Part
1 Now | żeby już tak całkiem bez Pana Jezusa z tego świata nie
2 Now | Wołam ja tak do tego Pana Jezusa, pani moja. kajać
3 Now | dependenta, któremu zszywa akta pana mecenasa; wie. kiedy przyjdzie
4 Now | potopić! Raz. że się un Pana Boga bał, a drugi raz. że
5 Now | hojny, bo ja bym prosił pana dobrodzieja choć o połowę
6 Now | chwytał za boki.~- A niechże pana nie znam A toś pan wywiódł
7 Now | Nu. z przeproszeniem pana dobrodzieja, kto to powiadał,
8 Now | jest. ale teraz to ja się pana dobrodzieja o to bez urazy
9 Now | właściwą i śmieszną.~- Cóż to pana tak dziwi? - zapytał chłodno.~
10 Now | takie nie zdobył.~- Jak Pana Boga kocham! - przysiągł
11 Now | zmniejszać me myślę. Świetna mowa pana prokuratora nie dozwala
12 Now | wątpliwości, że wystąpienie pana obrońcy potępia i wprost
13 Now | widokiem łańcucha na piersiach pana prezydującego.~- Boh mi !
14 Now | pan prokurator patrzył na pana obrońcę niepewnym, osowiałym
15 Now | głębokim spokojem.~Oczy pana adwokata błysnęły ciemnym
16 Now | się łańcuch na piersiach pana prezydującego poruszył i
17 Now | cisza.~Tymczasem w oczach pana adwokata błyskała jawna
18 Now | woźny nie widział, to oczu pana obrońcy. A jednak godne
19 Now | teraz, u Froima, partner pana Hieronima. Musieli się trzymać
20 Obra| kapustę, drudzy na niańkę od pana sekretarza, która z uśpionym
21 Obra| dopraszamy się łaski wielmożnego pana - przemówił Wiewióra, prowodyr
22 Obra| przed oczami wielmożnego pana i ojca naszego w brudną
23 Obra| oczów robił? Wielmożnego pana martwił? Ojca, matki nie
24 Obra| z najmilszych czynności pana nadzorcy było roztrząsanie
25 Obra| Tym razem wszakże wymowa pana nadzorcy nie znalazła odpowiedniego
26 Obra| nagle i podniósł wzrok na pana nadzorcę, wskazując palcem
27 Obra| przerażone oczy w twarzy pana sekretarza. Chwilę trwało
28 Obra| A to, proszę wielmożnego pana, przyszedłem się dowiedzieć
29 Obra| kancelarii.~- Proszę wielmożnego pana, przyszliśmy się dowiedzieć
30 Obra| zastosujesz się do woli i czasu pana nadzorcy. W tej chwili oczy
31 Obra| próbujesz obraną uprzejmie przez pana nadzorcę rzodkiewkę i skąd
32 Obra| więźniów postawiły przemowy pana nadzorcy-~Wchodzisz tedy
33 Obra| kancelarii latał i wielmożnego pana fatygował? A czy mi to wielmożnego
34 Obra| A czy mi to wielmożnego pana zdrowie niemiłe albo co?
35 Obra| hu! hu! Ja wielmożnego pana tak kocham jak dziecko matkę!...
36 Obra| mógł dać bez wielmożnego pana! Żeby mi srebro, złoto dawali,
37 Obra| chodził, tobym bez wielmożnego pana żadnego wskórania nie miał...
38 Obra| powrócił, a wielmożnego pana zobaczył, hu! hu!... to
39 Obra| Ja bym dla wielmożnego pana krwi z małego palca utoczył!
40 Obra| powiedział! Ja wielmożnego pana tak kocham, że się we mnie
41 Obra| zdrzemnąć na chwilę. Co do pana nadzorcy, ten był promieniejący
42 Obra| Jezu! Jezu! Jezu!~Twarz pana nadzorcy zachodziła złowrogim
43 Obra| codziennie poniewierany, mimo to pana swego się trzyma. Ci, którzy
44 Obra| nie zabrał, a prosiętom pana sekretarza nie dał. Tak
45 Obra| gromadki oczekując przybycia pana radcy Storcha, którego szary
46 Obra| kawiarnią Gehra, u stolika pana sędziego pokoju, czytającego
47 Obra| szczekanie wyżła biegnącego u nóg pana radcy. Wyprzedza go, wraca,
48 Obra| nie słyszy nawet głosu pana radcy, który go na miejsce
49 Obra| nastaje po tych słowach pana radcy. Jaki taki liczy się
50 Obra| głos Spenglera. Na twarz pana radcy bucha płomień gniewu.~-
51 Obra| komunikujące z kancelarią pana inspektora i ułatwiające
52 Obra| ośmieliłam się prosić pana dozorcy o uwolnienie jej.
53 Obra| kocham, proszę wielmożnego pana". Był to dezerter z Osad,
54 Wier| dzieci...~A od nas tutaj do Pana Boga~I pacierz nie doleci..."~ ~.........................................~ ~
55 1 | wyzwolony jest jeszcze od pana,~A usta, które o grób swój
|