|
Pijarowie na początku panowania Augusta III
jeszcze byli dosyć mali; w prostocie zakonnej chodząc podług
ustaw swojego patriarchy, świętego Józefa Kalasancjusza, nauczali
tylko dzieci mate katechizmu i pierwszych rudymentów łaciny,
kończąc szkoły swoje na retoryce. Przy małych dochodach
kwestowali publicznie jałmużnę; płaszczów zażywali
krótkich i czapek wykrawanych, tak jak dotąd zażywają mariani.
Lecz skoro Konarscy, trzej bracia rodzeni, dali imiona
swoje temu zakonowi, w którym po kilka razy kolejno byli prowincjałami, a
niemal ustawicznie w pierwszych kolegiach rektorami, będąc
ludźmi umysłu wysokiego chwycili się tych wszystkich
środków, które zakonowi ich wziętość, a im sławę
zjednać mogły. Najprzód tedy do szkół, przedtem małych,
tylko dla samych dzieci, przydali teologią i filozofią; potem
otworzyli konwikt dla paniąt; potem chwycili się nowych opinii
filozoficznych, które też dla zyskania większego faworu u niektórych
dam polskich pierwszej rangi w wielu księgach przełożyli na
polski język. Wymyślili oni pierwsi kalendarzyk polityczny, przedtem
w Polszcze nie znany, a za zjawieniem swoim pijarom wielki zysk i powab od publiczności
długo, póki nie spowszedniał i póki się takiż u jezuitów i
Grólla księgarza nie znalazł, przynoszący. Konarski zaś
najmłodszy z braci, pióro zakonne obróciwszy do materyj statystycznych,
którym wojował mocno przeciw liberum veto, zjednał sobie u pierwszych
panów, a mianowicie u familii Czartoryskich, wielką reputacją; po
Konarskich zaś, to nad instauracją publicznej edukacji, to nad
polityzmem pracujących, Samuel niejaki wsławił się wielce
amboną i nauką retoryki tak, iż miany był za najlepszego w
czasie swoim kaznodzieję, a kto się chciał pochwalić z
umiejętności krasomówskiej, dosyć mu było powiedzieć,
że słuchał retoryki pod Samuelem.
Ci tedy trzej Konarscy i czwarty Samuel byli
pierwszymi filarami, na których podniosła się w górę z
niskości swojej sława zakonu pijarskiego, której przydając
okrasy powierszchownej, zazwyczaj bardziej pospólstwo niż sama rzecz
wewnętrzna ujmującej, płaszczyki krótkie zarzucili, a
posprawiali sobie płaszcze długie. Żeby zaś utopić w
niepamięci takową stroju degeneracją, i swemu świętemu
fundatorowi w obrazach płaszczyk krótki przemalowali na długi; czapki
także grube, wykrawane poprzerabiali w piuski subtelne, a na te powsadzali
kapelusze z jedwabnymi kutasami, złotem przerabianymi.
Ten jednak wdzięk, nad skromność
zakonną występujący, nie trwał długo; albowiem razu
jednego nuncjusz ujrzawszy z okna dwóch pijarów, idących przez ulicę
z takimi kutasami, zawołanym do siebie nożyczkami kutasy
poobcinał, dawszy napomnienie: "Religiosi non debent sic incedere!"
Mieli i pijarowie dosyć między sobą szlachty,
o którą przy uczeniu szkół, równie jak jezuitom, nietrudno było;
przecięż przy wszelkim naśladowaniu jezuitów, wewnętrznym i
zewnętrznym, ich reputacja zawsze kilką esami mniej ważyła
od jezuickiej.
|