Part
1 Now | czarny na gębie, a jeszcze że był i dziobaty. Ano, jak się
2 Now | taki na twarzy bledziuśki był, taki zmizerowany, a te
3 Now | rozstaju, że tam mór kiedyś był i ludzie się od nagłej śmierci
4 Now | chował, i za niańkę tobie był, i za matkę także był, i
5 Now | tobie był, i za matkę także był, i piastował ciebie, nu,
6 Now | piastował, co by ty głupi był! I jak ja ciebie uczyć dał,
7 Now | nie na to, co by ty głupi był! A ty ze wszystkim głupi
8 Now | ucz, żeby ty głupim nie był, a czapkę to ja tobie inszą
9 Now | introligator bardziej jednak był poruszony tą sprawą, niż
10 Now | przymusem widocznym.~Zły był, że ta rozmowa toczyła się
11 Now | dopiero kiedy ten za progiem był, spuścił je na karty książki
12 Now | Chodzi o to.~żeby nie był obcym...~- O to chodzi? -
13 Now | jakby ja wielki bogacz był, wielki bankier, nu, to
14 Now | dobrodziej powiada, coby Żyd nie był obcy? Nu, i ja tak samo
15 Now | mu w oczach, ale uśmiech był gorzki, kolący...~- Mendel
16 Now | cały rozum- co by bez niego był, i jeszcze ten rozum będzie
17 Now | się teraz, niezmiernie, był zafrasowany; jedno z zadań
18 Now | Żydów biją!~Rozdrażniony był widocznie bardzo. Jego ospowata,
19 Now | coby z to dziecko człowiek był, coby nikt na niego nie
20 Now | Znały tego Żyda tak dawno, był usłużnym, dobrym człowiekiem.
21 Now | w wyjący motłoch.~Widok był tak przejmujący, że kobiety
22 Now | zbrużdżonej twarzy.~W tej chwili był to prawdziwy Gaon, co znaczy:
23 Now | nogi jak otwarty cyrkiel. Był tak wysoki, że zasłaniał
24 Now | iskry sypać się zdawały.~Był w tej chwili pięknym jak
25 Now | wynalazkiem naszym.~Tego dnia był u nas doktor, a ja biegałem
26 Now | stołki. Ale ojciec pochmurny był czegoś i gadać wiele z nim
27 Now | który teraz prawie ciągle był czegoś zły i smutny.~- Felek!
28 Now | żelazko z drugiej. Moździerz był rówieśnikiem moim. Kupił
29 Now | że lada czego stękasz...~Był kożuch, nie ma, ta i straszna
30 Now | otworzy...~Tego dnia znów był u nas pan doktor i znów
31 Now | spuszczoną głową. Cały ten dzień był ojciec bardzo wesół; ale
32 Now | w sklepiku i ogień taki był, że aż huczało w piecu.
33 Now | zupełnieśmy się zawiedli; kuferek był pusty. W kątku tylko, w
34 Now | Szczygłą, bo Felek ambitny był i nigdy mi o włos .przed
35 Now | orzechu dał. Prawda, że Felków był dziurawy, ale cały dzień
36 Now | moździerz i nasze żelazko, hałas był większy niż na Pociejowie.~
37 Now | Garnek żelazny też jeszcze był. aleśmy rzadko kiedy obiad
38 Now | znacznie wyższym, niźli był w istocie.~- Felek! - zawołałem. -
39 Now | wyciągam, żeby brzuch mniejszy był.~Wyciągnął się przede mną
40 Now | chleba fasować, żeby cicho był.~- E-e-e? - zapytałem niedowierzająco,
41 Now | biedaczysko! Z czegóż by on był gruby! - mówiła matka. -
42 Now | zapamiętam, na świecie zawsze był ojciec, matka i szkapa.
43 Now | kurtkach Piotruś zwłaszcza był jej ulubieńcom; po prostu
44 Now | porcięta i dalej do rzeki. Jaki był tryumfalny pochód! Chłopaki
45 Now | wolna zażywał- Człowiek to był już stary, wysoki i dobrze
46 Now | zapisze, bo wdowiec bezdzietny był.~Kiedyśmy się tak. oniemiawszy
47 Now | odszedł.~Dołek jeszcze nie był wybrany. Grabarz na glinę
48 Now | rozchlapywało się błoto, jaki taki był kontent, że w domu siedzieć
49 Now | ryżawej brody. Did nie stary był jeszcze, ale srodze ospą
50 Now | czernił się punkt ciemniejszy. Był to woźny, który widząc,
51 Now | się od stropu świecznika. Był to mężczyzna nie pierwszej
52 Now | prezesa i asysty jego. Prezes był zagłębiony w swoim fotelu,
53 Now | przewidzieć się dają. Temat był potoczysty i tak otarty
54 Now | panowie? Nikt zgoła! Rok był zły, chybiły żniwa, żyta
55 Now | rekryminacyj, owszem skłonny był je uważać wprost za wybieg
56 Now | bogactwa!~Mały Chwiedoś nie był zgoła pewny, czy panowie
57 Now | Benedyć i nie poczuł tego. Był on cały pochłonięty widokiem
58 Now | niepokojem. Wie on dobrze, jako był przyczyńcą do zjedzenia
59 Now | jarmark na Pyłypa dawno już był, dawno...~Obrońca nie przerywał
60 Now | właściwa.~Najbardziej zdumiony był woźny. Ten po prostu oczom
61 Now | gada, jakby prokuratorem był!"~Zakołysał się na fotelu
62 Now | oczu Benedycia.~Chłopak był w siódmym niebie. Ta indagacja
63 Now | zwróciły się teraz na niego.~Był to młody jeszcze, wysoki,
64 Now | bystre i chłodne.~Głos jego był metaliczny, suchy nieco;
65 Now | ciepłych, południowych blasków.~Był to jeden z tych mówców,
66 Now | Spełnioną została kradzież.~Był to punkt, na którym stanęli
67 Now | winy. Zakrzywiony patyk był istotnie tylko odmianą klucza,
68 Now | To świetne résume -- a był to jeden z najniebezpieczniejszych
69 Now | świeżym i równie chłodnym, jak był wtedy, gdy się zabierał
70 Now | długiej ręki, glos tylko był suchszy i twardszy.~Panowie
71 Now | niepogodzona sprzeczność; dotąd był ni dzień, ni noc; jakiś
72 Now | dzień, ni noc; jakiś ład był naruszony, jakiś porządek
73 Now | zamknięte, a zostały otwarte, to był to gwałt, było włamanie.~
74 Now | do większości przeszedł. Był to sąsiad i przyjaciel,
75 Obra| 1. PODŁUG KSIĘGI~ ~Był dzień jesienny, cały złoty
76 Obra| głowę.~W tej chwili więzień był pochylony nieco ku sztachetom;
77 Obra| na podwórze więzień znany był powszechnie pod nazwą Cygana.~
78 Obra| nodze.~Chłopak w chwilę był z powrotem.~- Co się tam
79 Obra| w twarz przeciw~pogoni.~Był straszny- Oczy jak pochodnie,
80 Obra| o łby grzmocił, kopał - był wściekły.~Aż go nasiedli
81 Obra| bębnił palcami po stole- Był on w położeniu arcydelikatnym.
82 Obra| coś powiedzieć. Przekonany był bowiem, że wydaje Cygana
83 Obra| przyznali.~Stąd uważany był za urzędnika prawdziwie
84 Obra| umarł. Właśnie podyktował był pan nadzorca powyższe słowa
85 Obra| nadzorca, który na chwilę był wybiegł, powraca i prosi
86 Obra| korytarz, w którego głębi był... "jeszcze jeden numer".
87 Obra| proszę łaski pani. wrzask był w korytarzu, że zwyciężyć
88 Obra| wciśniętą w kadłub głową.~Chłop był młody, trzydziestu lat może
89 Obra| nie miał, ale zniszczony był strasznie. Żarło go coś
90 Obra| na Osmólca tak, jakby mu był wdzięczny za to, że go przed
91 Obra| nie wielmożny pan, toby ja był ze wszystkim sierota!...~
92 Obra| się na niego Jakub, a tak był przejęty mistrzowskim wykonaniem
93 Obra| Co do pana nadzorcy, ten był promieniejący i poglądał
94 Obra| dzieliła, i przybladł nerwowo. Był wrażliwy i nie lubił scen
95 Obra| Onufra na kolana wyszedł był nieco z "frontu", znów się
96 Obra| wielki, wielki ciężar.~Widok był tak straszny, że mimo woli
97 Obra| wiernie pilnował, trzeźwy był, uczciwy i spokojny.~Co
98 Obra| na stół podał. Pan jego był w wytkowo złym humorze i
99 Obra| niósł, powiadał, że taki był letki jak ten snop omłócony...
100 Obra| mówi Dödöłi - gdyby tu~był inny.~- A co? W domu i to
101 Obra| nie myśli. Zaperzył się; był z tych, którzy się rozpalają
102 Obra| żeby interes rzetelnie był zrobiony. To trudno!~- Tak!
103 Obra| Inicjatorem pożyczki kubraka nie był sam: podsunął ją mimochodem
104 Obra| zważywszy, iż kandydat był zbyt źle odziany, aby się
105 Obra| gmach przy ulicy Złotej nie był jeszcze wykończony, a oddział
106 Obra| mnie razić przestało.~Lecz był jeszcze inny powód przewagi
107 Obra| więc ja kupuję. I dobrze. A był tam kapelusz aksamitny z
108 Obra| Amora. Zdaje się nawet, że był to jeden z powodów, który,
109 Obra| z czego. Przy więzieniu był ogródek, do którego wypuszczano
110 Obra| oświadczyny afektu. Jeśli afekt był podzielany, bogdanka przesyłała
111 Obra| zakochanego przychylną. Ale był to dopiero wstęp niejako,
112 Obra| wprowadził w użycie w Serbii, był Józiek Kamieniarz, kochanek
113 Obra| Kiedym weszła, korytarz był już pełny. Dwa okienka,
114 Obra| o mężczyznach tu mówię, był poruszony, niespokojny,
115 Obra| nawet przepis, że kto nie był w łaźni, ten jeść nie dostaje.
116 Obra| wywędrował, czy zgolą znany nie był, matkę wzięto do więzienia,
117 Obra| nawet - banalnym nieco.~Tam był świat cały sam w sobie,
118 Obra| bawełnianą chustkę na szyi, cały był osypany tabaką, mrużył oczy
119 Obra| syn! Od maleńkości pies był!... Adyć tu przychodził,
120 Obra| Powiada wielmożny sąd, że był kwas... Abo ja wiem czy
121 Obra| oślepł, to może i nie kwas był. Jak Bozię kocham...~Stara
122 Obra| już odcień tej śniadości był widny. Kiedym je wzięła
123 Obra| znaleźć nic godnego siebie. Był to subiekt niezmiernie dla
124 Obra| rzucałem matce węgle... A tam był pies, takie wielkie psisko...
125 Obra| winy karzesz!~Najstarszy był Żydek. Szczupły, czarnooki,
126 Obra| migotały pod żółtymi rzęsami. Był to typ prawdziwego "andrusa".
127 Obra| proszę wielmożnego pana". Był to dezerter z Osad, złapany
128 Obra| odpowiadali wcale na pytania. Był i taki, który wieszającą
129 Obra| świergotały wesoło, iż dzień był pogodny.~Stanęliśmy nareszcie
130 Wier| najmita.~ ~I nigdy wyraz nie był dalszym treści,~Jak w zestawieniu
131 Wier| jestestwie żywym.~ ~Rok ten był ciężki: ulewa smagała~Srebrnym
132 Wier| Pisarz zwykle chmurny był w urzędzie,~Przy tym - pytanie
133 Wier| patrzy.~Podszedł w milczeniu. Był gibszy i bladszy,~A łzy,
134 Wier| biją w pierś swą - nagą!~ ~Był to niedzielny poranek wiośniany.~
135 Dzie| większego trudno zucha,~Jak był Stefek Burczymucha,~- Ja
136 1 | A ucisk taki w powietrzu był całem,~Że mi głos omdlał,
137 1 | III~ ~Ranek był wczesny, srebrny, skowronkowy,~
138 1 | smętny,~Bo wschód posępny był i mgłami mętny.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~
139 1 | szliśmy dalej.~...Kraj był pusty~I czarny, jakby po
140 1 | piekieł. A taki nad nami~Był ucisk, taka głuchość i martwota,~
141 1 | rączyny~Po kąsek chleba, a ten był - jedyny.~ ~Tak z puchów
142 1 | moja mnie wywiodła,~Wzgórek był, wyspie podobny, nieduży,~
143 1 | szum mały,~Poznałem, iż był markietan, człek podły,~
144 1 | sprawy~Insze, bo szpieg był i przedawczyk krwawy.~ ~
145 1 | spoczynkiem były te momenty,~Bom był zmocowan dróg onych mozołem~
146 1 | żałość~I taki ludzki ból był w onym głosie,~I taki jęk
147 1 | onym głosie,~I taki jęk był, i taka omdlałość,~Że czułem,
148 1 | Brytan nie bronił wejścia - był zabity.~ ~A ja, com przeszedł
149 1 | krwi... O, bogdaj lepiej był zastygnął~I leżał jako powalona
150 1 | Panem,~Aby choć jeden z was był naleziony,~Który by całe
151 1 | i trwogi,~Który łkający był, a razem srogi.~ ~Kościół
152 1 | ten krzyk trwogi, którym był niesiony,~Na wzdychające
153 1 | brata.~Boś uczestnikiem był mojej boleści~Nad wielką
|