|
Trzecia fundacja nowa, przedtem w Polszcze nie znana,
ukazała się w Warszawie około roku 1749 panien kanoniczek.
Fundatorką tych panien była Zamoyska, ordynatowa wdowa. Kupiła
dla nich Marienwil i kilka wiosek za Wisłą; w środku tego
Marienwilu (który jest jak rynek warszawski opasany z trzech stron kamienicami,
a z czwartej murem) wymurowała kaplicę porządną do
nabożeństwa. Dwa chóry ustanowiła tych panien: jeden
wyższy, drugi niższy. Panny wyższego chóru powinny być
wysokiego urodzenia, mają pensji rocznej po sto czerwonych złotych i
wszelkie wygody, jadają u jednego stołu; jest wszystkich
dwanaście. Panny niższego chóru powinny być szlachcianki, acz
mniej znacznego urodzenia, biorą pensji rocznej po sześćset złotych,
mają osobny stół, wygody pomiarkowańsze, obowiązków
więcej nad pierwsze i jest ich tylko sześć. Wszystkie
chodzą do chóru, który odprawują w języku polskim mową
głośną, nie śpiewaniem, na jutrznią w nocy nie
wstawają, odbywając ją z rana o godzinie szóstej. Wolno im na
miasto wyjeżdżać, do czego mają karety, i te tylko
służą wyższemu chórowi, albo wychodzić pieszo, które
są w niższym chórze. Wszystkie, wychodząc za fortę,
biorą pozwolenie od ksieni z wyznaczeniem godziny, na którą powrócić
do klasztoru powinny. Na żadnych balach i widowiskach publicznych
znajdować się im nie godzi. Mężczyzn wolno im
przyjmować za fortę do sali na to naznaczonej; które zaś są
w leciech podeszłe, mogą takie wizyty przyjmować w swoich
stancjach, biorąc pozwolenie od ksieni, miarkującej rozsądkiem
między osobą przyjmującą i oddającą wizytę
takowe pozwolenie. Ksieni może zawsze, kiedy chce, przyjąć
wizytującego mężczyznę do własnych pokojów swoich.
Ksieni, obrana z wyższego chóru, jest
dożywotnia i ta tylko jedna zaraz po swojej elekcji czyni szlub
czystości, w czym nie ma żadnej przykrości, gdyż
ksienią nie obierają, tylko taką, która już dobrze na
piąty krzyżyk lat zajechała. Inne kanoniczki szlubów
czystości nie czynią, bo i owszem tej fundacji miała koniec
fundatorka ułatwienie zamęścia damom wysokiego urodzenia a szczupłej
fortuny. Lecz ten koniec nie ma skutku, cisną się tam damy z
znacznymi posagami i urodą niepoślednią, chcące
prędzej na publicznym miejscu wynaleźć męża do swego
upodobania niż w kącie domowym. Są też drugie i niezgrabne,
i w lata podeszłe, którym stracona do zamęścia nadzieja
podała ten sposób dewocji, jakążkolwiek jeszcze otuchę do
pozyskania męża zostawujący; i takie są to niby zarody na
przyszłą pannę ksienią.
Ale żadnej podupadłej fortuny nie masz,
chyba w dolnym chórze. Krój sukien i strój głowy jest taki jak innych dam
świeckich. Idąc do chóru, kładą na kornet welum białe
kitajkowe i na plecy płaszcz długi błękitny, także
kitajkowy. Kolor sukien dwoisty tylko: biały lub czarny. Kapelanów i
kaznodziejów zażywają z różnych klasztorów albo świeckich
księży. Rząd ekonomiczny sprawują przez jednego szlachcica
pensjonowanego, który ma rezydencją swoją za murem tuż przy
klasztorze z inną czeladzią służącą - i nazywa
się komisarzem. Aspirantki do tego zgromadzenia powinny
szlachetność swoję wywieść do wyższego chóru z
ośmiu, a do niższego ze czterech herbów. Która trudność
podobno jest największą przyczyną, że się tam
żadna z domów podupadłych nie znajduje, bo w Polszcze, gdzie
częste ognie i rewolucje wojenne niszczą archiwa publiczne,
żadnego opatrzenia nie mające, ciężki jest wywód
ośmiorakiego szlachectwa nawet wielkim panom.
Rozumiem, żem nie zbłądził od
materii, podciągając pod tytuł pobożności szpital,
Montem Pietatis i fundusz dla panien kanoniczek, bo miłość
bliźniego, z której pochodzi litość nad nędznymi, jest
fundamentem pobożności chrześcijańskiej. A lubo fundacja
panien kanoniczek nie ściąga się do nędznych osób, to
się dzieje przypadkiem, który często przewraca dobre zamiary. Intencja
jednak fundatorki była, uważywszy ją ściśle, poratowanie
nędznych osób. Nie masz bowiem nędzniejszego stanu jak panny wysoko
urodzonej, a bez posągu.
O bractwach to jeszcze mam przydać, iż te
miały prócz nabożeństwa szczególnego, każdemu bractwu z
osobna służącego, jednę powinność
powszechną, to jest, iż zmarłym braciom i siostrom
zasłużonym asystowali do pogrzebu z świecami i chorągwiami
darmo, tym zaś, którzy nie byli w bractwie albo, choć byli, nie mieli
w nim zasług, asystowali za rekwizycją i zapłatą.
Opisawszy pobożność w
pryncypalniejszych jej częściach i widoczniejszych, obracam pióro
moje do innych zwyczajów, które także poniekąd - przynajmniej z
dobrej intencji - należały do pobożności.
|