Part
1 Now | taki zmizerowany, a te oczy to mu się tylko świeciły
2 Now | tylko czapkę nacisnął, oczy pięścią zatkał i dalej do
3 Now | zleź ino! Niech cię moje oczy uwidzą!" On nic. Zapłakało
4 Now | sobie, to znów mu tam który oczy owym Cyganem wykluje, to
5 Now | skóra tylko a kości. A te oczy to mu się tak świeciły,
6 Now | dociska drewnianą śrubę prasy, oczy jego spod brwi gęstych,
7 Now | się co trapić, póki nogi i oczy starczą, póki i w ręku siła
8 Now | piwne, o złocistych blaskach oczy, długie, ciemne rzęsy i
9 Now | się uśmiecha, piwne jego oczy patrzą z melancholią jakąś.~
10 Now | bledszą jeszcze, wielkie oczy to rozszerzają się nad miarę,
11 Now | nową czapką, która mu na oczy wjeżdżała, stary o swoich
12 Now | dependenta wielkie swoje oczy i dopiero kiedy ten za progiem
13 Now | rzekł Mendel mrużąc siwe oczy - a czemu uni do lasa nie
14 Now | zegarmistrzowi i głęboko zajrzał mu w oczy.~- Nu, a ja z czego wyrósł?
15 Now | i wypił. Ja jeszcze i te oczy przyłożył, co już dobrze
16 Now | un piaskiem nie sypie w oczy temu Żydowi, bo Żyd obcy?
17 Now | kilka i znów siwe swoje oczy w połowie rzęsami przysłonił.~-
18 Now | Zachłysnął się. Poczerwieniał, oczy mu się zapaliły nagłym przypomnieniem.
19 Now | pochlebnie, ujmująco, siwe jego oczy patrzyły z przymileniem.~
20 Now | powiada? - pytał Żyd, a oczy już z aksamitnych stawały
21 Now | brodę wyrzucił do góry, oczy zmrużył.~- Pan dobrodziej
22 Now | bezdźwięcznie, pierś dyszała ciężko, oczy utkwione były w podłogę.
23 Now | wygładzało się. usta rozszerzały, oczy mrużyły i nabierały blasku.
24 Now | szeroko otwarł złote swoje oczy i zaczął je trzeć złożonymi
25 Now | odległość od siebie, małe bure oczy sypały iskry gniewa. Wylękły
26 Now | dziada. Jego wielkie, ciemne oczy pociemniały jeszcze i świeciły
27 Now | bluzie, którego wielkie oczy otwierały się coraz szerzej,
28 Now | izbę uchem błyskając w same oczy, gdy się do stancji wchodziło.
29 Now | uszach oberwie. Ale ojciec oczy w ziemię wbił. skubał wąsy.
30 Now | twarzy, zwieszał głowę, a oczy to mu się z siwych aż czarne
31 Now | wpółpodniesiona na łóżku, zapadłe jej oczy otwarte były szeroko.~-
32 Now | jej opadła na poduszkę, oczy się przymknęły.~Wyleciałem
33 Now | Idźcie!... Niech was moje oczy nie widzą!... Nie wy jedni
34 Now | naszej izby.~Matka zasłoniła oczy i zaczęła płakać.~Nim wieczór
35 Now | I przymknąwszy zoczone oczy szeptała :~- Za psie pieniądze
36 Now | go w łokieć, błysnęły mu oczy zmrużone jak kotu i pociągnął
37 Now | liczył pieniądze, Felkowi oczy latały za każdą dziesiątką.
38 Now | opróżnionej półce, spuścił oczy i na palcach do łóżka matczynego
39 Now | tak że i Felek pięścią oczy raz i drugi wytarł; aż rozciągnął
40 Now | jakby nagle kto makiem oczy jej posypał. A budziła się
41 Now | Struchleliśmy słuchając. Piotruś oczy na ojca wytrzeszczył i otworzył
42 Now | trzęsąc od śmiechu, aż jej oczy w tłustej twarzy~zupełnie
43 Now | sierotach myślę...~Zakryła oczy ręką i zaszlochała głośno.
44 Now | za mną Felek wycierając oczy kułakiem. Kilka dni minęło,
45 Now | ale widziałem, że mu się oczy zapaliły.~- Nastąp! Noga!
46 Now | powiekę szkapy, z bliska jej w oczy zajrzał.~Poruszył się Felek.
47 Now | ani w tę stronę, tylko oczy spuścił i wąsów szarpnął,
48 Now | Felka, a on patrzył na mnie; oczy robiły mu się coraz większe,
49 Now | wtedy płomień na twarzy, a oczy świeciły jej jak próchno.
50 Now | jakby sam nagle ożył, i oczy do tego czarnego krzyża
51 Now | zaraz wycierałem pięściami oczy, bo mi się okrutnie płakać
52 Now | siadł i szeroko otworzywszy oczy - słuchał.~Przeciągłe, ciche
53 Now | wypolerowana, twarz miał mięsistą, oczy blade, wypukłe, złotymi
54 Now | usta i bardziej zmrużone oczy, niż je miał pan ten. oglądający
55 Now | prokurator wypukłe swoje oczy na stół, gdzie jako dowód
56 Now | obrońca drgnął i spuściwszy oczy. pilniej jeszcze niż przedtem
57 Now | wyrazem, aż piękne, podłużne oczy prezesa niemal zupełnie
58 Now | swą postawę i spuściwszy oczy tak rzecz prowadził dalej:~-
59 Now | przyciskając je silnie do piersi; oczy mieli wytrzeszczone, otwarte
60 Now | Od kiedy go tu wpuścili, oczy jego chodziły kołem po suficie,
61 Now | szybkością błyskawicy spuszcza oczy i zaczyna silnie mrugać
62 Now | Z chlebem?... - Podnosi oczy, uśmiecha się. pokazuje
63 Now | coraz wyżej, coraz śmielej: oczy już nie z dołu w bok, ale
64 Now | wstęgi.~Panowie pospuszczali oczy: niechętnie przyjmowano
65 Now | owszem, ten i ów odwrócił oczy nie mogąc patrzeć na znędzniałe
66 Now | Ustim z głębokim spokojem.~Oczy pana adwokata błysnęły ciemnym
67 Now | sztywnie; szeroko otwarte jego oczy patrzyły w jakąś dalekość,
68 Now | podniósł ku oknu duże, modre oczy.~- Kozyrek!... Kozyrek heto ! -
69 Now | nim mowa. Szeroko otwarte oczy jego robią się coraz przezroczystsze,
70 Now | bródki, skromnie spuścił oczy i rzekł suchym, obojętnym
71 Now | zakołysały się głowy, poruszyły oczy, rozplotły złożone ręce,
72 Now | przechyla głowę w tył i mruży oczy.~Miecz ten wszakże nie zostawia
73 Obra| obracać gwiaździste swe oczy za tymi nędznymi postaciami,
74 Obra| wzrasta z dniem każdym, oczy kołowacieją i jakby zaokrąglają
75 Obra| na kapustę. Gorejące jego oczy, zrazu w czeluściach bramy
76 Obra| przeciw~pogoni.~Był straszny- Oczy jak pochodnie, twarz trupio
77 Obra| piersi i przymknął zagasłe oczy. Wszystkie muskuły jego
78 Obra| drżący z lekka głos jego i oczy, mgłą wilgotną zaszłe, pobudzały
79 Obra| fotela utkwił przerażone oczy w twarzy pana sekretarza.
80 Obra| usta otworzył, przy czym oczy jego odbywają szybki, sumaryczny
81 Obra| pana nadzorcy. W tej chwili oczy jego uspokajają się nieco,
82 Obra| nowicjuszem nie jesteś lub jeśli oczy twoje instynktem widzą,
83 Obra| gdy to "wielmożny" mówi, oczy jego biegają po twojej twarzy
84 Obra| cię w gardle, coś ci mgłą oczy zasłania. W pierwszej chwili
85 Obra| wzgardą, mrużąc ogniste oczy, aż zdławionym, hamowanym
86 Obra| drżeć zaczęła, przymknęła oczy i szukając ręką oparcia
87 Obra| na pięknym, białym czole. Oczy mu się paliły, krew podeszła
88 Obra| aresztancką czapkę bez daszka, oczy w podłogę wbił i zaczął
89 Obra| okrągłe, silnie wytrzeszczone oczy jego świadczyły o natężeniu
90 Obra| Osmólca, tylko jak w tuza oczy w "wielmożnego" wlepił,
91 Obra| siole bębnił; piękne jego oczy podnosiły się przy tym i
92 Obra| razy nosem, pięścią wytarł oczy, w których jakoś łez nie
93 Obra| niechęci- Po czym zaraz oczy wbił w ziemię i brwi nad
94 Obra| Tak zmyślny wyżeł patrzy w oczy panu, rychło powieką mrugnie
95 Obra| wielmożnemu" konwulsyjnym ruchem, oczy otwierały się coraz szerzej,
96 Obra| nic!~Zażył tabakę, zmrużył oczy, pociągnął nosem i tak mówił
97 Obra| Patrzę ja, wytrzeszczam oczy, nikogo w komórce nie ma,
98 Obra| złoceniem swych liter, przyciąga oczy ludzkie. Każdy prawie z
99 Obra| gminy. Nie mniej przyciąga oczy zegar, umieszczony w samym
100 Obra| Podniósłszy głowę pan radca oczy mruży i znad złotych okularów
101 Obra| wszystkich i raźno mruga oczyma. Oczy te są zimne, osłupiałe i
102 Obra| silniej trząść się zaczyna, oczy nieruchomieją i zachodzą
103 Obra| głowę, wytrzeszcza spłowiałe oczy, wyciąga jak żuraw szyję,
104 Obra| szeroko otwiera osłupiałe oczy. U drzwi, w gromadzie~głów
105 Obra| twarda i surowa bruzda; oczy jego zapalają się i gasną.
106 Obra| nie może im przecież tak w oczy powiedzieć.~Ale przemowa
107 Obra| całej siły. Coś mu żre oczy; słonego coś, gorzkiego...
108 Obra| jego, wypukłe i błyszczące oczy obiegają postać starego
109 Obra| czoła świecą małe, bystre oczy; rudawe, kędzierzawe włosy
110 Obra| zarastający podbródek zmruża bure oczy i celuje nimi w starego
111 Obra| Toć, chwała Bogu, każdy oczy ma, a nikt tak nimi człowieka
112 Obra| ramiona i jak mu u Probsta oczy zapadły, a twarz sczerniała
113 Obra| opada mu dolna szczęka, a oczy otwierają się coraz szerzej.~-
114 Obra| Kuntz Wunderli zmruża nagle oczy i kurczy się boleśnie, jakby
115 Obra| pięścią w kark lub między oczy; hałas sprowadzał strażnika,
116 Obra| wielmożnemu" śmiało w oczy patrzy. Upływa wreszcie
117 Obra| niskim, zachmurzonym czołem oczy małe, ponure, czasem jakby
118 Obra| drogi do ust, wszystkie oczy patrzą na nią z uwielbieniem,
119 Obra| odpowiada otwierając szeroko oczy, zadziwiona tym, iż ktoś
120 Obra| był osypany tabaką, mrużył oczy i uśmiechał się, drepcząc
121 Obra| jeszcze ostrzej świdrujące oczy. Podeszłam do niej prosto.
122 Obra| twarzy są jakby naprężone, oczy posępnych błysków pełne,
123 Obra| spod którego błyszczały jej oczy jasne i uśmiech dziecięcy.~
124 Obra| przemówiła ani słówka, tylko oczy jej nabierały wyrazu coraz
125 Obra| szeroko otwierają zadziwione oczy, i słuchając tych wszystkich
126 Obra| mocno ucierać nos palcami, a oczy rękawem. O gwizdaniu i spluwaniu
127 Wier| tektury,~Wielkie i smutne oczy wzniósł do góry~I myślał
128 Wier| Klasnęła w dłonie i w oczy mu patrzy.~Podszedł w milczeniu.
129 Wier| trwała do ostatka,~Zwróciwszy oczy smutne, pełne troski,~Na
130 Wier| płaczą...~Dziecko w ciemności oczy otwiera,~Czy czego nie zobaczą...~ ~.........................................~ ~"
131 Wier| wilgotnej, brudnej pleśni...~A oczy jego patrzą w okienko,~Czy
132 Dzie| uszy~Mroźnym śniegiem w oczy prószy,~Wichrem w polu gna!~
133 1 | twarze,~Jak ja podniosę oczy gorejące~Na złote gwiazdy,
134 1 | także głos jej pomnę - i jej oczy.~Oczy to były, jak gwiazdy,
135 1 | jej pomnę - i jej oczy.~Oczy to były, jak gwiazdy, zgaszone~
136 1 | Już czułem, że mnie te oczy prowadzą,~Choć jeszcze usta,
137 1 | taka była ostrość bólu,~Że oczy moje pobiegły jak strzały~
138 1 | Więc oczy moje, jak dwie mewy drżące,~
139 1 | mnie sine,~Otwarte mając oczy, aż przeminę.~ ~I nigdy
140 1 | swego początku~I którym oczy zmęczone nakryli~Garsteczką
141 1 | niechaj zagasną~Zgwałcone oczy w mojej nędznej głowie!~
142 1 | przeszedł ono bojowisko~I miałem oczy pełne widzeń śmierci,~Gdym
143 1 | nie błyska.~ ~Jeszcze mi oczy po izbie szły kołem~Od tych
144 1 | gniazd, aby je skalać~I oczy piskląt krwią matczyną zalać!~
145 1 | ramiona~Jak zwiędłe lilie, a oczy na niebie...~I rzekłem: -
146 1 | nie miał siły.~A to, co oczy moje tam widziały,~Nigdy
147 1 | płaczą,~Iż ich już stare oczy nie obaczą.~ ~I tak dziś
|