Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
au 2
audiencja 1
audytorium 1
az 120
azby 1
azeby 1
b 1
Frequency    [«  »]
122 czy
121 mi
121 ta
120 az
120 sobie
117 przez
117 tez
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

az

    Part
1 Rota| żył~Bronić będziemy Ducha,~Aż się w rozpadnie w proch 2 Now | drugi krzyż stoi, stoi, aż i zgnije, i obalić by się 3 Now | taki jęk, taki lament, że aż psi wyją. To nie daj Boże 4 Now | południe jeść przyszedł- To aż mnie coś przenikło, jakim 5 Now | krzyknął któryś. On nic! Aż i ona matka do drabiny podeszła. " 6 Now | mamo!...", to, pani moja, aż się wnętrzności przewracały 7 Now | chłopaczysko w sobie, mocowało, aż też pod jesień jakoś wzięło 8 Now | to ta było tego rejwachu, aż go też i pochowali na rozstaju 9 Now | tam obrządek ludzie mają. Aż też przyszły Zaduszki, niby 10 Now | smolna żywica syczy, kapie... Aż jak nie buchnie naraz całe 11 Now | się dymy czarnym słupem, aż pod samo niebo...~To, pani 12 Now | przycichała, głuchła, zasypiała, aż urwała się zgrzytem czy 13 Now | naszego gruntu wyrosła!~Mendel aż się zachłysnął, tak mu odpowiedź 14 Now | malec kłębkiem potoczył się aż ku stołowi, upuszczając 15 Now | psubraty, hultaje!~Trząsł się aż cały i nawet pełnego głosu 16 Now | wrzawa oddalała się, cichła, aż przeszła w huk niewyraźny, 17 Now | medytował, po kątach pozierał, aż stanął przed matką i rzekł:~- 18 Now | rzucił, Felek znów na mnie, aż nam ją .,handel" z rąk wyrwał, 19 Now | nas doktor, a ja biegałem aż dwa razy do apteki, bo matce 20 Now | on już się w piersi bił aż dudniało w izbie, i tylko 21 Now | drugie dwa samiśmy nieśli aż na Ordynackie.~Na głowach 22 Now | na bok! na bok!", że aż dorożki stawały. "Handla" 23 Now | myśleli, że ,,sztuki"; aż przecie nas "handel" dopadł 24 Now | uderzył się pięścią w piersi, aż echo jękło.~- No to chuchnij!...~ 25 Now | Nastawił się Felek i chuchnął, aż para poszła. Z próby tej 26 Now | na ojca klasnęła w ręce i aż na pościeli siadła.~- Filip'. - 27 Now | matczynym siadłszy śmiał się aż mu łzy po twarzy sczerniałej 28 Now | jak młynarskie sumienie... Aż lżej człowiekowi, że go 29 Now | oczy to mu się z siwych aż czarne robiły, taką w nich 30 Now | sklepiku i ogień taki był, że aż huczało w piecu. Ojciec 31 Now | zimnisko takie było w izbie, że aż para szła- A zelżało trochę 32 Now | bo matka kaszlała tak, że aż się w piersiach coś rwało. 33 Now | na szmelc nie zda. Matkę aż febra trzęsła i choć się 34 Now | wyczerpana zupełnie.~Felek aż się piętami po łydkach bił, 35 Now | doprowadzony do ostatniej pasji, aż nagle uśmiechnął się, dobył 36 Now | oczy raz i drugi wytarł; aż rozciągnął ojciec harmonijkę 37 Now | palnąwszy się pięścią w piersi, aż mu w nich coś jękło. - Przeciem 38 Now | Szkapę? - zawołała matka i aż się na łóżku podniosła. - 39 Now | sójkę w buk wsadził, że mnie aż zamroczyło.~- Słyszysz. 40 Now | wracał, wybiegaliśmy - gdzie! aż w pół drogi, byle prędzej 41 Now | tak piekielną wrzawą, że aż ludzie wybiegali z oficyny.~ 42 Now | boki, trzęsąc od śmiechu, aż jej oczy w tłustej twarzy~ 43 Now | od ust buziaki posyłać, aż baba w największej pasji 44 Now | wrzeszczał Piotruś i aż siniał, i przysiadał na 45 Now | znów mnie pięścią w bok, aż mi świeczki w oczach stanęły. 46 Now | Anulka!... - powtarzał, aż nagle sam ryknął płaczem.~- 47 Now | febra ją chwilami trzęsła, aż zęby szczękały. Ojciec chodził 48 Now | ziemię patrzył i wąsy gryzł.~Aż nagle się poruszywszy, koszulę 49 Now | podnosiły się wąsy coraz wyżej, aż je ręką w dół szarpnął.~- 50 Now | broda jak w febrze latały, aż schwyciwszy się obu garściami 51 Now | nam cicho być - i słucha. Aż westchnie głośno, jakby 52 Now | krzyża nad łóżkiem podniesie.~Aż raz się nie dosłuchał jakoś.~ 53 Now | nigdy końca nie będzie, aż się nareszcie rozeszły, 54 Now | pozierał, a w głowę się drapał, aż schyliwszy się do ojca. 55 Now | spluwali przez zęby. Istotnie, aż obrzydzenie brało na pustkę, 56 Now | milczące, zagłębiając się aż pod niewielką galerię, na 57 Now | prokuratora i odstrzelał je aż na błyszczący bagnet stojącego 58 Now | szczególnym mieniło się wyrazem, aż piękne, podłużne oczy prezesa 59 Now | Udawał Iwan wilka, udawał aż i kozę zdusił! A?...~Roześmiał 60 Now | stajania słychać, ktoś ziewnął, aż mu w szczękach trzasło.~ 61 Now | Tichobaj? A?...~Na chłopaka aż ognie biły z uciechy, że 62 Now | małoletnich hultajów, którzy aż nadto mieli sposobności 63 Obra| biegiem czasu rozwija się to aż do idiotyzmu w jednym kierunku, 64 Obra| idiotyzmu w jednym kierunku, aż do prawdziwie małpiej przebiegłości 65 Obra| grzmocił, kopał - był wściekły.~Aż go nasiedli w sześciu czy 66 Obra| krew mu się ustami rzuciła, aż trzeciej coś nocy umarł 67 Obra| tak człeka zbić, żeby go aż ubić - mówił jeden.~- Przecie 68 Obra| nie przerywając rozmowy aż do chwili naciśnięcia klamki, 69 Obra| samo zaprasza cię na flaki.~Aż zdarzy się wreszcie, że 70 Obra| fuzje, Murzyny nie Murzyny, aż jeden sobie i pannę przywiózł. 71 Obra| w mieście jakieś czasy, aż potem musiał z wojskiem 72 Obra| strasznie do oczów skakała- aż ją do nas przywieźli. Jak 73 Obra| cha, cha! i cha. cha. cha! Aż się, bywało, tak zmorduje, 74 Obra| za włosy i płacze tak, że aż się człowiekowi coś dzieje 75 Obra| zwyciężyć nie było można... Aż też ją wielmożny tu przesadził, 76 Obra| dobroci, to się namarszczy. aż jej się te brwie zejdą...~ 77 Obra| wzgardą, mrużąc ogniste oczy, aż zdławionym, hamowanym widocznie 78 Obra| cichsze, coraz cichsze, aż się rozpłynęło w westchnienia. 79 Obra| strażnik?~Nastawił się i aż w biodrach przysiadł. Przechodziło 80 Obra| kochanie... hu! hu! hu!...~Aż mnie dziw brał, że pan nadzorca 81 Obra| to dalej go, bijatyka. Aż go wielmożny na osóbku w 82 Obra| prawi, a stęka, a płacze, aż ograża człowieka słuchający. 83 Obra| rybie oko i cała ona komórka aż biała była od jasności, 84 Obra| sczerniał jak ta święta ziemia. Aż go też do lazaretu wzięli. 85 Obra| lepiej by nie potrafił. Aż też tak jednej nocy zmarło 86 Obra| jak ten snop omłócony... Aż im dziwno było.~Zanurzył 87 Obra| znów w paru susach wraca, aż weszli razem w wybornych 88 Obra| nigdy, nigdy nie zdoła dojść aż do nich... Czuje wszakże, 89 Obra| na gwałt parobka. Robota aż kipi w domu.~- Sto sześćdziesiąt! - 90 Obra| A potem, dlaczego tyle aż chcą brać? Dlaczego aż tyle?~ 91 Obra| tyle aż chcą brać? Dlaczego aż tyle?~Wielki niepokój i 92 Obra| nic, niosę trzeci raz, aż tu mnie stróż pyta: co to 93 Obra| mną jak za psem cisnęli. Aż tu niedługo robi się gwałt 94 Obra| mnie do sądu. Patrzę ja, aż tu rzeczy precz porozkładane, 95 Obra| jak te anioły z nieba, aż płaczą, tak proszą za mną. 96 Obra| panie proszą, tak się modlą, aż mi się serce kraje! A sędzia 97 Obra| kraje! A sędzia nie i nie.~Aż tu znów starsza mówi: "Panie 98 Obra| który kochać przymusza". Aż dotąd rzecz zwykła. Ale 99 Obra| naszemu na wszelki sposób, aż wreszcie wszystko było skończone, 100 Obra| odezwało stłumione łkanie, aż wreszcie buchnął taki płacz, 101 Obra| głośnymi westchnieniami. Aż kiedy przyszło miejsce o 102 Obra| kaszę ze skwarkami z sadła. Aż tu gwałt. Najpierw krzyk, 103 Obra| firanki płócienne, na półkach, aż pod sufit, stosy koszul 104 Obra| odrzekł i znów westchnął, aż się więzienna gunia pod- 105 Obra| zrazu, potem coraz szybciej, aż zniknął w końcu, unosząc 106 Wier| zwieszoną, z obliczem wygasłem~Aż tam, gdzie kasy okienko 107 Wier| zamróz kroplami ociekał...~Aż z dum swych ciepłym zbudzony 108 Wier| takich murów dokoła,~Że aż się przegiąć trzeba,~Żeby 109 Wier| spojrzysz na prawo,~To kłosy aż się garną.~Jakby kto złotą 110 Wier| ziarnem pełniuśkie kłosy,~Aż kładą się po sobie!~ ~A 111 Dzie| nasz trąbi swe pochwały,~Aż raz usnął gdzieś na sianie...~ 112 Dzie| budzi niespodzianie.~Patrzy, aż tu jakieś zwierzę~Do śniadania 113 1 | będzie im się kiedyś śniła~Aż po wiek życia?... Ona taką 114 1 | nadzieją wielką - i omdlało.~Aż ona, widząc, że tak przed 115 1 | miedze stóp bosych śladami~Aż pod mur miejski goniły za 116 1 | sine,~Otwarte mając oczy, aż przeminę.~ ~I nigdy tego 117 1 | ludom te trupy się śniły,~Aż wszyscy cichej zapragną 118 1 | w ciszy niech trwa sąd, aż szale zniosą.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 119 1 | stanął i skostniał u proga.~Aż mu do oczu podeszła kipiątkiem~ 120 1 | jak pod grzmotem drżała,~Aż gdy najwyższej dosięgną!


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License