Part
1 Now | a już te mogiłki wedle niego, jak mogą, tak się tulą
2 Now | chłopakowi było Justyn, ale że na niego czeladź wołała po prostemu "
3 Now | coś przenikło, jakim na niego spojrzała, taki na twarzy
4 Now | miłować, bo co i raz to do niego zabiegała, to mu płótniankę
5 Now | cienkiej szyi i pożycza od niego łojówkę, którą ,,zaraz odda,
6 Now | całymi godzinami przesiedzi u niego, czekając na wolną chwilę,
7 Now | Mendel jest w ciągłej o niego obawie. Przezroczysta cera
8 Now | troskę. Wybiera też dla niego najlepsze kawałki mięsa,
9 Now | jakiś obdartus krzyknął na niego: ,,Żyd!... Żyd!...", więc
10 Now | tylko lizie, pieniądze u niego wszystko! A im kto mniejszy
11 Now | kraj cały rozum- co by bez niego był, i jeszcze ten rozum
12 Now | postawa Żyda jest wobec niego nie- właściwą i śmieszną.~-
13 Now | kawałek chleb, co ja na niego pracuję! Nu,ja chcę wychować
14 Now | człowiek był, coby nikt na niego nie pluł, kiedy un nic winny
15 Now | pilnować trzeba, żeby z niego nie spadł.~- Dalej! jazda! -
16 Now | było, sam się głębiej pod niego wsunąć usiłował.~Przy tym
17 Now | stróża, nie szczekał na niego. Po szafie kupił od nas "
18 Now | Poszedł precz! - fuknął na niego ojciec, który teraz prawie
19 Now | tylko matka nie patrzyła na niego, odmieniał się na twarzy,
20 Now | sieroto,~I uśmiechnęła się do niego, głaszcząc go po głowie,
21 Now | szkaplerzem rozerwał i dobywszy z niego srebrny pieniądz z Matką
22 Now | Nie wyjdzie już ona z niego, nie! - dodał wciągając
23 Now | teraz pospiesznie wyrzucał z niego żółty piasek. Natychmiast
24 Now | pacierz i wszystko, co do niego należało, dokumentnie skończył,
25 Now | Gdzieżby!"~Wątpliwość uderza w niego z nową siłą. Mimo wszystko
26 Now | spalonej.~Nagle słyszy, że do niego mówią. Ten sam pan mówi.
27 Now | natychmiast, gdy usłyszał, że do niego tak mówią jak we wsi. Ale
28 Now | ku niemu, tak patrzył w niego rozgorzałym okiem, z twarzą
29 Now | spodufalonym z sądem, jakby sam do niego należał.~- Neścior Syrycz,
30 Now | spojrzenia zwróciły się teraz na niego.~Był to młody jeszcze, wysoki,
31 Now | zakołysał głową:~- Taki u niego, duszeczki, prokuratorska
32 Obra| drżący i mokry od wylanych na niego kubłów zimnej wody- zawołano
33 Obra| progu. "Wielmożny" rzuca na niego wzrok pytający. Strażnik
34 Obra| głowę, pałającymi oczyma na niego spojrzała. Oryginalnie piękną
35 Obra| ognie. Dość było spojrzeć na niego, aby poznać, że gorący jest
36 Obra| go coś widocznie i krew z niego ssało. A nie było to owo
37 Obra| Wielmożny" patrzył też na niego z pobłażaniem jakie tu tylko
38 Obra| począł. Zapatrzył się na niego Jakub, a tak był przejęty
39 Obra| piersi. Tego, co się dokoła niego w kancelarii działo, zdawał
40 Obra| Osmólec przechodząc koło niego rękę w kułak ścisnął i wysuniętym
41 Obra| ocknął się i spojrzał na niego zmąconym wzrokiem; na jego
42 Obra| czym nie dogodził, rzucał w niego to szklankę z wodą, to widelec,
43 Obra| płakał, ale gdy kupiec na niego zawołał, łzy ocierał i znów
44 Obra| moje najsłodsze!"~Tak ja do niego: ,,Onufer! Co z tobą?" Tak
45 Obra| pedam - żeśmy to już na niego pobaczenie mieli po onym
46 Obra| posługę mieć można jeszcze z niego. Gmina nie wymaga, by jej
47 Obra| Ale rękawy kubraka są na niego przydługie; sam kubrak,
48 Obra| ale zbyt wiele dopłacać za niego nie zechce. On to wie, wie
49 Obra| iż wszyscy ci ludzie na niego patrzą, że gmina patrzy.
50 Obra| Jak urzeczony patrzy na niego i zaczyna drżeć jak na wielkim,
51 Obra| dość, że się stary Hänzli u niego powiesił...~- Musiało mu
52 Obra| Pan radca odwraca się od niego.~- Kto licytuje, panowie?
53 Obra| ryzykować więcej. Zrobił, co do niego należało, ale ryzykować
54 Obra| czy dobrocią zawsze się z niego tyle roboty wyciśnie, ile
55 Obra| dzieło miłosierdzia gminy w niego miał uderzyć.~- I-po-raz-trzeci! -
56 Obra| z wieloma należącymi do niego budynkami, opasany murem;
57 Obra| dopiero z czasem nawyknąć do niego można. Pod ścianami na ławach,
58 Obra| zakochany rzucał się na niego jak lew, rwał na nim ubranie,
59 Obra| jeszcze nieugięta jest od niego.~- A to karcer - rzekł uprzejmie
60 Obra| ciężka brama, jaka się do niego otwiera, wydaje zgrzyt przeciągły,
61 Obra| brzeżku ławy, i chciałam do niego przemówić, kiedy strażnik
62 Wier| jego oświacie~I miał dla niego to uczucie rzewne,~Które
63 1 | obłąkany,~Bo duch dopiero od niego uchodził~Czarną krwi strugą,
64 1 | byli, rudą błotną~Ciskali w niego i mową sromotną.~ ~A kiedy
65 1 | pani moja, wejrzawszy na niego:~- Oto się - rzecze - pozostał
|