|
Mamy wiadomość z Ewangelii, że
Chrystus, narodzony w stajni, złożony był in praesepio. Praesepe
znaczy w polskiej mowie żłób. Jasła zaś zowią się
zagrody pod żłobem, gdzie słomę na podściel pod konie
służącą kładą; mówią się też
jasia, kiedy w oborach, w których bydło stawa, nie masz żłobów,
tylko w takie zagrody, z deszczek zrobione, kładą dla bydła
słomę i sypią sieczkę. Ten, co pierwszy wymyślił
jaselka, o których niżej będę pisał, rozumiał, że
żłób i jasła są imiona jednę rzecz znaczące,
tę samę, co słowo łacińskie praesepe, przeto lalkom
swoim i fraszkom dziecinnym, którymi wyrażał Narodzenie Chrystusowe,
nadał imię jasełka. Które kiedy nastały do Polski, nie
wiem, jak jednak pamięcią zasięgam, we wszystkich
kościołach byty używane; obchodzono je tak jak groby
wielkopiątkowe, lubo mało co ludzie stateczni, tylko najwięcej
matki, mamki i piastunki z dziećmi, studenci z dyrektorami i młodzież
doroślejsza obojej płci, pospólstwo zaś drobne niemal wszystko.
Pomienione jasełka były to ruchomości
małe, ustawione w jakim kącie kościoła, a czasem
zajmujące cały ołtarz niżej i wyżej po bokach, tylko
jednę mensę ołtarzową nie zaprzątnioną sobą
zostawując dla odprawowania mszy świętej wolną.
Była to w pośrodku szopka mała na
czterech słupkach, daszek słomiany mająca, wielkości na
szerz, dłuż i na wyż łokciowej; pod tą szopką
zrobiony był żłobek, a czasem kolebka wielkości
ćwierćłokciowej, w tej lub w tym osóbka Pana Jezusa z wosku albo
z papieru klejonego, albo z irchy lub płótna konopiami wypchanego
uformowana, w pieluszki z jakich płatków bławatnych i
płóciennych zrobione uwiniona; przy żłobku z jednej strony
wół i osieł z takiejż materii jak i osóbka Pana Jezusa ulane lub
utworzone, klęczące i puchaniem swoim Dziecinę Jezusa
ogrzewające, z drugiej strony Maria i Józef stojący przy kolebce w
postaci nachylonej, afekt natężonego kochania i podziwienia
wyrażający.
W górze szopki pod dachem i nad dachem aniołkowie
unoszący się na skrzydłach, jakoby śpiewający:
"Gloria in excelsis Deo". Toż dopiero w niejakiej
odległości jednego od drugiego pasterze padający na kolana przed
narodzoną Dzieciną, ofiarujący mu dary swoje: ten masła
garnuszek, ów syrek, inny baranka, inny koźlę; dalej za szopą po
obu stronach pastuszkowie i wieśniacy; jedni pasący trzody owiec i
bydła, inni śpiący, inni do szopy śpieszący,
dźwigający na ramionach barany, kozły; między którymi
osóbki rozmaity stan ludzi i ich zabawy wyrażające: panów w karetach
jadących, szlachtę i mieszczan pieszo idących, chłopów na
targ wiozących drwa, zboże, siano, prowadzących woły,
orzących pługami, przedających chleby, szynkarki różne
trunki szynkujące, niewiasty robiące masło, dojące krowy,
Żydów różne towary do sprzedania na ręku trzymających i tym
podobne akcje ludzkie.
Gdy zaś nastąpiło święto
Trzech Królów, tedy przystawiano do tych jasełek osóbki pomienionych
świętych, klęczących przed narodzonym Chrystusem,
ofiarujących Mu złoto, myrrę i kadzidło, a za nimi orszaki
ich dworzan i asystencji rozmaitego gatunku: Persów, Arabów, Murzynów, laufrów,
masztalerzów prowadzących konie pod bogatymi siądzeniami,
słoniów, wielbłądów. Toż dopiero wojska rozmaitego gatunku:
jezdne i piesze, murzyńskie i białych ludzi, namioty porozbijane, na
koniec przez imaginacją, za związek rzeczy
występującą, regimenta uszykowane polskiej gwardii, pruskie,
moskiewskie, armaty, chorągwie jezdne, usarskie, pancerne,
ułańskie, kozackie, rajtarskie, węgierskie i inne rozmaite.
Na takie jasełka sadzili się jedni nad
drugich, najbardziej zakonnicy. Celowali zaś innych wszystkich
wielością i kształtnością kapucyni; a gdy te
jasełka, rokrocznie w jednakowej postaci wystawiane, jako martwe
posągi nie wzniecały w ludziach stygnącej ciekawości,
przeto reformaci, bernardyni i franciszkanie dla większego powabu ludu do
swoich kościołów jasełkom przydali ruchawości, między
osóbki stojące mięszając chwilami ruszane, które przez szpary, w
rusztowaniu na ten koniec zrobione, wytykając na widok braciszkowie
zakonni lub inni posługacze klasztorni rozmaite figle nimi wyrabiali. Tam
Żyd wytrząsał futrem pokazując go z obu stron, jakoby do
sprzedania, które nadchodzący znienacka żołnierz Żydowi
porywał. Żyd futra z ręki wypuścić nie chciał.
Żołnierz Żyda bił, Żyd, porzuciwszy futro,
uciekał. Żołnierz wydarte futro Żydowi przedawał
nadchodzącemu mieszczaninowi, a wtem Żyd skrzywdzony pokazał
się niespodzianie z żołnierzami i instygatorem, biorącym
pod wartę żołnierza przedającego futro i mieszczanina
kupującego.
Gdy taka scena zniknęła, pokazała
się druga, na przykład: chłopów pijanych bijących się
pałkami albo szynkarka tańcująca z gachem i potem od diabła
razem oboje porwani, albo śmierć z diabłem najprzód
tańcująca, a potem się bijące z sobą i w bitwie
znikające. To znowu musztrujący się żołnierze, tracze
drzewo trący i inne tym podobne akcje ludzkie do wyrażenia
łatwiejsze, które to fraszki dziecinne tak się ludowi prostemu i
młodzieży podobały, że kościoły napełnione
bywały spektatorem, podnoszącym się na ławki i na
ołtarze włażącym; a gdy ta zgraja, tłocząc
się i przymykając jedna przed drugą, zbliżyła się
nad metę założoną do jasełek, wypadał wtenczas
spod rusztowania, na którym stały jasełka, jaki sługa
kościelny z batogiem i kropiąc nim żywo bliżej nawinionych,
nową czynił reprezentacją, dalszemu spektatorowi daleko
śmieszniejszą od akcyj jasełkowych, kiedy uciekający w
tył przed batogiem jedni przez drugich na kupy się wywracali, drudzy
rzeźwo z ławek i z ołtarzów zskakując jedni na drugich
padali, tłukąc sobie łby, boki, ręce i nogi albo guzy i
sińce bolesne o twarde uderzenie odbierając.
Takowe reprezentacje ruchomych jasełków
bywały, prawda, w godzinach od nabożeństwa wolnych, to jest
między obiadem i nieszporami, ale śmiech, rozruch i tumult nigdy w
kościele czasu ani miejsca znajdować nie powinien. Dla czego, gdy
takowe reprezentacje coraz bardziej wzmagając się doszły do
ostatniego nieprzyzwoitości stopnia, książę Teodor
Czartoryski, biskup poznański, zakazał ich, a tylko pozwolił
wystawiać nieruchawe, związek z tajemnicą Narodzenia
Pańskiego mające. Po którym zakazie jasełka, powszedniejąc
coraz bardziej, w jednych kościołach zdrobniały, w drugich w
cale zostały zaniechane.
|