| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Jan z Koszyczek [przeklad] Rozmowy, Które Mial Król Salomon Madry... IntraText CT - Text |
|
|
|
|
[Fragment I] Gdy Salomon był na stolcu ojca swego Dawida, pełen mądrości i bogactw, uźrzał niektórego człowieka, imieniem Marchołta, przychodzącego od wschodu słońca, na obliczu żadnego i grubego, ale barzo wymownego. A żona jego była z nim, która była barzo straśliwa i głupia; które gdy Salomon kazał przed się przywieść, tedy stanęli oboje przed nim, społem na się patrzając. A wzrost Marchołtów był krótki, mały a miąszy, głowę miał wielką, czoło szyrokie, czyrwone a zmarszczone, uszy kosmate a zwieszone do pół lica, oczy miąsze a płynące, wargę spodnią mało niejako u wałacha, brodę smrodliwą a kosmatą jakoby u kozła, ręce jakoby klocki palce krótkie a wiąsze, nogi okrągłe, nos miąszy a garbaty, wargi wielkie a wiąsze, oblicze jakoby u osła, włosy jakoby na koźle, obów nóg jego była chłopska a barzo gruba, skóra jego kosmata a błotna, suknia jego krótka telko do lędźwi, nogawice jego fałdowne, odzienie jego farby barzo grubej. Żona też jego była malutka a barzo miąsza, z wielkimi cyckami, włosy jej były jakoby szczeciny, brwi wielkie, ostre a smrodliwe jakoby na grzbiecie u wieprza, brodę jakoby u kozła, uszy jakoby u osła, oczy pochmurne a płynące, wzrok wężowy, ciało czarne a zmarszczone, cycki sinie jakoby ołów, pałce miała krótkie, mając na nich żelazne pierścienie, nozdrze oboje, wierzchnie i spodnie, miała nieboga barzo wielkie; goleni krótkie a miąsze, a kosmate jakoby i u niedźwiedzia; suknia jej była kosmata a rozerwana. Król Salomon weźrzawszy na nie rzekł: Którzyście wy a skądeście, a który jest rodzaj wasz? Marchołt odpowiedział: Powiedz ty nam drzewiej swój rodzaj i ojców twoich, tedy ja też powiem tobie rodzaj nasz. Salomon: Ja jestem ze dwunaście rodzajów prorockich: Judas porodził Fares, Fares porodził Ezron, Ezron porodził Aram, Ara porodził Aminadab, Aminadab porodził Naazon, a Naazon porodził Salmon, Salmon porodził Boos, a Boos porodził Obet, Obet porodził Izai, Izai porodził króla Dawida, Dawid porodził króla Salomona, a ja jestem król Salomon. Marchołt też odpowiedział: Ja jestem ze dwunaście rodzajów chłopskich: Chłoptas porodził Gruczoła, Gruczoł porodził Rudka, Rudek porodził Rzygulca, a Rzygulec porodził Kudmieja, Kudmiej porodził Mózgowca, Mózgowiec porodził Łypia, Łyp porodził Potyrałę, Potyrała porodził Kuchtę, a Kuchta porodził Trzęsiogona, Trzęsiogon porodził Opiołkę, Opiołka porodził Warchoła, a Warchoł porodził Marchołta, a ja jestem Marchołt. A żona moja jest ze dwunaście rodzajów kurewskich: Kudlicha porodziła Pomyję, a Pomyja porodziła Wardęgę, Wardęga porodziła Przepołudnicę, Przepołudnica porodziła Wieszczycę, Wieszczyca porodziła Leżuchnę, Leżuchna porodziła Niewtyczkę, Niewtyczka porodziła Chwycichę, Chwycicha porodziła Mędygrałę, Mędygrała porodziła Suwalankę, Suwalanka porodziła Nasiemkłę, Nasiemkła porodziła Powaliszkę, a toć jest Powaliszka, żona moja. Salomon rzekł: Słyszałem, iżeś wielomowny a chytry, aczkolwieś chłop a gruby, przeto gadajwa się; ja ciebie będę pytał, a ty mi odpowiedaj. Marchołt odpowiedział: Ten ci pirwej rad poczyna, który żadnie i źle śpiewa. Salomon odpowiedział: Jesli mi na wszytko będziesz odpowiedał, tedy cię wielkimi bogactwy ubogacę a będziesz znamienity w moim królestwie. Marchołt: Obiecuje. zdrowie lekarz, gdyż nie ma mocy, a w tym jest łgarz. Salomon: Dobrzeciem rozsądził miedzy dwiema swowolnyma niewiastoma, które w jednym domu udawiły dziecię. Marchołt: Gdzie są sprawy, tam bywa słuchanie, gdzie są niewiasty, tam bywa swarzenie. Salomon: Pan Bóg dał mądrość w uściech moich, gdyż nie masz mnie równego po wszytkiej ziemi. Marchołt: Ten, który złe sąsiady miewa, o swej chwale przed wszytkimi śpiewa. Salomon: Rad zły ucieka, choć go nikt nie goni. Marchołt: Kiedy koziełek bieży zawodem, tedy się mu bieli pod ogonem. Salomon: Dobra niewiasta a cudna jest okrasa mężowi swemu. Marchołt: Garniec mleka napełniony dobrze ma być przed kotką strzeżony. Salomon: Niewiasta mądra buduje sobie dom, ale szalona zbudowany kazi rękami. Marchołt: Garniec dobrze wypalony lepiej trwa niźli namoczony. A kto dobre dobrym roztwarza, rad się czystego napija i jeszcze powtarza. Salomon: Niewiasta, która się Boga boi, będzie chwalona. Marchołt: Kotka, która dobrą skórę ma, będzie obłupiona. Salomon: Niewiasta sromieźliwa ma być miłowana. Marchołt: A mleko ubogiemu ma być pożądano. Salomon: Kto kiedy niewiastę mocną najduje? Marchołt: A kota kto u mleka wiernego widuje? Salomon odpowiedział: Żadny. Marchołt: Takież ci niewiastę rzadko. Salomon: Niewiasta cudna a poczliwa ma być szanowana nad wszytki ine znamienitsze dary. Mar chołt: Niewiasta ciała tłustego rada dawa żywota swojego. Salomon: Cudna rzecz jest biały czepiec na głowie niewieściej. Marchołt odpowiedział: Pisano jest: Nie są takie rękawy jako kożuch cały. Często pod białym czepcem bywa mól niemały. Salomon: Kto sieje złość, będzie żął nędzę. Marchołt: Który człowiek plewami sieje swoję rolą, taki nędzę będzie żął i swoję niewolą. Salomon: Nauka i mądrość ma być w uściech ludzi świętych. Marchołt: Osieł, kędy syt może być; tamo na to mieśce ma ić. Gdzie mu jedna noga tyje, tamo drugą w ziemię bije. Kędy kaka, tam bywa gnój, a gdzie siuśka, tam bywa zrój. Kędy lega, tam się kruszy, z ciężkością się z ziemie ruszy. Salomon: Niechaj cię kto iny chwali. Marchołt: Kiedy się ja będę ganił, nie będzieć mię żadny chwalił. Bo ktokolwiek się sam gani, bywa chytry i mierżony. Salomon: Nigdy nie jedz wiele miodu. Marchołt: Kto pczoły rad podrzazuje , ten swój palec oblizuje. Salomon: W duszę złą nie wnidzie duch mądrości. Marchołt: Kiedy ty klin bijesz w drewno, zawsze się strzeż tego pewno, być nie wypadł z drzewa tego a nie wybił oka twego. Salomon: Trudno się tobie przeciwić niewoli. Marchołt: Wół, który się przeciwi, ma dwa razy bit być iżby w jarzmie powolniej oraczowi mógł ić. Salomon: Nauczaj syna twego z młodości ucząc go dobrze działać. Marchołt: Ten, który swą krowę doi, ten na targu nie postoi. Najada się mleka dosić, nie potrzeb mu go z targu nosić. Salomon: Wszelki rodzaj obraca się ku swemu przyrodzeniu: Marchołt: Obrus na nici rozebrany, na kądziel może być obrócony. Salomon: Cokolwie wie sędzia sprawiedliwy a prawdziwy, to mówi. Marchołt: Biskup, który jest milczący, jest jako wrotny siedzący. Salomon: Cześć ma być dawana mistrzowi, a miotły się ma być bano. Marchołt: Kto maże gębę sędziemu, ten wyschnienie działa osłowi swemu. Salomon: Człowiekowi bogatemu a mocnemu, a wodzie nawalnej nie przeciw się. Marchołt: Sęp dlatego łupi ptaka, iżby go zjadł nieboraka. Salomon: Polepszmy się z tego, cochmy niewiadomie zgrzeszyli. Marchołt: Kiedy ty dupę ucierasz, zaż co inego w ten czas działasz? Salomon: Łagodną mową nie zdradzaj nikogo. Marchołt: Ten się z chytrością najada, który jedzącego pozdrawia. Salomon: Z człowiekiem zwadliwym nigdy nie miej towarzystwa. Marchołt: Sprawnie tego jedzą świnie, który się miedzy otręby winie. Salomon: Wiele jest tych, co sromu nie mają. Marchołt: Wiele ich z ludźmi mieszkają, którzy się psom przyrównają. Salomon: Wiele tych, którzy swym dobrodziejom oddawają złość za dobroć. Marchołt: Kto cudzemu psu chleba dawa, żadnej zapłaty nie uznawa. Salomon: Nie jest prawdziwy przyjaciel, który niedługo trwa w przyjacielstwie. Marchołt: Niedługo się gówno kurzy, które w cielęcej dupie burzy. Salomon: Rozmaite przyczyny wymyśla, który się z przyjacielem rozstać chce. Marchołt: Niewiasta, która nie chce przyzwolić, mówi, by miała krostawą rzyć. Salomon: Mowa królewska ma być nieodmienna. Marchołt: Który wilka w pługu wodzi, rychło k teskności przychodzi. Salomon: Rzodkiew dobra jest na gody, ale smrodliwa jest do rady. Marchołt: Ten, który rzodkwie pożywa, rad obiema końcoma rzyga. Salomon: Nie chce się powiedać, kiedy nikt nie chce słuchać. Marchołt: Nie najduje ten strzały w czas, który strzela na gęsty las. Salomon: Kto odwraca słuch swój od ubogiego, taki gdy będzie wołał, Pan Bóg go nie wysłucha. Marchołt: Próżno już przed sędzią ma ten płakać, który się drzewiej nie chciał uznać. Salomon: Powstań a wiej, wietrze północny i wietrze południowy, a wiej po ogrodzie moim, a będą płynąć wonności jego. Marchołt: Kiedy wiatr z północy wieje, wysoki dom się tedy chwieje. A jesli dom wątły bywa, na ziemię się rad urywa. Takież kto ma w goleniach bolenie, taki nie ma zdrowia, ale częste cirpienie. Salomon: Śmierci a ubóstwa nigdy nie taj. Marchołt: Komu się wrzód w goleni włoży, zawsze się mu boleść mnoży. Salomon: Kiedy siędziesz za stołem bogatego, tedy patrzaj pilno, co przed cię położą. Marchołt: Wszelka posługa brzuchowa do brzucha wchodzi i w brzuchu się chowa. Salomon: Gdy siędziesz u stołu, patrzaj, by ty pirwej w misę nie sięgał. Marchołt: Który na wyższym siedle posadzon bywa, taki pirwego miesca nabywa. Salomon: Kiedy mocniejszy zwycięży mdlejszego, tedy bierze wszytko imienie jego. Marchołt: Z tym kot rad mieszka we zgodzie, kto mu się da lizać po brodzie. Salomon: Czego się zły człowiek boi, to rado przychodzi nań. Marchołt: Ten się sam zdradza i zniszczeje, który, źle czyniąc, ma dobrą nadzieję. Salomon: Leniwy dla zimna nie chciał orać, potem będzie żebrał, a nie będzie ten, kto by mu co dał. Marchołt: Temu, który ma nagą rzyć, nie trzeba mu się przed złodziejmi kryć. Salomon: Pilność czyni mistrza przyjemnego. Marchołt: Do czego się ręce zwyczają, do tego rady zawsze sięgają. Salomon: Ludzie zwadliwi a swarliwi mają być od towarzystwa ludzkiego odłączeni. Marchołt: Pani gniewliwa, dym i panewka dziurawa, ta troja rzecz, jest skaza domowa. Salomon: Każdy człowiek ma być miłowan dla Boga. Marchołt: Jesli tego miłujesz, kto cię nie miłuje, ty swą miłość tracisz, a on z ciebie błaznuje. Salomon: Gdy co przyjacielowi możesz dać dziś, nie mówże mu: jutro przydź. Marchołt: Kto nie ma dobrej wolej dać, nauczył się na dalszy czas odkładać. Salomon: Człowiek, który się upija winem, ten nie chowa czasu w mówieniu. Marchołt: Ktokolwiek ma sytą rzyć, trudno ją ma zatworzyć. Rada się mu dupa puka, gdy mu w brzuchu barzo buka. Salomon: Wiele ludzi bogactw żądają, aczkolwie w ubóstwie mieszkają. Marchołt: To zawsze jedz, cokolwie masz, coć zostanie, to też schowasz. Salomon: Wiele jest ludzi, co w ubóstwie trwają, a wszakże z żonami mieszkają. Marchołt: Nędzny człowiek chleba nie miał, wszakże sobie psa nabywał. Salomon: Odpowiedaj głupiemu podług jego głupości, aby go nie miano za mądrego. Marchołt: Co opoka usłyszała, to dębowi powiedała. Salomon: Gniew nie ma miłosierdzia; przeto kto w gniewie mówi, źle czyni. Marchołt: Nie łaj przyjacielowi twemu, gdy się rozgniewasz, byś tego nie żałował, gdy się z nim zjednasz. Salomon: Nie mówią prawdy usta nieprzyjacielskie. Marchołt: Ten, który cię nie miłuje, on cię zawsze prześladuje. Salomon: Śpi, pókić się chce. Marchołt: Po tym ci leniwego znać, który nie śpi, kiedy by miał spać. Salomon: Nasycenichmy, podziękujmyż Panu Bogu. Marchołt: Śpiewa drozd, a sojka świegoce, niejednako śpiewa syty z tym, któremu się jeść chce. Salomon: Jedzmy i pijmy, bo wszytcy zemrzemy. Marchołt: Tako rychło łaczny umiera jak syty, któremu się dupa otwiera. Salomon: Kiedy człowiek chrzypie, tedy nie może mówić. Marchołt: Kiedy pies poczyna kakać, w ten czas nie może szczekać. Salomon: Już się żywot napełnił, pódźmy spać. Marchołt: Choć to działasz albo to, choć ci kto co daje, nie zachcewać się nigdy spać, gdy się brzuch [nie naje.] [Salomon:] Małego daru, któryć dawa ubogi przyjaciel, nigdy nie gardź. [Marchołt:] Na co stać trzebieńca, tym darzy sąsiadkę.] [Salomon:] Nie chodź ze złym człowiekiem a zwadliwym, byś nie podjął czego złego albo szkody dla jego. [Marchołt:] Nigdy pczoła umarła nie daje miodu. [Salomon:] Jesli z człowiekiem chytrym albo złośliwym uczynisz przyjacielstwo, barziej ci się będzie przeciwić,. niż udzieli ci pomocy.] [Marchołt]: Cokolwiek wilk czyni, wilczycy się podoba.] [Salomon:] Kto nie wysłuchawszy rzeczy drzewiej odpowieda, taki ukazuje się głupim. [Marchołt:] Gdy cię kto szczypie, podciągnij nogę swoją.] [Salomon:] Wszelkie zwierzę miłuje sobie równego. [Marchołt: Gdzie się trafi koń parszywy, szuka sobie równego i wzajem drapie i pociera jeden drugiego.] [Salomon:] Ten człowiek dobrze czyni swej duszy, który jest miłosierny. [Marchołt:] Próżno tego człowieka karać, który się sam nie chce uznać. [Salomon:] Kto się chroni wilka, rad się styka ze lwem. [Marchołt: Od złego do złego, od kucharza do piekarza.] [Salomon:] Wystrzegaj się, by kto czego złego nie uczynił; a jeslić kto źle uczyni, ty mu zasię nie czyń. [Marchołt:] Milczącego człowieka i też cichej wody zawsze się strzeż, pókiś żyw, tako wynidziesz [z] szkody. [Salomon:] Nie wszytcy mogą być godni na wszytko. [Marchołt:] Kto nie ma konia, ten niechaj chodzi piechotą, kto imienia nie ma, żyw ma być robotą. [Salomon: Chłopię stuletnie będzie przeklinane.] [Marchołt:] Próżno jest psa starego na powrozie więzać, gdy tego dla swej woli nie będzie mógł strzymać. [Salomon: Miernie mającemu będzie dano i będzie miał w obfitości.] [Marchołt:] Kto prosi przyjaciele na kolacyją, a nie ma ich czym uczcić, słuszno, by go z mantyką na żebranie puścić. [Salomon:] Biada mężowi dwojakiego serca i dwiema drogoma chodzącemu. [Marchołt: Kto dwiema drogoma chce chodzić, musi porwać rzyć albo portki.] [Salomon:] Z obfitości serdecznej usta rady mówią. [Marchołt: Z pełności brzucha tryumfuje rzyć.] [Salomon: Dwa woły równo ciągną w jednym jarzmie.] [Marchołt: Dwie żyły równo biegną do jednej rzyci.] [Salomon: Niewiasta cudna ma być przez męża swego miłowana.] [Marchołt: Na piersiach jest biała jako gołębica, na rzyci czarna i włochata jako kret.] [Salomon: W pokoleniu Juda jest zbytnia myśl moja, a Bóg ojca mego ustawił mię księciem ludu swego.] [Marchołt:] Obrus bywa z kądziele pewnie. [Salomon:] Potrzeba niegdy przypędza człowieka ku grzeszeniu. [Marchołt: Wilk jęty i w łańcuch posadzon albo kaka, albo gryzie.] [Salomon: Dość by mi było czci doczesnej, a ono Bóg cały świat podał władaniu mojemu.] [Marchołt:] Nie może tyle nikt szczenięciu dać, ile raz może ogonem margać. [Salomon: Kto późno k stołu przychodzi, nie dostaje jadła.] [Marchołt: Zbytecznik nigdy nie może być wszędy.] [Salomon:] Gdy się na cię gniewa twoja żona, nie bój się, abowiem tyś jest mężem, ona niewiasta. [Marchołt: Miękkiemu owczarkowi wilk nie osra kudłów.] [Salomon: Nie przystoją głupiemu słowa układne.] [Marchołt:] Nie słyszano to nigdy, aby psa siodłano, ale iżby go na łańcuchu więziono. [Salomon:] Karz a chlustaj syna twojego; póki młody jest, a córce nie dopuszczaj też swojej woli. [Marchołt:] Kto całuje jagnię, kocha też barana.] [Salomon: Wszystkie ścieżki zmierzają ku jednej drodze.] [Marchołt: Do jednej rzyci zmierzają wszystkie żyły [Salomon:] U dobrego męża dobra bywa niewiasta. [Marchołt: Po dobrej kolacyji dobre bywa gówno, które depcą nogami; tak i złe niewiasty winny być deptane.] [Salomon: Potrzebna rzecz jest niewiasta cudna podle męża swego.] [Marchołt:] Potrzebna rzecz jest konew piwa dobrego podle pragnącego. [Salomon:] Barzo słusza cudny miecz podle boku mego. [Marchołt:] Takież też gromada drew podle mego płotu. [Salomon: Im jesteś większy, tym bądź we wszystkim pokorniejszy.] [Marchołt: Dobrze jedzie, kto z równymi jedzie.] [Salomon:] Syn mądry uwesela ojca, ale syn swowolny jest smętek matce swojej. [Marchołt:] Niejednako śpiewa smętny i wesoły. [Salomon:] Kto skąpie sieje, skąpie będzie żął. [Marchołt:] Im więcej mróz zimnem ściska, tym więcej nagi od zimna piska. [Salomon:] Cokolwiek czynisz, wszystko czyń z poradą, a potem tego nie będziesz żałował. [Marchołt: Dosyć jest na słabego, kto słabego ciągnie] [Salomon:] Wszystkie rzeczy mają swój czas. [Marchołt:] Od dzisia dnia do jutra wół zająca goni, a wżdy go nie może doścignąć, ugonić. [Salomon:] Jużem się teraz umęczył, odpoczniemy. [Marchołt:] Jać jeszcze przez długi czas nie opuszczę gadania, aza u ciebie nabędę imienia. [Salomon:] Jać już teraz dalej nie mogę. [Marchołt:] Jesli, królu, nie możesz już się ze mną gadać, tedyś już zwyciężon, a coś ty obiecał, toż daj!
[Poborcy Salomona rzekli Marchołtowi] [Na to Bononias, syn Joady, i Zabus, przyjaciel króla, i Adonias, syn Abdy, którzy przybyli z daniami, rzekli do Marchołta: - Nie będziesz ty wcale trzecim w królestwie pana naszego, lecz będą ci wydarte twe złe oczy z twojej niegodziwej głowy. Albowiem bardziej ci się godzi leżeć ze świńmi pana naszego, niż być wyniesionym czcią jakową. Marchołt im rzekł: - Cóż się przylepia do rzyci, jeśli nie wiechcie? Przecz król zezwala? - Wtedy Wentur i Benadach, i Benadchar, Benesia, Bena, Benanudab, Benthaber, Achinadai, Achimaab, Bomia, Josefus Semes i Sarner, dwunastu naczelników królewskich, rzekli: -. Przecz ten błazen obraża pana króla naszego? Dlaczego nie rozbija się go kułakami, dlaczego wychłostanego kijami nie wyrzuca się od oblicza króla? - Na to król Salomon rzecze: - Nie tak ci będzie, ale dobrze syt niech będzie odpuszczon w pokoju! - Wtedy Marchołt odchodząc rzecze ku królowi: - Dosyć cierpię. Co rzekłeś, ja zawsze mówić będę: Gdzie nie ma prawa, tam nie ma króla.]
[Król Salomon, gdy wracał z łowu, wejrzał w dom Marchołtów Król więc pewnego dnia, z łowcami swymi i łajami psów, z łowu jadąc przypadkiem koło domu Marchołta, zwrócił tam konia swego i pochyliwszy głowę w progu zapytał, kto jest wewnątrz. Marchołt odpowiedział królowi: - Wewnątrz jest człowiek cały i połowa, i łeb koński, i im wyżej wychodzą, tym niżej schodzą. - Na to król Salomon rzecze: - Cóż to jest, co mówisz? - Marchołt odpowiedział: - Owo całym człowiekiem jam jest doma siedząc; połową człowieka tyś jest, który na koniu siedzisz zewnątrz, a wewnątrz zaglądasz pochylon, łeb zaś koński jest głowa kania, na którym siedzisz. - Wtedy Salomon rzekł: -A kto są ci, co wchodzą i schodzą? - Marchołt odpowiedział i rzekł: - Ziarna bobu gotujące się w garnku. Salomon: Gdzie jęst twój ociec i twoja matka, twój brat i twoja siostry? Marchołt: - Ojciec mój robi w polu dwie szkody z jenej. Matka moja czyni sąsiadce swej to, czego jej więcej robić nie będzie. Brat zaś mój, siedząc za domem, zabija to, co znajdzie. Siostra moja opłakuje w łożnicy śmiech łoński. Salomon: Co to wszystko znaczy? Marchołt: - Ojciec mój jest na swym polu i chcąc zagrodzić ścieżkę, co przez pole biegnie, wtyka w nią tarninę, a ludzie przechodzący dwie ścieżki robią z jednej, a - tak czyni z jednej dwie szkody. Matka maja zamyka oczy umierającej sąsiadce, czego jej więcej robić nie będzie. Brat zaś mój siedzi za domem w słońcu i trzymając przed sobą skóry; bije .wszy, ile ich tylko znajdzie. Siostra zaś moja łońskiego roku pokochała niejakiego młodzieńca i wśród igraszek, śmiechów, miękkich uścisków i pocałunków, z czego się wtenczas śmiała, teraz opłakuje brzemienność. Na to Salomon rzecze: - Skąd ci to przyszła ta chytrość twoja? Marchołt odpowiedział: - Czasu Dawida, ojca twego, gdym był dziecięciem, lekarze twego ojca dnia pewnego dostali sępa dla przyrządzenia lekarstwa, a gdy członki jego niepotrzebne wyrzucili, Bersabea, mać twoja, serce jego wzięła i położywszy na placku przypiekła na ogniu i tobie zjeść dała, mnie zasię, którym natenczas był w kuchni; placek na głowę rzuciła. Ja zasię placek, krwią sępa polany, zjadłem. I stąd ci, jak, mniemam, przyszła chytrość moja, jako i tobie ze zjedzenia serca sępa mądrość. Salomon: - Niech Pan Bóg strzeże! W Gabata ukazał mi się Bóg i napełnił mię mądrością. Marchołt: - Ten ci wydaje się mądry, który samego siebie uważa za głupca. Salomon: - Zaliś nie słyszał, jakie bogactwa dał mi Bóg? A nadto i samą mądrość. Marchołt: - Słyszałem. Wiem bowiem, że tam, gdzie chce Bóg, deszcz pada. Na to Salomon uśmiechnąwszy się rzecze: - Ludzie moi czekają mię za domem, nie mogę dłużej zostać z tobą, lecz powiedz matce twej, by od najlepszej, jaką ma, krowy przysłała mi garniec mleka, a sam garniec niech ma przykrywkę od tej samej krowy, a ty mi go przynieś! Marchołt rzecze: [U]czynię, coś rozkazał, byś tym mlekiem jedno piąt sobie nie pomazał.
|
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License |