|
Szlacheckie sądy składały się z
ziemstw i grodów. Ziemstwo składało się z sędziego, podsędka
i pisarza; ci trzej sędziowie obierani bywali na sejmikach powiatowych; na
wakujące stallum obierali ziemianie trzech kandydatów, a król jednego z
nich, który mu się podobał, konfirmował. Na taką
elekcją podkomorzy zwoływał szlachtę; i często tak się
trafiało, iż nim się wszystka szlachta dowiedziała o
złożonym sejmiku, tymczasem już było po elekcji, co
się trafiało wtenczas, kiedy ten, który się starał o
urząd, miał wielu nieprzyjaciół, a przyjaznego podkomorzego.
Zaszłe manifesta o ukradziony sejmik nic nie ważyły, jak skoro
król JM. oddał komu przywilej, chyba kiedy protestacje zaskoczyły
podpis królewski, to do drugiej przystępowano elekcji, co się bardzo
rzadko trafiało, choć ukradkowe sejmiki bardzo często
bywały.
Sędzia, podsędek i pisarz mieli wszyscy
równe vota decisiva; lecz który między tymi trzema był czynniejszy,
ten dawał pospolicie ton drugim dwom swoim kolegom. Jeżeli który z
tych trzech sędziów zachorował albo znajdował się pod
procesem, albo umarł blisko nadchodzącej sądów kadencji, że
czas nie wystarczał do elekcji innego, upadała kadencja sądów;
przeto często się i gęsto po powiatach wydarzało, że
nie bywało sądów ziemskich po roku i po kilka lat. W takowym
niedostatku sprawiedliwości szlachta udawała się do sądów
grodzkich, jeżeli gatunki spraw pozwalały. Sądy albowiem
grodzkie nie podlegały takowemu defektowi.
Jeżeli sędzia grodzki dla procesu, choroby
lub śmierci nie mógł sądów odprawować, starosta miał
moc dać ten urząd na czas albo i na zawsze innemu; jeżeli
zaś starosta umarł blisko kadencji sądów grodzkich, wtenczas w
powiecie takowym nie było żadnych sądów. Lecz ta pauza
niedługo trwała, bo starostwa, jako łakome rzeczy, prędko
po jednym zmarłym do drugiego żyjącego rąk
przechodziły; i mający łaskę u dworu niemal na duszy nieboszczyka
sztafety po wakujące starostwo wyprawiali. Sądy ziemskie miały
kadencje swoje dwa, a w niektórych ziemiach trzy razy do roku: od dwóch
kadencji zwane były półroczkami.
Sądy grodzkie odprawimy się wszędzie
cztery razy do roku. Jednej formy oficjalistów nie miały wszędzie; w
województwach poznańskim i kaliskim tylko były trzy grodzkie
sądy, w Poznaniu jedne, w Kaliszu drugie; tych sędziowie nazywali
się surogatorami, byli subalternami generała wielkopolskiego i sami
tylko mieli votum decisivum; pisarze zaś ich tylko votum consultivum.
Wszakże kiedy pisarz miał więcej oleju w głowie niż
pan surogator, dysponował sentencją. W Wschowie były trzecie
grodzkie sądy, dependujące od starosty, nie od generała; w
Wschowie sprawujący jurysdykcją grodzką nie nazywał
się surogatorem jak w Poznaniu i Kaliszu, ale grodzkim sędzią;
miał także pisarza przydanego cum voto consultivo. Sądy ziemskie
z postanowienia swego były wyższe od grodzkich i mocja, czyli
apelacja, powinna była iść od sądów grodzkich do ziemskich;
ale grody nigdy nie słuchały tych stopniów; choć kto
zakładał mocją od dekretu grodzkiego do ziemstwa, gród nigdy jej
nie zanotował, lecz odesłał prosto do trybunału, dając
przyczynę z powszechnego axioma prawnego: "Par super parem non habet
potestatem", a tym pokazując się w władzy równym
sądowi ziemskiemu. Sprawy niemal wszystkie też same odbywały
się w grodach co i w ziemstwach, wyjąwszy sprawy o dziedzictwo i
zastawę dóbr, które należały do samego ziemstwa.
Palestra taż sama służyła sądom
ziemskim co i grodzkim: inkwizycji słuchanie należało do
komorników ziemskich, burgrabiów i subdelegatów grodzkich. W kryminalnych atoli
sprawach sami sędziowie z komornikami obowiązani byli zatrudniać
się inkwizycją. Lecz w innych, mniejszej importancji sprawach
najwięcej wyznaczali do słuchania inkwizycji subdelegatów, którymi
zazwyczaj bywali ludzie młodzi, cienkie dochody mający, a zatem na
obrywczą czuwający, więc inkwizycji słuchali z faworem
więcej dającej stronie, a kiedy z każdej strony inny był
wyznaczony subdelegat, to każdy swoją stronę starał
się jak najdyskretniej opisać, a przeciwną obwinić, chyba
że mu mało dała albo nic, to wtenczas pisał prawdę bez
ogródki podług zeznawania świadków. Mieli też i drugi sposób
naznaczeni do słuchania inkwizycji oficjalistowie, aby prócz
należącej im ze skrzynki porcji, zyskali od strony jaki czerwony
złoty: przyprowadzonych świadków zbywali niedostatkiem czasu.
Więc kiedy ten, co miał wyprowadzać inkwizycje, przyszedł
raz i drugi do słuchacza, a ten się mu wymawiał, iż ma
pilniejsze interesa, porozumiawszy rzeczy musiał sięgnąć do
kieszeni, ułatwić datkiem czas, którego brakowało, niżeli z
świadkami dzień jeden i drugi albo i trzeci ekspensować się
w mieście na żywność. A skoro mu w rękę
wsadził co dobrego, natychmiast pan oficjalista czas znalazł i
świadków ekspediował.
W województwach mazowieckich, małopolskich i
ruskich komplet sędziów grodzkich był większy niż w
opisanych dopiero wielkopolskich i nomenklatura inna. Tu pierwszy sędzia
nazywał się podstarostą; drugi sędzią grodzkim; trzeci
jak wszędzie pisarzem, z tą różnicą, iż w jednych
województwach pisarz miał votum consultivum, w drugich decisivum.
|