|
PIEŚNI
NABOŻNE
PORANNA
Kiedy ranne wstają zorze,
Tobie ziemia, Tobie morze.
Tobie śpiewa żywioł wszelki,
Bądź pochwalon, Boże wielki!
A człowiek, który bez miary,
Obsypany Twymi
dary,
Coś go
stworzył i ocalił,
A czemuż by
Cię nie chwalił?
Ledwie oczy
przetrzeć zdołam,
Wnet do mego Pana
wołam,
Do mego Boga na niebie,
I szukam Go koło
siebie.
Wielu snem śmierci
upadli,
Co się wczora
spać pokładli
My się jeszcze
obudzili,
Byśmy Cię,
Boże, chwalili.
O NARODZENIU PAŃSKIM
Bóg się rodzi, moc
truchleje,
Pan niebiosów
obnażony;
Ogień krzepnie,
blask ciemnieje,
Ma granice
Nieskończony.
Wzgardzomy - okryty
chwałą,
Śmiertelny - Król
nad wiekami!...
A Słowo Ciałem
się stało
I mieszkało
między nami.
Cóż, Niebo, masz nad
ziemiany?
Bóg porzucił
szczęście twoje,
Wszedł między
lud ukochany,
Dzieląc z nim
trudy i znoje.
Niemało
cierpiał, niemało.
Żeśmy
byli winmi sami.
A Słowo
Ciałem się stało
I mieszkało
między nami.
W nędznej
szopie urodzony,
Żłób mu
za kolebkę dano!
Cóż jest, czym
był otoczony?
Bydło,
pasterze i siano.
Ubodzy, was to
spotkało
Witać Go przed
bogaczami!
A Słowo
Ciałem się stało
I mieszkało
między nami.
Potem i króle
widziani:
Cisną się
między prostotą,
Niosąc dary
Panu w dani:
Mirrę, kadzidło i złoto.
Bóstwo to razem zmieszało
Z wieśniaczymi ofiarami!...
A Słowo
Ciałem się stało,
I mieszkało
między nami.
Podnieś
rękę, Boże Dziecię,
Błogosław
ojczyznę miłą,
W dobrych radach, w
dobrym bycie
Wspieraj jej
siłę swą siłą,
Dom nasz i
majętność całą,
I Twoje wioski z
miastami.
A Słowo
Ciałem się stało
I mieszkało
między nami.
NA PROCESJĄ BOŻEGO CIAŁA
Zróbcie mu miejsce, Pan
idzie z nieba,
Pod przymiotami ukryty
chleba!
Zagrody nasze
widzieć wychodzi
I, jak się dzieciom
Jego powodzi.
Otocz Go wkoło,
rzeszo wybrana,
Przed Twoim Bogiem zginaj
kolana!
Pieśń
chwały Jego śpiewaj z weselem,
On Twoim Ojcem, On
przyjacielem.
Nic dosyć
było to dla człowieka,
Że na
ołtarzu codzień go czeka:
Sam ludu Swego
odwiedza ściany,
Bo nawyki
bawić między ziemiany.
Uścielajcie Mu
kwiatami drogi,
Którędy
Pańskie iść będą nogi!
Okrzyknijcie to na
wszystkie strony:
"W środku
nas idzie Błogosławiony!"
Straż przy nim
czynią Anieli możni,
Nie
przystępujcie blisko, bezbożni!
Obyście
kiedyś i wy poznali,
Jakiegośmy tu Pana dostali!
On winy nasze
darować lubi,
Jego się
wsparciem ten naród chlubi.
W domu i w polu
daje nam dary,
Serc tylko naszych
żąda ofiary.
Niesiemy ci je,
Boże, niesiemy!
Dawaj nam
łaski, sercać dajemy.
I tej zamiany między stronami
Niebo i ziemia będą świadkami.
My nie słyszymy, jak nam niebiosy
Odpowiadają swemi odgłosy.
PODCZAS
PRACY W POLU
Boże, z Twoich rąk żyjemy,
Choć na ziemi pracujemy!
Z Ciebie plenność miewa rola,
My zbieramy z Twego pola.
Wszystko Cię, mój Boże, chwali!
Aleśmy i to poznali,
Że najmilszą Ci się zdała
Pracującej ręki chwała.
Co rządzisz ziemią i Niebem,
Opatrz dzieci Twoje chlebem,
Ty nam daj urodzaj złoty,
My ci dajem trud i poty.
Kiedyś przyjdziem na godzinę,
Gdy kończąc ziemską gościnę,
Z Łazarzem, po naszym zgonie,
Odpoczniemy na Twem łonie.
O POGODĘ
Dosyć, Boże, deszcze lały!
Twoje się dzieci zebrały,
Proszą od ciebie pogody:
Błyśnij słońcem, spłyną
wody!
Spojźrzyj na niwy zgubione,
Na sługi Twoje strwożone,
Wróć plon, który nas posili,
Ażebyśmy Ci służyli.
O DESZCZ
Ciebie, Boże, lud Twój wzywa!
Grozi głodem oschła niwa.
Niecił tylko Pan chmurom rzecze,
A obfity deszcz pociecze.
Wzrusz się dla nas, Ojcze miły,
Dzieci Twe Cię obstąpiły.
Jeżeliśmy łaski godni,
Masz chleb w
ręce, a my głodni.
PRZY
GRZEBANIU UMARŁYCH
Zmarły
człowiecze, z tobą się żegnamy;
Przymij dar smutny,
który ci składamy!
Trochę na grób
twój porzuconcj gliny
Od twych
przyjaciół, sąsiadów, rodziny.
Powracasz w
ziemię, co matką twą była;
Teraz cię strawi, niedawno żywiła.
Tak droga każda, którą nas świat wodzi,
Na ten ubity gościniec wychodzi.
Niedługo, bracie, (albo siostro) z tobą
się ujźrzemy,
Juźeś tam doszedł, my jeszcze idziemy.
Trzeba ci było odpocząć po biegu!
Ty wstaniesz, boś tu tylko na noclegu.
Boże! ten zmarły w domu Twym przebywał,
U stołu Twego jadał, Ciebie wzywał,
Na Twej litości polegał bezpieczny,
Daj duszy jego odpoczynek wieczny!
WIECZORNA
Wszystkie nasze dzienne sprawy
Przyjm litośnie, Boże prawy!
A gdy będziem zasypiali,
Niech Cię nawet sen nasz chwali.
Twoje oczy obrócone
Dzień i noc patrzą w tę stronę,
Gdzie niedołężność
człowieka
Twojego ratunku czeka.
Odwracaj nocne przygody,
Od wszelakiej broń nas szkody,
Miej nas wieczmie w Twojej pieczy,
Stróżu i Sędzio człowieczy!
PSALM XCI
Bonum est
confiteri Domino
Ten Psalm ma
tytuł w Hebrejskim: Psalm Pieśni w dzień Sabbatu.
Jest niepewnego Autora i czasu. Traktuje zaś: o Opatrzności, o
stworzeniu, o krótkiem szczęściu niezbożnych a długiem
sprawiedliwych.
Jakże to dobrze wyznawać Pana
Najwyższej chwały i mocy!
I litość jego wysławiać z rana,
I prawdę jego
wśrzód nocy.
Grając ci, Panie, na arfie złotéj,
Pienia połączę wdzięczności;
Patrząc na dziwne rąk Twych roboty,
Serce mi skacze z radości.
Jakże są wielkie Twe dzieła, Panie!
Jakże głębokie Twe myśli!
Szalony człowiek nie zważa na nie,
A głupi próżno
je kryśłi.
Gdy się
nieprawość wzniesie, jak trawa,
Błyśnie na chwilę i padnie;
Twoja zaś, Boże najwyższy, sprawa
Na wieki światem tym władnie.
Oto Twój, Panie, przeciwnik zginie,
Zginie, kto z Tobą
nie radzi,
Ni się
postrzeże, jak w złej godzinie
Pomsta go Twoja
wygładzi.
Jak jednoroziec
głowę mą wzniosę,
Dojdę starości
zgrzybiałéj,
Twojej litości
będę pił rosę,
Pełen i wieku i chwały.
Z pogardą na me wrogi spojźrzałem,
Bo względów byli nie
warci,
Potym wieść
tylko o nich słyszałem:
Że własną
złością potarci.
Jak palma, kwitnie
mąż sprawiedliwy
Wzrośnie wraz z
cedrem Libańskim,
Kwitnie, bo go sam
Bóg szczepił żyw
I na przysionku
wzrósł Pańskim.
A kiedy dojdzie
pory sędziwéj,
Nic z swej
żywości nie straci;
Iść
będzie, głosząc, że Bóg prawdziwy
Każdemu za swe
odpłaci.
|