1-500 | 501-1000 | 1001-1145
Part
1 Rota| ROTA~ ~Nie rzucim ziemi, skąd nasz
2 Rota| rzucim ziemi, skąd nasz ród,~Nie damy pogrześć mowy!~Polski
3 Rota| Królewski szczep Piastowy,~Nie damy, by nas zniemczył wróg...~-
4 Rota| Tak nam dopomóż Bóg!~ ~Nie będzie Niemiec pluł nam
5 Now | DZIADY~ ~- A wy, Mikołajko, nie pójdziecie to dziś na Zaduszki? -
6 Now | mnie zblakłymi oczyma.~- Nie pójdziecie to dziś na zaduszki? -
7 Now | głośniej, wiedząc. że Mikołajka nie dosłyszy nieco.~Rzuciła
8 Now | święty to ja i tu sobie, nie wymawiając Panu Jezusowi,
9 Now | ja, pani moja, zaduszki nie takie! - przemówiła po chwili. -
10 Now | przemówiła po chwili. - Ale to nie tu, nie tu! Tam się to ono
11 Now | chwili. - Ale to nie tu, nie tu! Tam się to ono nawet
12 Now | Dady" tam się nazywa, nie zaduszki. Już takie ludzie
13 Now | na podób naszego; ale że nie ze wszystkim... To jak my
14 Now | cmentarzu, na ten przykład, to nie tak, jak u nas, co to krzyż
15 Now | tam dostatek i o drzewo nie ma skrętu. To drugi krzyż
16 Now | i obalić by się rad, a nie majak i którędy; to się
17 Now | lament, że aż psi wyją. To nie daj Boże iść człowiekowi
18 Now | mogiłkach swoich stały... Ot, nie trza pod wieczór wspominać...~
19 Now | zarośnie darnią, to i dobrze, a nie zarośnie, to się w ziemię
20 Now | Dziady", jak "Dziady"... Nie daj Boże takich "Dziadów"
21 Now | delikatne, bladawe, że to nie z chłopskiego stanu szło,
22 Now | tego Cygana uznała, tego nie powiem, bo nie wiem; ale
23 Now | uznała, tego nie powiem, bo nie wiem; ale że okrutnie się
24 Now | tam ludzie powiadali, że i nie było niczym, bo to Cygan
25 Now | pani moja, w czeladni się nie pokazał, ani na południe.
26 Now | ale że głosu nic z siebie nie puścił. taką ambicję miał.
27 Now | choć ich ta wielce od miski nie podnosił. Ale co! A bo mu
28 Now | dzieciakom oddał, a sam jak się nie puści gościńcem, jak się
29 Now | puści gościńcem, jak się nie rzuci na drogę, co nią matka
30 Now | co nią matka odeszła, jak nie zacznie tę świętą ziemię
31 Now | świętą ziemię całować, jak nie ryknie: "mamo! mamo!...",
32 Now | wykluje, to znów mój Ustim nie je, nie pije, od ludzi ucieka,
33 Now | to znów mój Ustim nie je, nie pije, od ludzi ucieka, a
34 Now | swoich umyć by się mógł. Oj, nie daj Boże takiego życia nikomu!
35 Now | chłopakiem nigdy zobaczyć nie mogła, bo jak tylko zasłyszał,
36 Now | dziw, że się pod ziemię nie wkręcił. Dopieroż kiedy
37 Now | co przyniosła, to nigdy nie tknął, ani tego obleczenia
38 Now | tego obleczenia na siebie nie brał... Obdarł się, obłachmanił,
39 Now | Obdarł się, obłachmanił, a nie brał. A ta żorota to go
40 Now | stroniący. nijakiego pocieszenia nie szukający. Przychodziła
41 Now | Dziw, mu te kości skóry nie przebiją. Mocowało się tak
42 Now | jakoś wzięło się i utopiło, nie mogący zwyciężyć tej swojej
43 Now | na rozstaju pod lasem w nie święconej ziemi, zwyczajnie,
44 Now | Pana Jezusa z tego świata nie schodził, i w tę koszulę
45 Now | i co jej za żywota nosić nie chciał. Ot. żal się Boże
46 Now | Mogiły mu też ta wielce nie fundowali, tylko wedle tamtego
47 Now | wszelakie, co kto mógł. A nie opodal stał krzyż choleryczny,
48 Now | my ta nijakiego orędzia nie dawali. Nie przychodziła,
49 Now | nijakiego orędzia nie dawali. Nie przychodziła, to i nie~przychodziła.
50 Now | Nie przychodziła, to i nie~przychodziła. A co? Chora
51 Now | odbiła, że to do niej gadać nie chciał. Ano, wyszło tak
52 Now | duszę oczyścić trzeba. Ano, nie wiedziałam nic, jakie to
53 Now | będzie? Jeszczem przerzec nie zdążyła, a tu mi, pani moja,
54 Now | żywica syczy, kapie... Aż jak nie buchnie naraz całe płomienisko,
55 Now | naraz całe płomienisko, jak nie ogarnie onej mogiły, jak
56 Now | ogarnie onej mogiły, jak się nie zaczną iskry siać, trzeszczeć,
57 Now | trzeszczeć, pryskać, jak nie wywalą się dymy czarnym
58 Now | takiej łuny, takiego ognia nie ma. Pojrzę ja na on krzyż,
59 Now | przystęp wolny. A ona jak nie krzyknie raz jeszcze: "Justyś!
60 Now | Justyś! Justyś!" - jak się nie zaniesie wielkim, nieludzkim
61 Now | nieludzkim rykiem, jak się nie rzuci w ono płomienisko...
62 Now | tam trupem, patrząc na to, nie padła, to cud boski! Runęła
63 Now | jak sadze. Już tam w niej nie stało ani tchu... Tylko
64 Now | patrząc w okno. Tych ludzi nie widział on tu jeszcze. Gdzie
65 Now | przy nim topoli, która, nie ma ani siły do życia, ani
66 Now | zieloności. On, może nawet nie patrząc w okno, samym uchem
67 Now | I jak tego wszystkiego nie ma Mendel Gdański wiedzieć,
68 Now | bukietem róż w ręku; wie, kiedy nie je obiadu student mieszkający
69 Now | grzbiet zgarbiony nigdy jakoś nie chce się rozprostować, ale
70 Now | się rozprostować, ale tym nie ma się co trapić, póki nogi
71 Now | chwilę. Tytoń, którego używa, nie jest zbyt wyborny, ale daje
72 Now | i takie, które już nigdy nie wrócą, mruczenie to rośnie,
73 Now | niej ten skromny obiad; nie je go wszakże, tylko postawiwszy
74 Now | widać do tych pieszczot, nie przerywa przy nich bowiem
75 Now | się mozolnie na stołku, nie mającym tu swojego rozpędu,
76 Now | introligatora, a zaglądając przez nie do oświetlonej szabasowym
77 Now | jakby ich wiatr zdmuchnął, i nie było odtąd wypadku, aby
78 Now | Właściwie i przedwczoraj nie stało się nic. Tylko malec
79 Now | zgoniony. Zrazu nic mówić nie chciał; dopiero po długich
80 Now | uciekał i czapkę zgubił, i nie śmiał wracać po nią.~Fala
81 Now | milczeniu spożył.~Po obiedzie nie wrócił do warsztatu i fajki
82 Now | wrócił do warsztatu i fajki nie nakładał, tylko sapiąc,
83 Now | Malec także do lekcji się nie brał, ale patrzył na dziadka
84 Now | go jeszcze tak gniewanym nie widział.~- Słuchaj, ty! -
85 Now | piastował ciebie, nu, to nie na to ja ciebie chował i
86 Now | na to ja ciebie chował i nie na to ciebie piastował,
87 Now | książki kupował, to też nie na to, co by ty głupi był!
88 Now | wszystkim głupi rośniesz i nie ma u ciebie żadnej mądrości!
89 Now | mądrość była, to by ty tego nie wstydził się, nie płakał,
90 Now | ty tego nie wstydził się, nie płakał, nie uciekał, że
91 Now | wstydził się, nie płakał, nie uciekał, że kto na ciebie "
92 Now | to miasto urodził, toś ty nie obcy, toś swój, tutejszy,
93 Now | żyjesz. Ty się wstydzić nie masz, żeś Żyd. Jak ty się
94 Now | się ucz, żeby ty głupim nie był, a czapkę to ja tobie
95 Now | tobie inszą kupię, to ty nie potrzebujesz płakać, bo
96 Now | bowiem po izbie chodził, nie kończąc pilnej, zaczętej
97 Now | się goryczą jaką nakarmił. Nie przetrawił on tej goryczy
98 Now | niespokojnie, długo.~Niepokój ten nie opuszczał go i przy pracy
99 Now | mały dependent.~- Nu, jak nie urząd, to i chwała Bogu! -
100 Now | pałające. Stary Mendel jakby nie widział tego, zaczął znowu
101 Now | będzie dobra, kiedy una nie będzie nowina, a jak zła,
102 Now | skórę ciągną, nu, to czemu nie? Ja sam pójdę ich bić!~-
103 Now | sam pójdę ich bić!~-Ale nie! - rozśmiał się zegarmistrz. -
104 Now | oczy - a czemu uni do lasa nie idą i nie biją brzeziny
105 Now | czemu uni do lasa nie idą i nie biją brzeziny za to. że
106 Now | karczmy? Zjadł, wypił i nie zapłacił? Nu, ja tu nie
107 Now | nie zapłacił? Nu, ja tu nie przyszedł jak do karczmy!
108 Now | i te wodę próżno do gęby nie nosiły! To takie ręce są,
109 Now | chcą, tego grzbietu, co nie chce już prosty być, i te
110 Now | prosty być, i te nogi, co nie chcą mnie już nosić!~Zegarmistrz
111 Now | zrobił, to un już jest!~- Nie o to chodzi! - rzekł patetycznie
112 Now | zegarmistrz. - Chodzi o to.~żeby nie był obcym...~- O to chodzi? -
113 Now | dobrodziej powiada, coby Żyd nie był obcy? Nu, i ja tak samo
114 Now | tak samo powiadam. Czemu nie? Niech un nie będzie obcy.
115 Now | powiadam. Czemu nie? Niech un nie będzie obcy. Na co un obcy
116 Now | deszcz pada. to un Żyda nie moczy, bo Żyd obcy? Albo
117 Now | wiatr wieje, to un piaskiem nie sypie w oczy temu Żydowi,
118 Now | dobrodziejowi powiem, że una jego nie ominie. I wiatr jego nie
119 Now | nie ominie. I wiatr jego nie ominie, i deszcz jego nie
120 Now | nie ominie, i deszcz jego nie ominie' Patrz pan dobrodziej
121 Now | były uwolnione, to uny tego nie widziały! Nu, a jak noc
122 Now | jest. to i na Żydów wtedy nie ma słońce!~Odetchnął głęboko,
123 Now | kłopot i smutek, ale że nie wiedział, do czego Żyd zmierza,
124 Now | introligator odpowiedzi też nie czekał, tylko mówił dalej
125 Now | płakania zejdą, nu, to już nie jest nic. To już ten jeden
126 Now | miał...~Stary introligator nie dał mu dokończyć, ale podniósłszy
127 Now | Niech mi pan dobrodziej nie powie te mowę! To jest mowę
128 Now | Pan Bóg kieszeń w skórę nie zrobił, nu, to na to, że
129 Now | muskając się po nim. -Ale nie jest! W tym sęk, że nie
130 Now | nie jest! W tym sęk, że nie jest...~Uśmiechnął się Mendel
131 Now | powiem, co tam właśnie sęka nie ma, tylko jest dziurę. Ajaj,
132 Now | dobrodziej myśli, co ja te dziurę nie widzę? Ja ją widzę, że una
133 Now | jest źle, ale że una dotąd nie załatana jest, to jeszcze
134 Now | dobrodziej wierzyć? Te dziurę to nie Żydki zaczęły pierwsze drzeć.
135 Now | darli, to ja wiem, to ja nie skłamię, nie powiem, że
136 Now | wiem, to ja nie skłamię, nie powiem, że nie! Ale najpierw
137 Now | skłamię, nie powiem, że nie! Ale najpierw to ją zaczęła
138 Now | wie pan dobrodziej czemu? Nie wie pan dobrodziej? Pan
139 Now | będą tylko pieniądze, a nie będzie ani hunoru ani sławności,
140 Now | słup nic innego położone nie jest, i tym, co po to liżą,
141 Now | liżą, co ta położone jest, nie będą się dziwowali, a krzyczeć
142 Now | dziwowali, a krzyczeć to uni też nie będą. Co na nasz słup leży?
143 Now | pieniądze liziem. Ale to nie jest pierwsze złe. Pierwsze
144 Now | starego Żyda... Ale to nic nie szkodzi. Ja ten jeden podniosę
145 Now | nieboszczyk potopić miał? Nie miał nas potopić! Raz. że
146 Now | coby się najadły, coby nie były głodne. Tak ich kochał.~
147 Now | smętnie rzekł:~- To już my go nie nazywali Mendel, to już
148 Now | sądzie króla Salomona; niech nie będzie ani mnie, ani tobie.
149 Now | czasy, kiedy jeden drugiemu nie będzie liczył w domu, dużo
150 Now | i dużo mogiłki też...~I nie na tym mądrość jest, coby
151 Now | dobrodziej kłopotu o to nie ma. To i nad ludźmi taka
152 Now | do swego boku.~- Nu, ja nie tylko nazywam się Mendel,
153 Now | tak ja jestem Gdański. Nie jestem paryski, ani nie
154 Now | Nie jestem paryski, ani nie jestem wiedeński, ani nie
155 Now | nie jestem wiedeński, ani nie jestem berliński -jestem
156 Now | wyschła Wiłsa? Czy tratwy tam nie idą od nasze miasto? Czy
157 Now | lapciuchy nasze flisy już nie są?-.. To już wszystko cudze?...
158 Now | Nu, szkoda, co ja przód nie wiedział o tym. co pan dobrodziej
159 Now | za boki.~- A niechże pana nie znam A toś pan wywiódł sztukę,
160 Now | sztukę, że i Bosko lepiej nie potrafi! Że Gdański, to
161 Now | izby na długość swej ręki i nie puszczając jego ramienia.~-
162 Now | będzie miał? U n go nigdzie nie poniesie w obce miejsce.
163 Now | poniesie w obce miejsce. Un go nie poniesie do wody utopić
164 Now | dobrodziej takie głupstwo nie może myśleć. Nu. jak un
165 Now | takich rzeczy. jakie ja nie wiem i pan dobrodziej nie
166 Now | nie wiem i pan dobrodziej nie wie. Un może i to będzie
167 Now | się przy to dziecko pytać nie chciał, żeby go broń Boże
168 Now | chciał, żeby go broń Boże nie przestraszyć, bo to bardzo
169 Now | której by się nikt. w nim nie domyślał. Wzrok jego pałał,
170 Now | myli - rzekł. - Ludzie tego nie powiadają. To powiada wódka,
171 Now | nasze miasto jeszcze to nie przyszło, coby się w nim
172 Now | zafrasowany; jedno z zadań zostało nie dokończonym, książki, kajety
173 Now | dokończonym, książki, kajety nie poukładane leżały dotychczas
174 Now | dotychczas na stole. Już i kawy nie dopił i bułki na pauzę,
175 Now | zimnego jajka na twardo, nie chciał wziąć, tylko w tornister
176 Now | rzucał, niepewny, czy się nie spóźni. Kiedy wszakże szynel
177 Now | swój dom! Un tu nikomu nic nie ukradł! Un do szkoły idzie!
178 Now | Un do szkoły idzie! Un nie będzie uciekał!...~Przyskakiwał
179 Now | był, coby nikt na niego nie pluł, kiedy un nic winny
180 Now | pluł, kiedy un nic winny nie jest... Nu, ja chcę, coby
181 Now | jest... Nu, ja chcę, coby nie było ani mojej, ani niczyjej
182 Now | tego chcę! A uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto się
183 Now | dzieci miał. ja 'tu nikogo nie skrzywdził, ja tu warsztat
184 Now | skrzywdził, ja tu warsztat mam...~Nie skończył, kiedy od załamu
185 Now | wyjścia studenta zdawał się nie spostrzegać. Wzrok miał
186 Now | inszych izbach stoi... To tam nie idą!....~Chwyciła malca
187 Now | ale ja do moje okno krzyż nie chcę stawić! Ja się nie
188 Now | nie chcę stawić! Ja się nie chcę wstydzić, co ja Żyd.
189 Now | wstydzić, co ja Żyd. Ja się nie chcę bać! Jak uny miłosierdzia
190 Now | uny miłosierdzia w sobie nie mają, jak uny cudzej krzywdy
191 Now | krzywdy chcą, nu, to uny nie są chrzescijany nu to uny
192 Now | nu to uny i na ten krzyż nie będą pytali ani na ten obraz...
193 Now | ten obraz... Nu, to uny i nie ludzie są. To uny całkiem
194 Now | zbiegowisko, ciżbę...~Jeszcze nie dobiegli pod okno, kiedy
195 Now | Żyd puścił ramię dziecka, nie obejrzał się nawet, ale
196 Now | pierwszych, którzy nadbiegli. - A nie. to wal we mnie jeden z
197 Now | nawet pełnego głosu dobyć nie mógł, tak go gniew dławił.
198 Now | się przy sosnowym stole nie uczył i nikt przy warsztacie
199 Now | uczył i nikt przy warsztacie nie pracował. Zza persowej firanki,
200 Now | panował tu zupełny. Gdyby nie rozbita szyba w okienku,
201 Now | rozbita szyba w okienku, gdyby nie porzucony na podłodze szynel
202 Now | i tornister uczniowski, nie znać byłoby tej burzy, która
203 Now | chłopcu niebezpieczeństwo nie grozi.~Ta nieruchomość i
204 Now | zasiadł' Przecie panu nikt nie umarł!~Stary Żyd milczał.~
205 Now | Pan powiada, co u mnie nic nie umarło? Nu, u mnie umarło
206 Now | pilnować trzeba, żeby z niego nie spadł.~- Dalej! jazda! -
207 Now | jeden ze wszystkim odłazi. Nie chciał tedy "handel", którego
208 Now | właśnie na głowie stał, a nie zmieniając pozycji poduszkę
209 Now | handel" z rąk wyrwał, żebyśmy nie poszarpali.~- Ale bez poszewki! -
210 Now | kaszel, więc odpowiedzieć nie mogła.~- My tam kołdry,
211 Now | tam kołdry, proszę ojca. nie chcemy! - krzyknął Felek. -
212 Now | Zaimponował nam. Sypianie takie nie było więc już, widać, wynalazkiem
213 Now | żem ja jeszcze ofiarowania nie zaczął, a on już się w piersi
214 Now | się już z Felkiem zaczynać nie chciało, więc go tylko palnąłem
215 Now | okazać, jako o przykrycie nie dba.~Istotnie, przyjemne
216 Now | płaszcz ciągnąć zaczął; a gdym nie puszczał, bo juścić od pieca
217 Now | jeszcze stęknęła, a gdy malec nie przestawał płakać, zwlokła
218 Now | przyszedł "handel". Nikt go nie wołał, ale przyszedł tak,
219 Now | czegoś i gadać wiele z nim nie chciał.~Nazajutrz "handel"
220 Now | raz, spojrzał, jakby mnie nie widział; a na to właśnie "
221 Now | trzeci. Jak się też ojciec nie odwróci, łąk nie palnie
222 Now | ojciec nie odwróci, łąk nie palnie pięścią w stół! Skoczyłem
223 Now | sieni, małom przez próg nie padł, a "handel" też wyszedł
224 Now | a "handel" też wyszedł nie bawiąc i na Żydka z przeciwka
225 Now | zastąpił, żeby dużo mrozu nie naszło, matka odwróciła
226 Now | wykrzykiwaliśmy radośnie, a ojciec nie mógł nas napędzić do kaszy,
227 Now | której tylko matka jeść nie chciała. Przetrząsnęliśmy
228 Now | żadnych więcej skarbów w kącie nie ma. wymietliśmy resztę śmieci
229 Now | że czy go kto wołał, czy nie wołał, co dzień choć przez
230 Now | nawet Hultaj, pies stróża, nie szczekał na niego. Po szafie
231 Now | mieli uciechę, bo "handel" nie mógł więcej wziąć sam jak
232 Now | czy zegar pokazuje, czy nie pokazuje, to tylko byś ciągle
233 Now | żeby ci "kadryla" dała.~- Nie latam! - odparł zaczerwieniwszy
234 Now | zaczerwieniwszy się Felek.~- Latasz!~- Nie latam!~- Owszem, latasz!.
235 Now | kadryla"? Jak Boga kocham, tak nie jadłem!...~Tu uderzył się
236 Now | wyszedł z triumfem. Nic nie zdradzało spożycia "kadryla",
237 Now | Wszakże przegłosowany Felek nie tracił miny. Pewnego dnia
238 Now | podwórzu, ba, na całej ulicy, nie szanowałem tak, jak szanowałem
239 Now | głosem. -~Taki "porządek" to nie na pożyczki, nie na ludzkie
240 Now | porządek" to nie na pożyczki, nie na ludzkie ręce!... To kosztuje!
241 Now | na tę chwilę.~Tego dnia nie latałem po mięso dla matki.
242 Now | ojciec bez kożucha wrócił. Nie miałem jednak czasu wielce
243 Now | czego stękasz...~Był kożuch, nie ma, ta i straszna historia!
244 Now | być, bo jak tylko matka nie patrzyła na niego, odmieniał
245 Now | strawę uwarz, choć się tam i nie zawsze warzyło, ot, nie
246 Now | nie zawsze warzyło, ot, nie jedno, to drugie, a z nas
247 Now | posyłka jaka... Matce leż nie było ni lepiej, ni gorzej;
248 Now | sobie, a na te chore to nie? Czy to ona przy kim, nie
249 Now | nie? Czy to ona przy kim, nie przy mnie, nie przy moich
250 Now | przy kim, nie przy mnie, nie przy moich dzieciach zdrowie
251 Now | miotło tak, że świata widać nie było. Piotruś to już i do
252 Now | Piotruś to już i do ochronki nie szedł, tylko za piecem albo
253 Now | Jakoś się jednego dnia nie paliło w piecu. Ojciec matkę
254 Now | do ziółek. Ale sąsiadka nie miała. Otworzył tedy ojciec
255 Now | kuferka, czy jeszcze gdzie nie wytrząśnie jakiej okruszyny,
256 Now | podnosząc czerwone zawiniątko. - Nie można by harmonijki?...~-
257 Now | bardzośmy długo śniadania nie jedli: a obiadu to też nie
258 Now | nie jedli: a obiadu to też nie było. Myślałem, że mnie
259 Now | choć po chleb pośle, ale nie. Piotrusiowi tylko dostała
260 Now | Szczygłą - wiesz?~- Ojej... Co nie mam wiedzieć... Pod trzeci...~-
261 Now | żeby w podwórzu stróżka nie widziała... No, idź...~Chwyciłem
262 Now | Nigdy mu w nim dorównać nie mogłem. Rzucał się w powietrze
263 Now | nigdy mi o włos .przed sobą nie dał.~Ale maglarka nie chciała
264 Now | sobą nie dał.~Ale maglarka nie chciała wielce ze mną gadać-
265 Now | że się jeszcze ta sprawa nie kończy. "Handel" przyszedł,
266 Now | zaczął "handel".~Ale nie dopuściła go do słowa i
267 Now | Niech was moje oczy nie widzą!... Nie wy jedni na
268 Now | moje oczy nie widzą!... Nie wy jedni na świecie. - i
269 Now | moździerz to się i na szmelc nie zda. Matkę aż febra trzęsła
270 Now | i choć się ruszyć prawic nie mogła na łóżku, wyrwała
271 Now | stróżki i zapytać, czy żelazka nie kupi.~Ale stróżka mie zapomniała
272 Now | uderzyły na nią.~- Nic, to nie! - zawołała głosem drżącym
273 Now | piersi chwyciła, ale jej nie było co popić dać, bo ziółka
274 Now | ludzki dobytek wydziwiać... Nie użyjesz! Nie użyjesz!~I
275 Now | wydziwiać... Nie użyjesz! Nie użyjesz!~I umilkła wyczerpana
276 Now | Ale i on teraz więcej dać nie chciał, jak "równe dziewięć
277 Now | krzyknęła. - A toćże tego nie ubyło. A toćżeście pierw
278 Now | sumienie mam! Żeby ja sumienie nie miał, toby ja ośm złotych
279 Now | pieniądze.~Matka nic już nie odpowiedziała, twarz jej
280 Now | Tu patrzcie, gdzieście nie dołożyli trojaka - rzekł
281 Now | złotówkę. - Tu dołóżcie, a mnie nie zawracajcie piernikami głowy!~
282 Now | niż pięć razy. Lekarstwa nie było. Felek wspiął się na
283 Now | zawiniątko. Sięgnął wreszcie po nie, harmonijkę wyjął i siadłszy
284 Now | Tego nic wiem...~- Jak nie wiesz?... To przecie było
285 Now | palcami przebierał.~Jak żyję, nie słyszałem piękniejszej muzyki.~-
286 Now | nich coś jękło. - Przeciem nie ślepy, widziałem... Tylko
287 Now | herbaty. Długo tej nocy usnąć nie mogłem, a w głowie ciągle
288 Now | czy tam czego od wczoraj nie znajdzie.~- Jak idziem do
289 Now | może na bohaterstwo takie nie zdobył.~- Jak Pana Boga
290 Now | Z kacierzem na rzece się nie pokaż, woda rwie tak. że
291 Now | Koło żwiru nijakiej roboty nie ma. piasku też licho co
292 Now | choć z garstkę, boć to owsa nie uwidzi w żłobie; tera pomieszczenie,
293 Now | mi w samo ucho.~A toćżem nie głuchy! - huknąłem mu w
294 Now | Wyobrazić sobie po prostu nie mogłem ani jej początku,
295 Now | tak naturalnym, żem zgoła nie pojmował innego porządku
296 Now | jeździec z suteryny, co nigdy nie traci miny! Nazywa się Feliks
297 Now | w tryumfie po podwórzu, nie dawszy jej spokojnie sieczki
298 Now | osiem dziur! Dwóch~zębów nie ma na przedzie i na szkapie
299 Now | przyczepił, nigdym odgadnąć nie mógł: Felek sam utrzymywał,
300 Now | szatańską wrzawa, jakby nas nie trzech, ale ze trzydziestu
301 Now | bestie chłopaki Mostowiaków nie wyprawiają z tą kobyłą!
302 Now | już się rozpusty chwyta! Nie poszedłby to jeden z drugim
303 Now | książki? W gębę to co wetknąć nie ma, a taką sodomę-gomorę
304 Now | pokrzywdzonego przez nas miał, nie mówił ,,powiem ojcu" albo "
305 Now | powiem szkapie".~Tej pogróżki nie lekceważyliśmy bynajmniej;
306 Now | szczególniej od Felka, byle tylko "nie powiadał szkapie".~Nie mogliśmy
307 Now | nie powiadał szkapie".~Nie mogliśmy bowiem znieść,
308 Now | czyściliśmy co dzień. Ale nigdy nie obeszło się przy tym bez
309 Now | na odlew w kark, ja znów nie bawiący grzmotnąłem go w
310 Now | żałości srogość, że żaden pary nie puści!, me pisnął nawet.~
311 Now | minęło, a o sprzedaniu szkapy nie było jakoś mowy.~Matka miała
312 Now | chociaż dzielić się z nią nie było czym. bo nam samym
313 Now | naszego kąta, jak rok długi nie zajrzało nigdy.~- Ależ tu
314 Now | wyprowadzał do sieni - żona wasza nie może w takiej izbie leżeć-
315 Now | czasem... Tu lekarstwa nic nie poradzą, tu dietę trzeba
316 Now | postał przykazując, żebym nie powiadał matce, jak i skąd.~
317 Now | ustami cmokać zaczął. - Nie wyjdzie już ona z niego,
318 Now | wyjdzie już ona z niego, nie! - dodał wciągając niuch
319 Now | Ja jej tam kumotrowi nie wpieram! - rzekł patrząc
320 Now | i ze szpatem dobra! Żeby nie choroba kobiety, tobym kobyły
321 Now | kobiety, tobym kobyły pewno nie puszczał między ludzi! Toć
322 Now | jak przy żeniaczce: czego nie dopatrzyć, okiem, to dopłacisz
323 Now | dopłacisz workiem...~- Ja ta nie machlerz! - rzekł porywczo
324 Now | Ja ta nikogo omachlować nie chcę! Co prawda, powiem
325 Now | powiem a co nieprawda - nie.~- A co ona?... ślepa?... -
326 Now | w słabiznę tak, żem omal nie wrzasnął.~- A ślepa - odrzekł
327 Now | kupił i taka je. U mnie ta nie oślepła.~- He, he, he!... -
328 Now | uczyć nic da, do szkoły nie pośle, A ja kumotrowi powiadam,
329 Now | przez~tyle lat dróżniejszej nie widział.~- Ale... ale!... -
330 Now | najlepsza.~- Najlepsza, nie najlepsza! A równo, com
331 Now | com dróżniejszej kobyły nie widział, tom nic widział.
332 Now | najmniej, bom przecie katolik, nie Żyd.~Ojciec mówił z wolna,
333 Now | we drzwi, krzyknął:~- A nie pójdziecie wy mi stąd, psienogi?...~
334 Now | panem Łukaszem, jako że nie godzi się o bydlę targu
335 Now | pod dachem; Cygany tylko nie pilnują tego. Zaraz też
336 Now | żadne pieniądze kobyły tej nie przedał. Tak wiem przynajmniej,
337 Now | kumoterstwie! Krzywdy jej nie zrobię...~- A jakby, nie
338 Now | nie zrobię...~- A jakby, nie daj Boże - tu głową wskazał
339 Now | leżała - no, toć człowiek nie kamień, toć już tak po przyjacielstwie
340 Now | przyjacielstwie darmo wywiozę...~Nie odrzekł ojciec nic, ani
341 Now | obudziła się z jękiem. Może nie spała nawet.~Kiedy pan Łukasz,
342 Now | stawały. A i matka jakoś nie miała wskórania.~- Już ja
343 Now | wiatr letni. - Już się ty nie kosztuj na mnie.~To znów
344 Now | łóżkiem podniesie.~Aż raz się nie dosłuchał jakoś.~Matka umarła
345 Now | nocy tak cicho, że nikt nie słyszał nawet.~Piotruś przy
346 Now | niej tej nocy spał a i on nie słyszał. Wyszła z niej duszyczka
347 Now | duszyczka jak para; ani się tyle nie załopotała co wróbel, kiedy
348 Now | piersi krzyknął, że matka nie żyje, stanęliśmy przed łóżkiem
349 Now | nam ojciec tego dnia kaszy nie gotował, a Piotruś jeść
350 Now | mi kto do ucha szeptał: ,,Nie ma już matki!... umarła
351 Now | zapamiętam, nigdym tylu ludzi nie widział w naszej suterynie;
352 Now | kamienicy nikt na nas inaczej nie wołał, tylko łobuzy albo
353 Now | choć się tam w tej pustce nie było wielce czego jąć.~A
354 Now | Myślałem, że temu nigdy końca nie będzie, aż się nareszcie
355 Now | obiad z garnków kipiał.~Żeby nie to ludzkie litowanie, to
356 Now | ludzkie litowanie, to byśmy i nie czuli tak bardzo, że matka
357 Now | tylko że się tak świece nie paliły przy niej.~Od świec
358 Now | Podnieśliśmy zaraz wrzask nie do opisania.~- Szkapa! Nasza
359 Now | ochoczo, ani na chwilę nie przerywając rozmów i pieszczoty.
360 Now | na krok szkapy odstąpić nie chcieli.~Słońce przygrzewało
361 Now | skwapliwie oganiać. Sami nie czuliśmy zmęczenia. Boso.
362 Now | rosły przed nami.~Że trumny nie miał kto nieść, puszczono
363 Now | było, gdyż grabarz dołka nie skończył kopać i dopiero
364 Now | postawili ją nad brzegiem dołka. Nie musiała być ciężką, bo kumoter,
365 Now | kościelnym odszedł.~Dołek jeszcze nie był wybrany. Grabarz na
366 Now | Najpierw kroczył Piotruś nie patrzący drogi, nadeptując
367 Now | wloką się jak smoła i które nie nastręczają sposobności
368 Now | dnia na dzień.~Nikomu teraz nie szła tędy droga, nikt tu
369 Now | szła tędy droga, nikt tu nie miał interesu przystanąć,
370 Now | tracących smołą i polem nie było co i liczyć nawet.
371 Now | kiedy rudy Judko między nich nie chodził, to znak najlepszy,
372 Now | chodził, to znak najlepszy, że nie było po co. Ten dalej czuł
373 Now | ogonie, niczyjego zajęcia nie budząc, nikogo nie obchodząc
374 Now | zajęcia nie budząc, nikogo nie obchodząc wielce. Nędzna
375 Now | się też do tej "mizerii" nie śpieszył. Dwie baby- jedna
376 Now | włosów i ryżawej brody. Did nie stary był jeszcze, ale srodze
377 Now | nieco ku sądowej bramie. Nie biegł wszakże, ale kopnięty
378 Now | woźny, który widząc, że nikt nie przychodzi, na palcach do
379 Now | świecznika. Był to mężczyzna nie pierwszej młodości, słusznej
380 Now | zważać pilnie, a drugie jego. nie zajęte oko nieruchome było
381 Now | takiej kapitalnej sprawy nie było. Dość spojrzeć na jednego
382 Now | prokuratora, jeśli tylko nie nawiedzi go pod tę chwilę
383 Now | czym wszakże zdaje się sam nie wiedzieć i dopiero kiedy
384 Now | w tej sali, to, że zgoła nie było w niej widać podsądnych.
385 Now | usypanym torze.~Tak przecież nie było. W pustych na pozór
386 Now | najpierwszy zaród winy, trąd zła nie ogarniałby mas całych z
387 Now | łagodny. dobroduszny człowiek nie lubił on tych wszystkich
388 Now | się. rzekłszy prawdę. i nie chciało nawet występować
389 Now | belli, po prostu cała sprawa nie była tego warta. Pomyśleć
390 Now | czuł, a tak ostro palnął!~Nie miał zamiaru! Dalibóg, nie
391 Now | Nie miał zamiaru! Dalibóg, nie miał zamiaru! A patrzże,
392 Now | Nikt wszakże chwalić Boga, nie poglądał stamtąd, Za drzwiami
393 Now | Woźny tym sobie bynajmniej nie turbował głowy.~Wiedział
394 Now | się żadna chłopska sprawa nie obejdzie, choćby też o kozik.
395 Now | łakome. Druga się tak miodem nie uraczy albo i wódką z pieprzem,
396 Now | płaczem: czy ma o co, czy nie ma o co. Ledwo sprawę do
397 Now | przeciw babom zbiera, gdyby nie to. że na miejsce zważa.
398 Now | ze stołka i przez chwilę nie wie, co począć z długimi
399 Now | łysiejące czoło. Głowy nie trzyma prosto, ale ją przechyla
400 Now | figura: klienteli prawie że nie miał, w kancelarii swojej
401 Now | bo pomocnika, jako żywo nie potrzebował i nie wiadomo
402 Now | jako żywo nie potrzebował i nie wiadomo nawet, czyby się
403 Now | zadaniem wdzięcznym, gdyby nie było rzeczą uznaną, że wszystkie
404 Now | Świetna mowa pana prokuratora nie dozwala mi nawet tej alternatywy.
405 Now | je zmniejszać, pytam? Czy nie byłoby to toż samo, co je
406 Now | co je powiększać? Otóż nie mam zamiaru wydawać się
407 Now | niepotrzebną, zbyteczną. Oskarżeni nie zapierają istoty czynu.
408 Now | przykład - mówił dalej - masła nie jadam wcale; sprawia mi
409 Now | chleb ów mieli? Bo to, że nie dostali go w chałupie od
410 Now | powymiatały ostatki krup bodni, nie ruszane dawno dzieże zeschły
411 Now | praży bieda, kiedy żyta nie obrodzą, a ziemniaki zgniją!~
412 Now | rzecz prowadził dalej:~- Nie jest to bynajmniej dla biegu
413 Now | momentu sprawy. Procedura nic nie straci na tak małym wyboczeniu
414 Now | przymówienie się adwokata, nie będące niemal właściwą obroną,
415 Now | zamierzano ją ukończyć, nie mogło się, rzecz prosta,
416 Now | poruszył się w fotelu w sposób nie pozostawiający żadnej wątpliwości,
417 Now | toku rozpraw wzywać? Czy nie jest to samowolność, niczym
418 Now | jest to samowolność, niczym nie uzasadniona? Gonienie za
419 Now | trzymać tutaj myślą? Pula nie rozegrana, szczupak na dziewiątą
420 Now | nim obstawać. Wysoki Sąd nie może być obojętnym na korzyści,
421 Now | wyjaśnienie wskazanego punktu.~Nie jest to jednym i tym samym,
422 Now | strona poszkodowana żadnych nie dostarczyły w tym względzie
423 Now | gdy kategorycznej odmowy nie było, zwrócił się do stojących
424 Now | jeden pan zza stołu. ale nie zrozumieli tego.~Roztargnione
425 Now | bogactwa!~Mały Chwiedoś nie był zgoła pewny, czy panowie
426 Now | prokuratora. Ale Benedyć i nie poczuł tego. Był on cały
427 Now | paradę wpuścili, to jużci nie dla śmiechu. Jest to chłopak
428 Now | jużcić to tak na sucho nie ujdzie. Koza jak koza. strachu
429 Now | Koza jak koza. strachu nie ma, a to jakby w chałupie,
430 Now | Już ich tu panowie pewno nie po co wzięli, tylko żeby
431 Now | moja, kab widziały! Kościół nie kościół, a jakby .się śniło...
432 Now | najcieplejszym zapiecku nie przyśnią się takie dziwy!
433 Now | takie dziwy! Na pacierzu nie zmówić!... Na surmie nie
434 Now | nie zmówić!... Na surmie nie wygrać, choć i na najdłuższej...
435 Now | że gęsi jego tych dziwów nie widzą.~Tymczasem Ustim pilnie
436 Now | badawczo.~"E... może i nie dadzą! Nie widać jakoś,
437 Now | E... może i nie dadzą! Nie widać jakoś, żeby chleb
438 Now | nową siłą. Mimo wszystko nie czuje się on tutaj dość
439 Now | dość bezpieczny. Już to tam nie poradzi! Już to tam prędzej
440 Now | wzięli, kiedy tam chleba nie było? Do puklidu baby nie
441 Now | nie było? Do puklidu baby nie chowają chleba. Jak chleb
442 Now | puklidzie skądby?...~Chleba i nie pieką teraz nawet, we wsi
443 Now | Jezus dał, żeby na siew nie brakło...~Nie wypowiada
444 Now | żeby na siew nie brakło...~Nie wypowiada tego wszystkiego.
445 Now | tego wszystkiego. Gdzie, nie śmiałby i wstyd by mu było,
446 Now | ale tych jest za wiele, nie idzie mu jakoś; zaczyna
447 Now | już był, dawno...~Obrońca nie przerywał chłopcu. Można
448 Now | coraz śmielej: oczy już nie z dołu w bok, ale z góry
449 Now | chłopaka, ta kupka wywołanych nie wiadomo po co z właściwego
450 Now | wszystko to podobać się nie mogło. Uważano to za romanse
451 Now | romanse dobre w książce, ale nie w sądowej sali.~Nie dlatego,
452 Now | ale nie w sądowej sali.~Nie dlatego, żeby to były samolubne,
453 Now | ten i ów odwrócił oczy nie mogąc patrzeć na znędzniałe
454 Now | po prostu oczom własnym nie wierzył i tak kręcił głową,
455 Now | kiedy jest przy sądzie, nie było tu jeszcze takiej komedyi.
456 Now | sprawy klientów moich uczynić nie mogę, tylko to orzeczenie
457 Now | Obecni poruszyli się, sami nie wiedząc czego, zdawać się
458 Now | Tym narzędziem występku nie jest ani topór, ani siekiera,
459 Now | dłutko, jest to prosty... nie, mylę się!... jest to zakrzywiony
460 Now | rękaw jego świtki i grubej, nie dobielonej koszuli i obnażywszy
461 Now | przyniósł...jaką dżumę... Ale nie Jest to tylko nędza. Nic
462 Now | krople potu.~Dziwna rzecz! Nie przerzucał w tej chwili
463 Now | iść, do Kozyrka chciał. Nie widział teraz nic, nie słyszał
464 Now | Nie widział teraz nic, nie słyszał nic.~- Kozyrek zawywaje !...~
465 Now | Jakże Pyptiuk? Nazwiska tego nie ma w protokole!~Siedzący
466 Now | żadnym Chwedosiu Pyptiuku nie było tam mowy. Jeszcze raz
467 Now | nazwisko chłopca.~Ale dzieciak nie wie nawet, że tu o nim mowa.
468 Now | przecie nic strasznego! Nie biją, nie wymyślają, pięknie
469 Now | nic strasznego! Nie biją, nie wymyślają, pięknie sobie
470 Now | to najmniej! A to i tego nie wiedzą, jak się taki durny
471 Now | że jeszcze tej paradzie nie koniec. To mu pochlebiało,
472 Now | adwokat ze swojego stołka, a nie przestając skubać rzadkiej
473 Now | pytał dalej pan obrońca nie wychodząc z chłopskiego
474 Now | Froima szczupaku i wiście.~A nie tylko poczuli siłę tej wymowy,
475 Now | rozdzielone rzeczy. Ale mówca nie pozostawił ich długo pod
476 Now | przepaść.~Czy ją widzieli? Nie wiedzieć.~To pewna, że otworzyły
477 Now | niesłychaną bystrością chwytali nie tylko słowa mówcy, ale każde
478 Now | teraz w zgoła innym świetle. Nie jest to już kupka zalęknionych
479 Now | kryminalny przewidzianych celach. Nie są to głodni poganiacze
480 Now | prokurator, ani obrońca nie byli zabierali głosu. Nie
481 Now | nie byli zabierali głosu. Nie podnosił oskarżenia, nie
482 Now | Nie podnosił oskarżenia, nie zbijał obrony, nie dotykał
483 Now | oskarżenia, nie zbijał obrony, nie dotykał osób, sam czyn pomijał
484 Now | wynik dowodzenia nikogo nie zajmują zgoła.~Ta oderwaność
485 Now | zajmują zgoła.~Ta oderwaność nie tylko udzieliła się panom
486 Now | swoją zszedł do paragrafów: nie można zostawiać przysięgłych
487 Now | Na gładkim, wysokim czole nie przybyła ani jedną zmarszczką,
488 Now | skroni. Ale czego woźny nie widział, to oczu pana obrońcy.
489 Now | piaszczyste, na których nic nie rośnie, nawet i piołun,
490 Now | tryumfującą. Wielka pusta sala nie drży już pod zimnym tchem
491 Now | miejsca za stołem; prezes nie siada nawet. W pięknej jego
492 Now | sali dźwięcznie i donośnie.~Nie jest to jeszcze wyrok, ale
493 Now | oczy.~Miecz ten wszakże nie zostawia nikogo bezbronnym.
494 Now | przysięgłym, gdy im między tak a nie wybierać przyjdzie, towarzyszył
495 Now | żadna droga obrony zamkniętą nie była: zostawia mu przemówienie
496 Now | naradzić.~Ściśle rzeczy biorąc, nie było się nad czym i naradzać
497 Now | który się dotąd zdecydować nie mógł, a któremu się okrutnie
498 Now | Musieli się trzymać razem. Nie było co, sprawa została
499 Now | większość głosów odpowiedziała: nie.~Na drugie większość głosów
500 Obra| jednak z otwieraniem bramy nie kwapił.~- Bra-ma!... - krzyknął
1-500 | 501-1000 | 1001-1145 |