Part
1 Now | zimna, trzęsły się przy tej pracy, żelazny wąski nożyk
2 Now | utopiło, nie mogący zwyciężyć tej swojej żałości.~Ano, dobyli
3 Now | lat dwudziestu i siedmiu w tej samej izbie pod tym samym
4 Now | światłem izby, robili sobie z tej modlitwy śmiechy i głupią
5 Now | śmiechy i głupią uciechę.~W tej chwili wszakże przechodził
6 Now | odtąd wypadku, aby spokój tej ubogiej izby zakłócony został.~
7 Now | nakarmił. Nie przetrawił on tej goryczy w sobie i przez
8 Now | jakiego stale używał w tej porze.~- Słyszałeś pan nowinę? -
9 Now | Ale za tego chleba i za tej wody ja zapłacił. Czym ja
10 Now | Żydów, lęgnie; się jak tej szarańczy, a zawsze to żywioł
11 Now | się jak żywe brać udział w tej ohydnej scenie. Jak płatki
12 Now | dochodziło do jego świadomości.~W tej chwili do długiej, wąskiej
13 Now | jego zbrużdżonej twarzy.~W tej chwili był to prawdziwy
14 Now | sypać się zdawały.~Był w tej chwili pięknym jak Apollo...~
15 Now | uczniowski, nie znać byłoby tej burzy, która tu przeszła
16 Now | milczenie.~A wtedy wśród tej ciszy podniósł Mendel Gdański
17 Now | aż para poszła. Z próby tej wyszedł z triumfem. Nic
18 Now | na śniadanie krajała. Od tej też chwili żelazko niezmiernie
19 Now | tylko mnie poszczypywał z tej uciechy.~- To ci heca! -
20 Now | darły, a słońce pierwszy raz tej zimy do naszej suteryny
21 Now | mówiła matka - to było tej niedzieli, kiedyś na zapowiedzie
22 Now | podrygiwały. Potem jakby się do tej wesołości co przymieszało,
23 Now | i zrobił herbaty. Długo tej nocy usnąć nie mogłem, a
24 Now | dusiliśmy się od śmiechu z tej "hecy" -jak mówił Felek.~
25 Now | ale ,,powiem szkapie".~Tej pogróżki nie lekceważyliśmy
26 Now | nas żałość była, taka z tej żałości srogość, że żaden
27 Now | nawet.~Zaraz też nam się po tej dzierce lżej na sercu stało.~
28 Now | za żadne pieniądze kobyły tej nie przedał. Tak wiem przynajmniej,
29 Now | nawet.~Piotruś przy niej tej nocy spał a i on nie słyszał.
30 Now | to położy, choć się tam w tej pustce nie było wielce czego
31 Now | czego jąć.~A baby nuż się po tej naszej biedzie rozglądać,
32 Now | już się nic podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich
33 Now | trynitarskim dzwonem, który w tej chwili posępnie bić zaczął.
34 Now | rozległ się nagle wśród tej ciszy cienki głos Piotrusia,
35 Now | Froima.~Nikt się też do tej "mizerii" nie śpieszył.
36 Now | mogło się zdawać dziwnym w tej sali, to, że zgoła nie było
37 Now | który nazywa się kulką.~W tej chwili pan obrońca drgnął
38 Now | społeczeństwa!~Skończył i jakby w tej chwili dopiero sam mowę
39 Now | że na miejsce zważa. W tej chwili słychać dzwonek prezydującego:
40 Now | prokuratora nie dozwala mi nawet tej alternatywy. Skoro zło małe
41 Now | zgniją!~Pierwszy raz w ciągu tej mowy głowę sprostował nieco
42 Now | Wysoki Sąd uznaje słuszność tej mojej skromnej opinii, to
43 Now | dołu w inkwirenta, który w tej chwili zachłysnął się i
44 Now | o mełka i w wątpliwości tej szturchnął w bok Benedycia,
45 Now | Nic mu wszakże me grozi z. tej strony.~Tuż za nim stoi
46 Now | i tego tylko żałował w tej chwili, że gęsi jego tych
47 Now | Powieki jego wyglądają w tej chwili jak cienkie, z śmiertelnym
48 Now | wielką przykrość na widok tej bezbronności i tego sieroctwa,
49 Now | braku chleba! - kończył w tej chwili rzecz swoją obrońca. -
50 Now | drobny przedmiot, leżący w tej chwili przed obliczem Wysokiego
51 Now | rzecz! Nie przerzucał w tej chwili głowy ani na prawe,
52 Now | były i surowe. Stracił w tej chwili do reszty charakterystykę
53 Now | drobną istotę pochłania w tej chwili żałosny głos pokurcia,
54 Now | przedostające się z ciemnej ulicy do tej wielkiej sali.~Chciałby
55 Now | siekający, ot tak, jak stoi, w tej pacześnej koszulinie siwej,
56 Now | rezolutniej Benedyć. Jest on w tej chwili usposobiony jak najlepiej.
57 Now | pięścią w kark wlepił z tej żałości, a tu przecie nic
58 Now | wyglądać, jak wyglądał w tej chwili Benedyć.~Pan prezes
59 Now | biły z uciechy, że jeszcze tej paradzie nie koniec. To
60 Now | A nie tylko poczuli siłę tej wymowy, ale jej sprawność
61 Now | godne one były widzenia w tej chwili. Szeroko otwarte,
62 Now | dziwnie przejmującego w tej chwili. Dotąd była to rozterka,
63 Now | troskliwą jest i pieczołowitą w tej ostatniej chwili, niemal
64 Obra| a zamienia się w cząstkę tej szarej, bezbarwnej, bezkształtnej
65 Obra| ogoloną i czarniawą głowę.~W tej chwili więzień był pochylony
66 Obra| kabłąkowatych, widocznie w tej chwili drżących nogach.~
67 Obra| żebym tak zdrowa była!~W tej chwili strażnik rzucił okiem
68 Obra| mu się takie zakończenie tej niemiłej sprawy, z drugiej
69 Obra| kara nie będzie lżejszą od tej, jaką bym mu sam naznaczył.~
70 Obra| gorączkę, że go jeszcze tej samej nocy do lazaretu przenieść
71 Obra| i czasu pana nadzorcy. W tej chwili oczy jego uspokajają
72 Obra| rzadko bardzo poruszane.~W tej chwili wraca "wielmożny".
73 Obra| zapytujesz, jakie też w tej chwili książki są w czytaniu.
74 Obra| czytaniu. Okazuje się, że w tej chwili, właściwie mówiąc,
75 Obra| Strażnik skłania głowę. W tej chwili pan nadzorca zaczyna
76 Obra| czystości schodów i korytarzy w tej samej chwili, w której uderzy
77 Obra| że nie odrzucasz wręcz tej pro-~pozycji.~Już się do
78 Obra| najpotoczniejszą rozmowę. W rozmowie tej unikasz jak ognia wszelkich
79 Obra| szacunek dla jej czasu. Przy tej sposobności pytasz o imię,
80 Obra| posługujesz się nigdy w tej pierwszej chwili takimi
81 Obra| się te brwie zejdą...~W tej chwili doszliśmy do drzwi.
82 Obra| mistrzowskim wykonaniem tej sceny, że tabakę w palcach
83 Obra| dłużej nad kwartał w służbie tej wytrwać nie mógł, a byli
84 Obra| roboty stawał.~Tajemnicą tej wytrwałości było niezmierne
85 Obra| na miejscu go zabił. W tej właśnie chwili wbiegł na
86 Obra| od biedy! A czy to mało tej hołoty w gminie? Tygodnia
87 Obra| okularów po obecnych patrzy. W tej chwili właśnie woźny drzwi
88 Obra| Wunderli jest wszakże w tej chwili tak słaby, ale to
89 Obra| Stanowczo nie wygląda w tej chwili na więcej jak na
90 Obra| przystępujemy do ukończenia tej sprawy. Czas urzędowych
91 Obra| jak słońce.~A jednak od tej rzeczy jasnej jak słońce
92 Obra| dłużej niż zwykle. W ciszy tej słychać ciężkie, do jęku
93 Obra| rękę trzymał, spostrzega w tej chwili starego.~- Dziaduś!
94 Obra| drzwi stojące. Nie może w tej chwili dać dobitniejszego
95 Obra| fontaziem głowa wydaje się przy tej cienkiej, zwiędłej szyi
96 Obra| kontrolę przybyłych. Z sieni tej parę stopni prowadzi na
97 Obra| znajoma Jasielskiej i znajomej tej znajomy zajechali dorożką
98 Obra| rzecz zwykła. Ale objawy tej miłości miały odrębny swój
99 Obra| nisko, jakby miał objawienie tej niezagasłej mimo wszystko
100 Obra| brudny odcień; kości twarzy tej były nadmiernie wystające,
101 Obra| czytania, położyłam rękę na tej wielkiej, ciężkiej głowie.
102 Obra| jeszcze kładłam rękę na tej potwornej głowie, i nieraz
103 Obra| widziałam tyle czelności, ile w tej zgubionej Mańce. Graniczyło
104 Obra| jest ciemną.~W drugim końcu tej kuchni stoją balie, a przy
105 Obra| swoją, i kobiet, a do roboty tej wybierani są zwykle spomiędzy
106 Obra| zbyt chętnie. Z niechęci tej zrodził się nawet przepis,
107 Obra| aresztantki należącej do tej kategorii jest bez zarzutu,
108 Obra| wewnątrz, i zewnątrz brak tej wybitnej charakterystyki,
109 Obra| jedno z pierwszych miejsc na tej wystawie.~Teraz dopiero
110 Obra| bardzo ściśle do wykonywania tej groźby się nie brał.~W tym
111 Obra| ginęły w mroku. W głębi tej izdebki poruszyło się coś
112 Obra| grubszego dżetu, drut, nici. Z tej to pracowni wylatują te
113 Obra| rozpytywałam.~W szwalni tej robotnicom wolno się ubierać
114 Obra| zapewne, czytelniczko, sprawę tej młodej podpalaczki i zabójczyni,
115 Obra| tonący. Ledwo się wydarłam tej okropnej matce. Skazana
116 Obra| dziecku także już odcień tej śniadości był widny. Kiedym
117 Obra| dwadzieścia łóżek, gdyż do tej cyfry dochodzi nieraz liczba
118 Obra| gdzieniegdzie, wśród pustki tej brzęk kajdan rozlegał się
119 Obra| swego; straż nie broniła im tej ostatniej pociechy.~Z punktu
120 Wier| Idą z kolędą i z szopką w tej porze,~On przecie nigdy,
121 Wier| się w sobie wiek słońca,~O tej siermiędze mówić będą w
122 Wier| Powiały razem z dźwiękami tej nuty...~- Hej!... nie zobaczyć
123 Wier| Moja rodzona!~A jak tam na tej łące?"~"Na łące, synku,
124 Wier| Ozdrowiał w onym lesie?~A w tej piwnicy, tom jak źdźbło
125 Wier| takie cuda na niebie~I na tej bożej ziemi,~Że człowiek
126 Dzie| jeszczem sie zapożyczył~U tej pstrej kokoszy.~ ~Jak uszyły,
127 1 | Odgadłem po biciu~Serca w tej izbie głośnym, gdzieś od
128 1 | ją czynił dziwnie bliską~Tej ludzkiej nędzy...~ ~Schyliłem
129 1 | Chceszli, wywiodę cię już z tej otchłani,~Bo z prędka ciężkie
130 1 | są kłosy,~Tak po batalii tej leżeli wałem,~Broń na broń
131 1 | widział i nic już nie zetrze~Tej okropności sprzed mojej
132 1 | Widną czyniły w komnacie tej trwogę~Ostatniej walki i
133 1 | Krzyknąłem... Chciałem biec z tej krwawej sieni~Do tego domu
134 1 | takie na nas szły z ciszy tej jęki,~Takie obrazy i strachy
135 1 | obaczył~I wrócił z drogi tej, i nie zrozpaczył.~ ~Albowiem
136 1 | co mi gwiazdą na drodze tej była.~ ~W bezbrzeżny smutek
|