Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
ominie 4
omlócony 1
omowy 1
on 106
ona 56
one 20
onegdaj 1
Frequency    [«  »]
114 moze
109 byla
109 przed
106 on
104 ojciec
102 ani
100 nawet
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

on

    Part
1 Now | jakoby rosnął. To jak na on cmentarz człowiek zajdzie, 2 Now | matki. Matka przyszła". On nic. "Cyganicha przyszła!" - 3 Now | przyszła!" - krzyknął któryś. On nic! i ona matka do drabiny 4 Now | Niech cię moje oczy uwidzą!" On nic. Zapłakało sobie tedy 5 Now | niebądź przepowiadki gadają, a on nic. Ani jemu pacierz w 6 Now | w sobie miazgi ma niżeli on ciała. Dziw, mu te kości 7 Now | ognia nie ma. Pojrzę ja na on krzyż, w czerwieni cały 8 Now | ludzie powiadali, że to on grzech przeklęty...~Takie 9 Now | Tych ludzi nie widział on tu jeszcze. Gdzie idą? Po 10 Now | wygięty wiśniowy cybuszek. On zna lak dobrze uliczkę 11 Now | liny. siekiery, piły. Ba, on i to nawet wie może. ile 12 Now | nieco bladej zieloności. On, może nawet nie patrząc 13 Now | Czesława i Gawalewicza.~On wszystko wie. Wszystko, 14 Now | robocie. Co i raz odwraca on głowę, by spojrzeć na chłopca, 15 Now | Żyd!... Żyd!...", więc on uciekał i czapkę zgubił, 16 Now | nakarmił. Nie przetrawił on tej goryczy w sobie i przez 17 Now | niezdecydowaną. Właściwie pragnął się on okazać wyższym nad podobne 18 Now | rozpiętym mundurze stal on pod oknem Żyda. rozkrzyżował 19 Now | ukrytą w rękach, siedział on tak już od południa, od 20 Now | ofiarowania nie zaczął, a on już się w piersi bił 21 Now | się przez sen. ale potem i on płaszcz ciągnąć zaczął; 22 Now | gdzie, szukać przyjdzie, a on prawie wprost naszej bramy 23 Now | prędko, skwapliwie. Ale i on teraz więcej dać nie chciał, 24 Now | że taki gruby...~- Gdzie on tam gruby, biedaczysko! 25 Now | biedaczysko! Z czegóż by on był gruby! - mówiła matka. - 26 Now | karku worka z chudą sieczką, on. przyklęknąwszy na jedno 27 Now | Kto da więcej?...~Skąd on tu to "kto da więcej" przyczepił, 28 Now | palnąłem Felka w ucho, on mnie na odlew w kark, ja 29 Now | grzmotnąłem go w plecy, on znów mnie pięścią w bok, 30 Now | ogłuszeni. Patrzyłem na Felka, a on patrzył na mnie; oczy robiły 31 Now | przy niej tej nocy spał a i on nie słyszał. Wyszła z niej 32 Now | śmierć łokciem trąciła, a on nic!~Zaraz się w naszej 33 Now | tylko ma powiedzieć: "Gdzie on tam gruby, biedaczysko!" 34 Now | zamkniętych oczu. Usnąłem, a on jeszcze siedział. Ale w 35 Now | słyszeć się dało, porwał się on także, na sienniku siadł 36 Now | dobroduszny człowiek nie lubił on tych wszystkich apostrof 37 Now | turbował głowy.~Wiedział on doskonale, że to tylko baby. 38 Now | nieuniknionych. W ogóle podobnym on jest do człowieka, któremu 39 Now | obrońcę ze współczuciem, i on wprawdzie uznawał pewną 40 Now | Benedyć i nie poczuł tego. Był on cały pochłonięty widokiem 41 Now | się nagłym niepokojem. Wie on dobrze, jako był przyczyńcą 42 Now | Mimo wszystko nie czuje się on tutaj dość bezpieczny. Już 43 Now | Pan obrońca me nalega- Zna on widać doskonale ten uśmiech 44 Now | W zapasce go niosła, a on przy matce biegł... Szli 45 Now | usty.~Chłopak umilkł, a on słuchał jeszcze.~Roześmiał 46 Now | narzędzie występku!" - rzekł on wskazując drobny przedmiot, 47 Now | osowiałym wzrokiem.~"Coże on, duszeczka! Kpi czy o drogę 48 Now | prokuratorską rzecz! Taż on od tego właśnie! A ten, 49 Now | rezolutniej Benedyć. Jest on w tej chwili usposobiony 50 Now | jak te cielęta w kojcu, a on tu sobie przed samym~stołem, 51 Now | sam czyn pomijał niemal. On rozwijał tylko zasadę odnośnego 52 Obra| czy miał jakie inne, a i on sam zdawał się nie pamiętać 53 Obra| bez się sądzić. Wszystkim on nam wstydu zadał i wszystkich 54 Obra| to nie ma jak bicie. A co on, wielmożny panie? To on 55 Obra| on, wielmożny panie? To on pierwszy się tu popadł i 56 Obra| takiego jak nie baty?... On i porządnego bata niewart! 57 Obra| bębnił palcami po stole- Był on w położeniu arcydelikatnym. 58 Obra| aresztanckich. Posiadał on cały zapas przemówień moralnych 59 Obra| zwiedzaniem wszystkiego! On sam ci pokaże, co jest najciekawsze. 60 Obra| warto, bo wszyscy kłamią; że on sam, "wielmożny", cudów 61 Obra| zatwardziałe dusze, z którymi czego on sam nie zrobił, tego już 62 Obra| że możesz to zrobić! - to on nie będzie już cię trudził 63 Obra| ofiarować żadnych datków. On powinien wiedzieć, że masz 64 Obra| namówił czy coś. Tak mieszkał on tu z panną w mieście 65 Obra| się też uprzykrzyła, to on co robiący, do wójta na 66 Obra| papierów. Ano dobrze. Jak on do wójta melduje, tak 67 Obra| wójt łapać. Pobił ta on wójt, poturbował, bo się 68 Obra| kipiątkiem szła. Nie patrzył on wszakże na Osmólca, tylko 69 Obra| postawę. Istotnie, wyglądał on jak epileptyk w napadzie 70 Obra| ciemnej, panie miłosierdny, bo on tam z każdego kąta na mnie 71 Obra| od razu się przyznał. Ma on lat 25, a odznacza się niezwykle 72 Obra| trzęsą jak w zimnicy, a on sam dopieroż tak się modli, 73 Obra| Onufer! Co z tobą?" Tak on nic, tylko patrzy na mnie 74 Obra| może już pracować. Nie ma on rodziny, która by go żywić 75 Obra| Kuntz umie to cenić. Wie on, jakie pobudki miała gmina 76 Obra| się zbyt niedołężnym. Wie on, że stoi tu w charakterze 77 Obra| dopłacać za niego nie zechce. On to wie, wie dobrze; zbyt 78 Obra| moi panowie - odzywa się on głośno. - Czy przypatrzyliście 79 Obra| zaraz...~Naturalnie! Czegóż on stoi? Zaraz się ruszy... 80 Obra| zginają się wcale; podnosi on je jak kije z niezmiernym 81 Obra| w twarz syna. Nie, nie, on nie chce, żeby go syn licytował 82 Obra| syn licytował w gminie... On nie chce!~Kurczy się, odrywa 83 Obra| zastawia się nimi. Nie, nie! On się boi! On nie chce!~Ale 84 Obra| nimi. Nie, nie! On się boi! On nie chce!~Ale woźny przystępuje 85 Obra| upadłby może. W duchu nie ma on wielkiej nadziei, żeby starego 86 Obra| prostuje ktoś z ławy.~- On nas jeszcze wszystkich przeskoczy! - 87 Obra| sięga. W swoim ubraniu? Cóż on za ubranie ma? Alboż on 88 Obra| on za ubranie ma? Alboż on na ubranie zarobić mógł 89 Obra| urzędnik gminy czuje się on niemal tak samo dotkniętym 90 Obra| radca jest niekontent. Rzuca on na obecnych chmurne spojrzenia 91 Obra| trzy razy dziennie przybywa on z mlekiem, zaprzężony do 92 Obra| niespokojnie, nerwowo. Wie on, że Hänzli, tak samo z gminy 93 Obra| siedmiu lat w gminie. Wie on, że taka starota to jak 94 Obra| nim tylko myśli, tak jak i on o niej.~ ~II~Nigdy nie zapomnę 95 Obra| mnie nie gubił... A bodajże on jasności boskiej nie oglądał!... 96 Obra| swój i szczęśliwy rozwój.~On to, objąwszy przed trzydziestu 97 Obra| opowiedzieć. - Otóż wygarnął on ten drobiazg, zamknął osobno, 98 Wier| Idź, idź do kosy!~ ~Czegóż on stoi? Wszak wolny jak ptacy?~ 99 Wier| falą o duszę mu biły...~On czuł się cząstką i ruchu, 100 Wier| i z szopką w tej porze,~On przecie nigdy, jak żyw, 101 Wier| oby tylko nie wzeszedł on sądem~Klęsk ostatecznych 102 Wier| otwarto drzwi sali: w natłoku~On jeden tylko jest widny jej 103 1 | na stole urna,~Przy umie on, syn...~ ~Odgadłem po biciu~ 104 1 | wyciąga!... Puśćcież mnie! On może...~A!...~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~... 105 1 | jak od sromu.~ ~Próżno on tutaj odprawiał swą wartę~ 106 1 | pustego grodu hospodynem...~A on też patrzał na nią licem


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License