Part
1 Now | mu obrazik dała w ręce, żeby już tak całkiem bez Pana
2 Now | sobie! A teraz się ucz, żeby ty głupim nie był, a czapkę
3 Now | zegarmistrz. - Chodzi o to.~żeby nie był obcym...~- O to
4 Now | boleści wielkiej umarła. Żeby una żyła, a sześć synów
5 Now | dziecko pytać nie chciał, żeby go broń Boże nie przestraszyć,
6 Now | wypadła mu przez ściśnięte zęby.~Stary introligator umilkł,
7 Now | Piotrusia tylko pilnować trzeba, żeby z niego nie spadł.~- Dalej!
8 Now | ojcem na całe dwa ruble, ale żeby mu jeszcze kołdrę naszą
9 Now | prawda, to i ja miałem myśl, żeby się od pieca położyć, ale
10 Now | swoje długie, chude nogi, żeby okazać, jako o przykrycie
11 Now | Ojciec ode drzwi zastąpił, żeby dużo mrozu nie naszło, matka
12 Now | skończonego libertyna - żeby o co, jak o to!... A ty,
13 Now | sklepikarce po bułki latasz, żeby ci "kadryla" dała.~- Nie
14 Now | mogę nigdym nic widział, żeby się w tym rondlu co gotowało-
15 Now | matka też się obróciła, żeby na ogień patrzeć, i takeśmy
16 Now | że taka zmizerowana.~- Żeby już albo w tę. albo w tę
17 Now | czy dobrze słyszę.~- Tylko żeby dopiero zmierzchem przyszła,
18 Now | dopiero zmierzchem przyszła, żeby w podwórzu stróżka nie widziała...
19 Now | Nu. ja sumienie mam! Żeby ja sumienie nie miał, toby
20 Now | dam równe dziewięć.~- A żeby was Bóg ciężko skarał za
21 Now | złożywszy przy ustach dłonie, żeby mu echo odpowiadało. Pan
22 Now | Ja tylko się wyciągam, żeby brzuch mniejszy był.~Wyciągnął
23 Now | pół mego chleba fasować, żeby cicho był.~- E-e-e? - zapytałem
24 Now | po prostu rżała na ojca, żeby go wziął z sobą.~Kiedy ją
25 Now | świdruje?... A to bym ci wolał, żeby mnie ojciec paskiem przemierzył,
26 Now | ją chwilami trzęsła, aż zęby szczękały. Ojciec chodził
27 Now | izbie- bo słońce w same zęby świeciło tu nam przez drzwi
28 Now | ona i ze szpatem dobra! Żeby nie choroba kobiety, tobym
29 Now | już cały stał w ogniach. -Żeby mnie tak Bóg skarał. jak
30 Now | rzuciliśmy się w te pędy, żeby do szkapy lecieć.~Ale ojciec
31 Now | się poprawiało; wołała, żeby jej piwa zagrzać albo i
32 Now | obiad z garnków kipiał.~Żeby nie to ludzkie litowanie,
33 Now | nasza.~I nuż jej zaglądać w zęby, nuż jej obmacywać nogi,
34 Now | krzyknął na nas pan Łukasz, żeby za wozem iść. aleśmy ani
35 Now | zajrzawszy spluwali przez zęby. Istotnie, aż obrzydzenie
36 Now | trzeba kapitalnej sprawy, żeby tchnąć życie w te znużone
37 Now | bocznym stoliku obrońcę, żeby się poznać na tym. Trudno
38 Now | było puścić w ruch słowa, żeby same poszły.~- Drobne przestępstwa -
39 Now | ten i ów wyciągnął szyję. żeby –spojrzeć na występny patyk.~
40 Now | taka nowa jurysprudencja, żeby oskarżonych przed ostatnim
41 Now | nie po co wzięli, tylko żeby w skórę krzyknąć... Oho!....
42 Now | dadzą! Nie widać jakoś, żeby chleb gdzie leżał... Gdzieżby!"~
43 Now | uśmiecha się. pokazuje drobne zęby i kręci głową. Całe zalęknienie
44 Now | mało. A toby Pan Jezus dał, żeby na siew nie brakło...~Nie
45 Now | sądowej sali.~Nie dlatego, żeby to były samolubne, zimne
46 Now | przemyślnie wyciętych po to, żeby nieomylnie dobyć się do
47 Now | drżący i błagalny.~Chce, żeby w oczach zostało spojrzenie
48 Now | cieplej ludzkiej duszy. Chce, żeby przed podsądnym żadna droga
49 Obra| półotwartych ustach widać było zęby drobne, ostre i niezwykle
50 Obra| jak wykręcić skrzynie, żeby wozy mogły w podwórze wjechać,~-
51 Obra| myślałam, że świnia.~- A żeby was najjaśniejsze!... -
52 Obra| twarz trupio ściągnięta, zęby wyszczerzone jakby do kąsania,
53 Obra| recydywistów, który już zęby zjadł na więziennym chlebie -
54 Obra| porządnego bata niewart! Żeby jego choroba! Tfy!~Tu splunął
55 Obra| katolicku tak człeka zbić, żeby go aż ubić - mówił jeden.~-
56 Obra| przygryza czerwone, pełne wargi, żeby nie wybuchnąć.~Po chwili
57 Obra| cokolwiek. Nie dlatego, żeby ci kto w odpowiedzi miał
58 Obra| odsapnął, a rzuciwszy przez zęby: "cymbał", siadł i zaczął
59 Obra| prychał, a ostre, rzadkie zęby błyskały mu spomiędzy warg
60 Obra| zapomniały po nocach się ciska, żeby jego choroba utłukła! Onegdaj
61 Obra| do inszych to mu ta nic! Żeby ja miał nad każdym zbójnikiem
62 Obra| i opiekun najkochańszy! Żeby nie wielmożny pan, toby
63 Obra| dać bez wielmożnego pana! Żeby mi srebro, złoto dawali,
64 Obra| nadzorca. - Ruszaj pod numer i żeby mi tam było spokojnie! Rozumiesz?~-
65 Obra| słuchający. A precz się prosi, żeby go na powrót pod numer dać. "
66 Obra| by biedotę jaką wzięła, żeby tylko posługę z tego niezgorszą
67 Obra| niezgorszą mieć można. No i żeby dopłata nie bardzo marną
68 Obra| zresztą ma fundusze na to, żeby za biedaków, co już robić
69 Obra| gminie? Tygodnia nie ma, żeby do kancelarii nie ściągła
70 Obra| stoi z podniesioną ręką, żeby nie wychodzić z pozy. Upływa
71 Obra| drzwi6 z obu stron chwytają, żeby dopomóc nogom przez próg,
72 Obra| Leży to w interesie gminy, żeby taki kandydat jak najlepiej
73 Obra| interesie żadnego z nich, żeby okazywać zbyteczny pośpiech.
74 Obra| cztery!~- A pokaż no, stary, zęby - odzywa się oberżysta z
75 Obra| ukazuje wcale jeszcze zdrowe zęby.~Publika zaczyna się śmiać.~-
76 Obra| gmina patrzy. Zaciska tedy zęby i znów podnosi sztywną i
77 Obra| Nie, nie, on nie chce, żeby go syn licytował w gminie...
78 Obra| może. Nogi mu się plączą, zęby szczękają, głowa się chwieje
79 Obra| ma on wielkiej nadziei, żeby starego gmina łatwo pozbyć
80 Obra| wie? Może i nieźle byłoby, żeby się syn utrzymał. Kto wie?
81 Obra| Widzieliście, panowie, zęby kandydata? To człowiek silny
82 Obra| silny jeszcze!~- I cóż tam zęby! - odzywa się oberżysta
83 Obra| franków, po siedm zresztą. Ale żeby ktoś o piętnaście od razu
84 Obra| ciężar na kark, ale chce, żeby interes rzetelnie był zrobiony.
85 Obra| barania głowa!-mówi przez zęby z naciskiem.~Historia z
86 Obra| dlatego też nie ma dnia, żeby schodki owe przez baby oblężonymi
87 Obra| uczestnictwa dobrowolnie, żeby siedzieć z nią razem. Przywiązanie
88 Obra| konstelacji. Trzeba mianowicie, żeby dnia tego wypadały kartofle
89 Obra| go tu za nogi obejmowała, żeby mnie nie gubił... A bodajże
90 Obra| była, jak mu nic nie jest. Żeby choć oślepł, toby człowiekowi
91 Obra| wesoło i spluwając przez zęby, to na prawą, to na lewą
92 Obra| podeszłam ku niemu. Prosił, żeby go na wóz zabrano, a prowadzący
93 Wier| nigdy, jak żyw, nie pamięta,~Żeby kto z dworu do chaty przychodził~
94 Wier| aż się przegiąć trzeba,~Żeby choć. skrawek, choć odrobinkę~
|