Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
niczyjego 1
niczyjej 2
niczym 3
nie 1145
nie- 1
nieba 3
niebadz 1
Frequency    [«  »]
1616 sie
1502 w
1314 na
1145 nie
1115 z
1036 a
933 to
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

nie

1-500 | 501-1000 | 1001-1145

     Part
501 Obra| trwała cisza. Nikt bramy nie otwierał.~- Nada głośnieje ! - 502 Obra| długą wszakże chwilę nikt nie przybywał. Zaczłapały wreszcie 503 Obra| podwórze do połowy wożą. Nie mógł dalej, bo zawaliły 504 Obra| przechadzkę. Właściwie mówiąc nie była to przechadzka, ale 505 Obra| którym cierpienie, jeśli nie przełamało woli i energii, 506 Obra| niemożliwym. Potąd - a nie dalej - krzyczy coś w ludzkiej 507 Obra| nigdy dość bacznie rozpoznać nie może tego momentu psychicznego.~ 508 Obra| inne, a i on sam zdawał się nie pamiętać o tym. Ponieważ 509 Obra| i także na wóz patrzyła. Nie opodal bawił się chłopak 510 Obra| jak tulipanowe kielichy, nie mogąc powstrzymać naporu 511 Obra| co patrzyli na niańkę, nie mniej mieli piękny widok. 512 Obra| a mała różowa chusteczka nie pokrywała białej, lekko 513 Obra| jakby sennego wdzięku.~Cygan nie patrzył wszakże ani na niańkę, 514 Obra| to pojadę?... Na łeb?... Nie widzisz, że skrzynia? Ślepyś?...~- 515 Obra| obacz. czy się maciora nie wywarła kędy... Ino duchem, 516 Obra| Taka obżarta, że się ruchać nie może... Układła się w słomie 517 Obra| przewidzieć? Przecie człowiek nie pijany, jak Boga kocham, 518 Obra| siwego przeleciało... Pies nie pies, świnia nie świnia, 519 Obra| Pies nie pies, świnia nie świnia, żebym tak zdrowa 520 Obra| strażnik rzucił okiem i nie zobaczył górującej zwykle 521 Obra| spojrzeli po sobie. Cygana nie było.~- A to musi nie co, 522 Obra| Cygana nie było.~- A to musi nie co, ino ten ladaco świsnął 523 Obra| nieco dalej leżała czapka.~Nie było teraz wątpliwości, 524 Obra| nareszcie jakby sarn czując, że nie ujdzie - odwrócił się nagle 525 Obra| Jeszcze wszakże pan nadzorca nie zdążył przysiąść i zapalić 526 Obra| Cygana, który ustać na nogach nie mógł, chwiał się cały i 527 Obra| w brudną koszulę oblókł. Nie będzie tera żadnej swobodności 528 Obra| wielmożny panie, gałgana, to nie ma jak bicie. A co on, wielmożny 529 Obra| pana martwił? Ojca, matki nie szanował, więzienia nie 530 Obra| nie szanował, więzienia nie szanował, to co na takiego 531 Obra| szanował, to co na takiego jak nie baty?... On i porządnego 532 Obra| nadzorca - ale niechże kara nie będzie lżejszą od tej, jaką 533 Obra| drugi raz. Już my go...~Nie skończył. Pan nadzorca podniósł 534 Obra| wszakże wymowa pana nadzorcy nie znalazła odpowiedniego zastosowania. 535 Obra| coś nocy umarł nad ranem, nie obudziwszy ani jednym jękiem 536 Obra| się po kątach.~- Jużci to nie po katolicku tak człeka 537 Obra| mówił jeden.~- Przecie go nie ubili na piękne...~- Nie 538 Obra| nie ubili na piękne...~- Nie ubili na piękne, ale w nim 539 Obra| skończyć?~- Tak na pamięć nie można wiedzieć - odparł " 540 Obra| wreszcie rzucając się w fotel i nie było już więcej o tym mowy.~ 541 Obra| tygodni drzwi kancelarii nie zamykały się prawie. Od 542 Obra| czerwone, pełne wargi, żeby nie wybuchnąć.~Po chwili znowu 543 Obra| nawet spokojnie odetchnąć nie może. -~Było to właśnie 544 Obra| wiezieniu, kiedym jeszcze nie wiedziała, że się tu o nic 545 Obra| wiedziała, że się tu o nic pytać nie należy~Co zobaczysz, usłyszysz, 546 Obra| daremnie byś pytał o cokolwiek. Nie dlatego, żeby ci kto w odpowiedzi 547 Obra| że z niej nic wycisnąć nie potrafisz.~Mury tu za to 548 Obra| bardzo ciekawych rzeczy.~Nie znaczy to bynajmniej, aby 549 Obra| ludźmi tutejszymi mówić nie było warto. Owszem. Ale 550 Obra| rzeczy. Na to, czego ci nie mówią, i na to, o czym za 551 Obra| cichych głosów, o których nie wiedzieć, czy słowem, 552 Obra| glos ma równiejszy, ruchy nie tak nerwowe.~Naturalnie, 553 Obra| potrzeba. Wybiega wreszcie, nie przerywając rozmowy do 554 Obra| piersi.~Jeśli zaś nowicjuszem nie jesteś lub jeśli oczy twoje 555 Obra| szczupłe oszalowanie tworzące nie opodal od wejścia rodzaj 556 Obra| żadnych książek w czytaniu nie ma. Cały "zaród" na oknie 557 Obra| żadne rozmowy wdawać się nie warto, bo wszyscy kłamią; 558 Obra| więźniów to się tu nic zrobić nie da, bo to zatwardziałe dusze, 559 Obra| z którymi czego on sam nie zrobił, tego już nikt nie 560 Obra| nie zrobił, tego już nikt nie zrobi!~Ale może byś chciał 561 Obra| najpierw zobaczyć ogródek? Nie? Wolisz gmach oglądać? Naturalnie, 562 Obra| zupełnym gburem, gdybyś nie pochwalił czystości schodów 563 Obra| mdłości przyprawić mogąca. Nie skłamiesz. Podłogi istotnie 564 Obra| maleje, w mur wsiąka niemal.~Nie przychodzi mu to z trudnością. 565 Obra| zasłania. W pierwszej chwili nie czujesz nawet charakterystycznej 566 Obra| Niewiele nawet skradła, nie opłaciło jej się...~Macha 567 Obra| Ma już tego dosyć. Ale nie byłby sobą, gdyby pominął 568 Obra| możesz to zrobić! - to on nie będzie już cię trudził chodzeniem 569 Obra| nimi pogadać i ,,wpłynąć na nie".~Spodziewam się, masz 570 Obra| masz tyle sprytu, że nie odrzucasz wręcz tej pro-~ 571 Obra| jego wstąpić raczył, abyś nie gardził... Wymawiasz się 572 Obra| pięć, sześć, dziesięć, ale nie możesz obejrzeć wszystkich.~ 573 Obra| Jeśli w drodze konie cię nie poniosą i karku nie skręcisz, 574 Obra| cię nie poniosą i karku nie skręcisz, znaczy to, że 575 Obra| skręcisz, znaczy to, że nie wszystkie, choćby też najszczersze, 576 Obra| chwilek takich skorzystać nie potrafił.~Drogą, na której 577 Obra| umiarkowania. Przede wszystkim nie należy niczym i nigdy wzbudzać 578 Obra| ani spojrzenie, ani ruch nie powinny być na jotę inne 579 Obra| panu nadzorcy- Po wtóre nie należy strażnikowi nigdy 580 Obra| że otwieranie ci numerów nie zależy wcale od jego grzeczności 581 Obra| pomiędzy nimi na ławce, nie pozwalając, aby przerywały 582 Obra| powszednich grzechów. Nigdy też nie wypytujesz o samo więzienie, 583 Obra| przychylając się do robotnicy i nie odbierając jej roboty z 584 Obra| sposób jak gdybyś zgoła nie w więzieniu poznał, ale 585 Obra| w domu lub w warsztacie.~Nie zwracasz nigdy uwagi na 586 Obra| musisz zatlić tam, gdzie ich nie ma, a podtrzymywać i kierować 587 Obra| gdzie chwieją się i gasną.~Nie posługujesz się nigdy w 588 Obra| zaniedbane, niech cię to nie zraża. Za drugą bytnością 589 Obra| Zapytujesz wtedy, czyby one nie chciały - ponieważ tam właśnie 590 Obra| wzdycha i bije się w piersi. Nie zwracasz uwagi na te. które 591 Obra| o cudzych przestępstwach nie dopuszczasz nigdy. Nigdy 592 Obra| najpoufniejszej rozmowie, nie do- pytujesz się o rodzaj 593 Obra| widziała też pani "Dziką"?~- Nie, nie widziałam-odrzekłam 594 Obra| też pani "Dziką"?~- Nie, nie widziałam-odrzekłam spokojnie.- 595 Obra| dokumentna aresztantka to ona nie jest. Ale że tu trzymają 596 Obra| tamtych tam krajów. Psy nie psy, konie nie konie, fuzje 597 Obra| krajów. Psy nie psy, konie nie konie, fuzje nie fuzje, 598 Obra| konie nie konie, fuzje nie fuzje, Murzyny nie Murzyny, 599 Obra| fuzje nie fuzje, Murzyny nie Murzyny, jeden sobie 600 Obra| wójt, poturbował, bo się nie dała brać i strasznie do 601 Obra| ale po jakiemu, to nikt nie mógł wiedzieć. Bez to myją 602 Obra| korytarzu, że zwyciężyć nie było można... też 603 Obra| krajów, coby się kto do niej nie przyznał, rodzice albo kto... 604 Obra| z osiemnaście lat temu, nie więcej.~-- I wy tam do niej 605 Obra| chodzicie?~- A chodzę. Co nie mam chodzić? Ino że się 606 Obra| nią nijakiego rozmówienia nie ma- Jak tam nieraz człowiek 607 Obra| cynowa miseczka więzienna z nie tkniętym jeszcze krupnikiem. 608 Obra| skrzypnęły dość głośno. Dzika nie poruszyła się z miejsca, 609 Obra| i zapytał, czemu obiadu nie je, poniosła się nieco na 610 Obra| szorstko brzmiących wyrazów w nie znanym mi języku...~Nagle 611 Obra| poprawiła suknię i podniosła się nie zdejmując ze mnie coraz 612 Obra| Dieu... de Dieu... - łkała nie mogąc wymówić nic więcej. 613 Obra| wyszłam cicho na palcach. Nie opodal ode drzwi stał Jakub. 614 Obra| tłucze Onufra, że go oderwać nie można.~- Co to nie można! - 615 Obra| oderwać nie można.~- Co to nie można! - krzyknął pan nadzorca 616 Obra| ciemięgo, kiedy sam rady dać nie umiesz, i przyprowadzić 617 Obra| przychodzi z trudnością. Nie lubił, aby sprawy podobne 618 Obra| młody, trzydziestu lat może nie miał, ale zniszczony był 619 Obra| i krew z niego ssało. A nie było to owo powolne, charakterystyczne 620 Obra| się rozsypie. Twarz jego nie była ani bezmyślnie tępa, 621 Obra| znać było, że wyrazu swego nie zmieniła, go miała przedtem 622 Obra| Ja ta nijakiej rewolucji nie robię, tylko mi poszło o 623 Obra| wytrzeszczonymi oczami rzekł:~- Nie pokazało się tam żadnego 624 Obra| nieporządku, wielmożny panie!~- Nie pokazało! - powtórzył po 625 Obra| pan strażnik wie, że się nie pokazało?~- Jezu! Jezu! - 626 Obra| przed siebie.~Nikt wszakże nie zważał na to, a Osmólec 627 Obra| twarzy kipiątkiem szła. Nie patrzył on wszakże na Osmólca, 628 Obra| ukradł, to swoja rzecz, to mi nie pierwsze! A z takim zbójem 629 Obra| świętokrzyskim graniczyć mi nie potrza! Pan strażnik dobrze 630 Obra| duszegub i dysperak to i sam nie śpi. i drugiemu nie da!~ 631 Obra| sam nie śpi. i drugiemu nie da!~Ino światło zgaśnie, 632 Obra| nim stoi? Ja za nim pałki nie nosił! Człowiek, chwalić 633 Obra| jęknął Onufer, ale nikt nie zważał na to.~Osmólec zaś 634 Obra| numerem nijakiej rewolucji nie będzie! Bo tam same porządne 635 Obra| marszcząc czoło pan nadzorca. - Nie bądź taki rezolutny! To 636 Obra| bądź taki rezolutny! To ty nie wiesz, że za bijatyki ciemna? 637 Obra| sprawiedliwości robić tu nie wolno!~Osmólec rzucił spode 638 Obra| zadziwione spojrzenie. Tego tonu nie spodziewał się widać. Nie 639 Obra| nie spodziewał się widać. Nie brał widocznie w rachubę 640 Obra| opiekun najkochańszy! Żeby nie wielmożny pan, toby ja był 641 Obra| tabakę w palcach trzymając nie niósł jej do nosa.~- Ani 642 Obra| opiekuna, i dobrodzieja swego nie będę o lada co turbował, 643 Obra| Osmólec jednak chlipać nie ustawał.~- Wielmożny pan 644 Obra| Wielmożny pan mnie słuchać nie chce, hu... hu... hu... 645 Obra| hu! hu!... tom sobie rady nie mógł dać bez wielmożnego 646 Obra| wielmożnego pana żadnego wskórania nie miał... Hu! hu! hu! hu!... 647 Obra| daruję, pamiętaj! Jak tobie nie wstyd nawet, takiemu staremu, 648 Obra| się z frajerami wodzić! Nie spodziewałem się tego po 649 Obra| oczy, w których jakoś łez nie było widać, i ku progowi 650 Obra| tężca. Oczyma już nawet nie mrugał, bo mu kołem, wpatrzone 651 Obra| kancelarii działo, zdawał się nie widzieć i nie słyszeć wcale: 652 Obra| zdawał się nie widzieć i nie słyszeć wcale: głową tylko 653 Obra| twarz śmiertelnie stroskaną nie wybił się najmniejszy siad 654 Obra| podniósł.~- A cóż ty tam! Nie ruszysz się? - przemówił 655 Obra| I ani drgnąłl Ani tchu nie puścił! O Jezu! Jezu! Jezu!...~ 656 Obra| nerwowo. Był wrażliwy i nie lubił scen przechodzących 657 Obra| miną zaufańca rzekł:~- I nie bydlę to, proszę wielmożnego? 658 Obra| zakujcie, ale dociemnej nie sadźcie! Nie sadźcie do 659 Obra| ale dociemnej nie sadźcie! Nie sadźcie do ciemnej, panie 660 Obra| Panoczku miłosierdny, nie sadźcie!~Na szeroką, obrzękłą 661 Obra| kwartał w służbie tej wytrwać nie mógł, a byli i tacy, którzy 662 Obra| ilekroć mu parobek w czym nie dogodził, rzucał w niego 663 Obra| Onufer innej sobie służby nie szuka, ale źle płacony, 664 Obra| ale Onufer odstać od kupca nie chciał. Po każdej nowej 665 Obra| miejsca przecież opuścić nie mógł, ponieważ oddany tam 666 Obra| całował, póki się Onufer nie rozjaśnił.~W niedzielę, 667 Obra| morderczy gwicht w ręku.~Ujęty nie bronił się i do spełnionego 668 Obra| czytelników naszych poinformować nie zaniechamy"~ ~3.~ ~- A cóż 669 Obra| to tak akuratnie żadnej nie miał. Przecie mu i felczer 670 Obra| już nawet i pod numerem nie siedział, bo z nim msze 671 Obra| msze aresztanty wytrzymać nie mogły, a co i raz, to dalej 672 Obra| więc już się tego potem nie chwytał. Ale i tak wskórania 673 Obra| Ale i tak wskórania z nim nie było. Dzień jak dzień- Ale 674 Obra| zatłuką, żebym ja aby sam nie siedział!" Ale wielmożny 675 Obra| najmilejsze! Toć ja ciebie ubić nie chciał! Toć ja ciebie jak 676 Obra| wytrzeszczam oczy, nikogo w komórce nie ma, a ten się precz trzęsie 677 Obra| dalej:~- Ale mu ta i tak nie plażyło. Jedzenie to i do 678 Obra| trzeciego dnia stało, jakem nie zabrał, a prosiętom pana 679 Obra| prosiętom pana sekretarza nie dał. Tak chłop wychudła, 680 Obra| Onufer do cna skapiał. Leżeć nie leżał, chorować nie chorował, 681 Obra| Leżeć nie leżał, chorować nie chorował, tylko tak sobie 682 Obra| rodzony ojciec lepiej by nie potrafił. też tak jednej 683 Obra| zapytałam jeszcze.~Stary nie odpowiedział zrazu, ale 684 Obra| Takiemu Osmólcowi biedy nie ma! Trzeci raz tu już siedzi, 685 Obra| zatrzymał się tylko na chwilę, nie siada nawet, ale rozmowa 686 Obra| odczytuje go z powagą. Alboż nie ma prawa? Wszak każdy na 687 Obra| wspólnym dziełem gminy. Nie mniej przyciąga oczy zegar, 688 Obra| się i rozmawiając głośno. Nie ma w tym zebraniu nic uroczystego: 689 Obra| biegnące dokoła pod ścianą.~Nie jest to rozdział stanowczy.~ 690 Obra| syn ożenił, na imię boskie nie ma się kim w domu pchnąć. 691 Obra| można. No i żeby dopłata nie bardzo marną była. Nie może 692 Obra| dopłata nie bardzo marną była. Nie może przecież niedołęgi 693 Obra| za biedaków, co już robić nie mogą, płaciła.~Żebrać przecież 694 Obra| płaciła.~Żebrać przecież nie pójdą, nie wolno. Czy tylko 695 Obra| Żebrać przecież nie pójdą, nie wolno. Czy tylko będzie 696 Obra| weźmie i dziada, jak baby nie będzie. Aby od biedy, aby 697 Obra| hołoty w gminie? Tygodnia nie ma, żeby do kancelarii nie 698 Obra| nie ma, żeby do kancelarii nie ściągła jaka mizerota, której 699 Obra| której się zdaje, że już nie poradzi robocie. Nieprawda! 700 Obra| błogie, co tam gmina doda. Nie raz, nie dwa jeszcze taki 701 Obra| tam gmina doda. Nie raz, nie dwa jeszcze taki swego nie 702 Obra| nie dwa jeszcze taki swego nie przeje, a już go śmierć 703 Obra| jeszcze połowy zapomogi nie wydał, kiedy stary zipnął. 704 Obra| miłosierny niczyjej krzywdy nie chce!~Tu wdowa wzdycha, 705 Obra| ogląda się ku drzwiom. Czemu nie przyszedł Probst? Spodziewano 706 Obra| licytacji stanie, a jego dotąd nie ma.~Ucicha nareszcie w sali, 707 Obra| niewielka łysina niemal że nie szpeci wcale. Twarz ma mięsistą, 708 Obra| się, że już nikt więcej nie przyjdzie.~- No, moi panowie - 709 Obra| świeży urzędnik z wyborów, nie lubi tracić sposobności 710 Obra| Wiadomo panom, że gmina nie dozwala cierpieć nędzy żadnemu 711 Obra| chrześcijańskiego miłosierdzia, one nie tylko naszą zdobyczą cywilizacyjną, 712 Obra| Wiadomo panom, że młodość nie trwa, siły opuszczają, choroba 713 Obra| nędzarz ten, ten kaleka nie może już wyżyć ze swej pracy. 714 Obra| wyżyć ze swej pracy. Owszem, nie może już pracować. Nie ma 715 Obra| nie może już pracować. Nie ma on rodziny, która by 716 Obra| ledwo starczy, by głodu nie zaznać. Mamże go puścić, 717 Obra| z podniesioną ręką, żeby nie wychodzić z pozy. Upływa 718 Obra| Ale pan radca na szmery te nie zważa i zaledwie Kuntz Wunderli 719 Obra| wprowadziły do niej miłosierdzie. Nie ma już opuszczonych! Nie 720 Obra| Nie ma już opuszczonych! Nie ma już nędzarzy! Gmina jest 721 Obra| można jeszcze z niego. Gmina nie wymaga, by jej członkowie 722 Obra| wesoły prawie. Kuntz Wunderli nie wie, kto będzie panem jego. 723 Obra| jaki mocny! Chleba darmo nie zjem, pracować będę, każdej 724 Obra| przedstawiał. Inaczej mógłby nie znaleźć wcale amatora. Nie 725 Obra| nie znaleźć wcale amatora. Nie tylko więc woźny pożyczył 726 Obra| Kuntz to wyciąga, to chowa, nie wiedząc, jak lepiej przedstawi 727 Obra| mu i litość wzbudzić, i nie okazać się zbyt niedołężnym. 728 Obra| tu w charakterze starca, nie mogącego pracować, ale wie 729 Obra| wiele dopłacać za niego nie zechce. On to wie, wie dobrze; 730 Obra| dobrze; zbyt wiele wymagać nie może... Zmieszany, wzruszony, 731 Obra| ani kubrak, ani chustka nie pójdą na marne.~Ludzie patrzą 732 Obra| starego i gawędzą głośno. Nie leży to w interesie żadnego 733 Obra| biorący tabakę, ale pan radca nie lubi przewlekłych posiedzeń.~- 734 Obra| widzimy. Stary ledwo dycha, nie uciągnie, nie dźwignie... 735 Obra| ledwo dycha, nie uciągnie, nie dźwignie... Jak myślicie, 736 Obra| kość ugryzł.~- Chleba się nie zlęknie! - dodaje drugi.~ 737 Obra| że uwagi galerii nigdy nie dla interesowanych stracone.~- 738 Obra| najsłabsza jego strona. Ba! gdyby nie nogi!... I nawet nie tyle 739 Obra| gdyby nie nogi!... I nawet nie tyle nogi, co kolana... 740 Obra| strzyka... Ale Kuntz Wunderli nie zawiedzie gminy. Z największym 741 Obra| natychmiast na tym samym miejscu. Nie... nie... pomylił się. To 742 Obra| tym samym miejscu. Nie... nie... pomylił się. To nie ta! 743 Obra| nie... pomylił się. To nie ta! To gorsza! Podnosi tedy 744 Obra| sykiem. Co u diaska! Czy to nie tamta? Czyżby ta właśnie 745 Obra| bliżej przy ławach padają na nie, chwytając się za boki,~ 746 Obra| idzie. Sztywne jego nogi nie zginają się wcale; podnosi 747 Obra| zdaje się, że nigdy, nigdy nie zdoła dojść do nich... 748 Obra| widzi głowę syna.~Tego się nie spodziewał. Nie, nie! Tego 749 Obra| Tego się nie spodziewał. Nie, nie! Tego nie...~Ciemna 750 Obra| się nie spodziewał. Nie, nie! Tego nie...~Ciemna czerwoność 751 Obra| spodziewał. Nie, nie! Tego nie...~Ciemna czerwoność bucha 752 Obra| resztką krwi spod serca.~Nie słyszy śmiechu ludzkiego, 753 Obra| słyszy śmiechu ludzkiego, nie słyszy nawet głosu pana 754 Obra| patrzą się w twarz syna. Nie, nie, on nie chce, żeby 755 Obra| patrzą się w twarz syna. Nie, nie, on nie chce, żeby go syn 756 Obra| twarz syna. Nie, nie, on nie chce, żeby go syn licytował 757 Obra| licytował w gminie... On nie chce!~Kurczy się, odrywa 758 Obra| kolan i zastawia się nimi. Nie, nie! On się boi! On nie 759 Obra| zastawia się nimi. Nie, nie! On się boi! On nie chce!~ 760 Obra| Nie, nie! On się boi! On nie chce!~Ale woźny przystępuje 761 Obra| Czego stoi jak głupi? Czy nie widzi, że urząd czeka? Dalej, 762 Obra| dziecko. Po prostu ruszyć się nie może. Nogi mu się plączą, 763 Obra| podtrzymuje nieznacznie. Gdyby go nie przytrzymywał, stary upadłby 764 Obra| stary upadłby może. W duchu nie ma on wielkiej nadziei, 765 Obra| rzewne; na ustach drży jakieś nie wymówione słowo, wielka 766 Obra| wygładza się i znika.~Stanowczo nie wygląda w tej chwili na 767 Obra| Ani bym na to chuchro nie spojrzał - mówi Dödöłi - 768 Obra| powroźnik i urywa niepewny, czy nie zażądał zbyt mało.~- Co? 769 Obra| chwilę. - Moi panowie! Nic nie byłoby dla mnie milszego 770 Obra| wydatki. Gdy jednak tak nie jest, musimy to uwzględnić 771 Obra| Jak się stary rozje, to go nie natkam, a do roboty nie 772 Obra| nie natkam, a do roboty nie stanie.~- Oho! Nie ma biedy! 773 Obra| roboty nie stanie.~- Oho! Nie ma biedy! Już my go napędzimy! - 774 Obra| oberżysta. - Ja na dziecko nie zakrzywię palca!~- No, no! - 775 Obra| Jako żywo! Nikt go pijanym nie widział - zaprzecza Lorche.~- 776 Obra| zaprzecza Lorche.~- Ale to tam nie Probsta robota, tylko żony! 777 Obra| grosz z gminy, a do roboty nie będzie mi go wolno napędzić?~- 778 Obra| rzecze Sprüngli. - Mniej nie mogę niźli dwieście franków.~ 779 Obra| nagle z kąta.~Obejrzano się: nie dowierzano sobie. Zazwyczaj 780 Obra| chciał brać, tego przykładu nie było.~Sam pan radca spogląda 781 Obra| głową. Nikt mu tego za złe nie bierze.~Dzieciaków gromadę 782 Obra| i ci, co do niej siedli, nie zawsze się najedzą. Trzymać 783 Obra| najedzą. Trzymać ojca darmo nie może. Bóg widzi, jako nie 784 Obra| nie może. Bóg widzi, jako nie może! Ale z tym, co gmina 785 Obra| co gmina doda, spróbuje. Nie wymaga wiele. Od razu trzy 786 Obra| Zarabiać na gminie i na starym nie chce. Niech tylko mu się 787 Obra| się własny grosz, choćby i nie cały, powróci.~Wszyscy to 788 Obra| może i dziada żywić, a nie dopiero ojca, ale kto nie 789 Obra| nie dopiero ojca, ale kto nie ma na to, jużci, kraść nie 790 Obra| nie ma na to, jużci, kraść nie pójdzie. Jest to rzecz jasna 791 Obra| Ludzie bokami patrzą, jakby nie chcieli, nie mogli spojrzeć 792 Obra| patrzą, jakby nie chcieli, nie mogli spojrzeć sobie oko 793 Obra| cieszy.~Tu urwał. Właściwie nie wie, co go tu ma cieszyć. 794 Obra| wszyscy raz do licha pójdą, nie może im przecież tak w oczy 795 Obra| przenikliwym głosikiem.~Stary wnuka nie widzi, słyszy go tylko; 796 Obra| Ale Tödi Mayer ustąpić nie myśli. Zaperzył się; był 797 Obra| czym macha obojętnie ręką. Nie może ryzykować więcej. Zrobił, 798 Obra| należało, ale ryzykować nie może. Jego czarna o prostych 799 Obra| piękne, gładkie czoło.~- To nie może wchodzić w zakres roztrząsań 800 Obra| kaszle głośno.~- Jak to nie może? - ujmuje się za sąsiadem 801 Obra| Kuntza.~Ale stary Kuntz nie słyszy.~Lewa jego powieka 802 Obra| pośpiechem rozpinać zaczyna.~Nie idzie to łatwo. Ręce mu 803 Obra| trzęsą, pokurczone palce nie trafiają do guzików od razu; 804 Obra| zadzierzgnięty fontaź.~- I chustka nie twoja? - krzyczy Tödi Mayer, 805 Obra| w swym rozczarowaniu.~- Nie moja... - odpowiada ledwie 806 Obra| Inicjatorem pożyczki kubraka nie był sam: podsunął mimochodem 807 Obra| duszy... Zdejmowanie jej nie było zresztą rzeczą konieczną, 808 Obra| konieczną, nikt chustki nie podejrzywał, nikt nie pytał 809 Obra| chustki nie podejrzywał, nikt nie pytał o nią. Rozdrażnienie 810 Obra| wieszadło u drzwi stojące. Nie może w tej chwili dać dobitniejszego 811 Obra| ptaka; a to tym bardziej, że nie podparta sztywnym fontaziem 812 Obra| widzieli z bliska.~Stary nie ma wprawdzie żadnego podobieństwa 813 Obra| śmieszniejsze!~Jeden Tödi Mayer nie bierze udziału w ogólnej 814 Obra| słowo! - woła wreszcie. - Nie mogę brać tak mało!~- Nie 815 Obra| Nie mogę brać tak mało!~- Nie wolno słowa cofać! - rzecze 816 Obra| powagą pan radca.~- Jak to nie wolno? Woźny nie przybił 817 Obra| Jak to nie wolno? Woźny nie przybił jeszcze.~- Nie przybił! 818 Obra| Woźny nie przybił jeszcze.~- Nie przybił! Nie przybił! -potwierdzają 819 Obra| jeszcze.~- Nie przybił! Nie przybił! -potwierdzają głosy 820 Obra| wąsa.~- W takich łachmanach nie wezmę dziada i za sto ośmdziesiąt 821 Obra| zgodę całej sali.~- Ja bym nie brał i za dwieście - popiera 822 Obra| To i dwieście dziesięć nie byłoby nadto! - dodaje oberżysta 823 Obra| A to może nikt i wziąć nie zechce? A potem, dlaczego 824 Obra| urzędnik pojednawczo. - Nie rób pan żartów i kończmy, 825 Obra| złocie? Moi panowie, gmina nie siedzi na złocie! Gmina 826 Obra| należy!~Jeszcze pan radca nie domówił ostatniej sylaby, 827 Obra| wszakże robić bynajmniej nie potrzebuje, gdyż każdy usuwa 828 Obra| ponure i zuchwałe. Z takim nie zaczynać lepiej. Probst 829 Obra| zechce... Spóźnił się, ale nie winien temu. Ten przeklęty 830 Obra| rzeczy samej żal mu, że targu nie przybił. Ano, da się to 831 Obra| będzie!~Ale Probst czasu nie traci. Opiera się ściśniętą 832 Obra| nikt tak nimi człowieka nie umie na wskroś brać! Ten 833 Obra| A co mu tam, byle sobie nie psuł. Niech każdy pilnuje 834 Obra| podziwu. Daj go katu! A to i nie spyta, co kto święci, tylko 835 Obra| okiem, którędy ma uciec. Nie ucieka wszakże: stoi, jakby 836 Obra| ożywionym wzrokiem, a gdy nikt nie podbija mleczarza, uderza 837 Obra| gmach przy ulicy Złotej nie był jeszcze wykończony, 838 Obra| aresztanci i aresztantki z nie znanego mi powodu powszechnie 839 Obra| dość szeroko i dlatego też nie ma dnia, żeby schodki owe 840 Obra| owe przez baby oblężonymi nie były.~Poza furtą niewielka 841 Obra| bardzo ponurego i ciemnego: nie zdziwiłabym się też wcale, 842 Obra| i brudne, okienka małe i nie dające światła, a barłóg 843 Obra| które miesiącami całymi nie dojadały, odkładając grosze 844 Obra| łatwością i jest prawie nie do wytępienia.~Izba, w której 845 Obra| pogody. Obie siostry już nie bardzo młode, nie po raz 846 Obra| siostry już nie bardzo młode, nie po raz też pierwszy odsiadywały 847 Obra| Przywiązanie to wszakże nie przeszkadzało im bynajmniej 848 Obra| swoją siostrzaną miłość. Nie wiem, co się działo z resztą 849 Obra| samego "wielmożnego" się nie zlęknie. "Wielmożnym", tak 850 Obra| mieszkaniu, a że szaf jeszcze nie było, więc rzeczy rozłożone 851 Obra| a tu tyle śliczności, że nie wiedzieć, na co wpierw patrzeć. 852 Obra| się serce kraje! A sędzia nie i nie.~ tu znów starsza 853 Obra| serce kraje! A sędzia nie i nie.~ tu znów starsza mówi: " 854 Obra| tysięcy rubli, a przecież ich nie wzięła". - Jak ja to usłyszę, 855 Obra| za gałgany chwytałaś, a nie zajrzałaś, co było w biurku. 856 Obra| rysem.~Żadna z uwięzionych nie wyraża się inaczej o sobie, 857 Obra| nieszczęście. Zupełnie jakby nie czuły ani udziału woli w 858 Obra| czynach, ani też moralnej za nie odpowiedzialności.~Wyjątkiem 859 Obra| białym czepeczku wyglądająca, nie podnosiła prawie oczu od 860 Obra| wrzała jakąś burdą.~Ale nie tylko uczucie nienawiści 861 Obra| nawet zupełnie stare kobiety nie były wyłączonymi od pocisków 862 Obra| zawiązywała się jak wszędzie nie wiedzieć z czego. Przy więzieniu 863 Obra| tak małym, że dnia prawie nie dopuszcza, a takie w niej 864 Obra| spojrzenie wyzywające. Nie prosi o ulgę, nie prosi 865 Obra| wyzywające. Nie prosi o ulgę, nie prosi o skrócenie terminu, 866 Obra| kobieta chce okazać, że wcale nie ustępuje wybranemu co do 867 Obra| wielkości serca i odwagi. Nie czekając tedy, daje w twarz 868 Obra| kolej, harda, nieugięta, nie prosząca o nic, i mężnie 869 Obra| chociaż w tym czasie Helena nie naśladowała Penelopy zbyt 870 Obra| ściśle, za złe jej tego nie miał i z dobrym sercem do 871 Obra| i on o niej.~ ~II~Nigdy nie zapomnę ranka spędzonego 872 Obra| 1882 roku. Oddział karny nie miał przedtem kaplicy. Aresztantki 873 Obra| wspólnej modlitwie udziału nie brała. Otóż kilka osób dobrej 874 Obra| ponieważ miejsca na kaplicę nie było, ustawiono go na korytarzu, 875 Obra| niespodziewanego uroku. Nie brakło i takich wprawdzie, 876 Obra| która im tyle dobrego zrobić nie mogłam, mówiły po prostu " 877 Obra| lgnęły do mnie dość łatwo.~Nie wszystkie jednak. Od dawna 878 Obra| w pogardzie; a inspektor nie wiedział, gdzie i jak 879 Obra| tapczanie siennika swego położyć nie chciała. Utrzymywały, że 880 Obra| Utrzymywały, że po nocach nie sypia, że stęka, zrywa się, 881 Obra| która przez ten rok cały nie przemówiła do mnie ani słowa.~ 882 Obra| do mnie ani słowa.~Ja też nie szukałam zbliżenia. Powiem 883 Obra| wstręt, jakąś odrazę. A nie tylko ja. Towarzyszka moja, 884 Obra| słodyczy i dobroci, także nie zbliżała się do Szymczakowej 885 Obra| jeszcze więziennego ołtarza nie było, niedzielne ranki przechodziły 886 Obra| których jeszcze występnymi nie były. Mówiłam tedy z nimi 887 Obra| przyszło miejsce o owych nie chrzczonych dzieciątkach, 888 Obra| się po otchłaniach tułają, nie mogąc zaznać spokoju, ruszyła 889 Obra| Przemogłam się przecież i, nie przerywając czytania, położyłam 890 Obra| płaczem, ale ani ja, ani ona nie przemówiłyśmy nigdy do siebie.~ 891 Obra| najzatwardzialszych złodziejek nie widziałam tyle czelności, 892 Obra| jakby. Co się z nią stało - nie wiem, ale jest mi smutno, 893 Obra| szanowne osoby. Ani jedna nie siedziała tam z własnej 894 Obra| od czasu do czasu odmówić nie mogły, robiło się u pierzarek 895 Obra| przyznać to trzeba, bab tych nie cierpieli.~Była tam pomiędzy 896 Obra| jej przypomnieć już sobie nie mogę - która miała różę 897 Obra| ściągnęła obrus z ołtarza.~- Nie z biedy, proszę pani! Niech 898 Obra| poszanowanie...~O mało żem się nie roześmiała, słysząc o tym " 899 Obra| też z kaszą, słowem, mogą nie być głodne.~Trzy razy na 900 Obra| War.. do kłótni tym razem nie należąca, zbiera z wyniosłym 901 Obra| wyplecione krzesło "ma dzwon", nie dociągnięte daje ton głuchy, 902 Obra| Ta, która sześciu wypleść nie może, dostaje dwa i pół 903 Obra| zależy od zręczności, ale nie mniej od gatunku trzciny. 904 Obra| wcale się wyplatania nauczyć nie mogą i opłakują rzewnymi 905 Obra| czterech krzeseł wypleść nie mogą dziennie, idą do łatania 906 Obra| kancelarii, aresztantka zaś nie dostaje jej na raz więcej, 907 Obra| ani flaszki "pod numer" nie dostanie. Może także aresztantka 908 Obra| zapasy pochodzące z wydziału nie nigdy "pod numerem" zupełnie 909 Obra| przymaglowywa, i dobrze. Nie wszystkie jednak aresztantki 910 Obra| wspólne całemu oddziałowi, a nie doprane koszule. Otóż te 911 Obra| klęczkach odbytym, ani podłogi nie zaleje, ani ścian nie zachlasta, 912 Obra| podłogi nie zaleje, ani ścian nie zachlasta, ani nawet fartucha 913 Obra| ani nawet fartucha bardzo nie zamacza.~Prania podejmuje 914 Obra| pozostałby zapewne takim, gdyby nie - miłość. Miłość wszakże, 915 Obra| dbała o elegancję miłego, nie poprzestaje na wypraniu 916 Obra| łaźnia. Do łaźni aresztantki nie uczęszczają zbyt chętnie. 917 Obra| się nawet przepis, że kto nie był w łaźni, ten jeść nie 918 Obra| nie był w łaźni, ten jeść nie dostaje. Pomimo to wszystko, 919 Obra| niczego więcej nad pierś matki nie potrzebowało, dają kobiecie 920 Obra| strawy, za którą, jeśli jej nie zużywa, dostaje dwa grosze. 921 Obra| przy sobie "pod numerem" nie wolno. Wyradza to czasem 922 Obra| siedmioletnia może, z którą nie wiedziano po prostu co zrobić- 923 Obra| wywędrował, czy zgolą znany nie był, matkę wzięto do więzienia, 924 Obra| wyprowadzić je. Ale tego zrobić nie można. Nie ma na to przepisu.~- 925 Obra| Ale tego zrobić nie można. Nie ma na to przepisu.~- Gdzieżeś 926 Obra| opowiadać, że jej czegoś dać nie chcieli. "Ale narobiłam 927 Obra| Serbii dość znaczna, lubo nie tak wielka, jak w arsenale, 928 Obra| wypuszczonemu złodziejowi nie wolno przebywać ani w samej 929 Obra| zasłużyć sobie w więzieniu nie umiała, wówczas prowadzi 930 Obra| roboty. Jeśli to lato. rzecz nie jest lak trudna. Mieszczanie 931 Obra| pola, przy których roboty nie brak; dwie zatem zdrowe 932 Obra| wykonywanej roboty nigdzie nie dostanie.~ ~IV~ ~Temu, kto 933 Obra| widnieje - prawo.~Sam już gmach nie ma w architekturze swojej 934 Obra| nieskończoną wędrówkę.~Gmach nie posiada żadnego specjalnego 935 Obra| Jak to, więc już cię tu nie spotkam, ty wyprostowany, 936 Obra| zwierząt? Więc już cię tu nie zobaczę, Katonie "od numerów", 937 Obra| którego niezłomnie gładki, nie mający ani jednego lekkomyślnego 938 Obra| delikatniejszej roboty nauczyć się nie mogą; najstarsze i najniedołężniejsze 939 Obra| niejedna z was, czytelniczki, nie widziała przez całe życie 940 Obra| wcale nieźle.~Dziwić się nie ma czego. Palce grube, przy 941 Obra| i to, co robią, dość na nie.~Pilna szwaczka oddaje w 942 Obra| wykonywania tej groźby się nie brał.~W tym pstrym i kolorowym 943 Obra| obrębie bowiem więzienia nic nie podsyca żądzy podobania 944 Obra| spraw. Tutaj żadne okno nie otwiera się, kiedy aresztantki 945 Obra| nawet klucze od numerów ma nie strażnik, ale młoda panna, 946 Obra| jest tylko na trzy dni (nie bierzcie proszę tego tylko 947 Obra| czasu, jakem poznała, nie wychodzi prawie z więzienia, 948 Obra| Cóż, pracuje?~- I... nie. Pracować, to ona nie pracuje, 949 Obra| nie. Pracować, to ona nie pracuje, my już tam nie 950 Obra| nie pracuje, my już tam nie do tego.~- Coś przecie robi?~- 951 Obra| zarobki, więc bliżej się nie rozpytywałam.~W szwalni 952 Obra| jednej obszernej izbie. Hafty nie świetne, ale znaczenie 953 Obra| się odznaczała Kazarynowa, nie widziałam tu na żadnej twarzy.~ 954 Obra| znów ich tu do trzydziestu. Nie wszystkie jednak czują nieszczęście 955 Obra| śliczne dziewczę, nigdy byś nie przypuściła, że w niej coś 956 Obra| echo, przy czym uśmiech nie zszedł ani na chwilę z jej 957 Obra| Jak Bóg żyjący na niebie, nie na syna była ta trucizna, 958 Obra| zgubił, pani moja droga, pies nie syn! Od maleńkości pies 959 Obra| nogi obejmowała, żeby mnie nie gubił... A bodajże on jasności 960 Obra| bodajże on jasności boskiej nie oglądał!... Oj, zgubił mnie, 961 Obra| mnie do śmierci!... Kat nie syn!~Jęczała i głową o deski 962 Obra| zdrowa była, jak mu nic nie jest. Żeby choć oślepł, 963 Obra| oślepł, toby człowiekowi nie żal było przynajmniej, wielmożny 964 Obra| ja wiem czy kwas? Kiedy nie oślepł, to może i nie kwas 965 Obra| Kiedy nie oślepł, to może i nie kwas był. Jak Bozię kocham...~ 966 Obra| trzęsły się coraz bardziej. Ta nie przemówiła ani słówka, tylko 967 Obra| więzienie dożywotnie. Nic nie mówi, chowa się zawsze w 968 Obra| jaką tu rozrzucił, mury te nie straciły na zewnątrz nic 969 Obra| Zaręczyć mogę, że żaden uśmiech nie przychodzi na usta wobec 970 Obra| Zauważyłam nawet, że wielu nie podnosi oczu i schyla się 971 Obra| tylko potrzeby więzienne. Nie wszyscy przecież więźniowie 972 Obra| jeśli kółek ustawić gdzie nie ma. Pobieżnie tylko oglądałam 973 Obra| nader przykre, gdyż nigdzie nie spotkałam tyle, co tu, rozzwierzęcenia 974 Obra| jawną i publiczną pokutę, co nie przeszkadzało jej bynajmniej 975 Obra| to jej fantazja twórcza nie spoczywała ani na chwilkę. 976 Obra| części jej żądzę złego. Nie przez to cierpiała w więzieniu, 977 Obra| karaną, ale przez to, że nie może znaleźć nic godnego 978 Obra| straciła wiele na fantazji. Nie była to już warownia, brakło 979 Obra| się przez zarząd przyczyn, nie mogą być pomieszczeni w 980 Obra| tak mię wzięli.~- Czemużeś nie powiedział tak wszystkiego 981 Obra| gdzie, jak widzisz, kobiet nie ma. Bywają jednak! Ale dzień, 982 Obra| koszt skarbu podróż odbywa, nie może z sobą zabierać żadnych 983 Obra| na lewą stronę.~- Wy nic nie robicie? - zahazardowałam 984 Obra| rodziny.~- A wy rodziny nie macie?~- I u mnie jest rodzina. 985 Obra| przystanął u okna i popatrzył na nie, podszedł w jeden kąt, potem 986 Obra| O gwizdaniu i spluwaniu nie było już mowy.~Wtem rozległ 987 Obra| zakute.~W więzieniach teraz nie nakładają kajdan nikomu, 988 Obra| Po izbach i korytarzach nie rozlegają się już te przewlekłe 989 Obra| listy prosił. Niektórzy nie odpowiadali wcale na pytania. 990 Obra| się o kilka kroków i omal nie padła.~Ośmnastoletni może 991 Obra| Ponieważ nikt go o nic nie pytał ani go żegnał, podeszłam 992 Obra| jak najbliżej swego; straż nie broniła im tej ostatniej 993 Obra| dość daleka; nikt przecież nie przemówił i słowa przez 994 Wier| najmita.~ ~I nigdy wyraz nie był dalszym treści,~Jak 995 Wier| zestawieniu takim urągliwym!~Nigdy nie było tak głuchej boleści~ 996 Wier| podatki,~Wygnany nędzarz nie żegnał nikogo...~Tylko garść 997 Wier| Twardej ustawy...~ ~Wolny, bo nie miał dać już dzisiaj komu~ 998 Wier| podoba...~ ~Wolny, bo nic mu nie cięży na świecie -~Kosa 999 Wier| głodu opuchł na wiosnę, nie żyje...~Pies nawet stary 1000 Wier| do słońca zachodu~Nic się nie zmieni.~ ~Ubogi zagon u


1-500 | 501-1000 | 1001-1145

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License