1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2312
Part
501 Now | czyste małpy z "meranzieryi".~I chwytała się za boki, trzęsąc
502 Now | A Felek nuż się w lewo i w prawo kłaniać, nuż chudej
503 Now | pasji trzasnęła lufcikiem i z okna poszła.~Do szkapy
504 Now | sprawy życia, o jej względy i łaski ubiegaliśmy się jeden
505 Now | z tego Piotruś niecnota i, kiedy się za pokrzywdzonego
506 Now | lekceważyliśmy bynajmniej; i często gęsto dostał Piotruś
507 Now | kiedy na drugim, ślepym i zbielałym, powieka o siwej
508 Now | siwej rzęsie podnosiła się i opadała z wolna, jak gdyby
509 Now | bez bijatyki o szczotkę i zgrzebło. Cośmy jej wtedy
510 Now | zmrużywszy zdrowe oko, i tylko od czasu do czasu
511 Now | my już zawijamy porcięta i dalej do rzeki. Jaki był
512 Now | Chłopaki z całej ulicy chcieli i. nami lecieć, aleśmy ich
513 Now | chlustać, dopieroż jej pęciny i boki wycierać, dopieroż
514 Now | dla uwolnienia się od nas i naszej opieki parę kroków
515 Now | utopi! - wrzeszczał Piotruś i aż siniał, i przysiadał
516 Now | wrzeszczał Piotruś i aż siniał, i przysiadał na ziemię obu
517 Now | trzymając. Brnęliśmy tedy po nią i za ogon ku brzegowi ciągnęli,
518 Now | ociekający wodą jak topielcy.~I tę to naszą kochaną szkapę
519 Now | oba za czupryny chwycili i splątali jak kłębek, potoczyli
520 Now | jak przychudnie, boć już i sieczki ujmuję, to kto co
521 Now | Matka westchnęła ciężko.~- I cóż ja se mam myśleć, mój
522 Now | się kamieniem u szyi stała i do dna cię ciągnę... O tych
523 Now | myślę...~Zakryła oczy ręką i zaszlochała głośno. Ojciec
524 Now | raz też zasypiała we dnie i mimo że się nagle ciepło
525 Now | rękę na nas twardą miał i o byle co do czubów nam
526 Now | wiaderka, aby żłopnąć raz i drugi wody którąśmy jej
527 Now | przynosili własnoręcznie.~Ja i Felek siadaliśmy z obu jej
528 Now | obu jej stron na żłobie i machając nogami przyglądaliśmy
529 Now | doktor zachodząc do matki- - I wilgoć straszna! Powinniście
530 Now | Powinniście się postarać o suchą i ciepłą izbę dla żony - dodawał,
531 Now | chora. Z nią coraz gorzej i musi być gorzej w takich
532 Now | warunkach.~Ojciec gryzł wąsy i milczał ze spuszczoną głową.~-
533 Now | prowadzić...~Poszedł już, już i na drugą ulicę skręcił,
534 Now | sieni stał, w ziemię patrzył i wąsy gryzł.~Aż nagle się
535 Now | ze szkaplerzem rozerwał i dobywszy z niego srebrny
536 Now | Matką Boską, mnie po węgle i po mleko postał przykazując,
537 Now | nie powiadał matce, jak i skąd.~Nazajutrz w południe
538 Now | właśnie do przedstawienia i już się Felek na szkapę
539 Now | więc szturchnąłem Felka i obaj stanęliśmy jak trusie.~
540 Now | kapoty granatowej utarł i wyciągnąwszy chudą, długą
541 Now | to był już stary, wysoki i dobrze zgarbiony; oczki
542 Now | świdrowate, brwi krzaczaste i chudy, zarastający od spodu
543 Now | poszedł, szkapę odwiązał i po zadzie ją dłonią uderzył.~-
544 Now | ojciec posępnie spod oka i zaraz mu się wąsy podniosły,
545 Now | ale przełknął tylko ślinę i rzekł:~- Skóra i kości zarobią
546 Now | tylko ślinę i rzekł:~- Skóra i kości zarobią u was, kumotrze,
547 Now | złotych ćwiarteczka, kumeńku! I siano też drogie...~- A
548 Now | słodziej jeszcze pan Łukasz. - I szpacik, widzę, jest...~-
549 Now | mnie tylko łokciem pchnął i szeroko otwartymi oczyma
550 Now | dodał wciągając niuch tabaki i kiwając głową.~Ojcu podnosiły
551 Now | w ziemię. -~Dla mnie ona i ze szpatem dobra! Żeby nie
552 Now | dłonie na kolanach oparł i po nogach szkapie patrzył~-
553 Now | prostując się pan Łukasz i rozsunąwszy palcami zmartwiałą
554 Now | ślepa. Takem ją już kupił i taka je. U mnie ta nie oślepła.~-
555 Now | rozśmiał się słodko pan Łukasz i znów do tabaki sięgnął. -
556 Now | U-u-u!...~Otrząsnął palce i tabakę schował.~- Jak ona
557 Now | zobaczył, chwycił Felka za kark i. pchnąwszy go we drzwi,
558 Now | Dmuchnęliśmy jak wiali ze stajenki i jak wiatr do izby wpadli.~
559 Now | stronę, tylko oczy spuścił i wąsów szarpnął, a matka
560 Now | ostro. - W izbie siedzieć...~I trzasnął drzwiami.~Byliśmy
561 Now | coraz przeźroczystsze, usta i broda jak w febrze latały,
562 Now | Siarczyste! -wrzasnął i zaniósł się wielkim płaczem.~
563 Now | świeczki w oczach stawały. A i matka jakoś nie miała wskórania.~-
564 Now | żeby jej piwa zagrzać albo i mleka z masłem, a Piotrusia
565 Now | przykazuje nam cicho być - i słucha. Aż westchnie głośno,
566 Now | głośno, jakby sam nagle ożył, i oczy do tego czarnego krzyża
567 Now | przy niej tej nocy spał a i on nie słyszał. Wyszła z
568 Now | sklepikarka pojęła do siebie, a i nam po bułce dała.~- A to
569 Now | czym ją zaraz pocałował i bosymi nogami szastnął w
570 Now | A to tyjatr!.. - szepce i w ściśniętych pięściach
571 Now | spoza zębów wysuwa, cienki i ostry jak żądło.~Ojciec
572 Now | ludzkie litowanie, to byśmy i nie czuli tak bardzo, że
573 Now | na pościeli leżała, jak i teraz. I teraz, kiedym na
574 Now | pościeli leżała, jak i teraz. I teraz, kiedym na nią patrzył,
575 Now | Piotrusiem oczyma wodzi i uśmiecha się leciuchno,
576 Now | uśmiecha się leciuchno, i co tylko ma powiedzieć: "
577 Now | siadł, ręką głowę podparł i patrzył: to na krzyż czarny
578 Now | przez cały dzień szastał i nastawiał, i z ludzi wydziwiał,
579 Now | dzień szastał i nastawiał, i z ludzi wydziwiał, a mnie
580 Now | objął, patrzył w pustą izbę i płakał.~Trzeciego dnia spaliśmy
581 Now | go za ramię.~Szarpnął się i na drugi bok przewrócił,
582 Now | także, na sienniku siadł i szeroko otworzywszy oczy -
583 Now | Szkapa! - wrzasnął Felek i porwawszy na siebie katankę,
584 Now | wstawaj! Szkapa przyszła!~I trząsłem nim jak wiązką
585 Now | stał pan Łukasz. Smolik i częstował stróża tabaką.~
586 Now | dobra, stara szkapa nasza.~I nuż jej zaglądać w zęby,
587 Now | co to wóz ten czekał.~Ale i ona poznała nas także, i
588 Now | i ona poznała nas także, i ona cieszyła się nami; przednią
589 Now | to znów na głosy nasze i śmiechy strzygła uszami,
590 Now | obejrzałem się: gromadka sąsiadek i przechodniów już się rozproszyła,
591 Now | ojciec sam, z czapką w ręku i zwieszoną głową.~Co do nas.
592 Now | chwilę nie przerywając rozmów i pieszczoty. Poranek byt
593 Now | naszelniki... jaki ci kantar...~I my znów dalej chórem:~-
594 Now | wrażenie.~Przechodnie stawali i wzruszali ramionami. Parę
595 Now | kilka wierzbowych witek i zaczęli ją skwapliwie oganiać.
596 Now | w lichych szarawarkach i kurtkach łatanych dreptaliśmy
597 Now | dołka nie skończył kopać i dopiero teraz pospiesznie
598 Now | dla szkapy szczaw zajęczy i soczystą babkę, której pełno
599 Now | Łukaszem zdjęli z wozu trumnę i postawili ją nad brzegiem
600 Now | przyszedł ksiądz w komeżce i kościelny z krzyżem i kropidłem.
601 Now | komeżce i kościelny z krzyżem i kropidłem. Spojrzał na nas
602 Now | świeżej trawy. Pan Łukasz i ojciec poklękli także, grabarz
603 Now | modlitwę, wspomniał imię i nazwisko matki, ,,Ojcze
604 Now | głośno.~Podniósł ojciec twarz i obie ręce w niebo; z jego
605 Now | leciuchne szmery wierzby i cykanie świerszcza.~- O ,
606 Now | który pełne rączyny trawy i wiosennego kwiecia szkapie
607 Now | rozsypując bratki polne i białe stokrocie. Szkapa
608 Now | dziecka brała wargami trawę i żuła ją, przechyliwszy łeb
609 Now | żuła ją, przechyliwszy łeb i melancholijnie zwróciwszy
610 Now | na znak jako już pacierz i wszystko, co do niego należało,
611 Now | chyłkiem do szkapy pomknął, a i na mnie kiwnął. Ksiądz też,
612 Now | trumnę pokropiwszy, z czego i nam się coś niecoś poświęcenia
613 Now | Grabarz na glinę natrafił i po trochu ją tylko, jak
614 Now | raz w raz tabakę niuchał i na wóz pozierał, a w głowę
615 Now | ścisnęli, potrzęśli raz i drugi z wielkim przyjacielstwem,
616 Now | grzywy opadały ostróżki i zajęcze maczki. Resztę zieleni
617 Now | łbem. obciążonym kwieciem i zielenią, ja zaś i Felek,
618 Now | kwieciem i zielenią, ja zaś i Felek, jak giermkowie, po
619 Now | jak giermkowie, po lewej i po prawej stronie. Wóz toczył
620 Now | sprawa panów Gradewitza i Hornszteina wyczerpała poniekąd
621 Now | kurację w Francesbadzie i przywoziła stamtąd nowe
622 Now | z odświeżoną twarzyczką i przepyszną parą złotoczarnych
623 Now | posiedzenia wloką się jak smoła i które nie nastręczają sposobności
624 Now | w handlach win, likierów i delikatesów ożywił się niezmiernie.
625 Now | kożuchów tracących smołą i polem nie było co i liczyć
626 Now | smołą i polem nie było co i liczyć nawet. Co można,
627 Now | garścią tołkanicy w szmatce i żywi się tym przez dni trzy
628 Now | żywi się tym przez dni trzy i cztery, bez grosza przy
629 Now | Ale jednego dnia brakło i tych chłopskich kupek. Porozchodziło
630 Now | jakaś .spraw ina o sery i masło.~- Mizeria! -Jak mówił
631 Now | andaraku tylko, w zawijach i w płacie, weszły przed chwilą
632 Now | w bramę sądowego gmachu i znikły w głębokiej sieni.~
633 Now | did, w obszarpanym kożuchu i wyrudziałej, na uszy wiązanej
634 Now | jego skołtunionych włosów i ryżawej brody. Did nie stary
635 Now | srodze ospą zgryziony: a i wódka zostawiła na nim swe
636 Now | włóczędze za podporę służył.~I did. i pokurć patrzyli w
637 Now | za podporę służył.~I did. i pokurć patrzyli w okna sali
638 Now | ale did patrzył obojętnie i tępo, pokurć zaś z widocznym
639 Now | zaś z widocznym niepokojem i oczekiwaniem.~Tymczasem
640 Now | rozwiewając brodę dida i łatany kożuch: a ile razy
641 Now | grubą nogą dziada przysiadał i wkuliwszy ogon pod siebie,
642 Now | wszakże jasno było, cicho i bezpiecznie.~W lekko ogrzanym
643 Now | przysiadł, zgarbił się i cichaczem tabakę niuchał.~
644 Now | młodości, słusznej tuszy i powolnych ruchów. Szeroka
645 Now | obfity. pełny zarost brody i policzków, spojrzenie osowiałe
646 Now | monotonnym. ale ciepłym i od serca idącym. Tak w rysach
647 Now | prokurator po prawej ręce stołki i pulpity obrońców, a po lewej
648 Now | świetne mundury prezesa i asysty jego. Prezes był
649 Now | poręczach oparte; z lewej i z prawej jego strony siedziało
650 Now | wkładaniem w oko monokla i wyrzucaniem go małym, niemalże
651 Now | zajęte oko nieruchome było i iakby marzące.~Na ławie
652 Now | wszystkie te rysy atoli powlekał i podobnymi je sobie czynił
653 Now | dyskretniej ziewające usta i bardziej zmrużone oczy,
654 Now | zdaje się sam nie wiedzieć i dopiero kiedy mu miejsca
655 Now | budzi się z tego oczarowania i patrzy po obecnych lekko
656 Now | pisania, od rżniętej karafki i szklanek odrzucających małe
657 Now | haftowanych, strojnych w gwiazdy i wstęgi mundurów.~Wszystko
658 Now | wydawało się pełne dobroci i łaski. Srebrny, stojący
659 Now | pełnej łagodnych wyniosłości i spadków łysiny prokuratora
660 Now | spadków łysiny prokuratora i odstrzelał je aż na błyszczący
661 Now | są ku jakiejś bezimiennej i bezosobistej winie; mniemać
662 Now | dają. Temat był potoczysty i tak otarty jak najlepsza
663 Now | mas całych z tak fatalną i niepościągnioną siłą. Przestępca
664 Now | haniebnym piętnem win niezmytych i niepowetowanych.~Zawiesił
665 Now | niepowetowanych.~Zawiesił głos i wypoczywał, sapiąc z lekka.
666 Now | drogę otwartą na oścież i w tę. i w tę stronę. Przez
667 Now | otwartą na oścież i w tę. i w tę stronę. Przez chwilę
668 Now | mu się. rzekłszy prawdę. i nie chciało nawet występować
669 Now | Pomyśleć tylko: trzy sery i osełka masła.~- Boże ty
670 Now | widoczną, że na coś oczekuje i czegoś się lęka.~Jakoż zwrócił
671 Now | zbierania wiosną liszek z grusz i jabłoni, a który nazywa
672 Now | chwili pan obrońca drgnął i spuściwszy oczy. pilniej
673 Now | patrzenie to trwało tak długo i tak szczególnym mieniło
674 Now | oskarżonych~niemało obciąża i prawo do tym większej surowości
675 Now | oskarżeni, jest tak występne i potępienia godne, iż samo
676 Now | społeczeństwa!~Skończył i jakby w tej chwili dopiero
677 Now | swoją usłyszał, zadziwił się i osowiałym, niepewnym wzrokiem
678 Now | Udawał Iwan wilka, udawał aż i kozę zdusił! A?...~Roześmiał
679 Now | sobie z cicha, machnął ręką i nieco ciężko opuścił się
680 Now | szmer powstał za stołem i w ławkach. Ten i ów poruszył
681 Now | stołem i w ławkach. Ten i ów poruszył się, zaszeptał,
682 Now | zaszeptał, odchrząknął; ten i ów wyciągnął szyję. żeby –
683 Now | milczkiem na sam brzeg ławki i pilnie ku stołowi patrzył,
684 Now | jako że to strzeżonego i sam Pan Bóg strzeże. Nikt
685 Now | było szurganie stóp bosych i wycieranie nosów żałosne,
686 Now | płaczliwe, z westchnieniami i szeptem zmieszane. Woźny
687 Now | tak miodem nie uraczy albo i wódką z pieprzem, jak postękiwaniem
688 Now | pieprzem, jak postękiwaniem i płaczem: czy ma o co, czy
689 Now | Akurat!~Tu woźny krzywi się i uśmiecha wzgardliwie. Plunąłby,
690 Now | obrońca podnosi się ze stołka i przez chwilę nie wie, co
691 Now | Opiera je wreszcie o pulpit i podnosi czoło, na które
692 Now | człowieczyna z pochylonym grzbietem i zapadłą piersią. Twarz ma
693 Now | obojętną, spojrzenie przygasłe i wysokie, łysiejące czoło.
694 Now | ścisłością oznaczyć, ponieważ i to, co mówi poważnie, ma
695 Now | sobie coś ze smutnego żartu, i to. co mówi żartem, ma surowość
696 Now | surowość rzeczy koniecznych i nieuniknionych. W ogóle
697 Now | jako żywo nie potrzebował i nie wiadomo nawet, czyby
698 Now | notaty swe prokuratora, i rzekł bezbarwnym, obojętnym.
699 Now | Idzie o zjedzone masło i sery. Jako obrońca dodany
700 Now | ważność tego przedmiotu i winy powierzonych mi klientów
701 Now | małe jest tym samym, co i zło wielkie, po co je zmniejszać,
702 Now | Zjedli oni trzy krajanki sera i cały funt masła. Może nawet
703 Now | sprawia mi ono gorycz w ustach i palenie w dołku, podobnie
704 Now | palenie w dołku, podobnie jak i wszelkie inne tłuszcze.
705 Now | wszakże rzeczą ciekaw ą i zastanowienia godną-dodał
706 Now | nawet licha była. gorzka i robaczna.~Urwał, rozciągnął
707 Now | zwinął je, znów rozciągnął i tak je wykrzywił, jakby
708 Now | sam owej lebiody próbował i dotąd czuł jej gorycz. Po
709 Now | pozwoleniem Wysokiego Sądu. i pamiętam doskonale, jak
710 Now | mowy głowę sprostował nieco i z góry na słuchaczy spojrzał.
711 Now | przybrał zwykłą swą postawę i spuściwszy oczy tak rzecz
712 Now | adwokat. uważam za błahą i bezużyteczną, to przeciwnie,
713 Now | na tak małym wyboczeniu i. drogi utartej praktyką,
714 Now | pożałowania pośpiechem.~Tu urwał i nagłym błyskiem zmrużonych
715 Now | tej chwili zachłysnął się i poczerwieniał jak gdyby
716 Now | było złego siedzieć tak i słuchać? Co innego, gdyby
717 Now | Tymczasem za stołem ten i ów poruszył się w fotelu
718 Now | wystąpienie pana obrońcy potępia i wprost je uważa za niewczesne
719 Now | oryginalnością?~Niemniej i panowie przysięgli kręcili
720 Now | obrońcę ze współczuciem, i on wprawdzie uznawał pewną
721 Now | co można było sobie tak i siak tłumaczyć, skłonił
722 Now | skłonił się z lekka ku stołowi i rzuciwszy głową jak piłką
723 Now | sobie wniosek mój ponowić i najusilniej przy nim obstawać.
724 Now | punktu.~Nie jest to jednym i tym samym, czy ser i masło
725 Now | jednym i tym samym, czy ser i masło zjadł ktoś z chlebem
726 Now | dodał skłoniwszy się lekko i zawieszając głos w oczekiwaniu.~
727 Now | stojących poza sobą ławek i w chłopskim narzeczu Poleszuków
728 Now | od licznych stóp bosych i z głębi zaczęły się wysypywać
729 Now | zaruszały się, zakłębiły i posunęły ku obrońcy krokiem.~-
730 Now | widać było. Zapędzili się i stanęli zbici w kupkę jak
731 Now | przymizerowani, spaleni wiatrem i słońcem. Najstarszy mógł
732 Now | najmłodszy z dziesięć, albo i mniej jeszcze. Ot, poganiacze
733 Now | drobnego statku, a może i wprost z chałupy Nisko podcięte,
734 Now | Nisko podcięte, konopiaste i czarniawe grzywy zakrywały
735 Now | nieco, miny nastraszone i ciekawe.~Na jednych grzbietach
736 Now | czy tez tylko taka o mełka i w wątpliwości tej szturchnął
737 Now | prokuratora. Ale Benedyć i nie poczuł tego. Był on
738 Now | się światu!"~Chwieje głową i zadziera konopiastej grzywy
739 Now | który mu się wydaje większym i daleko piękniejszym od słońca.~
740 Now | Jest to chłopak bystry i roztropny.~"Oho!" - myśli,
741 Now | do zjedzenia owych serów i owego masła; jużcić to tak
742 Now | to jakby w chałupie, bo i brudno, i głodno tak samo.
743 Now | w chałupie, bo i brudno, i głodno tak samo. Ale w takiej
744 Now | Przestępuje z nogi na nogę i ściska rękę, kuląc między
745 Now | ból w okolicach słabizny i niespokojnie obziera się
746 Now | surmie nie wygrać, choć i na najdłuższej... Mamaż
747 Now | tylko; sierotą bowiem byt i ludzie go tak ot przygarnęli,
748 Now | przygarnęli, z miłosiernego serca i wedle gęsi, które lis po
749 Now | najbliższe przyjacielstwo swoje, i tego tylko żałował w tej
750 Now | Natychmiast uczuwa mdłość wielką i wciągnąwszy w siebie brzuszynę
751 Now | podejrzliwie, badawczo.~"E... może i nie dadzą! Nie widać jakoś,
752 Now | Ogląda się z wolna w bok i spostrzega przy drzwiach
753 Now | błyskawicy spuszcza oczy i zaczyna silnie mrugać długą,
754 Now | Pan zapytuje, czy ten ser i masło zjedli z chlebem?~-
755 Now | się. pokazuje drobne zęby i kręci głową. Całe zalęknienie
756 Now | puklidzie skądby?...~Chleba i nie pieką teraz nawet, we
757 Now | wszystkiego. Gdzie, nie śmiałby i wstyd by mu było, ale myśli
758 Now | myśli w sobie to wszystko i uśmiecha się i precz kręci
759 Now | wszystko i uśmiecha się i precz kręci głową. Pan obrońca
760 Now | chłopca.~Ustim podnosi głowę i zaczyna przypominać sobie.
761 Now | przypominać sobie. Jest chudy i długi; podniesiona głowa
762 Now | obojczykowe, na brodzie i dolnej szczęce skóra tak
763 Now | liczyć na niedziele, ale i to mu me idzie. Rozpoczyna
764 Now | Rozpoczyna raz jeszcze głośno i liczy na jarmarki. Tak,
765 Now | Teraz wie, kiedy to było i teraz pamięta... Dziecięca,
766 Now | chleba. Dwa bochny kupiła i kukiełkę dla Zochfijki od
767 Now | Tak Tyt odrzekł: ,,wo wik" i pyta: "A co niesiesz, Chwyłyna?"
768 Now | wesele! Jak je chleb, to je i wesele!" Rozśmiała się: ,,
769 Now | załyty, koły prystupaje ?" I zaraz zaczął pokrzykiwać: ,,
770 Now | potajnik. Koło potajnika i na woły ciężko. To my wtedy
771 Now | okiem, z twarzą pobladłą i z drżącymi usty.~Chłopak
772 Now | się polem z cicha, gorzko, i ku stołowi zwrócił.~Mimo
773 Now | siekańcem w hafty, pierścienie i wstęgi.~Panowie pospuszczali
774 Now | zimne dusze, owszem, ten i ów odwrócił oczy nie mogąc
775 Now | znędzniałe postacie chłopiąt, ten i ów czuł wielką przykrość
776 Now | na widok tej bezbronności i tego sieroctwa, ale każda
777 Now | oczom własnym nie wierzył i tak kręcił głową, że ledwo
778 Now | Pozwolę sobie punkt ten podjąć i powtórzyć tu trafne słowa
779 Now | jedno z najbystrzejszych i najbardziej decydujących
780 Now | przybytku sprawiedliwości i prawdy. Nic też lepszego
781 Now | prawdy. Nic też lepszego i pożyteczniejszego dla sprawy
782 Now | tylko to orzeczenie podjąć i powtórzyć: - Panowie! Oto
783 Now | szerokim, wspaniałym gestem i patyk wskazał.~Obecni poruszyli
784 Now | Zakołysał się na fotelu w lewą i w prawą stronę i ustami
785 Now | w lewą i w prawą stronę i ustami cmoknął.~Ale pan
786 Now | obrońca podrzucił głową i rzekł:~- Widzę wzruszenie
787 Now | można kładąc go w otwór i podważając drewniany skobelek
788 Now | zamykający ją z wewnątrz. I czy chcecie widzieć, panowie,
789 Now | łatany rękaw jego świtki i grubej, nie dobielonej koszuli
790 Now | nie dobielonej koszuli i obnażywszy rękę chłopaka
791 Now | ku chłopcu żywym ruchem i patrzył na gęste, czerwone
792 Now | rozszerzył usta jakby do uśmiechu i rzekł obojętnym, nieco drżącym
793 Now | rękę chłopaka, skłonił się i zrobiwszy kilka niezgrabnych,
794 Now | cienkie wargi zaciśnięte były i surowe. Stracił w tej chwili
795 Now | chłopców drgnął, otworzył usta i podniósł ku oknu duże, modre
796 Now | pana prezydującego poruszył i jak za tym poruszeniem poruszył
797 Now | przesunął, znów je przejrzał i brwi podniósł wysoko.~Istotnie,
798 Now | siedzą, spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej! A
799 Now | masło, to najmniej! A to i tego nie wiedzą, jak się
800 Now | inkwirent brwi tylko podniósł i rozłożył dłonie:~- Ty jak
801 Now | Wysunął się z gromadki i rzekł raźnym głosem:~- Tichobaj!~
802 Now | rozchełstaną na piersiach i rzucił oczyma na prawo i
803 Now | i rzucił oczyma na prawo i na lewo, niezmiernie zadowolony
804 Now | bokach puścił, a kolana i bose stopy mocno ścisnął,
805 Now | z lekka ramionami.~- To i jakże wołają ciebie ? Syrycz,
806 Now | Syrycz, Huc czy Tichobaj ? To i ojcu twemu Tichobaj? A?...~
807 Now | przechylił, o kolano łokieć oparł i skubał ciemną, rzadką bródkę.~
808 Now | bródki, skromnie spuścił oczy i rzekł suchym, obojętnym
809 Now | Rzekł, podniósł nagle głowę i uderzywszy bystrym wzrokiem
810 Now | zebranych, pomilczał chwilę i przystąpił do zreasumowania
811 Now | czoło głęboko wrębione i cofnięte nieco, lekko garbaty
812 Now | nozdrzach, spojrzenie bystre i chłodne.~Głos jego był metaliczny,
813 Now | sobie rytm ujarzmionego i powstrzymywanego pędu. Jedną
814 Now | jego niezwykłej precyzji i siły.~Gruzinem być musiał
815 Now | jakby przygorzałej, powiece i matowa śniadość cery, która
816 Now | panują nieodpartą siłą logiki i beznamiętności.~Poczuli
817 Now | oczekującym go u Froima szczupaku i wiście.~A nie tylko poczuli
818 Now | wymowy, ale jej sprawność i jej szyk wojenny, który
819 Now | uporządkował wewnętrznie i karnością natchnął. Teraz
820 Now | od nazwisk, osób, miejsc i przedmiotów, prosta, wyrazista,
821 Now | na którym stanęli mocno; i mówca, i oni sami. Punkt
822 Now | stanęli mocno; i mówca, i oni sami. Punkt ten, ogołocony
823 Now | ogołocony z wszelkich dodatków i określeń, podrósł niejako
824 Now | określeń, podrósł niejako i utworzył rodzaj wyniosłości,
825 Now | przysięgli jej jednolitości i sile. Zaledwie jednak mieli
826 Now | niej wysunęło się prawe i lewe skrzydło: kradzież
827 Now | skrzydło: kradzież prosta i kradzież z włamaniem. Natychmiast
828 Now | włamaniem. Natychmiast z jednego i z drugiego flanku zaczęły
829 Now | przysięgli olśnieni byli i oczarowani. Były to jednocześnie
830 Now | jednocześnie błyskawice i. ciosy: uderzały i oświecały
831 Now | błyskawice i. ciosy: uderzały i oświecały jak miecz i jak
832 Now | uderzały i oświecały jak miecz i jak piorun.~Teoria kradzieży
833 Now | niewielka, potem rosnąca i zagłębiająca się z każdym
834 Now | dalekie od siebie, tak różne i tak wielką przepaścią rozdzielone
835 Now | mały. nieznaczny ruch ręką i każde z obu skrzydeł rozpadło
836 Now | spełniona pojedynczo albo i zbiorowo. Teoria stowarzyszeń
837 Now | udzieliło im się coś z siły i bezpośredniości samego mówcy.
838 Now | Innym oni teraz okiem patrzą i na obwinionych, i na dowód
839 Now | patrzą i na obwinionych, i na dowód winy. Zakrzywiony
840 Now | który cudze zamki otwiera i cudze drzwi uszkadza; w
841 Now | zgrzyt jego złowieszczy i trzeszczenie podważanego
842 Now | trzeszczenie podważanego skobla.~I sami oskarżeni przedstawiają
843 Now | to już kupka zalęknionych i zbiedzonych dzieci, ale
844 Now | zorganizowana w przestępnych i przez kodeks kryminalny
845 Now | wiejscy, razem pasący gęsi i cielęta, którzy pod wpływem
846 Now | burczenia w pustych żołądkach i drażniącego je zapachu świeżych
847 Now | nadto mieli sposobności i czasu obmyśleć swój czyn
848 Now | się o jednej dnia porze i na jednym miejscu.~Co było
849 Now | osobliwym w tych pomyśleniach i uczuciach, to. że zdawały
850 Now | sprawy; a ta kupka obdartych i znędzniałych dzieci odgrywała
851 Now | duch prawa tchnął na nią i tchem tym wypełnił wszystkie
852 Now | skutków orzeczenia stopnia i rodzaju winy. Kara za kradzież
853 Now | kategorii ciężkich przewinień i nawet przez małoletnich
854 Now | lat jest karaną.~Skończył i usiadł. Trwająca mniej więcej
855 Now | zostawiła go równie świeżym i równie chłodnym, jak był
856 Now | przygasły. Ostrzejsze tylko i bardziej nerwowe były może
857 Now | glos tylko był suchszy i twardszy.~Panowie zza stołu
858 Now | drugim, stosownie do godności i urzędu.~Ale obrońca patrzył
859 Now | dostrzegł go pan prokurator i dobrodusznie zakołysał głową:~-
860 Now | rozprostowały grzbiety i kolana.~Małe szepty szły
861 Now | polem, niepokojąc je z lekka i ulotnie; łyczkowa tabakiera
862 Now | brzozówkę już w ręku trzymał i trzęsąc głową częstował
863 Now | się mile ku dziadowi mieli i zaraz~mu się z brzeżka ławy
864 Now | brzeżka ławy umykał ten i drugi.~Pan obrońca na swoim
865 Now | widział podpartą jego głowę i rękę nastawioną u skroni.
866 Now | wydawały się one zrazu puste i bezbrzeżnym napełnione smutkiem,
867 Now | których nic nie rośnie, nawet i piołun, nawet i dziewanny.
868 Now | rośnie, nawet i piołun, nawet i dziewanny. Słońce tylko
869 Now | spiekłe, przeraźliwie jasne i wypala resztę wilgoci ziemnej,
870 Now | wyciągnęli szyje ku drzwiom i otwarli usta jak wrota.
871 Now | to rozterka, wątpliwość i niepogodzona sprzeczność;
872 Now | sprawiedliwość, światło i uspokojenie. Sumienia się
873 Now | zmienia się w postać wspaniałą i tryumfującą. Wielka pusta
874 Now | postawiono pytania.~Są krótkie i jest ich dwa tylko.~Pierwsze:
875 Now | obciążających jest kradzieżą prostą? I drugie: czy jest kradzieżą
876 Now | włamaniem?~Słowa te, jasne i beznamiętne, brzmią w wielkiej
877 Now | wielkiej pustej sali dźwięcznie i donośnie.~Nie jest to jeszcze
878 Now | ramiona, przechyla głowę w tył i mruży oczy.~Miecz ten wszakże
879 Now | dzierży w ręku, troskliwą jest i pieczołowitą w tej ostatniej
880 Now | głos ten zalękniony, drżący i błagalny.~Chce, żeby w oczach
881 Now | zapytał pan prezydujący głośno i dobitnie, czy podsądni mają
882 Now | biorąc, nie było się nad czym i naradzać nawet. Sprawa była
883 Now | rabunkiem zjedzenie funta masła i trzech krajanków sera? Gdzież
884 Now | z patykiem takim gwałtu i włamania dopuścić się może?~
885 Now | wpływem abstrakcji prawnych i świetnej mowy prezydującego;
886 Now | się okrutnie do szczupaka i do wista śpieszyło, przyłączył
887 Now | nagle do kategorii pierwszej i utworzył większość: Czas
888 Now | mizerią!~Rzecz oczywista i jak słońce jasna, że kiedy
889 Now | sposób skradziono masło i sery, to była to kradzież
890 Now | rozumowaniu, tak jasnym i kategorycznym, jeden jeszcze
891 Now | oderwał się od mniejszości i do większości przeszedł.
892 Now | przeszedł. Był to sąsiad i przyjaciel, a jak teraz,
893 Obra| dzień jesienny, cały złoty i modry od gasnącego słońca
894 Obra| modry od gasnącego słońca i cichej pogody. Około trzeciej
895 Obra| nim w czerwonym lejbiku i samodziałowym spencerze.~
896 Obra| krzyknął znów parobek i zaklął, bo mu się konie
897 Obra| Okręcił lejce na kłonicy i pięścią jak taranem zaczął
898 Obra| się słyszeć głos cierpki i gniewliwy:~- Czego walisz ?
899 Obra| obijasz? Jak mam~otworzyć, to i bez twego walenia otworzę!~-
900 Obra| skręciły.~Chwycił lejce i wywijając batem nad końmi
901 Obra| Zaopatrywano się na zimę i to spowodowało pewne zamieszanie
902 Obra| raczej kręcenie się w kółko i popychanie wzajemne, gdyż
903 Obra| czterema wewnątrz ławkami i podtrzymującym krokwie słupem.~
904 Obra| zarosłe zielskiem rabaty i ścieżki, twardo stopami
905 Obra| część miała piersi zapadłe i pochylone grzbiety, na których
906 Obra| znacznie chodem, ruchem rąk i ramion, sposobem trzymania
907 Obra| sposobem trzymania głowy i noszenia siwego kubraka,
908 Obra| wszyscy nagięte grzbiety i kark, jakby wyłażący naprzód
909 Obra| stają się wtedy kabłąkowate i wątłe; ustawione przy sobie
910 Obra| jakby nadmiernie wydłużone i wyruszone ze stawów. Rzecz
911 Obra| swoją przez długie lata i dopiero najstarsze, po wielokrotnych
912 Obra| więziennego życia.~Po ruchach i postawie idzie cera. Ta
913 Obra| momentalnym zmianom zabarwienia i w ogóle ma silniejsze, cieplejsze
914 Obra| tony. W drugim roku więdnie i żółknie bardzo szybko, skóra
915 Obra| bardzo szybko, skóra wątleje i nabiera pergaminowej suchości
916 Obra| nabiera pergaminowej suchości i martwoty; w trzecim rzuca
917 Obra| zwłaszcza około uszu, ust i oczu, niekiedy barwa żółta,
918 Obra| szczególniej na skroniach i czole, które się nieraz
919 Obra| przybiera barwę ziemistą i jest wybornym dokumentem
920 Obra| ulepiony został z gliny i z mułu ziemi. Zmianom tym
921 Obra| gorączkowe. Zapalają się w nim i gasną blaski niespodziane,
922 Obra| blednie, mąci się, zeszkliwia i upodabnia do stojącej w
923 Obra| każdym, oczy kołowacieją i jakby zaokrąglają się w
924 Obra| spleśniałą jakby cerą więźnia i zwykle z nią chodzi w parze.
925 Obra| zjawisko to bywa straszne i zwykle się kończy jakąś
926 Obra| którego wszakże postawa i cera zdradzały dawnego już
927 Obra| silna, gdyż prosty dotąd i sztywny kark unosił wysoko
928 Obra| wysoko nad inne jego ogoloną i czarniawą głowę.~W tej chwili
929 Obra| było zęby drobne, ostre i niezwykle białe. Jedną z
930 Obra| Jedną z rąk wsunął za kubrak i koszulę na pierś, jakby
931 Obra| jeśli nie przełamało woli i energii, staje się na dłużej
932 Obra| psychicznego.~Oparty o sztachety i wychylony z jakąś drapieżną
933 Obra| czy miał jakie inne, a i on sam zdawał się nie pamiętać
934 Obra| stanął, ci, co szli obok i za nim, stanęli także. Powyciągały
935 Obra| Jedni patrzyli na wóz, konie i kapustę, drudzy na niańkę
936 Obra| kołysząc się z boku na bok i nucąc bezbarwnym głosem
937 Obra| w ręku Janowa, kucharka, i także na wóz patrzyła. Nie
938 Obra| brzegami zdawały się pękać i otwierać jak tulipanowe
939 Obra| z dala jak śnieżne kłęby i skrzypiąc jędrnie za każdym
940 Obra| Pomiędzy nimi tkwiły tu i ówdzie na wysoko obnażonych
941 Obra| obnażonych głąbach lekkie i puste szalki z brunatno
942 Obra| powierzchnią, niewiele co warte i bez targu, do pełnych kop
943 Obra| lekka perkalowa spódnica i takiż kaftan. Ciężki żółtawy
944 Obra| podwórze, oblatywały drzwi i okna w wewnętrznych murach
945 Obra| odległość furtki od skrzyni i skrzyni od wożą, wreszcie
946 Obra| zwrócony, stał przed altaną i prowadził z kimś spokojną
947 Obra| kluczami na znak obecności i czujności swojej.~Tymczasem
948 Obra| kopę liczył, odwrócił się i huknął:~- A gdzież ci to
949 Obra| Układła się w słomie i leży, a prosiaki przy niej
950 Obra| Przywidziało się Janowej, i tyle - odrzekła niańka podejmując
951 Obra| chwili strażnik rzucił okiem i nie zobaczył górującej zwykle
952 Obra| zobaczył Cygana, jak w koszuli i w hajdawerach leciał, jakby
953 Obra| Biegł jak strzała szybko i jak strzała wciąż prosto
954 Obra| sekundzie niemal porwał z ziemi i znów pędził dalej, znać
955 Obra| ujdzie - odwrócił się nagle i stanął twarzą w twarz przeciw~
956 Obra| za ożydla, zaszamotał nim i cisnął o bruk jakby powięź
957 Obra| poszarpali na nim koszulę i tak zmordowali, że trzeba
958 Obra| ocknął w ciemnej, cały drżący i mokry od wylanych na niego
959 Obra| nadzorca nie zdążył przysiąść i zapalić cygara, które miało
960 Obra| palcach pomiędzy grubymi i pięknie zarysowanymi wargami,
961 Obra| bo z samych recydywistów i najstarszych złodziei złożona.~
962 Obra| nie mógł, chwiał się cały i co chwila ocierał pot z
963 Obra| nadzorca zmarszczył czoło i wydawszy policzki patrzył
964 Obra| podstąpiło do zielonego stołu i pocałowało "wielmożnego"
965 Obra| Wszystkim on nam wstydu zadał i wszystkich przed oczami
966 Obra| oczami wielmożnego pana i ojca naszego w brudną koszulę
967 Obra| dla porządnego haresztanta i wszystko się skurczy. Dość
968 Obra| Tak my przyszli prosić i dopraszać się wielmożnego
969 Obra| dopraszać się wielmożnego ojca i dobrodzieja, cobyśmy mu
970 Obra| wedle naszego zrozumienia i po sprawiedliwości...~-
971 Obra| on pierwszy się tu popadł i będzie wszystkim zaprószenie
972 Obra| takiego jak nie baty?... On i porządnego bata niewart!
973 Obra| nadało myślom jego bieg górny i wzniosły. Czuł się inicjatorem
974 Obra| uwydatniło piękny jego podbródek, i odsapnął kilka razy z zupełnym
975 Obra| pochylił głowę na piersi i przymknął zagasłe oczy.
976 Obra| wydaje Cygana w ręce ciężkie i nieubłagane.~- Niech już
977 Obra| na górny korytarz- Niech i inni posłuchają dla swojej
978 Obra| swobodnie zapalić cygaro i przejrzeć dzienniki.~W chwilę
979 Obra| moralnych w wielkim religijnym i społecznym stylu, całą kopalnię
980 Obra| pięknie zaokrąglonych zdań i budujących maksym. Stanowiło
981 Obra| Stanowiło to jego specjalność i przedmiot prawdziwego dyletantyzmu-
982 Obra| drżący z lekka głos jego i oczy, mgłą wilgotną zaszłe,
983 Obra| piersiach, to w plecach kłuje, i wychudł strasznie. Zwlókł
984 Obra| nareszcie ze swego tapczana i pochylony, zestarzały, więcej
985 Obra| recydywiści we wzgardzie i poniewierce mają, burzyli
986 Obra| A to co? - zawołał nagle i podniósł wzrok na pana nadzorcę,
987 Obra| niedbale przez ramię. Spojrzał i raptem zerwawszy się z fotela
988 Obra| ucieczką...~Stał Jeszcze chwilę i patrzył osłupiały przed
989 Obra| wreszcie rzucając się w fotel i nie było już więcej o tym
990 Obra| księgę. Ja umiem czytać.~- I ja...~- I ja...~Pan nadzorca
991 Obra| umiem czytać.~- I ja...~- I ja...~Pan nadzorca czuje
992 Obra| to, czego ci nie mówią, i na to, o czym za dużo mówią.
993 Obra| często ku tym samym celom, co i milczenie, a kancelaryjna
994 Obra| ojcowskiej niemal pieczołowitości i prawdziwie rycerskich względów.
995 Obra| uśmiecha się, zaciera dłonie i zapewnia, że jest z przybycia
996 Obra| zaledwie stanął we drzwiach i usta otworzył, przy czym
997 Obra| zastosujesz się do woli i czasu pana nadzorcy. W tej
998 Obra| uśmiechając się do ciebie i rzuca w stronę korytarza
999 Obra| że rad by się rozdwoić, i tu zostać, i tam być koniecznie.
1000 Obra| się rozdwoić, i tu zostać, i tam być koniecznie. Wychodzi
1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2312 |