Part
1 Now | Słuchaj, ty! - przemówił wreszcie, stając przed chłopcem,
2 Now | nabierały blasku. Rozśmiał się wreszcie szczęśliwym, cichym śmiechem,
3 Now | Panie Mendel! - burknął wreszcie - wyleżże pan już raz z
4 Now | Cóż chłopaki? - zapytał wreszcie - obejdziecie się bez poduszki
5 Now | nieżywa.~- Filip! - szepnęła wreszcie z wyrzutem. - Co ty?...
6 Now | dnie zawiniątko. Sięgnął wreszcie po nie, harmonijkę wyjął
7 Now | świadków ze sfer wyższych, wreszcie przybycie pięknej pani Lunia,
8 Now | potem raz jeszcze prawej, a wreszcie obu rąk razem.~Już po tym
9 Now | przykrótkich rękawach. Opiera je wreszcie o pulpit i podnosi czoło,
10 Now | staje drogi, rad, że się wreszcie dokładnie dał zrozumieć.~
11 Now | obciążającą cechę rabunku; inaczej wreszcie zapatruje się kodeks na
12 Obra| nie przybywał. Zaczłapały wreszcie jakieś ciężkie kroki, a
13 Obra| skrzyni i skrzyni od wożą, wreszcie wpiły się z jakąś dziką
14 Obra| Tam do licha - zawołał wreszcie pan nadzorca zapomniawszy
15 Obra| wiedzieli! - wykrzyknął wreszcie rzucając się w fotel i nie
16 Obra| udaje, że czyta. Wychodzą wreszcie, aby powrócić jutro, pojutrze,
17 Obra| kancelarii- Zapytuje się wreszcie, czy całe więzienie chcesz
18 Obra| wymaga potrzeba. Wybiega wreszcie, nie przerywając rozmowy
19 Obra| najwidoczniejszym miejscu. Zatrzymujesz wreszcie wzrok na czarnym krucyfiksie
20 Obra| gdzie się dają "widzenia", wreszcie spoglądasz na pokryte grubą
21 Obra| Zbliżasz się, przyglądasz, wreszcie, chcąc mieć wyobrażenie
22 Obra| ręczne postępują wzorowo, że wreszcie co do moralności więźniów
23 Obra| wylot spojrzeniem. Wchodzi wreszcie strażnik i w milczeniu staje
24 Obra| cebra. To obiad. Stajesz wreszcie na górnym korytarzu w oddziale,
25 Obra| i trącają się łokciami. Wreszcie jedna z nich całuje cię
26 Obra| chorych - zdrowi już jedli, wreszcie wychodzisz do ogródka, w
27 Obra| wszystkich.~Żegnasz się wreszcie, gospodarz ściska twoje
28 Obra| na flaki.~Aż zdarzy się wreszcie, że go odwołaj na drugi
29 Obra| tejże władzy konieczny; wreszcie bagatelizowała, że tak powiem,
30 Obra| głos chrypiał. Począł się wreszcie Onufer na kolanach ku fotelowi
31 Obra| tam taki Osmólec! - rzekł wreszcie. - Takiemu Osmólcowi biedy
32 Obra| dopomóc nogom przez próg, a wreszcie grzbiet w pałąk zgięty.
33 Obra| jopy czy własna?~Usłyszał wreszcie. Miesza się, spogląda po
34 Obra| piersiach.~- Cofam słowo! - woła wreszcie. - Nie mogę brać tak mało!~-
35 Obra| do niektórych warsztatów, wreszcie do mieszkania inspektora.
36 Obra| pobyty, dozory, więzienia wreszcie, były dla nich niemal normalnymi
37 Obra| śmiało w oczy patrzy. Upływa wreszcie termin ciemnej, a zakochany
38 Obra| siedziało w więzieniu, albo wreszcie oboje razem. Poszedł raz
39 Obra| naszemu na wszelki sposób, aż wreszcie wszystko było skończone,
40 Obra| odezwało stłumione łkanie, aż wreszcie buchnął taki płacz, taki
41 Obra| spróbowała się uśmiechnąć, wreszcie zaczęła płakać i powlokła
42 Obra| ośmiu funtów. Zwyczajne wreszcie kajdany od dwu do czterech
43 Obra| zupełnie. Wyprowadzono ich wreszcie. Mężczyzn było ze trzydziestu
44 Wier| nie śmią, że są głodni!~ ~Wreszcie z tapczana nie podniósł
45 Wier| doczeka, to wzmocni go słońce.~Wreszcie oświadczył, że mróz - trzaskający!~
|