Part
1 Now | różnych rzeczy napatrzył! Bo to i naród inszy jest, i
2 Now | uznała, tego nie powiem, bo nie wiem; ale że okrutnie
3 Now | powiadali, że i nie było niczym, bo to Cygan jako Cygan, czarny
4 Now | głową nakrył, musi płakał, bo się ono kożuszysko tylko
5 Now | nie podnosił. Ale co! A bo mu to dali spokojnie zjeść?
6 Now | syna tego bardzo miłować, bo co i raz to do niego zabiegała,
7 Now | nigdy zobaczyć nie mogła, bo jak tylko zasłyszał, że
8 Now | ze dworu, poszłam i ja, bo to w takim dniu zawsze lepiej
9 Now | nie potrzebujesz płakać, bo to głupstwo jest!~Malec
10 Now | powrócił ze szkoły wesół, bo piątkę dostał, rozbawiony
11 Now | wielmożnego proboszcza jest, bo ja i jemu oprawiał książki,
12 Now | Może un koniem ma być? Nu, bo psem to un już dawno się
13 Now | pada. to un Żyda nie moczy, bo Żyd obcy? Albo może pan
14 Now | sypie w oczy temu Żydowi, bo Żyd obcy? Albo może pan
15 Now | leci, to una Żyda ominie, bo un obcy? Nu, to ja panu
16 Now | domu, dużo ma kołyski... Bo w te dużo kołyski dużo pracy
17 Now | pan dobrodziej taki hojny, bo ja bym prosił pana dobrodzieja
18 Now | zegarmistrza i szepnął:~- Bo to delikatne dziecko jest...
19 Now | kochanku, połóż się spać. bo jutro do szkoły pójdziesz.~
20 Now | broń Boże nie przestraszyć, bo to bardzo delikatne dziecko
21 Now | powrót do izby:~- Uciekaj, bo Żydów biją!~Rozdrażniony
22 Now | spokój! Ja wam dziękuję, bo wy mnie swoją świętość chcieli
23 Now | Co noc się bić musimy, bo spada...~"Handel" już kołdrę
24 Now | biegałem aż dwa razy do apteki, bo matce znów było gorzej;
25 Now | ciepło szło na nas z. pieca, bo ojciec koksu przed wieczorem
26 Now | zaczął; a gdym nie puszczał, bo juścić od pieca cieplej
27 Now | jakoś nacisnąć Piotrusia, bo malec nagle piszczeć zaczął,
28 Now | zajrzyj no do chłopców, bo Piotruś czegoś płacze...~
29 Now | ziemniaki z solą tylko, bo okrasy brakło; chleb też
30 Now | niby ciepło będziemy mieli, bo wiatr strasznie po izbie
31 Now | zapomniał widać o węglach, bo siedząc na matczynym łóżku
32 Now | mi okrutnie pilno było, bo woda koło pompy zamarzła
33 Now | krzesłach tośmy mieli uciechę, bo "handel" nie mógł więcej
34 Now | tylko patrzeć jak puści, bo się wiatr na zachód obrócił.~
35 Now | równo musiało mu coś być, bo jak tylko matka nie patrzyła
36 Now | wytrząśnie jakiej okruszyny, bo matka kaszlała tak, że aż
37 Now | we trzech obstąpili ojca, bo w kuferku bywały różne rzeczy,
38 Now | Felkiem do sieni w klasy grać, bo nam się dłużyło jakoś. Druga
39 Now | polecieliśmy na Szczygłą, bo Felek ambitny był i nigdy
40 Now | Lubiliśmy bardzo tego Żydka, bo koncepty różne, kupując
41 Now | jej nie było co popić dać, bo ziółka dawno wyszły.~- A
42 Now | ciągleśmy jeszcze kupowali, bo wilgoć w izbie była taka.
43 Now | latali za kotami gospodarza, bo okrutnie po dachach wrzeszczały.~
44 Now | zaraz my wylecieli do sieni, bo nas taka żałość zdjęła,
45 Now | istot, które zawsze są, bo są. Wyobrazić sobie po prostu
46 Now | Jużeśmy do izby wrócili, bo zimnisko ze dworu gnało,
47 Now | się z nią nie było czym. bo nam samym jakoś się coraz
48 Now | w stajence niż w izbie- bo słońce w same zęby świeciło
49 Now | wszystko Piotrusiowi zapisze, bo wdowiec bezdzietny był.~
50 Now | wycierałem pięściami oczy, bo mi się okrutnie płakać chciało.~
51 Now | się tego dnia doskonale, bo taka u nas ciżba Była, jak
52 Now | się nareszcie rozeszły, bo im obiad z garnków kipiał.~
53 Now | niej ciepło być musiało, bo nabiegawszy się cały dzień,
54 Now | trząsłem nim jak wiązką słomy, bo się niełatwo budził.~Istotnie,
55 Now | Nie musiała być ciężką, bo kumoter, choć stary, prosto
56 Now | Łukaszowi pilno widać było, bo raz w raz tabakę niuchał
57 Now | wiedzieć po co; trzymał, bo pomocnika, jako żywo nie
58 Now | oskarżeni chleb ów mieli? Bo to, że nie dostali go w
59 Now | żołądków bywa dziewięć pustych, bo jeżeli obronę, jakiej dostarcza
60 Now | a to jakby w chałupie, bo i brudno, i głodno tak samo.
61 Now | matce biegł... Szli prędko, bo się słonko za chwozdok chylało...
62 Now | nu małyj ! A nu krasnyj!" Bo tam pod rozświetnią potajnik.
63 Obra| krzyknął znów parobek i zaklął, bo mu się konie kręcić zaczynały.~
64 Obra| połowy wożą. Nie mógł dalej, bo zawaliły mu w poprzek drogę
65 Obra| strażnika deputacja poważna, bo z samych recydywistów i
66 Obra| dowiedzieć wedle wyroku, bo może mi się już skończył.~-
67 Obra| dowiedzieć wedle wyroków. bo może już się nam pokończyły...~-
68 Obra| biblioteczki... Zniszczone to, bo ciągle w ruchu - dodaje
69 Obra| rozmowy wdawać się nie warto, bo wszyscy kłamią; że on sam, "
70 Obra| się tu nic zrobić nie da, bo to zatwardziałe dusze, z
71 Obra| Naraz odwrócił się znowu.~- Bo to, proszę łaski pani -
72 Obra| ta on wójt, poturbował, bo się nie dała brać i strasznie
73 Obra| przyznał, rodzice albo kto... Bo to młode, z osiemnaście
74 Obra| że słuszność przy nim, bo patrzył bystro, wprost w
75 Obra| wygodę swoją muszę mieć, bo tu na mnie wszystko z kaźny
76 Obra| się układzie, toby i spał. bo ma ze wszystkim czyste sumienie:
77 Obra| nijakiej rewolucji nie będzie! Bo tam same porządne ludzie
78 Obra| miarę zwykłej bezczelności, bo stary Jakub splunął w bok
79 Obra| matkę!... hu! hu! hu!... Bo mi wielmożny pan za matkę
80 Obra| Oczyma już nawet nie mrugał, bo mu kołem, wpatrzone w twarz "
81 Obra| ciemnej, panie miłosierdny, bo on tam z każdego kąta na
82 Obra| pod numerem nie siedział, bo z nim msze aresztanty wytrzymać
83 Obra| A ja mówię: nieprawda, bo mój. Tak oni zaraz na mnie
84 Obra| sercem do niej powrócił, bo wiedział, że ona o nim tylko
85 Obra| gdzie i jak ją pomieścić, bo żadna z aresztantek przy
86 Wier| Wolny najmita.~ ~Wolny, bo z więzów, jakimi go przykuł~
87 Wier| Twardej ustawy...~ ~Wolny, bo nie miał dać już dzisiaj
88 Wier| siana pokosu u żłoba;~Wolny, bo rzucić mógł dach swego domu,~
89 Wier| Gdy się podoba...~ ~Wolny, bo nic mu nie cięży na świecie -~
90 Wier| ból istnienia...~ ~Wolny, bo jego ostatni sierota,~Co
91 Wier| świtkę na pierś swoją nagą,~Bo oto nagle od jednego słowa~
92 Wier| dziecko zagrzewał oddechem,~Bo mu się zdało, że stygnie,
93 Wier| skrzyły się jak diamentowe...~Bo zima na nie rzuciła płaszcz
94 Wier| Gdzie stąpisz dookoła...~Bo smółki topną i mirrę sączą,~
95 Dzie| Brysia mijam zaś z daleka,~Bo nie lubię, gdy kto szczeka!~
96 Dzie| bierzże mnie za skrzydełka,~Bo mam płaszczyk nowy;~Szyły
97 1 | Zadumałem się głęboko i długo.~Bo już mnie chwytał ten duch.
98 1 | miesiące.~- O jasna! - rzekłem, bo takie jej miano~Dawało serce -
99 1 | patrzał na ziemię tę smętny,~Bo wschód posępny był i mgłami
100 1 | jak pełna amfora...~Patrz, bo dziś padać będą gorzkie
101 1 | łzami - i nie wrócić!~ ~Bo gorszy powrót, niźli wyjście
102 1 | onym, gdzie kto padnie.~Bo pędził ich huk, i trzask,
103 1 | którą szedłem, obłąkany,~Bo duch dopiero od niego uchodził~
104 1 | mocnych i śmierci wybuchów;~Bo serce we mnie drży i mdleć
105 1 | Błogosławiona bądź imieniem Chrysta!~Bo jest z nim świat ten na
106 1 | cię już z tej otchłani,~Bo z prędka ciężkie tutaj przyjdą
107 1 | widzenie,~Gdy zabrzmiał hejnał, bo gasło już słońce,~I wnet
108 1 | śmierć miała już prawo.~Bo z życiem o nie ciągnęła
109 1 | znalazły się sprawy~Insze, bo szpieg był i przedawczyk
110 1 | gwieździe podobna zgaszonej,~Bo u tych bożych nie zawsze
111 1 | dalej...~Przestałem liczyć, bo wstały mi włosy,~Jak kiedy
112 1 | krwawy, i piekielne siły,~Bo i kobiety wśród tych hien
113 1 | wiedziałem, gdzie stąpić mi nogą,~Bo wszędzie była krew, krew,
114 1 | smętne i niepocieszone?~Bo są godziny, gdy człowiek
115 1 | próżno zawalał tu drogę,~Bo drzwi zgwałcone i z haków
116 1 | jakiś szatański, piekielny,~Bo ogień w twarzy miał i gwałt
117 1 | cichy powstały mi włosy.~ ~Bo szedł nie z piersi ludzkiej,
118 1 | Zaniechaj - rzekła - bo Pan rękojeści~Sądnych szal
119 1 | księżyc wyli wniebogłosy.~ ~Bo już ustało we mnie człowieczeństwo~
120 1 | onej przed nami zostało.~Bo nie jest wszystko tobie
121 1 | mnie z wieków głębokości.~Bo nie jest dotąd insze panowanie~
122 1 | odpocznienia nie najduje sobie,~Bo potop krwi jest na całym
|