Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
x 4
xi 1
y 3
z 1115
za 302
zabarwienia 1
zabawiac 1
Frequency    [«  »]
1502 w
1314 na
1145 nie
1115 z
1036 a
933 to
660 do
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

z

1-500 | 501-1000 | 1001-1115

     Part
1 Rota| Do krwi ostatniej kropli z żył~Bronić będziemy Ducha,~ 2 Now | przepasanym grubą płachtą tołubku, z szeroko wyłożonym na ramiona 3 Now | głowy. Ręce jej, zgrabiałe z zimna, trzęsły się przy 4 Now | głąbach, a głowy padały z głuchym łoskotem na coraz 5 Now | kilkoro młodych goniło się z piskiem i tupotem po ubitej 6 Now | piskiem i tupotem po ubitej z gliny podłodze.~Smyrgnęły, 7 Now | kilka liści opadło jej z kolan. Naraz westchnęła.~- 8 Now | To jak my na owo Wołynie z nieboszczką panią z Zielonek, 9 Now | Wołynie z nieboszczką panią z Zielonek, świeć Panie nad 10 Now | jakoby las jaki. co go śmierć z liścia otrzęsła i z zieloności 11 Now | śmierć z liścia otrzęsła i z zieloności wszelakiej; a 12 Now | wszystkie jeden w jeden, z sośnie takich wyrobione, 13 Now | sobie mogiłka zwyczajna, z piasku sypana, zarośnie 14 Now | albo i dębowy, siekierą z gruba ociosany po wierzchu, 15 Now | nieboszczyka na maluśki krzyzik, co z onej przykładziny samorodnie 16 Now | pokropują święconą wodą... To z jednej strony kłosy sterczą, 17 Now | strony kłosy sterczą, a z drugiej słoma, a w pośrodku 18 Now | Spuściła głowę i zaszeptała z cicha: "Zdrowaś Panno Mario". 19 Now | tak było, że jak my tam z nieboszczką panią do owej 20 Now | delikatne, bladawe, że to nie z chłopskiego stanu szło, 21 Now | chłopskiego stanu szło, tylko z takich Mazurów, co tam koloniami 22 Now | Mazurów, co tam koloniami z dziada pradziada siedzą 23 Now | wołała po prostemu "Ustim".~Z pół roku już ono chłopaczysko 24 Now | dworze, kiedy mu matka, z onych Mazurów szlachcianka, 25 Now | od rodu, męża odbiegła i z dwojgiem dziatek małych 26 Now | doniosło, tak mego Ustima jakby z nóg ściął. To caluśki dzień, 27 Now | ziemię w oborze, kożuchem się z głową nakrył, musi płakał, 28 Now | trzęsło, ale że głosu nic z siebie nie puścił. taką 29 Now | do syna. Jak najrzał z daleka, tak wlazł na strych 30 Now | posilenie jakie...~Ale się z chłopakiem nigdy zobaczyć 31 Now | ani kompanija, tylko się z tym swoim żalem jak z wilkiem 32 Now | się z tym swoim żalem jak z wilkiem mocuje, od ludzi 33 Now | dobyli go ta koniarki drągami z onej wody, zjechała komisyja, 34 Now | opisała, co i jak. i dobrze. Z pięć dni to ta było tego 35 Now | całkiem bez Pana Jezusa z tego świata nie schodził, 36 Now | rosła. Kto do lasu albo i z lasu szedł, to każdy bodaj 37 Now | zaświeciło... Pojrzę ja, a tu z onego dziadowego krzesiwa 38 Now | piersiach rozerwana. chustka z głowy spadła, ręce rozciągnięte... 39 Now | ta ludzie, zaczęli wodą z rowu lać, ale co... Głownia 40 Now | dróżki odprawowała do syna. z daleka się bieliły... A 41 Now | Gdzie idą? Po co przystają z robotnikami, śpieszącymi 42 Now | dziewcząt w ciemnych chustkach, z małymi blaszeczkami w ręku 43 Now | robotę; ile kobiet przystanie z koszami na starym, wytartym 44 Now | czarniawa, przez pół uschnięta, z pniem spustoszonym, z którego 45 Now | uschnięta, z pniem spustoszonym, z którego na wiosnę wynika 46 Now | Joasia od pani radczyni z żądaniem, aby jej za "śkło 47 Now | pięknie wsadził" laurkę z powinszowaniem, na której 48 Now | się i pokazuje kawalera z bukietem róż w ręku; wie, 49 Now | mieszkający na strychu, wie, z której strony nadbiegnie 50 Now | Stary, łysy zegarmistrz z przeciwka przez otwarte 51 Now | kamieniczki; chudy student z facjatki, z nogami jak cyrklowe 52 Now | chudy student z facjatki, z nogami jak cyrklowe nożyce, 53 Now | zaraz odda, tylko jeszcze z godzinkę popisze"... Straganiarka 54 Now | kolorowe skrawki papieru, z których sobie jej chłopaki 55 Now | do podklejania wyciętych z arkusza żołnierzy, a tymczasem 56 Now | młotek, wtyka nos w garnczek z klajstrem, próbując go niemal. 57 Now | nakłada w małą fajeczkę tytoń z poczerniałego, związanego 58 Now | nim i Resię. żonę jego, z którą dobrze mu było na 59 Now | ciche mruczenie dobywa się z ust jego. W miarę jak pali 60 Now | przynosi w jednej ręce garnczek z rosołem, w którym pływają 61 Now | drugiej przykryty talerz z mięsem i jarzyną. Stary 62 Now | zsuniętej na tył głowy czapce, z tornistrem na plecach. Jest 63 Now | ramieniu i zachęca do zabawy z dziećmi w podwórku.~Malec 64 Now | piwne jego oczy patrzą z melancholią jakąś.~W kilka 65 Now | sosnowym stole, dobywając z tornistra książki i zeszyty, 66 Now | ręką sięgnąć może, obchodzi z boku warsztat, gdy mu go 67 Now | powykręcanych ramionach świecznik z gałkami oświeca izbę uroczyście, 68 Now | szerokim pasem, za który z lubością zakłada spracowane 69 Now | jarmułka, a skrzyp nowych z długimi cholewami butów- 70 Now | światłem izby, robili sobie z tej modlitwy śmiechy i głupią 71 Now | modlącego się Żyda, który z takim jękiem wołał po swojemu 72 Now | jego zlęknioną twarzyczkę z jakimś rozrzewnieniem. Położył 73 Now | mu na głowie rękę i rzekł z naciskiem:~- Uczciwym Żydem 74 Now | rzucił pachnący dependent z głupkowatym uśmiechem.~- 75 Now | dependent głupkowato. Żyd z przymusem widocznym.~Zły 76 Now | nogą w wyciętym trzewiku z błyszczącą stalową sprzączką.~ 77 Now | rozbójstwo robią, co uni z tego biednego skórę ciągną, 78 Now | to nasze, w naszym lesie, z naszego gruntu wyrosła!~ 79 Now | zajrzał mu w oczy.~- Nu, a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego 80 Now | ja z czego wyrósł? A ja z jakiego gruntu wyrósł? Pan 81 Now | żylaste ręce.~- Nu - zawołał z pewną porywczością w głosie - 82 Now | w kościół jest, jak tam z książkami ludzie idą... 83 Now | dobrodziej myśli, że jak ta cegła z dachu leci, to una Żyda 84 Now | liźć i po nic więcej? A te z dołu co się przypatrują, 85 Now | pohamował i mówił dalej z jowialnym uśmiechem, w którym 86 Now | te kładkę przejdą ludzie z te niedobre czasy do te 87 Now | może, to jedno albo i dwa z gniazda precz zruci. Tak 88 Now | człowiek albo taka rzecz, co z Gdańska pochodząca jest... 89 Now | Gdański - rzekł po chwili z powagą zwracając się do 90 Now | unosząc brodę spytał:~-. Nu. z przeproszeniem pana dobrodzieja, 91 Now | siwe jego oczy patrzyły z przymileniem.~Zegarmistrz, 92 Now | Zegarmistrz, zbity nieco z tropu poprzednimi wywodami 93 Now | pytał Żyd, a oczy już z aksamitnych stawały się 94 Now | Zacisnął usta i sięgnął z powagą po ciężki, cynowy 95 Now | uchylił i ucha nadstawił.~Z wnętrza alkowy słychać było 96 Now | westchnął i wysunąwszy się z alkowy, na stołku ciężko 97 Now | skrawki papieru padały z szelestem na prawą i na 98 Now | płomyki.~Stary patrzył się z lubością na dziecko. Czoło 99 Now | wciągnąwszy wielki kłąb dymu z fajeczki. pochylił się i 100 Now | był zafrasowany; jedno z zadań zostało nie dokończonym, 101 Now | gwałtownie, a chudy student z facjatki pchnął go na powrót 102 Now | spustoszoną: krok, jaki z sieni do izby zrobił, oddalił 103 Now | oprzytomniawszy, ogniami z twarzy buchnął, jak żbik 104 Now | zabierał się do wycofania z izby swej niezmiernie długiej 105 Now | sierotę, ten chłopiec, coby z to dziecko człowiek był, 106 Now | się głucha wrzawa jakby z daleka gdzieś przeciągającej 107 Now | rozszlochał się głośno. Student z naciskiem~drzwi zamknął 108 Now | jego starych kolan; twarz z czerwonej stała się brunatną, 109 Now | czerwonej stała się brunatną, z brunatnej żółtą, z żółtej 110 Now | brunatną, z brunatnej żółtą, z żółtej kredowobiałą. Wyglądał 111 Now | nareszcie w opustoszałą uliczkę z ogromnym wybuchem krzyku, 112 Now | głosy zlewały się w jedno z szatańskim piskiem niedorostków. 113 Now | wylatało i opadało pierze z porozrywanych poduszek i 114 Now | jeszcze i świeciły ponuro z pobladłej twarzyczki. Dziwna 115 Now | kilka kobiet: powroźniczka z dzieckiem na ręku, stróżka, 116 Now | progu stróżka - zejdźta im z oczów! Ja tu duchem w oknie 117 Now | kaftanie, w skórzanym fartuchu, z trzęsącą się brodą białą, 118 Now | trzęsącą się brodą białą, z głową wysoko wzniesioną, 119 Now | okno, kiedy kamień, rzucony z pośrodka tłumu, trafił w 120 Now | wzniosły-~Kiedy pierwsi z tłumu pod okno dopadli, 121 Now | postaci chudego studenta z facjatki.~Z wzburzoną czupryną, 122 Now | chudego studenta z facjatki.~Z wzburzoną czupryną, w rozpiętym 123 Now | nie. to wal we mnie jeden z drugim gałgany, psubraty, 124 Now | mógł, tak go gniew dławił. Z małych jego burych oczu 125 Now | Kilku trzeźwiejszych z bandy zaczęło się cofać. 126 Now | ich swą siłą. Skorzystał z tego długi student, a skoczywszy 127 Now | przeciągnął mimo tego okna z głuchą wrzawą. Szyderstwa, 128 Now | pracował. Zza persowej firanki, z alkowy, dobywał się niekiedy 129 Now | firanką leżał mały gimnazista z obwiązaną głową. Zielona 130 Now | paliły się niedogasłe ognie, z dna duszy ruszone. Siedział 131 Now | ruchu, bez głosu. Skulony, z łokciami wspartymi o kolana, 132 Now | łokciami wspartymi o kolana, z twarzą ukrytą w rękach, 133 Now | wreszcie - wyleżże pan już raz z tego kąta! Bosiny pan odprawiasz 134 Now | A pan tak jak na worze z popiołem zasiadł' Przecie 135 Now | umarło? Nu, u mnie umarło to, z czym ja się urodził. z czym 136 Now | z czym ja się urodził. z czym ja sześćdziesiąt i 137 Now | sześćdziesiąt i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... 138 Now | Tego dnia ojciec zły czegoś z rzeki wrócił i siadłszy 139 Now | szturchnął w bok, a matka jęknęła z cicha.~Miał ojciec nad wieczorem 140 Now | tylko pilnować trzeba, żeby z niego nie spadł.~- Dalej! 141 Now | ale się Żydzisko uparło. Z sieni dopiero brodę do izby 142 Now | mnie, nam .,handel" z rąk wyrwał, żebyśmy nie 143 Now | jednym rogu rozpruta i że się z niej pierze sypie, Znów 144 Now | Targ w targ. zgodził się z ojcem na całe dwa ruble, 145 Now | martwa, leżąc na wznak, z głęboko zapadłymi oczami,~- 146 Now | wsadził. Wybiegliśmy za nim z tryumfem na podwórko.~- 147 Now | odkrzyknął blady Józiek od krawca z lewej oficyny. - Ja już 148 Now | za piecem. Felek to nawet z chlebem w ręku do pacierza 149 Now | położyć, ale mi się już z Felkiem zaczynać nie chciało, 150 Now | się. że mi głowa gdzieś z karku ucieka- bom do poduszki 151 Now | Obejrzał się po izbie, zdjął z kołka swój płaszcz granatowy 152 Now | go na nas.~Wrzasnęliśmy z uciechy i natychmiast powsadzaliśmy 153 Now | do nich trafić, aleśmy go z głową peleryną nakryli, 154 Now | ciepło! - odpowiedziałem z głębi płaszcza.~- A mnie 155 Now | przyjemne ciepło szło na nas z. pieca, bo ojciec koksu 156 Now | rozbeczał.~Matka stęknęła z cicha raz i drugi.~- Filipie! 157 Now | przestawał płakać, zwlokła się z łóżka, wzięła Piotrusia 158 Now | wołał, ale przyszedł tak, z grzeczności, jak mówił, 159 Now | był czegoś i gadać wiele z nim nie chciał.~Nazajutrz " 160 Now | mieliśmy na obiad ziemniaki z solą tylko, bo okrasy brakło; 161 Now | się rozśmieli. Stałem już z workiem chwilę, ale ojciec 162 Now | targować zaczął.~Przestępując z nogi na nogę czekałem jeszcze 163 Now | wyszedł nie bawiąc i na Żydka z przeciwka palcem kiwać zaczął. 164 Now | wrócił, ,,handel" i Żydek z przeciwka wynosili szafę. 165 Now | głowę do ściany i stękała z cicha.~Usunięcie szafy z 166 Now | z cicha.~Usunięcie szafy z kąta, gdzie stała, jak tylko 167 Now | zardzewiałą igłę oraz bożą krówkę z podkurczonymi pod siebie 168 Now | była zdechła.~Za każdym z tych odkryć wykrzykiwaliśmy 169 Now | chustką je pięknie okrył i z boków obcisnął. Wyglądało 170 Now | to bardzo dobrze, a Felek z Piotrusiem zaraz się "w 171 Now | Ordynackie.~Na głowach my z nimi paradowali samym środkiem 172 Now | pomysły. Jak tylko wrócił z ochrony zaraz ręce za plecy 173 Now | Albo zegar!...- - dodał z oburzeniem Piotruś. - A 174 Now | Ojej!... - wołał Felek z miną skończonego libertyna - 175 Now | chuchnął, para poszła. Z próby tej wyszedł z triumfem. 176 Now | poszła. Z próby tej wyszedł z triumfem. Nic nie zdradzało 177 Now | zdradzało spożycia "kadryla", a z głębi zapadłej brzuszyny 178 Now | popiołem i tak świecący stał z wystawionym na izbę uchem 179 Now | Przy nim stał moździerz z tłuczkiem z jednej strony, 180 Now | stał moździerz z tłuczkiem z jednej strony, a żelazko 181 Now | jednej strony, a żelazko z drugiej. Moździerz był rówieśnikiem 182 Now | okazać. Żadnego wszakże z jednolatków moich w podwórzu, 183 Now | nader rzadko zstępowało z wyżyn półki na poziom naszego 184 Now | rozpuściła i jak się matce z gniewu i z oburzenia ręce 185 Now | jak się matce z gniewu i z oburzenia ręce trzęsły, 186 Now | trojaka kupić dał i krupnik z nich uwarzył.~Nazajutrz 187 Now | chwycił i siarczystego młynka z nim wywinął. Potem głośno 188 Now | Filip! - szepnęła wreszcie z wyrzutem. - Co ty?... Kożuch 189 Now | lżej człowiekowi, że go z siebie zrzucił!~A gdy matka 190 Now | zrzucił!~A gdy matka jęknęła z cicha, po włosach pogładził 191 Now | pogładził ręką i dodał:~- A też z ciebie, Anulku, krzywe drewno, 192 Now | głowę, a oczy to mu się z siwych czarne robiły, 193 Now | nie jedno, to drugie, a z nas to najwięcej jeśli posyłka 194 Now | siedział, taki delikacik! A my z Felkiem piguły ze śniegu 195 Now | wiązał; była szuba matczyna z czerwoną podszewką, była 196 Now | stół, była kapa na łóżko z zielonego persu.~Ale tym 197 Now | bał podnieść i usunąć z kątka. Brzękła i umilkła. 198 Now | zawołał matka słabym głosem z łóżka.~Ojciec się zaczerwienił. 199 Now | zaczerwienił. Felkowi chustczynę z harmonijką odebrał i włożywszy 200 Now | wczorajsza kromka. Poszliśmy z Felkiem do sieni w klasy 201 Now | I rondel... - szepnęła z wysiłkiem.~- Rondel?... - 202 Now | nasz i jej niepotrzebny.~Z błyszczącymi oczami czekała 203 Now | handla". Wylecieliśmy obaj z Felkiem. uszczęśliwieni, 204 Now | rondel cienki i nitowany z boku... Za trzy te sztuki 205 Now | na rogu przed sklepikiem z tym pierwszym, który od 206 Now | wyszedł. Zaraz jednak worek z butelkami na plecach poprawił 207 Now | przyszedł, było u nas jeszcze z pięciu "handlów"; ale co 208 Now | tylko mnie poszczypywał z tej uciechy.~- To ci heca! - 209 Now | zawołała głosem drżącym z gniewu. - Widzicie ! Grat!... 210 Now | dziewięciu złotych przynajmniej z pół rubla dokładał.~Matka 211 Now | trochę starta, natychmiast z szeregu wyrzucał, krzycząc, 212 Now | że fałszywa. Żyd sykał z początku, potem rozczerwienił 213 Now | nagle uśmiechnął się, dobył z kamizelki grosz dobrze sczerniały 214 Now | Żyd cmokał coraz silniej z podziwu.~- A kluger Bub - 215 Now | doliczyli się jakoś. Żyd z łoskotem żelazko, moździerz 216 Now | popijaliśmy~kolejno wodziankę z żelaznego garnczka.~Ojciec 217 Now | niedawnym doświadczeniu z żelazkiem.~Chodziliśmy teraz 218 Now | była tego dnia duża odwilż. Z dachów ciekło, wróble się 219 Now | Pamiętam, serce - rzekła matka z cicha.~- Albo to, pamiętasz?... 220 Now | W Czerniakowie my byli z nieboszczką matką...~- Po 221 Now | Ojciec i teraz grał ślicznie. Z początku wesoło, raźnie, 222 Now | raz ze stron obu i dobył z niej głos tak żałosny, jak 223 Now | się potem osłabła, blada, z zimnym potem na wychudłej 224 Now | sterczały mu wychudzone żebra, z kołnierza wychylała się 225 Now | krótkich, pałąkowatych nogach, z dużym, rozdętym ziemniakami 226 Now | słabym głosem matka.~- A to z Piotrusia - odrzekł Felek - 227 Now | tam gruby, biedaczysko! Z czegóż by on był gruby! - 228 Now | dusiliśmy się od śmiechu z tej "hecy" -jak mówił Felek.~ 229 Now | odezwał się po chwili. -Z kacierzem na rzece się nie 230 Now | sieczki kup, a i otrąb choć z garstkę, boć to owsa nie 231 Now | nasza uciecha.~Kiedy ojciec z rzeki do domu wracał, wybiegaliśmy - 232 Now | znalezioną w podwórzu skórkę z cytryny...~I szkapa nas 233 Now | szkapa nas kochała bardzo. Z daleka już rżała ku nam 234 Now | rżała na ojca, żeby go wziął z sobą.~Kiedy ojciec wyprzągł, 235 Now | uwiązanego jej u karku worka z chudą sieczką, on. przyklęknąwszy 236 Now | to jest sławny jeździec z suteryny, co nigdy nie traci 237 Now | że ludzie wybiegali z oficyny.~Po Felku gramolił 238 Now | rozdęta brzuszyna. Szkapę z Piotrusiem oprowadzaliśmy 239 Now | Mostowiaków nie wyprawiają z kobyłą! A toć to czyste 240 Now | kobyłą! A toć to czyste małpy z "meranzieryi".~I chwytała 241 Now | skrzeczała chuda kucharka z drugiego piętra. - Ma tu 242 Now | Nie poszedłby to jeden z drugim do roboty, do "rzemiesła", 243 Now | pasji trzasnęła lufcikiem i z okna poszła.~Do szkapy odnosiliśmy 244 Now | naszych sporach.~Korzystał z tego Piotruś niecnota i, 245 Now | podnosiła się i opadała z wolna, jak gdyby z wyrzutem...~- 246 Now | opadała z wolna, jak gdyby z wyrzutem...~- Słysz, Wicek! - 247 Now | tryumfalny pochód! Chłopaki z całej ulicy chcieli i. nami 248 Now | w nas żałość była, taka z tej żałości srogość, że 249 Now | ciężki, chrypiący kaszel z twardego snu dziecięcego 250 Now | zgarbiony, żółty, jakby mu z dziesięć lat życia przybyło, 251 Now | Piotruś wpatrzony w nią z zachwytem, gdy zanurzała 252 Now | własnoręcznie.~Ja i Felek siadaliśmy z obu jej stron na żłobie 253 Now | jeść. chociaż dzielić się z nią nie było czym. bo nam 254 Now | o kobietę, kiedy chora. Z nią coraz gorzej i musi 255 Now | szkaplerzem rozerwał i dobywszy z niego srebrny pieniądz z 256 Now | z niego srebrny pieniądz z Matką Boską, mnie po węgle 257 Now | Piotrusia naszego, dorożkarz z Pragi.~Zaraz mnie coś tknęło, 258 Now | chudą, długą szyję, tabakę z wolna zażywał- Człowiek 259 Now | puszkiem porośnięte uszy, z których prawe ozdobione 260 Now | rzadko, choć go kumoterstwo z nami łączyło; mówiła o nim 261 Now | głowę patrzył na szkapę to z lewej, to z prawej strony.~- 262 Now | na szkapę to z lewej, to z prawej strony.~- He!... 263 Now | wyciągając obrastający podbródek z żółtej bawełnianej chustki. - 264 Now | zaczął. - Nie wyjdzie już ona z niego, nie! - dodał wciągając 265 Now | zmartwiałą powiekę szkapy, z bliska jej w oczy zajrzał.~ 266 Now | się Felek. a przestąpiwszy z nogi na nogę, szczypnął 267 Now | Bogdaj cię też kumeńku, z taką mową. Toć byś ty, kumeńku. 268 Now | katolik, nie Żyd.~Ojciec mówił z wolna, hamując się. ale 269 Now | wszedł ojciec uspokojony wraz z panem Łukaszem, jako że 270 Now | matkę, która jak martwa z zamkniętymi oczami leżała - 271 Now | szarpnął, a matka obudziła się z jękiem. Może nie spała nawet.~ 272 Now | zgiąwszy się we dwoje, z izby za ojcem wychodził, 273 Now | kosztuj na mnie.~To znów ni z tego, ni z owego jej się 274 Now | mnie.~To znów ni z tego, ni z owego jej się poprawiało; 275 Now | piwa zagrzać albo i mleka z masłem, a Piotrusia sama 276 Now | i on nie słyszał. Wyszła z niej duszyczka jak para; 277 Now | nareszcie rozeszły, bo im obiad z garnków kipiał.~Żeby nie 278 Now | bardzo, że matka umarła. Z pół roku już się nic podnosiła 279 Now | dzień szastał i nastawiał, i z ludzi wydziwiał, a mnie 280 Now | Rżenie to zlewało się w jedno z trynitarskim dzwonem, który 281 Now | Jednocześnie rozległ się z suteryny głuchy odgłos młotka. 282 Now | powoził, szedł ojciec sam, z czapką w ręku i zwieszoną 283 Now | blaskiem ulice, most, Wisłę; z każdej akacji, z każdego 284 Now | Wisłę; z każdej akacji, z każdego gzymsu świerkały 285 Now | się wydawał ten pogrzeb z trójką tak dobrze bawiących 286 Now | szkapa ciągnęła swój ciężar z pewnym wysileniem: zdrowe 287 Now | kto nieść, puszczono nas z wozem za bramę. Ale tu czekać 288 Now | teraz pospiesznie wyrzucał z niego żółty piasek. Natychmiast 289 Now | drożynie. Tymczasem ojciec z panem Łukaszem zdjęli z 290 Now | z panem Łukaszem zdjęli z wozu trumnę i postawili 291 Now | ksiądz w komeżce i kościelny z krzyżem i kropidłem. Spojrzał 292 Now | surowo, więc my poklękli z Felkiem, trzymając w garściach 293 Now | twarz i obie ręce w niebo; z jego wzniesionych oczu padały 294 Now | klęcząc, trzepał pacierz z wzrokiem utkwionym w szkapę.~ 295 Now | stokrocie. Szkapa delikatnie z rąk dziecka brała wargami 296 Now | też, trumnę pokropiwszy, z czego i nam się coś niecoś 297 Now | niecoś poświęcenia dostało, z kościelnym odszedł.~Dołek 298 Now | schyliwszy się do ojca. poszeptał z nim małowiele, za ręce się 299 Now | ścisnęli, potrzęśli raz i drugi z wielkim przyjacielstwem, 300 Now | skrzyżowanym rzemieniem. Z grzywy opadały ostróżki 301 Now | nadeptując małe, świeże, z żółtego piasku sypane grobki 302 Now | Piotrusiem szkapa - wyrzucała z cichym parskaniem łbem. 303 Now | stronie. Wóz toczył się z wolna, to podnosząc się, 304 Now | zapadłych grobach, a za nami z głuchym, coraz głuchszym 305 Now | Z WŁAMANIEM~ ~ Dnia tego izba 306 Now | Dowcipna obrona przybyłego z daleka adwokata, której 307 Now | której urywki chodziły z ust do ust po mieście, delikatnej 308 Now | stamtąd nowe toalety wraz z odświeżoną twarzyczką i 309 Now | sądowych ulica pustoszała z dnia na dzień.~Nikomu teraz 310 Now | faktorzy nawet zaglądali z rzadka, a zajrzawszy spluwali 311 Now | się tu zbierało kupkami z Wołhatycz, z Krynek, z Zahajnego, 312 Now | zbierało kupkami z Wołhatycz, z Krynek, z Zahajnego, z Mytryk, 313 Now | kupkami z Wołhatycz, z Krynek, z Zahajnego, z Mytryk, z Dołhuszek, 314 Now | z Krynek, z Zahajnego, z Mytryk, z Dołhuszek, z Korniatów, 315 Now | z Zahajnego, z Mytryk, z Dołhuszek, z Korniatów, 316 Now | z Mytryk, z Dołhuszek, z Korniatów, tych kożuchów 317 Now | można, proszę, wycisnąć z Poleszuka, który do miasta 318 Now | który do miasta przychodzi z okrajcem czarnego chleba 319 Now | czarnego chleba za pazucha- z garścią tołkanicy w szmatce 320 Now | obojętnie i tępo, pokurć zaś z widocznym niepokojem i oczekiwaniem.~ 321 Now | wkuliwszy ogon pod siebie, z najwyższym niepokojem patrzył 322 Now | stołu wzniesioną. W jednej z tych ławek, tuż przy drzwiach 323 Now | ławki podszedł, poły munduru z całym uszanowaniem dla urzędu 324 Now | ludziom otyłym właściwa, która z rolą publicznego oskarżyciela 325 Now | ręce na poręczach oparte; z lewej i z prawej jego strony 326 Now | poręczach oparte; z lewej i z prawej jego strony siedziało 327 Now | po dwóch jeszcze panów, z których jeden przeglądał 328 Now | że jest to obrońca dodany z urzędu. Obrońca dodany z 329 Now | z urzędu. Obrońca dodany z urzędu zwykle miewa coś 330 Now | papierze literę S lub literę L z niesłychaną, córa/ rosnącą 331 Now | ćwiartce zbraknie, budzi się z tego oczarowania i patrzy 332 Now | się jednostajnym szmerem, z ławki, w której siedzieli 333 Now | swoją mowę.~Była to jedna z tych mów, których wszystkie 334 Now | których wszystkie zwroty z góry przewidzieć się dają. 335 Now | mówił -jak drobne szczepy. Z drobnych szczepów wyrastają 336 Now | szczepów wyrastają drzewa, a z drobnych przestępstw zbrodnie. 337 Now | nie ogarniałby mas całych z tak fatalną i niepościągnioną 338 Now | głos i wypoczywał, sapiąc z lekka. Właściwie mógł albo 339 Now | Boże ty mój! Toże nasz brat z rzodkwią na śniadanie radę 340 Now | dość długi, zakrzywiony z jednego końca patyk, taki 341 Now | zbierania wiosną liszek z grusz i jabłoni, a który 342 Now | oskarżonym do spełnienia jednego z najśmielszych przewinień, 343 Now | Roześmiał się w sobie z cicha, machnął ręką i nieco 344 Now | nosów żałosne, płaczliwe, z westchnieniami i szeptem 345 Now | nie uraczy albo i wódką z pieprzem, jak postękiwaniem 346 Now | chwilę nie wie, co począć z długimi rękami w przykrótkich 347 Now | niepokaźny człowieczyna z pochylonym grzbietem i zapadłą 348 Now | oko. uderzając wzrokiem z dołu w bok. jak to czyni 349 Now | tego wszakże niepodobna z całą ścisłością oznaczyć, 350 Now | chce się gorzkich drwin z samego siebie.~Niepoczesna 351 Now | nawet, czyby się zgodził z kim innym niż z pustym stołkiem.~ 352 Now | zgodził z kim innym niż z pustym stołkiem.~Powstawszy 353 Now | obrońca przerzucił głowę z lewego ramienia na prawe; 354 Now | sery. Jako obrońca dodany z urzędu pojmuję całą ważność 355 Now | masło owo spożytym zostało: z chlebem czy bez chleba? 356 Now | czy bez chleba? A jeśli z chlebem, to skąd oskarżeni 357 Now | głowę sprostował nieco i z góry na słuchaczy spojrzał. 358 Now | wszechstronniejszy pogląd na sprawę z punktu pominiętego w pierwiastkowym 359 Now | pierwiastkowym śledztwie z godnym pożałowania pośpiechem.~ 360 Now | zmrużonych oczu uderzył z dołu w inkwirenta, który 361 Now | wzruszając ramionami, parskając z cicha w saperskie, przystrzyżone 362 Now | wprost za wybieg prawny, ale z drugiej znów strony czuł 363 Now | siak tłumaczyć, skłonił się z lekka ku stołowi i rzuciwszy 364 Now | rzuciwszy głową jak piłką z lewego ramienia na prawe, 365 Now | czy ser i masło zjadł ktoś z chlebem czy też zamiast 366 Now | od licznych stóp bosych i z głębi zaczęły się wysypywać 367 Now | czternaście może. najmłodszy z dziesięć, albo i mniej jeszcze. 368 Now | statku, a może i wprost z chałupy Nisko podcięte, 369 Now | od słońca.~Ale najstarszy z chłopców, Ustim, jedynak 370 Now | Oho!.... Przestępuje z nogi na nogę i ściska rękę, 371 Now | Nic mu wszakże me grozi z. tej strony.~Tuż za nim 372 Now | stoi Klim, mały gęsiarek z ostatniej pod borem chaty. 373 Now | suficie, który widać było z głębokich. zamkniętych ławek; 374 Now | widziały !~"Mama" mówił ot tak z głupoty z nawyczki tylko; 375 Now | mówił ot tak z głupoty z nawyczki tylko; sierotą 376 Now | ludzie go tak ot przygarnęli, z miłosiernego serca i wedle 377 Now | Wątpliwość uderza w niego z nową siłą. Mimo wszystko 378 Now | źle niż dobrze! Ogląda się z wolna w bok i spostrzega 379 Now | drzwiach żołnierza. Natychmiast z szybkością błyskawicy spuszcza 380 Now | tej chwili jak cienkie, z śmiertelnym pośpiechem bijące 381 Now | czy ten ser i masło zjedli z chlebem?~- Z chlebem?... - 382 Now | masło zjedli z chlebem?~- Z chlebem?... - Podnosi oczy, 383 Now | przed nim całą chwilę z zupełną dokładnością.~- 384 Now | niego rozgorzałym okiem, z twarzą pobladłą i z drżącymi 385 Now | okiem, z twarzą pobladłą i z drżącymi usty.~Chłopak umilkł, 386 Now | jeszcze.~Roześmiał się polem z cicha, gorzko, i ku stołowi 387 Now | coraz śmielej: oczy już nie z dołu w bok, ale z góry biły 388 Now | już nie z dołu w bok, ale z góry biły jak siekańcem 389 Now | wywołanych nie wiadomo po co z właściwego miejsca oberwańców, 390 Now | głową, że ledwo trafiał z tabaką do nosa. Od kiedy 391 Now | Wysokiego Sądu. Jest to jedno z najtrafniejszych, jedno 392 Now | najtrafniejszych, jedno z najbystrzejszych i najbardziej 393 Now | jakie wyszły kiedykolwiek z ust dostojnego oskarżyciela 394 Now | drewniany skobelek zamykający z wewnątrz. I czy chcecie 395 Now | skusali! - odrzekł Ustim z głębokim spokojem.~Oczy 396 Now | znędzniałą twarz dziecka, z dziwną mieszaniną uczuć 397 Now | mieszaniną uczuć sprzecznych, z dna duszy dobytych, odwrócił 398 Now | nawet przestraszyłem którego z was, panowie? Przebaczcie! 399 Now | charakterystykę obrońcy z urzędu.~Nagle w ciszy, jaka 400 Now | skomlenie pokurcia.~Najmłodszy z chłopców drgnął, otworzył 401 Now | inkwirent papiery przed siebie z lekkim pochyleniem głowy 402 Now | skomlenie przedostające się z ciemnej ulicy do tej wielkiej 403 Now | razy pięścią w kark wlepił z tej żałości, a tu przecie 404 Now | coraz bardziej. Wysunął się z gromadki i rzekł raźnym 405 Now | ośmielonym, tak spodufalonym z sądem, jakby sam do niego 406 Now | żołnierza.~Pan prezes wzruszył z lekka ramionami.~- To i 407 Now | Na chłopaka ognie biły z uciechy, że jeszcze tej 408 Now | nadzieję dojścia do ładu z indagowanym, zagłębił się 409 Now | zniechęcony w fotelu, wstał z wolna pan adwokat ze swojego 410 Now | dzieciaka zapytał rubasznie, z chłopska:~- A ciebia jak 411 Now | chłopska:~- A ciebia jak zowut’ z bat’ka, ?~Chłopak jak 412 Now | pan obrońca nie wychodząc z chłopskiego akcentu.~- Benedyć 413 Now | być musiał lub Czerkiesem z rodu, przynajmniej wskazywały 414 Now | południowych blasków.~Był to jeden z tych mówców, którzy nad 415 Now | sami. Punkt ten, ogołocony z wszelkich dodatków i określeń, 416 Now | utworzył rodzaj wyniosłości, z której pole walki na wskroś 417 Now | kradzież prosta i kradzież z włamaniem. Natychmiast z 418 Now | z włamaniem. Natychmiast z jednego i z drugiego flanku 419 Now | Natychmiast z jednego i z drugiego flanku zaczęły 420 Now | jak mur; teoria kradzieży z włamaniem jak szyk nieprzemożony. 421 Now | rosnąca i zagłębiająca się z każdym słowem mówcy. Było 422 Now | nieznaczny ruch ręką i każde z obu skrzydeł rozpadło się 423 Now | kradzież prosta, jak kradzież z włamaniem mogła być spełniona 424 Now | stowarzyszeń przestępczych, jedna z najświetniejszych tez prawa 425 Now | że udzieliło im się coś z siły i bezpośredniości samego 426 Now | wzmógł do wysokiego napięcia. Z niesłychaną bystrością chwytali 427 Now | résume -- a był to jeden z najniebezpieczniejszych 428 Now | takiego A B C lub takiego X Y Z, jakie się dla plastyki 429 Now | prostą, a inaczej na kradzież z włamaniem. Ta ostatnia należy 430 Now | się poważnie, uroczyście, z wolna, panowie szli jeden 431 Now | obrońca patrzył za nimi z właściwym sobie uśmiechem; 432 Now | wiatr polem, niepokojąc je z lekka i ulotnie; łyczkowa 433 Now | tabakiera znów się wynurzyła z kieszeni którejś kapoty. 434 Now | dziadowi mieli i zaraz~mu się z brzeżka ławy umykał ten 435 Now | idzie!~Panowie zasiadają z pośpiechem swe miejsca za 436 Now | drugie: czy jest kradzieżą z włamaniem?~Słowa te, jasne 437 Now | paragrafy karne to jakby iść z armatą na muchy. Gdzież 438 Now | krajanków sera? Gdzież kto z patykiem takim gwałtu i 439 Now | było nareszcie skończyć z mizerią!~Rzecz oczywista 440 Now | sery, to była to kradzież z włamaniem.~Po tym rozumowaniu, 441 Now | zakwalifikowane jako kradzież z włamaniem.~ 442 Obra| więziennym zatrzymał się wóz z kapustą.~- Bra-ma! Bra-ma!... - 443 Obra| spencerze.~Nikt się jednak z otwieraniem bramy nie kwapił.~- 444 Obra| Bra-ma!... - wrzasnął parobek z całej swojej siły. - A prr!... 445 Obra| otworzę!~- A niechże was, z takim otwieraniem! A prr!... 446 Obra| znów do koni, które w bok z wozem skręciły.~Chwycił 447 Obra| w bramę, której wierzeje z łoskotem uderzyły o ściany, 448 Obra| łoskotem uderzyły o ściany, a z bramy w podwórze do połowy 449 Obra| było podobnym. W jednym z kątów podwórza, obudowanego 450 Obra| okrągłej, przejrzystej, z wąskich deszczułek zbitej 451 Obra| deszczułek zbitej szopy, z czterema wewnątrz ławkami 452 Obra| jakby wyłażący naprzód z kołnierza. Różnice ruchów 453 Obra| człowiek ulepiony został z gliny i z mułu ziemi. Zmianom 454 Obra| ulepiony został z gliny i z mułu ziemi. Zmianom tym 455 Obra| większość kobiet na równi z mężczyznami.~Trzeciorzędną 456 Obra| cienie nagle, głębokie, z siwych czyniąc źrenice zielone, 457 Obra| czyniąc źrenice zielone, z modrych - czarne. W drugim 458 Obra| matowość spojrzenia wzrasta z dniem każdym, oczy kołowacieją 459 Obra| zaokrąglają się w orbitach, a z głębi ich wyziera ogólne 460 Obra| albo zwierzęca złośliwość. Z biegiem czasu rozwija się 461 Obra| jakby cerą więźnia i zwykle z nią chodzi w parze. Bywają 462 Obra| patrzył w otwartą, nieco widną z jednego kąta w ogródku bramę 463 Obra| się wietrzyć powiew ulicy z niepohamowaną żądzą, na 464 Obra| i niezwykle białe. Jedną z rąk wsunął za kubrak i koszulę 465 Obra| Baczniejszy spostrzegacz poznałby z łatwością, że więzień przebywa 466 Obra| o sztachety i wychylony z jakąś drapieżną pożądliwością 467 Obra| figurował pod tym nazwiskiem, z czasem zapomniano zgoła, 468 Obra| inni jeszcze przestępowali z nogi na nogę w miejscu, 469 Obra| od pana sekretarza, która z uśpionym na kolanach dzieckiem 470 Obra| progu oficyny kołysząc się z boku na bok i nucąc bezbarwnym 471 Obra| bezbarwnym głosem jedną z tych melodii, którym katarynki 472 Obra| nadały. Tuż przy niej stała z szaflikiem w ręku Janowa, 473 Obra| czubate, podłużne, zielonkawe, z lekko postrzępionymi brzegami 474 Obra| ważne, ciężkie, świecąc z dala jak śnieżne kłęby i 475 Obra| głąbach lekkie i puste szalki z brunatno poplamioną powierzchnią, 476 Obra| ruch, jakim się kołysała z boku na bok, dodawał jej 477 Obra| wożą, wreszcie wpiły się z jakąś dziką przenikliwością 478 Obra| przed altaną i prowadził z kimś spokojną gawędę, brząkając 479 Obra| bramę wjechał drugi wóz z kapustą.~- Jechać tam!... 480 Obra| nodze.~Chłopak w chwilę był z powrotem.~- Co się tam miała 481 Obra| rozległo się najpierw z bliska, potem coraz dalej, 482 Obra| sekundzie niemal porwał z ziemi i znów pędził dalej, 483 Obra| strażnika deputacja poważna, bo z samych recydywistów i najstarszych 484 Obra| i co chwila ocierał pot z bladej jak chusta twarzy.~ 485 Obra| pytającym wzrokiem. Trzech z deputacji podstąpiło do 486 Obra| dobrze to jest, ale cóż wy z nim myślicie zrobić?~-A 487 Obra| położeniu arcydelikatnym. Z jednej strony uśmiechało 488 Obra| zakończenie tej niemiłej sprawy, z drugiej miał skrupuły co 489 Obra| idei w społeczeństwie, idei z Nowego Świata. Czuł się 490 Obra| podbródek, i odsapnął kilka razy z zupełnym zadowoleniem.~Cygan 491 Obra| Pan nadzorca podniósł się z fotela.~- Jakub! - zawołał 492 Obra| ostry, przeciągły.~ ~Jedną z najmilszych czynności pana 493 Obra| dyletantyzmu- A czynił to wszystko z natchnienia, bez uprzednich 494 Obra| niezmiernie wzruszony, a drżący z lekka głos jego i oczy, 495 Obra| Spojrzał i raptem zerwawszy się z fotela utkwił przerażone 496 Obra| pokończyły...~- Idźcie do diabła z waszymi wyrokami! - krzyczy 497 Obra| Aresztanci kręcą głowami z niedowierzaniem. Jeden z 498 Obra| z niedowierzaniem. Jeden z nich udaje, że czyta. Wychodzą 499 Obra| da ci taką odpowiedź, że z niej nic wycisnąć nie potrafisz.~ 500 Obra| znaczy to bynajmniej, aby z ludźmi tutejszymi mówić


1-500 | 501-1000 | 1001-1115

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License