| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] jedzie 5 jedziemy 3 jedziesz 1 jego 262 jegomosc 7 jegomoscia 1 jej 173 | Frequency [« »] 282 panie 276 gdy 264 no 262 jego 262 mu 262 tym 260 od | Tadeusz Dolega Mostowicz Kariera Nikodema Dyzmy IntraText - Concordances jego |
Rozdzial
1 1 | Blondynka przyjrzała się uważnie jego mocno znoszonemu ubraniu, 2 1 | ich jedzeniu było ponad jego siły. Przecie sam już drugi 3 1 | elementu wyobraźni. Zasięg jego przewidywań i planów nie 4 1 | się. Że zaś siedziała na jego walizie, Dyzma, nie chcąc 5 1 | dlań pasją. Nie obrażało to jego ambicji męskiej, gdyż życie 6 1 | rozwinąć. Nawet nie dotykało to jego godności ludzkiej, ponieważ 7 1 | uderzył niespodziewanie w jego świadomość drobny druk: " 8 1 | uprzejmie pochylonego pana i jego wyciągniętą rękę. Machinalnie 9 1 | z tych półmisków i zjadł jego zawartość gdzieś w kącie. 10 1 | ogarnęła wściekłość. Przed jego nosem bezceremonialnie przepychał 11 1 | gniew, na pewno zmitygowałby jego odruch. Teraz jednak wiedział 12 1 | czyjąś ręką, uderza lekko o jego własny.~Jednocześnie dobiegł 13 1 | własny.~Jednocześnie dobiegł jego uszu głos:~- Pan pozwoli, 14 1 | gdyż Kunicki, potrząsając jego ręką, wybuchnął całą tyradą, 15 1 | zdolni są zrozumieć wielkie jego myśli przewodnie, ale na 16 1 | Raut był skończony. Wielu jego uczestników przeszło jednak 17 2 | draba Olszewskiego wylać, na jego miejsce do Dyrekcji Lasów 18 2 | tak daleko wykraczała poza jego rzeczywistość, a nawet poza 19 2 | sosnowego lasu, zapewniać, że i jego panie będą mu wdzięczne 20 2 | których pustce klaszczące echo jego kroków brzmiało ostro i 21 2 | ubiegłego wieczoru zbiły się w jego świadomości w jakieś pstre 22 2 | Wiadomo - chłopi.~Przepili jego zdrowie, a gdy już butelka 23 2 | nasunął czapkę i wyszedł, jego żona wyniosła się do sąsiadki, 24 3 | zachwycał swą elegancją, a w jego pokoju Nikodem nieraz podziwiał 25 3 | teraz tak onieśmielona była jego ekwipunkiem, że nie odważyła 26 3 | woda w wannie, która po jego kąpieli nabrała wyraźnego 27 3 | zdumieniem stwierdził, że podczas jego nieobecności służba oczyściła 28 3 | Koborowo, tłumaczył, to jego duma i chluba, jeszcze przed 29 3 | ale wnet się uspokoił, gdy jego towarzyszowi aż zaświeciły 30 3 | Wszystko to waliło się na jego świadomość coraz gwałtowniejszą 31 3 | spostrzeżeniami, że Kunicki nie widzi jego przygnębienia, biorąc je 32 3 | nie miał czasu zauważyć jego depresji.~Zbliżała się już 33 3 | siebie, nie mógł dojrzeć jego końca. Wśród starych dębów, 34 3 | szczupły, wysoki. Wzrost jego przedłużała jeszcze bardziej 35 3 | Dyzma.~Ten zaś wyciągnął w jego kierunku bardzo długi palec 36 3 | Ponimirski i zbliżył twarz do jego twarzy. Dyzma wzdrygnął 37 3 | jednak nie powinien pan jego okradać, gdyż ja mu jeszcze 38 4 | do parku, lecz nie w te jego okolice, które już znał 39 4 | sens których uciekał z jego świadomości, stawał się 40 4 | widziała jeszcze kilka chwil jego szorstką w ruchach, robiącą 41 4 | że jeżeli Nina zostanie jego żoną, on przepisze na nią 42 4 | władzy.~- A co na to mówi jego córka?~- Ta Kaśka? To też 43 4 | kupił. Stosunek zaś doń jego żony i córki istotnie był 44 4 | zajmować się tym obłąkanym i jego projektami, jednakże należy 45 4 | nie zawadzi. Zwłaszcza w jego położeniu.~- W każdym razie 46 5 | do parku, lecz nie w te jego okolice, które już znał 47 5 | sens których uciekał z jego świadomości, stawał się 48 5 | widziała jeszcze kilka chwil jego szorstką w ruchach, robiącą 49 5 | że jeżeli Nina zostanie jego żoną, on przepisze na nią 50 5 | władzy.~- A co na to mówi jego córka?~- Ta Kaśka? To też 51 5 | kupił. Stosunek zaś doń jego żony i córki istotnie był 52 5 | zajmować się tym obłąkanym i jego projektami, jednakże należy 53 5 | nie zawadzi. Zwłaszcza w jego położeniu.~- W każdym razie 54 6 | ogniotrwałej, stojącej za kotara w jego sypialni, o czym wywiedziałem 55 6 | że Ponimirski zaliczył jego nazwisko do kurlandzkiej 56 6 | biegu których zależał los jego stanowiska.~Rozmyślał nad 57 6 | pan przepadł? - ścisnął jego dłoń oburącz.~- Moje uszanowanie 58 6 | ponadto jestem plenipotentem jego żony.~- Ach tak? Co pan 59 6 | zachwytem oglądał każdy jego szczegół. Musiał znać się 60 6 | że wkrótce skończy się jego piękna przygoda, lecz wolał 61 6 | tej damy przypomniał mu jego własną sferę.~- Ja do pani 62 6 | Niech się pan zwraca do jego szwagierka! Ja nie dam ani 63 6 | szofera w odpowiedzi na jego ukłon.~- Ano nic, proszę 64 6 | i być może ktoś zobaczy jego auto, to zaś doda mu szyku.~ 65 6 | przywitał się szarmancko. Jego przesadnie rozrzucone ruchy, 66 6 | że nie podobna myśleć o jego uwłasnowolnieniu?~- Bo ja 67 6 | pani Przełęska. - Właśnie jego choroba polega na zaniku 68 6 | właśnie pan, kolega Żorża i jego przyjaciel, spotkał go teraz!~ 69 6 | Następnie znamy wszyscy proces jego o dostawę podkładów kolejowych. 70 6 | dokumentami, stwierdzającymi jego niewinność, ale nie ulega 71 7 | wywnioskować, iż stanowisko jego jest poważnie zachwiane 72 7 | ulgą dla gabinetu byłaby jego dymisja. Nie powiedziano 73 7 | dlaczego spotkało to właśnie jego, Nikodema Dyzmę.~Gdy otrzymał 74 7 | wyjaśnił Ulanicki - jest jego sąsiadem i plenipotentem 75 7 | sąsiadem i plenipotentem jego żony, z którą Kunicki, uważasz, 76 7 | że grunt wzmacnia się pod jego nogami, że ci ludzie z tego 77 7 | postępie sprawy, która - jego zdaniem - znajdowała się 78 7 | odwraca się nowa karta w jego życiu, a cóż go obchodziła 79 7 | powiedzieć Ponimirskiemu, że jego ciotka o niczym słyszeć 80 7 | wyraźnie zaniepokojony. Na jego kwadratowej twarzy drgały 81 7 | zajęcia przez przybysza jego własnego fotela.~- Jestem 82 8 | chamem. Dość miałam dowodów jego subtelności. Jeżeli zaś 83 8 | czyni to świadomie. To jest jego styl, jego typ. To ja nad 84 8 | świadomie. To jest jego styl, jego typ. To ja nad tobą powinnam 85 8 | samochodu.~Po chwili światło jego reflektorów przesunęło się 86 8 | wypytywać Nikodema o przebieg jego misji w Warszawie i w Grodnie. 87 8 | głowę musnęła policzkiem jego wargi.~- Ot, jaka sprawa - 88 8 | przejściu do jadalni. Na jego ukłon odpowiedziała wyniosłym 89 8 | tłuściutki pan Boczek i jego żona, która musiała ważyć 90 8 | tym tak, że oparła się o jego ramię. Nikodem objął ją 91 8 | powiedział, że wierzy.~Chwyciła jego rękę i przywarła do niej 92 8 | znaleźliby na to miejsca w jego gadaninie.~- No, a cóż tam 93 8 | jak strasznie cierpiałam z jego powodu... Tym bardziej że 94 8 | ludźmi, gdyż to pogarsza jego stan. Ale czy ja wiem, może 95 8 | wywnioskować, że obawiał się, czy jego spisek nie został wykryty. 96 8 | opierając palec wskazujący o jego pierś, zapytał gniewnie:~- 97 8 | na panu wrażenie wywarła jego choroba. Może źle zrobiłam, 98 8 | chcę - przytuliła się do jego ramienia - tylko informuję, 99 9 | oficjalistów, którzy na jego widok zdejmowali czapki. 100 9 | bardziej dopiekła, a każde jego zdanie wyszydzała bez miłosierdzia, 101 9 | domu mego ojca, by uwieść jego żonę! Jeżeli pan nie wyniesie 102 9 | Rozpłomieniona Kasia nie słyszała jego szybkich drobnych kroczków. 103 9 | stanął w progu, a twarz jego skurczyła się wściekłością.~- 104 9 | nim rozmawiać, patrzeć w jego oczy...~Nikodem zapewniał, 105 9 | i na rękach wniesiono do jego numeru.~Bo też było co pić. 106 9 | które zaznaczyły się w jego umyśle jakimiś chaotycznymi 107 9 | pierwszej stronie widniała jego fotografia.~Stał z jedną 108 9 | Zbożowego i nominację na jego prezesa.~Obok, pod sensacyjnym 109 9 | zamieściły podobne artykuły i jego fotografie w różnych pozach. 110 9 | Olśni ich i onieśmieli Jego stanowisko i stosunki. Chyba 111 9 | Ponimirskiego.~- Zresztą - dodał - z jego klepkami jest tak źle, że 112 9 | otwarcia banku i rozpoczęcia jego działalności.~W niespełna 113 9 | szacunkiem, wciąż rosły jego potężne wpływy i stosunki, 114 9 | kombinacjach. Zresztą wiedział, że jego pozycja zależy wyłącznie 115 9 | inny został prezesem, że w jego interesie leży wzmacnianie 116 9 | szefa, i robił wszystko, by jego osobę otoczyć aureolą nieprzystępności 117 9 | stopniu nie zmniejszyły jego ostrożności, wynikającej 118 9 | doprowadzała nieraz do rozpaczy jego nieznajomość różnych form 119 9 | przeświadczeniu, że treścią jego istoty jest jakaś tajemnica, 120 9 | To samo widoczne jest w jego sposobie ubierania się. 121 9 | Raczej nie. Czyż chodzi mi o jego urodę? Jest męski, hipnotyzuje 122 9 | dziś długi list. Brak mi jego obecności.~Na drugiej kartce 123 9 | zrezygnować z widywania jego.~Na następnej stronie była 124 9 | przyjęty z całym zrozumieniem jego nieodzowności.~Gdy rozmawiali 125 9 | zgody Dyzmy, zbytnio zwracał jego uwagę na szczęśliwy obrót 126 9 | owszem, będzie czuwał nad jego interesami i obiecał często 127 9 | bankiem i terminem rozpoczęcia jego działalności. Mówił dużo 128 9 | mąż odprowadził Dyzmę do jego pokoju, życząc przyjemnej 129 9 | co do Oksfordu, ani co do jego inteligencji. Widocznie 130 9 | inteligencji. Widocznie jego system był bez zarzutu. 131 9 | zasypiał, gdy nagle do uszu jego dobiegł szmer kroków na 132 9 | Tymczasem ona zaczęła mówić o jego nowym stanowisku i o tym, 133 9 | razie muszą poczekać, bo jego dochody jeszcze nie są wystarczające.~- 134 10| Państwowy Bank Zbożowy dzięki jego żelaznej ręce był podawany 135 10| pracowitością niezwykłą. Jego gabinet był niedostępnym 136 10| głośno, więc?... Czyżby jego dawny podwładny bał się, 137 10| zadzwonił do Krzepickiego i za jego radą zrezygnował z fraka.~ 138 10| burłak znad Wołgi, bo podobno jego matka...~Nie dokończył, 139 10| niemal głośno:~- Szambelan Jego Świątobliwości znów nas 140 11| prezesa Nikodema Dyzmy i jego sprężystemu kierownictwu 141 11| całować przywarła ustami do jego warg.~- Przijemni? - zapytała.~- 142 11| zamkniętymi oczyma. Nad jego głową jaśniała trzypromienna 143 11| Tym mniej wiedział, czy jego odpowiedź ma jaki związek 144 11| Dopiero gdy mocno potrząsnęła jego ramieniem, otworzył oczy.~ 145 11| schody i znowu korytarz. Przy jego końcu panna Stella zatrzymała 146 11| ludzie, zamknąć się musimy w jego kręgu. Zaznaczam przy tym, 147 11| pocałowała go w same usta. Ku jego zdumieniu po niej zrobiła 148 11| rozpaczliwym głosem Dyzma.~- Jego, Jego, Szatana...~Nikodemowi 149 11| rozpaczliwym głosem Dyzma.~- Jego, Jego, Szatana...~Nikodemowi nagle 150 11| jej usta przylgnęły do jego warg i znowu poczuł na języku 151 12| wypadek.~Nazajutrz oczekiwania jego sprawdziły się. O pierwszej 152 12| jak tylko pozwalała mu jego tusza.~- Najniższe uszanowanie 153 12| płaskim skokiem znalazł się na jego piersi.~Sędzia z gwizdkiem 154 12| podwójnym nelsonem. Ogromne jego ręce przesunęły się z tyłu 155 12| ramionami Włocha i zwarły się na jego karku. Cyrk zamarł w oczekiwaniu.~ 156 12| Jury postanowiło...~Dalsze jego słowa zagłuszył ryk protestów.~- 157 13| nieprawdopodobną, jak na jego tuszę, szybkością, stanął 158 13| czasu malały do zera.~Któż jego, prezesa banku, może posądzić 159 13| korespondencją przerwało potok jego wymowy. Pożegnał się z Dyzmą, 160 13| mówić poufały uśmiech na jego twarzy.~- No, co pan kalkulujesz? - 161 13| pasji zdrabniania wyrazów. Jego żona, siwiejąca szatynka, 162 13| kochanieńki - zawołał Pilchen na jego widok - ależ to słówko w 163 13| ciągnąc słowa potwierdziła jego żona - ale za to bardzo 164 13| Plenipotencję tę wręczył mu zaraz po jego przyjeździe do Koborowa 165 13| rozmachem położył się do łóżka. Jego myśli całkowicie zajęte 166 14| na początku nowego okresu jego życia.~Tym razem pojechał 167 14| prezesiunia i jestem pewniutki, że jego czcigodneńka osóbka daje 168 14| piekielną noc. Oczyma szukały jego oczu, zachowując w ruchach 169 14| zrobi wszystko, co leży w jego mocy, by poprzeć program 170 14| długi ustęp, domagający się jego przyjazdu do Koborowa.~Nikodem 171 14| przyrzekł stosować się ściśle do jego instrukcji, a były one proste.~- 172 14| Krzepickiego. Dobrze się czuł w jego towarzystwie i wiedział, 173 14| uspokajać. Rozmowa potwierdziła jego nadzieje.~Głos Kunickiego 174 14| błyski obawy i nieufności w Jego małych, ruchliwych oczach.~- 175 14| Tak się składa.~Głaskała jego twarz końcami palców.~Nikodem 176 14| szczęśliwej chwili, gdy zostanie jego żoną.~- Jeżeli nic nieprzewidzianego 177 14| jadalni. Wypytywała Nikodema o jego obecny tryb życia. Cieszyła 178 14| dłużników Kunickiego z dawnych jego czasów, gdy jeszcze trudnił 179 14| Rezultatem zaś tego była jego wielka radość.~Zaraz w następnej 180 14| buduarze nieco zniecierpliwiona jego długą nieobecnością, Jednakże 181 14| przypuszcza, że chcę wtrącać się w jego sprawy osobiste. Bynajmniej. 182 14| czekał już tu Kunicki. Jego ruchy, wyraz twarzy i oczu - 183 14| lecz ten nawet nie zauważył jego. Podbiegł nerwowym krokiem 184 15| Jarzynowskiego z powodu jego drwiącej miny, oziębłości 185 15| usprawiedliwioną zresztą niechęć jego do siebie. Na szczęście 186 15| olbrzymiego białego plastra gorsu. Jego małe rybie oczy pływały 187 15| Winder.~Umilkł nagle, a jego oczy badawczo zatrzymały 188 15| godziny potem skombinował, że jego nieobecność może dojść do 189 15| ze skandalem "wywalić" i jego, i Jaszuńskiego, i Pilchena...~ 190 15| dzwonił kilkakrotnie.~Myśli jego koncentrowały się na tym, 191 15| zdecydowanie wpłynęła na jego ustosunkowanie się do zaszczytnej 192 16| przeprowadził z Kunickim przed jego odjazdem w Urzędzie Śledczym. 193 16| się, ocierając policzek o jego usta.~- Drzwi? Co mi tam 194 16| rozmawiających półgłosem, wstało na jego powitanie.~Skinął im głową 195 16| na administratora. Macie jego słuchać we wszystkim. Ale 196 17| się znakomicie, chociaż jego bohaterka nie umiała ukryć 197 17| że zbyt nisko oceniała jego wartość, nabrała wobec niego 198 17| odwrócił się tak, że na jego twarz padło światło, usłyszał 199 17| znowu. Przystanął, lecz ku jego zdziwieniu i ona wówczas 200 17| łagodny śnieg, wielkie jego płaty pod światło latarni 201 17| szyję Dyzmy przywarła do jego ust. Miała wargi soczyste, 202 17| stosunków.~Teraz marzeniem jego, do którego stale powracał, 203 17| takiego aresztować?... Czort jego wie, co on za ptaszek, obieżyświat, 204 17| możliwe. Można by sprawdzić jego dokumenty. Ewentualnie nawet 205 17| Ewentualnie nawet zrobić rewizję w jego hotelu, ale jak okaże się, 206 17| gotów i nie zwlekając z jego wykonaniem Wareda zadzwonił 207 17| sobie różne szczegóły z jego zachowania się, które od 208 18| tymi samymi cechami, co i jego właściciel, siwy już dżentelmen 209 18| Ochrony Rodziny i szambelan Jego Świątobliwości.~Dyzma, siedząc 210 18| pomyślał.~Jakby w odpowiedzi na jego nie wymówione pytanie mecenas 211 18| skarbu, i dlatego, jeżeli jego wniosek zostanie odrzucony, 212 18| zapewnił przedmówcę, że jego zasługi są wysoko cenione 213 19| oświadczył, że postanowienie jego jest nieodwołalne. Zgodził 214 19| prezesa Dyzmy. Skądś wydostano jego deklarację, która zrobiła 215 19| szczędząc superlatywów dla oceny jego wiedzy, rozumu i zalet charakteru. 216 19| charakteru. Przypomniano jego słówko z cyrku, podawano 217 19| słówko z cyrku, podawano jego życiorys, no i fotografię 218 19| teraz wysoko podnosiły jego zalety, używając nazwiska 219 19| że jakoś nie umiała pojąć jego wielkości. Była dumna.~Sama 220 19| gdzie od razu ujawniłaby się jego nieznajomość obcych języków. 221 19| Mylisz się, to ja nie jestem jego warta. Mało go znasz, zresztą 222 20| dyrektor, tuż za nim dwaj jego zastępcy, dalej prokurenci 223 20| wpiło się z zaciekawieniem w jego twarz, pragnąc odczytać 224 20| szefa, lecz kamienna maska jego rysów była jak zawsze tajemnicza 225 20| mnie, twórcy tego banku, w jego wzorowym prowadzeniu.~Myślę, 226 20| Nikodema Dyzmy, podkreślił jego znakomity talent organizacyjny 227 21| na wszystkie strony.~Na jego poważnym obliczu zjawił 228 21| że goście, nie znający jego sukcesów łyskowskich, dzielili 229 21| wiwatów był odpowiedzią na jego słowa, orkiestra rżnęła 230 21| nienormalny stan umysłu Żorża i jego niespodziewane szusy.~Dyzma 231 21| dopiero Ponimirski spostrzegł jego obecność.~- Dzień dobry - 232 21| mu z jadowitym uśmiechem. Jego ogromne oczy, osadzone w 233 21| wariatów... Brutus!...~Po jego bladej okrągłej twarzyczce 234 21| zaciśniętą pięść, lecz wbrew jego oczekiwaniu Ponimirski ucieszył 235 22| mógł poświęcić Nikodemowi i jego żonie, którzy zresztą me 236 22| przeciw niemu, kładła na karb jego dziwactw i uprzedzeń, które 237 22| wysłuchiwali z szacunkiem jego powiedzeń. Wkrótce w Koborowie 238 22| awantur i brewerii, jeżeli o jego własną skórę chodziło, umiał 239 22| chodziło, umiał być ostrożny. Jego lekki obłęd, nieszkodliwy 240 22| reguły nie odpowiadał na jego pytania, jeżeli nie zawierały " 241 22| mówił - zawsze się ubawię jego wybrykami. Na wsi to nieoceniona 242 23| przez panią Przełęska o jego chorobie umysłowej, byli 243 23| przeciwnikiem uświadamiania ludu w jego nadobniejszej połowie.~- 244 24| przez panią Przełęska o jego chorobie umysłowej, byli 245 24| przeciwnikiem uświadamiania ludu w jego nadobniejszej połowie.~- 246 25| kryzysu gospodarczego, zatem jego następcą musi być gabinet 247 25| Macedońskiego i innych". Poprzednia jego praca zatytułowana "Precz 248 25| takiego dzieła patrzeć na jego upadek... Prawda, panie 249 25| na resztę towarzystwa w jego łodzi.~- Przepraszam państwa - 250 25| prezydenta Rzeczypospolitej, by w jego imieniu prosić pana o przyjęcie 251 25| nowy gabinet i stanąć na jego czele.~Dyzma niepewnym ruchem 252 25| Pomału złożył list. Na jego twarzy malowała się troska.~- 253 25| który cieszy się nie tylko jego, lecz całego społeczeństwa 254 25| spojrzeniem obrzucał obecnych. Zza jego ramienia patrzyły rozwarte 255 25| pochylając głowę, uścisnął jego rękę.~- Zechce pan premier 256 25| nam, obywatelom państwa i jego sługom.~Za przykładem wojewody 257 25| oczywiście obraził się, że wbrew jego wskazówkom zmarnowali Bank 258 25| wpłynęła głównie kwestia jego uczuć, miłości dla mojej 259 25| zwracał uwagi, nie zauważono jego ironicznej miny. Żorż przysłuchiwał 260 25| wrzasnął Ponimirski i jego blada twarzyczka chorowitego 261 25| okrzesania! Przyjrzyjcie się jego mużyckiej gębie i jego prostackim 262 25| się jego mużyckiej gębie i jego prostackim manierom! Skończony