Part
1 Rota| żył~Bronić będziemy Ducha,~Aż się w rozpadnie w proch
2 Now | drugi krzyż stoi, stoi, aż i zgnije, i obalić by się
3 Now | taki jęk, taki lament, że aż psi wyją. To nie daj Boże
4 Now | południe jeść przyszedł- To aż mnie coś przenikło, jakim
5 Now | krzyknął któryś. On nic! Aż i ona matka do drabiny podeszła. "
6 Now | mamo!...", to, pani moja, aż się wnętrzności przewracały
7 Now | chłopaczysko w sobie, mocowało, aż też pod jesień jakoś wzięło
8 Now | to ta było tego rejwachu, aż go też i pochowali na rozstaju
9 Now | tam obrządek ludzie mają. Aż też przyszły Zaduszki, niby
10 Now | smolna żywica syczy, kapie... Aż jak nie buchnie naraz całe
11 Now | się dymy czarnym słupem, aż pod samo niebo...~To, pani
12 Now | przycichała, głuchła, zasypiała, aż urwała się zgrzytem czy
13 Now | naszego gruntu wyrosła!~Mendel aż się zachłysnął, tak mu odpowiedź
14 Now | malec kłębkiem potoczył się aż ku stołowi, upuszczając
15 Now | psubraty, hultaje!~Trząsł się aż cały i nawet pełnego głosu
16 Now | wrzawa oddalała się, cichła, aż przeszła w huk niewyraźny,
17 Now | medytował, po kątach pozierał, aż stanął przed matką i rzekł:~-
18 Now | rzucił, Felek znów na mnie, aż nam ją .,handel" z rąk wyrwał,
19 Now | nas doktor, a ja biegałem aż dwa razy do apteki, bo matce
20 Now | on już się w piersi bił aż dudniało w izbie, i tylko
21 Now | drugie dwa samiśmy nieśli aż na Ordynackie.~Na głowach
22 Now | na bok! na bok!", że aż dorożki stawały. "Handla"
23 Now | myśleli, że ,,sztuki"; aż przecie nas "handel" dopadł
24 Now | uderzył się pięścią w piersi, aż echo jękło.~- No to chuchnij!...~
25 Now | Nastawił się Felek i chuchnął, aż para poszła. Z próby tej
26 Now | na ojca klasnęła w ręce i aż na pościeli siadła.~- Filip'. -
27 Now | matczynym siadłszy śmiał się aż mu łzy po twarzy sczerniałej
28 Now | jak młynarskie sumienie... Aż lżej człowiekowi, że go
29 Now | oczy to mu się z siwych aż czarne robiły, taką w nich
30 Now | sklepiku i ogień taki był, że aż huczało w piecu. Ojciec
31 Now | zimnisko takie było w izbie, że aż para szła- A zelżało trochę
32 Now | bo matka kaszlała tak, że aż się w piersiach coś rwało.
33 Now | na szmelc nie zda. Matkę aż febra trzęsła i choć się
34 Now | wyczerpana zupełnie.~Felek aż się piętami po łydkach bił,
35 Now | doprowadzony do ostatniej pasji, aż nagle uśmiechnął się, dobył
36 Now | oczy raz i drugi wytarł; aż rozciągnął ojciec harmonijkę
37 Now | palnąwszy się pięścią w piersi, aż mu w nich coś jękło. - Przeciem
38 Now | Szkapę? - zawołała matka i aż się na łóżku podniosła. -
39 Now | sójkę w buk wsadził, że mnie aż zamroczyło.~- Słyszysz.
40 Now | wracał, wybiegaliśmy - gdzie! aż w pół drogi, byle prędzej
41 Now | tak piekielną wrzawą, że aż ludzie wybiegali z oficyny.~
42 Now | boki, trzęsąc od śmiechu, aż jej oczy w tłustej twarzy~
43 Now | od ust buziaki posyłać, aż baba w największej pasji
44 Now | wrzeszczał Piotruś i aż siniał, i przysiadał na
45 Now | znów mnie pięścią w bok, aż mi świeczki w oczach stanęły.
46 Now | Anulka!... - powtarzał, aż nagle sam ryknął płaczem.~-
47 Now | febra ją chwilami trzęsła, aż zęby szczękały. Ojciec chodził
48 Now | ziemię patrzył i wąsy gryzł.~Aż nagle się poruszywszy, koszulę
49 Now | podnosiły się wąsy coraz wyżej, aż je ręką w dół szarpnął.~-
50 Now | broda jak w febrze latały, aż schwyciwszy się obu garściami
51 Now | nam cicho być - i słucha. Aż westchnie głośno, jakby
52 Now | krzyża nad łóżkiem podniesie.~Aż raz się nie dosłuchał jakoś.~
53 Now | nigdy końca nie będzie, aż się nareszcie rozeszły,
54 Now | pozierał, a w głowę się drapał, aż schyliwszy się do ojca.
55 Now | spluwali przez zęby. Istotnie, aż obrzydzenie brało na pustkę,
56 Now | milczące, zagłębiając się aż pod niewielką galerię, na
57 Now | prokuratora i odstrzelał je aż na błyszczący bagnet stojącego
58 Now | szczególnym mieniło się wyrazem, aż piękne, podłużne oczy prezesa
59 Now | Udawał Iwan wilka, udawał aż i kozę zdusił! A?...~Roześmiał
60 Now | stajania słychać, ktoś ziewnął, aż mu w szczękach trzasło.~
61 Now | Tichobaj? A?...~Na chłopaka aż ognie biły z uciechy, że
62 Now | małoletnich hultajów, którzy aż nadto mieli sposobności
63 Obra| biegiem czasu rozwija się to aż do idiotyzmu w jednym kierunku,
64 Obra| idiotyzmu w jednym kierunku, aż do prawdziwie małpiej przebiegłości
65 Obra| grzmocił, kopał - był wściekły.~Aż go nasiedli w sześciu czy
66 Obra| krew mu się ustami rzuciła, aż trzeciej coś nocy umarł
67 Obra| tak człeka zbić, żeby go aż ubić - mówił jeden.~- Przecie
68 Obra| nie przerywając rozmowy aż do chwili naciśnięcia klamki,
69 Obra| samo zaprasza cię na flaki.~Aż zdarzy się wreszcie, że
70 Obra| fuzje, Murzyny nie Murzyny, aż jeden sobie i pannę przywiózł.
71 Obra| w mieście jakieś czasy, aż potem musiał z wojskiem
72 Obra| strasznie do oczów skakała- aż ją do nas przywieźli. Jak
73 Obra| cha, cha! i cha. cha. cha! Aż się, bywało, tak zmorduje,
74 Obra| za włosy i płacze tak, że aż się człowiekowi coś dzieje
75 Obra| zwyciężyć nie było można... Aż też ją wielmożny tu przesadził,
76 Obra| dobroci, to się namarszczy. aż jej się te brwie zejdą...~
77 Obra| wzgardą, mrużąc ogniste oczy, aż zdławionym, hamowanym widocznie
78 Obra| cichsze, coraz cichsze, aż się rozpłynęło w westchnienia.
79 Obra| strażnik?~Nastawił się i aż w biodrach przysiadł. Przechodziło
80 Obra| kochanie... hu! hu! hu!...~Aż mnie dziw brał, że pan nadzorca
81 Obra| to dalej go, bijatyka. Aż go wielmożny na osóbku w
82 Obra| prawi, a stęka, a płacze, aż ograża człowieka słuchający.
83 Obra| rybie oko i cała ona komórka aż biała była od jasności,
84 Obra| sczerniał jak ta święta ziemia. Aż go też do lazaretu wzięli.
85 Obra| lepiej by nie potrafił. Aż też tak jednej nocy zmarło
86 Obra| jak ten snop omłócony... Aż im dziwno było.~Zanurzył
87 Obra| znów w paru susach wraca, aż weszli razem w wybornych
88 Obra| nigdy, nigdy nie zdoła dojść aż do nich... Czuje wszakże,
89 Obra| na gwałt parobka. Robota aż kipi w domu.~- Sto sześćdziesiąt! -
90 Obra| A potem, dlaczego tyle aż chcą brać? Dlaczego aż tyle?~
91 Obra| tyle aż chcą brać? Dlaczego aż tyle?~Wielki niepokój i
92 Obra| nic, niosę trzeci raz, aż tu mnie stróż pyta: co to
93 Obra| mną jak za psem cisnęli. Aż tu niedługo robi się gwałt
94 Obra| mnie do sądu. Patrzę ja, aż tu rzeczy precz porozkładane,
95 Obra| jak te anioły z nieba, aż płaczą, tak proszą za mną.
96 Obra| panie proszą, tak się modlą, aż mi się serce kraje! A sędzia
97 Obra| kraje! A sędzia nie i nie.~Aż tu znów starsza mówi: "Panie
98 Obra| który kochać przymusza". Aż dotąd rzecz zwykła. Ale
99 Obra| naszemu na wszelki sposób, aż wreszcie wszystko było skończone,
100 Obra| odezwało stłumione łkanie, aż wreszcie buchnął taki płacz,
101 Obra| głośnymi westchnieniami. Aż kiedy przyszło miejsce o
102 Obra| kaszę ze skwarkami z sadła. Aż tu gwałt. Najpierw krzyk,
103 Obra| firanki płócienne, na półkach, aż pod sufit, stosy koszul
104 Obra| odrzekł i znów westchnął, aż się więzienna gunia pod-
105 Obra| zrazu, potem coraz szybciej, aż zniknął w końcu, unosząc
106 Wier| zwieszoną, z obliczem wygasłem~Aż tam, gdzie kasy okienko
107 Wier| zamróz kroplami ociekał...~Aż z dum swych ciepłym zbudzony
108 Wier| takich murów dokoła,~Że aż się przegiąć trzeba,~Żeby
109 Wier| spojrzysz na prawo,~To kłosy aż się garną.~Jakby kto złotą
110 Wier| ziarnem pełniuśkie kłosy,~Aż kładą się po sobie!~ ~A
111 Dzie| nasz trąbi swe pochwały,~Aż raz usnął gdzieś na sianie...~
112 Dzie| budzi niespodzianie.~Patrzy, aż tu jakieś zwierzę~Do śniadania
113 1 | będzie im się kiedyś śniła~Aż po wiek życia?... Ona taką
114 1 | nadzieją wielką - i omdlało.~Aż ona, widząc, że tak przed
115 1 | miedze stóp bosych śladami~Aż pod mur miejski goniły za
116 1 | sine,~Otwarte mając oczy, aż przeminę.~ ~I nigdy tego
117 1 | ludom te trupy się śniły,~Aż wszyscy cichej zapragną
118 1 | w ciszy niech trwa sąd, aż szale zniosą.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
119 1 | stanął i skostniał u proga.~Aż mu do oczu podeszła kipiątkiem~
120 1 | jak pod grzmotem drżała,~Aż gdy najwyższej dosięgną!
|