1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1502
Part
1 Rota| Bronić będziemy Ducha,~Aż się w rozpadnie w proch i w pył~
2 Rota| Ducha,~Aż się w rozpadnie w proch i w pył~Krzyżacka
3 Rota| się w rozpadnie w proch i w pył~Krzyżacka zawierucha.~
4 Rota| będzie Niemiec pluł nam w twarz~Ni dzieci nam germanił.~
5 Now | Zaduszki? - zapytałam stając w progu ogrodniczej izby,
6 Now | świeżo wyciętą kapustą. W izbie szarzał już po kątach
7 Now | zwykle zwano we dworze, w przepasanym grubą płachtą
8 Now | żelazny wąski nożyk skrzypiał w soczystych głąbach, a głowy
9 Now | wysokie to wszystkie jeden w jeden, z sośnie takich wyrobione,
10 Now | Ale że na każdym wyszyty w rogu albo na wpośrodku krzyzik,
11 Now | daj Boże iść człowiekowi w pobliskości, taki strach.
12 Now | pobliskości, taki strach. A w cichość, jak miesiąc zejdzie,
13 Now | duszyczki spod ziemi wynikły i w giezłeczkach śmiertelnych
14 Now | Przeżegnała się stara nożykiem w ręku trzymanym, szepcząc ,,
15 Now | a nie zarośnie, to się w ziemię wdepce i do cna rozsypie...
16 Now | jedną ostawioną i przyciętą w głowach nieboszczyka na
17 Now | sterczą, a z drugiej słoma, a w pośrodku przykopane ziemią,
18 Now | różdżka Aronowa, co to o niej w godzinkach stoi. że się
19 Now | gęstniał, króliki poszły spać w jamę, ręce starej opadły.
20 Now | nalegałam, widząc, że stara w zadumę zapada.~- A to, proszę
21 Now | prosty naród mają, czy to w imieniach, czy w ubierach
22 Now | czy to w imieniach, czy w ubierach swoich, czy w każdej
23 Now | czy w ubierach swoich, czy w każdej najmniejszej rzeczy.
24 Now | dziatek małych do Cygana, co w trzeciej wsi kowalował,
25 Now | wiem; ale że okrutnie się w nim rozmiłowała, choć tam
26 Now | caluśki dzień, pani moja, w czeladni się nie pokazał,
27 Now | tak się rżnął o ziemię w oborze, kożuchem się z głową
28 Now | daleka, tak wlazł na strych w słomę i siedzi. Chłopaki
29 Now | wnętrzności przewracały w człowieku słuchający...
30 Now | chłopaczysko trochę porzeźwieje w sobie, to znów mu tam który
31 Now | po kątach płacze tak, że w tych łzach swoich umyć by
32 Now | zasłyszał, że matka, tak uciekał w ostatnie kąty, dziw, że
33 Now | Dopieroż kiedy odeszła, to w pole jak zapomniały leciał
34 Now | leśne. To insze chłopaki idą w święto do kościoła, a potem
35 Now | do karczmy na tańce albo w kręga grają, albo tam jakie
36 Now | on nic. Ani jemu pacierz w głowie, ani kompanija, tylko
37 Now | Ten cierń kolący więcej w sobie miazgi ma niżeli on
38 Now | się tak ono chłopaczysko w sobie, mocowało, aż też
39 Now | pochowali na rozstaju pod lasem w nie święconej ziemi, zwyczajnie,
40 Now | Ino żem mu obrazik dała w ręce, żeby już tak całkiem
41 Now | tego świata nie schodził, i w tę koszulę nową go oblekłam,
42 Now | te ich "Dziady", co się w ten dzień po cmentarzach
43 Now | dworu, poszłam i ja, bo to w takim dniu zawsze lepiej
44 Now | zdążyła, a tu mi, pani moja, w oczach cości zaświeciło...
45 Now | zatrzeszczały badyle, spełgły w górę, jakby kto pióro osmalił.
46 Now | się głosem... Lecą iskry w chrust, jak te ptaki złote,
47 Now | gałęzie, tleją, zwijają się w sobie jakoby gadziny, skwierczą
48 Now | Pojrzę ja na on krzyż, w czerwieni cały stoi, a te
49 Now | nogi podciął, i bić się w piersi zaczęłam. Boże, bądź
50 Now | rykiem, jak się nie rzuci w ono płomienisko... Pani
51 Now | Runęła tak jak ta kłoda - w sam środek ognia, w sam
52 Now | kłoda - w sam środek ognia, w sam środek, jak ta powięź
53 Now | sczerniała jak sadze. Już tam w niej nie stało ani tchu...
54 Now | wczoraj jakiś niepokój panuje w uliczce. Stary Mendel dziwi
55 Now | nakłada krótką łajkę patrząc w okno. Tych ludzi nie widział
56 Now | Skąd mają pieniądze, że idą w pięciu do szynku?~Stary
57 Now | zza którego węgła wyjrzy w dzień pogodny słońce; ile
58 Now | ile zwiędłych dziewcząt w ciemnych chustkach, z małymi
59 Now | chustkach, z małymi blaszeczkami w ręku przejdzie po trzy,
60 Now | ciężkim chodem nóg obutych w trepy, niosąc pod pachą
61 Now | niosąc pod pachą węzełki, a w ręku cebrzyki, kielnie,
62 Now | ile wróbli gnieździ się w gzymsach starego browaru-
63 Now | poczerniałym kominem - w gałęziach chorowitej, rosnącej
64 Now | może nawet nie patrząc w okno, samym uchem tylko
65 Now | lat dwudziestu i siedmiu w tej samej izbie pod tym
66 Now | przeszło ćwierć wieku przy nim w fartuchu swoim skórzanym
67 Now | nawisłych, siwych, patrzą w tę uliczkę, która jest wśród
68 Now | jakby odrębnym, zamkniętym w sobie światem.~Świata tego
69 Now | kawalera z bukietem róż w ręku; wie, kiedy nie je
70 Now | sznurki, które dysząc kręci w wąskiej wpółwidnej sionce
71 Now | nożyce, wsadza zmierzchem w jego drzwi głowę na długiej,
72 Now | przez okno rzodkiew czarną w zamian za kolorowe skrawki
73 Now | czekając na wolną chwilę, w której Mendel da mu tektury
74 Now | wielkim uszom nożyc, waży w ręku młotek, wtyka nos w
75 Now | w ręku młotek, wtyka nos w garnczek z klajstrem, próbując
76 Now | Staremu Mendlowi dobrze w niej być musi. Mimo sześćdziesięciu
77 Now | lat rześki jest jeszcze w sobie. Spokój i powaga maluje
78 Now | jego typowej, zawiędłej w trudach twarzy.~Włosy jego
79 Now | nogi i oczy starczą, póki i w ręku siła jest. Kiedy mu
80 Now | duszność dech zapiera, a w zgiętym grzbiecie ból jakiś
81 Now | łamie, stary Mendel nakłada w małą fajeczkę tytoń z poczerniałego,
82 Now | ten dymek ma i to jeszcze w sobie szczególnego, że widać
83 Now | sobie szczególnego, że widać w nim różne rzeczy oddalone
84 Now | już dawno minęły.~Widać w nim i Resię. żonę jego,
85 Now | troski; a już najdłużej to w nim widać jego najmłodszą
86 Now | mruczenie dobywa się z ust jego. W miarę jak pali i jak dymek
87 Now | Tymczasem sąsiadka przynosi w jednej ręce garnczek z rosołem,
88 Now | ręce garnczek z rosołem, w którym pływają kawałki rozmiękłej
89 Now | kawałki rozmiękłej bułki, a w drugiej przykryty talerz
90 Now | się głośno, hałaśliwie, a w nich ukazuje się mały gimnazista;
91 Now | ukazuje się mały gimnazista; w długim, na wyrosi sporządzonym
92 Now | wyrosi sporządzonym szynelu, w dużej, zsuniętej na tył
93 Now | szynel i zostanie tylko w szkolnej, szerokim pasem
94 Now | bluzie. Stary Mendel jest w ciągłej o niego obawie.
95 Now | i pochylone barki budzą w dziadzie nieustanną troskę.
96 Now | zachęca do zabawy z dziećmi w podwórku.~Malec rzadko kiedy
97 Now | ciężkim szynelem, siedzeniem w szkole, drogą, dźwiganiem
98 Now | patrzą z melancholią jakąś.~W kilka chwil po obiedzie
99 Now | introligatorowi przeszkadza coś w robocie. Co i raz odwraca
100 Now | drodze uszczypnąć wnuka w liczko blade, przejrzyste,
101 Now | palcach do swego warsztatu.~W piątek przed wieczorem scena
102 Now | mankiety, a założywszy ręce w tył stoi poważny i wyprostowany,
103 Now | tałes i po modlitewnik.~W chwilę potem rozlega się
104 Now | których śpiew jego przechodzi w jęk i w żarliwy jakiś lament,
105 Now | jego przechodzi w jęk i w żarliwy jakiś lament, w
106 Now | w żarliwy jakiś lament, w akcenty namiętne, błagalne,
107 Now | śmiechy i głupią uciechę.~W tej chwili wszakże przechodził
108 Now | a spojrzawszy przelotnie w okno i widząc modlącego
109 Now | do stołu pchnął i obiad w milczeniu spożył.~Po obiedzie
110 Now | Nu, jaki ty Żyd? Ty się w to miasto urodził, toś ty
111 Now | głupstwo jest!~Malec pocałował w rękę dziada i wziął się
112 Now | przetrawił on tej goryczy w sobie i przez noc widocznie,
113 Now | i patrzał podejrzliwie w tak dobrze, tak dawno znaną
114 Now | nasuniętych. Malec wlepił w dependenta wielkie swoje
115 Now | Ale gwizdanie to miało coś w sobie ze świstu przytłoczonej
116 Now | jękiem.~Zmierzchało już w izbie, kiedy przez niskie
117 Now | wcisnął się gruby zegarmistrz w popielatym haweloku, jakiego
118 Now | haweloku, jakiego stale używał w tej porze.~- Słyszałeś pan
119 Now | zegarmistrz kiwając nogą w wyciętym trzewiku z błyszczącą
120 Now | zegarmistrz. - Wszystkich Żydów...~W siwych źrenicach Mendla
121 Now | i ta brzezina to nasze, w naszym lesie, z naszego
122 Now | zegarmistrzowi i głęboko zajrzał mu w oczy.~- Nu, a ja z czego
123 Now | jak do karczmy! Ja tu tak w to miasto urósł, jak ta
124 Now | miasto urósł, jak ta brzezina w lesie! Zjadł ja tu kawałek
125 Now | zawołał z pewną porywczością w głosie - ja tymi dziesięciu~
126 Now | jest? Ta zapłata moja jest w szkole u dzieci,, u tych
127 Now | piszą na kajetu, nu. Una i w kościół jest, jak tam z
128 Now | potem dodał:~- Moja zapłata w dobrych rękach jest.~- Tak
129 Now | Nowe iskry zagorzały w oczach starego introligatora.~-
130 Now | odparł Żyd przechylając się w tył i cofając łokcie. -
131 Now | ma obcym się robić, kiedy w i tak swój? Pan dobrodziej
132 Now | to un piaskiem nie sypie w oczy temu Żydowi, bo Żyd
133 Now | gorejącymi oczami patrzył w jego twarz płaską, ozdobioną
134 Now | dobrodziejowi powiem, co ja w to miasto więcej rzeczy
135 Now | bokiem i spojrzał za siebie w okno.~- Mój panie Mendel! -
136 Now | Pan Bóg od razu kieszeń w skórę zrobił, abo i dwie.
137 Now | jak jemu Pan Bóg kieszeń w skórę nie zrobił, nu, to
138 Now | się po nim. -Ale nie jest! W tym sęk, że nie jest...~
139 Now | nagle i kiwał głową patrząc w ziemię.~- Pan dobrodziej
140 Now | jest, to jeszcze gorzej. W te dziurę to dużo mocy wpada
141 Now | dziurę to dużo mocy wpada i w słabość się obraca. I dużo
142 Now | I dużo rozumu wpada, a w głupstwo się obraca. I dużo
143 Now | I dużo dobroci wpada, a w złość się obraca... Chce
144 Now | była pierwsza nitka, co tam w to i-miejsce pękła- Nu,
145 Now | impertynencko zegarmistrz. - W teorii zresztą - dodał poważniej -
146 Now | pan może i słuszność. Ale w praktyce inaczej to się
147 Now | kilka i znów siwe swoje oczy w połowie rzęsami przysłonił.~-
148 Now | Mądry człowiek, choćby w garści dwa kamienie miał
149 Now | choćby miał, to tylko jednym w psa ciska. A pan dobrodziej
150 Now | urodził, tu, na Stare Miasto, w te wąskie uliczkę. zara
151 Now | dalej z jowialnym uśmiechem, w którym gorzką ironię dostrzec
152 Now | wyprostował się. wciągnął w starą pierś głęboki, ciężki
153 Now | drugiemu nie będzie liczył w domu, dużo ma kołyski...
154 Now | domu, dużo ma kołyski... Bo w te dużo kołyski dużo pracy
155 Now | uczyli, dużo dobrości znali w sercu jeden dla drugiego.
156 Now | te gęby liczy i te ziarna w kłosie też...~Trząsł siwą
157 Now | Filuteria sofisty błyszczała mu w oczach, ale uśmiech był
158 Now | Mendel Gdański? Un Żyd jest, w to miasto urodzony jest,
159 Now | to miasto urodzony jest, w to miasto un żyje. ze swojej
160 Now | un żyje. ze swojej pracy, w to miasto ma grób ojca swego
161 Now | i córki swojej. Un i sam w to miasto kości swoje położy.~-
162 Now | Nu, un uczeń jest. Un w szkole siedzi, w ławkę,
163 Now | jest. Un w szkole siedzi, w ławkę, przy swoich kolegi~
164 Now | swoich kolegi~un siedzi, w książkę patrzy, pisze, uczy
165 Now | go nigdzie nie poniesie w obce miejsce. Un go nie
166 Now | będzie rozum miał. To będzie w ten kraj cały rozum- co
167 Now | jeszcze ten rozum będzie w ten kraj, co un go Kubuś
168 Now | zwinnością, której by się nikt. w nim nie domyślał. Wzrok
169 Now | pytał głosem syczącym, w coraz~wyższe wpadającym
170 Now | się dewizką i kiwając nogą w trzewiku. Uważał Jednak,
171 Now | Rozprostował się, ręce wparł w biodra, brodę wyrzucił do
172 Now | to nie przyszło, coby się w nim ludzie gryźli jak psy.
173 Now | podszedł i zapatrzył się w rozognioną twarzyczkę chłopca
174 Now | tak stał wstrzymując dech w piersi. po czym westchnął
175 Now | ciężko, oczy utkwione były w podłogę. Cienka świeca dogasała,
176 Now | świeca dogasała, skwiercząc w cynowym lichtarzu.~Nazajutrz
177 Now | od wczesnego ranka stał w skórzanym fartuchu przy
178 Now | kawę, którą mu sąsiadka w dużym, fajansowym imbryku
179 Now | zaspał dziś jakoś. Długo w noc na posłaniu rzucał się
180 Now | odkrytych piersiach: to znów w ciemnych, miękkich włosach
181 Now | ciemnych, miękkich włosach i w długich, spuszczonych rzęsach
182 Now | zaczął je trzeć złożonymi w dwie i chude piąstki rękami.
183 Now | nie chciał wziąć, tylko w tornister książki rzucał,
184 Now | uciekać miał?... Czy un tu w cudzej stancji siedzi?...
185 Now | cudzej stancji siedzi?... W cudzy dom?... Un tu w swojej
186 Now | W cudzy dom?... Un tu w swojej stancji siedzi! w
187 Now | w swojej stancji siedzi! w swój dom! Un tu nikomu nic
188 Now | Przyskakiwał do stojącego w drzwiach studenta, skurczony,
189 Now | studenta, skurczony, zebrany w sobie, syczący, parskający
190 Now | uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto się urodził, w
191 Now | w to miasto się urodził, w ten dom dzieci miał. ja '
192 Now | drzwi zamknął i zniknął w pustej sionce.~Stary Żyd
193 Now | miał jak gdyby cofnięty w siebie, dolną wargę obwisłą,
194 Now | wrzawa wpadła nareszcie w opustoszałą uliczkę z ogromnym
195 Now | pijackie głosy zlewały się w jedno z szatańskim piskiem
196 Now | się jak żywe brać udział w tej ohydnej scenie. Jak
197 Now | szlochać i trzęsąc się cały jak w febrze przycisnął się do
198 Now | rękę na głowie wnuka, tchu w piersi nabrał szerokim oddechem,
199 Now | dochodziło do jego świadomości.~W tej chwili do długiej, wąskiej
200 Now | im z oczów! Ja tu duchem w oknie obrazik postawię albo
201 Now | bać! Jak uny miłosierdzia w sobie nie mają, jak uny
202 Now | pchnięciem ręki otworzył i stanął w nim w rozpiętym kaftanie,
203 Now | otworzył i stanął w nim w rozpiętym kaftanie, w skórzanym
204 Now | nim w rozpiętym kaftanie, w skórzanym fartuchu, z trzęsącą
205 Now | swego boku małego gimnazistę w szkolnej bluzie, którego
206 Now | coraz szerzej, utkwione w wyjący motłoch.~Widok był
207 Now | zaczęły.~Spostrzegła stojącego w oknie Żyda uliczna zgraja
208 Now | okrucieństwa, który przyczajony w jednostce, jak pożar opanowywa
209 Now | z pośrodka tłumu, trafił w głowę chłopca. Malec krzyknął,
210 Now | jego zbrużdżonej twarzy.~W tej chwili był to prawdziwy
211 Now | niespodziewaną przeszkodę w postaci chudego studenta
212 Now | facjatki.~Z wzburzoną czupryną, w rozpiętym mundurze stal
213 Now | zasłaniał sobą okno niemal w połowie. Gniew, wstyd, wzgarda,
214 Now | iskry sypać się zdawały.~Był w tej chwili pięknym jak Apollo...~
215 Now | izby, odepchnął Żyda, a sam w oknie stanął. Tłum przeciągnął
216 Now | się, cichła, aż przeszła w huk niewyraźny, daleki...~
217 Now | Gdyby nie rozbita szyba w okienku, gdyby nie porzucony
218 Now | która tu przeszła rankiem.~W alkowie za persową firanką
219 Now | dziobatą, brzydką twarzą; w oczach tylko paliły się
220 Now | niecierpliwe spojrzenie w ciemny kąt alkowy. W kącie
221 Now | spojrzenie w ciemny kąt alkowy. W kącie tym siedział stary
222 Now | kolana, z twarzą ukrytą w rękach, siedział on tak
223 Now | od południa, od chwili, w której dowiedział się, że
224 Now | Zamilkł i twarz znowu w ręce ukrył. Mała zielona
225 Now | Zaraz mnie Felek szturchnął w bok, a matka jęknęła z cicha.~
226 Now | Dwie złote iskry zabłysły w siwych oczach Felka. Prawda!
227 Now | siennika okazało się, że desek w łóżku brakuje dwóch, a bok
228 Now | naliczone miedziakami zgarnął w mieszek, związał i za chałat
229 Now | okazało się, że poduszka w jednym rogu rozpruta i że
230 Now | bez piętnastu groszy.~Targ w targ. zgodził się z ojcem
231 Now | Felek chłopakom, co tam w klipę grali - "handel" kupił
232 Now | któryśmy sobie ułożyli w kąciku za piecem. Felek
233 Now | Felek to nawet z chlebem w ręku do pacierza klęknął
234 Now | klęknął i oglądając się raz w raz na siennik, w trzy migi "
235 Now | się raz w raz na siennik, w trzy migi " Ojcze nasz"
236 Now | nie zaczął, a on już się w piersi bił aż dudniało w
237 Now | w piersi bił aż dudniało w izbie, i tylko katankę zrzuciwszy
238 Now | więc go tylko palnąłem w ucho i położyłem się od
239 Now | natychmiast powsadzaliśmy ręce w rękawy. Piotruś tylko piszczał
240 Now | Pociągnąłem tedy płaszcz w swoją stronę. Felek zrazu
241 Now | więc mi Felek dał sójkę w bok, ja mu też i odwróciwszy
242 Now | wybornie do samego rana.~W parę dni potem znowu przyszedł "
243 Now | szykować. Szturchnął mnie Felek w bok, że to niby ciepło będziemy
244 Now | raz, nic spojrzał nawet w moją stronę: chrząknąłem
245 Now | łąk nie palnie pięścią w stół! Skoczyłem duchem do
246 Now | już żadnych więcej skarbów w kącie nie ma. wymietliśmy
247 Now | dopiero spostrzegłem, że w miejscu, gdzie stała szafa,
248 Now | wiadomości Felkowi, a że i matka w kąt ten patrzyła smutnym
249 Now | ojciec od kaszy, wyszukał w skrzynce dwa gwoździe i
250 Now | skrzynce dwa gwoździe i w ów jaśniejszy kawał ściany
251 Now | z Piotrusiem zaraz się "w chowanego" bawić tam zaczęli.~
252 Now | bawić tam zaczęli.~Matce w tych czasach pogorszyło
253 Now | Ordynackiem dalej bębnić w stołki. Rozlatywali się
254 Now | toć byś ty niedługo duszę w ciele przedał?~Ja i Piotruś
255 Now | jeszcze czego!...- A w czym to będziemy gotowali
256 Now | Tu uderzył się pięścią w piersi, aż echo jękło.~-
257 Now | nigdym nic widział, żeby się w tym rondlu co gotowało-
258 Now | na izbę uchem błyskając w same oczy, gdy się do stancji
259 Now | wszakże z jednolatków moich w podwórzu, ba, na całej ulicy,
260 Now | zdejmowała go raz do roku tylko, w Wielki Piątek, aby w nim
261 Now | tylko, w Wielki Piątek, aby w nim utłuc cynamon do wielkanocnego
262 Now | powtarzało się to opowiadanie, w którym ja i moździerz byliśmy
263 Now | stróżka drzwiami trzasnęła jak w sieni język rozpuściła i
264 Now | ręce trzęsły, kiedy nam w chwilę potem chleb na śniadanie
265 Now | żelazko niezmiernie poszło w górę w moim rozumieniu.
266 Now | niezmiernie poszło w górę w moim rozumieniu. Zaliczyłem
267 Now | rozumieniu. Zaliczyłem je nawet w myśli do tych rzeczy, które
268 Now | oberwie. Ale ojciec oczy w ziemię wbił. skubał wąsy.
269 Now | spojrzawszy na ojca klasnęła w ręce i aż na pościeli siadła.~-
270 Now | puści, a ja się tam będę w kożuchy fundował... A to,
271 Now | A to, poczekawszy, i w Spencerze za gorąco będzie,
272 Now | siwych aż czarne robiły, taką w nich żałość miał.~Całe pół
273 Now | kupiliśmy na odwieczerz w sklepiku i ogień taki był,
274 Now | taki był, że aż huczało w piecu. Ojciec lawę przysunął
275 Now | co zarobku miał; a to i w domu roboty było dość: tu
276 Now | zmizerowana.~- Żeby już albo w tę. albo w tę stronę Pan
277 Now | Żeby już albo w tę. albo w tę stronę Pan Jezus dał! -
278 Now | obrócił, zimnisko takie było w izbie, że aż para szła-
279 Now | szedł, tylko za piecem albo w nogach matczynego łóżka
280 Now | ze śniegu robili i walili w siebie na rozgrzewkę.~Jakoś
281 Now | jednego dnia nie paliło w piecu. Ojciec matkę przyodział
282 Now | kaszlała tak, że aż się w piersiach coś rwało. Zaraz
283 Now | trzech obstąpili ojca, bo w kuferku bywały różne rzeczy,
284 Now | rzadko kiedy widywali. Były w pudełku brzytwy ojca, były
285 Now | pudełku brzytwy ojca, były w drugim korale matczyne,
286 Now | jedwabna chustka, co ją ojciec w wielkie święta na szyję
287 Now | podszewką, była żółta serweta w kwiaty na stół, była kapa
288 Now | zawiedli; kuferek był pusty. W kątku tylko, w czerwoną
289 Now | był pusty. W kątku tylko, w czerwoną chusteczkę zawiązana,
290 Now | Poszliśmy z Felkiem do sieni w klasy grać, bo nam się dłużyło
291 Now | zmierzchem przyszła, żeby w podwórzu stróżka nie widziała...
292 Now | oparzony trzymając czapkę w garści. W sieni spotkałem
293 Now | trzymając czapkę w garści. W sieni spotkałem Felka.~-
294 Now | Słysz, ty! - krzyknąłem mu w ucho. - I rondel, i moździerz,
295 Now | rozśmiał się Felek i wyskoczył w górę na tę uciechę. trzasnąwszy
296 Now | to była najlepsza sztuka w całym repertuarze jego.
297 Now | repertuarze jego. Nigdy mu w nim dorównać nie mogłem.
298 Now | dorównać nie mogłem. Rzucał się w powietrze tak łatwo, jak
299 Now | powietrze tak łatwo, jak ryba w wodę. Zaraz tez we dwóch
300 Now | nareszcie Żydy, zaduchu w izbie narobiwszy; rondel,
301 Now | podleciawszy szturchnął go w łokieć, błysnęły mu oczy
302 Now | rzekł stukając palcem w kupkę groszaków mającą przedstawiać
303 Now | przyszedł, palił się już w piecu ogień, a my popijaliśmy~
304 Now | żelaznego garnczka.~Ojciec w progu przystanął, popatrzył
305 Now | jeszcze kupowali, bo wilgoć w izbie była taka. że się
306 Now | straciłem zupełnie wiarę w te rzeczy, które są ,,raz
307 Now | to i na wieczór były. a w południe tośmy latali za
308 Now | kiwał, wąsy skubał i patrzył w milczeniu na czerwone, leżące
309 Now | łóżka, a i my stanęliśmy w pobliżu.~Zrazu grał ojciec
310 Now | pamiętasz?... To ci było w Trójcę, na odpuście, na
311 Now | Miałaś wtedy tę różową w kratkę suknię i okrutnie
312 Now | poszli, com to kuflem cisnął w tego Niemca, że się do ciebie
313 Now | kiedyś na zapowiedzie dał. W Czerniakowie my byli z nieboszczką
314 Now | dodał ojciec. -Graliśmy w zielone...~- A jak wtedy
315 Now | śliczna była... Jak ta róża w kwiecie...~Felek szturchnął
316 Now | Felek szturchnął mnie w żebro.~- A jak ty wtedy
317 Now | westchnąwszy wstał, harmonijkę w ową czerwoną chustczynę
318 Now | znaleźli, mtrącił mnie Felek w bok i rzekł półgłosem:~-
319 Now | Felek palnąwszy się pięścią w piersi, aż mu w nich coś
320 Now | pięścią w piersi, aż mu w nich coś jękło. - Przeciem
321 Now | nocy usnąć nie mogłem, a w głowie ciągle mi coś grało,
322 Now | rana. A to że ogród jest w izbie i że bez na piecu
323 Now | na piecu kwitnie, a to że w' sieni słowiki śpiewają,
324 Now | teraz stoi srebrny księżyc w pełni...~Kiedym się obudził,
325 Now | znacznie wyższym, niźli był w istocie.~- Felek! - zawołałem. -
326 Now | trzasnąwszy się rękami po udach w górę wyskoczył, kozła w
327 Now | w górę wyskoczył, kozła w powietrzu przewrócił, po
328 Now | grzmotnąwszy się kułakiem w suche jak szczapa piersi.~
329 Now | ciężko na ręku wsparł i wąsy w milczeniu skubał.~- Żywi
330 Now | boć to owsa nie uwidzi w żłobie; tera pomieszczenie,
331 Now | Dopiero Felek taka mi sójkę w buk wsadził, że mnie aż
332 Now | Słyszysz. Wicek! - krzyknął mi w samo ucho.~A toćżem nie
333 Now | nie głuchy! - huknąłem mu w ucho głośniej jeszcze.~I
334 Now | rzeczy. Kogo by tam brakło w naszej gromadce, to by brakło,
335 Now | wybiegaliśmy - gdzie! aż w pół drogi, byle prędzej
336 Now | chleba, ziemniak, znalezioną w podwórzu skórkę z cytryny...~
337 Now | zanurzała swój łeb ogromny w głębinach uwiązanego jej
338 Now | Piotrusiem oprowadzaliśmy w tryumfie po podwórzu, nie
339 Now | od śmiechu, aż jej oczy w tłustej twarzy~zupełnie
340 Now | rzemiesła", do książki? W gębę to co wetknąć nie ma,
341 Now | świecie robi!~A Felek nuż się w lewo i w prawo kłaniać,
342 Now | A Felek nuż się w lewo i w prawo kłaniać, nuż chudej
343 Now | buziaki posyłać, aż baba w największej pasji trzasnęła
344 Now | była ostatnią instancją w naszych sporach.~Korzystał
345 Now | Co ta szkapa takiego w tym ślepiu ma, co tak świdruje?...
346 Now | naszej opieki parę kroków w wodę dalej poszła.~- Utopi
347 Now | by przedać miał?~Było to w naszym rozumieniu coś jakby
348 Now | do sieni, palnąłem Felka w ucho, on mnie na odlew w
349 Now | w ucho, on mnie na odlew w kark, ja znów nie bawiący
350 Now | nie bawiący grzmotnąłem go w plecy, on znów mnie pięścią
351 Now | plecy, on znów mnie pięścią w bok, aż mi świeczki w oczach
352 Now | pięścią w bok, aż mi świeczki w oczach stanęły. Za czym
353 Now | potoczyli razem do progu. A taka w nas żałość była, taka z
354 Now | po nocach nas budził. Raz w raz też zasypiała we dnie
355 Now | dużą część dnia spędzając w stajence.~Od kiedy zagroziła
356 Now | wołał Piotruś wpatrzony w nią z zachwytem, gdy zanurzała
357 Now | zachwytem, gdy zanurzała w żłobie łeb swój wielki,
358 Now | dostawało.~Weselej też było w stajence niż w izbie- bo
359 Now | też było w stajence niż w izbie- bo słońce w same
360 Now | stajence niż w izbie- bo słońce w same zęby świeciło tu nam
361 Now | sieni - żona wasza nie może w takiej izbie leżeć- Powietrze
362 Now | gorzej i musi być gorzej w takich warunkach.~Ojciec
363 Now | a ojciec precz jeszcze w sieni stał, w ziemię patrzył
364 Now | precz jeszcze w sieni stał, w ziemię patrzył i wąsy gryzł.~
365 Now | matce, jak i skąd.~Nazajutrz w południe zabieraliśmy się
366 Now | przestąpiwszy, bat swój w kącie postawił, ogromny
367 Now | postawił, ogromny kościsty nos w połę kapoty granatowej utarł
368 Now | coraz wyżej, aż je ręką w dół szarpnął.~- Ja jej tam
369 Now | wpieram! - rzekł patrząc w ziemię. -~Dla mnie ona i
370 Now | ojciec, a już cały stał w ogniach. -Żeby mnie tak
371 Now | powiekę szkapy, z bliska jej w oczy zajrzał.~Poruszył się
372 Now | na nogę, szczypnął mnie, w słabiznę tak, żem omal nie
373 Now | jak wiatr do izby wpadli.~W parę pacierzy potem wszedł
374 Now | przybijać inaczej. tylko w izbie, pod dachem; Cygany
375 Now | ojciec przez~Spencer, co mu w strzępach na grzbiecie wisiał.~-
376 Now | Tak wiem przynajmniej, że w dobre ręce idzie...~- He...
377 Now | odrzekł ojciec nic, ani w tę, ani w tę stronę, tylko
378 Now | ojciec nic, ani w tę, ani w tę stronę, tylko oczy spuścił
379 Now | wychodził, rzuciliśmy się w te pędy, żeby do szkapy
380 Now | próg! - krzyknął ostro. - W izbie siedzieć...~I trzasnął
381 Now | przeźroczystsze, usta i broda jak w febrze latały, aż schwyciwszy
382 Now | Zaczęły się teraz dobre czasy. W izbie zrobiło się ciepło,
383 Now | spojrzał, to mu świeczki w oczach stawały. A i matka
384 Now | mgiełka przeźroczysta. Ani w niej głosu, ani w niej tchu.
385 Now | przeźroczysta. Ani w niej głosu, ani w niej tchu. ani żadnego chcenia.
386 Now | dosłuchał jakoś.~Matka umarła w nocy tak cicho, że nikt
387 Now | stanęliśmy przed łóżkiem w wielkim zadziwieniu patrząc
388 Now | trąciła, a on nic!~Zaraz się w naszej izbie tumult wielki
389 Now | i bosymi nogami szastnął w zamaszystym ukłonie.~Cały
390 Now | nigdym tylu ludzi nie widział w naszej suterynie; co kto
391 Now | pociąga nosem.~Wczoraj jeszcze w całej kamienicy nikt na
392 Now | to tyjatr!.. - szepce i w ściśniętych pięściach robi
393 Now | to położy, choć się tam w tej pustce nie było wielce
394 Now | roku już się nic podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich
395 Now | podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich czasach samo cichutko
396 Now | on jeszcze siedział. Ale w nocy obudziło mnie ciche
397 Now | ludzi wydziwiał, a mnie w boki szturchał - siedział
398 Now | siedział teraz na sienniku, w otwartej na piersiach koszulinie,
399 Now | sterczące kolana objął, patrzył w pustą izbę i płakał.~Trzeciego
400 Now | spaliśmy jeszcze pod maglą w sionce, gdzie nam ojciec
401 Now | nasza.~I nuż jej zaglądać w zęby, nuż jej obmacywać
402 Now | palcami czesać. Ani nam w myśli postało, po co ta
403 Now | rozkoszą.~Rżenie to zlewało się w jedno z trynitarskim dzwonem,
404 Now | trynitarskim dzwonem, który w tej chwili posępnie bić
405 Now | szedł ojciec sam, z czapką w ręku i zwieszoną głową.~
406 Now | na moście, gdzie wolniej w tłoku trzeba było jechać,
407 Now | czuliśmy zmęczenia. Boso. w lichych szarawarkach i kurtkach
408 Now | cienkim głosem dzwonek, a w chwilę potem przyszedł ksiądz
409 Now | chwilę potem przyszedł ksiądz w komeżce i kościelny z krzyżem
410 Now | poklękli z Felkiem, trzymając w garściach pęki świeżej trawy.
411 Now | ojciec twarz i obie ręce w niebo; z jego wzniesionych
412 Now | pacierz z wzrokiem utkwionym w szkapę.~Zrobiła się cisza
413 Now | zwróciwszy ślepe, zbielałe oko w słońce. Spojrzał ksiądz,
414 Now | zaczął się rozgłośnie pięścią w piersi bić, na znak jako
415 Now | pilno widać było, bo raz w raz tabakę niuchał i na
416 Now | niuchał i na wóz pozierał, a w głowę się drapał, aż schyliwszy
417 Now | Resztę zieleni trzymaliśmy w rękach, aby szkapę od bąków
418 Now | jaki taki był kontent, że w domu siedzieć może.~Zresztą
419 Now | przerwać musiała kurację w Francesbadzie i przywoziła
420 Now | znaczenia kulminacyjnego momentu w jesiennej kadencji pińskiej,
421 Now | wzniesionych chodnikach, a ruch w handlach win, likierów i
422 Now | pazucha- z garścią tołkanicy w szmatce i żywi się tym przez
423 Now | rozdając karty do wista w zajeździe Szyi Froima.~Nikt
424 Now | śpieszył. Dwie baby- jedna w kożuszku, w butach, druga
425 Now | baby- jedna w kożuszku, w butach, druga w andaraku
426 Now | kożuszku, w butach, druga w andaraku tylko, w zawijach
427 Now | druga w andaraku tylko, w zawijach i w płacie, weszły
428 Now | andaraku tylko, w zawijach i w płacie, weszły przed chwilą
429 Now | płacie, weszły przed chwilą w bramę sądowego gmachu i
430 Now | sądowego gmachu i znikły w głębokiej sieni.~Jak okiem
431 Now | izbie sądowej domu stał did, w obszarpanym kożuchu i wyrudziałej,
432 Now | nim swe ślady. U ozutych w postoły nóg dida siedział
433 Now | I did. i pokurć patrzyli w okna sali oświetlonej wcześnie,
434 Now | najwyższym niepokojem patrzył w okna sali.~Tam wszakże jasno
435 Now | było, cicho i bezpiecznie.~W lekko ogrzanym powietrzu
436 Now | sufitu; szare, opuszczone w wysokich oknach story nadawały
437 Now | sądowego stołu wzniesioną. W jednej z tych ławek, tuż
438 Now | Pan prokurator stał teraz w pełnym świetle zawieszającego
439 Now | ciepłym i od serca idącym. Tak w rysach twarzy jego. Jak
440 Now | rysach twarzy jego. Jak w całej postaci rozlana była
441 Now | jego. Prezes był zagłębiony w swoim fotelu, głowę miał
442 Now | drugi bawił się wkładaniem w oko monokla i wyrzucaniem
443 Now | zjawiskiem tak zwykłym, tak w porządku rzeczy leżącym,
444 Now | sprawy, żeby tchnąć życie w te znużone twarze.~Ale dziś
445 Now | pod tę chwilę dzwonienie w prawym albo w lewym uchu.~
446 Now | dzwonienie w prawym albo w lewym uchu.~Niekiedy także
447 Now | jednostajnym szmerem, z ławki, w której siedzieli świadkowie,
448 Now | bogato haftowanych, strojnych w gwiazdy i wstęgi mundurów.~
449 Now | stojący na stole krzyż skupiał w sobie promienie świecznika,
450 Now | mogło się zdawać dziwnym w tej sali, to, że zgoła nie
451 Now | sali, to, że zgoła nie było w niej widać podsądnych. Wysokie,
452 Now | machinę sądową puszczono w bieg na próbę tylko, jak
453 Now | Tak przecież nie było. W pustych na pozór ławkach
454 Now | stóp bosych. Tak króliki w jamce pod przyciesią komory
455 Now | sanna; dość było puścić w ruch słowa, żeby same poszły.~-
456 Now | jest przestępstwo wielkie? W zasadzie jest to zawsze
457 Now | niepościągnioną siłą. Przestępca w czas ukarany to często ocalony
458 Now | drogę otwartą na oścież i w tę. i w tę stronę. Przez
459 Now | otwartą na oścież i w tę. i w tę stronę. Przez chwilę
460 Now | niejako. Miękkie miał serce w ogóle, a co już w tym wypadku,
461 Now | serce w ogóle, a co już w tym wypadku, to mu się.
462 Now | który nazywa się kulką.~W tej chwili pan obrońca drgnął
463 Now | Bezprawie, jakiego się w tym wypadku dopuścili oskarżeni,
464 Now | panowie przysięgli, abyście w niniejszym wypadku dali
465 Now | społeczeństwa!~Skończył i jakby w tej chwili dopiero sam mowę
466 Now | pobłażliwość, taką miękkość w sobie czuł, a tak ostro
467 Now | zdusił! A?...~Roześmiał się w sobie z cicha, machnął ręką
468 Now | szmer powstał za stołem i w ławkach. Ten i ów poruszył
469 Now | słychać, ktoś ziewnął, aż mu w szczękach trzasło.~Ale woźny
470 Now | stamtąd, Za drzwiami tylko, w zimnej poczekalnej izbie
471 Now | to. że na miejsce zważa. W tej chwili słychać dzwonek
472 Now | począć z długimi rękami w przykrótkich rękawach. Opiera
473 Now | uderzając wzrokiem z dołu w bok. jak to czyni kania.
474 Now | to, co mówi poważnie, ma w sobie coś ze smutnego żartu,
475 Now | koniecznych i nieuniknionych. W ogóle podobnym on jest do
476 Now | klienteli prawie że nie miał, w kancelarii swojej pusty
477 Now | jedną stronę, rozszerzył w drugą, podobnie jak to czyni
478 Now | skórę, strzelił workiem w bok, wprost w haftowany
479 Now | strzelił workiem w bok, wprost w haftowany mankiet porządkującego
480 Now | rzeczą uznaną, że wszystkie w ogóle zadania ludzkiego
481 Now | mam zamiaru wydawać się w grę tak niebezpieczną. Zresztą,
482 Now | wcale; sprawia mi ono gorycz w ustach i palenie w dołku,
483 Now | gorycz w ustach i palenie w dołku, podobnie jak i wszelkie
484 Now | przeciwne ramię - to to. w jaki sposób masło owo spożytym
485 Now | Bo to, że nie dostali go w chałupie od matki, jest
486 Now | pewnym.~Kto ma teraz chleb w chałupie, moi panowie? Nikt
487 Now | Po chwili mówił dalej:~- W pustych żarnach chłopskich,
488 Now | ziemniaki zgniją!~Pierwszy raz w ciągu tej mowy głowę sprostował
489 Now | okolicznością obojętną, że w takim złym, niepomyślnym
490 Now | sprawę z punktu pominiętego w pierwiastkowym śledztwie
491 Now | zmrużonych oczu uderzył z dołu w inkwirenta, który w tej
492 Now | dołu w inkwirenta, który w tej chwili zachłysnął się
493 Now | sprawy nad zakres czasu, w jakim zamierzano ją ukończyć,
494 Now | ramionami, parskając z cicha w saperskie, przystrzyżone
495 Now | a zagłębiwszy dwa palce w tabakierkę usiłował ograniczyć
496 Now | stołem ten i ów poruszył się w fotelu w sposób nie pozostawiający
497 Now | ów poruszył się w fotelu w sposób nie pozostawiający
498 Now | przymówieniem się do wyjaśnień w toku rozpraw wzywać? Czy
499 Now | panowie przysięgli kręcili się w ławkach jak wijuny, gdy
500 Now | mówcy tajemną sympatią.~W lot pochwycił pan obrońca
1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1502 |