Part
1 Now | On nic. Zapłakało sobie tedy ono kobiecisko, niech ją
2 Now | wszystkim odłazi. Nie chciał tedy "handel", którego mi ojciec
3 Now | niej pierze sypie, Znów tedy "handel" jedenastu złotych
4 Now | bardzo chłodno. Pociągnąłem tedy płaszcz w swoją stronę.
5 Now | poleciał jeździć; zaryzykowałem tedy i chrząknąłem raz trzeci.
6 Now | nowe widoki; przykucnęliśmy tedy wśród nagromadzonych tam
7 Now | smutnym wzrokiem, wstał tedy ojciec od kaszy, wyszukał
8 Now | sąsiadka nie miała. Otworzył tedy ojciec do kuferka, czy jeszcze
9 Now | kolej odchodzi. Polecieliśmy tedy po rudego. Szwargotał na
10 Now | wychudłej twarzy.~Posiedział tedy ojciec ze zwieszoną głową,
11 Now | własnego trzymając. Brnęliśmy tedy po nią i za ogon ku brzegowi
12 Now | dzień.~Nikomu teraz nie szła tędy droga, nikt tu nie miał
13 Now | sprawa sama się broni. Jeżeli tedy Wysoki Sąd uznaje słuszność
14 Now | idzie mu jakoś; zaczyna tedy liczyć na niedziele, ale
15 Now | było tam mowy. Jeszcze raz tedy spytał o nazwisko chłopca.~
16 Obra| humanistą na wielką skalę.~Wydął tedy świeżo ogolone policzki,
17 Obra| budującego przemówienia.~Podnosi tedy głowę, podaje pierś naprzód
18 Obra| zmęczeniem. Proponuje ci tedy z całą uprzejmością, że
19 Obra| pana nadzorcy-~Wchodzisz tedy cicho, spokojnie, jakby
20 Obra| w każdym numerze. Pytasz tedy o okolice, o nazwy wiosek,
21 Obra| popularność jego. Chrząka tedy i oparłszy obie dłonie na
22 Obra| panem jego. Uśmiecha się tedy do wszystkich i raźno mruga
23 Obra| nie ta! To gorsza! Podnosi tedy drugą, lecz jeszcze szybciej
24 Obra| że gmina patrzy. Zaciska tedy zęby i znów podnosi sztywną
25 Obra| swego i już.~Przekrzywia tedy Probst w jedną stronę ciężką
26 Obra| serca i odwagi. Nie czekając tedy, daje w twarz którejkolwiek
27 Obra| występnymi nie były. Mówiłam tedy z nimi o ich rodzinie, o
|