Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siasc 1
siatka 1
siatki 1
sie 1616
sie-i 1
siebie 47
siec 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
2312 i
1616 sie
1502 w
1314 na
1145 nie
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1616

     Part
501 Now | znajome rżenie.~Zerwałem się; serce mi biło jak młotem.~ 502 Now | młotem.~Rżenie odezwało się znowu.~- Felek! Szkapa rży! - 503 Now | chwyciwszy go za ramię.~Szarpnął się i na drugi bok przewrócił, 504 Now | gdy rżenie znów słyszeć się dało, porwał się on także, 505 Now | słyszeć się dało, porwał się on także, na sienniku siadł 506 Now | Przeciągłe, ciche rżenie odezwało się raz jeszcze.~- Szkapa! - 507 Now | katankę, ku schodom suteryny się rzucił.~Zacząłem się na 508 Now | suteryny się rzucił.~Zacząłem się na gwałt odziewać, a tak 509 Now | nim jak wiązką słomy, bo się niełatwo budził.~Istotnie, 510 Now | głaszcząc , klepiąc, tuląc się do niej. gdzie kto mógł. 511 Now | Piotruś gwałtem gramolić się chciał na nią.~- Stęskniła 512 Now | chciał na nią.~- Stęskniła się bez nas szkapa, co?... Przyszła 513 Now | nas także, i ona cieszyła się nami; przednią nogą, którą 514 Now | radości; łeb jej to podnosił się, to schylał, nozdrza parskały 515 Now | rozkoszą.~Rżenie to zlewało się w jedno z trynitarskim dzwonem, 516 Now | zaczął. Jednocześnie rozległ się z suteryny głuchy odgłos 517 Now | głuchy odgłos młotka. Aniśmy się spostrzegli, kiedy na wozie 518 Now | Na rogu ulicy obejrzałem się: gromadka sąsiadek i przechodniów 519 Now | sąsiadek i przechodniów już się rozproszyła, a za wozem, 520 Now | szkapa!~Ludzie oglądali się, za nami. Dziwnym się wydawał 521 Now | oglądali się, za nami. Dziwnym się wydawał ten pogrzeb z trójką 522 Now | trójką tak dobrze bawiących się dzieci na czele. Zwłaszcza 523 Now | coraz silniej, droga stała się piaszczysta, żmudna; szkapa 524 Now | zdrowe jej oko mrużyło się od blasku, na ślepym, osłupiałym, 525 Now | utkwionym w szkapę.~Zrobiła się cisza taka. że słychać było 526 Now | je!...je!... -rozległ się nagle wśród tej ciszy cienki 527 Now | Spojrzał ksiądz, zmarszczył się ojciec, a ponieważ najbliżej 528 Now | pociągnął.~Wnet Felek zaczął się rozgłośnie pięścią w piersi 529 Now | pokropiwszy, z czego i nam się coś niecoś poświęcenia dostało, 530 Now | łopatę brał.~Ojciec modlił się ciągle. Wszakże panu Łukaszowi 531 Now | wóz pozierał, a w głowę się drapał, schyliwszy się 532 Now | się drapał, schyliwszy się do ojca. poszeptał z nim 533 Now | z nim małowiele, za ręce się ścisnęli, potrzęśli raz 534 Now | gdzie tylko co wetknąć się dało. Pęk żółtych mleczów 535 Now | od bąków opędzać.~Zaczął się teraz prawdziwy tryumfalny 536 Now | grobki dziecięce, ile razy się na wóz obejrzał. Za Piotrusiem 537 Now | prawej stronie. Wóz toczył się z wolna, to podnosząc się, 538 Now | się z wolna, to podnosząc się, to opadając na zapadłych 539 Now | mżył od rana. rozchlapywało się błoto, jaki taki był kontent, 540 Now | którego zainteresowanie się nią publiczności szybko 541 Now | których posiedzenia wloką się jak smoła i które nie nastręczają 542 Now | Po hotelach potworzyły się partyjki wista, preferansa, 543 Now | likierów i delikatesów ożywił się niezmiernie. Za to przed 544 Now | obrzydzenie brało na pustkę, jaka się tu nagle po niedawnym ścisku 545 Now | bowiem chłopstwa, które się tu zbierało kupkami z Wołhatycz, 546 Now | tołkanicy w szmatce i żywi się tym przez dni trzy i cztery, 547 Now | chłopskich kupek. Porozchodziło się to, każdy za swoją biedą. 548 Now | zajeździe Szyi Froima.~Nikt się też do tej "mizerii" nie 549 Now | uszy wiązanej czapie, która się niewiele różniła kolorem 550 Now | żałosnym piskiem, rwać się nieco ku sądowej bramie. 551 Now | ogrzanym powietrzu chwiały się po ścianach wesołe płomyki 552 Now | poważne, milczące, zagłębiając się pod niewielką galerię, 553 Now | drzwiach schodowych, czernił się punkt ciemniejszy. Był to 554 Now | rozganiał, przysiadł, zgarbił się i cichaczem tabakę niuchał.~ 555 Now | pełnym świetle zawieszającego się od stropu świecznika. Był 556 Now | publicznego oskarżyciela mało się zgadzać zdawała.~Stojąc 557 Now | przeglądał papiery, a drugi bawił się wkładaniem w oko monokla 558 Now | mowę prokuratora zdawał się zważać pilnie, a drugie 559 Now | bocznym stoliku obrońcę, żeby się poznać na tym. Trudno istotnie 560 Now | szybkością, o czym wszakże zdaje się sam nie wiedzieć i dopiero 561 Now | ćwiartce zbraknie, budzi się z tego oczarowania i patrzy 562 Now | płomyków gazowych odzywało się jednostajnym szmerem, z 563 Now | siedzieli świadkowie, dobywało się silne sapanie, przerywane 564 Now | suknem nakryty stół jarzył się od świateł, od błyszczących 565 Now | a nade wszystko jarzył się od bogato haftowanych, strojnych 566 Now | dostojne: wszystko też wydawało się pełne dobroci i łaski. Srebrny, 567 Now | żołnierza.~Co wszakże mogło się zdawać dziwnym w tej sali, 568 Now | ławy oskarżonych zdawały się zupełnie puste. Mniemać 569 Now | bieg na próbę tylko, jak się puszcza pierwszy pociąg 570 Now | pustych na pozór ławkach dawał się słyszeć kiedy niekiedy mały 571 Now | zwroty z góry przewidzieć się dają. Temat był potoczysty 572 Now | zawsze toż samo targnięcie się na prawo, ten sam zamach 573 Now | stronę. Przez chwilę zdawało się nawet, że skończy; sam może 574 Now | już w tym wypadku, to mu się. rzekłszy prawdę. i nie 575 Now | mowy prokuratora niepokoić się zaczął, rzucał teraz na 576 Now | na coś oczekuje i czegoś się lęka.~Jakoż zwrócił powolnym 577 Now | jabłoni, a który nazywa się kulką.~W tej chwili pan 578 Now | paznokciom swoim przyglądać się zaczął.~Ale jeśli pan obrońca 579 Now | tak szczególnym mieniło się wyrazem, piękne, podłużne 580 Now | niemal zupełnie skośnymi się stały. Tymczasem prokurator 581 Now | zostało. Bezprawie, jakiego się w tym wypadku dopuścili 582 Now | swoją usłyszał, zadziwił się i osowiałym, niepewnym wzrokiem 583 Now | zdusił! A?...~Roześmiał się w sobie z cicha, machnął 584 Now | ręką i nieco ciężko opuścił się na fotel.~Tymczasem mały 585 Now | ławkach. Ten i ów poruszył się, zaszeptał, odchrząknął; 586 Now | trzasło.~Ale woźny posuwał się milczkiem na sam brzeg ławki 587 Now | że to tylko baby. Bez bab się żadna chłopska sprawa nie 588 Now | wszelakie żałoście łakome. Druga się tak miodem nie uraczy albo 589 Now | sprawę do sądu skrzykną, już się to do miasta procesją wlecze, 590 Now | Akurat!~Tu woźny krzywi się i uśmiecha wzgardliwie. 591 Now | głos.~Pan obrońca podnosi się ze stołka i przez chwilę 592 Now | cienkie jego wargi rozszerzają się szczególnym uśmiechem wtedy 593 Now | człowieka, któremu chce się gorzkich drwin z samego 594 Now | nie wiadomo nawet, czyby się zgodził z kim innym niż 595 Now | nie mam zamiaru wydawać się w grę tak niebezpieczną. 596 Now | ruszane dawno dzieże zeschły się po komorach na klepki. Panów 597 Now | dokładne wiadomości o tym, co się dzieje na wsi, kiedy chybią 598 Now | słuchaczy spojrzał. Zdawało się nawet przez chwilę, że obojętny 599 Now | obojętny wzrok jego zatlił się wilgotnym żarem. Wnet wszakże 600 Now | wszystkiemu, przez co sprawa sama się broni. Jeżeli tedy Wysoki 601 Now | w tej chwili zachłysnął się i poczerwieniał jak gdyby 602 Now | gardło.~To przymówienie się adwokata, nie będące niemal 603 Now | zamierzano ukończyć, nie mogło się, rzecz prosta, podobać nikomu.~ 604 Now | przystrzyżone wąsy; wszakże uspokoił się natychmiast, a zagłębiwszy 605 Now | stołem ten i ów poruszył się w fotelu w sposób nie pozostawiający 606 Now | przed ostatnim przymówieniem się do wyjaśnień w toku rozpraw 607 Now | panowie przysięgli kręcili się w ławkach jak wijuny, gdy 608 Now | a tu nowa heca! Na kata się zdała taka robota, kiedy 609 Now | drugiej znów strony czuł się pociągniętym do mówcy tajemną 610 Now | siak tłumaczyć, skłonił się z lekka ku stołowi i rzuciwszy 611 Now | pozwoli... -dodał skłoniwszy się lekko i zawieszając głos 612 Now | odmowy nie było, zwrócił się do stojących poza sobą ławek 613 Now | Natychmiast w ławkach. które się dotąd wydawały puste, zakotłowało 614 Now | wydawały puste, zakotłowało się. zadudniło od licznych stóp 615 Now | bosych i z głębi zaczęły się wysypywać małe, szare postacie.~- 616 Now | szare postacie zaruszały się, zakłębiły i posunęły ku 617 Now | dobrze widać było. Zapędzili się i stanęli zbici w kupkę 618 Now | głębi obrazu, zatrzymywały się na dzwonku, na błyszczących 619 Now | stać a patrzeć, u dziwować się światu!"~Chwieje głową i 620 Now | nim świecznikowi, który mu się wydaje większym i daleko 621 Now | jego śniada twarz obleka się nagłym niepokojem. Wie on 622 Now | szyję. Chwilami zdaje mu się. że uczuwa ból w okolicach 623 Now | słabizny i niespokojnie obziera się za siebie.~Nic mu wszakże 624 Now | Kościół nie kościół, a jakby .się śniło... Gdzie! Na najcieplejszym 625 Now | najcieplejszym zapiecku nie przyśnią się takie dziwy! Na pacierzu 626 Now | nastawił uszu; zdaje mu się. że o chlebie mowa.~Natychmiast 627 Now | co? - myśli, przerzucając się od strachu do nagłej otuchy - 628 Now | Mimo wszystko nie czuje się on tutaj dość bezpieczny. 629 Now | będzie źle niż dobrze! Ogląda się z wolna w bok i spostrzega 630 Now | Podnosi oczy, uśmiecha się. pokazuje drobne zęby i 631 Now | chleb pytają, wydaje mu się po prostu zabawnym. Skądżeby 632 Now | sobie to wszystko i uśmiecha się i precz kręci głową. Pan 633 Now | pyta nagle, zwróciwszy się do chłopca.~Ustim podnosi 634 Now | jest tak cienka, zdaje się, biczem przetrząsnąć by 635 Now | biegł... Szli prędko, bo się słonko za chwozdok chylało... 636 Now | je i wesele!" Rozśmiała się: ,,Hej, jarmark! Hej, Pyłypok!" 637 Now | poganiacza słuchał chciwie, tak się pochylił ku niemu, tak patrzył 638 Now | słuchał jeszcze.~Roześmiał się polem z cicha, gorzko, i 639 Now | swoich ruchów, podnosiła się coraz wyżej, coraz śmielej: 640 Now | oberwańców, wszystko to podobać się nie mogło. Uważano to za 641 Now | sprawa moich klientów też się sama broni- Pozwolę sobie 642 Now | wskazał.~Obecni poruszyli się, sami nie wiedząc czego, 643 Now | nie wiedząc czego, zdawać się mogło, że ta wyciągnięta 644 Now | prokuratorem był!"~Zakołysał się na fotelu w lewą i w prawą 645 Now | moi panowie. Ale raczcie się uspokoić, proszę! Tym narzędziem 646 Now | jest to prosty... nie, mylę się!... jest to zakrzywiony 647 Now | narzędziem występku?~Odwrócił się, uchwycił Ustima za rękę, 648 Now | zebraniem.~Nagle pochylił się ku chłopcu żywym ruchem 649 Now | duszy dobytych, odwrócił się potem do stołu, rozszerzył 650 Now | mi raczy. Przestraszyłem się. Może nawet przestraszyłem 651 Now | Puścił rękę chłopaka, skłonił się i zrobiwszy kilka niezgrabnych, 652 Now | teraz salę objęła, dało się słyszeć słabe, żałosne skomlenie 653 Now | rozważnym wzrokiem, widział, jak się łańcuch na piersiach pana 654 Now | tym poruszeniem poruszył się także jego pięknie wygolony 655 Now | że pyta o imię rwącego się do Kozyrka chłopca.~- Chwedoś! 656 Now | otwarte oczy jego robią się coraz przezroczystsze, coraz 657 Now | skomlenie przedostające się z ciemnej ulicy do tej wielkiej 658 Now | Chciałby iść przytulić się do mokrej sierści, do kudłatego 659 Now | to i tego nie wiedzą, jak się taki durny Chwedoś na przezwisko 660 Now | przezwisko nazywa.~Rozśmiał się w garść cicho, przebiegle, 661 Now | jak tylko Poleszuki śmiać się od małego umieją.~Gdyby 662 Now | od małego umieją.~Gdyby się wilczęta po lasach śmiały, 663 Now | prezes wszakże niecierpliwić się zaczął.~- To jakże?... Pomyłka?... 664 Now | rozłożył dłonie:~- Ty jak się nazywasz? - zwrócił się 665 Now | się nazywasz? - zwrócił się prezes nagle do błyskającego 666 Now | Ta indagacja podobała mu się coraz bardziej. Wysunął 667 Now | coraz bardziej. Wysunął się z gromadki i rzekł raźnym 668 Now | Benedyć o krok jeszcze posunął się dalej. Czuł się tak ośmielonym, 669 Now | posunął się dalej. Czuł się tak ośmielonym, tak spodufalonym 670 Now | Tichobaj, heto ja !~Uderzył się drobną pięścią w kożuszynę 671 Now | Przełknął ślinę, wyprostował się, ręce po bokach puścił, 672 Now | jawna złośliwość. Zgarbił się na swoim stołku, głowę na 673 Now | z indagowanym, zagłębił się zniechęcony w fotelu, wstał 674 Now | Chłopak jak na komendę obrócił się ku niemu. Jasny rumieniec 675 Now | jak o staje drogi, rad, że się wreszcie dokładnie dał zrozumieć.~ 676 Now | Wszystkie spojrzenia zwróciły się teraz na niego.~Był to młody 677 Now | dorodna postać wybornie się prezentowała w obcisłym 678 Now | rasowych, rozdymających się nad niewielkim wąsem nozdrzach, 679 Now | wpływem świateł palących się w sali nabrała ciepłych, 680 Now | gdzieś bez śladu, uwaga się zaostrzyła, skupiły rozproszone 681 Now | frontową linią. Zdziwili się panowie przysięgli jej jednolitości 682 Now | kiedy nagle rozdzieliła się w ich oczach, a spoza niej 683 Now | oczach, a spoza niej wysunęło się prawe i lewe skrzydło: kradzież 684 Now | potem rosnąca i zagłębiająca się z każdym słowem mówcy. Było 685 Now | nieprzebyta otchłań.~Zdumieli się panowie sędziowie, że mogli 686 Now | z obu skrzydeł rozpadło się raz jeszcze, tworząc regularny 687 Now | Fatalny czworobok zamknął się przed oczyma przysięgłych: 688 Now | To pewna, że otworzyły się przed nimi nowe widnokręgi, 689 Now | widnokręgi, że udzieliło im się coś z siły i bezpośredniości 690 Now | samego mówcy. Wzrok ich się zaostrzył, słuch wysubtelnił. 691 Now | to, żeby nieomylnie dobyć się do cudzego mienia. Kiedy 692 Now | oskarżeni przedstawiają się teraz w zgoła innym świetle. 693 Now | świeżych serów dopuścili się nagannego wykroczenia, ale 694 Now | czyn karygodny zbierając się o jednej dnia porze i na 695 Now | uczuciach, to. że zdawały się zupełnie oderwanymi od wszystkiego, 696 Now | najniebezpieczniejszych uroków jego - obracało się wyłącznie w sferze abstrakcji: 697 Now | chłodne, wytworne, zdawało się być akademicką rozprawą 698 Now | lub takiego X Y Z, jakie się dla plastyki dowodzenia 699 Now | oderwaność nie tylko udzieliła się panom przysięgłym chroniąc 700 Now | inaczej wreszcie zapatruje się kodeks na kradzież prostą, 701 Now | chłodnym, jak był wtedy, gdy się zabierał do niej. Na gładkim, 702 Now | pięknych, podłużnych oczu ani się zapaliły, ani przygasły. 703 Now | obocznej izby. Oddalano się dla sformułowania pytań, 704 Now | przysięgłym.~Sąd oddalał się poważnie, uroczyście, z 705 Now | odetchnęło jakby, zakołysały się głowy, poruszyły oczy, rozplotły 706 Now | łyczkowa tabakiera znów się wynurzyła z kieszeni którejś 707 Now | kolej siedzących, wkupując się niejako tym sposobem do 708 Now | okrutnie w nosach kręcić, więc się mile ku dziadowi mieli i 709 Now | dziadowi mieli i zaraz~mu się z brzeżka ławy umykał ten 710 Now | obrońca na swoim stołku nudził się widocznie. Może drzemał 711 Now | nawet. Przynajmniej tak. się zdawało woźnemu, który widział 712 Now | dziatwy wbite, wydawały się one zrazu puste i bezbrzeżnym 713 Now | Pan obrońca wstrząsnął się, jakby przebudzony ze snu.~- 714 Now | i uspokojenie. Sumienia się ucieszą, krzywda podniesie 715 Now | bezcielesny duch prawa zmienia się w postać wspaniałą i tryumfującą. 716 Now | Panowie przysięgli wyszli, aby się naradzić.~Ściśle rzeczy 717 Now | rzeczy biorąc, nie było się nad czym i naradzać nawet. 718 Now | gwałtu i włamania dopuścić się może?~Podzieliły się głosy. 719 Now | dopuścić się może?~Podzieliły się głosy. Bierniejsze umysły 720 Now | prezydującego; samorzutniejsze już się otrząsnęły nieco.~Ale pan 721 Now | Ale pan Hieronim, który się dotąd zdecydować nie mógł, 722 Now | zdecydować nie mógł, a któremu się okrutnie do szczupaka i 723 Now | wista śpieszyło, przyłączył się nagle do kategorii pierwszej 724 Now | jeden jeszcze głos oderwał się od mniejszości i do większości 725 Now | pana Hieronima. Musieli się trzymać razem. Nie było 726 Obra| gmachem więziennym zatrzymał się wóz z kapustą.~- Bra-ma! 727 Obra| samodziałowym spencerze.~Nikt się jednak z otwieraniem bramy 728 Obra| parobek i zaklął, bo mu się konie kręcić zaczynały.~ 729 Obra| batem lejcową, która mu się zaplątała w półszorkach - 730 Obra| walić w bramę.~Rozległo się wielkie echo po sklepionym 731 Obra| klucza obracanego w zamku dał się słyszeć głos cierpki i gniewliwy:~- 732 Obra| od kartofli. Zaopatrywano się na zimę i to spowodowało 733 Obra| przechadzka, ale raczej kręcenie się w kółko i popychanie wzajemne, 734 Obra| więźniów stu przeszło. To. co się nazywało ogródkiem. także 735 Obra| podzielony dwiema krzyżującymi się uliczkami na cztery równe 736 Obra| bladoliliowych astrów, które zdawały się obracać gwiaździste swe 737 Obra| nędznymi postaciami, co się po uliczkach snuły.~Aresztanci 738 Obra| odcierpianej kary, tak właśnie jak się po zębach wiek koni poznaje.~ 739 Obra| poznaje.~Jednoroczni różnią się pomiędzy sobą znacznie chodem, 740 Obra| nawet trybem wykręcania się na zawrotach drogi.~Drugoroczni 741 Obra| Różnice ruchów zacierają się pomiędzy nimi; najsilniejsi 742 Obra| Po tym terminie wszyscy się upodabniają. Człowiek przestaje 743 Obra| jako indywiduum, a zamienia się w cząstkę tej szarej, bezbarwnej, 744 Obra| bezkształtnej masy, która się nazywa ludnością więzienną. 745 Obra| więzienną. Nogi więźnia stają się wtedy kabłąkowate i wątłe; 746 Obra| przy sobie stopy rozwierają się pod kątem coraz prostszym; 747 Obra| chód bywa ciężki, wlokący się, ruchy niedołężne, powolne, 748 Obra| martwoty; w trzecim rzuca się na nią jakiś cień zielonkowaty, 749 Obra| skroniach i czole, które się nieraz tak świeci, jakby 750 Obra| latach twarz więźnia staje się rozmiękłą, przybiera barwę 751 Obra| niespokojne, gorączkowe. Zapalają się w nim i gasną blaski niespodziane, 752 Obra| źrenica więźnia blednie, mąci się, zeszkliwia i upodabnia 753 Obra| kołowacieją i jakby zaokrąglają się w orbitach, a z głębi ich 754 Obra| Z biegiem czasu rozwija się to do idiotyzmu w jednym 755 Obra| Idiotyczne spojrzenie godzi się bardzo dobrze ze spleśniałą 756 Obra| to bywa straszne i zwykle się kończy jakąś katastrofą.~ 757 Obra| rozwarte nozdrza zdawały się wietrzyć powiew ulicy z 758 Obra| wparł między sztachety, aby się łatwiej utrzymać na kabłąkowatych, 759 Obra| przełamało woli i energii, staje się na dłużej wprost nieznośnym, 760 Obra| inne, a i on sam zdawał się nie pamiętać o tym. Ponieważ 761 Obra| stanęli także. Powyciągały się szyje, powznosiły ramiona, 762 Obra| powznosiły ramiona, jedni się wspinali, drudzy szturchali 763 Obra| zwierzęta- Spojrzenia skupiały się w dwóch punktach. Jedni 764 Obra| w progu oficyny kołysząc się z boku na bok i nucąc bezbarwnym 765 Obra| patrzyła. Nie opodal bawił się chłopak stróża. Kapusta 766 Obra| postrzępionymi brzegami zdawały się pękać i otwierać jak tulipanowe 767 Obra| szyi. Rytmiczny ruch, jakim się kołysała z boku na bok, 768 Obra| od wożą, wreszcie wpiły się z jakąś dziką przenikliwością 769 Obra| Jechać dalej!... - rozległo się wołanie.~Parobek w czerwonym 770 Obra| czwartą kopę liczył, odwrócił się i huknął:~- A gdzież ci 771 Obra| Prrr... prrr... - dało się słyszeć w samym sklepieniu 772 Obra| sklepieniu bramy, a wóz zatrzymał się w połowie drogi tak, że 773 Obra| przemówiła nagle Janowa - tak mi się coś w oczach migło jakby 774 Obra| do chlewiku, obacz. czy się maciora nie wywarła kędy... 775 Obra| chwilę był z powrotem.~- Co się tam miała wywrzeć. Taka 776 Obra| wywrzeć. Taka obżarta, że się ruchać nie może... Układła 777 Obra| ruchać nie może... Układła się w słomie i leży, a prosiaki 778 Obra| pijawki wiszą.~- A tak mi się coś siwego migło między 779 Obra| pozostał.~- Przywidziało się Janowej, i tyle - odrzekła 780 Obra| piosenkę.~- Ale!... Co mi się miało przewidzieć? Przecie 781 Obra| takom go widziała. Ino mi się mignął... Jeszcze myślałam, 782 Obra| wrzasnął strażnik chwyciwszy się za głowę.~W podwórzu sądny 783 Obra| pogoń za zbiegiem rzuciła się w ulicę.~- Łapaj!... Trzymaj!... - 784 Obra| Trzymaj!... - rozległo się najpierw z bliska, potem 785 Obra| dotykając stopami.~Okrzyknęła się pogoń ponownie, a zbieg 786 Obra| nich dzieliła, zmniejszała się co chwila.~Wtem padł, a 787 Obra| chwila.~Wtem padł, a choć się w tejże sekundzie niemal 788 Obra| że nie ujdzie - odwrócił się nagle i stanął twarzą w 789 Obra| przypadli inni. Zbieg bronił się rozpaczliwie. Gryzł, darł, 790 Obra| niby martwe brzemię,~Kiedy się ocknął w ciemnej, cały drżący 791 Obra| nogach nie mógł, chwiał się cały i co chwila ocierał 792 Obra| dygnitarz.~- A to dopraszamy się łaski wielmożnego pana - 793 Obra| cobyśmy mogli Cygana sami bez się sądzić. Wszystkim on nam 794 Obra| porządnego haresztanta i wszystko się skurczy. Dość już było ciężko ( 795 Obra| przyszli prosić i dopraszać się wielmożnego ojca i dobrodzieja, 796 Obra| wielmożny panie? To on pierwszy się tu popadł i będzie wszystkim 797 Obra| jednej strony uśmiechało mu się takie zakończenie tej niemiłej 798 Obra| bieg górny i wzniosły. Czuł się inicjatorem nowych idei 799 Obra| idei z Nowego Świata. Czuł się humanistą na wielką skalę.~ 800 Obra| bolesnej twarzy drgały. Zdawało się, że jest bliskim omdlenia.~- 801 Obra| już wielmożny pan na nas się ubezpieczy. - Pokłonił się 802 Obra| się ubezpieczy. - Pokłonił się Wiewióra. - Już my go tam 803 Obra| tak oporządzim, coby mu się odechciało na drugi raz. 804 Obra| skończył. Pan nadzorca podniósł się z fotela.~- Jakub! - zawołał 805 Obra| roztrząsnę.~Jakub zwrócił się na lewo w tył, pachołki 806 Obra| górnym korytarzu rozległ się krzyk ostry, przeciągły.~ ~ 807 Obra| skruchy wszystkich, którzy się już do winy przyznali.~Stąd 808 Obra| kaszlał, kwękał, skarżył się, że go w piersiach, to w 809 Obra| wychudł strasznie. Zwlókł się nareszcie ze swego tapczana 810 Obra| poszedł. Ale tu pogorszyło mu się raptownie. Dostał dreszczów, 811 Obra| dreszczów, gorączki, krew mu się ustami rzuciła, trzeciej 812 Obra| poniewierce mają, burzyli się po kątach.~- Jużci to nie 813 Obra| kiedy ten rzekł:~- Kiedyż mu się wyrok miał skończyć?~- Tak 814 Obra| Spojrzał i raptem zerwawszy się z fotela utkwił przerażone 815 Obra| tych dwóch ludzi przenikało się wzajemnie wzrokiem.~- Tam 816 Obra| obecności Jakuba- - A toć się jemu wyrok skończył blisko 817 Obra| wykrzyknął wreszcie rzucając się w fotel i nie było już więcej 818 Obra| kancelarii nie zamykały się prawie. Od samego rana pukanie 819 Obra| wielmożnego pana, przyszedłem się dowiedzieć wedle wyroku, 820 Obra| wedle wyroku, bo może mi się już skończył.~- Cóż znowu! - 821 Obra| wielmożnego pana, przyszliśmy się dowiedzieć wedle wyroków. 822 Obra| wedle wyroków. bo może już się nam pokończyły...~- Idźcie 823 Obra| ja...~Pan nadzorca czuje się złamany. Każe Jakubowi podawać 824 Obra| To - odrzekł zakołysawszy się lekko nadzorca - to jest 825 Obra| jeszcze nie wiedziała, że się tu o nic pytać nie należy~ 826 Obra| tu za to mówią, zwierzają się ściany, w długich korytarzach 827 Obra| złudzeń słuchowych wystrzegać się należy.~To, co tu jest do 828 Obra| wejdziesz, a raczej, gdy się przekonają, że wejścia twego 829 Obra| uniknąć niepodobna, stajesz się natychmiast przedmiotem 830 Obra| wprowadzą, sadowi, uśmiecha się, zaciera dłonie i zapewnia, 831 Obra| przegląd kancelarii- Zapytuje się wreszcie, czy całe więzienie 832 Obra| skromnie, że zastosujesz się do woli i czasu pana nadzorcy. 833 Obra| chwili oczy jego uspokajają się nieco, wolniej oddycha, 834 Obra| nerwowe.~Naturalnie, któż by się trudził zwiedzaniem wszystkiego! 835 Obra| Marszczy czoło uśmiechając się do ciebie i rzuca w stronę 836 Obra| klamki, przy czym śmieje się krótkim, przymuszonym śmiechem.~ 837 Obra| śmiechem.~Na progu ogląda się jeszcze. Znać, że rad by 838 Obra| jeszcze. Znać, że rad by się rozdwoić, i tu zostać, i 839 Obra| obserwacji, przyglądasz się wielkim księgom rozłożonym 840 Obra| i ciasnego kojca, gdzie się dają "widzenia", wreszcie 841 Obra| to? - mówi uśmiechając się skromnie. - To biblioteczka 842 Obra| w rękę tomik, z którego się sypie kurz i wręcz słowom 843 Obra| jego zaprzecza-~Zbliżasz się, przyglądasz, wreszcie, 844 Obra| książki w czytaniu. Okazuje się, że w tej chwili, właściwie 845 Obra| warstwą pyłu. Dowiadujesz się przy tym, że te "szelmy" 846 Obra| ręki, to "oho!"~Dowiadujesz się także, że z więźniami w 847 Obra| więźniami w żadne rozmowy wdawać się nie warto, bo wszyscy kłamią; 848 Obra| do moralności więźniów to się tu nic zrobić nie da, bo 849 Obra| wychodzi "wielmożny".~Okazałbyś się zupełnym gburem, gdybyś 850 Obra| spotykasz więźnia czołgającego się na czworakach ze skorupą 851 Obra| wielmożnego" więzień zrywa się, opuszcza ręce, staje pod 852 Obra| pod ścianą przylepiając się do niej, spłaszcza, maleje, 853 Obra| Tu strażnik zatrzymuje się i wysunąwszy wielki klucz 854 Obra| mdłej woni, która tu jeszcze się wzmaga. Aresztantki otaczają " 855 Obra| sprawy, młodsze uśmiechają się. mizdrzą, nastawiają, stroją 856 Obra| spuszczoną.~Tymczasem zjawiają się inne, spod dalszych numerów, 857 Obra| szyderczą niemal, i trącają się łokciami. Wreszcie jedna 858 Obra| samo wszystkie inne, pchają się, pociągając nosami i wzdychając 859 Obra| Gdy wzrok twój zatrzyma się dłużej na jakiejś twarzy 860 Obra| kącie, "wielmożny" niepokoi się natychmiast, mruga oczyma, 861 Obra| skradła, nie opłaciło jej się...~Macha ręką i uśmiecha 862 Obra| Macha ręką i uśmiecha się gorzko. Po dziesięciu minutach 863 Obra| widzieć, co tu robicie, jak się sprawujecie. Dla takich 864 Obra| Podniesienia. Aresztantki rzucają się do ciebie, całują twoje 865 Obra| przez dobre sprawowanie się. No jakże? Będziecie się 866 Obra| się. No jakże? Będziecie się dobrze sprawowały?~Powtórne, 867 Obra| czym aresztantki rzucają się do ,,wielmożnego", całując 868 Obra| Taż sama ceremonia odbywa się jeszcze pod dwoma lub trzema 869 Obra| warsztatów, gdzie z progu rzuca się okiem na szewców i krawców, 870 Obra| ci żywe zainteresowanie się twoim zmęczeniem. Proponuje 871 Obra| wpłynąć na nie".~Spodziewam się, masz tyle sprytu, że 872 Obra| wręcz tej pro-~pozycji.~Już się do odejścia zabierasz, kiedy 873 Obra| nie gardził... Wymawiasz się zrazu, potem idziesz. Na 874 Obra| głębokiego półmiska kurzą się flaki, obok stoi wyborne 875 Obra| piwo i wino. Na próżno się upierasz, na próżno zapewniasz, 876 Obra| aresztantek, zaczynające się słowami: "Jako to słońce, 877 Obra| obejrzeć wszystkich.~Żegnasz się wreszcie, gospodarz ściska 878 Obra| gmachem stanąwszy murom się jego przyglądał.~Na szczęście 879 Obra| czasu.~Długo wszakże trzyma się to w mierze.~Za drugiej, 880 Obra| cię na flaki.~ zdarzy się wreszcie, że go odwołaj 881 Obra| koniec korytarza, gdzie się pierzarki pobiły, a ty zostajesz 882 Obra| Innym znów razem zatrzymuje się "wielmożny" lub wybiega 883 Obra| zarząd itp., ale zwracasz się do której z młodszych kobiet, 884 Obra| młodszych kobiet, dowiadujesz się, jaką robotę wykonywa najwprawniej, 885 Obra| dzierganie, przychylając się do robotnicy i nie odbierając 886 Obra| drogą, słowem, zachowujesz się z aresztantka w taki właśnie 887 Obra| chwilę obecną, zajmując się przeważnie przeszłością 888 Obra| nimi tam, gdzie chwieją się i gasną.~Nie posługujesz 889 Obra| i gasną.~Nie posługujesz się nigdy w tej pierwszej chwili 890 Obra| dziesięciu innych stosować się mogły; mówiąc z nią, o jej 891 Obra| mówiąc z nią, o jej tylko los się troskasz, nią tylko jesteś 892 Obra| wydobywasz zainteresowaniem się swoim indywidualność ludzką. 893 Obra| uczuć i łatwość stawiania się w różnorodnych, psychicznych 894 Obra| Zwykle w numerze znajduje się małe dziecko. Czasem bywa 895 Obra| jego istnienie, uśmiecha się widząc to i jest wzruszoną. 896 Obra| czystej koszulce.~Poruszasz się, mówisz i czynisz to wszystko 897 Obra| cichy niż donośny. Ci, co się zrazu skupiają dokoła, aby 898 Obra| aby cię słyszeć, garną się później do ciebie, aby cię 899 Obra| ponieważ tam właśnie wszyscy się modlą - odmówić z tobą pacierza?~ 900 Obra| część klęka, wzdycha i bije się w piersi. Nie zwracasz uwagi 901 Obra| wolna: "Ojcze nasz", "Kto się w opiekę" albo "Święty Boże". 902 Obra| rozmowie, nie do- pytujesz się o rodzaj i stopień winy. 903 Obra| tryumfem będzie dowiedzieć się o tym od płaczącej u kolan 904 Obra| niej nic zdołało nigdy.~Gdy się to stanie, możesz iść na 905 Obra| razem przede mną, zatrzymał się nieco, obejrzał, zażył tabaki 906 Obra| wedle papierów...~Poruszył się i szedł dalej, to drepcąc 907 Obra| biorąc tabakę.~Naraz odwrócił się znowu.~- Bo to, proszę łaski 908 Obra| ciągnąć, na wieś. A już mu się ta panna uprzykrzyła. Jak 909 Obra| panna uprzykrzyła. Jak mu się też uprzykrzyła, to on co 910 Obra| melduje tak a tak, co tu się taka a taka znajduje bez 911 Obra| on wójt, poturbował, bo się nie dała brać i strasznie 912 Obra| czternasty zamknęli, tak jej się zara w głowie zaczęło psuć, 913 Obra| jak na nią przypadło, to się cięgiem śmiała. Cha, cha, 914 Obra| cha! i cha. cha. cha! się, bywało, tak zmorduje, że 915 Obra| bywało, tak zmorduje, że się o ziemię jak drewno ciśnie 916 Obra| jak drewno ciśnie i targa się za włosy i płacze tak, że 917 Obra| włosy i płacze tak, że się człowiekowi coś dzieje słuchając. 918 Obra| To jak ona tak śmieje się i płacze, to jedna i druga 919 Obra| tamtych tam krajów, coby się kto do niej nie przyznał, 920 Obra| nie mam chodzić? Ino że się z nią nijakiego rozmówienia 921 Obra| człowiek wejdzie, a odezwie się ot tak, po dobroci, to się 922 Obra| się ot tak, po dobroci, to się namarszczy. jej się te 923 Obra| to się namarszczy. jej się te brwie zejdą...~W tej 924 Obra| głośno. Dzika nie poruszyła się z miejsca, tylko dłonią 925 Obra| twarz zasłoniwszy, głębiej się w poduszkę wcisnęła. Dopiero 926 Obra| obiadu nie je, poniosła się nieco na łokciach i odwróciwszy 927 Obra| silnie ściągnięte, schodziły się niemal czarną, wąską linią, 928 Obra| poprawiła suknię i podniosła się nie zdejmując ze mnie coraz 929 Obra| Co do Jakuba, ten wyniósł się dyskretnie i drzwi za sobą 930 Obra| ścianę głową i zaniosła się wielkim płaczem...~- De 931 Obra| cichsze, coraz cichsze, się rozpłynęło w westchnienia. 932 Obra| krzyknął pan nadzorca zrywając się z fotela. - Ruszaj po Jakuba, 933 Obra| pięknym, białym czole. Oczy mu się paliły, krew podeszła do 934 Obra| chwili wszakże opanował się, odsapnął, a rzuciwszy przez 935 Obra| na lewą stronę. Mitygował się, ale znać było, że mu to 936 Obra| Tymczasem w korytarzu rozległ się odgłos ciężkich kroków, 937 Obra| swojej tak zetlał, że zdawało się, potrącony palcem padnie 938 Obra| padnie o ziemię i w proch się rozsypie. Twarz jego nie 939 Obra| głosem. - Ty co znów? Doigrać się chcesz?~Mały, czarniawy 940 Obra| zmarszczył czoło i zwróciwszy się do strażnika zapytał ostro:~- 941 Obra| oczami rzekł:~- Nie pokazało się tam żadnego nieporządku, 942 Obra| to pan strażnik wie, że się nie pokazało?~- Jezu! Jezu! - 943 Obra| na mojej pryczy, toby mu się zara pokazało!~Na twarzy 944 Obra| męka. Głowa jego trzęsła się coraz silniej. Osmólec całkiem 945 Obra| silniej. Osmólec całkiem się tymczasem do Zapartego zwrócił.~- 946 Obra| piękne jego oczy podnosiły się przy tym i spuszczały długim, 947 Obra| powłóczystym spojrzeniem. Zdawać się mogło, wywodów Osmólca 948 Obra| mianowicie: pozwalała wyświetlić się sprawie bez nakładu osobistego 949 Obra| pomimo to sztuka ta odgrywała się z całą powagą należną wielkiemu 950 Obra| dobrze wtedy na trzeci bok się wywróci, kiedy Onufer jak 951 Obra| jak zapomniały po nocach się ciska, żeby jego choroba 952 Obra| dymem puści!~Zmarszczył się "wielmożny", głowę uniósł 953 Obra| Niestrzymane rzeczy! Człowiek, jak się układzie, toby i spał. bo 954 Obra| zbójnikiem stękać, tobym się dawno rozpukł!~- Jezu! O 955 Obra| Wie pan strażnik?~Nastawił się i w biodrach przysiadł. 956 Obra| bijatyki ciemna? Jeśli ci się krzywda dzieje, to masz 957 Obra| Tego tonu nie spodziewał się widać. Nie brał widocznie 958 Obra| wzruszonym głosem - mało się nad nami naturbuje, namęczy, 959 Obra| chlipać począł. Zapatrzył się na niego Jakub, a tak był 960 Obra| iba tylko zerkając, jak mu się ta sztuka udaje.~Dosyć! 961 Obra| hu! hu!... Dopiero, jakem się tu powrócił, a wielmożnego 962 Obra| to mi tak było, jakbym się na świat drugi raz narodził... 963 Obra| krasomówca - w bystrejmowie się kochał i obrotnego języka 964 Obra| innych być powinien, za łby się z frajerami wodzić! Nie 965 Obra| wodzić! Nie spodziewałem się tego po tobie! Zawsze cię 966 Obra| wielmożnego pana tak kocham, że się we mnie wnętrzności od żalu 967 Obra| pękają. Jak wielmożny pan się na mnie gniewa! hu! hu! 968 Obra| najukochańszy! Rozumiem!~Podniósł się Osmólec, stęknął, pociągnął 969 Obra| było widać, i ku progowi się cofnął.~Zaparty, wyprężając 970 Obra| jasne piękne oko zdawało się mówić:~,,A co? Tak u nas! 971 Obra| obnażonej piersi. Tego, co się dokoła niego w kancelarii 972 Obra| kancelarii działo, zdawał się nie widzieć i nie słyszeć 973 Obra| czole wysoko podnosił, jakby się dziwił czemuś i czymś przerażał 974 Obra| czy m znów nagle trząść się zaczynał i stękał jak ciężko 975 Obra| pchnął. Wielki Onufer ocknął się i spojrzał na niego zmąconym 976 Obra| śmiertelnie stroskaną nie wybił się najmniejszy siad niechęci- 977 Obra| cóż ty tam! Nie ruszysz się? - przemówił po małej pauzie 978 Obra| kancelarii. Pan nadzorca cofnął się od stołu z fotelem, chociaż 979 Obra| środkowi postąpił i pochylając się z miną zaufańca rzekł:~- 980 Obra| bębniły, a brwi zbiegły mu się nad gniewnymi oczyma groźne 981 Obra| był nieco z "frontu", znów się wyprężył do niemożliwości, 982 Obra| W jednej chwili zerwał się Onufer na klęczki i ręce 983 Obra| trzeszczały w stawach i trzęsły się ku "wielmożnemu" konwulsyjnym 984 Obra| konwulsyjnym ruchem, oczy otwierały się coraz szerzej, głos chrypiał. 985 Obra| szerzej, głos chrypiał. Począł się wreszcie Onufer na kolanach 986 Obra| miłosierdny!..."~Czołgał się powoli, ciężko, ciągnąc 987 Obra| złożyłam ręce i pochyliłam się ku nieszczęśnikowi.~A wtedy 988 Obra| cztery godzin!~Zakotłowało się u proga, strażnicy przy 989 Obra| pchnęli go, po czym drzwi się zamknęły, a ciężkie kroki 990 Obra| ciężkie kroki oddalających się cichły stopniowo w długim 991 Obra| oskarżonego i świadków przedstawia się, jak następuje:~Przed dwoma 992 Obra| i gotowanie najwięcej mu się przykrzyło. Kupiec bowiem, 993 Obra| głowie i twarzy. Dziwiono się powszechnie, dlaczego Onufer 994 Obra| poniewierany, mimo to pana swego się trzyma. Ci, którzy na uczciwość 995 Obra| bliska patrzyli, podejmowali się nawet dobre miejsce mu nastręczyć, 996 Obra| płaczem na piersi parobkowi się rzucał i jak Onufer pocieszał, 997 Obra| a kiedy parobkowi udało się kilka złotych zasług otrzymać, 998 Obra| kilka rodzynków, rzucał mu się na szyję i poty go całował, 999 Obra| i poty go całował, póki się Onufer nie rozjaśnił.~W 1000 Obra| dla poobiedniej drzemki się położył. Parobek się tymczasem


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1616

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License