Part
1 Now | bez zegara wiedział, kiedy ci się jeść chce albo spać?...~-
2 Now | sklepikarce po bułki latasz, żeby ci "kadryla" dała.~- Nie latam! -
3 Now | Spencerka.~- I cóż. Anulku? Jak ci tam?... - zapytał,~Ale matka
4 Now | moździerz, i żelazko, wszystko ci het przedajem!~- Siarczyste! -
5 Now | poszczypywał z tej uciechy.~- To ci heca! - wołał dusząc się
6 Now | ziółka dawno wyszły.~- A to ci tyjatr!... - szepnął Felek
7 Now | my się to poznali? Jakem ci to przygrywał idący?~- Pamiętam,
8 Now | Albo to, pamiętasz?... To ci było w Trójcę, na odpuście,
9 Now | co?~- Wiesz?... Stary to ci płakał przy tym graniu!~-
10 Now | mówił dalej Felek - to ci całą drogę skomli, że głodny.
11 Now | skomli, że głodny. Muszę ci mu co dzień pół mego chleba
12 Now | tak świdruje?... A to bym ci wolał, żeby mnie ojciec
13 Now | ona tak patrzy. Do samego ci hunoru człowiekowi sięga...~
14 Now | perswadował matce:~- Tera ci się za nią siaki taki grosina
15 Now | dotknął tą chorobą. Myślę, żem ci się kamieniem u szyi stała
16 Now | na czołku okryty... Taki ci pędrak, że go śmierć łokciem
17 Now | nam po bułce dała.~- A to ci baba skruszała! - szepnął
18 Now | mnie poszturchuje.~- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. -
19 Now | Wicek - wołał Felek - jak ci to zgrubiała! Jakie ci to
20 Now | jak ci to zgrubiała! Jakie ci to boki wyłożone ma?...
21 Now | wyłożone ma?... Dzisz, jakie ci nowe naszelniki... jaki
22 Now | nowe naszelniki... jaki ci kantar...~I my znów dalej
23 Obra| o tym. Ponieważ stanął, ci, co szli obok i za nim,
24 Obra| do pełnych kop dodane.~Ci, co patrzyli na niańkę,
25 Obra| się i huknął:~- A gdzież ci to pojadę?... Na łeb?...
26 Obra| siedzisz dopiero półtora.~- Tak ci to niby jest, wielmożny
27 Obra| cokolwiek. Nie dlatego, żeby ci kto w odpowiedzi miał pozostać
28 Obra| dłużnym. Broń Boże. Ale da ci taką odpowiedź, że z niej
29 Obra| dwie rzeczy. Na to, czego ci nie mówią, i na to, o czym
30 Obra| zwiedzaniem wszystkiego! On sam ci pokaże, co jest najciekawsze.
31 Obra| jakieś błogie ciepło napełnia ci piersi.~Jeśli zaś nowicjuszem
32 Obra| ściska cię w gardle, coś ci mgłą oczy zasłania. W pierwszej
33 Obra| okrągłym gestem przedstawia ci niektóre "bardzo porządne
34 Obra| oczyma, podchodzi i pokazuje ci szydełkową robotę, wyjętą
35 Obra| kucharza warząchew i proponuje ci skosztowanie -porcji dla
36 Obra| ogródka, w którym wolno ci zabawić dłużej nieco, gdzie
37 Obra| Tu "wielmożny" okazuje ci żywe zainteresowanie się
38 Obra| twoim zmęczeniem. Proponuje ci tedy z całą uprzejmością,
39 Obra| niegodny. Pan nadzorca sam ci na talerz nakłada, a napełniwszy
40 Obra| Tu przede wszystkim dano ci jest podziwiać stoliczek
41 Obra| przychodzić i że otwieranie ci numerów nie zależy wcale
42 Obra| wprost na schody otwierać ci numery.~Skoroś to zdobył,
43 Obra| o nazwisko, które i tak ci sama aresztantka powie,
44 Obra| raczej cichy niż donośny. Ci, co się zrazu skupiają dokoła,
45 Obra| za bijatyki ciemna? Jeśli ci się krzywda dzieje, to masz
46 Obra| nadzorca- - Ostatni raz ci daruję, pamiętaj! Jak tobie
47 Obra| Szaleją po prostu za mną ci hultaje!"~A tam, u progu,
48 Obra| to pana swego się trzyma. Ci, którzy na uczciwość i pracowitość
49 Obra| Interesowanych jest mniej; ci mają ważniejsze stanowisko
50 Obra| Czuje wszakże, iż wszyscy ci ludzie na niego patrzą,
51 Obra| duża rzecz tam, gdzie i ci, co do niej siedli, nie
52 Obra| Mayer głośniej. - Pożyczył ci kto jopy czy własna?~Usłyszał
53 Obra| koneser. Twarze się ożywiają, ci, co siedzieli na ławie,
54 Obra| Wir weben - wir weben...~Ci tkacze posępni także tkają
55 Obra| między ramiona.~- I dobrze ci tu jest?~- Dobrze - odrzekł
56 Obra| przez cały czas jej trwania, ci nawet, co sobie mieli najwięcej
57 Wier| ojca oczyma smutnemi.~Jak ci, co mówić nie śmią, że są
58 Wier| kwiat kąkolu...~ ~Takie ci owsy, takie ci żyta,~Ze
59 Wier| Takie ci owsy, takie ci żyta,~Ze się w nich człowiek
60 Wier| czarną...~ ~A wierzchem takie ci idą szumy,~Takie w powietrzu
61 Wier| po sobie!~ ~A jęczmień to ci taki wąsaty!~A gryka taka
62 Wier| przejrzysz do dna.~ ~A tu ci zając spod miedzy smyrgnie,~
63 Wier| Furkania a szczebioty!~A gąszcz ci taki, że słońce ledwo~Przeciśnie.
64 Wier| swe pacierze...~ ~A dech ci taki słodki a mocny,~Gdzie
65 Dzie| czai się z kąta.~ ~Pająk ci to, niecnota,~Nić - tak
66 1 | gniazd wracać z wiosną;~Ci zaś na piasku zostaną czerwonym~
67 1 | miotał się i pianą broczył,~A ci, co bliżej byli, rudą błotną~
68 1 | grób, o pani,~Iżby spoczęli ci nie pogrzebani!~ ~A ona: -
69 1 | jest mi to dozwolonym,~Ale ci wszyscy są tu w ręku Boga,~
70 1 | jakby w czas morowy.~A ci, co uszli, zostawili echu~
|