Part
1 Now | przerzec nie zdążyła, a tu mi, pani moja, w oczach cości
2 Now | żem na kolana padła, jakby mi kto nogi podciął, i bić
3 Now | cofając łokcie. - Nu, to niech mi tak od razu pan dobrodziej
4 Now | natrętnego owadu opędzał.~- Niech mi pan dobrodziej nie powie
5 Now | złość się obraca... Chce mi pan dobrodziej wierzyć?
6 Now | ospowatej twarzy.~- Wara mi od tego Żyda! - warknął
7 Now | chciał tedy "handel", którego mi ojciec zawołać kazał, o
8 Now | się od pieca położyć, ale mi się już z Felkiem zaczynać
9 Now | siebie wzięli. Zrazu zdawało mi się. że mi głowa gdzieś
10 Now | Zrazu zdawało mi się. że mi głowa gdzieś z karku ucieka-
11 Now | Felek. - O, proszę ojca, jak mi to gorąco,~I wystawił swoje
12 Now | placu więcej zrobiło, więc mi Felek dał sójkę w bok, ja
13 Now | czekałem jeszcze chwilę, ale mi okrutnie pilno było, bo
14 Now | odliczył i po węgle biec mi kazał.~Kiedym wrócił, ,,
15 Now | po mięso dla matki. Kości mi tylko ojciec za trojaka
16 Now | straszna historia! Cóż to? Da mi kożuch jeść albo za mnie
17 Now | gadała? Cóż to, przykrzy mi się, czy co? Czy my to tylko
18 Now | Felek ambitny był i nigdy mi o włos .przed sobą nie dał.~
19 Now | słuchając tego jęku. Zdawało mi się, że jęknęły węgły naszej
20 Now | zimno, że głodny, kazała mi matka bieżeć do stróżki
21 Now | kupować, to se nowe kupię! Co mi tam po starym gracie!~Kiedym
22 Now | kratkę suknię i okrutnie mi się potem bez ciebie cniło,
23 Now | mogłem, a w głowie ciągle mi coś grało, to smutno, to
24 Now | smutno, to wesoło. Śniły mi się też różności do białego
25 Now | skamieniały.~Dopiero Felek taka mi sójkę w buk wsadził, że
26 Now | Słyszysz. Wicek! - krzyknął mi w samo ucho.~A toćżem nie
27 Now | znów mnie pięścią w bok, aż mi świeczki w oczach stanęły.
28 Now | rękaw, jako że bezpieczniej mi się zdało bliżej drzwi się
29 Now | do tabaki sięgnął. -Tak mi też, kumeńku, mów! Ślepa!...
30 Now | krzyknął:~- A nie pójdziecie wy mi stąd, psienogi?...~Dmuchnęliśmy
31 Now | odwrócił się nagle:~- Ani mi nosem za próg! - krzyknął
32 Now | ukłonie.~Cały ten dzień było mi tak, jakby mi kto do ucha
33 Now | dzień było mi tak, jakby mi kto do ucha szeptał: ,,Nie
34 Now | wycierałem pięściami oczy, bo mi się okrutnie płakać chciało.~
35 Now | na nią patrzył, zdawało mi się. że spod rzęsów za Piotrusiem
36 Now | rżenie.~Zerwałem się; serce mi biło jak młotem.~Rżenie
37 Now | na gwałt odziewać, a tak mi ręce latały, żem do żadnego
38 Now | przedmiotu i winy powierzonych mi klientów bynajmniej zmniejszać
39 Now | prokuratora nie dozwala mi nawet tej alternatywy. Skoro
40 Now | nie jadam wcale; sprawia mi ono gorycz w ustach i palenie
41 Now | pana prezydującego.~- Boh mi ! A jaka jasność! Jakie
42 Now | pan prokurator dostarczył mi w światłym przemówieniu
43 Now | głosem:~- Wysoki Sąd darować mi raczy. Przestraszyłem się.
44 Obra| przemówiła nagle Janowa - tak mi się coś w oczach migło jakby
45 Obra| jak pijawki wiszą.~- A tak mi się coś siwego migło między
46 Obra| jednostajną piosenkę.~- Ale!... Co mi się miało przewidzieć? Przecie
47 Obra| klasnąwszy w dłonie. - Jak mi Bóg miły, takom go widziała.
48 Obra| takom go widziała. Ino mi się mignął... Jeszcze myślałam,
49 Obra| dowiedzieć wedle wyroku, bo może mi się już skończył.~- Cóż
50 Obra| bytności w więzieniu znów mi wypadło przechodzić przez
51 Obra| brzmiących wyrazów w nie znanym mi języku...~Nagle wzrok jej
52 Obra| umiesz, i przyprowadzić mi tu ich obu! Natychmiast!
53 Obra| wobec trzecich osób, rzucił mi też z fotela swego kilka
54 Obra| rewolucji nie robię, tylko mi poszło o spanie. Spać każdy
55 Obra| kancelaryjna taktyka obcą mi nic była. Wyznać nawet muszę,
56 Obra| ukradł, to swoja rzecz, to mi nie pierwsze! A z takim
57 Obra| świętokrzyskim graniczyć mi nie potrza! Pan strażnik
58 Obra| wielmożnego pana fatygował? A czy mi to wielmożnego pana zdrowie
59 Obra| matkę!... hu! hu! hu!... Bo mi wielmożny pan za matkę stoi
60 Obra| bez wielmożnego pana! Żeby mi srebro, złoto dawali, żebym
61 Obra| zobaczył, hu! hu!... to mi tak było, jakbym się na
62 Obra| porządnych ludzi liczyłem, a ty mi taki zawód, taki wstyd robisz!
63 Obra| Ruszaj pod numer i żeby mi tam było spokojnie! Rozumiesz?~-
64 Obra| miłosierne serce ma, zaraz mi kazał świecę wziąć, zapalić
65 Obra| a do roboty nie będzie mi go wolno napędzić?~- No
66 Obra| aresztantki z nie znanego mi powodu powszechnie nazywali "
67 Obra| wszystkie, a kamery ukazały mi jednostajne swoje wnętrza.~
68 Obra| wielmożnym", oto wyrażenie, które mi się z początku zdawało dość
69 Obra| pewnej wyższości. Zdarzało mi się nawet nieraz słyszeć,
70 Obra| ubrania. Otóż opowiadała mi ona, w jaki sposób tutaj
71 Obra| proszą, tak się modlą, aż mi się serce kraje! A sędzia
72 Obra| czerwoną chustkę, położyła mi na kolanach.~Muszę wyznać,
73 Obra| wzdrygnęłam się mimo woli. Głos mi się targnął, gorąco uderzyło
74 Obra| stało - nie wiem, ale jest mi smutno, ile razy o niej
75 Obra| spać można, l zaraz zaczęła mi opowiadać, że jej czegoś
76 Obra| nieszczęściem. Wyznać tu muszę, iż mi było przykro bardzo przechodzić
77 Obra| na równe nogi. To odjęło mi ochotę do rozmowy, a na
78 Obra| z owych czasów pozostały mi wspomnienia nader przykre,
79 Obra| Jakże to było?~- Ano, matka mi kazała po węgle iść, było
80 Obra| powiedziałem. Ino, że mi zaraz dali w kark, że niby
81 Obra| A co robić? - odparł mi na to. - Teraz wolna etaka
82 Wier| O. błogosławiony~Bądź Ty mi, Chryste, co przebite ręce~
83 Wier| świerszczyku cichy!~A tak mi zamrzesz jeszcze przed zimą,~
84 Wier| ty robaczku marny!~A tak mi przyjdzie twoją główeńkę~
85 Wier| jeszcze uda...~A teraz precz mi rozpowiadajcie,~Jakie to
86 Dzie| sianie.~- Właśnie porwał mi śniadanie...~Idzie ojciec,
87 Dzie| mam płaszczyk nowy;~Szyły mi go dwa chrabąszcze,~A krajały
88 Dzie| Moja kumo jedyna,~Czy mi pajak nowina?~Śmiech doprawdy
89 Dzie| bierze...~Pająk... także mi zwierzę!~ ~- Żebyś, kumo
90 Dzie| Moja kumo jedyna,~Czy mi pająk nowina?~ ~Prawi jedna,
91 1 | nagle~Gorący oddech, co mi podniósł włosy.~Jak łódź.
92 1 | Ledwom ją uczuł, już była mi droga,~Już mi szły od niej
93 1 | już była mi droga,~Już mi szły od niej moc jakaś i
94 1 | Już serce drżące z piersi mi się rwało~Za tą dziewiczą,
95 1 | powietrzu był całem,~Że mi głos omdlał, zgasł, a idąc,
96 1 | Wtem biały anioł, co mi przewodniczył,~Przejrzystym
97 1 | Przejrzystym palcem wskazał mi twarz jedne...~Była tak
98 1 | A kiedym milczał, rzekła mi:~- Straceni.~ ~
99 1 | V~ ~O, daj mi jeszcze raz przebyć ze sobą~
100 1 | pokrytą żałobą,~O, daj mi jeszcze raz w drogi iść
101 1 | od krwi czerwone,~I raz mi jeszcze daj na nie się rzucić~
102 1 | Dym mnie ogarnął i żarł mi źrenice~I same nogi niosły
103 1 | jęczą...~Zmiłuj się! Twarz mi nakryj szat twych tęczą,~ ~
104 1 | bok pchnięty...~ ~I złamał mi się głos, i padłem z płaczem~
105 1 | nie wypowiem usty,~Jakie mi drogę zabiegły obrazy~I
106 1 | Blasków zachodnich, i zdał mi się krwawić~Pięciu ranami
107 1 | płaczu~I usta ziemi mówią mi: "Tułaczu"...~ ~A jeśli
108 1 | troski i nudności,~Jaka mi od nich do szpiku szła kości.~ ~
109 1 | Przestałem liczyć, bo wstały mi włosy,~Jak kiedy burza łan
110 1 | pogrzebani!~ ~A ona: - Nie jest mi to dozwolonym,~Ale ci wszyscy
111 1 | ciał okropna, sina.~I zdało mi się, że noc sama drżąca~
112 1 | wiedziałem, gdzie stąpić mi nogą,~Bo wszędzie była krew,
113 1 | gromem nie błyska.~ ~Jeszcze mi oczy po izbie szły kołem~
114 1 | Na ten jęk cichy powstały mi włosy.~ ~Bo szedł nie z
115 1 | szaleństwo~Przez piersi szły mi z takim dzikim krzykiem,~
116 1 | mówią ludzie starzy,~Niechaj mi uszy napełni zgrzytaniem~
117 1 | Tych nie oglądam, które mi tam były~Zjawione, bobym
118 1 | XI~ ~Nikt mi już nigdy z duszy nie wyrzuci~
119 1 | wyrzuci~Tego, co krwawi i co mi ją smuci...,~Nikt mi już
120 1 | co mi ją smuci...,~Nikt mi już nigdy sprzed oczu nie
121 1 | moich mnie rzuciła~Z tą, co mi gwiazdą na drodze tej była.~ ~
|