Part
1 Ded | ubogim cnotliwy uczynek chcę na wieczność dać. Przeto już
2 Ded | znamienitszego daru, ale iż na ten czas, dla mojej żądze]
3 Ded | teraz ku czci a sławie na potem twojej, Marchołta,
4 FrI | Fragment I]~Gdy Salomon był na stolcu ojca swego Dawida,
5 FrI | przychodzącego od wschodu słońca, na obliczu żadnego i grubego,
6 FrI | oboje przed nim, społem na się patrzając. A wzrost
7 FrI | jakoby u osła, włosy jakoby na koźle, obów nóg jego była
8 FrI | ostre a smrodliwe jakoby na grzbiecie u wieprza, brodę
9 FrI | pałce miała krótkie, mając na nich żelazne pierścienie,
10 FrI | Król Salomon weźrzawszy na nie rzekł:~Którzyście wy
11 FrI | Salomon odpowiedział: Jesli mi na wszytko będziesz odpowiedał,
12 FrI | rzecz jest biały czepiec na głowie niewieściej.~Marchołt
13 FrI | kędy syt może być; ~tamo na to mieśce ma ić.~Gdzie mu
14 FrI | który swą krowę doi, ~ten na targu nie postoi.~Najada
15 FrI | przyrodzeniu:~Marchołt: Obrus na nici rozebrany, ~na kądziel
16 FrI | Obrus na nici rozebrany, ~na kądziel może być obrócony.~
17 FrI | Salomon: Rzodkiew dobra jest na gody, ~ale smrodliwa jest
18 FrI | strzały w czas, ~który strzela na gęsty las.~Salomon: Kto
19 FrI | A jesli dom wątły bywa, ~na ziemię się rad urywa.~Takież
20 FrI | sięgał.~Marchołt: Który na wyższym siedle posadzon
21 FrI | wolej dać, ~nauczył się na dalszy czas odkładać.~Salomon:
22 FrI | nigdy nie gardź.~[Marchołt:] Na co stać trzebieńca, tym
23 FrI | Nie wszytcy mogą być godni na wszytko. [Marchołt:] Kto
24 FrI | Próżno jest psa starego na powrozie więzać,~gdy tego
25 FrI | Kto prosi przyjaciele na kolacyją, a nie ma ich czym
26 FrI | słuszno, by go z mantyką na żebranie puścić.~[Salomon:]
27 FrI | swego miłowana.]~[Marchołt: Na piersiach jest biała jako
28 FrI | jest biała jako gołębica, na rzyci czarna i włochata
29 FrI | wszędy.] ~[Salomon:] Gdy się na cię gniewa twoja żona, nie
30 FrI | psa siodłano, ale iżby go na łańcuchu więziono.~[Salomon:]
31 FrI | żałował.~[Marchołt: Dosyć jest na słabego, kto słabego ciągnie] ~[
32 FrI | Salomona rzekli Marchołtowi]~[Na to Bononias, syn Joady,
33 FrI | się od oblicza króla? - Na to król Salomon rzecze: -
34 FrI | wychodzą, tym niżej schodzą. - Na to król Salomon rzecze: -
35 FrI | człowieka tyś jest, który na koniu siedzisz zewnątrz,
36 FrI | koński jest głowa kania, na którym siedzisz. - Wtedy
37 FrI | Marchołt: - Ojciec mój jest na swym polu i chcąc zagrodzić
38 FrI | teraz opłakuje brzemienność.~Na to Salomon rzecze: - Skąd
39 FrI | jego wzięła i położywszy na placku przypiekła na ogniu
40 FrI | położywszy na placku przypiekła na ogniu i tobie zjeść dała,
41 FrI | natenczas był w kuchni; placek na głowę rzuciła. Ja zasię
42 FrI | gdzie chce Bóg, deszcz pada.~Na to Salomon uśmiechnąwszy
43 FrII| do Jeruzalem doprowadzon na pałac jako mocny i bogaty
44 FrII| Marchołtowa, imieniem Floscemia, na przykazanie królewskie nalała
45 FrII| czysty z mleka upiekła i na mleko włożyła, a tak Marchołta
46 FrII| postawiwszy garniec z mlekiem na ziemię, zjadł placek a onym
47 FrII| zmęczony o czucia, położył się na swym miescu. Tedy Marchołt,
48 FrII| proszę cię, nie powiadaj na. mię, ani memu bratu Bufridowi,
49 FrII| roztropnością przyszedł na dwór królewski, a gdy słońce
50 FrII| wstawszy z łożnice, siadł na swym stolcu. -Tedy, [z]
51 FrII| wnić do łożnice, wstąpił na garniec mleka i padłby był,
52 FrII| krzywe golenie, i kulała na obiedwie nogi, a oblicze
53 FrII| co skarżysz swą siostrę!~Na to Marchołt powstawszy rzekł: -
54 FrII| odjęte dziedzictwo.~Fudaza na to rzecze: - Nie będzie
55 FrII| poprawię się. Ale przysięgam na Boga i na moc jego, jesli
56 FrII| Ale przysięgam na Boga i na moc jego, jesli mnie nie
57 FrII| małpo! Co możesz powiedzieć na człowieka, który nie zgrzeszył?~
58 FrII| Marchołt na stole królewskim wypuścił
59 FrII| wypuścił myszy z rękawa swego~Na odwieczerzy dnia, gdy nadeszła
60 FrII| rękaw szaty swojej, albowiem na dworze króla Salomona był
61 FrII| króla trzymał świecę, stojąc na dwu łapach przed wszystkimi,
62 FrII| łoża myślił, jakoby wejść na dwór królewski, tak by go
63 FrII| szatą, i tak wybrał się na dwór królewski. Którego
64 FrII| śliny z ust twoich chyba na gołą ziemię. - Pałac zaś
65 FrII| Marchołt splunął na oblicze łysego~Gdy zaś Marchołta
66 FrII| że nie było gołej ziemi, na którą mógłby splunąć, zebrał
67 FrII| ustach i z całej siły plunął na czoło człowieka łysego.
68 FrII| nóg królewskich i skargę na Marchołta uczynił.~Salomon: -
69 FrII| zanieczyściłem lecz użyźniłem, na płoną bowiem ziemię nawóz
70 FrII| nawóz kładziemy, aby się na niej żyźnie rodziło.~Salomon: -
71 FrII| przykazałeś, bym nie pluł chyba na gołą ziemię? Ujrzałem głowę
72 FrII| za gołą ziemię, splunąłem na nią. Nie winieneś się gniewać,
73 FrII| muchy bardziej rzucają się na głowę tego łyska niż na
74 FrII| na głowę tego łyska niż na głowy inne, pokryte włosami,
75 FrII| dlatego lecą ku łysej głowie.~Na to rzekł łysy wobec króla: -
76 FrII| miecz a rozetnijcie dziecię na połowę, a niechaj każda
77 FrII| człowieczej i człowiekowi dana na dobre wspomożenie i na rozkosz,
78 FrII| dana na dobre wspomożenie i na rozkosz, i na lubość. Abowiem
79 FrII| wspomożenie i na rozkosz, i na lubość. Abowiem niewiasta
80 FrII| niej: - Wiesz; co się stało na dworze królewskim?~A ona
81 FrII| onej drugiej też połowicę.~Na to niewiasta odpowiedziała: -
82 FrII| możesz; a radź im, iżby na to nie przyzwalały, ale
83 FrII| cicho a roztropnie wszedł na dwór króla Salomona i siadł
84 FrII| Salomona i siadł w kącie na pałacu, ona niewiasta mnimając,
85 FrII| tak wszytki gromadą szły na pałac króla Salomona.~ ~
86 FrII| jako ony niewiasty weszły na pałac przed obliczność króla
87 FrII| króla Salomona~I przyszły na dwór króla Salomona, jakoby
88 FrII| tak wielkiego zebrania?~Na to jedna, która była miedzy
89 FrII| odpowiedział: - Pomazał mię Pan Bóg na królestwo izraelskie, a
90 FrII| mogę czynić wolej mojej?~Na to ona niewiasta odpowiedziała: -
91 FrII| czynić sprawiedliwość? ~Na to Salomon rozgniewawszy
92 FrII| niewiasta miała siedm mężów.~Na to Salomon uśmiechnąwszy
93 FrII| niewieścią. Złość grzechów pada na nie. Jako ostra a kamienna
94 FrII| a nie dziw, iż nierady na męża patrzą.~A gdy to tak
95 FrII| Ślepy, głuchy a niemy ma być na czas, który w pokoju chce
96 FrII| wyskoczywszy Marchołt z miasta, na którym siedział, rzekł do
97 FrII| sromieżliwa. Jako słońce na wysokości, tako cudność
98 FrII| stałość wieku. Słupy złote na spodku śrzebrnym są mocne
99 FrII| niewiasty. Fundament wieczny na opoce mocnej jest przykzanie
100 FrII| a rozmnoży rodzaj wasz na wiek wieków!~-A gdy wszytki.
101 FrII| Marchołt, jakoby jakie zwierzę; na czterzech nogach począł
102 FrII| niedźwiedzią; a buty swoje na nogach opak obrócił i jął
103 FrII| obrócił i jął łazić po mieście na czterzech nogach jakoby
104 FrII| w piec. A Marchołt leżał na twarzy u progu i spuściwszy
105 FrII| oczy; patrz w moją rzyć!~Na to król zawstydzony rzekł
106 FrII| Schwyćcie go i zaprowadźcie go na szybienicę!~A gdy był jęt
107 FrII| dać, iżbych był obieszon na tym drzewie, które ja sobie
108 FrII| żądasz. Mnie to za mało stoi, na którym drzewie będziesz
109 FrII| swoim pod gardłem, iżby go na tym drzewie obiesili, które
110 FrII| Potem Marchołt był wiedzion na szubienicę~Tedy słudzy jąwszy
111 FrII| lesiech pytając go: - Chcesz na tym drzewie wisieć? A on
112 FrII| odpowiedział: - Nie chcę.~- A na tym chcesz? - Nie chcę.~
113 FrII| mogli żadnego drzewa naleźć, na którym by Marchołt chciał
114 FrII| mieszkał w pokoju.~A potem na ostatku insza figura znamionuje.~
|