1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1616
Part
1001 Obra| drzemki się położył. Parobek się tymczasem wypłakał, obmył
1002 Obra| zobaczywszy trupa, który się z sofki na ziemię stoczył,
1003 Obra| Onufer bezprzytomnie ku niemu się rzucił, za szyję chłopczynę
1004 Obra| katastrofie przedstawił się następujący widok:~Kupiec
1005 Obra| w ręku.~Ujęty nie bronił się i do spełnionego podwójnego
1006 Obra| podwójnego morderstwa od razu się przyznał. Ma on lat 25,
1007 Obra| Ma on lat 25, a odznacza się niezwykle silną budową i
1008 Obra| zabitego chłopca, zachwiał się i padł zemdlony. Publiczność
1009 Obra| miała być jaka choroba, toby się i pokazała. A tu nic!~Zażył
1010 Obra| Bieda była i tyle!~Obejrzał się na lewo, obejrzał się na
1011 Obra| Obejrzał się na lewo, obejrzał się na prawo, a potem rzekł:~-
1012 Obra| obsadził na osóbku, tak się wieszać chciał. Ano dobrze.
1013 Obra| tydzień poszedł, więc już się tego potem nie chwytał.
1014 Obra| człowieka słuchający. A precz się prosi, żeby go na powrót
1015 Obra| przed sobą trzyma, nogi się pod nim trzęsą jak w zimnicy,
1016 Obra| zimnicy, a on sam dopieroż tak się modli, tak molestuje, właśnie
1017 Obra| w komórce nie ma, a ten się precz trzęsie a modli:,,
1018 Obra| jednej koszuli stoi i trzęsie się jak ta osika w boru. Tak
1019 Obra| w komórce postawić. Tak się dopiero ono chłopisko układło.~
1020 Obra| Tak chłop wychudła, że się tylko skóra poopinała po
1021 Obra| pacierz mówił, w piersi się bił, a już jak wieczór przyszedł,
1022 Obra| odpowiedział zrazu, ale obejrzał się na lewo, obejrzał na prawo
1023 Obra| Przed kancelarią snują się gromadki oczekując przybycia
1024 Obra| panów. Pan radca zatrzymał się tylko na chwilę, nie siada
1025 Obra| przychodzą, pozdrawiają się wzajem i stają gawędząc
1026 Obra| zadarłszy głowę przypatrują się samemu gmachowi. Jest nowy.
1027 Obra| szeroko rozrosłe, o łupiącej się, delikatnej korze platany,
1028 Obra| ostrzu trójkąta opierającego się podstawą o płaskie kapitele
1029 Obra| że wskazówki jego zdają się dziś wolniej jakoś poruszać
1030 Obra| gminy. Miły Boże, po co się człowiek ma śpieszyć. Czas
1031 Obra| dziewiątej; gromadki zaczynają się ściągać przed sam ganek
1032 Obra| ganek kancelarii, śmiejąc się i rozmawiając głośno. Nie
1033 Obra| Codzienne, "joppy" szarzeją się na grzbietach; rzeźnik Wallauer
1034 Obra| rannego chłodu, stawiło się na zebranie w kamizelkach
1035 Obra| kwadranse, a jednocześnie daje się słyszeć radosne szczekanie
1036 Obra| i w sieniach już dzielą się na dwie partie: ciekawych
1037 Obra| Interesowani przepychają się zbitym szeregiem do żółtych
1038 Obra| który z ciekawych uczuwał się nagle interesowanym i u
1039 Obra| sobie szukał. Człowiek może się namyśleć i w ostatniej chwili.~
1040 Obra| powroźnik Sprungli, który się niedawno z wdową ożenił
1041 Obra| parobka zgodził. Porozpierali się u balasków i gwarzą z cicha.
1042 Obra| cicha. Wdowa Knaus także się między nimi rozparła. Od
1043 Obra| rozparła. Od czasu, jak się syn ożenił, na imię boskie
1044 Obra| ożenił, na imię boskie nie ma się kim w domu pchnąć. Jest
1045 Obra| ściągła jaka mizerota, której się zdaje, że już nie poradzi
1046 Obra| śmierć ściśnie. Hoppingerom się trzydzieści franków po starej
1047 Obra| kamlotowy kaftan podnosi się z szelestem~na jej szerokich
1048 Obra| Ale jeden i drugi ogląda się ku drzwiom. Czemu nie przyszedł
1049 Obra| przyszedł Probst? Spodziewano się, że pierwszy do licytacji
1050 Obra| woźny drzwi zamyka. Zdaje się, że już nikt więcej nie
1051 Obra| No, moi panowie - odzywa się pan radca przeciągając palcem
1052 Obra| tak?~- Tak, tak! - odzywa się kilka głosów w sali.~- A
1053 Obra| kołnierzyk a kark kładący się na nim fałdą tłustej skóry -
1054 Obra| Tak, tak! - odzywają się ponownie głosy. Ale pan
1055 Obra| wspiera.~Tu czując, że mu się ten frazes udał, robi krótką,
1056 Obra| starce!~Tu pan radca dziwi się, ze mu tak dobrze idzie,
1057 Obra| zaznać. Mamże go puścić, by się włóczył po drogach jako
1058 Obra| między zebranymi szerzą się półgłośne szmery, a pan
1059 Obra| drzwiach bocznych ukazuje się naprzód głowa, dygocąca
1060 Obra| zgrabiałe i drżące, które się uszaków drzwi6 z obu stron
1061 Obra| Nic więcej!~Niezadowolenie się wzmaga. Są tacy, którzy
1062 Obra| zaledwie Kuntz Wunderli ukazał się we drzwiach, tak mowę swą
1063 Obra| ustaw swoich, przyczynić się do utrzymania tego starca.
1064 Obra| starca. Kandydacie, przybliż się! Panowie, przypatrzcie się
1065 Obra| się! Panowie, przypatrzcie się kandydatowi!~Skłonił głowę
1066 Obra| otarł nim czoło. Łatwo się pocił, a w sali~stawało
1067 Obra| pocił, a w sali~stawało się gorąco.~Tymczasem Kuntz
1068 Obra| przez woźnego, wydobywa się szczęśliwie ze drzwi i przy
1069 Obra| wzruszony. Nagle prostuje się, podnosi głowę i z uśmiechem
1070 Obra| będzie panem jego. Uśmiecha się tedy do wszystkich i raźno
1071 Obra| lekkomyślny wyraz. Gdy mu się jedno zmęczy i staje w ciemnym
1072 Obra| głowa coraz silniej trząść się zaczyna, oczy nieruchomieją
1073 Obra| zapadłe usta uśmiechają się, ciągle się uśmiechają,
1074 Obra| usta uśmiechają się, ciągle się uśmiechają, wtedy nawet,
1075 Obra| łzy ciężkie i zimne toczą się z wolna po zmiętej i zbrużdżonej
1076 Obra| twarzy.~Ten, to ów zaczyna mu się przyglądać. Istotnie, stary
1077 Obra| dobrze. Dziś rano ogolił się właśnie; woźny pożyczył
1078 Obra| najlepiej i jak najraźniej się przedstawiał. Inaczej mógłby
1079 Obra| bawełniany fontaź dziwnie się sprzecza z jego wyschłą,
1080 Obra| wiedząc, jak lepiej przedstawi się chustka. Właściwie mówiąc
1081 Obra| litość wzbudzić, i nie okazać się zbyt niedołężnym. Wie on,
1082 Obra| na ręce jego patrzy, czy się roboty chwycą.~Gmina ma
1083 Obra| No, moi panowie - odzywa się on głośno. - Czy przypatrzyliście
1084 Obra| Czy przypatrzyliście się kandydatowi?~- A cóż mu
1085 Obra| kandydatowi?~- A cóż mu się tam przypatrywać - odpowiada
1086 Obra| myślicie, szwagrze -zwrócił się do Faustyna Tröndi - będzie
1087 Obra| ośmdziesiąt dwa... Ale~uśmiecha się tylko i milczy.~- Ile macie
1088 Obra| no, stary, zęby - odzywa się oberżysta z Mainau. Kuntz
1089 Obra| zdrowe zęby.~Publika zaczyna się śmiać.~- Ho! ho! - mówi
1090 Obra| i kość ugryzł.~- Chleba się nie zlęknie! - dodaje drugi.~
1091 Obra| Peter, stolarz, przychyla się ku niemu.~- A machnij no,
1092 Obra| Nieźle macha! - odzywa się ktoś z ławy.~- Phi!... -
1093 Obra| stary!~Ale stary miesza się widocznie. Nogi to właśnie
1094 Obra| miejscu. Nie... nie... pomylił się. To nie ta! To gorsza! Podnosi
1095 Obra| gorsza?~Interesowani marszczą się i milczą. Galeria, która
1096 Obra| podeszła do balasków, zaczyna się śmiać głośno.~- Dalej! Dalej! -
1097 Obra| surowo spogląda na śmiejącą się galerię, po czym zwrócony~
1098 Obra| Czegóż stoisz? Ruszże się z kąta!~Kuntz Wunderli uśmiecha
1099 Obra| Kuntz Wunderli uśmiecha się nieśmiało, boleśnie. Zaraz,
1100 Obra| Naturalnie! Czegóż on stoi? Zaraz się ruszy... Zaraz...~I nagle,
1101 Obra| jak żuraw szyję, prostuje się, przyciska rękami kolana
1102 Obra| padają na nie, chwytając się za boki,~pan radca zasłania
1103 Obra| ustawą, a woźny odwraca się~do kąta i parska w kułak.~-
1104 Obra| Sztywne jego nogi nie zginają się wcale; podnosi on je jak
1105 Obra| jakby na złość, sala wydłuża się, rośnie, drzwi uciekają
1106 Obra| staremu Kuntzowi zdaje się, że nigdy, nigdy nie zdoła
1107 Obra| widzi głowę syna.~Tego się nie spodziewał. Nie, nie!
1108 Obra| blednie, bieleje, staje się biała, bardzo, bardzo biała.
1109 Obra| bardzo biała. Na czole rysuje się dziwnie twarda i surowa
1110 Obra| bruzda; oczy jego zapalają się i gasną. Niepocieszone,
1111 Obra| dziwem i strachem patrzą się w twarz syna. Nie, nie,
1112 Obra| gminie... On nie chce!~Kurczy się, odrywa ręce od kolan i
1113 Obra| ręce od kolan i zastawia się nimi. Nie, nie! On się boi!
1114 Obra| zastawia się nimi. Nie, nie! On się boi! On nie chce!~Ale woźny
1115 Obra| dziecko. Po prostu ruszyć się nie może. Nogi mu się plączą,
1116 Obra| ruszyć się nie może. Nogi mu się plączą, zęby szczękają,
1117 Obra| plączą, zęby szczękają, głowa się chwieje jak ten liść jesienny.
1118 Obra| starego gmina łatwo pozbyć się mogła. Teraz widzi, że i
1119 Obra| Kuntz Wunderli opamiętywa się jakoś i znów staje na poprzednim
1120 Obra| Osłupiałe źrenice podnoszą się i zawieszają kędyś daleko,
1121 Obra| Może i nieźle byłoby, żeby się syn utrzymał. Kto wie? Synowa
1122 Obra| starego wilgotnieją, stają się miękkie i rzewne; na ustach
1123 Obra| zmarszczka na czole wygładza się i znika.~Stanowczo nie wygląda
1124 Obra| inny.~- A co? W domu i to się przyda - perswaduje Kissling.~
1125 Obra| wodzi. Chwila wydaje mu się odpowiednią do zagajenia
1126 Obra| tak sprawa ta przeciągnęła się nad miarę dzisiaj. Za dużo
1127 Obra| lżejszej roboty przydać się w domu może. Kto z panów
1128 Obra| pana radcy. Jaki taki liczy się z potrzebą posługi i z groszem.~
1129 Obra| groszem.~Sprüngli porusza się i przestępuje z nogi na
1130 Obra| to pan radca i skłaniając się uprzejmie w stronę powroźnika
1131 Obra| radca. Po czym zatrzymuje się na chwilę. - Moi panowie!
1132 Obra| przystępniejsze cyfry. Namyślcie się, panie Sprüngli. Jakże,
1133 Obra| I cóż tam zęby! - odzywa się oberżysta z Mainau. - To
1134 Obra| jeszcze, że zdrowe! Jak się stary rozje, to go nie natkam,
1135 Obra| zezowatym okiem.~- Ja? - obrusza się oberżysta. - Ja na dziecko
1136 Obra| Probst jestem?~Roześmieli się obaj.~- Kto tam wie, czy
1137 Obra| Kissling. - Dziad napijał się może...~- Jako żywo! Nikt
1138 Obra| Żona jędza... - odzywa~się głos z ławy.~- Baba spod
1139 Obra| mówi Sprüngli - dość, że się stary Hänzli u niego powiesił...~-
1140 Obra| Panie Sprüngli, namyślcie się, proszę.~- Jużem się namyślił -
1141 Obra| namyślcie się, proszę.~- Jużem się namyślił - rzecze Sprüngli. -
1142 Obra| franków.~Pan radca odwraca się od niego.~- Kto licytuje,
1143 Obra| drżeć zaczyna. Wydaje mu się, że mróz już mu kości sięga.
1144 Obra| samym warunkiem! - odzywa się grubym głosem Dödöli, właściciel
1145 Obra| oświadczeniu Dödölego znów się cicho robi. Pan radca stoi
1146 Obra| na szpilkach.~Chwilę bawi się koralowym brelokiem, po
1147 Obra| brelokiem, po czym zmuszając się do uprzejmego tonu mówi:~-
1148 Obra| nagle z kąta.~Obejrzano się: nie dowierzano sobie. Zazwyczaj
1149 Obra| i nadziei.~Syn przeciska się do balasków, wyjmuje fajkę
1150 Obra| niej siedli, nie zawsze się najedzą. Trzymać ojca darmo
1151 Obra| nie chce. Niech tylko mu się własny grosz, choćby i nie
1152 Obra| zrobił to samo. Człowiek się tak jak każda rzecz zużywa,
1153 Obra| ludziach. Widocznie syn się utrzyma.~- A więc, moi panowie -
1154 Obra| nieco - a więc utrzymuje się ostatnia oferta: sto sześćdziesiąt
1155 Obra| cieszyć. Tego, iż cieszy się, że sobie wszyscy raz do
1156 Obra| Ale przemowa ta okazuje się przedwczesną. - Sto pięćdziesiąt
1157 Obra| spocone czoło.~Syn cofa się w milczeniu od balasków
1158 Obra| ustąpić nie myśli. Zaperzył się; był z tych, którzy się
1159 Obra| się; był z tych, którzy się rozpalają do każdej stawki.
1160 Obra| zmrużonymi oczyma.~Namyśla się chwilę, po czym macha obojętnie
1161 Obra| kwadratowa, drewniana, cofa się z szeregu, a wysoka, koścista,
1162 Obra| pochylona postać posuwa się ku drzwiom wskroś ciżby.~
1163 Obra| stoi.~- A zatem - odzywa się dźwięcznym, jasnym głosem -
1164 Obra| godnością, a woźny odwraca się do kąta i kaszle głośno.~-
1165 Obra| Jak to nie może? - ujmuje się za sąsiadem Spengler. -
1166 Obra| pyta Tödi Mayer zwracając się bezpośrednio do starego
1167 Obra| słupieje. Widzi, jak syn oddala się i jak we drzwiach znika.
1168 Obra| Usłyszał wreszcie. Miesza się, spogląda po sobie, zaczyna
1169 Obra| gniewnie.~- Tak! Tak! - odzywa się kilka naraz głosów.~Szmer
1170 Obra| sali; oburzenie udziela się wszystkim.~- Człowiek ma
1171 Obra| idzie to łatwo. Ręce mu się trzęsą, pokurczone palce
1172 Obra| Jako urzędnik gminy czuje się on niemal tak samo dotkniętym
1173 Obra| po której zdjęciu okazuje się cała wyjątkowa nędza zapadłych
1174 Obra| częścią ze strachu. Wydało się... Co teraz będzie? Wszystko
1175 Obra| Co teraz będzie? Wszystko się wydało...~W niezmiernym
1176 Obra| podnosi do szyi obie trzęsące się ręce i usiłuje rozplatać
1177 Obra| był zbyt źle odziany, aby się mógł pokazać w urzędowej
1178 Obra| uroku. Teraz dopiero można się przypatrzeć jego kolanom,
1179 Obra| że cała postać przysiadać się zdaje, teraz można widzieć
1180 Obra| ona tak cienka, że zdaje się, biczem przetrząsnąć by
1181 Obra| sztywnym fontaziem głowa wydaje się przy tej cienkiej, zwiędłej
1182 Obra| wybucha na sali, jedni śmieją się dobrodusznie, drudzy złośliwie,
1183 Obra| kiwają głowami i uśmiechają się z lekka.~- Ecce homo! -
1184 Obra| lekka.~- Ecce homo! - odzywa się kotlarz Kissling, który
1185 Obra| przymówka do szczytu wznoszącego się poza Mythenami, Dużym i
1186 Obra| Mythenami, Dużym i Małym, który się "Ecce homo" zowie, w przeciwieństwie
1187 Obra| głosy z ławy, po czym ucisza się nagle.~Wszyscy czekają,
1188 Obra| wielkie zdumienie odbija się w jego nędznej twarzy. Coraz
1189 Obra| panie Tödi Mayer! - odzywa się urzędnik pojednawczo. -
1190 Obra| znowu! Co znowu! - odzywa się tracąc cierpliwość pan radca. -
1191 Obra| siedzi na złocie! Gmina musi się liczyć z groszem. Gmina
1192 Obra| sylaby, kiedy drzwi otwierają się szeroko i wchodzi Probst.
1193 Obra| potężnie rozrosłą i kołyszący się na niej łańcuszek ze srebrnych
1194 Obra| potrzebuje, gdyż każdy usuwa się przed nim z pewnym rodzajem
1195 Obra| dochodzi do balasków, kłania się urzędnikowi i kiwnięciem
1196 Obra| wybaczyć mu zechce... Spóźnił się, ale nie winien temu. Ten
1197 Obra| Hanzlim wziął, rozchorował mu się jak na złość... Sam dziś
1198 Obra| pozdrowieni uśmiechają się życzliwie i kręcą głowami.~-
1199 Obra| karku. Spengler odwraca się od Tödi Mayera i na Probsta
1200 Obra| Probsta patrzy; ślusarz czuje się już przez samo przybycie
1201 Obra| targu nie przybił. Ano, da się to widzieć, co będzie!~Ale
1202 Obra| czasu nie traci. Opiera się ściśniętą pięścią o balaski,
1203 Obra| Kissling i Dödöli trącają się łokciami.~- Jak ten patrzy!
1204 Obra| umie na wskroś brać! Ten się zna! No, już ten się zna!~
1205 Obra| Ten się zna! No, już ten się zna!~Tymczasem izba przybiera
1206 Obra| przybył koneser. Twarze się ożywiają, ci, co siedzieli
1207 Obra| na widok Probsta porusza się niespokojnie, nerwowo. Wie
1208 Obra| trzech miesiącach powiesił się u Probsta na strychu. Pamięta,
1209 Obra| sczerniała i wyschła. Kurczy się stary, głowę w ramiona chowa,
1210 Obra| boków kościste łokcie, staje się małym, bardzo małym, tak
1211 Obra| chyba. Co prawda rad by się pod ziemię całkiem, całkiem
1212 Obra| całkiem, całkiem schować. Boi się tchnąć, boi się poruszyć,
1213 Obra| schować. Boi się tchnąć, boi się poruszyć, nawet kolana z
1214 Obra| przestały.~Ale Probst zna się na tym wszystkim dobrze.
1215 Obra| złością, czy dobrocią zawsze się z niego tyle roboty wyciśnie,
1216 Obra| armatnią kulą!~W sali robi się wielka cisza, w którą wpada
1217 Obra| szczęka, a oczy otwierają się coraz szerzej.~- Sto dwadzieścia
1218 Obra| zmruża nagle oczy i kurczy się boleśnie, jakby kij przybijający
1219 Obra| drugiej strony dyszla rzuca się w podskokach silny kudłaty
1220 Obra| karny dla kobiet mieścił się razem z takimże męskim oddziałem
1221 Obra| odwiedzać więźniów i cieszyła się nieograniczonym ich zaufaniem.~
1222 Obra| pomieścić mogły kobiety, które się na nich cisnęły z węzełkami,
1223 Obra| łatwiej zaznajamiające się z sobą, prowadziły nader
1224 Obra| jakby...~Widzenie udziela się urzędownie raz tylko na
1225 Obra| rodziny więźnia uwzględnia się dość szeroko i dlatego też
1226 Obra| bocznej ścianie znajduje się okienko komunikujące z kancelarią
1227 Obra| sto kobiet, mieszczących się w dziewięciu czy dziesięciu
1228 Obra| ciemnego: nie zdziwiłabym się też wcale, gdyby ściany
1229 Obra| zastarzałymi miazmatami, tak że się trzeba uczyć nim oddychać
1230 Obra| zastąpienie nowymi jest, jak się przekonałam z czasem, przedmiotem
1231 Obra| jednym miejscu, rozłaziły się w drugim, a przecież milsze
1232 Obra| wojłoku robactwo zagnieżdża się z niesłychaną łatwością
1233 Obra| Izba, w której zatrzymałam się podówczas najdłużej i do
1234 Obra| wpierw jeszcze zapoznała się z więzienną izbą. Tym razem
1235 Obra| wyrok; ale Helena przyznała się do uczestnictwa dobrowolnie,
1236 Obra| przeszkadzało im bynajmniej lżyć się ostatnimi wyrazami, a nawet
1237 Obra| rozbroić chciał, obie rzucały się na rozjemcę, stwierdzając
1238 Obra| siostrzaną miłość. Nie wiem, co się działo z resztą rodziny
1239 Obra| błogosławiła i chlubiła się nimi tak, jakby to były
1240 Obra| potrzebie za cały oddział się zastawi i nawet samego "
1241 Obra| nawet samego "wielmożnego" się nie zlęknie. "Wielmożnym",
1242 Obra| oto wyrażenie, które mi się z początku zdawało dość
1243 Obra| tym, że o ile dostające się tam po raz pierwszy klientki
1244 Obra| pewnej wyższości. Zdarzało mi się nawet nieraz słyszeć, jak
1245 Obra| izbami solidaryzującymi się z sobą. Drzwi, których zamek
1246 Obra| Jakieś damy, sprowadziwszy się do Warszawy, rozpakowały
1247 Obra| leżała, i pcham w nią, co się mieści; niosę raz na dół -
1248 Obra| cisnęli. Aż tu niedługo robi się gwałt na mieście; lokaja
1249 Obra| jednego do drugiego, wszystko się wydało. Zabrali ich dwoje,
1250 Obra| jaka ona młoda! poprawi się jeszcze, wypuśćcie ją, może
1251 Obra| już te panie proszą, tak się modlą, aż mi się serce kraje!
1252 Obra| proszą, tak się modlą, aż mi się serce kraje! A sędzia nie
1253 Obra| z uwięzionych nie wyraża się inaczej o sobie, jak tylko
1254 Obra| inne narzekały, wypierały się, przeklinały, ona zawsze
1255 Obra| niezmienną słodyczą mawiała: "Źle się zrobiło, trzeba znosić,
1256 Obra| napięte; toż samo działo się z uczuciem miłości. Każda
1257 Obra| od pocisków Amora. Zdaje się nawet, że był to jeden z
1258 Obra| Miłość w Serbii zawiązywała się jak wszędzie nie wiedzieć
1259 Obra| było bogdance pokazać, że się jest dzielnym chłopem, który
1260 Obra| strażnika, zakochany rzucał się na niego jak lew, rwał na
1261 Obra| podniesionym czołem, nastręcza się strażnikom ze swymi aroganckimi
1262 Obra| zakochany bohater staje się na pierwszej przechadzce
1263 Obra| którejkolwiek z towarzyszek, rzuca się na rozbrajającego je strażnika
1264 Obra| młodych lat jeszcze. Byliby się oni nawet na dobre pobrali,
1265 Obra| przez ulice iść, wymawiały się od tego jak mogły, tak że
1266 Obra| wyciągająca ręce do cisnących się u stóp jej nędzarzy. Formalności
1267 Obra| wydanie mensy, przypatrywano się, mitrężono po naszemu na
1268 Obra| załatwione i pierwsza msza odbyć się miała w dzień Bożego Narodzenia.
1269 Obra| Dwa okienka, znajdujące się na dwóch jego przeciwległych
1270 Obra| przed ołtarzem stał trzęsący się, zgarbiony ksiądz siwy,
1271 Obra| zapadniętych ustach rwały się i ginęły w recitativach
1272 Obra| kobiet Helena War., która się w ciągu dni kilku wyuczyła
1273 Obra| wpatrzone w obraz, zdawały się być pod wpływem niespodziewanego
1274 Obra| wszystkim znana kolęda: "Bóg się rodzi, moc truchleje..."
1275 Obra| moc truchleje..." Zdawało się, iż pieśń przelewa się wierzchem
1276 Obra| Zdawało się, iż pieśń przelewa się wierzchem przez te wszystkie
1277 Obra| zaczęło głosów ubywać, potem się tu, to tam odezwało stłumione
1278 Obra| podniósł w górę trzęsące się dłonie, a głowę schylił
1279 Obra| jedna przez drugą wyuczyły się różnych pieśni; po mszy
1280 Obra| niemłoda, z wiejska ubierająca się kobieta, trzyma się zawsze
1281 Obra| ubierająca się kobieta, trzyma się zawsze w pewnym oddaleniu,
1282 Obra| która wcześniej jakoś umiała się uwolnić z więzienia. Cały
1283 Obra| nie sypia, że stęka, zrywa się, że przez sen gada. Powoli
1284 Obra| Powoli też ona sama usunęła się od wszystkich, a zaciągnąwszy
1285 Obra| dobroci, także nie zbliżała się do Szymczakowej nigdy, odpychana
1286 Obra| a już z tego wywiązywały się potem długie rozmowy, w
1287 Obra| podłodze, skupione, cisnące się, zadumane nieraz. Uważałam,
1288 Obra| młodych latach. Zdawałoby się, że te sponiewierane istoty
1289 Obra| słuchałam opowiadań, które się zaczynały od kłamstw i wykrętów,
1290 Obra| słuchają chciwie. Dopytują się też gorliwie bardzo o to,
1291 Obra| gorliwie bardzo o to, co się dzieje "na świecie", a nawet
1292 Obra| prawda, polityka ta obraca się zwykle w sferze przewidywań
1293 Obra| zmniejszone będą.~Zdarzyło się raz, że przyniosłam z sobą
1294 Obra| czytałam głośno. Zeszła się kobiet pełna izba i słuchały
1295 Obra| wielkim zajęciem, które się objawiało głośnymi westchnieniami.
1296 Obra| chrzczonych dzieciątkach, które się po otchłaniach tułają, nie
1297 Obra| zaznać spokoju, ruszyła się ku ogólnemu zdziwieniu Szymczakowa
1298 Obra| Muszę wyznać, że wzdrygnęłam się mimo woli. Głos mi się targnął,
1299 Obra| wzdrygnęłam się mimo woli. Głos mi się targnął, gorąco uderzyło
1300 Obra| uderzyło do twarzy. Przemogłam się przecież i, nie przerywając
1301 Obra| głowie. Wkrótce uczułam, jak się ten kolos, oparty o mnie,
1302 Obra| kwadransie jakimś czytanie się skończyło, podniosła się
1303 Obra| się skończyło, podniosła się Szymczakowa ciężko, sieknęła
1304 Obra| ciężar dźwigała, i powlokła się pod piec na zwykłe miejsce
1305 Obra| głowie, i nieraz czułam, jak się te szerokie piersi wstrząsają
1306 Obra| Wesoła, sprytna, śmiejąca się szarymi oczyma i zielonkawą,
1307 Obra| naturalne, przyrodzone jakby. Co się z nią stało - nie wiem,
1308 Obra| darciem pierza i kłócące się z sobą od rana do nocy.
1309 Obra| swojej niewinności, zrobiły się baby owe tak drażliwe, że
1310 Obra| odmówić nie mogły, robiło się u pierzarek istne piekło.
1311 Obra| różę w nodze, odnawiającą się ciągle, i która, z małymi
1312 Obra| po raz ostatni, obejrzała się na prawo, obejrzała się
1313 Obra| się na prawo, obejrzała się na lewo, a potem prosto
1314 Obra| poszanowanie...~O mało żem się nie roześmiała, słysząc
1315 Obra| każdej z aresztantek zdaje się, że druga dostaje większy.
1316 Obra| cebrzyku, który ustawia się w korytarzu przede drzwiami;
1317 Obra| dziecko, chlipiąc, zanosząc się i klnąc w przerwach na czym
1318 Obra| wszystkie łyżki zatrzymują się w połowie drogi do ust,
1319 Obra| uwielbieniem, a Helena staje się bohaterką chwili.~ ~III~
1320 Obra| Dzień w więzieniu wcześnie się zaczyna. Kiedy strażnik
1321 Obra| ogródka. "Pod numerem", jak się tu mówi, zostawała tylko "
1322 Obra| niezbędne naczynia, posługując się pomocnicami wybranymi najczęściej
1323 Obra| starszych kobiet, co to się i ze strażnikiem wykłócić
1324 Obra| ogródka, aresztantki zabierają się do roboty. Zręczniejsze
1325 Obra| Niektóre stare baby wcale się wyplatania nauczyć nie mogą
1326 Obra| pociągnięcie trzciny, która im się w grubych rękach rwie, skręca
1327 Obra| tygodniowy aresztantki rozdziela się na dwie połowy. Jedna idzie "
1328 Obra| nocy. W dni zimowe zapala się o zmierzchu lampa wisząca
1329 Obra| dłużej. Nareszcie kładą się spać. W nocy strażnik po
1330 Obra| aresztantki.~Niedziela tym się od dni powszednich wyróżnia
1331 Obra| porzucone.~Pranie odbywa się w wielkiej kuchni, gdzie
1332 Obra| ogromnych trzonach gotuje się strawa w kotłach osobnych
1333 Obra| wsi. Zwyczaj ten datuje się tu od bardzo dawna, a powstał
1334 Obra| przetarta z grubszego. Reszta się przymaglowywa, i dobrze.
1335 Obra| gospodyniom naszym, ale ta, która się praktykuje w Serbii, jest
1336 Obra| oryginalna. Do cebrzyka, w którym się aresztantki umywają, a który
1337 Obra| przez "porządkową", kładą się koszule przeznaczone do
1338 Obra| zamacza.~Prania podejmuje się zwykle porządkowa za opłatą
1339 Obra| pożądana okoliczność zejdzie się z praniem, piorąca wyjmuje
1340 Obra| niejakim czasie łyżka staje się gorąca, jak rozpalone żelazo,
1341 Obra| Z niechęci tej zrodził się nawet przepis, że kto nie
1342 Obra| Chore aresztantki mieszczą się "na górze", w szpitalu kobiecego
1343 Obra| wydzielana bywa. Zdarza się, iż służąca za mamkę kobieta,
1344 Obra| Dzieciątka Jezus, dostaje się do więzienia na dłuższy
1345 Obra| sytuacje. W ratuszu znajdowała się raz dziewczynka siedmioletnia
1346 Obra| Kiedym poszła dowiedzieć się o jej losie, przechadzała
1347 Obra| jej losie, przechadzała się w najlepszym humorze pomiędzy
1348 Obra| promieniu.~Jeżeli sprawowanie się aresztantki należącej do
1349 Obra| miejsce pobytu i tam melduje się w kancelarii, gdzie z niej
1350 Obra| a noc krótką przepędza się w bruździe, pod płotem,
1351 Obra| inna. Zimą roboty przenoszą się pod dach i ograniczają do
1352 Obra| zdrowych rąk przydałaby się i przy nich, ale kto do
1353 Obra| Warszawy, gdzie z biedy chwyta się złodziejstwa, gdyż jawnej,
1354 Obra| istniejące przy ulicy Złotej wyda się z konieczności bezbarwnym,
1355 Obra| rzeczy.~Tam praktykował się cały system indywidualnego
1356 Obra| drugiej; tu karność wykonywa się chłodna, jednostajna, poważna,
1357 Obra| wzniesiona kamienica, tym się chyba różniąca od innych,
1358 Obra| tego tytułu silnie odciska się tu na wszystkim i wszystkich.
1359 Obra| Drzwi główne otwierają się cicho, przyzwoicie, jak
1360 Obra| pisków, z jakimi podnosiły się i zapadały rygle i zamki
1361 Obra| mrużył oczy i uśmiechał się, drepcząc z wyciągniętym
1362 Obra| umeblowanie kancelarii owej, kiedy się drzwi otwarły i weszła młoda
1363 Obra| a przed nami rozciągał się korytarz zupełnie ciemny.
1364 Obra| zobaczysz, a które, gdy się otworzą, sprawiają gwałtowny,
1365 Obra| wprawą. W każdej izbie mieści się kilkanaście tapczanów. Są
1366 Obra| wojłok, służący do okrywania się.~Wszystkie kobiety zostające "
1367 Obra| delikatniejszej roboty nauczyć się nie mogą; najstarsze i najniedołężniejsze
1368 Obra| przędą.~O szyciu tym wiele by się powiedzieć dało, i niejedna
1369 Obra| obrębków i stebnówek, jakie się tu praktykują w najlepszej
1370 Obra| najlepszej wierze. Trzyma się to jednak kupy, jak to mówią,
1371 Obra| szyje wcale nieźle.~Dziwić się nie ma czego. Palce grube,
1372 Obra| pijaństwa drżące, zginają się sztywno jak kołki; i to,
1373 Obra| przedmiotów, znajdujących się w magazynie tym, figurowało
1374 Obra| przepisów, każda ubierała się, jak mogła i chciała. Ostatnie
1375 Obra| do wykonywania tej groźby się nie brał.~W tym pstrym i
1376 Obra| kolorowym tłumie ujawniały się różne indywidualne cechy
1377 Obra| dobrobyt, chęć odznaczenia się, różnego rodzaju pretensje
1378 Obra| Reforma ta tu właściwie dała się przeprowadzić najgładziej;
1379 Obra| podsyca żądzy podobania się, która była w Serbii nader
1380 Obra| Tutaj żadne okno nie otwiera się, kiedy aresztantki są na
1381 Obra| uprzejmie pan nadzorca, kiedyśmy się znaleźli w końcu korytarza.~
1382 Obra| w jakiej znajdowaliśmy się poprzednio, nagle zgęstła.
1383 Obra| której szczupłość odgadywać się dawała po stęchłym powietrzu
1384 Obra| głębi tej izdebki poruszyło się coś za naszym wejściem.
1385 Obra| odsiadująca ciemną.~Dowiedziawszy się, że skazana jest tylko na
1386 Obra| tylko za ironię), ośmieliłam się prosić pana dozorcy o uwolnienie
1387 Obra| próg, ja i ona zadziwiłyśmy się głośno, była to bowiem ta
1388 Obra| myślą, potem spróbowała się uśmiechnąć, wreszcie zaczęła
1389 Obra| zaczęła płakać i powlokła się do swojej roboty. Od czasu,
1390 Obra| z więzienia, przenosząc się kolejno spod "numeru" w "
1391 Obra| pierwszym piętrze mieści się pracownia robót dżetowych.
1392 Obra| przystrajać kapelusiki swoje; tu się wykańczają klamry, fantazyjne
1393 Obra| za zarobki, więc bliżej się nie rozpytywałam.~W szwalni
1394 Obra| szwalni tej robotnicom wolno się ubierać w kaftaniki białe,
1395 Obra| bardzo dobre.~Rozejrzawszy się po szwalni, spostrzegłam
1396 Obra| Przeciwniczka jej zdawała się być zgnębiona niespodzianym
1397 Obra| długi, ruchomy cień rzucał się na kraty otwartego okna.~
1398 Obra| twardy.~Spokoju, jakim się odznaczała Kazarynowa, nie
1399 Obra| wyłącznie, reszta mieści się wspólnie z innymi.~Najtragiczniejszą
1400 Obra| zabójczyni, o której rozpisywały się dzienniki nasze. Patrząc
1401 Obra| podnieść, ale ręce jej trzymały się mnie jak kleszcze.~- Oj!
1402 Obra| pani moja złota, zmiłuj się nade mną, sierotą... Jak
1403 Obra| deski tłukła, chwytając się rzeczy moich nieprzytomnie,
1404 Obra| nieprzytomnie, jak tonący. Ledwo się wydarłam tej okropnej matce.
1405 Obra| tymczasem chlipała, krygując się, szpetna jakaś baba, z wielką,
1406 Obra| bardzo blada kobieta, która się wpatrywała we mnie natężonym
1407 Obra| złożone pod piersiami trzęsły się coraz bardziej. Ta nie przemówiła
1408 Obra| przerażenia i usta otwierały się od chwili do chwili - bez
1409 Obra| dożywotnie. Nic nie mówi, chowa się zawsze w kąty, cała się
1410 Obra| się zawsze w kąty, cała się trzęsie, słuchając jęków
1411 Obra| zaczynają płakać. Zbliżyłam się, aby uspokoić jedno z tych
1412 Obra| Sybir za podpalenie. Co się stanie z jej dzieckiem?
1413 Obra| stanie z jej dzieckiem? Co się stanie z tymi wszystkimi
1414 Obra| niektórzy; a ciężka brama, jaka się do niego otwiera, wydaje
1415 Obra| trawnikami, wśród których wznoszą się dawniej sadzone drzewa.
1416 Obra| gdzie każda strofa kończy się słowami:~Wir weben - wir
1417 Obra| nie podnosi oczu i schyla się nad swoją kądzielą... Inni
1418 Obra| ale regulaminowi stało się zadosyć. Więzień poznał
1419 Obra| strachem przejmuje. Zdawałoby się, że utrata swobody ruchu
1420 Obra| niźli dla kobiet, które się i na wolności łatwiej bez
1421 Obra| warsztat stolarski, gdzie się wyrabiają bardzo piękne
1422 Obra| przestępstwa i przechwalać się z ich spełnienia. Ona to
1423 Obra| trzydziestu ludzi.~Topiąca się - i wyratowana, powieszona
1424 Obra| powieszona i odcięta - snuła się tam jak widmo złowróżbne,
1425 Obra| ani na chwilkę. Upajała się atmosferą wymyślonych zbrodni,
1426 Obra| zbrodni, tak jak pijak upaja się wódką. Pozowanie na bohaterkę
1427 Obra| którego sceny rozgrywały się w jej rozpalonym mózgu.
1428 Obra| izbie arsenału zatrzymałam się i teraz dłużej, a mianowicie
1429 Obra| innych uwzględniających się przez zarząd przyczyn, nie
1430 Obra| więzienie tych dzieci zmieniło się w szkołę. Władza mile przyjęła
1431 Obra| a dobre dzieło rozwinęło się i przyniosło owoce. Jedna
1432 Obra| odrzekł i znów westchnął, aż się więzienna gunia pod- niosła
1433 Obra| Co słowo powiedział, to się w piersi tłukł ściśniętą
1434 Obra| Pragę.~Do partii przyłączają się kobiety, które chcą towarzyszyć
1435 Obra| skarbowego umundurowania.~Zdarza się, iż aresztantka, której
1436 Obra| czeka zsyłka, porozumiewa się z nim, podaje prośbę - zawsze
1437 Obra| każdej niemal partii znajdują się ochotnice takie. Kto na
1438 Obra| niewielkim węzełku, który się przez plecy zawiesza; a
1439 Obra| jeśli dziecko jest, w ręku się je trzyma. Parę lat już
1440 Obra| punktem zbornym, a który mnie się wydał czymś w rodzaju wojskowego
1441 Obra| jeden sołdat przechadzał się, gwiżdżąc wesoło i spluwając
1442 Obra| drugi, nareszcie czołem się o piec wsparł i zaczął mocno
1443 Obra| było już mowy.~Wtem rozległ się dźwięczny odgłos młota,
1444 Obra| korytarzach nie rozlegają się już te przewlekłe brzęki,
1445 Obra| kajdan. Kiedy żelazo wlokło się z głuchym łoskotem, mówiono: "
1446 Obra| wielki dzwon rozlegających się brzęków. Wtedy to i kobiety
1447 Obra| drzewami. Za nią wytoczył się wóz, na którym złożono węzełki;
1448 Obra| jeszcze Żydek, kiwający się rozpaczliwie w tył i naprzód;
1449 Obra| pognębienie; niektórzy uśmiechali się z desperacką obojętnością
1450 Obra| z miasta kobiety rzuciły się żegnać, o potrzeby pytać,
1451 Obra| taki, który wieszającą mu się na szyi kobietę odepchnął
1452 Obra| tak silnie, że potoczyła się o kilka kroków i omal nie
1453 Obra| bramy dopiero otwierały się gdzieniegdzie, wśród pustki
1454 Obra| tej brzęk kajdan rozlegał się donośnie. Kobiety z miasta
1455 Obra| Kobiety z miasta rozproszyły się; każda usiłowała być jak
1456 Obra| odjeżdżających, tak jak się na umarłych patrzy. Nareszcie
1457 Obra| Nareszcie dano sygnał, rozległ się ostry świst lokomotywy,
1458 Obra| zakratowanych wozów zaczął się poruszać, z wolna zrazu,
1459 Wier| Wąską ścieżyną, co wije się wstęgą~Między pólkami jęczmienia
1460 Wier| mógł dach swego domu,~Gdy się podoba...~ ~Wolny, bo nic
1461 Wier| słońca do słońca zachodu~Nic się nie zmieni.~ ~Ubogi zagon
1462 Wier| chce - niech umiera!~Czy się utopi, czy chwyci się pracy,~
1463 Wier| Czy się utopi, czy chwyci się pracy,~Nikt się nie spiera...~ ~
1464 Wier| czy chwyci się pracy,~Nikt się nie spiera...~ ~I choćby
1465 Wier| rwał włosy na głowie,~Nikt się, co robi, jak żyje, nie
1466 Wier| osłupiałym okiem,~W którym się palił płomyk jakiś siny,~
1467 Wier| ciężką jak jego ramiona,~Co się bezwładnie wzdłuż ciała
1468 Wier| Wokoło gwarnym cisnęli się tłumem~Dnia najemnicy, z
1469 Wier| Tłum w drzwi otwarte cisnął się nawałem,~A błędny obłok
1470 Wier| gasnącego słońca...~Cofnął się młody robotnik sprzed progu;~
1471 Wier| duszę mu biły...~On czuł się cząstką i ruchu, i siły,~
1472 Wier| Jakżeby chętnie podzielił się biciem~Serca, stwardniałej
1473 Wier| sfer odmiennych schodziły się społem?~Czy liż zwyczaje,
1474 Wier| mały,~Że mógł rozpłakać się i wołać: Matko!~Gdyby miał
1475 Wier| stał tam w pobliżu,~Zdawał się cierpieć i drżeć na swym
1476 Wier| grobowa...~Sędzia zadumał się, pochylił czoła~I spytał
1477 Wier| było jakoś dziwne...~Wahał się chwilę, czy właściwym będzie~
1478 Wier| Gdzie przecież mogły odbić się niebiosy...~Na drobną główkę,
1479 Wier| którą przebić nie mogło się słońce,~I zmierzch nad ziemią
1480 Wier| szanować, jak żywem~Poczuć się w wielkim łańcuchu ogniwem,~
1481 Wier| Drżące od zimna podniosły się glosy~I uderzyły po śnieżnej
1482 Wier| smętna, a niebiosy~Pełne się zdały iskier i płomieni,~
1483 Wier| Umilknął nagle jak rwące się struny...~I ponad gwiazdą,
1484 Wier| jakby cienie po drogach się włóczą?~A dzieci we wsi
1485 Wier| mówił: "Bracia, Chrystus się narodził!"~Czemu?” -~O dziecię!
1486 Wier| żywa~Na narodowym ciele się krwawiąca...~Kiedyś, gdy
1487 Wier| przewieją~I rozbłękitni się w sobie wiek słońca,~O tej
1488 Wier| w śmiertelnej podniosła się męce~I znowu wzrokiem błyszczącym
1489 Wier| Tyś głodny; weź to, posil się na drogę...”~Chleb mu podała:
1490 Wier| tylko i zbladła,~I zatoczyła się - i martwa padła...~Mówiono,
1491 Wier| ubogiej izbie gość zjawił się błogi:~Słoneczny promień
1492 Wier| drobnemi~I jasnym snopem rzucił się po ziemi,~Jak złota strzała
1493 Wier| nędzni, opuszczeni,~Korząc się przed nim, biją w pierś
1494 Wier| Łzę, co po twarzy toczyła się, drżąca~I taka mętna, i
1495 Wier| Ogień nie co dnia rozniecał się lichy,~Nie co dnia ciepłą
1496 Wier| z tapczana nie podniósł się wcale,~Ojca witając z daleka -
1497 Wier| uśmiechem...~Przeląkł się nędzarz, chwycił go w ramiona,~
1498 Wier| zagrzewał oddechem,~Bo mu się zdało, że stygnie, że kona...~
1499 Wier| stygnie, że kona...~Modlił się, płakał, o ściany tłukł
1500 Wier| głowę,~A ściany skrzyły się jak diamentowe...~Bo zima
1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1616 |