Part
1 Now | to się ino na ramieniach tych inszych zeprze i tak trwa...
2 Now | kątach płacze tak, że w tych łzach swoich umyć by się
3 Now | krótką łajkę patrząc w okno. Tych ludzi nie widział on tu
4 Now | wichrem gnane, i dzieci synów tych, i smutki różne, i pociechy,
5 Now | przyzwyczajony jest widać do tych pieszczot, nie przerywa
6 Now | Żydów? Jakich Żydów? Jeśli tych, co uni złodzieje są, co
7 Now | jest w szkole u dzieci,, u tych paniczów, u te panienki,
8 Now | była zdechła.~Za każdym z tych odkryć wykrzykiwaliśmy radośnie,
9 Now | bawić tam zaczęli.~Matce w tych czasach pogorszyło się jakoś;
10 Now | do obiadu siadali. Przy tych krzesłach tośmy mieli uciechę,
11 Now | Zaliczyłem je nawet w myśli do tych rzeczy, które są raz na
12 Now | szkapa należała do rzędu tych istot, które zawsze są,
13 Now | i do dna cię ciągnę... O tych sierotach myślę...~Zakryła
14 Now | paliły przy niej.~Od świec tych padała na nią żółtość przeźroczysta,
15 Now | Dołhuszek, z Korniatów, tych kożuchów tracących smołą
16 Now | Ale jednego dnia brakło i tych chłopskich kupek. Porozchodziło
17 Now | stołu wzniesioną. W jednej z tych ławek, tuż przy drzwiach
18 Now | swoją mowę.~Była to jedna z tych mów, których wszystkie zwroty
19 Now | dobroduszny człowiek nie lubił on tych wszystkich apostrof do sprawiedliwości,
20 Now | uznawał pewną niewczesność tych rekryminacyj, owszem skłonny
21 Now | tej chwili, że gęsi jego tych dziwów nie widzą.~Tymczasem
22 Now | Liczy najpierw na dnie, ale tych jest za wiele, nie idzie
23 Now | swej wiadomości, że lud w tych okolicach nosi zazwyczaj
24 Now | blasków.~Był to jeden z tych mówców, którzy nad słuchaczami
25 Now | miejscu.~Co było osobliwym w tych pomyśleniach i uczuciach,
26 Obra| bezbarwnym głosem jedną z tych melodii, którym katarynki
27 Obra| milczenie, podczas kiedy tych dwóch ludzi przenikało się
28 Obra| widoczne zresztą i bez tych objaśnień.~- Ot, tu mają
29 Obra| Wielmożny" ma całą galerię tych interesujących pamiątek.
30 Obra| więzienny. Przy zadzierzgiwaniu tych pierwszych, tak subtelnych,
31 Obra| wszystkie, prócz Żydówek, a i na tych znać powagę chwili.~Wzajemnych
32 Obra| chlipiąc głośno.~- No, no! Bez tych czułości - rzekł miększym
33 Obra| bardzo prosty: przygarnia tych, których skrzywdziło życie,
34 Obra| ale wie także, iż każdy z tych, co tu przyszedł, na ręce
35 Obra| dopłatą?~Cisza nastaje po tych słowach pana radcy. Jaki
36 Obra| myśli. Zaperzył się; był z tych, którzy się rozpalają do
37 Obra| ich uczucie poważania dla tych tęgich pięści i grubego
38 Obra| dobrze. Licytuje przecież tych hultajów od sześciu czy
39 Obra| swoją, jako władza, dla tych upośledzonych istot.~Dwie
40 Obra| to pani tak spaceruje po tych schodach? A ja mówię: To
41 Obra| prawdopodobnie, podczas tych południowych przechadzek,
42 Obra| przyznać to trzeba, bab tych nie cierpieli.~Była tam
43 Obra| dostaje dwa i pół grosza. .0 tych jest podejrzenie, że marnują
44 Obra| pod odpowiednim każdemu z tych wyznań nadzorem. Zapuszczenie
45 Obra| każda przeciętna brama, bez tych zgrzytów i pisków, z jakimi
46 Obra| zwodniczemu podnieceniu nerwów. U tych ostatnich rysy twarzy są
47 Obra| leczyć, niźli karać. Do tych należy Agda. Pamiętasz zapewne,
48 Obra| zadziwione oczy, i słuchając tych wszystkich jęków, same zaczynają
49 Obra| się, aby uspokoić jedno z tych małych. Matka miała twarz
50 Obra| wszystko, co dla zamaskowania tych murów zrobił p. nadzorca,
51 Obra| przychodzi na usta wobec tych znędzniałych twarzy, więziennych
52 Obra| obojętnie przed szeregiem tych nędzarzy i patrzeć na nich,
53 Obra| na chwilę przy jednym z tych ostatnich, na wolnym brzeżku
54 Obra| bliską śmierci, skutkiem tych nadużyć właśnie, i oddała
55 Obra| pióra - i tak więzienie tych dzieci zmieniło się w szkołę.
56 Obra| otworzono drzwi na peron, u krat tych gęsto błysnęły pogolone
57 Wier| głuchym jakimś szumem~Ponad tych istnień smutną tajemnicą...~
58 Wier| nędzne łachmany,~Na blask tych oczu zmącony i szklany,~
59 Wier| można!~Nie wiem, czy które z tych biednych usłyszy~Kiedy w
60 Wier| żłobią bruzdy wśród zwiędłych tych twarzy...~O! pochwalony
61 1 | I rzekłem: - Oto jest z tych bożych jedna,~ ~Co w ciemnym
62 1 | chciał ich dalsze losy,~Tych dzieci, rzekłem: - Kto czyni
63 1 | zranione mieć mózgi~Żądłem tych myśli, co pełzną w nie mrowiem,~
64 1 | iść muszę przez wspomnień tych rózgi,~Z których jest każda
65 1 | wrzaskliwym szczebiotem,~Jako tych dwojga głowiny i ręce...~
66 1 | słoneczna nadleci~I głów tych dotknie krwawością zachodu...~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
67 1 | człowieczy,~A gorsze od tych są poślednie rzeczy.~ ~Rzekłem: -
68 1 | ogromne.~Stanęli.~ ~...Nigdy tych głów nie zapomnę,~Co się
69 1 | podobna zgaszonej,~Bo u tych bożych nie zawsze jest siła.~
70 1 | siły,~Bo i kobiety wśród tych hien były.~ ~A tam, gdzie
71 1 | tuliłem się z trwogą,~I tych pobitych czułem w ciele
72 1 | boleścią nad światem,~Że tych najczystszych czuć może
73 1 | oczy po izbie szły kołem~Od tych dwu trupów, leżących powałem,~
74 1 | była, pewno żona młoda~ ~Z tych dwu jednego, co tam w krwi
75 1 | ale wycie,~Jako więc psów tych, którzy tam przez rosy~Na
76 1 | mar, lecz niechaj twarzy~Tych nie oglądam, które mi tam
|