|
Rekreacje: W
biegu szkolnych nauk były dwa dni w każdym tygodniu studentom na
rekreacją, czyli rozerwanie umysłu pracą szkolną
utrudzonego; a te dni były wtorek i czwartek, i to nie zawsze całe,
lecz częściej po pół dnia, zaczynając od południa; w
maju niemal zawsze bywały całe te dnie na rekreacją studentom
oddawane; kiedy zaś po wtorku albo po czwartku następowało jakie
święto, to w takim przypadku nie dawano rekreacji, ażeby wiele
czasu naukom nie ujmować. Dlatego i rekreacje albo święta
zupełnie od nauki studentów nie uwalniały. Naznaczano pomierne pensa,
których trzeba się było nauczyć, i okupacją, którą w
czasie rekreacji lub święta trzeba było napisać; inaczej
gdy się pierwszego albo drugiego nie przyniosło do szkoły, po
wesołej rekreacji następowały płaczliwe pod batogiem
lamentacje.
Na rekreacją wychodzili studenci hurmem z
profesorami i dyrektorami, lecz niekoniecznie wszyscy; kto chciał, wolno
mu było zabawiać się w osobnej małej kompanii. Zabawy na
rekreacji zwyczajne były: piłka i palcat, których też zabaw
studenci i między szkołami, nim się zaczęła lekcja
szkolna, zażywali.
Piłka był to kłębek z wełny
albo z pakuł, tęgo po wierszchu niciarni osnuty, potem skórą
obszyty albo też niciarni różnego koloru w siatkę obszyty;
niektórzy kładli w sam środek piłki chrzęstkę
rybią lub cielęcą, dla lepszej sprężystości. Ta
piłka używana była dwojako: raz do trafiania nią w
rękę na ścianie wyciągnioną albo też do uderzania
o ziemię a łapania jej na powietrzu; drugi raz podczas rekreacji w
polu do wyrzucania jej na powietrze jak najdalej i uganiania się za
nią całymi partiami. Pierwsza igraszka piłką uczyła
trafności do celu ręcznym pociskiem. Znać jeszcze od owego czasu
wprowadzony ten zwyczaj do szkół, kiedy na wojnach proców, kamieni i
innych pocisków używano. Druga dawała gibkość ciału,
szybkość w bieganiu i sprawność w ręku chwytaniem puki
na powietrzu, która od jednego z lekka w miarę piersi podrzucona, a od
drugiego kijem z boku na ukos silno uderzona, tak się w górę
wysadzała, że jej na czas okiem dojrzeć nie można
było. Więc wszyscy tej strony gracze, ku której taż piłka
rzuconą była, z natężeniem oczów w górę i z
gotowością rąk pilnowali na piłkę na dół się
spuszczającą, gdzie im się ukaże. Skoro ją zoczyli,
tam szybkością jak największą, jeden drugiego
ubiegając, pędzili wszyscy na schwytanie piłki na powietrzu.
Jeżeli bowiem nie schwytana od żadnej ręki upadła na
ziemię, już była gra przegrana; która nie miała
żadnych zakładów ani stawek, tylko same słowne chluby z wygranej
albo śmiechy z przegranej. Takowa gra zwała się palant i
zabawiali się nią wraz z dziećmi dyrektorowie i profesorowie dla
agitacji.
Palcaty:
Drugą zabawą podczas rekreacji były kije, zwane palcatami, w
które pojedynkowali studenci dwaj a dwaj z sobą. Ten sposób wielce
był potrzebny dla stanu osobliwie szlacheckiego, jako wprawiający
młódź do zręcznego w swoim czasie użycia szabli, którą
nasi przodkowie na wojnach najwięcej dokazywali. Jakoż było
się czemu przypatrzeć, kiedy się dwaj dobrali do palcatów, bili
się aż do zmordowania, a tak sztucznie każdy się palcatem
swoim układał, zastawiając się ze wszelkich stron a oraz
wzajemnie adwersarza swoim przycięciem sięgając, że
żaden żadnego ani w gębę, ani w głowę, ani po
bokach nie mógł dosiągnąć. I tacy byli to już jak
metrowie do wprawiania i uczenia drugich. Co się trafiało i
między profesorami młodszymi, tak jezuitami, jak pijarami, że
się w kije arcyprzednio bili. Te tedy palcaty u studentów były w
najczęstszym używaniu nie tylko na rekreacjach, ale nawet i w samych
szkołach, nim nastąpiła godzina lekcji. Jeżeli był
który student bojaźliwy, że nie śmiał z drugim stanąć
do palcata, musiał taki wiele wycierpieć prześladowania i
urągania od całej szkoły, a nieraz i guzów po łbie albo
dęgów po plecach naobrywać.
|