Part
1 Now | wykipiała. Pochylił się nieco ku zegarmistrzowi i głęboko
2 Now | przyciszonym, pochylając się ku zegarmistrzowi i przenikając
3 Now | przeszedłszy na palcach ku alkowie, persowcj firanki
4 Now | kłębkiem potoczył się aż ku stołowi, upuszczając szynę!
5 Now | zasłaniały sobą. pchały ku persowej firance. Znały
6 Now | pozostałe kramy, rzuciła się ku niemu.~Tę heroiczną odwagę
7 Now | krzyknął, kobiety rzuciły się ku niemu. Żyd puścił ramię
8 Now | też szeptem nachylając się ku twarzy matki.~Dyszała ciężko,
9 Now | bardzo. Z daleka już rżała ku nam i przyśpieszała kroku,
10 Now | Brnęliśmy tedy po nią i za ogon ku brzegowi ciągnęli, po czym
11 Now | porwawszy na siebie katankę, ku schodom suteryny się rzucił.~
12 Now | piskiem, rwać się nieco ku sądowej bramie. Nie biegł
13 Now | przepych sadu skierorowane są ku jakiejś bezimiennej i bezosobistej
14 Now | sam brzeg ławki i pilnie ku stołowi patrzył, jako że
15 Now | tłumaczyć, skłonił się z lekka ku stołowi i rzuciwszy głową
16 Now | się, zakłębiły i posunęły ku obrońcy krokiem.~- Szcze
17 Now | zadziera konopiastej grzywy ku gorejącemu nad nim świecznikowi,
18 Now | taj puszczą!"~Spojrzał ku stołowi podejrzliwie, badawczo.~"
19 Now | chciwie, tak się pochylił ku niemu, tak patrzył w niego
20 Now | polem z cicha, gorzko, i ku stołowi zwrócił.~Mimo pozornego
21 Now | występku!~Wyciągnął rękę ku stołowi szerokim, wspaniałym
22 Now | zebraniem.~Nagle pochylił się ku chłopcu żywym ruchem i patrzył
23 Now | niezgrabnych, powolnych kroków ku stołkowi, usiadł; na jego
24 Now | otworzył usta i podniósł ku oknu duże, modre oczy.~-
25 Now | jak na komendę obrócił się ku niemu. Jasny rumieniec wybił
26 Now | nosach kręcić, więc się mile ku dziadowi mieli i zaraz~mu
27 Now | Chłopcy wyciągnęli szyje ku drzwiom i otwarli usta jak
28 Obra| więzień był pochylony nieco ku sztachetom; szeroko rozwarte
29 Obra| wydawszy policzki patrzył ku drzwiom pytającym wzrokiem.
30 Obra| Gadatliwość bowiem służy tu często ku tym samym celom, co i milczenie,
31 Obra| dosłyszeć trzeba.~Najważniejszą ku temu przeszkodą jest uprzejmość
32 Obra| dziesięciu minutach spogląda ku drzwiom. Ma już tego dosyć.
33 Obra| stał jeszcze chwilę twarzą ku drzwiom zwrócony, ze obiegniętymi
34 Obra| świadczyły o natężeniu mózgownicy ku spełnianiu rozkazów "wielmożnego".~-
35 Obra| czarniawy więzień wystąpił ku środkowi i odrzekł śmiało:~-
36 Obra| strażnika, ale oczyma zuchwale ku "wielmożnemu" błyskał. Tę
37 Obra| jakoś łez nie było widać, i ku progowi się cofnął.~Zaparty,
38 Obra| panu!~Ale Onufer, zamiast ku fotelowi podejść, jak stał,
39 Obra| Osmólec znów kilka kroków ku środkowi postąpił i pochylając
40 Obra| chustki wysunąwszy, głowę ku "wielmożnemu" podniósł i
41 Obra| w stawach i trzęsły się ku "wielmożnemu" konwulsyjnym
42 Obra| wreszcie Onufer na kolanach ku fotelowi czołgać powtarzając: "
43 Obra| złożyłam ręce i pochyliłam się ku nieszczęśnikowi.~A wtedy
44 Obra| zakrzyknął. Onufer bezprzytomnie ku niemu się rzucił, za szyję
45 Obra| jeden i drugi ogląda się ku drzwiom. Czemu nie przyszedł
46 Obra| wychudłej szyi, potem kolana ku przodowi zgięte, potem stopy
47 Obra| Mayer. Kuntz szybko mruga ku woźnemu okiem, a potem mówi:~-
48 Obra| stolarz, przychyla się ku niemu.~- A machnij no, stary,
49 Obra| przyciska rękami kolana i ku drzwiom~maszerować zaczyna.~
50 Obra| pochylona postać posuwa się ku drzwiom wskroś ciżby.~Stary
51 Obra| przypatrzeć jego kolanom, tak ku przodowi wygiętym, że cała
52 Obra| zaznać spokoju, ruszyła się ku ogólnemu zdziwieniu Szymczakowa
53 Obra| dziecięcy.~Zaledwie podeszłam ku niej, kiedy skubiąc w ręku
54 Obra| ani go żegnał, podeszłam ku niemu. Prosił, żeby go na
55 Obra| szlochać, i cały pochód ruszył ku kolei. Ulice były jeszcze
56 Wier| jakiejś tajemnicza~Nieraz ku niemu przyjaźnie zwracała...~
57 Wier| gasły w rzęsach spuszczonych ku ziemi,~Blady jak nędza,
58 1 | mówiąc tak, stała,~Zwrócona ku mnie litośnie, i w twarzy~
59 1 | Spokoju pełna bożego i ducha,~Ku zorzom miała podane oblicze~
60 1 | zaorywa?~- Więc się zwróciła ku mnie i, spokojna~Jak śmierć,
61 1 | piersi, z oczu spuszczonych ku ziemi~Sypiąca łzami, jak
62 1 | trzeci gdzieś wtórem;~I tak ku sobie te psy w pole wyły~
63 1 | ciemność bierze kształt i ku mnie dyszy.~A gdzie wyciągnę
64 1 | mojej słyszę łkanie,~Idące ku mnie z wieków głębokości.~
|