzały go w przekonaniu, że sam siebie 131 9 | na fajfie u premiera, gdy go panie nagabywały o rozmowę:~- 132 9 | Co do Słowniczka, używał go systematycznie. Każde słowo, 133 9 | do litery "f". Nie bawiła go wprawdzie ta lektura, lecz 134 9 | i zaciekawił się.~Wziął go i usiadł na oknie, by w 135 9 | zdradzał? Nie wiem, tak dalece go nie znam! Gdy o nim myślę, 136 9 | tajemnica, która zamknęła go jak konchę. Kto wie, czy 137 9 | wiem, poza tym, że pragnę go każdym nerwem i niemal każda 138 9 | prosto, że doprawdy można by go posądzić o brak inteligencji, 139 9 | bogaty!!!~Czy mnie kocha?~Gdy go pytałam, odpowiedział krótko: " 140 9 | pamiętnik Niny i wsunął go do szuflady na dawne miejsce, 141 9 | Zresztą, kto wie, mogą go przecie z tego prezesostwa 142 9 | pomimo rozwodu zatrzymał go jako administratora!... 143 9 | grzbiecie i nagle olśniła go myśl:~"Ponimirski! Zwariował 144 9 | zamknięte!), uspokoił się.~To go ośmieliło. Cichutko wstał 145 9 | wyjściu od niego nie nazwie go fujarą, co to cacka się 146 10| nawet opozycja traktowała go z szacunkiem, od czasu do 147 10| arystokracji. Książę Tomasz nazywał go głośno nowoczesnym Wokulskim, 148 10| dziennikach, gdy dobiegły go podniecone głosy z sąsiedniego 149 10| panu, nie posadę! Widzisz go! Wielką szyszkę kroił, a 150 10| chociaż był pewien, że teraz go nie wsypie, postanowił coś 151 10| Cii... po co? Szkoda go, żonaty, dzieciaty...~- 152 10| he, he.~Nikodem klepnął go po kolanie.~- Z pana to 153 10| wszyscy arystokraci będą go traktowali na sposób Ponimirskiego.~ 154 10| Ponimirskiego.~To wstrzymało go nawet na czas dłuższy przed 155 10| arystokratycznych, które go zapraszały. Ograniczał się 156 10| Dyzmy i raz po raz nazywał go Napoleonem ekonomicznym, 157 10| rękę.~- Pozwoli prezes, że go przedstawię mojej żonie. 158 10| pana poznać.~Wyprowadził go na spotkanie chudej damy, 159 10| i złość, że zaatakowano go w trzech niezrozumiałych 160 10| zdawało się mu, grzebie go do reszty.~Towarzystwo roześmiało 161 10| pan w monoklu poczęstował go papierosem, zapytał:~- Dlaczego 162 10| arystokrację, która przyjmowała go z uznaniem. Otrzymał kilka 163 10| Rozmyślania na te tematy wybiły go ze snu. Przewracał się z 164 11| przyjechała doń specjalnie, by go zabrać na wieś.~Zdziwił 165 11| Chyba rzęsa? Ofuknęła go:~- Cicho, wszistko jedno! 166 11| hrabina Koniecpolska zabrała go tylko dlatego, że jej mąż 167 11| tym przekonaniu utwierdził go tym mocniej wypadek z rzęsą, 168 11| nie krępuje - uspokoiła go szczupła, blada panna o 169 11| wahania. Ogólny śmiech speszył go jeszcze bardziej. Klął w 170 11| odmówi mi pan - atakowała go dalej - i zrobi pan z nią 171 11| wielomówność towarzystwa uwalniała go od dłuższych oracji. Wystarczało 172 11| mistyfikację, a które naprowadziły go w końcu na domysł, że wszystko 173 11| chwili. Mistrzu! - zatrzymała go brunetka i sięgnęła do torebki - 174 11| winieta, a raczej rysunek. Ten go zaciekawił.~Wyobrażał dużą 175 11| nie potrafiłoby wyciągnąć go tutaj, ale teraz?...~Kto 176 11| odmówi?... Wtajemniczyły go i w obawie, by ich nie wsypał, 177 11| tego "wielkim", uspokajała go notatka w maszynopisie, 178 11| postanowieniem.~Zaniepokoiło go to, że teraz zjawiła się 179 11| dlań pokoju i pożegnała go milczącym skinięciem głowy.~- 180 11| sytuację.~Nie odstępowało go uczucie niezadowolenia i 181 11| Przypomnienie Koborowa rozrzewniło go. Jakaż tam cisza, spokój, 182 11| zjawiła się znowu. Wzięła go za rękę i w milczeniu wyprowadziła 183 11| Przyglądał się otaczającym go młodym kobietom i pannom. 184 11| zorientować się, pocałowała go w same usta. Ku jego zdumieniu 185 11| naszego!...~- Wstąp...~- Zapal go płomieniem!...~- Zapal...~- 186 11| Zapal...~- Rozpłomień go Twą niezmierną mocą!~- Rozpłomień...~- 187 11| Rozpłomień...~- Przeniknij go żarem oddechu!...~- Przeniknij!...~ 188 11| Lali, krzyczała~- Widzę Go, widzę!~- Kogo? - wrzasnął 189 11| czyjeś zimne ręce ściskają go za kark. Z gardła wydobył 190 11| coś niezwykłego. Opanowała go nagła radość, wszystko stało 191 12| udziału diabła, gniotło go najbardziej. Natomiast cieszył 192 12| książę. Ba, większe. Muszą go słuchać, a niech na którą 193 12| panie prezesie, to ja mogę go zrzucić ze schodów - ofiarował 194 12| Krzepickiemu wszystko, co go spotkało u hrabiny Koniecpolskiej... 195 12| jakby pewien był, że pan go przyjmie. Czy to znajomy 196 12| on znowu przyszedł, wpuść go pan do mnie... To taki narwaniec... 197 12| Popamiętasz jeszcze mnie, widzisz go, szyszka!~- Czego ty chcesz 198 12| zapalił papierosa, którym go poczęstował pułkownik.~- 199 12| mądrzyj się, Wacuś - skarcił go z poważną miną Ulanicki. - 200 12| wąskie drzwi.~Od razu ogarnął go zapach piwa i kiszonej kapusty. 201 12| wychodził, Ambroziak odprowadził go do drzwi i po zapewnieniu, 202 12| przeciwnicy zwarli się.~- Już go wziął - zawołał Dyzma, widząc, 203 12| chrapiąc z wysiłku podniósł go w górę, by ponownie rzucić 204 12| przeciwnika, a że ten trzymał go pod ramionami, stracił równowagę, 205 12| skandal, gdybyśmy zabrali go ze sobą na kolację?~- Ależ, 206 12| zachęty:~- Mocniej, wal go...~Spocone cielska przewalały 207 12| nim i usiłował przewrócić go na wznak. Trwało to kilka 208 12| rąk przeciwnika, chwycił go w pasie z tyłu.~Miał jednak 209 12| Marietta i zakryła oczy.~- On go zamorduje - przeraziła się 210 13| się nad leżącym i walił go pięściami w brzuch i w piersi, 211 13| kapelusz ofiary i przytknął go do zmasakrowanej twarzy.~- 212 13| Nie ma rady, trzeba go pomacać.~Szczęknęła sprężyna 213 13| głosem:~- Kto?!...~Opanował go nieludzki strach, że tam 214 13| Dobrze...~- Przyjmie go pan?~- Dobrze.~Po chwili 215 13| nie znalazł większego, co go nabije w butelkę.~Dyzma 216 13| ciemność, jak obuchem uderzyła go świadomość.~"Zamordowano 217 14| co to za gość?~- Nie znam go, ale podobno można z nim 218 14| księstwa Roztockich, a co go bardzo speszyło, ujrzał 219 14| wręcz bał się.~Powitano go z radością, lecz i z szacunkiem.~ 220 14| się mu w objęcia i zaczął go zapewniać, że tak kochanego 221 14| Rozumiem, panie prezesie, już go wypiłuję.~- Po trzech dniach 222 14| który musi osobiście wypytać go o różne rzeczy, gdyż nazajutrz 223 14| Kunicki. Otóż poprosisz go pan do telefonu i powiesz, 224 14| stalowy klucz i obejrzał go z zainteresowaniem.~- Taka 225 14| kilka kroków dzielących go od auta.~- To cholerna pogoda - 226 14| rada. Zrobimy tak: dzisiaj go aresztuję, bardzo surowo 227 14| dni, żeby zmiękł. Później go znowu wezmę na przesłuchanie 228 14| Krzepicki w przejściu obrzucił go ironicznym spojrzeniem, 229 14| broń?~- Nie.~- Obszukać go!~Wywiadowcy obmacali mu 230 15| Żegiestowie i że zatem nie spotka go na pewno.~Do unikania Terkowskiego 231 15| rozmów.~Generałostwo powitali go z atencją i wprowadzili 232 15| był Terkowski.~- Szlag by go trafił! - mruknął do siebie, 233 15| Katastrofa? Zdemaskowano go? Aż do bólu zacisnął w kieszeniach 234 15| na Terkowskiego, chwycić go za szyję, za tłustą, przelewającą 235 15| pani, która w przejściu go potrąciła. To go otrzeźwiło 236 15| przejściu go potrąciła. To go otrzeźwiło w jednej chwili.~- 237 15| rejent Winder. Zaprosiłem go, bo to bardzo, bardzo miły 238 15| Terkowskiego. Opanowała go złość. Zwymyślał bez powodu 239 15| jeszcze gorszy humor.~Zaczęły go troskliwie wypytywać o zdrowie 240 15| myśl, że zaledwie kilka dni go dzieli od przyjazdu Windera. 241 15| wzrosła, że nie tytułował go już panem prezesem.~- Niech 242 15| tych nocnych orgii, które go przerażały i doprowadzały 243 16| przyjaciół odprowadzających go życzeniami i powinszowaniami.~ 244 16| Życie jest groźne.~- Ja się go tam nie boję.~- O, wiem, 245 16| jeden kawałek.~Pocałowała go w same usta, lecz gdy chciał 246 16| Zaraz w kantorze uderzył go widok urzędników pijących 247 16| przybiegł do Dyzmy i przywitał go z szacunkiem.~- Jak tam - 248 16| Niejaki Krzepicki, znasz go, zdaje się?~- Jak to? Zyzio? 249 16| bawełnę nie obwija, to stać go na to i koniec. Zaległa 250 16| służbę. Wszyscy zaczęli go namawiać, by dał spokój, 251 17| stróża.~Szybko pocałowała go w usta i zniknęła w bramie.~ 252 17| wydać na hotel. Zaprowadziła go do jakiejś brudnej nory 253 17| który ją porzucił, chociaż go tak kochała, chociaż go 254 17| go tak kochała, chociaż go wciąż kocha i zapomnieć 255 17| zmowie. Przecie widziała, jak go wpuścił i rozmawiał z nim 256 17| dłuższą metę... Odnalazła go nareszcie. O, teraz już 257 17| była, że w ciągu dnia tutaj go nie zobaczy, ale przyjdzie 258 17| dawniejsze prawo do Nikodema, że go kocha...~Wróci do mnie, 259 17| chciał odejść, lecz chwyciła go za rękaw.~- Puść!~- Nie 260 17| mam czasu. Znowu chwyciła go za rękaw.~- Zaczekaj jeszcze 261 17| Uczepiła się nadziei, że zdoła go jeszcze namówić, odciągnąć 262 17| odejść, lecz jeszcze raz go zatrzymała.~- Nikodem, nie 263 17| I w ogóle jakim prawem go się czepia?!... No oczywiście, 264 17| Postanowił sobie, że jeżeli go jeszcze raz zaczepi, tak 265 17| zachowanie się Niny. Wyróżniała go aż nazbyt oczywiście. Najczęściej 266 17| dziesiątkiem innych. Gdy go proszono, by określił swoją 267 17| pożądaną partię. Przywiózł go do Polski hrabia Pomiałowski, 268 17| powiedzieć, gdyż poznał go na pokładzie statku włoskiego 269 17| więcej na niego lecieć, jak go przetrącę albo co.~- A więc 270 17| być, a może i być. Nikt go nie zna. Skąd ma forsę? 271 17| przecie nie chodzi o to, żeby go wsadzić, tylko o to, żeby 272 17| wsadzić, tylko o to, żeby go... odsadzić?~- Jak to odsadzić?~- 273 17| jest sposób. Aresztuje się go, zrobi się rewizję, puści 274 17| możemy dać do zrozumienia, że go wypuszczono, bo był za sprytny 275 17| nie chciał wtajemniczać go w swoje niepokoje narzeczeńskie. 276 17| gruncie rzeczy szkoda mi go. Biedny chłopak,~Dalej Krzepicki 277 17| chwili wahania.~- A dlaczego go sypiesz?~- To moja sprawa.~ 278 18| na pergaminie. Rozłożył go w powietrzu.~Ze środka zwisały 279 18| należność i wstał.~Odprowadzając go do przedpokoju adwokat tłumaczył 280 18| cywilnego itp.~Pożegnał go wreszcie ukłonem, pełnym 281 18| Przez trzy doby dręczył go niepokój, czy nie ponowi 282 18| ponowi ona próby oskarżenia go w policji czy u prokuratora. 283 18| więzienia!~- Aresztowano go przez pomyłkę - szybko dorzuciła 284 18| dorzuciła Nina - przeprosili go teraz. On jest całkiem niewinny. 285 18| całą pomyłkę i że prosił go o zakomunikowanie tego Czarskim, 286 18| szajki bolszewickiej i długo go śledzono. Gdy zaś dokonano 287 18| popiołu. Wtedy trzeba było go dla pozoru przeprosić i 288 18| przy przetranslokowaniu go z pawilonu do pałacu.~Niejednokrotnie 289 18| aż takim wariatem, żeby go należało wsadzić do Tworek. 290 18| się tylko, by nie zaczął go sypać z tym Oksfordem.~Oczywiście 291 18| zniesienia, umieści się go w jakimś sanatorium. Na 292 18| ekonomii zna się o tyle, o ile go mogło nauczyć doświadczenie 293 19| które od niedawna chętnie go atakowały, teraz wysoko 294 19| Była dumna.~Sama prosiła go, by porzucił bank. Chciała 295 19| by porzucił bank. Chciała go mieć przecie tylko dla siebie. 296 19| jej nie martwić.~Powitała go gorącymi pocałunkami i zaprowadziła 297 19| za tego Dyzmę?~- Kocham go.~- Psiakrew! - zaklęła Kasia. 298 19| jestem jego warta. Mało go znasz, zresztą siedzisz 299 19| życzy tutaj?~Kasia zmierzyła go wzrokiem pełnym nienawiści.~ 300 19| jakaś awantura, i opanowała go złość.~- Pytam, czego pani 301 19| próbowała zmitygować go Nina.~- Po co panią tu diabli 302 20| jedno wam powiem, że musicie go tak samo szanować jak i 303 20| dzisiejszej uroczystości upoważnił go do zawiadomienia zebranych, 304 20| jeden z dziennikarzy chciał go wybadać, czy ewentualnie 305 21| patrzcie, prezes Dyzma... Znali go dobrze z licznych podobizn 306 21| znaleźć odpowiedzi i to go poirytowało.~- Eeee tam - 307 21| niespodziewane szusy.~Dyzma zastał go jeszcze w łóżku. Jadł właśnie 308 21| lecz Dyzma powstrzymał go:~- Co pan strugasz wariata. 309 22| trzymali błaznów.~- Niech go cholera weźmie - odpowiadał 310 23| tym większego poważania go przez gości.~Wieczorami 311 23| pan wierzy: wolno mu, stać go na to. Generał baron Cambronne 312 23| Ponimirskiego baron Rehlf wziął go pod ramię i rzekł półgłosem:~- 313 24| tym większego poważania go przez gości.~Wieczorami 314 24| pan wierzy: wolno mu, stać go na to. Generał baron Cambronne 315 24| Ponimirskiego baron Rehlf wziął go pod ramię i rzekł półgłosem:~- 316 25| depeszę z Warszawy, wzywającą go do natychmiastowego powrotu.~ 317 25| rozmiarów zaszczytu, jaki go spotkał. On, Nikodem Dyzma, 318 25| prezesa Dyzmy oraz o ile go znam osobiście, ten człowiek