Part
1 Rota| szczep Piastowy,~Nie damy, by nas zniemczył wróg...~- Tak
2 Now | przykład, to nie tak, jak u nas, co to krzyż jeden duży
3 Now | Ano, jak się też to do nas doniosło, tak mego Ustima
4 Now | nazywam, to przez to, co nas było dzieci czternaście,
5 Now | jak ja się tam urodził, to nas było dzieci piętnaście,
6 Now | się Mendel nazywam1'. Czy nas ojciec nieboszczyk potopić
7 Now | nieboszczyk potopić miał? Nie miał nas potopić! Raz. że się un
8 Now | się ojciec, spojrzał na nas, spojrzał na matkę; wszystkiego
9 Now | naszym.~Tego dnia był u nas doktor, a ja biegałem aż
10 Now | granatowy i rzucił go na nas.~Wrzasnęliśmy z uciechy
11 Now | raz jeszcze podszedł do nas.~- No i cóż? Ciepło wam.
12 Now | przyjemne ciepło szło na nas z. pieca, bo ojciec koksu
13 Now | radośnie, a ojciec nie mógł nas napędzić do kaszy, którą
14 Now | handel" to już tak do nas przywykł, że czy go kto
15 Now | niego. Po szafie kupił od nas "handel" cztery na orzech
16 Now | że ,,sztuki"; aż przecie nas "handel" dopadł i chwyciwszy
17 Now | ze stróżką, która je od nas pożyczyć chciała.~- Moja
18 Now | Tego dnia znów był u nas pan doktor i znów do apteki
19 Now | nie jedno, to drugie, a z nas to najwięcej jeśli posyłka
20 Now | na świecie. - i posłała nas natychmiast po innego "handla",
21 Now | handla", po rudego, co od nas stół ostatni kupił.~Lubiliśmy
22 Now | tym pierwszym, który od nas wyszedł. Zaraz jednak worek
23 Now | wieczór przyszedł, było u nas jeszcze z pięciu "handlów";
24 Now | Zupełnie jakby czekał na nas. Kiedy Felek podleciawszy
25 Now | popatrzył na ogień, na nas. potem po izbie spojrzał,
26 Now | Bój się Boga, Filip! A toć nas ona wszystkich żywi!...~
27 Now | my wylecieli do sieni, bo nas taka żałość zdjęła, że tylko
28 Now | końca. Szkapa należała do nas, a my do niej: ani my od
29 Now | ani my od niej ani ona od nas nić mogła się odłączyć.
30 Now | skórkę z cytryny...~I szkapa nas kochała bardzo. Z daleka
31 Now | łeb swój ciężki, skubała nas po włosach, po kurtkach
32 Now | szatańską wrzawa, jakby nas nie trzech, ale ze trzydziestu
33 Now | za pokrzywdzonego przez nas miał, nie mówił ,,powiem
34 Now | znieść, kiedy tak patrzyła na nas smutnie jednym okiem swoim,
35 Now | szkapa dla uwolnienia się od nas i naszej opieki parę kroków
36 Now | razem do progu. A taka w nas żałość była, taka z tej
37 Now | mój Filipie?... Myślę, że nas Bóg ciężko dotknął tą chorobą.
38 Now | snu dziecięcego po nocach nas budził. Raz w raz też zasypiała
39 Now | życia przybyło, a rękę na nas twardą miał i o byle co
40 Now | podwójnie drogą. Rozrzewniało nas teraz każde jej parsknięcie,
41 Now | srebrnym kolczykiem. Do nas zaglądał pan Łukasz rzadko,
42 Now | panu Łukaszowi ojciec jakby nas me widział-do żłobu prosto
43 Now | mu kipiał.~Nagle, jakby nas dopiero co zobaczył, chwycił
44 Now | Częstochowy pójdzie, jak nas ze sobą zabierze, jakie
45 Now | dnia doskonale, bo taka u nas ciżba Była, jak na Ordynackiem.
46 Now | suterynie; co kto przejdzie koło nas, to po głowach głaszcze,
47 Now | całej kamienicy nikt na nas inaczej nie wołał, tylko
48 Now | nią.~- Stęskniła się bez nas szkapa, co?... Przyszła
49 Now | szkapa, co?... Przyszła do nas szkapa? Przyszła?... Poczciwa,
50 Now | postało, po co ta szkapa do nas przyszła, na co to wóz ten
51 Now | czekał.~Ale i ona poznała nas także, i ona cieszyła się
52 Now | ochoczo jakoby krzesząc dla nas iskierki radości; łeb jej
53 Now | donośne jej rżenie przenikało nas niewymowną rozkoszą.~Rżenie
54 Now | i zwieszoną głową.~Co do nas. biegliśmy tuż przy szkapie
55 Now | Parę razy nawet krzyknął na nas pan Łukasz, żeby za wozem
56 Now | miał kto nieść, puszczono nas z wozem za bramę. Ale tu
57 Now | i kropidłem. Spojrzał na nas ojciec surowo, więc my poklękli
58 Obra| Niech już wielmożny pan na nas się ubezpieczy. - Pokłonił
59 Obra| oczów skakała- aż ją do nas przywieźli. Jak ją do nas
60 Obra| nas przywieźli. Jak ją do nas przywieźli, tak my ją zamknęli
61 Obra| się mówić:~,,A co? Tak u nas! Szaleją po prostu za mną
62 Obra| prostuje ktoś z ławy.~- On nas jeszcze wszystkich przeskoczy! -
63 Obra| jużeśmy weszli na schody i tu nas opuściła jasność niebieska,
64 Obra| na drugie piętro, gdzie nas spostrzegła druga z dozorczyń,
65 Wier| zwlekał!~O bracia, czy w nas wcale nie ma winy,~Że słonka
66 Wier| patrzy na te dzieci...~A od nas tutaj do Pana Boga~I pacierz
67 Dzie| kawał świata,~Nim tu do nas przyszła.~ ~Przeleciała
68 1 | mijali, zagroda,~Wielkim w nas płaczem buchnęła i jękiem.~
69 1 | szedłem zadumany.~A wiodła nas tam ścieżeczka pochyła,~
70 1 | pierwsze okopy~Trupie, już na nas uderzył wiatr zgniły -~I
71 1 | ciszy trzęsie.~ ~A takie na nas szły z ciszy tej jęki,~Takie
|