Part
1 Now | mieszkać poszła. Gdzie ona ta tego Cygana uznała, tego
2 Now | Jednej niedzieli urwała się ona matka od swego Cygana i
3 Now | krzyknął któryś. On nic! Aż i ona matka do drabiny podeszła. "
4 Now | takiego życia nikomu! A ona kowalicha równo musiała
5 Now | wyszło tak kilka niedziel, a ona Ustimowa mogiła jak rosła,
6 Now | Justyś! Patrzę ja, leci ona kowalicha nieboga, jakby
7 Now | Na pożar leci wprost, na oną ognistą mogiłę synowska.
8 Now | więc jej przystęp wolny. A ona jak nie krzyknie raz jeszcze: "
9 Now | te chore to nie? Czy to ona przy kim, nie przy mnie,
10 Now | się Boga, Filip! A toć nas ona wszystkich żywi!...~Ojciec
11 Now | niej: ani my od niej ani ona od nas nić mogła się odłączyć.
12 Now | się jeden przed drugim. Ona była ostatnią instancją
13 Now | paskiem przemierzył, niż kiedy ona tak patrzy. Do samego ci
14 Now | utracenia szkapy, stała się nam ona podwójnie drogą. Rozrzewniało
15 Now | zaczął. - Nie wyjdzie już ona z niego, nie! - dodał wciągając
16 Now | patrząc w ziemię. -~Dla mnie ona i ze szpatem dobra! Żeby
17 Now | mnie tak Bóg skarał. jak ona łogawa! Pokaż, kumoter...
18 Now | Pokaż, kumoter... Gdzie ona łogawa?...~- No... no!... -
19 Now | nieprawda - nie.~- A co ona?... ślepa?... - zapytał
20 Now | i tabakę schował.~- Jak ona ślepa jest - rzekł pociągając
21 Now | opowiadała nam wtedy, jak to ona ozdrowieje, jak do Częstochowy
22 Now | to wóz ten czekał.~Ale i ona poznała nas także, i ona
23 Now | ona poznała nas także, i ona cieszyła się nami; przednią
24 Now | różnicę tę kładę nacisk. Jest ona ważną, jest ona decydującą.
25 Now | nacisk. Jest ona ważną, jest ona decydującą. Gdy zaś ani
26 Now | tak jak litość. Zostawia ona raz jeszcze głos oskarżonemu.
27 Obra| dokumentna aresztantka to ona nie jest. Ale że ją tu trzymają
28 Obra| na cztery konie... To jak ona tak śmieje się i płacze,
29 Obra| nawet muszę, że przynosiła ona pewne, dość znaczne korzyści,
30 Obra| niebie jako rybie oko i cała ona komórka aż biała była od
31 Obra| robi szyja starego. Jest ona tak cienka, że zdaje się,
32 Obra| ją można. W ogóle czyni ona starego podobnym do oskubanego
33 Obra| więzienną izbą. Tym razem ona to dostała, jak tu mówią,
34 Obra| ubrania. Otóż opowiadała mi ona, w jaki sposób tutaj popadła.
35 Obra| panie dobry! patrz pan, jaka ona młoda! poprawi się jeszcze,
36 Obra| wypierały się, przeklinały, ona zawsze z niezmienną słodyczą
37 Obra| powrócił, bo wiedział, że ona o nim tylko myśli, tak jak
38 Obra| przez sen gada. Powoli też ona sama usunęła się od wszystkich,
39 Obra| płaczem, ale ani ja, ani ona nie przemówiłyśmy nigdy
40 Obra| odpowiada za jej ład i czystość. Ona zaścieła sienniki, ona utrzymuje
41 Obra| Ona zaścieła sienniki, ona utrzymuje w porządku niezbędne
42 Obra| Pekinowa, Żydówka. Wyplatała ona po ośmnaście krzeseł dziennie.~
43 Obra| jest dla mnie tajemnicą. Ona koszulę tę krochmali i prasuje
44 Obra| do więzienia przynoszą, a ona karmi je i odchowuje sama.
45 Obra| Właściwie przecież jest ona tylko wypolerowana denkami
46 Obra| Gdy wyszła na próg, ja i ona zadziwiłyśmy się głośno,
47 Obra| I... nie. Pracować, to ona nie pracuje, my już tam
48 Obra| wzruszyć i rozbroić może. Ona to pisała w swoim czasie
49 Obra| przechwalać się z ich spełnienia. Ona to umiała utaić przy sobie
50 1 | śniła~Aż po wiek życia?... Ona taką była.~Więc patrząc
51 1 | nadzieją wielką - i omdlało.~Aż ona, widząc, że tak przed nią
52 1 | morze czerwone...~ ~Lecz ona, jakoby nie słysząc zgoła,~
53 1 | tedyć ją i duch przeminie.~A ona, pilno patrząc na powietrze,~-
54 1 | chwyciłem się z trwogą.~A ona: - Oto idziesz z nieszczęść
55 1 | spoczęli ci nie pogrzebani!~ ~A ona: - Nie jest mi to dozwolonym,~
56 1 | jako wieczorowe zorze...~A ona, czarnym kirem swe oblicze~
|