Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
25 2
3 1
9 1
a 1036
a-gdy 1
abo 2
abstrakcji 2
Frequency    [«  »]
1314 na
1145 nie
1115 z
1036 a
933 to
660 do
600 jak
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

a

1-500 | 501-1000 | 1001-1036

     Part
1 Now | DZIADY~ ~- A wy, Mikołajko, nie pójdziecie 2 Now | skrzypiał w soczystych głąbach, a głowy padały z głuchym łoskotem 3 Now | gdym weszła, pod przycieś, a "stara" podniosła głowę 4 Now | nieco.~Rzuciła ramionami.~- A mnie co po zaduszkach? - 5 Now | Panu Jezusowi, odmówię; a patrzeć na co ja ta będę? 6 Now | pani, jest Wołynie takie, a tam wieś taka Kanonicze. 7 Now | jeden duży na wpośrodku. a już te mogiłki wedle niego, 8 Now | z zieloności wszelakiej; a wysokie to wszystkie jeden 9 Now | zgnije, i obalić by się rad, a nie majak i którędy; to 10 Now | inszych zeprze i tak trwa... A na każdym krzyzie, proszę 11 Now | zwyczajnie dla niewiasty, a czasem jakby dzieciński, 12 Now | czasem wiater pod noc porwie, a tymi krzyżami skrzypieć 13 Now | krzyżami skrzypieć zacznie a zapaskami łopotać, to taki 14 Now | pobliskości, taki strach. A w cichość, jak miesiąc zejdzie, 15 Now | chwili tak mówiła dalej:~- A że choć i mogiły, to tam 16 Now | zarośnie darnią, to i dobrze, a nie zarośnie, to się w ziemię 17 Now | wdepce i do cna rozsypie... A tam, pani moja, to sobie 18 Now | cmentarz człowiek zajdzie, a po onych przykładzinach 19 Now | trumny na wierzch wyszły, a umarli wstawać mieli... 20 Now | umarli wstawać mieli... A jeszcze spod onej przykładziny 21 Now | jednej strony kłosy sterczą, a z drugiej słoma, a w pośrodku 22 Now | sterczą, a z drugiej słoma, a w pośrodku przykopane ziemią, 23 Now | pośrodku przykopane ziemią, a nad wiechetkiem gałąź od 24 Now | jak gałąź wierzbowa je, a mokry czas przyjdzie, to 25 Now | skończyła szeptać zdrowaśkę.~- A cóż, "Dziady", jak "Dziady"... 26 Now | stara w zadumę zapada.~- A to, proszę łaski pani, tak 27 Now | Cygan, czarny na gębie, a jeszcze że był i dziobaty. 28 Now | bledziuśki był, taki zmizerowany, a te oczy to mu się tylko 29 Now | miski nie podnosił. Ale co! A bo mu to dali spokojnie 30 Now | sczerniał jak ta święta ziemia, a gadać to jakby zapomniał... 31 Now | woła - Justyś, synku! A zleź ino! Niech cię moje 32 Now | jabłka dzieciakom oddał, a sam jak się nie puści gościńcem, 33 Now | nie pije, od ludzi ucieka, a po kątach płacze tak, że 34 Now | Boże takiego życia nikomu! A ona kowalicha równo musiała 35 Now | przyniosła, to nową koszulę, a to posilenie jakie...~Ale 36 Now | swojemu wołał: "mamo! mamo!" A jedzenia, co przyniosła, 37 Now | Obdarł się, obłachmanił, a nie brał. A ta żorota to 38 Now | obłachmanił, a nie brał. A ta żorota to go tak zjadła, 39 Now | niepodobny, skóra tylko a kości. A te oczy to mu się 40 Now | niepodobny, skóra tylko a kości. A te oczy to mu się tak świeciły, 41 Now | idą w święto do kościoła, a potem do karczmy na tańce 42 Now | niebądź przepowiadki gadają, a on nic. Ani jemu pacierz 43 Now | chrustu przyniósł i cisnął. A dzieci, chłopaki, to gałęzie 44 Now | wszelakie, co kto mógł. A nie opodal stał krzyż choleryczny, 45 Now | szeptać pacierz zaczęła.~- A cóż matka?~- Matce to my 46 Now | to i nie~przychodziła. A co? Chora może, a może się 47 Now | przychodziła. A co? Chora może, a może się już tak od onego 48 Now | wyszło tak kilka niedziel, a ona Ustimowa mogiła jak 49 Now | Boże jakiego przestrachu.~A droga na cmentarz wypadała 50 Now | więcej niż półstoże siana. A pod krzyżem na przydrożu 51 Now | nabrało skądciś jak mrowia. A mnie zara coś tknęło. Tak 52 Now | Jeszczem przerzec nie zdążyła, a tu mi, pani moja, w oczach 53 Now | zaświeciło... Pojrzę ja, a tu z onego dziadowego krzesiwa 54 Now | Dziad znów ognia krzesze, a modli się głosem... Lecą 55 Now | przelatują, chrustu się chwytają, a gdzie szczelinka jaka, tam 56 Now | raz i chałupa się pali, a takiej łuny, takiego ognia 57 Now | w czerwieni cały stoi, a te rany Chrystusowe jakby 58 Now | Chrystusowe jakby żywe, a ten bok jakby krwawiący... 59 Now | ten bok jakby krwawiący... A ludzie też czapki pozdejmowali, 60 Now | duszę onego chudziatka, a tu wrzask: Justyś! Justyś! 61 Now | więc jej przystęp wolny. A ona jak nie krzyknie raz 62 Now | z daleka się bieliły... A spod onego mogilnego chrustu, 63 Now | niosąc pod pachą węzełki, a w ręku cebrzyki, kielnie, 64 Now | fartuchu swoim skórzanym stoi. a podczas kiedy sucha, żylasta, 65 Now | podczas kiedy sucha, żylasta, a dziś już nieco drżąca ręka 66 Now | Wie, kiedy się powiększa, a kiedy zmniejsza kaszel starego 67 Now | wyciętych z arkusza żołnierzy, a tymczasem dziwuje się wielkim 68 Now | Włosy jego mocno siwe. a długa broda zupełnie biała. 69 Now | zadychuje się wprawdzie, a grzbiet zgarbiony nigdy 70 Now | mu duszność dech zapiera, a w zgiętym grzbiecie ból 71 Now | różne, i pociechy, i troski; a już najdłużej to w nim widać 72 Now | kawałki rozmiękłej bułki, a w drugiej przykryty talerz 73 Now | się głośno, hałaśliwie, a w nich ukazuje się mały 74 Now | ciemne rzęsy i drobne usta, a po dziadzie nos orli i wąskie 75 Now | mu i dokłada na talerz, a kiedy chłopak się naje, 76 Now | Powłóczy nogami chodząc, a nawet wtedy, kiedy się uśmiecha, 77 Now | tornistra książki i zeszyty, a stary Mendel zabiera się 78 Now | by spojrzeć na chłopca, a choć po klajster ręką sięgnąć 79 Now | zupełnie i tym jest zadowolony, a przyciszając klapanie pantofli, 80 Now | mającym tu swojego rozpędu, a na sosnowym, pokrytym serwetą 81 Now | włosy pokrywa jarmułka, a skrzyp nowych z długimi 82 Now | kołnierzyk i czyste mankiety, a założywszy ręce w tył stoi 83 Now | dziada jakby urzeczony, a spazmatyczne ziewanie otwiera 84 Now | oknem starego introligatora, a zaglądając przez nie do 85 Now | tamtędy stary proboszcz, a spojrzawszy przelotnie w 86 Now | jakby urósł nagle, splunął, a polem chłopaka twardo za 87 Now | to, co by ty głupi był! A ty ze wszystkim głupi rośniesz 88 Now | na ciebie "Żyd" krzyknie. A jak ty tego płaczesz, jak 89 Now | wszystkim głupi jesteś, a te szkoły, te książki, te 90 Now | rzecz! Ty to pamiętaj sobie! A teraz się ucz, żeby ty głupim 91 Now | żeby ty głupim nie był, a czapkę to ja tobie inszą 92 Now | nim te słowa wywarły. - A kto ich ma bić? Urząd?...~- 93 Now | kiedy una nie będzie nowina, a jak zła, nu, to na co ja 94 Now | wszystkich Żydów bić?~- A za cóż by? - odrzucił swobodnie 95 Now | Mendel mrużąc siwe oczy - a czemu uni do lasa nie idą 96 Now | zajrzał mu w oczy.~- Nu, a ja z czego wyrósł? A ja 97 Now | Nu, a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego gruntu wyrósł? 98 Now | roznamiętniał swą mową.~- Nu, a gdzie ta zapłata moja jest? 99 Now | żyje!~Tu uchylił jarmułki. a potem dodał:~- Moja zapłata 100 Now | starego introligatora.~- Nu. a czym un ma być? Niemcem 101 Now | pioruny na to miasto bić,a tego. coby od te ognie i 102 Now | uny tego nie widziały! Nu, a jak noc jest na miasto, 103 Now | szerokim. mięsistym nosem.~- A smutku swego, swego kłopotu 104 Now | skórę zrobił, abo i dwie. A jak jemu Pan Bóg kieszeń 105 Now | się Mendel wpół smętnie, a wpół filuternie.~- A ja 106 Now | smętnie, a wpół filuternie.~- A ja panu dobrodziejowi powiem, 107 Now | obraca. I dużo rozumu wpada, a w głupstwo się obraca. I 108 Now | obraca. I dużo dobroci wpada, a w złość się obraca... Chce 109 Now | ręki. jakby tabakę brał, a wystawiwszy mały. dodawał 110 Now | zaczęli do siebie ciągnąć, a drudzy mów do siebie, i 111 Now | Nu, niech i tak będzie! A wie pan dobrodziej czemu? 112 Now | hunor ,y drugi po te mądrość a trzeci po te herby, a czwarty 113 Now | mądrość a trzeci po te herby, a czwarty po te sławnosć. 114 Now | czwarty po te sławnosć. a i taki się znajdzie, co 115 Now | położone będą tylko pieniądze, a nie będzie ani hunoru ani 116 Now | będą liźć i po nic więcej? A te z dołu co się przypatrują, 117 Now | pieniądze u niego wszystko! A im kto mniejszy będzie albo 118 Now | to mniej widzieć będzie, a głośniej jeszcze krzyczeć. 119 Now | głośniej jeszcze krzyczeć. A tylko te wysokie ludzie, 120 Now | nie będą się dziwowali, a krzyczeć to uni też nie 121 Now | się jak tej szarańczy, a zawsze to żywioł cudzy...~ 122 Now | tylko jednym w psa ciska. A pan dobrodziej dwoma kamieniami 123 Now | było dzieci czternaście, a ja się piętnasty urodził, 124 Now | że się un Pana Boga bał, a drugi raz. że un te swoje 125 Now | tylko główkę sobie urwał, a całego śledzia to dzieciom 126 Now | pół tuzina dzieci miał, a moja córka- Lija, nu, una 127 Now | wielkiej umarła. Żeby una żyła, a sześć synów miała, a patrzała, 128 Now | żyła, a sześć synów miała, a patrzała, na co ja patrzę, 129 Now | sobie obecność chłopca. A gdy malec wstał ze stołka 130 Now | się i chwytał za boki.~- A niechże pana nie znam A 131 Now | A niechże pana nie znam A toś pan wywiódł sztukę, 132 Now | siebie na powrót chłopca, a objąwszy jego szyję pochylił 133 Now | kto powiada? - pytał Żyd, a oczy już z aksamitnych stawały 134 Now | lichtarz na stole umieścił, a przeszedłszy na palcach 135 Now | posłaniu rzucał się jak ryba. a teraz spal snem głębokim, 136 Now | szczęśliwym, cichym śmiechem, a wciągnąwszy wielki kłąb 137 Now | otwarły się gwałtownie, a chudy student z facjatki 138 Now | bali!... Nu, ja tego chcę! A uciekać to ja nie chcę! 139 Now | postrzałem. Chwilka jeszcze, a to stare, osłabłe ciało 140 Now | nabrał szerokim oddechem, a choć twarz miał jeszcze 141 Now | ciężko na ramieniu chłopca, a drugą odsunął kobiety. Oprzytomniał 142 Now | całkiem dzikie bestie są- A jak uny ludzie, jak uny 143 Now | Adonai! Adonai!... - a wielkie łzy toczyły się 144 Now | pierwszych, którzy nadbiegli. - A nie. to wal we mnie jeden 145 Now | Skorzystał z tego długi student, a skoczywszy przez niskie 146 Now | do izby, odepchnął Żyda, a sam w oknie stanął. Tłum 147 Now | trochę tylko skóra zrosła. A pan tak jak na worze z popiołem 148 Now | znów zaległo milczenie.~A wtedy wśród tej ciszy podniósł 149 Now | Felek szturchnął w bok, a matka jęknęła z cicha.~Miał 150 Now | siennik na ziemię ściągnęli, a Fełek kozły wywracać na 151 Now | desek w łóżku brakuje dwóch, a bok jeden ze wszystkim odłazi. 152 Now | właśnie na głowie stał, a nie zmieniając pozycji poduszkę 153 Now | Tego dnia był u nas doktor, a ja biegałem dwa razy 154 Now | ofiarowania nie zaczął, a on już się w piersi bił 155 Now | położyłem się od ściany, a Piotrusia tośmy między siebie 156 Now | odpowiedziałem z głębi płaszcza.~- A mnie jak! - krzyknął Felek. - 157 Now | płaszcz ciągnąć zaczął; a gdym nie puszczał, bo juścić 158 Now | malec nagle piszczeć zaczął, a potem się na dobre rozbeczał.~ 159 Now | odezwała się znowu matka - a czego tam Piotruś płacze?~- 160 Now | ciężej jeszcze stęknęła, a gdy malec nie przestawał 161 Now | też się jakoś skończył, a Piotruś do ochrony bez śniadania 162 Now | jakby mnie nie widział; a na to właśnie "handel" wszedł 163 Now | małom przez próg nie padł, a "handel" też wyszedł nie 164 Now | zaraz na rękawie przyszył, a ja wygrzebałem patykiem 165 Now | wykrzykiwaliśmy radośnie, a ojciec nie mógł nas napędzić 166 Now | Przetrząsnęliśmy nareszcie wszystko, a przekonawszy się, że już 167 Now | lej wiadomości Felkowi, a że i matka w kąt ten patrzyła 168 Now | Wyglądało to bardzo dobrze, a Felek z Piotrusiem zaraz 169 Now | rosół i świeże mięso jeść, a choć płakała na taką utratę 170 Now | czasem i całe pół funta.~A ,,handel" to już tak do 171 Now | więcej wziąć sam jak dwa, a drugie dwa samiśmy nieśli 172 Now | paradowali samym środkiem ulicy, a Felek tak wrzeszczał; ,, 173 Now | jak taksator patrzył.~- A może by, proszę ojca. garnek 174 Now | proszę ojca. garnek żelazny? A może by balię albo zegar?~- 175 Now | się słabym głosem matka, - A toć byś ty niedługo duszę 176 Now | Garnek!... jeszcze czego!...- A w czym to będziemy gotowali 177 Now | z oburzeniem Piotruś. - A jakże będziesz bez zegara 178 Now | żeby o co, jak o to!... A ty, czy zegar pokazuje, 179 Now | tylko byś ciągle jadł.~- A ty sklepikarce po bułki 180 Now | zdradzało spożycia "kadryla", a z głębi zapadłej brzuszyny 181 Now | ścianach, wykrzyknął nagle:~- A rondel, proszę ojca! A moździerz! 182 Now | A rondel, proszę ojca! A moździerz! A żelazko!...~ 183 Now | proszę ojca! A moździerz! A żelazko!...~Struchleliśmy, 184 Now | tłuczkiem z jednej strony, a żelazko z drugiej. Moździerz 185 Now | przyniósł bocian darmo, a za moździerz trzeba było 186 Now | jest raz na całe życie. A teraz, patrzcież państwo. 187 Now | Filip'. - krzyknęła - a kożuch?~Teraz dopiero zobaczyłem, 188 Now | nadźwigałem przez tyle czasu- A to ciężki, psianoga, jak 189 Now | że go z siebie zrzucił!~A gdy matka jęknęła z cicha, 190 Now | pogładził ręką i dodał:~- A też z ciebie, Anulku, krzywe 191 Now | patrzeć, jak rzeka puści, a ja się tam będę w kożuchy 192 Now | będę w kożuchy fundował... A to, poczekawszy, i w Spencerze 193 Now | twarzy, zwieszał głowę, a oczy to mu się z siwych 194 Now | niewiele co zarobku miał; a to i w domu roboty było 195 Now | ot, nie jedno, to drugie, a z nas to najwięcej jeśli 196 Now | czasy przysięgali sobie, a na te chore to nie? Czy 197 Now | I na tym się skończyło.~A mróz trzymał. Choć się i 198 Now | izbie, że para szła- A zelżało trochę pod wieczór, 199 Now | siedział, taki delikacik! A my z Felkiem piguły ze śniegu 200 Now | matkę przyodział derką, a mnie do sąsiadki posłał 201 Now | wsadził rękę do kuferka.~- A harmonijka, proszę ojca! - 202 Now | długo śniadania nie jedli: a obiadu to też nie było. 203 Now | jej rondel niepotrzebny, a moździerz i żelazko ma swoje. 204 Now | błyszczącymi oczami czekała matka, a gdym jej o skutku naszej 205 Now | złotych i trzynaście groszy! A żelazko!... A rondel!.,.~- 206 Now | trzynaście groszy! A żelazko!... A rondel!.,.~- Nu, na szmelc... - 207 Now | kupując ów stół, prawił, a za odniesienie go na drugą 208 Now | zmęczonym, osłupiałym prawie. A gdy mróz coraz większy na 209 Now | coraz większy na noc brał. a Piotruś, zwyczajnie bąk 210 Now | pożyczyć, to jej było dobre, a jak kupić, to stary grat! 211 Now | bo ziółka dawno wyszły.~- A to ci tyjatr!... - szepnął 212 Now | pieniądze przedam, zmarnuję, a tobie, jędzo, flądro, jedna 213 Now | gdzie, szukać przyjdzie, a on prawie wprost naszej 214 Now | Człowieku! - krzyknęła. - A toćże tego nie ubyło. A 215 Now | A toćże tego nie ubyło. A toćżeście pierw dziesięć 216 Now | dziesięć złotych dawali! A toćżę to samo!~- Nu, to 217 Now | toby ja ośm złotych dał, a że ja sumienie mam. to ja 218 Now | ja dam równe dziewięć.~- A żeby was Bóg ciężko skarał 219 Now | złotówkę. - Tu dołóżcie, a mnie nie zawracajcie piernikami 220 Now | coraz silniej z podziwu.~- A kluger Bub - szepnął sam 221 Now | brudnego worka wrzucił, a mnie matka posłała po węgle 222 Now | palił się już w piecu ogień, a my popijaliśmy~kolejno wodziankę 223 Now | potem po izbie spojrzał, a kiedy wzrok jego zatrzymał 224 Now | poszedł zegar, poszła balia, a kiedy i płaszcz ojca granatowy 225 Now | izbie, jakby po kościele, a Felek hukał złożywszy przy 226 Now | wszakże przychodził do matki, a i do apteki latałem. Garnek 227 Now | rano. to i na wieczór były. a w południe tośmy latali 228 Now | długo medytował nad nim.~A była tego dnia duża odwilż. 229 Now | ciekło, wróble się darły, a słońce pierwszy raz tej 230 Now | Całą noc kaszel męczył, a pić to wołała więcej niż 231 Now | że Bóg wie, co zobaczy, a tymczasem nic. Ojciec tylko 232 Now | Piotrusia podać do~łóżka, a i my stanęliśmy w pobliżu.~ 233 Now | Zrazu grał ojciec wesoło, a grając tak mówił do matki:~- 234 Now | ojciec miękkim głosem. - A to Anulka?...~- Tego nic 235 Now | do ciebie przysiadł...~- A prawda!--. -o szepnęła matka.~ 236 Now | rozciągał i zesuwał, a po klapeczkach drobniutko 237 Now | piękniejszej muzyki.~- Anulka! A to?... Jakże?...~- Pamiętam, 238 Now | Graliśmy w zielone...~- A jak wtedy bez pachniał!... 239 Now | jak wtedy bez pachniał!... A co słowików śpiewało...~- 240 Now | co słowików śpiewało...~- A jaka ty wtedy śliczna była... 241 Now | szturchnął mnie w żebro.~- A jak ty wtedy grał. serce... 242 Now | makiem oczy jej posypał. A budziła się potem osłabła, 243 Now | owinął, pod pachę wsadził, a nasunąwszy czapkę, na palcach 244 Now | rzekł półgłosem:~- Wicek!~- A co?~- Wiesz?... Stary to 245 Now | łzy po wąsach kipiały...~- A cóż chcesz! - dodał po chwili - 246 Now | tej nocy usnąć nie mogłem, a w głowie ciągle mi coś grało, 247 Now | różności do białego rana. A to że ogród jest w izbie 248 Now | że bez na piecu kwitnie, a to że w' sieni słowiki śpiewają, 249 Now | sieni słowiki śpiewają, a to że na ścianie, tam gdzie 250 Now | szyja cienka jak u wróbla, a niezmiernie chude nogi czyniły 251 Now | przede mną jak struna.~- A co? - zapytał.~- A to wyglądasz 252 Now | struna.~- A co? - zapytał.~- A to wyglądasz jak śledź marynowany.~- 253 Now | Felek. - Walę na pajaca.~A kiedym się śmiał:~- A co? - 254 Now | pajaca.~A kiedym się śmiał:~- A co? - rzekł - zły chleb, 255 Now | zapytała słabym głosem matka.~- A to z Piotrusia - odrzekł 256 Now | Piotruś! - dodała. - A pójdźże do mamy, sieroto,~ 257 Now | Bój się Boga, Filip! A toć nas ona wszystkich żywi!...~ 258 Now | by to człowiek rozniósł, a tu na każdy dzień sieczki 259 Now | każdy dzień sieczki kup, a i otrąb choć z garstkę, 260 Now | pomieszczenie, tera ściółka, a wszystko drogo.~Matka jęknęła 261 Now | krzyknął mi w samo ucho.~A toćżem nie głuchy! - huknąłem 262 Now | Szkapa należała do nas, a my do niej: ani my od niej 263 Now | strzygąc radośnie uszami, a kiedyśmy po szyi, po 264 Now | wywijał czapką i krzyczał:~- A to jest sławny jeździec 265 Now | spokojnie sieczki owej spożyć, a Felek znów wywijał czapką 266 Now | wywijał czapką i wrzeszczał:~- A to jest Piotruś herbu szczur! 267 Now | wyprawiają z kobyłą! A toć to czyste małpy z "meranzieryi".~ 268 Now | ledwo od ziemi odrośnie, a już się rozpusty chwyta! 269 Now | gębę to co wetknąć nie ma, a taką sodomę-gomorę po świecie 270 Now | sodomę-gomorę po świecie robi!~A Felek nuż się w lewo i w 271 Now | ma, co tak świdruje?... A to bym ci wolał, żeby mnie 272 Now | woda zimna była jak lód, a my już zawijamy porcięta 273 Now | potoczyli razem do progu. A taka w nas żałość była, 274 Now | zimnisko ze dworu gnało, a ojciec precz jeszcze perswadował 275 Now | siaki taki grosina weźmie; a jak przychudnie, boć już 276 Now | kułakiem. Kilka dni minęło, a o sprzedaniu szkapy nie 277 Now | dziesięć lat życia przybyło, a rękę na nas twardą miał 278 Now | żłobie łeb swój wielki, a podniósłszy go żuła gołą 279 Now | drzwi na ścieżaj otwarte, a do suteryny, do naszego 280 Now | skręcił, bom patrzył za nim, a ojciec precz jeszcze w sieni 281 Now | ojciec do stajenki wszedł, a za nim pan Łukasz Smolik, 282 Now | zmrużyła zdrowe swoje oko, a ślepym, osłupiałym, szeroko 283 Now | zaczął się słodko uśmiechać a przekrzywiwszy głowę patrzył 284 Now | He!... He!... He!... A co to kumeczek przedawac 285 Now | będzie jak kluska okrągłe.~- A bodaj też kumeńka!--- - 286 Now | I siano też drogie...~- A drogie - rzekł obojętnie 287 Now | szpacik, widzę, jest...~- A jest - odparł ojciec krótko, 288 Now | Pan Łukasz zmilczał, a schyliwszy się. dłonie na 289 Now | łogawa! - krzyknął ojciec, a już cały stał w ogniach. - 290 Now | rzekł porywczo ojciec, a już mu ręce latać zaczęły- - 291 Now | chcę! Co prawda, powiem a co nieprawda - nie.~- A 292 Now | a co nieprawda - nie.~- A co ona?... ślepa?... - zapytał 293 Now | zajrzał.~Poruszył się Felek. a przestąpiwszy z nogi na 294 Now | żem omal nie wrzasnął.~- A ślepa - odrzekł na podziw 295 Now | przeleciał nagły ogień.~- A cóż tam za insze gadanie 296 Now | da, do szkoły nie pośle, A ja kumotrowi powiadam, że 297 Now | lepsza je niż ta widząca. A to kobyla drożna taka, żem 298 Now | Najlepsza, nie najlepsza! A równo, com dróżniejszej 299 Now | widział, tom nic widział. A co o wmawianiu to najmniej, 300 Now | go we drzwi, krzyknął:~- A nie pójdziecie wy mi stąd, 301 Now | ojciec - że bym obcemu, a jeszcze też Żydowi za żadne 302 Now | Krzywdy jej nie zrobię...~- A jakby, nie daj Boże - tu 303 Now | spuścił i wąsów szarpnął, a matka obudziła się z jękiem. 304 Now | ogłuszeni. Patrzyłem na Felka, a on patrzył na mnie; oczy 305 Now | się nam widziało smutno, a co który na stajenkę spojrzał, 306 Now | świeczki w oczach stawały. A i matka jakoś nie miała 307 Now | zagrzać albo i mleka z masłem, a Piotrusia sama myła, czesała; 308 Now | granie na organach będzie. A miała wtedy płomień na twarzy, 309 Now | wtedy płomień na twarzy, a oczy świeciły jej jak próchno. 310 Now | duszy, co dzień bielsza, a jak mgiełka przeźroczysta. 311 Now | przy niej tej nocy spał a i on nie słyszał. Wyszła 312 Now | śmierć łokciem trąciła, a on nic!~Zaraz się w naszej 313 Now | głowami kiwać, wzdychać, a że nam ojciec tego dnia 314 Now | dnia kaszy nie gotował, a Piotruś jeść płakał, więc 315 Now | sklepikarka pojęła do siebie, a i nam po bułce dała.~- A 316 Now | a i nam po bułce dała.~- A to ci baba skruszała! - 317 Now | łobuzy albo urwipołcie; a dziś. jakby im kto gęby 318 Now | Sieroteńki! Niebożątka!..."~A Felek tylko się nastawia, 319 Now | Felek tylko się nastawia, a oczami mruga, a co kto przyjdzie, 320 Now | nastawia, a oczami mruga, a co kto przyjdzie, to mnie 321 Now | to mnie poszturchuje.~- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. - 322 Now | poszturchuje.~- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. - szepce i 323 Now | dwie skandaliczne figi, a język sam mu się spoza zębów 324 Now | nie było wielce czego jąć.~A baby nuż się po tej naszej 325 Now | szeptać, nuż ramionami ruszać, a głowa trząść, a stękać.,- 326 Now | ruszać, a głowa trząść, a stękać.,- Myślałem, że temu 327 Now | podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich czasach samo 328 Now | nabiegawszy się cały dzień, a to do kancelarii, a to do 329 Now | dzień, a to do kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę - 330 Now | kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę - kiedy się 331 Now | zamkniętych oczu. Usnąłem, a on jeszcze siedział. Ale 332 Now | nastawiał, i z ludzi wydziwiał, a mnie w boki szturchał - 333 Now | Zacząłem się na gwałt odziewać, a tak mi ręce latały, żem 334 Now | uszami, wyciągała szyję, a donośne jej rżenie przenikało 335 Now | Łukasz. Szkapa ruszyła, a my przy niej kłusem.~Na 336 Now | przechodniów już się rozproszyła, a za wozem, na którym pan 337 Now | szkapy wesoło, ochoczo, a krzyże cmentarne wciąż rosły 338 Now | krzyże cmentarne wciąż rosły a rosły przed nami.~Że trumny 339 Now | stary, prosto pod nią stał; a jednak ojca tak zgięła do 340 Now | cienkim głosem dzwonek, a w chwilę potem przyszedł 341 Now | zmarszczył się ojciec, a ponieważ najbliżej klęczałem 342 Now | chyłkiem do szkapy pomknął, a i na mnie kiwnął. Ksiądz 343 Now | niuchał i na wóz pozierał, a w głowę się drapał, schyliwszy 344 Now | opadając na zapadłych grobach, a za nami z głuchym, coraz 345 Now | wzniesionych chodnikach, a ruch w handlach win, likierów 346 Now | nawet zaglądali z rzadka, a zajrzawszy spluwali przez 347 Now | ale srodze ospą zgryziony: a i wódka zostawiła na nim 348 Now | brodę dida i łatany kożuch: a ile razy silnie zadął, skóra 349 Now | pokurciu zaczynała drżeć mocno, a psina skomlił krótkim, żałosnym 350 Now | stołki i pulpity obrońców, a po lewej świetne mundury 351 Now | jeden przeglądał papiery, a drugi bawił się wkładaniem 352 Now | zdawał się zważać pilnie, a drugie jego. nie zajęte 353 Now | potem raz jeszcze prawej, a wreszcie obu rąk razem.~ 354 Now | tęcze załamanych świateł, a nade wszystko jarzył się 355 Now | szczepów wyrastają drzewa, a z drobnych przestępstw zbrodnie. 356 Now | jest przestępstwo małe, a co jest przestępstwo wielkie? 357 Now | Miękkie miał serce w ogóle, a co już w tym wypadku, to 358 Now | liszek z grusz i jabłoni, a który nazywa się kulką.~ 359 Now | patrzył pan prezydujący, a patrzenie to trwało tak 360 Now | taką miękkość w sobie czuł, a tak ostro palnął!~Nie miał 361 Now | Dalibóg, nie miał zamiaru! A patrzże, duszeczka, jak 362 Now | duszeczka, jak wyszło! A?... Ot, przywyczka! Ot czyn! 363 Now | udawał i kozę zdusił! A?...~Roześmiał się w sobie 364 Now | przerzucił głowę na drugie ramię, a wzrok jego padł na złoty 365 Now | jest wszakże rzeczą ciekaw ą i zastanowienia godną-dodał 366 Now | chlebem czy bez chleba? A jeśli z chlebem, to skąd 367 Now | kiedy żyta nie obrodzą, a ziemniaki zgniją!~Pierwszy 368 Now | drogi utartej praktyką, a panowie przysięgli zyskają 369 Now | niemal właściwą obroną, a grożące rozwleczeniem sprawy 370 Now | uspokoił się natychmiast, a zagłębiwszy dwa palce w 371 Now | widocznych zbliżeń między tabaką a nosem.~Właściwie co mu było 372 Now | szczupak na dziewiątą u Froima, a tu nowa heca! Na kata się 373 Now | wyrazistej twarzy prokuratora, a ponieważ pan prezydujący 374 Now | zawieszając głos w oczekiwaniu.~A gdy kategorycznej odmowy 375 Now | cieląt, od drobnego statku, a może i wprost z chałupy 376 Now | prezydującego.~- Boh mi ! A jaka jasność! Jakie gromnice! 377 Now | nieufnie - to tylko stać a patrzeć, u dziwować się 378 Now | roztropny.~"Oho!" - myśli, a jego śniada twarz obleka 379 Now | jak koza. strachu nie ma, a to jakby w chałupie, bo 380 Now | Kab husi widziały!...A mamaż ty moja, kab widziały! 381 Now | widziały! Kościół nie kościół, a jakby .się śniło... Gdzie! 382 Now | który mu pod żebra opadł.~,,A co? - myśli, przerzucając 383 Now | strachu do nagłej otuchy - a co? Dadzą może chleba, taj 384 Now | albo w inne babie kłaże, a w puklidzie skądby?...~Chleba 385 Now | nawet, we wsi żyta mało. A toby Pan Jezus dał, żeby 386 Now | takim uśmiechem nigdy.~- A kiedyżeś ty chleb ostatni 387 Now | Matka przedała wełny, a kupiła chleba. Dwa bochny 388 Now | W zapasce go niosła, a on przy matce biegł... Szli 389 Now | odrzekł: ,,wo wik" i pyta: "A co niesiesz, Chwyłyna?" 390 Now | co niesiesz, Chwyłyna?" A matka: "chleba a to kupiła". 391 Now | Chwyłyna?" A matka: "chleba a to kupiła". A Tyt: "Cóż 392 Now | matka: "chleba a to kupiła". A Tyt: "Cóż ty, wesele robisz, 393 Now | jarmark! Hej, Pyłypok!" A Tyt: "Czomu ne s załyty, 394 Now | zaraz zaczął pokrzykiwać: ,,A nu małyj ! A nu krasnyj!" 395 Now | pokrzykiwać: ,,A nu małyj ! A nu krasnyj!" Bo tam pod 396 Now | drżącymi usty.~Chłopak umilkł, a on słuchał jeszcze.~Roześmiał 397 Now | jeszcze takiej komedyi. A to poczekawszy tyjatr tutaj 398 Now | zrobią!~- Tyle co do chleba, a raczej co do braku chleba! - 399 Now | Taż on od tego właśnie! A ten, patrzajże, duszeczka 400 Now | patrzyły w jakąś dalekość, a cienkie wargi zaciśnięte 401 Now | kark wlepił z tej żałości, a tu przecie nic strasznego! 402 Now | sobie siedzą, spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej! 403 Now | i o masło, to najmniej! A to i tego nie wiedzą, jak 404 Now | To jakże?... Pomyłka?... A?...~A-gdy inkwirent brwi 405 Now | stoi w protokole! Cóż ty? A?...~Benedyć o krok jeszcze 406 Now | taj Syrycz taj Neścior ! A że Benedyć, taj Tichobaj, 407 Now | jak te cielęta w kojcu, a on tu sobie przed samym~ 408 Now | ręce po bokach puścił, a kolana i bose stopy mocno 409 Now | To i ojcu twemu Tichobaj? A?...~Na chłopaka ognie 410 Now | adwokat ze swojego stołka, a nie przestając skubać rzadkiej 411 Now | rubasznie, z chłopska:~- A ciebia jak zowut’ z bat’ 412 Now | Huc! - odkrzyknął cienko a donośnie.~- A w kancelaryi 413 Now | odkrzyknął cienko a donośnie.~- A w kancelaryi jak zapisali? - 414 Now | Dobre! - zawołał obrońca. - A we wsi jak drażniat ciebia ?~- 415 Now | Froima szczupaku i wiście.~A nie tylko poczuli siłę tej 416 Now | rozdzieliła się w ich oczach, a spoza niej wysunęło się 417 Now | zbiorowej jak niewzruszony a posępny sztandar. Fatalny 418 Now | prawa.~To świetne résume -- a był to jeden z najniebezpieczniejszych 419 Now | chłopskiej karnej sprawy; a ta kupka obdartych i znędzniałych 420 Now | odgrywała tu rolę takiego A B C lub takiego X Y Z, jakie 421 Now | inaczej spełnioną pojedynczo, a inaczej spełnioną zbiorowo, 422 Now | kodeks na kradzież prostą, a inaczej na kradzież z włamaniem. 423 Now | duszeczki, prokuratorska mina, a?...~W sali tymczasem wszystko 424 Now | widział, to oczu pana obrońcy. A jednak godne one były widzenia 425 Now | przysięgłym, gdy im między tak a nie wybierać przyjdzie, 426 Now | dotąd zdecydować nie mógł, a któremu się okrutnie do 427 Now | kiedy drzwi były zamknięte, a zostały otwarte, to był 428 Now | to sąsiad i przyjaciel, a jak teraz, u Froima, partner 429 Obra| parobek z całej swojej siły. - A prr!... A gdzie!... - dodał 430 Obra| swojej siły. - A prr!... A gdzie!... - dodał ściągając 431 Obra| wreszcie jakieś ciężkie kroki, a razem ze zgrzytem klucza 432 Obra| twego walenia otworzę!~- A niechże was, z takim otwieraniem! 433 Obra| was, z takim otwieraniem! A prr!... A prr!... - wołał 434 Obra| takim otwieraniem! A prr!... A prr!... - wołał parobek 435 Obra| łoskotem uderzyły o ściany, a z bramy w podwórze do połowy 436 Obra| gdyż miejsca bardzo mało, a więźniów stu przeszło. To. 437 Obra| ostatkiem złotych liści, a choć nic było najlżejszego 438 Obra| istnieć jako indywiduum, a zamienia się w cząstkę tej 439 Obra| ruchy niedołężne, powolne, a ręce wiszą po obu bokach 440 Obra| zaokrąglają się w orbitach, a z głębi ich wyziera ogólne 441 Obra| Bywają wszakże wyjątki, a kiedy w gliniastej, rozmiękłej 442 Obra| pulsowały grube, napięte żyły, a w półotwartych ustach widać 443 Obra| nieznośnym, niemożliwym. Potąd - a nie dalej - krzyczy coś 444 Obra| takiego krytycznego punktu; a prawodawstwo kryminalne 445 Obra| zgoła, czy miał jakie inne, a i on sam zdawał się nie 446 Obra| Dziewczyna była młodą, rosłą, a jej rozkwitłe kształty uwydatniała 447 Obra| spadał jej nisko na kark, a mała różowa chusteczka nie 448 Obra| odwrócił się i huknął:~- A gdzież ci to pojadę?... 449 Obra| samym sklepieniu bramy, a wóz zatrzymał się w połowie 450 Obra| migło jakby nasza świnia... A skocz no, Józek, do chlewiku, 451 Obra| Układła się w słomie i leży, a prosiaki przy niej jak pijawki 452 Obra| niej jak pijawki wiszą.~- A tak mi się coś siwego migło 453 Obra| powolnym głosem niańka.~- A gdzie by? Akuratnie między 454 Obra| przesmyku, jaki między skrzynia a wozem pozostał.~- Przywidziało 455 Obra| sobie. Cygana nie było.~- A to musi nie co, ino ten 456 Obra| Jeszcze myślałam, że świnia.~- A żeby was najjaśniejsze!... - 457 Obra| Okrzyknęła się pogoń ponownie, a zbieg pędził przed tym okrzykiem, 458 Obra| dościgały go coraz bliżej, a przestrzeń, która go od 459 Obra| się co chwila.~Wtem padł, a choć się w tejże sekundzie 460 Obra| czy w siedmiu jak dzika, a obaliwszy na ziemię, zgnietli 461 Obra| wielmożnego" w rękę.~- A co to powiecie? - zapytał 462 Obra| oznaką pokory dygnitarz.~- A to dopraszamy się łaski 463 Obra| z nim myślicie zrobić?~-A zbić, wielmożny panie - 464 Obra| gałgana, to nie ma jak bicie. A co on, wielmożny panie? 465 Obra| Tfy!~Tu splunął mówca, a retoryczna ta figura pobudziła 466 Obra| posłuchają dla swojej nauki. A potem do mnie tu do kancelarii, 467 Obra| pachołki popchnęli Cygana, a deputacja przystąpiła do 468 Obra| prawdziwego dyletantyzmu- A czynił to wszystko z natchnienia, 469 Obra| bywał niezmiernie wzruszony, a drżący z lekka głos jego 470 Obra| prawdziwie użytecznego, a to uznanie zasług pobudzało 471 Obra| swojej stracił przytomność, a potem wpadł w taką gorączkę, 472 Obra| przygotowywano raport, jako taki a taki więzień na gorączkę 473 Obra| czarno oprawny wolumin, a pan sekretarz przerzucać 474 Obra| przerzucać go zaczął.~- A to co? - zawołał nagle i 475 Obra| zupełnie o obecności Jakuba- - A toć się jemu wyrok skończył 476 Obra| Muszę iść do kancelarii.~- A co tam? - pyta pan nadzorca 477 Obra| towarzystwie strażnika.~- A to, proszę wielmożnego pana, 478 Obra| masz w wyroku dwa lata, a siedzisz dopiero półtora.~- 479 Obra| ostatniej pasji pan nadzorca. - A to człowiek nawet spokojnie 480 Obra| JESZCZE JEDEN NUMER"~ ~- A to? - zapytałam, kiedyśmy 481 Obra| samym celom, co i milczenie, a kancelaryjna wrzawa jest 482 Obra| zarządu. Gdy wejdziesz, a raczej, gdy się przekonają, 483 Obra| koniecznie. Wychodzi nareszcie, a ty zostajesz sam.~Jeśli 484 Obra| już nawet rzodkiewki. A gdy to "wielmożny" mówi, 485 Obra| drzwi otwiera, wychodzisz, a za tobą wychodzi "wielmożny".~ 486 Obra| zresztą podobne do tego "a!!!", które w kościółkach 487 Obra| Powtórne, głośniejsze jeszcze "a!!!" napełnia izbę, przy 488 Obra| ciekawszych" aresztantek, a ty będziesz mógł z nimi 489 Obra| sam ci na talerz nakłada, a napełniwszy kieliszki pije 490 Obra| laurka w ramkach, za szkłem, a na niej powinszowanie od 491 Obra| cierpliwości niżli pan nadzorca, a także więcej czasu.~Długo 492 Obra| gdzie się pierzarki pobiły, a ty zostajesz sam na pięć, 493 Obra| przestanie za tobą biegać, a strażnik spostrzegłszy cię 494 Obra| Zdejmujesz kapelusz, rękawiczki, a pozdrowiwszy aresztantki 495 Obra| pierwszych, tak subtelnych, a tak silnych węzłów wzajemnej 496 Obra| zatlić tam, gdzie ich nie ma, a podtrzymywać i kierować 497 Obra| swoim indywidualność ludzką. A to jest twoim najwyższym 498 Obra| Wkrótce wszakże głosy milkną, a po kątach słychać szlochanie 499 Obra| wszystkie, prócz Żydówek, a i na tych znać powagę chwili.~ 500 Obra| piersiach twoich aresztantki, a to w takiej rozciągłości


1-500 | 501-1000 | 1001-1036

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License