1-500 | 501-1000 | 1001-1314
Part
1001 Obra| karmi je i odchowuje sama. Na dziecko, choćby to niczego
1002 Obra| zrobić nie można. Nie ma na to przepisu.~- Gdzieżeś
1003 Obra| pytam małej.~- A ot tu, na ziemi - odpowiada otwierając
1004 Obra| gdzie indziej jeszcze niż na ziemi - spać można, l zaraz
1005 Obra| aresztowana wypuszczona jest na wolność bezwzględną. Drugim
1006 Obra| idzie sama, bez strażnika, na miejsce pobytu i tam melduje
1007 Obra| własnemu przemysłowi.~Jeśli na taki dowód zaufania zasłużyć
1008 Obra| mogą zapracować dziennie na łyżkę strawy, a noc krótką
1009 Obra| w bruździe, pod płotem, na polu. Lecz zimą - rzecz
1010 Obra| pierwszej sposobności, aby uciec na powrót do Warszawy, gdzie
1011 Obra| karny, biuro, zamknięcie na ludzi i rzeczy.~Tam praktykował
1012 Obra| jednostajna, poważna, raz na zawsze do wszystkich jednakowo
1013 Obra| więziennego. Jest to wielka, na krańcu prawie ulicy wzniesiona
1014 Obra| imię w jednej chwili - i na zawsze. Jest to ,,Oddział
1015 Obra| tytułu silnie odciska się tu na wszystkim i wszystkich.
1016 Obra| niebieską, bawełnianą chustkę na szyi, cały był osypany tabaką,
1017 Obra| obudowane dokoła oficynami, na prawo wejście do kancelarii.
1018 Obra| Zaledwie zdążyłam usiąść na jednym z trzech krzeseł,
1019 Obra| ty wyprostowany, surowy na pozór argusie, któryś w
1020 Obra| uczuciom...~Ale jużeśmy weszli na schody i tu nas opuściła
1021 Obra| to łóżka żelazne, wąskie, na dzień składane do połowy
1022 Obra| grubą, płócienną płachtą, na nią idzie stary, z wybrakowanych
1023 Obra| nałożona garścią słomy, na to zaś wszystko gruby wojłok,
1024 Obra| a kilkanaście robotnic, na jakie sto może, szyje wcale
1025 Obra| kołki; i to, co robią, dość na nie.~Pilna szwaczka oddaje
1026 Obra| mają firanki płócienne, na półkach, aż pod sufit, stosy
1027 Obra| tym, figurowało w Rzymie na kongresie więziennym, i
1028 Obra| jedno z pierwszych miejsc na tej wystawie.~Teraz dopiero
1029 Obra| znajdowały tu swój wyraz. Na Złotej więzienny drelich
1030 Obra| pasiasty wisi jednostajnie na wszystkich grzbietach. Płytkie
1031 Obra| się, kiedy aresztantki są na przechadzce, a nawet klucze
1032 Obra| się, że skazana jest tylko na trzy dni (nie bierzcie proszę
1033 Obra| uwolnienie jej. Gdy wyszła na próg, ja i ona zadziwiłyśmy
1034 Obra| i z "pobytu" pod "numer"~Na tym samym piętrze jest warsztat
1035 Obra| groszy. Połowa tego idzie "na wydział", a połowa do książki -
1036 Obra| do książki -jak w Serbii.~Na pierwszym piętrze mieści
1037 Obra| rozpostarty arkusz bibuły, a na nim kupki drobniejszego
1038 Obra| kopiejek dziennie.~Weszliśmy na drugie piętro, gdzie nas
1039 Obra| zaznajomionych przędzeniem na wrzecionach lnu i konopi
1040 Obra| dalej szwalnia, którą trzyma na siebie prywatna przedsiębiorczym,
1041 Obra| szycia bielizny i haftu.~Na pierwszy rzut oka spostrzegłam
1042 Obra| zapytałam z cicha.~- Na wolności...~- Cóż, pracuje?~-
1043 Obra| kaftaniki białe, przez wzgląd na delikatniejszą ich robotę,
1044 Obra| ruchomy cień rzucał się na kraty otwartego okna.~Karność,
1045 Obra| Złotej, dwojako oddziaływa na uwięzione. Jedne z nich
1046 Obra| Kazarynowa, nie widziałam tu na żadnej twarzy.~Najbystrzejsze
1047 Obra| Najtragiczniejszą grupą na Złotej są tak zwane "posielanki"
1048 Obra| dzienniki nasze. Patrząc na to śliczne dziewczę, nigdy
1049 Obra| czym uśmiech nie zszedł ani na chwilę z jej pełnych ust
1050 Obra| pełnych ust rumianych.~Skazana na lat szesnaście.~Patrzałam
1051 Obra| szesnaście.~Patrzałam jeszcze na nią, kiedy mnie z głośnym
1052 Obra| jakaś, wyschła kobieta, na której brunatnej, głęboko
1053 Obra| sierotą... Jak Bóg żyjący na niebie, nie na syna była
1054 Obra| Bóg żyjący na niebie, nie na syna była ta trucizna, ino
1055 Obra| syna była ta trucizna, ino na szczura była... Syn mnie
1056 Obra| okropnej matce. Skazana na całe życie na Sybir.~Z boku
1057 Obra| matce. Skazana na całe życie na Sybir.~Z boku tymczasem
1058 Obra| pająk włochatą brodawką na górnej wardze.~- Jak Bozię
1059 Obra| A teraz chłopu nic, a ja na taki los popadłam. Powiada
1060 Obra| Stara ta baba skazana była na sześć lat na Sybir za wypalenie
1061 Obra| skazana była na sześć lat na Sybir za wypalenie kwasem~
1062 Obra| powodu słabego zdrowia, na więzienie dożywotnie. Nic
1063 Obra| słuchając jęków skazanych na zesłanie.~Sześć czy ośm
1064 Obra| śniadej odzieży więziennej. Na dziecku także już odcień
1065 Obra| gwałtownym płaczem.~Skazana na sześć lat na Sybir za podpalenie.
1066 Obra| płaczem.~Skazana na sześć lat na Sybir za podpalenie. Co
1067 Obra| V~ ~Pomiędzy więzieniem na Złotej a Sybirem stoi -
1068 Obra| rozrzucił, mury te nie straciły na zewnątrz nic ze swojej ponurej
1069 Obra| szerokie schody prowadzą na obszerne jasne korytarze,
1070 Obra| przeciwległą ścianą siedzą rzędem na niskich ławach bladzi bardzo,
1071 Obra| żaden uśmiech nie przychodzi na usta wobec tych znędzniałych
1072 Obra| tych nędzarzy i patrzeć na nich, jak na dziwowisko,
1073 Obra| nędzarzy i patrzeć na nich, jak na dziwowisko, które ciekawość
1074 Obra| cierpienia w oczach. Usiadłam na chwilę przy jednym z tych
1075 Obra| jednym z tych ostatnich, na wolnym brzeżku ławy, i chciałam
1076 Obra| chwycił go za ramię i podniósł na równe nogi. To odjęło mi
1077 Obra| mi ochotę do rozmowy, a na twarzy więźnia wywołało
1078 Obra| dla kobiet, które się i na wolności łatwiej bez nich
1079 Obra| dobrodziejstwo pracy. Niechby chociaż na wrzecionach przędli, jeśli
1080 Obra| komediantka wytrawna, mająca na zawołanie łzy, skruchę,
1081 Obra| wystarczyłoby jeszcze tego dobrego na otrucie trzydziestu ludzi.~
1082 Obra| twórcza nie spoczywała ani na chwilkę. Upajała się atmosferą
1083 Obra| upaja się wódką. Pozowanie na bohaterkę scen najsromotniejszych
1084 Obra| do Serbii, straciła wiele na fantazji. Nie była to już
1085 Obra| Widziałam ją raz jeszcze na Złotej, w samych początkach
1086 Obra| lekcje religii dla nich, sam na siebie wziął godziny matematyki,
1087 Obra| zasług, jakie człowiek, na tym stanowisku stojący,
1088 Obra| przychodzi do nich z miasta na parę godzin dziennie. Stary,
1089 Obra| bez płot, tak matka stała na ulicy - tak ja rzucałem
1090 Obra| więzienna gunia pod- niosła na jego szczupłej, dziecięcej
1091 Obra| ale oczyma bystro rzucał na wszystkie strony, jakby
1092 Obra| dezerter z Osad, złapany na ponownym przestępstwie.~
1093 Obra| partią odstawiają pod strażą na tak zwany punkt zborny,
1094 Obra| tak zwany punkt zborny, na Pragę.~Do partii przyłączają
1095 Obra| które chcą towarzyszyć mężom na Sybir. Te, jeśli drogę chcą
1096 Obra| jeśli drogę chcą odbyć na koszt rządu, podlegają całemu
1097 Obra| białe czepce, z szeroką, na czoło opadającą szlarką,
1098 Obra| białą perkalową krzyżówkę na piersi. Tylko odbywające
1099 Obra| Tylko odbywające drogę na koszt własny wolne są od
1100 Obra| uwzględnioną - dostaje ślub i idzie na Sybir.~Przy każdej niemal
1101 Obra| się ochotnice takie. Kto na koszt skarbu podróż odbywa,
1102 Obra| była rano, kiedym stanęła na Pradze, w gmachu, który
1103 Obra| mną w wielkiej sali, gdzie na ławach kamiennych, wpuszczonych
1104 Obra| spluwając przez zęby, to na prawą, to na lewą stronę.~-
1105 Obra| przez zęby, to na prawą, to na lewą stronę.~- Wy nic nie
1106 Obra| A co robić? - odparł mi na to. - Teraz wolna etaka
1107 Obra| matka, i siostry czekają na stówko jakie od was.~Młody
1108 Obra| przystanął u okna i popatrzył na nie, podszedł w jeden kąt,
1109 Obra| partię mężczyzn, każdego na obiedwie nogi, i po dwóch
1110 Obra| uformowała prostokąt i stanęła na placyku otoczonym drzewami.
1111 Obra| Za nią wytoczył się wóz, na którym złożono węzełki;
1112 Obra| którym złożono węzełki; na węzełkach siedziała jedna
1113 Obra| Właśnie uderzył dzwonek na mszę ranną. Mężczyźni odkryli
1114 Obra| głowy, a kobieta, siedząca na wozie, zaczęła mocno płakać.
1115 Obra| płakać. Większość miała na twarzy jakąś martwotę i
1116 Obra| desperacką obojętnością na wszystko. Przybyłe z miasta
1117 Obra| Niektórzy nie odpowiadali wcale na pytania. Był i taki, który
1118 Obra| który wieszającą mu się na szyi kobietę odepchnął tak
1119 Obra| za wszystkimi, jak żuraw na jednej nodze, i poprawiając
1120 Obra| ku niemu. Prosił, żeby go na wóz zabrano, a prowadzący
1121 Obra| a kiedy otworzono drzwi na peron, u krat tych gęsto
1122 Obra| posiadały pod murem i patrzyły na odjeżdżających, tak jak
1123 Obra| odjeżdżających, tak jak się na umarłych patrzy. Nareszcie
1124 Wier| Wolny, bo nic mu nie cięży na świecie -~Kosa ta chyba,
1125 Wier| I nędzny łachman sukmany na grzbiecie,~I ból istnienia...~ ~
1126 Wier| sierota,~Co z głodu opuchł na wiosnę, nie żyje...~Pies
1127 Wier| choćby garścią rwał włosy na głowie,~Nikt się, co robi,
1128 Wier| ogniwo...~Stanął w ulicy; na rogu jaskrawy~Napis obwieszczał,
1129 Wier| prądu~Pchnął myśli jego na głębię od brzegu...~Lecz
1130 Wier| Lecz gdzież są drogi, na których by duchy~Dwóch sfer
1131 Wier| żądać, i pieszczoty,~I spać na piersiach ojca... a tak
1132 Wier| spiskująca ławkami w półkole~Na ludzką nędzę i ludzką niedolę,~
1133 Wier| Zdawał się cierpieć i drżeć na swym krzyżu.~ ~Przy winowajcy
1134 Wier| Co mu przez okno upadał na głowę,~Jakby Bóg gładził
1135 Wier| źrenice~I ściągnął świtkę na pierś swoją nagą,~Bo oto
1136 Wier| bibule...~A sędzia patrzył na drżącą dziecinę,~Na ręce
1137 Wier| patrzył na drżącą dziecinę,~Na ręce nagie, wychudłe i sine,~
1138 Wier| nagie, wychudłe i sine,~Na pierś zapadłą i nędzne łachmany,~
1139 Wier| zapadłą i nędzne łachmany,~Na blask tych oczu zmącony
1140 Wier| mogły odbić się niebiosy...~Na drobną główkę, gdzie myśl
1141 Wier| ogromnym słowem~Oblicza plony na polu jałowem,~Przed sąd
1142 Wier| Stał nieruchomy i cichy na stole,~Jako milczące wobec
1143 Wier| gdzie pacholę~Blade czekało na wyrok surowy,~I dotknął
1144 Wier| stanęło ich czworo,~Główki na mrozie odkrywszy z pokorą.~
1145 Wier| nad niemi~Jaskrawa gwiazda na żerdzi wybłyska,~Ścieląc
1146 Wier| przyszedł, tak źle jest na świecie~I czarnej mąki garść
1147 Wier| nie ma ciepłej sukmanki na grzbiecie?~I tatuś, taki
1148 Wier| już kradną?~A jego dotąd na książce nie uczą?~Choć rad
1149 Wier| zasłania~Dzień, co odpowie na twoje pytania...~Och! oby
1150 Wier| CHŁOPSKIE SERCE~ ~W tłumie, na mrozie stanęła pod ścianą,~
1151 Wier| Przesiąkła potem i łzami i zdarta~Na zgiętym w pracy i niedoli
1152 Wier| nie łachman, ale rana żywa~Na narodowym ciele się krwawiąca...~
1153 Wier| ramiona,~Patrząc upornie na gmach, kędy w sali~Rekrutów
1154 Wier| Pochwalony!”~Odrzekła na to jękiem jakimś głuchym...~
1155 Wier| błyszczącym i suchym~Patrzyła na drzwi zamknięte, przed siebie.~ ~
1156 Wier| tragiczne, surowe~Padły już na tę obnażoną głowę,~Którą
1157 Wier| głodny; weź to, posil się na drogę...”~Chleb mu podała:
1158 Wier| oczy smutne, pełne troski,~Na drogę, którą iść miały rekruty...~
1159 Wier| Jak złota strzała padł na stół sosnowy,~Na deski starej,
1160 Wier| strzała padł na stół sosnowy,~Na deski starej, spaczonej
1161 Wier| starej, spaczonej podłogi,~Na tapczan nędzny, zasłany
1162 Wier| nędzny, zasłany barłogiem,~Na komin pusty, zimny, bez
1163 Wier| pusty, zimny, bez ogniska,~Na obraz, który jaskrawie wybłyska~
1164 Wier| promieniem,~Posłyszał wróble, co na dachu gwarzą;~Spojrzał po
1165 Wier| smętnem, mgławem,~Potem na jasność tę ożywczą słońca~
1166 Wier| chlebem;~Tak biedne nosi na grzbiecie łachmany,~Tak
1167 Wier| Tak ciężko musi pracować na dzieci~Wśród skrzących mrozów
1168 Wier| zamieci!~Zima ta ciężka była. Na kominie~Ogień nie co dnia
1169 Wier| padał spocząć, jak martwy, na ławę...~A Jaś tymczasem,
1170 Wier| bledszy, coraz bardziej cichy,~Na kształt mdlejącej lampy
1171 Wier| Zjadał kęs chleba - i siadał na ziemi,~Patrząc na ojca oczyma
1172 Wier| siadał na ziemi,~Patrząc na ojca oczyma smutnemi.~Jak
1173 Wier| jak diamentowe...~Bo zima na nie rzuciła płaszcz biały.~
1174 Wier| rzuciła płaszcz biały.~Łzy na nich marzły - i jak perły
1175 Wier| wzniesie pogodnych swych powiek~Na wielkie cuda tworzącej przyrody~
1176 Wier| ileż takich mogił jest na ziemi~I jakże smutne są
1177 Wier| siew bez plonu, rzucony na marno,~Kwiat bez owocu -
1178 Wier| Mętnymi szyby drobne okienko~Na brudne patrzy mury.~ ~W
1179 Wier| Moja rodzona!~Jak też tam na wsi onej ?~Czy też tam dzieci
1180 Wier| rzeki płyną,~Jak dzikie gęsi na ugór lecą,~Jak staw zarasta
1181 Wier| wszystkim otwarte,~Z wschodu na zachód wolne,~Czy zorza
1182 Wier| bliżej być musi~I patrzy na te dzieci...~A od nas tutaj
1183 Wier| człowiek schowa!~A grusza na nie cień rzuca chłodny,~
1184 Wier| chlebowa...~ ~Spojrzysz na lewo, spojrzysz na prawo,~
1185 Wier| Spojrzysz na lewo, spojrzysz na prawo,~To kłosy aż się garną.~
1186 Wier| powietrzu granie,~Jak kiedy, na ten przykład, w kościele~
1187 Wier| przykład, w kościele~Zagrają na organie...~ ~Od spodu słoma,
1188 Wier| Moja rodzona!~A jak tam na tej łące?"~"Na łące, synku,
1189 Wier| A jak tam na tej łące?"~"Na łące, synku, to trawy rosną,~
1190 Wier| złocieniec rośnie~I wierzba na fujarki...~A siwy kaczor
1191 Wier| i ksiądz sam nie ma~Na Boże Ciało, na procesy!,~
1192 Wier| sam nie ma~Na Boże Ciało, na procesy!,~Takiego baldachima!~ ~
1193 Wier| Oj, są tam takie cuda na niebie~I na tej bożej ziemi,~
1194 Wier| tam takie cuda na niebie~I na tej bożej ziemi,~Że człowiek
1195 Wier| ziemi,~Że człowiek nie wie, na co ma pierwej~Oczami patrzeć
1196 Wier| kąta...~Ucichło dziecię na swym barłogu,~Matka się
1197 Dzie| żarty!~A pantery i tygrysy~Na sztyk wezmę u swej spisy!~
1198 Dzie| pochwały,~Aż raz usnął gdzieś na sianie...~Wtem się budzi
1199 Dzie| bierze.~Jak nie zerwie się na nogi,~Jak nie wrzaśnie z
1200 Dzie| Gdzie to było?~- Tam na sianie.~- Właśnie porwał
1201 Dzie| A ty, kukułeczko,~Co na drzewach siadasz,~Jakie
1202 Dzie| Nasza zima zła!~Płachta na niej długa, biała,~W ręku
1203 Dzie| ręku gałąź oszroniała,~A na plecach drwa...~Nasza zima
1204 Dzie| MORZA~ ~A ta śliczna Wisła~Na Śląsku wytrysła,~Przeleciała
1205 Dzie| ŻUCZEK~ ~Wyszedł żuczek na słoneczko~W zielonym płaszczyku.~-
1206 1 | ja podniosę oczy gorejące~Na złote gwiazdy, na jasne
1207 1 | gorejące~Na złote gwiazdy, na jasne miesiące,~Ja, co widziałem
1208 1 | smętkiem sczerniały,~Z dłonią na oczach, przed pustą sztalugą~
1209 1 | zamienia,~A czarę pomsty na wody wylewa...~Już byłem
1210 1 | Chwieje się, pręży i puszcza na losy,~ ~ ~Tak ja powstałem,
1211 1 | tchnienie wilgotne,~Gdy na zwierciadło rzuca pary mętne,~
1212 1 | taką była.~Więc patrząc na nią strwożyłem się w sobie~
1213 1 | zapomniane prochy biorą ze dna~Na siew przyszłości. - I wstrzęsło
1214 1 | białą,~A obróciwszy się na zmierzchy sine:~- Idź za
1215 1 | rozwiał swe pióra anielskie~Na serca czyste i na rzeczy
1216 1 | anielskie~Na serca czyste i na rzeczy sielskie.~Pod lipą
1217 1 | i w górze zostały.~Tam, na północy, jak złota głowica~
1218 1 | pełne wielkiej trwogi,~Już na niewieścich twarzach szukające,~
1219 1 | przy ziemi.~ ~Ja, patrząc na nią taką zadumaną,~Nie śmiałem
1220 1 | Boga,~Który snadź patrzał na ziemię tę smętny,~Bo wschód
1221 1 | chmurna,~W pośrodku izby stół, na stole urna,~Przy umie on,
1222 1 | wyschłą i białą~Jako opłatek na jasność miesiąca,~A choć
1223 1 | jasność miesiąca,~A choć na ustach nie miała pacierza,~
1224 1 | dzień ten, i losy,~Niechaj na syna patrzy do ostatka...~
1225 1 | wracać z wiosną;~Ci zaś na piasku zostaną czerwonym~
1226 1 | cień od niej, z światłem na przemiany,~Jako gdy z nocą
1227 1 | padły drżące, długie cienie~Na wód błękitność; i wyszły
1228 1 | zwartym jechali szeregu,~Kaski na czołach, pałasze przy nodze,~
1229 1 | znikał... Kto wie, nikł może na wieki,~A żaden nie śmiał
1230 1 | siebie powieki;~I tylko jeden na koniu się zniżył,~Garść
1231 1 | czerwone,~I raz mi jeszcze daj na nie się rzucić~Twarzą zalaną
1232 1 | chmurze~Dymów armatnich, na kształt rudej plamy,~Kiedyśmy
1233 1 | rudej plamy,~Kiedyśmy wyszli na małe podgórze,~Za mury w
1234 1 | rozerwanych w powietrzu na ćwierci,~A w uszach świst
1235 1 | pani moja zadumana siadła~Na onym wzgórzu i na złomie
1236 1 | siadła~Na onym wzgórzu i na złomie skały,~I patrząc
1237 1 | złomie skały,~I patrząc na ów gród w płomieniach, zbladła,~
1238 1 | jak brzemię,~U nóg twych i na piersiach leżę głazów,~I
1239 1 | piersiach leżę głazów,~I na kamieniach polnych, które
1240 1 | miała wpośród czoła,~Patrząc na owe pierzchające tłumy~Z
1241 1 | Bo jest z nim świat ten na krzyżu rozpięty,~Żółcią
1242 1 | padłem z płaczem~Twarzą na ziemię, i łzami gorzkiemi~
1243 1 | Skowrończych głosów, które się na łuny~Niosąc, powietrzne
1244 1 | tam złożyłem wioskowy,~I na pierś drobną upadłem sierocie.~
1245 1 | kwilenie ciche.~Więc idąc na ten głos w najgęstsze ciemnie,~
1246 1 | dwojga głowiny i ręce...~Na twarzy matki chmura: - A
1247 1 | zewsząd ciemno,~I życiem dyszy na spodzie mogiły,~I na dnie
1248 1 | dyszy na spodzie mogiły,~I na dnie śmierci. A jam zrodzon
1249 1 | przeminie.~A ona, pilno patrząc na powietrze,~- Człowiek tam
1250 1 | spadająca od leśnej polany,~Na której łuny gorzały zachodnie,~
1251 1 | wyspie podobny, nieduży,~A na nim w wielkich blaskach
1252 1 | Pięciu palcami rozwartą na chmurach,~Lecz nie ojcowską
1253 1 | Ciągnąc człowieka jednego na sznurze.~A człowiek miotał
1254 1 | sromotną.~ ~A kiedy przyszli na wprost onej jodły,~Która,
1255 1 | Ohydnie rwał się i rzucał na smyczy,~A z członków kręte
1256 1 | patrząc z wielką litością na tłuszczę,~- Prosiłam - rzecze -
1257 1 | VIII~ ~Piały kury~Na czas północny i na nowe
1258 1 | kury~Na czas północny i na nowe straże~Gwiazd, gdy
1259 1 | sobie te psy w pole wyły~Na wielki, srebrny księżyc.
1260 1 | potem wyszliśmy tu blisko~Na wieś spaloną i na zgliszczów
1261 1 | blisko~Na wieś spaloną i na zgliszczów kupy,~A za nią
1262 1 | batalii tej leżeli wałem,~Broń na broń wparta, a ciało pod
1263 1 | pierwsze okopy~Trupie, już na nas uderzył wiatr zgniły -~
1264 1 | stopy.~A ja, wspomniawszy na one mogiły~Ciche: - Uczyńmy -
1265 1 | Aby z nich zgniłość szła na świat i trwoga,~A iżby ludom
1266 1 | czarne jakieś mrowie~Pełzło na trupy...~...O, niechaj zagasną~
1267 1 | który wstanie i zakrzyczy~Na te zmierzchniki, i nie da
1268 1 | promień księżyca,~Co się na szaty twojej kładł przezroczu~
1269 1 | głębinę.~I tak my doszli na próg tego dwora,~Co stał
1270 1 | widzeń śmierci,~Gdym spojrzał na to rozciągnięte psisko,~
1271 1 | rozpłatanym, jak granat, na ćwierci~I krwawym mózgiem
1272 1 | rzeczom martwym mściwość.~ ~Na wznak, z obliczem ściągniętym,
1273 1 | piorunem krwi rażony w głowę~Na widok jakiś szatański, piekielny,~
1274 1 | miał i gwałt śmiertelny.~ ~Na pierś mu runął drugi, wystrzelone~
1275 1 | trwogi,~Że takie głownie na gniazdo Bóg ciska~I patrzy
1276 1 | gniazdo Bóg ciska~I patrzy na to, i gromem nie błyska.~ ~
1277 1 | mordowanych i batalii głosy,~Na ten jęk cichy powstały mi
1278 1 | kałuży~Leżeli, z krzywdą na licach przywarła;~A była
1279 1 | wróbliki one, patrzą w trwodze~Na matkę, że ma tak zdartą
1280 1 | zdartą sukienkę~I że tak leży na zimnej podłodze,~Takie stargane
1281 1 | ma, tak blada,~Nie patrzy na nich wcale... i nie gada...~ ~
1282 1 | sługa stary, z niemowlątkiem~Na ręku, stanął i skostniał
1283 1 | Apelujący stał, z tą łzą na rzęsie~I z głową siwą, co
1284 1 | ciszy trzęsie.~ ~A takie na nas szły z ciszy tej jęki,~
1285 1 | dożył~I złote słońce ujrzał na rozświcie,~Tom czuł, że
1286 1 | tych, którzy tam przez rosy~Na pełny księżyc wyli wniebogłosy.~ ~
1287 1 | X~ ~- Na miejsca puste, na miejsca
1288 1 | X~ ~- Na miejsca puste, na miejsca bezwodne~Zawiedź
1289 1 | Jak zwiędłe lilie, a oczy na niebie...~I rzekłem: - Dozwól,
1290 1 | co zaznałem,~Od grobowego na piersi kamienia,~A dosiężony
1291 1 | przyszłość ziarn swoich nie siewa~Na polu ornym ani na ugorze,~
1292 1 | siewa~Na polu ornym ani na ugorze,~Ale na sercu, co
1293 1 | ornym ani na ugorze,~Ale na sercu, co jej się spodziewa...~
1294 1 | stosy sprzętów, zrąbanych na wióry,~Na czterech rogach
1295 1 | sprzętów, zrąbanych na wióry,~Na czterech rogach rynku miały
1296 1 | miejsca, rozległy się dzwony~Na starym, dosyć wyniosłym
1297 1 | trwogi, którym był niesiony,~Na wzdychające echa się rozprysnął.~
1298 1 | martwy chwiał się w górze~Na tym, którego nie chciał
1299 1 | A pani moja, wejrzawszy na niego:~- Oto się - rzecze -
1300 1 | się - rzecze - pozostał na straży~Jak kruk powietrzny
1301 1 | hospodynem...~A on też patrzał na nią licem sinem.~ ~A wtem
1302 1 | stały karabiny.~ ~Zaczem my na próg weszli...~Wielka nawa~
1303 1 | A jeśli kiedy Bóg na mnie dopuści~Szatańskich
1304 1 | Chrystus sczerniały~Głowę na krzyżu odwrócił ze sromem~
1305 1 | sromem~Od onej zgrozy i na pierś ją skłonił,~I wielkie,
1306 1 | sprzed oczu nie zetrze,~Ani na żadnym rozwieje się wietrze,~
1307 1 | rzuciła~Z tą, co mi gwiazdą na drodze tej była.~ ~W bezbrzeżny
1308 1 | I dzwony słyszę, bijące na trwogę...~I uciec od nich
1309 1 | staje bardzo sroga...~I na ogromnym, rozciągniętym
1310 1 | sobie,~Bo potop krwi jest na całym tym globie.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
1311 1 | zawsze bratobójca stary,~Co na ołtarzach najświętszych
1312 1 | zawsze! A cień twej maczugi~Na całą ziemię padł czarny
1313 1 | pomście poczęty...~Z dziada na ojca, a z ojca na syna~Siew
1314 1 | dziada na ojca, a z ojca na syna~Siew starych zbrodni
1-500 | 501-1000 | 1001-1314 |