Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
25 2
3 1
9 1
a 1036
a-gdy 1
abo 2
abstrakcji 2
Frequency    [«  »]
1314 na
1145 nie
1115 z
1036 a
933 to
660 do
600 jak
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

a

1-500 | 501-1000 | 1001-1036

     Part
501 Obra| zwyczaju, zapytał znienacka:~- A widziała też pani "Dziką"?~- 502 Obra| widziałam-odrzekłam spokojnie.-A cóż to za Dzika ?'~- A licho 503 Obra| A cóż to za Dzika ?'~- A licho wie, proszę łaski 504 Obra| trawę ciągnąć, na wieś. A już mu się ta panna uprzykrzyła. 505 Obra| na onej wsi melduje tak a tak, co tu się taka a taka 506 Obra| tak a tak, co tu się taka a taka znajduje bez papierów. 507 Obra| wymachiwała i cości gadała a gadała, ale po jakiemu, 508 Obra| człowiekowi coś dzieje słuchając. A włosy, proszę łaski pani, 509 Obra| druga do mej z pięścią... A nic będziesz ty cicho, ty 510 Obra| Tu, pod tym numerem?~-- A tu... Tera fotegrafowali, 511 Obra| tam do niej chodzicie?~- A chodzę. Co nie mam chodzić? 512 Obra| nieraz człowiek wejdzie, a odezwie się ot tak, po dobroci, 513 Obra| mogąc wymówić nic więcej. A tuż zaraz chwycił spazmatyczny 514 Obra| Trwało to może kwadrans, a może i dłużej, w którym 515 Obra| opanował się, odsapnął, a rzuciwszy przez zęby: "cymbał", 516 Obra| odgłos ciężkich kroków, a do kancelarii wszedł starszy 517 Obra| drżały, nozdrzami prychał, a ostre, rzadkie zęby błyskały 518 Obra| ospowatą, mocno obrzękłą, a cala jego wielka, ciężka, 519 Obra| w tył za siebie wysunął, a trzymając w obu rękach na 520 Obra| widocznie i krew z niego ssało. A nie było to owo powolne, 521 Obra| wielki, niezwyciężony strach; a lubo obrzękła od razów, 522 Obra| Konwój zamykał Zaparty, a okrągłe, silnie wytrzeszczone 523 Obra| środkowi i odrzekł śmiało:~- A nic, proszę wielmożnego...~ 524 Obra| zapytał ostro:~- Zaparty! A co tam znów za nieporządki 525 Obra| głowę i mrużąc lewe oko. - A skąd to pan strażnik wie, 526 Obra| wszakże nie zważał na to, a Osmólec tak mówił dalej:~- 527 Obra| do Zapartego zwrócił.~- A ja panu strażnikowi powiem, 528 Obra| roztargnienie tylko słucha, a myśl ma zajęta innymi, stokroć 529 Obra| dość znaczne korzyści, a mianowicie: pozwalała wyświetlić 530 Obra| zawsze przewidywać należało, a władza stawiała mur ochronny, 531 Obra| innym akcesoriom biurowym.~- A po drugie - mówił dalej 532 Obra| złodziejstwo to złodziejstwo, a co zbójnictwo to zbójnictwo! 533 Obra| W jednym msza polityka, a w drugim msza polityka. 534 Obra| rzecz, to mi nie pierwsze! A z takim zbójem świętokrzyskim 535 Obra| choroba utłukła! Onegdaj a to świecę szewcom od łojenia 536 Obra| nieocenionego komizmu pełna.~- A dziś - mówił Osmólec obtarłszy 537 Obra| że coś przed nim stoi. A ja co temu winien, że co 538 Obra| wyrok ma i za swój siedzi, a do inszych to mu ta nic! 539 Obra| tak rzecz swoją kończył:~- A pan strażnik kiedy taki 540 Obra| masz kancelarię! Masz mnie! A samemu sobie sprawiedliwości 541 Obra| najpierw zaniepokojenie, a potem szybka decyzja. Podszedł 542 Obra| wielmożnego" za kolana.~- A cóż to wielmożny pan - mówił 543 Obra| wielmożnego pana fatygował? A czy mi to wielmożnego pana 544 Obra| zdrowie niemiłe albo co? A toby mnie Pan Bóg za to 545 Obra| Zapatrzył się na niego Jakub, a tak był przejęty mistrzowskim 546 Obra| jeden nade mną na niebie, a drugi wielmożny pan na ziemi, 547 Obra| strażnik skarży, hu! hu! hu! A ja ojca swego i wielmożnego 548 Obra| hu... hu... hu... hu!... A ja bym wielmożnemu panu 549 Obra| jakem się tu powrócił, a wielmożnego pana zobaczył, 550 Obra| narodził... hu!... hu!- hu!... A wielmożny pan za moje kochanie... 551 Obra| porządnych ludzi liczyłem, a ty mi taki zawód, taki wstyd 552 Obra| sprytu i polityki okazał, a jego jasne piękne oko zdawało 553 Obra| oko zdawało się mówić:~,,A co? Tak u nas! Szaleją po 554 Obra| prostu za mną ci hultaje!"~A tam, u progu, z wbitymi 555 Obra| zadziwieniu podniósł.~- A cóż ty tam! Nie ruszysz 556 Obra| najukochańszy do ciebie gada? A padnijże do nóg pańskich! 557 Obra| padnijże do nóg pańskich! A podziękujże wielmożnemu 558 Obra| na kolana u drzwi runął, a podniósłszy obie ręce trząść 559 Obra| głuchym łoskotem uderzył, a ogromny, do ryku podobny 560 Obra| poręczy fotela bębniły, a brwi zbiegły mu się nad 561 Obra| wyprężył do niemożliwości, a stary Jakub szyję z niebieskiej 562 Obra| się ku nieszczęśnikowi.~A wtedy pan nadzorca wstał 563 Obra| czym drzwi się zamknęły, a ciężkie kroki oddalających 564 Obra| służbie tej wytrwać nie mógł, a byli i tacy, którzy już 565 Obra| został przez opiekuna swego, a zarazem powinowatego kupca 566 Obra| na pawlaczu w kuchence, a kiedy parobkowi udało się 567 Obra| sercem do parobka przyrósł, a kiedy widział, że Onufer~ 568 Obra| bryznęły wysoko na ścianę, a chłopiec jak stał, tak padł, 569 Obra| przyznał. Ma on lat 25, a odznacza się niezwykle silną 570 Obra| nie zaniechamy"~ ~3.~ ~- A cóż tam z Onufrem? - zapytałam 571 Obra| pochowali.~- Jak to? Umarł?~- A umarł.~- I z jakiej choroby?~- 572 Obra| choroba, toby się i pokazała. A tu nic!~Zażył tabakę, zmrużył 573 Obra| obejrzał się na prawo, a potem rzekł:~- Bez te ostatnie 574 Obra| aresztanty wytrzymać nie mogły, a co i raz, to dalej go, bijatyka. 575 Obra| składa, ino cości prawi, a stęka, a płacze, ograża 576 Obra| ino cości prawi, a stęka, a płacze, ograża człowieka 577 Obra| ograża człowieka słuchający. A precz się prosi, żeby go 578 Obra| insze aresztanty tłuką?" ,,A niech mnie ta tłuką - peda - 579 Obra| przez luft we drzwiach, a miesiąc tak stał na niebie 580 Obra| biała była od jasności, a tam mój Onufer w kącie, 581 Obra| nim trzęsą jak w zimnicy, a on sam dopieroż tak się 582 Obra| nikogo w komórce nie ma, a ten się precz trzęsie a 583 Obra| a ten się precz trzęsie a modli:,,O moje dziecko, 584 Obra| stało, jakem nie zabrał, a prosiętom pana sekretarza 585 Obra| skóra poopinała po kościach, a tak sczerniał jak ta święta 586 Obra| mówił, w piersi się bił, a już jak wieczór przyszedł, 587 Obra| i w palcach ważąc.~- A cóż Osmólec? - zapytałam 588 Obra| balustradę o złoconych gałkach, a na fasadzie cztery pilastry 589 Obra| kancelarii dał swoje trzy grosze, a dom jest wspólną własnością 590 Obra| nową szczotką pod pachą. A cóż? Wszak tu wszyscy swoi. 591 Obra| zaczynają bić kwadranse, a jednocześnie daje się słyszeć 592 Obra| od biedy, aby od biedy! A czy to mało tej hołoty w 593 Obra| obsianie od nagłego razu. A i to błogie, co tam gmina 594 Obra| jeszcze taki swego nie przeje, a już go śmierć ściśnie. Hoppingerom 595 Obra| wiosnę z kancelarii wzięli. A Egii? Egii więcej niż w 596 Obra| w parobka w Alojza orał, a jeszcze połowy zapomogi 597 Obra| chce!~Tu wdowa wzdycha, a czarny kamlotowy kaftan 598 Obra| pierwszy do licytacji stanie, a jego dotąd nie ma.~Ucicha 599 Obra| Ucicha nareszcie w sali, a pan radca podnosi głowę 600 Obra| przyciasnym kołnierzykiem a pełną, nieco nabrzmiałą 601 Obra| się kilka głosów w sali.~- A więc. moi panowie - dodaje 602 Obra| palec między kołnierzyk a kark kładący się na nim 603 Obra| nim fałdą tłustej skóry - a więc możemy zaczynać!~- 604 Obra| szerzą się półgłośne szmery, a pan radca stoi z podniesioną 605 Obra| dopomóc nogom przez próg, a wreszcie grzbiet w pałąk 606 Obra| za wzięcie tego próchna! A toć to skóra i kości! Nic 607 Obra| ziemi naszej żebraninę, a wprowadziły do niej miłosierdzie. 608 Obra| czoło. Łatwo się pocił, a w sali~stawało się gorąco.~ 609 Obra| stary pilśniowy kapelusz, a chude kolana drżą mu coraz 610 Obra| jeszcze... dużą siłę..."~A gdy tak patrzy z wysiłkiem, 611 Obra| zachodzą wielkimi łzami, a ręce szukają podpory. Jedne 612 Obra| raczej, niżli go odziewa, a bujny, niebieski, bawełniany 613 Obra| przypatrzyliście się kandydatowi?~- A cóż mu się tam przypatrywać - 614 Obra| mruga ku woźnemu okiem, a potem mówi:~- Siedmdziesiąt 615 Obra| Siedmdziesiąt i cztery!~- A pokaż no, stary, zęby - 616 Obra| Ho! ho! - mówi jeden - a to by i kość ugryzł.~- Chleba 617 Obra| przychyla się ku niemu.~- A machnij no, stary, pięścią! 618 Obra| słychać trzask przykry.~- A co? Nieźle macha! - odzywa 619 Obra| interesowanych stracone.~- A jakże nogi?-pyta znów Tödi 620 Obra| trzymaną w ręku ustawą, a woźny odwraca się~do kąta 621 Obra| Woźny popycha go przed sobą, a także podtrzymuje nieznacznie. 622 Obra| Mayer swojego~sąsiada.~- A cóż? ja bym brał. Kiepski 623 Obra| Dödöłi - gdyby tu~był inny.~- A co? W domu i to się przyda - 624 Obra| rozje, to go nie natkam, a do roboty nie stanie.~- 625 Obra| ten marny grosz z gminy, a do roboty nie będzie mi 626 Obra| chleb zaledwie mógł zarobić, a i to z ciężkością. Bluzę 627 Obra| warunkiem? - myśli stary Kuntz, a nędzne jego nogi dygocą 628 Obra| jak każda rzecz zużywa, a zużyty cięży. Kto na to 629 Obra| ma, może i dziada żywić, a nie dopiero ojca, ale kto 630 Obra| rzecz jasna jak słońce.~A jednak od tej rzeczy jasnej 631 Obra| Widocznie syn się utrzyma.~- A więc, moi panowie - zagaja 632 Obra| zagaja przemilczawszy nieco - a więc utrzymuje się ostatnia 633 Obra| drewniana, cofa się z szeregu, a wysoka, koścista, nieco 634 Obra| biurko, przy którym stoi.~- A zatem - odzywa się dźwięcznym, 635 Obra| gminy! - rzecze z godnością, a woźny odwraca się do kąta 636 Obra| musi wiedzieć, co daje, a ten, kto bierze, musi wiedzieć, 637 Obra| kurtę! - krzyczy na starego, a Kuntz Wunderli z pośpiechem 638 Obra| silnie, częścią z chłodu, a częścią ze strachu. Wydało 639 Obra| podobnym do oskubanego ptaka; a to tym bardziej, że nie 640 Obra| to jeszcze z nim będzie? A to może nikt i wziąć nie 641 Obra| nikt i wziąć nie zechce? A potem, dlaczego tyle 642 Obra| siwe, patrząc w ziemię, a głowa coraz szybszym ruchem 643 Obra| dziś mleko rozwozić musiał, a to piekielny kawał, z góry 644 Obra| chwała Bogu, każdy oczy ma, a nikt tak nimi człowieka 645 Obra| u Probsta oczy zapadły, a twarz sczerniała i wyschła. 646 Obra| pęknięty garnek: odrutuj, a czasem i za nowy trwa. Bądź 647 Obra| roboty wyciśnie, ile zje, a co gmina doda, to jakby 648 Obra| ludzie, że cenę innym psuje. A co mu tam, byle sobie nie 649 Obra| głowę, przekrzywia w drugą, a potem spojrzawszy bystro 650 Obra| z podziwu. Daj go katu! A to i nie spyta, co kto święci, 651 Obra| opada mu dolna szczęka, a oczy otwierają się coraz 652 Obra| obecnych ożywionym wzrokiem, a gdy nikt nie podbija mleczarza, 653 Obra| mówi głośniej jeszcze, a stary Kuntz Wunderli zmruża 654 Obra| był jeszcze wykończony, a oddział karny dla kobiet 655 Obra| otworzył drzwi wszystkie, a kamery ukazały mi jednostajne 656 Obra| małe i nie dające światła, a barłóg ze słomy i dzban 657 Obra| tego schludnego pozoru, a nawet otwieranego ukradkiem 658 Obra| rozłaziły się w drugim, a przecież milsze były właścicielkom 659 Obra| się ostatnimi wyrazami, a nawet drapać przy każdej 660 Obra| zastarzałych recydywistek, a sądy, wyroki, pobyty, dozory, 661 Obra| świeżo najętym mieszkaniu, a że szaf jeszcze nie było, 662 Obra| Wchodzę ja - proszę pani - a tu tyle śliczności, że nie 663 Obra| wpierw patrzeć. Biorę j a wsypkę jedwabną, co też 664 Obra| spaceruje po tych schodach? A ja mówię: To te panie, co 665 Obra| więc ja kupuję. I dobrze. A był tam kapelusz aksamitny 666 Obra| wrócili i rzeczy dobyli, a ta niegodziwa mówi: kapelusz 667 Obra| niegodziwa mówi: kapelusz mój. A ja mówię: nieprawda, bo 668 Obra| rzeczy precz porozkładane, a w sądzie pani i panna takie 669 Obra| mi się serce kraje! A sędzia nie i nie.~ tu 670 Obra| trzydzieści tysięcy rubli, a przecież ich nie wzięła". - 671 Obra| sobie, za gałgany chwytałaś, a nie zajrzałaś, co było w 672 Obra| w jakimś zamożnym domu, a potem za kradzież brylantów 673 Obra| pierwszym lepszym towarzyszem, a czasem i bez zaczepki dawał 674 Obra| dnia prawie nie dopuszcza, a takie w niej zimno nieznośne, 675 Obra| wreszcie termin ciemnej, a zakochany bohater staje 676 Obra| rzadko kiedy zrywanym bywa, a otoczony jest szacunkiem 677 Obra| Józiek Kamieniarz na Sybir, a chociaż w tym czasie Helena 678 Obra| więzienny w samej Serbii, a ponieważ miejsca na kaplicę 679 Obra| grał sam ,,wielmożny", a przed ołtarzem stał trzęsący 680 Obra| wyrostka do mszy służącego, a nawet ten ochrypły dzwonek, 681 Obra| dokoła oczyma; ogół wszakże, a i o mężczyznach tu mówię, 682 Obra| jakby mu ręce zadrżały, a stary, siwy ksiądz, co przed 683 Obra| górę trzęsące się dłonie, a głowę schylił nisko, jakby 684 Obra| długoletniej poniewierki, a rozdmuchnięta nagle powiewem 685 Obra| stanowił pewne urozmaicenie; a wszystko to dawało na resztę 686 Obra| Szymczakową w pogardzie; a inspektor nie wiedział, 687 Obra| usunęła się od wszystkich, a zaciągnąwszy tapczan swój 688 Obra| jakiś wstręt, jakąś odrazę. A nie tylko ja. Towarzyszka 689 Obra| albo z dawnych dziejów, a już z tego wywiązywały się 690 Obra| zaczynały od kłamstw i wykrętów, a kończyły nierzadko we łzach 691 Obra| się dzieje "na świecie", a nawet politykują. Co prawda, 692 Obra| otwartymi z podziwu ustami, a wszystkie te kombinacje 693 Obra| spazmatycznie wstrząsać, a kiedy po kwadransie jakimś 694 Obra| na zwykłe miejsce swoje. A ja wtedy zobaczyłam, że 695 Obra| istne piekło. Strażnicy też, a nawet sam ,,wielmożny", 696 Obra| obejrzała się na lewo, a potem prosto poszła do Świętokrzyskiego 697 Obra| przyszło? - pytałam baby.~- A ot co? - baba na to. - Musieli 698 Obra| to. - Musieli mnie wziąć. A co ja inszego będę na świecie 699 Obra| jeden, jak ten palec... A to już dwadzieścia siedm 700 Obra| Sztuczki owe niewielkie, a nawet dość małe kawałki 701 Obra| drugą swoje cynowe miseczki, a dwie uprzywilejowane nalewają 702 Obra| krzyk, kłótnia, odgróżki, a potem patrzę, pięćdziesięcioletnia 703 Obra| patrzą na nią z uwielbieniem, a Helena staje się bohaterką 704 Obra| tygodniowo z kancelarii, a od każdej aresztantki "spod 705 Obra| postępowaniu swoim bywa przyzwoita, a pewne poważanie otacza 706 Obra| dociągnięte daje ton głuchy, a robotnica odbiera naganę. 707 Obra| najgorsze kończą na sześciu, a nawet na czterech.~Najzręczniejszą 708 Obra| wędlinę, chleb biały, tabakę, a nawet wódkę.~Tylko że wódka 709 Obra| numerem" zupełnie pewne; a kłótnie o zjedzone masło, 710 Obra| które mają ciepłe chustki, a potem już robota do nocy. 711 Obra| pod numery czyste koszule, a wracając samą drogą, 712 Obra| tej kuchni stoją balie, a przy nich - pracze. Mężczyźni 713 Obra| bieliznę, i swoją, i kobiet, a do roboty tej wybierani 714 Obra| się tu od bardzo dawna, a powstał zapewne z potrzeby 715 Obra| wspólne całemu oddziałowi, a nie doprane koszule. Otóż 716 Obra| się aresztantki umywają, a który utrzymywany jest bardzo 717 Obra| Potem kolejno pierze je, a raczej ściera, zawsze na 718 Obra| rozkłada koszulę raz jeszcze, a wziąwszy czysto wymytą drewnianą 719 Obra| gorąca, jak rozpalone żelazo, a koszula wyprasowana w ten 720 Obra| jej położenie tego wymaga, a z rana przychodzi lekarz 721 Obra| do więzienia przynoszą, a ona karmi je i odchowuje 722 Obra| białego chleba .dziennie, a oprócz tego drugą porcję 723 Obra| matkę wzięto do więzienia, a dziecko do ratusza.~Kiedym 724 Obra| spała? - pytam małej.~- A ot tu, na ziemi - odpowiada 725 Obra| przenoszone bywały do Serbii, a odsiadujące krótką, kilkomiesięczną 726 Obra| dziennie na łyżkę strawy, a noc krótką przepędza się 727 Obra| indywidualnego sprytu z jednej strony a różnorodnej pobłażliwości 728 Obra| że stoi przed nią budka, a żołnierz z karabinem odbywa 729 Obra| karnego przy ulicy Złotej", a urzędowy stempel tego tytułu 730 Obra| najrozkoszniejsze miejsce pobytu, a siebie za kogoś bardzo zbliżonego 731 Obra| nad uwięzionymi kobietami; a jednak - mamże wyznać - 732 Obra| więzienie za menażerię, a siebie za poskromiciela 733 Obra| opuściła jasność niebieska, a przed nami rozciągał się 734 Obra| musisz, nim je zobaczysz, a które, gdy się otworzą, 735 Obra| jednak kupy, jak to mówią, a kilkanaście robotnic, na 736 Obra| obuwają wszystkie stopy, a białe czepki okrywają wszystkie 737 Obra| aresztantki na przechadzce, a nawet klucze od numerów 738 Obra| nieugięta jest od niego.~- A to karcer - rzekł uprzejmie 739 Obra| kobiet młodszych i starszych, a obstalunków dostarcza fabryka 740 Obra| idzie szybko i składnie, a magazyn oboczny posiada 741 Obra| tego idzie "na wydział", a połowa do książki -jak w 742 Obra| rozpostarty arkusz bibuły, a na nim kupki drobniejszego 743 Obra| prywatna przedsiębiorczym, a zarazem nauczycielka szycia 744 Obra| coś parę tygodni temu, a teraz znów ich tu do trzydziestu. 745 Obra| żeby mnie nie gubił... A bodajże on jasności boskiej 746 Obra| przynajmniej, wielmożny panie. A teraz chłopu nic, a ja na 747 Obra| panie. A teraz chłopu nic, a ja na taki los popadłam. 748 Obra| Pomiędzy więzieniem na Złotej a Sybirem stoi - pośredni 749 Obra| jak tu nazywają niektórzy; a ciężka brama, jaka się do 750 Obra| ścianą, jeden za drugim, a każdy z głuchym łomotem 751 Obra| różnego wieku mężczyźni, a przed każdym kądziel lnu 752 Obra| kądziel lnu albo konopi, a każdy snuje swoją nić szarą... 753 Obra| odjęło mi ochotę do rozmowy, a na twarzy więźnia wywołało 754 Obra| dziki, bolesny, wytężony, a nierzadko strachem przejmuje. 755 Obra| miało swój oddział kobiecy, a z owych czasów pozostały 756 Obra| niemal. Wyzdrowiała jednak, a ja straciłam z oczu.~ 757 Obra| zatrzymałam się i teraz dłużej, a mianowicie w tak zwanej ,, 758 Obra| dla stałego nauczyciela, a wszystkim więzieniom w kraju 759 Obra| Upłynęły lata od owego czasu, a dobre dzieło rozwinęło się 760 Obra| rzucałem matce węgle... A tam był pies, takie wielkie 761 Obra| ujadać, tak mnie i złapali.~- A matka?~- Ano, matka poszła 762 Obra| się przez plecy zawiesza; a jeśli dziecko jest, w ręku 763 Obra| jakem widziała partię taką, a dotąd mam przed oczyma.~ 764 Obra| nazywają punktem zbornym, a który mnie się wydał czymś 765 Obra| głębokie framugi okienne, a przypominających kanonickie 766 Obra| zahazardowałam nieśmiało pytanie.~- A co robić? - odparł mi na 767 Obra| Teraz wolna etaka godzina.~- A cóż drudzy robią? - rzekłam 768 Obra| do domu i do rodziny.~- A wy rodziny nie macie?~- 769 Obra| Matka jest, siostry...~- A skąd wy?~- Z daleka.~- To 770 Obra| mocno ucierać nos palcami, a oczy rękawem. O gwizdaniu 771 Obra| Mężczyźni odkryli głowy, a kobieta, siedząca na wozie, 772 Obra| żeby go na wóz zabrano, a prowadzący etap uwzględnił 773 Obra| mężczyzn, osobno kobiety, a kiedy otworzono drzwi na 774 Obra| ostry świst lokomotywy, a długi szereg zakratowanych 775 Wier| łzach zaledwie wydała~Słomę a plewy.~ ~Z chaty, za którą 776 Wier| ptacy?~Chce - niechaj żyje, a chce - niech umiera!~Czy 777 Wier| najemnicy, z zamgloną źrenicą;~A zmrok zapadał z głuchym 778 Wier| otwarte cisnął się nawałem,~A błędny obłok skrzydłem swojem 779 Wier| bliskiem...~Stał tak niepewny, a wrzawa kipiała.~Przed nim 780 Wier| ziemi,~Blady jak nędza, a tak jeszcze mały,~Że mógł 781 Wier| spać na piersiach ojca... a tak drżący,~Jak ptak wyjęty 782 Wier| w sądzie przed kratką.~ ~A dziwna była ta sala sądowa,~ 783 Wier| lekka po szarej bibule...~A sędzia patrzył na drżącą 784 Wier| spisujecie tomy~Karnej ustawy, a nie dbacie o to,~By uczyć 785 Wier| milczące wobec łez ołtarze...~A sędzia powstał i szedł, 786 Wier| po śnieżnej przestrzeni,~A noc słuchała, smętna, a 787 Wier| A noc słuchała, smętna, a niebiosy~Pełne się zdały 788 Wier| cienie po drogach się włóczą?~A dzieci we wsi z maleńka 789 Wier| wsi z maleńka już kradną?~A jego dotąd na książce nie 790 Wier| milczeniu. Był gibszy i bladszy,~A łzy, co kędyś pod sercem 791 Wier| chleb - i z synem jadła.~ ~A wtem wydano ostatnie rozkazy.~ 792 Wier| duchy~Pomiędzy ziemią latały a niebem,~Białymi skrzydły 793 Wier| skrzydły zakrywszy błękity,~A mroźne wichrów północnych 794 Wier| jak martwy, na ławę...~A Jaś tymczasem, w nędznej 795 Wier| płakał, o ściany tłukł głowę,~A ściany skrzyły się jak diamentowe...~ 796 Wier| ogrzaną,~Ciepłe okrycie, a przy tym co rano~Posiłek 797 Wier| wlepiwszy źrenice błyszczące...~A wiatr tymczasem rozmiatał 798 Wier| wargi drobne mu zadrgały...~A śmierć, srebrzystą szatą 799 Wier| winna siłami wszystkiemi,~A nędza co dzień odbiera jej 800 Wier| zmrok wczesny pada,~Wilgotny a ponury;~Mętnymi szyby drobne 801 Wier| staw zarasta trzciną...~ ~"A nie ma takich murów dokoła,~ 802 Wier| I patrzy na te dzieci...~A od nas tutaj do Pana Boga~ 803 Wier| Moja mateńko, moja rodzona,~A jak tam jest w tym polu?"~" 804 Wier| W polu to, synku, zboża a zboża,~Przetkane w kwiat 805 Wier| w nich człowiek schowa!~A grusza na nie cień rzuca 806 Wier| nie cień rzuca chłodny,~A wkoło woń chlebowa...~ ~ 807 Wier| Całą ziemię czarną...~ ~A wierzchem takie ci idą szumy,~ 808 Wier| gdzie tam do niej tobie!~A takie ziarnem pełniuśkie 809 Wier| kładą się po sobie!~ ~A jęczmień to ci taki wąsaty!~ 810 Wier| jęczmień to ci taki wąsaty!~A gryka taka miodna!~A lny - 811 Wier| wąsaty!~A gryka taka miodna!~A lny - jak niebo... a grochy 812 Wier| miodna!~A lny - jak niebo... a grochy w strąkach,~Że ich 813 Wier| nie przejrzysz do dna.~ ~A tu ci zając spod miedzy 814 Wier| Przepiórka w głos zadzwoni...~A z łąki kędyś po rosie słychać~ 815 Wier| Moja mateńko! Moja rodzona!~A jak tam na tej łące?"~"Na 816 Wier| srebrzystej mgle stojące...~ ~A w trawach kwiecie żółte 817 Wier| trawach kwiecie żółte i białe,~A bokiem modra struga,~A słonko 818 Wier| A bokiem modra struga,~A słonko sobie po niebie chodzi~ 819 Wier| złotem okiem mruga...~ ~A po mokradłach bocian szczudłuje~ 820 Wier| I żaby dziobem bierze...~A skowroneczek do Boga leci~ 821 Wier| śpiewa swe pacierze...~ ~A dziewczę idzie i krówkę 822 Wier| Chuścina i zapaska...~A krówka ryczy a porykuje,~ 823 Wier| zapaska...~A krówka ryczy a porykuje,~A pastuch z bicza 824 Wier| krówka ryczy a porykuje,~A pastuch z bicza trzaska...~ ~ 825 Wier| I wierzba na fujarki...~A siwy kaczor w trzcinach 826 Wier| Sznurkuje derkacz szparki...~ ~A po przydrożku, pod leśną 827 Wier| ścianą,~Kosiarze idą z kosą,~A te dziewczęta, jak gąski 828 Wier| wilgotnej, brudnej pleśni...~A oczy jego patrzą w okienko,~ 829 Wier| Moja mateńko! Moja rodzona,~A jak tam jest w tym lesie?"~" 830 Wier| ciemnych, cichych lasach...~ ~A taki zmrok tam zielony, 831 Wier| Takiego baldachima!~ ~Dęby a jodły, jako te wieże,~Pod 832 Wier| Piękniejszych wież nie mają...~ ~A sosny śmigłe szumią a szumią,~ 833 Wier| A sosny śmigłe szumią a szumią,~A brzozy liściem 834 Wier| śmigłe szumią a szumią,~A brzozy liściem trzęsą,~A 835 Wier| A brzozy liściem trzęsą,~A dzień się przez nie, jak 836 Wier| Czasem wiewiórka świśnie,~A jarzębiny w koralach stoją~ 837 Wier| pachną leśne wiśnie...~ ~A jakie to tam gniazda 838 Wier| gniazda ptaszę,~Furkania a szczebioty!~A gąszcz ci 839 Wier| Furkania a szczebioty!~A gąszcz ci taki, że słońce 840 Wier| Przeciśnie. smużek złoty!~ ~A co tam żuczków, a muszek 841 Wier| złoty!~ ~A co tam żuczków, a muszek brzęku,~A co tam 842 Wier| żuczków, a muszek brzęku,~A co tam jagód krasnych,~A 843 Wier| A co tam jagód krasnych,~A co mchów tkanych, jak aksamity,~ 844 Wier| mchów tkanych, jak aksamity,~A co dzwoneczków jasnych!~ ~ 845 Wier| co dzwoneczków jasnych!~ ~A owczarz sobie pod lasem 846 Wier| stoi,~Siwe owieczki pasie,~A Kurta szczeka, a naszczekuje:~ 847 Wier| pasie,~A Kurta szczeka, a naszczekuje:~A nawróć się! 848 Wier| szczeka, a naszczekuje:~A nawróć się! A zasię!...~ ~ 849 Wier| naszczekuje:~A nawróć się! A zasię!...~ ~A z Bożą męką 850 Wier| nawróć się! A zasię!...~ ~A z Bożą męką krzyż w macierzankach~ 851 Wier| macierzankach~Starej mogiły strzeże.~A kto tam przejdzie, ten sobie 852 Wier| szepce swe pacierze...~ ~A dech ci taki słodki a mocny,~ 853 Wier| A dech ci taki słodki a mocny,~Gdzie stąpisz dookoła...~ 854 Wier| zdrowiem tchną tam zioła..."~ ~"A to i ja bym może, maleńko,~ 855 Wier| Ozdrowiał w onym lesie?~A w tej piwnicy, tom jak źdźbło 856 Wier| Mój ty świerszczyku cichy!~A tak mi zamrzesz jeszcze 857 Wier| Mój ty robaczku marny!~A tak mi przyjdzie twoją główeńkę~ 858 Wier| Możeć się jeszcze uda...~A teraz precz mi rozpowiadajcie,~ 859 Wier| dzieciątko moje~Serdeczne a rodzone!~Złociste łany, 860 Wier| Oczami patrzeć swemi!"~ ~"A jaż, mateńko, zobaczę kiedy~ 861 Wier| One zajączki w życie?~ ~A jaż, mateńko, nie taki samy,~ 862 Dzie| dla mnie czyste żarty!~A pantery i tygrysy~Na sztyk 863 Dzie| służba cała,~Patrzą... a tu myszka mała~Polna myszka 864 Dzie| Gniazdka sobie szuka.~ ~- A ty, kukułeczko,~Co na drzewach 865 Dzie| W ręku gałąź oszroniała,~A na plecach drwa...~Nasza 866 Dzie| Hu1 Ha! Nasza zima zła!~A my jej się nie boimy,~Dalej 867 Dzie| JAK SZŁA WISŁA DO MORZA~ ~A ta śliczna Wisła~Na Śląsku 868 Dzie| gwiazdami~Świętojańską nocką!~ ~A zasię spod Płocka~Pod ten 869 Dzie| Szyły mi go dwa chrabąszcze,~A krajały sowy.~ ~Za to im 870 Dzie| Prawi jedna, to druga,~A tu z kąta coś mruga...~Prawi 871 Dzie| Prawi czwarta i piąta,~A coś czai się z kąta.~ ~Pająk 872 1 | przekuwa i w burzę zamienia,~A czarę pomsty na wody wylewa...~ 873 1 | krwi ni łez, ale ma rany.~A kiedym dumał tak, uczułem 874 1 | płomyk, srebrzysty i siny,~A także głos jej pomnę - i 875 1 | wygaszonych ognisk siedzą ciche,~A głowy mają w piorunowych 876 1 | lekką podniosła i białą,~A obróciwszy się na zmierzchy 877 1 | tryskały w przestworze,~A dnia różaność, wsiąknięta 878 1 | cicho zrobiło i ciemno,~A ucisk taki w powietrzu był 879 1 | Że mi głos omdlał, zgasł, a idąc, drżałem.~Więc rzekła 880 1 | jęku~Ptaków lecących...~A mówiąc tak, stała,~Zwrócona 881 1 | A już my wtenczas byli wśród 882 1 | pękł, jak struna szklana,~A w głosie taka była ostrość 883 1 | niej duch szedł bolesny a męski,~I takie widzeń przyszłości 884 1 | myśląc o niej - blednę.~A gdym w nią patrzał jak w 885 1 | Hostię z niej czyniąc, a potem sczerniała~Jak święta 886 1 | miejski goniły za nami.~A moja cicha, jasna Beatrycze,~ 887 1 | idąc, łkań dalekich słucha,~A gdzie stąpiła, tam rosy 888 1 | padać będą gorzkie rosy,~A cisza będzie mieć łkające 889 1 | będzie mieć łkające głosy.~ ~A gdy mówiła, stanęliśmy w 890 1 | opłatek na jasność miesiąca,~A choć na ustach nie miała 891 1 | zmiłuj się nad nami...~A bogdajżeś ty kamień ten 892 1 | Puśćcież mnie! On może...~A!...~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~... 893 1 | IV~ ~A widząc mnie tak wzburzonym 894 1 | czoło, niby chmurą złotą.~A pomilczawszy, rzekła: - 895 1 | ma w nienawiści ludzi!~ ~A wtem objął mrok, jak 896 1 | zasłonięta,~Skargą ciemna, a łzami przejrzysta,~I 897 1 | nocą świt walczy różany.~ ~A ja, żem wiedzieć chciał 898 1 | dźwięcznym głosem:~- Wojna.~ ~A gdy ten wyraz padł w ciche 899 1 | strzech porwały się czarne,~A z piór ich padły drżące, 900 1 | nodze,~Ludzie w kurzawie, a konie w pian śniegu.~Dobosze 901 1 | bębny takt biją miarowo,~A jeźdźcy sadzą z zwieszoną 902 1 | wie, nikł może na wieki,~A żaden nie śmiał przyzostać 903 1 | chwycił i do ust przybliżył.~ ~A ta, którąśmy mijali, zagroda,~ 904 1 | pustka, i przeklęta...~ ~A pani moja, która tam wraz 905 1 | miała twarz i bardzo ciemną,~A ponad czołem wielką błyskawicę~ 906 1 | ognie szły w czerwieni...~A kiedym milczał, rzekła mi:~- 907 1 | iść one,~Od kości białe, a od krwi czerwone,~I raz 908 1 | bez zmartwychwstań groby..~A jako ciężko znów iść do 909 1 | jęku, i klątw, i modlitwy,~A ponad wszystkim tym - huragan 910 1 | rozprysnął.~ ~Głuchy od huków, a od dymów ślepy,~U stóp mej 911 1 | świętej upadłem złamany;~A miałem w oczach lecące czerepy~ 912 1 | w powietrzu na ćwierci,~A w uszach świst i pisk, i 913 1 | pisk, i wrzawę śmierci.~ ~A pani moja zadumana siadła~ 914 1 | w płomieniach, zbladła,~A obłok szat jej, przejrzysty 915 1 | okropnych i piekła obrazów,~A znieść nie mogę i padam, 916 1 | i nędzniejszy z duchów,~A język wyschły mam i wargi 917 1 | VI~ ~A wstawszy, szliśmy dalej.~... 918 1 | Arno~Przez kręgi piekieł. A taki nad nami~Był ucisk, 919 1 | w pole szeroko zdeptane.~A już się rosy perliły zachodu.~ 920 1 | powietrzne potrącały struny.~ ~A idąc onym polem we mgłach 921 1 | dać i z mchów posłanie.~A niosąc brzemię to, wołałem: - 922 1 | drobną upadłem sierocie.~A z krzyża Chrystus poglądał 923 1 | stara,~I nienawiścią żyjesz, a widomy~Twój znak to wilcze 924 1 | A gdyśmy weszli w las, uderzył 925 1 | rączyny~Po kąsek chleba, a ten był - jedyny.~ ~Tak 926 1 | Na twarzy matki chmura: - A co potem...~Co będzie potem, 927 1 | VII~ ~A gdyśmy zeszli nieco, rzekła 928 1 | wszelki duch człowieczy,~A gorsze od tych poślednie 929 1 | mogiły,~I na dnie śmierci. A jam zrodzon w płaczu~I usta 930 1 | mówią mi: "Tułaczu"...~ ~A jeśli skrzydło jaskółcze 931 1 | tedyć i duch przeminie.~A ona, pilno patrząc na powietrze,~- 932 1 | się i smętkiem mglista.~ ~A ja, nie wiedząc, o czym 933 1 | szat jej szedłem zadumany.~A wiodła nas tam ścieżeczka 934 1 | sosen zatliwszy pochodnie.~ ~A w dole, jako zroszone mrowisko,~ 935 1 | jeziornej,~Pod oparami stało, a w półkole,~Białością płócien 936 1 | żagle, bielały namioty.~ ~A tam, gdzie pani moja mnie 937 1 | wyspie podobny, nieduży,~A na nim w wielkich blaskach 938 1 | łuny zgasiło za sobą.~ ~A wtedy pod siną, trupią 939 1 | chwyciłem się z trwogą.~A ona: - Oto idziesz z nieszczęść 940 1 | gniewu idziesz czarną drogą,~A jeszcześ nie zwykł i mrużysz 941 1 | duch - jest duch kaleki.~ ~A gdy mówiła jeszcze, ono 942 1 | człowieka jednego na sznurze.~A człowiek miotał się i pianą 943 1 | miotał się i pianą broczył,~A ci, co bliżej byli, rudą 944 1 | niego i mową sromotną.~ ~A kiedy przyszli na wprost 945 1 | się i rzucał na smyczy,~A z członków kręte uczynił 946 1 | strach i trupia zgroza.~ ~A święta moja, cofnąwszy się 947 1 | widzieć, co się tam czyniła.~A była gwieździe podobna zgaszonej,~ 948 1 | bożych nie zawsze jest siła.~A zaraz przypadł wichr i skłębił 949 1 | pełnia odkryła księżyca.~A szliśmy wtedy przez stare 950 1 | czasach poczęcia i rodu.~A ta oddanych ma sobie mogiła,~ 951 1 | oddanych ma sobie mogiła,~A ziemia znów jest nimi obciążona,~ 952 1 | biegu,~Dobra nie widział, a już jest u brzegu...~ ~Lecz 953 1 | wyzwolony jest jeszcze od pana,~A usta, które o grób swój 954 1 | którzyście spoczęli!~ ~A gdy mówiła, zapadłe mogiły~ 955 1 | opuściałe zdawały się kwiecić,~A brzozy szum swój i płacz 956 1 | w milczeniu i w mirze.~ ~A dla mnie, którym szedł z 957 1 | krzyki i lamenty~Ducha, a one okropne widzenia~Głosem 958 1 | oblatuje i w piersi uderza.~ ~A gdym miał mrowia tego pełne 959 1 | wielki, srebrny księżyc. A dziś piórem~Nie wydam onej 960 1 | do szpiku szła kości.~ ~A zaraz potem wyszliśmy tu 961 1 | spaloną i na zgliszczów kupy,~A za nią było świeże bojowisko,~ 962 1 | burza łan żytni powali,~A jedne w drugie wdeptane 963 1 | wałem,~Broń na broń wparta, a ciało pod ciałem.~ ~A nim 964 1 | wparta, a ciało pod ciałem.~ ~A nim my przeszli te pierwsze 965 1 | glinie zaczęły lgnąć stopy.~A ja, wspomniawszy na one 966 1 | spoczęli ci nie pogrzebani!~ ~A ona: - Nie jest mi to dozwolonym,~ 967 1 | wszyscy tu w ręku Boga,~A Bóg ich w polu zostawia 968 1 | szła na świat i trwoga,~A iżby ludom te trupy się 969 1 | mogiły.~ ~Lecz teraz idź a patrz! - I rękę jasną~Ściągnęła, 970 1 | okropności sprzed mojej źrenicy,~A choć dokoła tak czyste powietrze~ 971 1 | wśród tych hien były.~ ~A tam, gdzie przeszli, pod 972 1 | A pani moja i gwiazda przewodnia,~ 973 1 | wejścia - był zabity.~ ~A ja, com przeszedł ono bojowisko~ 974 1 | powałem,~Gdym jęk usłyszał; a choć się zaciąłem~Przez 975 1 | izbie znów długa cisza... A wtem z ziemi~Trup jeszcze 976 1 | krzywdą na licach przywarła;~A była zmiętej porównana róży~ 977 1 | Wielkich krwie ludzkiej, a mocnych szafarzy.~ ~A w 978 1 | ludzkiej, a mocnych szafarzy.~ ~A w ciszy niech trwa sąd, 979 1 | A wtem skrzypnęły drzwi u 980 1 | co się w ciszy trzęsie.~ ~A takie na nas szły z ciszy 981 1 | grobowego podobna anioła.~ ~A ja, gdym wyjścia z onej 982 1 | duszy nie władał językiem-,~A niepamiętna wściekłość i 983 1 | bezwodne~Zawiedź mnie, jasna, a posadź mnie w ciszy!~Niechaj 984 1 | widział człowieka.~Rzekłem, a pani moja, bardzo cicha~ 985 1 | W przydrożnych trawach, a miała ramiona~Jak zwiędłe 986 1 | ramiona~Jak zwiędłe lilie, a oczy na niebie...~I rzekłem: - 987 1 | I rzekłem: - Dozwól, a puść mnie od siebie.~ ~Albowiem 988 1 | grobowego na piersi kamienia,~A dosiężony jestem w serce 989 1 | co w jady krew zmienia,~A żywot sobiem zbrzydził...~ ~ 990 1 | wszystko tobie pokazanem,~A tylko rąbek uchyleń zasłony,~ 991 1 | tylko rąbek uchyleń zasłony,~A świat się o to niech modli 992 1 | co jej się spodziewa...~A ja wspomniawszy, com widział 993 1 | krwawe jej ziarna,~A rola ogniem spalona i czarna.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 994 1 | A tam, gdzie z sobą mieliśmy 995 1 | Opustoszały, jakby w czas morowy.~A ci, co uszli, zostawili 996 1 | domostw, jęk czyniąc niemały.~A wszystkie one pogwałcone 997 1 | bramy zdawały się cisnąć,~A stosy sprzętów, zrąbanych 998 1 | haniebną zemstą i niemęską.~ ~A gdyśmy, idąc, odeszli niewiele~ 999 1 | dosyć wyniosłym kościele,~A świat się cały zdawał być 1000 1 | trwogi,~Który łkający był, a razem srogi.~ ~Kościół sczerniały,


1-500 | 501-1000 | 1001-1036

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License