1-500 | 501-1000 | 1001-1036
Part
1 Now | DZIADY~ ~- A wy, Mikołajko, nie pójdziecie
2 Now | skrzypiał w soczystych głąbach, a głowy padały z głuchym łoskotem
3 Now | gdym weszła, pod przycieś, a "stara" podniosła głowę
4 Now | nieco.~Rzuciła ramionami.~- A mnie co po zaduszkach? -
5 Now | Panu Jezusowi, odmówię; a patrzeć na co ja ta będę?
6 Now | pani, jest Wołynie takie, a tam wieś taka Kanonicze.
7 Now | jeden duży na wpośrodku. a już te mogiłki wedle niego,
8 Now | z zieloności wszelakiej; a wysokie to wszystkie jeden
9 Now | zgnije, i obalić by się rad, a nie majak i którędy; to
10 Now | inszych zeprze i tak trwa... A na każdym krzyzie, proszę
11 Now | zwyczajnie dla niewiasty, a czasem jakby dzieciński,
12 Now | czasem wiater pod noc porwie, a tymi krzyżami skrzypieć
13 Now | krzyżami skrzypieć zacznie a zapaskami łopotać, to taki
14 Now | pobliskości, taki strach. A w cichość, jak miesiąc zejdzie,
15 Now | chwili tak mówiła dalej:~- A że choć i mogiły, to tam
16 Now | zarośnie darnią, to i dobrze, a nie zarośnie, to się w ziemię
17 Now | wdepce i do cna rozsypie... A tam, pani moja, to sobie
18 Now | cmentarz człowiek zajdzie, a po onych przykładzinach
19 Now | trumny na wierzch wyszły, a umarli wstawać mieli...
20 Now | umarli wstawać mieli... A jeszcze spod onej przykładziny
21 Now | jednej strony kłosy sterczą, a z drugiej słoma, a w pośrodku
22 Now | sterczą, a z drugiej słoma, a w pośrodku przykopane ziemią,
23 Now | pośrodku przykopane ziemią, a nad wiechetkiem gałąź od
24 Now | jak gałąź wierzbowa je, a mokry czas przyjdzie, to
25 Now | skończyła szeptać zdrowaśkę.~- A cóż, "Dziady", jak "Dziady"...
26 Now | stara w zadumę zapada.~- A to, proszę łaski pani, tak
27 Now | Cygan, czarny na gębie, a jeszcze że był i dziobaty.
28 Now | bledziuśki był, taki zmizerowany, a te oczy to mu się tylko
29 Now | miski nie podnosił. Ale co! A bo mu to dali spokojnie
30 Now | sczerniał jak ta święta ziemia, a gadać to jakby zapomniał...
31 Now | woła - Justyś, synku! A zleź ino! Niech cię moje
32 Now | jabłka dzieciakom oddał, a sam jak się nie puści gościńcem,
33 Now | nie pije, od ludzi ucieka, a po kątach płacze tak, że
34 Now | Boże takiego życia nikomu! A ona kowalicha równo musiała
35 Now | przyniosła, to nową koszulę, a to posilenie jakie...~Ale
36 Now | swojemu wołał: "mamo! mamo!" A jedzenia, co przyniosła,
37 Now | Obdarł się, obłachmanił, a nie brał. A ta żorota to
38 Now | obłachmanił, a nie brał. A ta żorota to go tak zjadła,
39 Now | niepodobny, skóra tylko a kości. A te oczy to mu się
40 Now | niepodobny, skóra tylko a kości. A te oczy to mu się tak świeciły,
41 Now | idą w święto do kościoła, a potem do karczmy na tańce
42 Now | niebądź przepowiadki gadają, a on nic. Ani jemu pacierz
43 Now | chrustu przyniósł i cisnął. A dzieci, chłopaki, to gałęzie
44 Now | wszelakie, co kto mógł. A nie opodal stał krzyż choleryczny,
45 Now | szeptać pacierz zaczęła.~- A cóż matka?~- Matce to my
46 Now | to i nie~przychodziła. A co? Chora może, a może się
47 Now | przychodziła. A co? Chora może, a może się już tak od onego
48 Now | wyszło tak kilka niedziel, a ona Ustimowa mogiła jak
49 Now | Boże jakiego przestrachu.~A droga na cmentarz wypadała
50 Now | więcej niż półstoże siana. A pod krzyżem na przydrożu
51 Now | nabrało skądciś jak mrowia. A mnie zara coś tknęło. Tak
52 Now | Jeszczem przerzec nie zdążyła, a tu mi, pani moja, w oczach
53 Now | zaświeciło... Pojrzę ja, a tu z onego dziadowego krzesiwa
54 Now | Dziad znów ognia krzesze, a modli się głosem... Lecą
55 Now | przelatują, chrustu się chwytają, a gdzie szczelinka jaka, tam
56 Now | raz i chałupa się pali, a takiej łuny, takiego ognia
57 Now | w czerwieni cały stoi, a te rany Chrystusowe jakby
58 Now | Chrystusowe jakby żywe, a ten bok jakby krwawiący...
59 Now | ten bok jakby krwawiący... A ludzie też czapki pozdejmowali,
60 Now | duszę onego chudziatka, a tu wrzask: Justyś! Justyś!
61 Now | więc jej przystęp wolny. A ona jak nie krzyknie raz
62 Now | z daleka się bieliły... A spod onego mogilnego chrustu,
63 Now | niosąc pod pachą węzełki, a w ręku cebrzyki, kielnie,
64 Now | fartuchu swoim skórzanym stoi. a podczas kiedy sucha, żylasta,
65 Now | podczas kiedy sucha, żylasta, a dziś już nieco drżąca ręka
66 Now | Wie, kiedy się powiększa, a kiedy zmniejsza kaszel starego
67 Now | wyciętych z arkusza żołnierzy, a tymczasem dziwuje się wielkim
68 Now | Włosy jego są mocno siwe. a długa broda zupełnie biała.
69 Now | zadychuje się wprawdzie, a grzbiet zgarbiony nigdy
70 Now | mu duszność dech zapiera, a w zgiętym grzbiecie ból
71 Now | różne, i pociechy, i troski; a już najdłużej to w nim widać
72 Now | kawałki rozmiękłej bułki, a w drugiej przykryty talerz
73 Now | się głośno, hałaśliwie, a w nich ukazuje się mały
74 Now | ciemne rzęsy i drobne usta, a po dziadzie nos orli i wąskie
75 Now | mu i dokłada na talerz, a kiedy chłopak się naje,
76 Now | Powłóczy nogami chodząc, a nawet wtedy, kiedy się uśmiecha,
77 Now | tornistra książki i zeszyty, a stary Mendel zabiera się
78 Now | by spojrzeć na chłopca, a choć po klajster ręką sięgnąć
79 Now | zupełnie i tym jest zadowolony, a przyciszając klapanie pantofli,
80 Now | mającym tu swojego rozpędu, a na sosnowym, pokrytym serwetą
81 Now | włosy pokrywa jarmułka, a skrzyp nowych z długimi
82 Now | kołnierzyk i czyste mankiety, a założywszy ręce w tył stoi
83 Now | dziada jakby urzeczony, a spazmatyczne ziewanie otwiera
84 Now | oknem starego introligatora, a zaglądając przez nie do
85 Now | tamtędy stary proboszcz, a spojrzawszy przelotnie w
86 Now | jakby urósł nagle, splunął, a polem chłopaka twardo za
87 Now | to, co by ty głupi był! A ty ze wszystkim głupi rośniesz
88 Now | na ciebie "Żyd" krzyknie. A jak ty tego płaczesz, jak
89 Now | wszystkim głupi jesteś, a te szkoły, te książki, te
90 Now | rzecz! Ty to pamiętaj sobie! A teraz się ucz, żeby ty głupim
91 Now | żeby ty głupim nie był, a czapkę to ja tobie inszą
92 Now | nim te słowa wywarły. - A kto ich ma bić? Urząd?...~-
93 Now | kiedy una nie będzie nowina, a jak zła, nu, to na co ja
94 Now | wszystkich Żydów bić?~- A za cóż by? - odrzucił swobodnie
95 Now | Mendel mrużąc siwe oczy - a czemu uni do lasa nie idą
96 Now | zajrzał mu w oczy.~- Nu, a ja z czego wyrósł? A ja
97 Now | Nu, a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego gruntu wyrósł?
98 Now | roznamiętniał swą mową.~- Nu, a gdzie ta zapłata moja jest?
99 Now | żyje!~Tu uchylił jarmułki. a potem dodał:~- Moja zapłata
100 Now | starego introligatora.~- Nu. a czym un ma być? Niemcem
101 Now | pioruny na to miasto bić,a tego. coby od te ognie i
102 Now | uny tego nie widziały! Nu, a jak noc jest na miasto,
103 Now | szerokim. mięsistym nosem.~- A smutku swego, swego kłopotu
104 Now | skórę zrobił, abo i dwie. A jak jemu Pan Bóg kieszeń
105 Now | się Mendel wpół smętnie, a wpół filuternie.~- A ja
106 Now | smętnie, a wpół filuternie.~- A ja panu dobrodziejowi powiem,
107 Now | obraca. I dużo rozumu wpada, a w głupstwo się obraca. I
108 Now | obraca. I dużo dobroci wpada, a w złość się obraca... Chce
109 Now | ręki. jakby tabakę brał, a wystawiwszy mały. dodawał
110 Now | zaczęli do siebie ciągnąć, a drudzy mów do siebie, i
111 Now | Nu, niech i tak będzie! A wie pan dobrodziej czemu?
112 Now | hunor ,y drugi po te mądrość a trzeci po te herby, a czwarty
113 Now | mądrość a trzeci po te herby, a czwarty po te sławnosć.
114 Now | czwarty po te sławnosć. a i taki się znajdzie, co
115 Now | położone będą tylko pieniądze, a nie będzie ani hunoru ani
116 Now | będą liźć i po nic więcej? A te z dołu co się przypatrują,
117 Now | pieniądze u niego wszystko! A im kto mniejszy będzie albo
118 Now | to mniej widzieć będzie, a głośniej jeszcze krzyczeć.
119 Now | głośniej jeszcze krzyczeć. A tylko te wysokie ludzie,
120 Now | nie będą się dziwowali, a krzyczeć to uni też nie
121 Now | się jak tej szarańczy, a zawsze to żywioł cudzy...~
122 Now | tylko jednym w psa ciska. A pan dobrodziej dwoma kamieniami
123 Now | było dzieci czternaście, a ja się piętnasty urodził,
124 Now | że się un Pana Boga bał, a drugi raz. że un te swoje
125 Now | tylko główkę sobie urwał, a całego śledzia to dzieciom
126 Now | pół tuzina dzieci miał, a moja córka- Lija, nu, una
127 Now | wielkiej umarła. Żeby una żyła, a sześć synów miała, a patrzała,
128 Now | żyła, a sześć synów miała, a patrzała, na co ja patrzę,
129 Now | sobie obecność chłopca. A gdy malec wstał ze stołka
130 Now | się i chwytał za boki.~- A niechże pana nie znam A
131 Now | A niechże pana nie znam A toś pan wywiódł sztukę,
132 Now | siebie na powrót chłopca, a objąwszy jego szyję pochylił
133 Now | kto powiada? - pytał Żyd, a oczy już z aksamitnych stawały
134 Now | lichtarz na stole umieścił, a przeszedłszy na palcach
135 Now | posłaniu rzucał się jak ryba. a teraz spal snem głębokim,
136 Now | szczęśliwym, cichym śmiechem, a wciągnąwszy wielki kłąb
137 Now | otwarły się gwałtownie, a chudy student z facjatki
138 Now | bali!... Nu, ja tego chcę! A uciekać to ja nie chcę!
139 Now | postrzałem. Chwilka jeszcze, a to stare, osłabłe ciało
140 Now | nabrał szerokim oddechem, a choć twarz miał jeszcze
141 Now | ciężko na ramieniu chłopca, a drugą odsunął kobiety. Oprzytomniał
142 Now | całkiem dzikie bestie są- A jak uny są ludzie, jak uny
143 Now | Adonai! Adonai!... - a wielkie łzy toczyły się
144 Now | pierwszych, którzy nadbiegli. - A nie. to wal we mnie jeden
145 Now | Skorzystał z tego długi student, a skoczywszy przez niskie
146 Now | do izby, odepchnął Żyda, a sam w oknie stanął. Tłum
147 Now | trochę tylko skóra zrosła. A pan tak jak na worze z popiołem
148 Now | znów zaległo milczenie.~A wtedy wśród tej ciszy podniósł
149 Now | Felek szturchnął w bok, a matka jęknęła z cicha.~Miał
150 Now | siennik na ziemię ściągnęli, a Fełek kozły wywracać na
151 Now | desek w łóżku brakuje dwóch, a bok jeden ze wszystkim odłazi.
152 Now | właśnie na głowie stał, a nie zmieniając pozycji poduszkę
153 Now | Tego dnia był u nas doktor, a ja biegałem aż dwa razy
154 Now | ofiarowania nie zaczął, a on już się w piersi bił
155 Now | położyłem się od ściany, a Piotrusia tośmy między siebie
156 Now | odpowiedziałem z głębi płaszcza.~- A mnie jak! - krzyknął Felek. -
157 Now | płaszcz ciągnąć zaczął; a gdym nie puszczał, bo juścić
158 Now | malec nagle piszczeć zaczął, a potem się na dobre rozbeczał.~
159 Now | odezwała się znowu matka - a czego tam Piotruś płacze?~-
160 Now | ciężej jeszcze stęknęła, a gdy malec nie przestawał
161 Now | też się jakoś skończył, a Piotruś do ochrony bez śniadania
162 Now | jakby mnie nie widział; a na to właśnie "handel" wszedł
163 Now | małom przez próg nie padł, a "handel" też wyszedł nie
164 Now | zaraz na rękawie przyszył, a ja wygrzebałem patykiem
165 Now | wykrzykiwaliśmy radośnie, a ojciec nie mógł nas napędzić
166 Now | Przetrząsnęliśmy nareszcie wszystko, a przekonawszy się, że już
167 Now | lej wiadomości Felkowi, a że i matka w kąt ten patrzyła
168 Now | Wyglądało to bardzo dobrze, a Felek z Piotrusiem zaraz
169 Now | rosół i świeże mięso jeść, a choć płakała na taką utratę
170 Now | czasem i całe pół funta.~A ,,handel" to już tak do
171 Now | więcej wziąć sam jak dwa, a drugie dwa samiśmy nieśli
172 Now | paradowali samym środkiem ulicy, a Felek tak wrzeszczał; ,,
173 Now | jak taksator patrzył.~- A może by, proszę ojca. garnek
174 Now | proszę ojca. garnek żelazny? A może by balię albo zegar?~-
175 Now | się słabym głosem matka, - A toć byś ty niedługo duszę
176 Now | Garnek!... jeszcze czego!...- A w czym to będziemy gotowali
177 Now | z oburzeniem Piotruś. - A jakże będziesz bez zegara
178 Now | żeby o co, jak o to!... A ty, czy zegar pokazuje,
179 Now | tylko byś ciągle jadł.~- A ty sklepikarce po bułki
180 Now | zdradzało spożycia "kadryla", a z głębi zapadłej brzuszyny
181 Now | ścianach, wykrzyknął nagle:~- A rondel, proszę ojca! A moździerz!
182 Now | A rondel, proszę ojca! A moździerz! A żelazko!...~
183 Now | proszę ojca! A moździerz! A żelazko!...~Struchleliśmy,
184 Now | tłuczkiem z jednej strony, a żelazko z drugiej. Moździerz
185 Now | przyniósł bocian darmo, a za moździerz trzeba było
186 Now | jest raz na całe życie. A teraz, patrzcież państwo.
187 Now | Filip'. - krzyknęła - a kożuch?~Teraz dopiero zobaczyłem,
188 Now | nadźwigałem przez tyle czasu- A to ciężki, psianoga, jak
189 Now | że go z siebie zrzucił!~A gdy matka jęknęła z cicha,
190 Now | pogładził ręką i dodał:~- A też z ciebie, Anulku, krzywe
191 Now | patrzeć, jak rzeka puści, a ja się tam będę w kożuchy
192 Now | będę w kożuchy fundował... A to, poczekawszy, i w Spencerze
193 Now | twarzy, zwieszał głowę, a oczy to mu się z siwych
194 Now | niewiele co zarobku miał; a to i w domu roboty było
195 Now | ot, nie jedno, to drugie, a z nas to najwięcej jeśli
196 Now | czasy przysięgali sobie, a na te chore to nie? Czy
197 Now | I na tym się skończyło.~A mróz trzymał. Choć się i
198 Now | izbie, że aż para szła- A zelżało trochę pod wieczór,
199 Now | siedział, taki delikacik! A my z Felkiem piguły ze śniegu
200 Now | matkę przyodział derką, a mnie do sąsiadki posłał
201 Now | wsadził rękę do kuferka.~- A harmonijka, proszę ojca! -
202 Now | długo śniadania nie jedli: a obiadu to też nie było.
203 Now | jej rondel niepotrzebny, a moździerz i żelazko ma swoje.
204 Now | błyszczącymi oczami czekała matka, a gdym jej o skutku naszej
205 Now | złotych i trzynaście groszy! A żelazko!... A rondel!.,.~-
206 Now | trzynaście groszy! A żelazko!... A rondel!.,.~- Nu, na szmelc... -
207 Now | kupując ów stół, prawił, a za odniesienie go na drugą
208 Now | zmęczonym, osłupiałym prawie. A gdy mróz coraz większy na
209 Now | coraz większy na noc brał. a Piotruś, zwyczajnie bąk
210 Now | pożyczyć, to jej było dobre, a jak kupić, to stary grat!
211 Now | bo ziółka dawno wyszły.~- A to ci tyjatr!... - szepnął
212 Now | pieniądze przedam, zmarnuję, a tobie, jędzo, flądro, jedna
213 Now | gdzie, szukać przyjdzie, a on prawie wprost naszej
214 Now | Człowieku! - krzyknęła. - A toćże tego nie ubyło. A
215 Now | A toćże tego nie ubyło. A toćżeście pierw dziesięć
216 Now | dziesięć złotych dawali! A toćżę to samo!~- Nu, to
217 Now | toby ja ośm złotych dał, a że ja sumienie mam. to ja
218 Now | ja dam równe dziewięć.~- A żeby was Bóg ciężko skarał
219 Now | złotówkę. - Tu dołóżcie, a mnie nie zawracajcie piernikami
220 Now | coraz silniej z podziwu.~- A kluger Bub - szepnął sam
221 Now | brudnego worka wrzucił, a mnie matka posłała po węgle
222 Now | palił się już w piecu ogień, a my popijaliśmy~kolejno wodziankę
223 Now | potem po izbie spojrzał, a kiedy wzrok jego zatrzymał
224 Now | poszedł zegar, poszła balia, a kiedy i płaszcz ojca granatowy
225 Now | izbie, jakby po kościele, a Felek hukał złożywszy przy
226 Now | wszakże przychodził do matki, a i do apteki latałem. Garnek
227 Now | rano. to i na wieczór były. a w południe tośmy latali
228 Now | długo medytował nad nim.~A była tego dnia duża odwilż.
229 Now | ciekło, wróble się darły, a słońce pierwszy raz tej
230 Now | Całą noc kaszel ją męczył, a pić to wołała więcej niż
231 Now | że Bóg wie, co zobaczy, a tymczasem nic. Ojciec tylko
232 Now | Piotrusia podać do~łóżka, a i my stanęliśmy w pobliżu.~
233 Now | Zrazu grał ojciec wesoło, a grając tak mówił do matki:~-
234 Now | ojciec miękkim głosem. - A to Anulka?...~- Tego nic
235 Now | do ciebie przysiadł...~- A prawda!--. -o szepnęła matka.~
236 Now | rozciągał ją i zesuwał, a po klapeczkach drobniutko
237 Now | piękniejszej muzyki.~- Anulka! A to?... Jakże?...~- Pamiętam,
238 Now | Graliśmy w zielone...~- A jak wtedy bez pachniał!...
239 Now | jak wtedy bez pachniał!... A co słowików śpiewało...~-
240 Now | co słowików śpiewało...~- A jaka ty wtedy śliczna była...
241 Now | szturchnął mnie w żebro.~- A jak ty wtedy grał. serce...
242 Now | makiem oczy jej posypał. A budziła się potem osłabła,
243 Now | owinął, pod pachę ją wsadził, a nasunąwszy czapkę, na palcach
244 Now | rzekł półgłosem:~- Wicek!~- A co?~- Wiesz?... Stary to
245 Now | łzy po wąsach kipiały...~- A cóż chcesz! - dodał po chwili -
246 Now | tej nocy usnąć nie mogłem, a w głowie ciągle mi coś grało,
247 Now | różności do białego rana. A to że ogród jest w izbie
248 Now | że bez na piecu kwitnie, a to że w' sieni słowiki śpiewają,
249 Now | sieni słowiki śpiewają, a to że na ścianie, tam gdzie
250 Now | szyja cienka jak u wróbla, a niezmiernie chude nogi czyniły
251 Now | przede mną jak struna.~- A co? - zapytał.~- A to wyglądasz
252 Now | struna.~- A co? - zapytał.~- A to wyglądasz jak śledź marynowany.~-
253 Now | Felek. - Walę na pajaca.~A kiedym się śmiał:~- A co? -
254 Now | pajaca.~A kiedym się śmiał:~- A co? - rzekł - zły chleb,
255 Now | zapytała słabym głosem matka.~- A to z Piotrusia - odrzekł
256 Now | Piotruś! - dodała. - A pójdźże do mamy, sieroto,~
257 Now | Bój się Boga, Filip! A toć nas ona wszystkich żywi!...~
258 Now | by to człowiek rozniósł, a tu na każdy dzień sieczki
259 Now | każdy dzień sieczki kup, a i otrąb choć z garstkę,
260 Now | pomieszczenie, tera ściółka, a wszystko drogo.~Matka jęknęła
261 Now | krzyknął mi w samo ucho.~A toćżem nie głuchy! - huknąłem
262 Now | Szkapa należała do nas, a my do niej: ani my od niej
263 Now | strzygąc radośnie uszami, a kiedyśmy ją po szyi, po
264 Now | wywijał czapką i krzyczał:~- A to jest sławny jeździec
265 Now | spokojnie sieczki owej spożyć, a Felek znów wywijał czapką
266 Now | wywijał czapką i wrzeszczał:~- A to jest Piotruś herbu szczur!
267 Now | wyprawiają z tą kobyłą! A toć to czyste małpy z "meranzieryi".~
268 Now | ledwo od ziemi odrośnie, a już się rozpusty chwyta!
269 Now | gębę to co wetknąć nie ma, a taką sodomę-gomorę po świecie
270 Now | sodomę-gomorę po świecie robi!~A Felek nuż się w lewo i w
271 Now | ma, co tak świdruje?... A to bym ci wolał, żeby mnie
272 Now | woda zimna była jak lód, a my już zawijamy porcięta
273 Now | potoczyli razem do progu. A taka w nas żałość była,
274 Now | zimnisko ze dworu gnało, a ojciec precz jeszcze perswadował
275 Now | siaki taki grosina weźmie; a jak przychudnie, boć już
276 Now | kułakiem. Kilka dni minęło, a o sprzedaniu szkapy nie
277 Now | dziesięć lat życia przybyło, a rękę na nas twardą miał
278 Now | żłobie łeb swój wielki, a podniósłszy go żuła gołą
279 Now | drzwi na ścieżaj otwarte, a do suteryny, do naszego
280 Now | skręcił, bom patrzył za nim, a ojciec precz jeszcze w sieni
281 Now | ojciec do stajenki wszedł, a za nim pan Łukasz Smolik,
282 Now | zmrużyła zdrowe swoje oko, a ślepym, osłupiałym, szeroko
283 Now | zaczął się słodko uśmiechać a przekrzywiwszy głowę patrzył
284 Now | He!... He!... He!... A co to kumeczek przedawac
285 Now | będzie jak kluska okrągłe.~- A bodaj też kumeńka!--- -
286 Now | I siano też drogie...~- A drogie - rzekł obojętnie
287 Now | szpacik, widzę, jest...~- A jest - odparł ojciec krótko,
288 Now | Pan Łukasz zmilczał, a schyliwszy się. dłonie na
289 Now | łogawa! - krzyknął ojciec, a już cały stał w ogniach. -
290 Now | rzekł porywczo ojciec, a już mu ręce latać zaczęły- -
291 Now | chcę! Co prawda, powiem a co nieprawda - nie.~- A
292 Now | a co nieprawda - nie.~- A co ona?... ślepa?... - zapytał
293 Now | zajrzał.~Poruszył się Felek. a przestąpiwszy z nogi na
294 Now | żem omal nie wrzasnął.~- A ślepa - odrzekł na podziw
295 Now | przeleciał nagły ogień.~- A cóż tam za insze gadanie
296 Now | da, do szkoły nie pośle, A ja kumotrowi powiadam, że
297 Now | lepsza je niż ta widząca. A to kobyla drożna taka, żem
298 Now | Najlepsza, nie najlepsza! A równo, com dróżniejszej
299 Now | widział, tom nic widział. A co o wmawianiu to najmniej,
300 Now | go we drzwi, krzyknął:~- A nie pójdziecie wy mi stąd,
301 Now | ojciec - że bym obcemu, a jeszcze też Żydowi za żadne
302 Now | Krzywdy jej nie zrobię...~- A jakby, nie daj Boże - tu
303 Now | spuścił i wąsów szarpnął, a matka obudziła się z jękiem.
304 Now | ogłuszeni. Patrzyłem na Felka, a on patrzył na mnie; oczy
305 Now | się nam widziało smutno, a co który na stajenkę spojrzał,
306 Now | świeczki w oczach stawały. A i matka jakoś nie miała
307 Now | zagrzać albo i mleka z masłem, a Piotrusia sama myła, czesała;
308 Now | granie na organach będzie. A miała wtedy płomień na twarzy,
309 Now | wtedy płomień na twarzy, a oczy świeciły jej jak próchno.
310 Now | duszy, co dzień bielsza, a jak mgiełka przeźroczysta.
311 Now | przy niej tej nocy spał a i on nie słyszał. Wyszła
312 Now | śmierć łokciem trąciła, a on nic!~Zaraz się w naszej
313 Now | głowami kiwać, wzdychać, a że nam ojciec tego dnia
314 Now | dnia kaszy nie gotował, a Piotruś jeść płakał, więc
315 Now | sklepikarka pojęła do siebie, a i nam po bułce dała.~- A
316 Now | a i nam po bułce dała.~- A to ci baba skruszała! -
317 Now | łobuzy albo urwipołcie; a dziś. jakby im kto gęby
318 Now | Sieroteńki! Niebożątka!..."~A Felek tylko się nastawia,
319 Now | Felek tylko się nastawia, a oczami mruga, a co kto przyjdzie,
320 Now | nastawia, a oczami mruga, a co kto przyjdzie, to mnie
321 Now | to mnie poszturchuje.~- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. -
322 Now | poszturchuje.~- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. - szepce i
323 Now | dwie skandaliczne figi, a język sam mu się spoza zębów
324 Now | nie było wielce czego jąć.~A baby nuż się po tej naszej
325 Now | szeptać, nuż ramionami ruszać, a głowa trząść, a stękać.,-
326 Now | ruszać, a głowa trząść, a stękać.,- Myślałem, że temu
327 Now | podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich czasach samo
328 Now | nabiegawszy się cały dzień, a to do kancelarii, a to do
329 Now | dzień, a to do kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę -
330 Now | kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę - kiedy się
331 Now | zamkniętych oczu. Usnąłem, a on jeszcze siedział. Ale
332 Now | nastawiał, i z ludzi wydziwiał, a mnie w boki szturchał -
333 Now | Zacząłem się na gwałt odziewać, a tak mi ręce latały, żem
334 Now | uszami, wyciągała szyję, a donośne jej rżenie przenikało
335 Now | Łukasz. Szkapa ruszyła, a my przy niej kłusem.~Na
336 Now | przechodniów już się rozproszyła, a za wozem, na którym pan
337 Now | szkapy wesoło, ochoczo, a krzyże cmentarne wciąż rosły
338 Now | krzyże cmentarne wciąż rosły a rosły przed nami.~Że trumny
339 Now | stary, prosto pod nią stał; a jednak ojca tak zgięła do
340 Now | cienkim głosem dzwonek, a w chwilę potem przyszedł
341 Now | zmarszczył się ojciec, a ponieważ najbliżej klęczałem
342 Now | chyłkiem do szkapy pomknął, a i na mnie kiwnął. Ksiądz
343 Now | niuchał i na wóz pozierał, a w głowę się drapał, aż schyliwszy
344 Now | opadając na zapadłych grobach, a za nami z głuchym, coraz
345 Now | wzniesionych chodnikach, a ruch w handlach win, likierów
346 Now | nawet zaglądali z rzadka, a zajrzawszy spluwali przez
347 Now | ale srodze ospą zgryziony: a i wódka zostawiła na nim
348 Now | brodę dida i łatany kożuch: a ile razy silnie zadął, skóra
349 Now | pokurciu zaczynała drżeć mocno, a psina skomlił krótkim, żałosnym
350 Now | stołki i pulpity obrońców, a po lewej świetne mundury
351 Now | jeden przeglądał papiery, a drugi bawił się wkładaniem
352 Now | zdawał się zważać pilnie, a drugie jego. nie zajęte
353 Now | potem raz jeszcze prawej, a wreszcie obu rąk razem.~
354 Now | tęcze załamanych świateł, a nade wszystko jarzył się
355 Now | szczepów wyrastają drzewa, a z drobnych przestępstw zbrodnie.
356 Now | jest przestępstwo małe, a co jest przestępstwo wielkie?
357 Now | Miękkie miał serce w ogóle, a co już w tym wypadku, to
358 Now | liszek z grusz i jabłoni, a który nazywa się kulką.~
359 Now | patrzył pan prezydujący, a patrzenie to trwało tak
360 Now | taką miękkość w sobie czuł, a tak ostro palnął!~Nie miał
361 Now | Dalibóg, nie miał zamiaru! A patrzże, duszeczka, jak
362 Now | duszeczka, jak wyszło! A?... Ot, przywyczka! Ot czyn!
363 Now | udawał aż i kozę zdusił! A?...~Roześmiał się w sobie
364 Now | przerzucił głowę na drugie ramię, a wzrok jego padł na złoty
365 Now | jest wszakże rzeczą ciekaw ą i zastanowienia godną-dodał
366 Now | chlebem czy bez chleba? A jeśli z chlebem, to skąd
367 Now | kiedy żyta nie obrodzą, a ziemniaki zgniją!~Pierwszy
368 Now | drogi utartej praktyką, a panowie przysięgli zyskają
369 Now | niemal właściwą obroną, a grożące rozwleczeniem sprawy
370 Now | uspokoił się natychmiast, a zagłębiwszy dwa palce w
371 Now | widocznych zbliżeń między tabaką a nosem.~Właściwie co mu było
372 Now | szczupak na dziewiątą u Froima, a tu nowa heca! Na kata się
373 Now | wyrazistej twarzy prokuratora, a ponieważ pan prezydujący
374 Now | zawieszając głos w oczekiwaniu.~A gdy kategorycznej odmowy
375 Now | cieląt, od drobnego statku, a może i wprost z chałupy
376 Now | prezydującego.~- Boh mi ! A jaka jasność! Jakie gromnice!
377 Now | nieufnie - to tylko stać a patrzeć, u dziwować się
378 Now | roztropny.~"Oho!" - myśli, a jego śniada twarz obleka
379 Now | jak koza. strachu nie ma, a to jakby w chałupie, bo
380 Now | Kab husi widziały!...A mamaż ty moja, kab widziały!
381 Now | widziały! Kościół nie kościół, a jakby .się śniło... Gdzie!
382 Now | który mu pod żebra opadł.~,,A co? - myśli, przerzucając
383 Now | strachu do nagłej otuchy - a co? Dadzą może chleba, taj
384 Now | albo w inne babie kłaże, a w puklidzie skądby?...~Chleba
385 Now | nawet, we wsi żyta mało. A toby Pan Jezus dał, żeby
386 Now | takim uśmiechem nigdy.~- A kiedyżeś ty chleb ostatni
387 Now | Matka przedała wełny, a kupiła chleba. Dwa bochny
388 Now | W zapasce go niosła, a on przy matce biegł... Szli
389 Now | odrzekł: ,,wo wik" i pyta: "A co niesiesz, Chwyłyna?"
390 Now | co niesiesz, Chwyłyna?" A matka: "chleba a to kupiła".
391 Now | Chwyłyna?" A matka: "chleba a to kupiła". A Tyt: "Cóż
392 Now | matka: "chleba a to kupiła". A Tyt: "Cóż ty, wesele robisz,
393 Now | jarmark! Hej, Pyłypok!" A Tyt: "Czomu ne s załyty,
394 Now | zaraz zaczął pokrzykiwać: ,,A nu małyj ! A nu krasnyj!"
395 Now | pokrzykiwać: ,,A nu małyj ! A nu krasnyj!" Bo tam pod
396 Now | drżącymi usty.~Chłopak umilkł, a on słuchał jeszcze.~Roześmiał
397 Now | jeszcze takiej komedyi. A to poczekawszy tyjatr tutaj
398 Now | zrobią!~- Tyle co do chleba, a raczej co do braku chleba! -
399 Now | Taż on od tego właśnie! A ten, patrzajże, duszeczka
400 Now | patrzyły w jakąś dalekość, a cienkie wargi zaciśnięte
401 Now | kark wlepił z tej żałości, a tu przecie nic strasznego!
402 Now | sobie siedzą, spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej!
403 Now | i o masło, to najmniej! A to i tego nie wiedzą, jak
404 Now | To jakże?... Pomyłka?... A?...~A-gdy inkwirent brwi
405 Now | stoi w protokole! Cóż ty? A?...~Benedyć o krok jeszcze
406 Now | taj Syrycz taj Neścior ! A że Benedyć, taj Tichobaj,
407 Now | jak te cielęta w kojcu, a on tu sobie przed samym~
408 Now | ręce po bokach puścił, a kolana i bose stopy mocno
409 Now | To i ojcu twemu Tichobaj? A?...~Na chłopaka aż ognie
410 Now | adwokat ze swojego stołka, a nie przestając skubać rzadkiej
411 Now | rubasznie, z chłopska:~- A ciebia jak zowut’ z bat’
412 Now | Huc! - odkrzyknął cienko a donośnie.~- A w kancelaryi
413 Now | odkrzyknął cienko a donośnie.~- A w kancelaryi jak zapisali? -
414 Now | Dobre! - zawołał obrońca. - A we wsi jak drażniat ciebia ?~-
415 Now | Froima szczupaku i wiście.~A nie tylko poczuli siłę tej
416 Now | rozdzieliła się w ich oczach, a spoza niej wysunęło się
417 Now | zbiorowej jak niewzruszony a posępny sztandar. Fatalny
418 Now | prawa.~To świetne résume -- a był to jeden z najniebezpieczniejszych
419 Now | chłopskiej karnej sprawy; a ta kupka obdartych i znędzniałych
420 Now | odgrywała tu rolę takiego A B C lub takiego X Y Z, jakie
421 Now | inaczej spełnioną pojedynczo, a inaczej spełnioną zbiorowo,
422 Now | kodeks na kradzież prostą, a inaczej na kradzież z włamaniem.
423 Now | duszeczki, prokuratorska mina, a?...~W sali tymczasem wszystko
424 Now | widział, to oczu pana obrońcy. A jednak godne one były widzenia
425 Now | przysięgłym, gdy im między tak a nie wybierać przyjdzie,
426 Now | dotąd zdecydować nie mógł, a któremu się okrutnie do
427 Now | kiedy drzwi były zamknięte, a zostały otwarte, to był
428 Now | to sąsiad i przyjaciel, a jak teraz, u Froima, partner
429 Obra| parobek z całej swojej siły. - A prr!... A gdzie!... - dodał
430 Obra| swojej siły. - A prr!... A gdzie!... - dodał ściągając
431 Obra| wreszcie jakieś ciężkie kroki, a razem ze zgrzytem klucza
432 Obra| twego walenia otworzę!~- A niechże was, z takim otwieraniem!
433 Obra| was, z takim otwieraniem! A prr!... A prr!... - wołał
434 Obra| takim otwieraniem! A prr!... A prr!... - wołał parobek
435 Obra| łoskotem uderzyły o ściany, a z bramy w podwórze do połowy
436 Obra| gdyż miejsca bardzo mało, a więźniów stu przeszło. To.
437 Obra| ostatkiem złotych liści, a choć nic było najlżejszego
438 Obra| istnieć jako indywiduum, a zamienia się w cząstkę tej
439 Obra| ruchy niedołężne, powolne, a ręce wiszą po obu bokach
440 Obra| zaokrąglają się w orbitach, a z głębi ich wyziera ogólne
441 Obra| Bywają wszakże wyjątki, a kiedy w gliniastej, rozmiękłej
442 Obra| pulsowały grube, napięte żyły, a w półotwartych ustach widać
443 Obra| nieznośnym, niemożliwym. Potąd - a nie dalej - krzyczy coś
444 Obra| takiego krytycznego punktu; a prawodawstwo kryminalne
445 Obra| zgoła, czy miał jakie inne, a i on sam zdawał się nie
446 Obra| Dziewczyna była młodą, rosłą, a jej rozkwitłe kształty uwydatniała
447 Obra| spadał jej nisko na kark, a mała różowa chusteczka nie
448 Obra| odwrócił się i huknął:~- A gdzież ci to pojadę?...
449 Obra| samym sklepieniu bramy, a wóz zatrzymał się w połowie
450 Obra| migło jakby nasza świnia... A skocz no, Józek, do chlewiku,
451 Obra| Układła się w słomie i leży, a prosiaki przy niej jak pijawki
452 Obra| niej jak pijawki wiszą.~- A tak mi się coś siwego migło
453 Obra| powolnym głosem niańka.~- A gdzie by? Akuratnie między
454 Obra| przesmyku, jaki między skrzynia a wozem pozostał.~- Przywidziało
455 Obra| sobie. Cygana nie było.~- A to musi nie co, ino ten
456 Obra| Jeszcze myślałam, że świnia.~- A żeby was najjaśniejsze!... -
457 Obra| Okrzyknęła się pogoń ponownie, a zbieg pędził przed tym okrzykiem,
458 Obra| dościgały go coraz bliżej, a przestrzeń, która go od
459 Obra| się co chwila.~Wtem padł, a choć się w tejże sekundzie
460 Obra| czy w siedmiu jak dzika, a obaliwszy na ziemię, zgnietli
461 Obra| wielmożnego" w rękę.~- A co to powiecie? - zapytał
462 Obra| oznaką pokory dygnitarz.~- A to dopraszamy się łaski
463 Obra| z nim myślicie zrobić?~-A zbić, wielmożny panie -
464 Obra| gałgana, to nie ma jak bicie. A co on, wielmożny panie?
465 Obra| Tfy!~Tu splunął mówca, a retoryczna ta figura pobudziła
466 Obra| posłuchają dla swojej nauki. A potem do mnie tu do kancelarii,
467 Obra| pachołki popchnęli Cygana, a deputacja przystąpiła do
468 Obra| prawdziwego dyletantyzmu- A czynił to wszystko z natchnienia,
469 Obra| bywał niezmiernie wzruszony, a drżący z lekka głos jego
470 Obra| prawdziwie użytecznego, a to uznanie zasług pobudzało
471 Obra| swojej stracił przytomność, a potem wpadł w taką gorączkę,
472 Obra| przygotowywano raport, jako taki a taki więzień na gorączkę
473 Obra| czarno oprawny wolumin, a pan sekretarz przerzucać
474 Obra| przerzucać go zaczął.~- A to co? - zawołał nagle i
475 Obra| zupełnie o obecności Jakuba- - A toć się jemu wyrok skończył
476 Obra| Muszę iść do kancelarii.~- A co tam? - pyta pan nadzorca
477 Obra| towarzystwie strażnika.~- A to, proszę wielmożnego pana,
478 Obra| masz w wyroku dwa lata, a siedzisz dopiero półtora.~-
479 Obra| ostatniej pasji pan nadzorca. - A to człowiek nawet spokojnie
480 Obra| JESZCZE JEDEN NUMER"~ ~- A to? - zapytałam, kiedyśmy
481 Obra| samym celom, co i milczenie, a kancelaryjna wrzawa jest
482 Obra| zarządu. Gdy wejdziesz, a raczej, gdy się przekonają,
483 Obra| koniecznie. Wychodzi nareszcie, a ty zostajesz sam.~Jeśli
484 Obra| są już nawet rzodkiewki. A gdy to "wielmożny" mówi,
485 Obra| drzwi otwiera, wychodzisz, a za tobą wychodzi "wielmożny".~
486 Obra| zresztą podobne do tego "a!!!", które w kościółkach
487 Obra| Powtórne, głośniejsze jeszcze "a!!!" napełnia izbę, przy
488 Obra| ciekawszych" aresztantek, a ty będziesz mógł z nimi
489 Obra| sam ci na talerz nakłada, a napełniwszy kieliszki pije
490 Obra| laurka w ramkach, za szkłem, a na niej powinszowanie od
491 Obra| cierpliwości niżli pan nadzorca, a także więcej czasu.~Długo
492 Obra| gdzie się pierzarki pobiły, a ty zostajesz sam na pięć,
493 Obra| przestanie za tobą biegać, a strażnik spostrzegłszy cię
494 Obra| Zdejmujesz kapelusz, rękawiczki, a pozdrowiwszy aresztantki
495 Obra| pierwszych, tak subtelnych, a tak silnych węzłów wzajemnej
496 Obra| zatlić tam, gdzie ich nie ma, a podtrzymywać i kierować
497 Obra| swoim indywidualność ludzką. A to jest twoim najwyższym
498 Obra| Wkrótce wszakże głosy milkną, a po kątach słychać szlochanie
499 Obra| wszystkie, prócz Żydówek, a i na tych znać powagę chwili.~
500 Obra| piersiach twoich aresztantki, a to w takiej rozciągłości
1-500 | 501-1000 | 1001-1036 |