Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
tlusty 2
tluszcze 2
tluszczem 1
to 933
to-wezmie 1
toalety 1
toba 5
Frequency    [«  »]
1145 nie
1115 z
1036 a
933 to
660 do
600 jak
524 ze
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

to

1-500 | 501-933

    Part
1 Now | Mikołajko, nie pójdziecie to dziś na Zaduszki? - zapytałam 2 Now | oczyma.~- Nie pójdziecie to dziś na zaduszki? - powtórzyłam 3 Now | Iii... Paciorek święty to ja i tu sobie, nie wymawiając 4 Now | przemówiła po chwili. - Ale to nie tu, nie tu! Tam się 5 Now | nie tu, nie tu! Tam się to ono nawet inaczej nazywa. " 6 Now | się do starej.~- I gdzie to Mikołajka te "Dady" widziała?~- 7 Now | te "Dady" widziała?~- Ono to, proszę łaski pani, jest 8 Now | ale że nie ze wszystkim... To jak my na owo Wołynie z 9 Now | nad jej duszą, wyciągali, to się tam człowiek różnych 10 Now | różnych rzeczy napatrzył! Bo to i naród inszy jest, i obrządzenie 11 Now | cmentarzu, na ten przykład, to nie tak, jak u nas, co to 12 Now | to nie tak, jak u nas, co to krzyż jeden duży na wpośrodku. 13 Now | zieloności wszelakiej; a wysokie to wszystkie jeden w jeden, 14 Now | sośnie takich wyrobione, że to ha, jako że lasów tam dostatek 15 Now | o drzewo nie ma skrętu. To drugi krzyż stoi, stoi, 16 Now | a nie majak i którędy; to się ino na ramieniach tych 17 Now | czerwoną wełną, jako że to niby ochfiara jest za tego 18 Now | nieboszczyka, co tam leży. To jak się czasem wiater pod 19 Now | zacznie a zapaskami łopotać, to taki świst, taki jęk, taki 20 Now | lament, że psi wyją. To nie daj Boże iść człowiekowi 21 Now | cichość, jak miesiąc zejdzie, to tak one płótna bieleją jak 22 Now | dalej:~- A że choć i mogiły, to tam sobie naród inaczej 23 Now | sypana, zarośnie darnią, to i dobrze, a nie zarośnie, 24 Now | dobrze, a nie zarośnie, to się w ziemię wdepce i do 25 Now | rozsypie... A tam, pani moja, to sobie mały duży "przykładziny" 26 Now | przykładziny" funduje.~- Cóż to za "przykładziny"?~- Ano, 27 Now | za "przykładziny"?~- Ano, to taki, proszę łaski pani, 28 Now | ociosany po wierzchu, jakoby to wieko trumienne, mający 29 Now | samorodnie wynika, jakoby rosnął. To jak na on cmentarz człowiek 30 Now | onych przykładzinach pojrzy, to właśnie jakoby ziemia się 31 Now | pokropują święconą wodą... To z jednej strony kłosy sterczą, 32 Now | a mokry czas przyjdzie, to i basiorów dostanie jak 33 Now | jako ta różdżka Aronowa, co to o niej w godzinkach stoi. 34 Now | Dziadów" nikomu~- I jakże to było? - nalegałam, widząc, 35 Now | stara w zadumę zapada.~- A to, proszę łaski pani, tak 36 Now | owej Kanonicze wyciągli. to tam przy dworze było chłopczysko, 37 Now | do pasenia. Niedolelnie to jeszcze było, ze szesnaście 38 Now | delikatne, bladawe, że to nie z chłopskiego stanu 39 Now | ten prosty naród mają, czy to w imieniach, czy w ubierach 40 Now | że i nie było niczym, bo to Cygan jako Cygan, czarny 41 Now | dziobaty. Ano, jak się też to do nas doniosło, tak mego 42 Now | Ustima jakby z nóg ściął. To caluśki dzień, pani moja, 43 Now | południe jeść przyszedł- To mnie coś przenikło, jakim 44 Now | taki zmizerowany, a te oczy to mu się tylko świeciły spode 45 Now | podnosił. Ale co! A bo mu to dali spokojnie zjeść? Zara 46 Now | niż przez dwie niedziele; to wyschnął jak ta drzazga, 47 Now | ta święta ziemia, a gadać to jakby zapomniał... Jednej 48 Now | ryknie: "mamo! mamo!...", to, pani moja, się wnętrzności 49 Now | trochę porzeźwieje w sobie, to znów mu tam który oczy owym 50 Now | oczy owym Cyganem wykluje, to znów mój Ustim nie je, nie 51 Now | bardzo miłować, bo co i raz to do niego zabiegała, to mu 52 Now | raz to do niego zabiegała, to mu płótniankę przyniosła, 53 Now | mu płótniankę przyniosła, to nową koszulę, a to posilenie 54 Now | przyniosła, to nową koszulę, a to posilenie jakie...~Ale się 55 Now | Dopieroż kiedy odeszła, to w pole jak zapomniały leciał 56 Now | jedzenia, co przyniosła, to nigdy nie tknął, ani tego 57 Now | a nie brał. A ta żorota to go tak zjadła, zniszczyła, 58 Now | tylko a kości. A te oczy to mu się tak świeciły, jak 59 Now | mu się tak świeciły, jak to próchno leśne. To insze 60 Now | świeciły, jak to próchno leśne. To insze chłopaki idą w święto 61 Now | jak. i dobrze. Z pięć dni to ta było tego rejwachu, 62 Now | cisnął. A dzieci, chłopaki, to gałęzie ciągały suche, to 63 Now | to gałęzie ciągały suche, to badyle wszelakie, co kto 64 Now | A cóż matka?~- Matce to my ta nijakiego orędzia 65 Now | dawali. Nie przychodziła, to i nie~przychodziła. A co? 66 Now | onego nieboraka odbiła, że to do niej gadać nie chciał. 67 Now | lasu albo i z lasu szedł, to każdy bodaj gałązkę, bodaj 68 Now | dworu, poszłam i ja, bo to w takim dniu zawsze lepiej 69 Now | nie wiedziałam nic, jakie to oczyszczenie. Chrustu naniesiono 70 Now | Chrustu naniesiono tyle, że to więcej niż półstoże siana. 71 Now | pytam starego Neściora, co to będzie? Jeszczem przerzec 72 Now | słupem, pod samo niebo...~To, pani moja, drugi raz i 73 Now | i ów szepce: "maty" - że to niby matka, więc jej przystęp 74 Now | ja tam trupem, patrząc na to, nie padła, to cud boski! 75 Now | patrząc na to, nie padła, to cud boski! Runęła tak jak 76 Now | rowu lać, ale co... Głownia to już tylko była. Na twarzy, 77 Now | ostatniej warszty. kiedy to już dobrze przygrzało, wypełznął 78 Now | zara ludzie powiadali, że to on grzech przeklęty...~Takie 79 Now | grzech przeklęty...~Takie to ja, pani moja, "Dziady" 80 Now | siekiery, piły. Ba, on i to nawet wie może. ile wróbli 81 Now | próbując go niemal. Wszystko to tworzy jakąś atmosferę ciepłą, 82 Now | smakuje. Siny ten dymek ma i to jeszcze w sobie szczególnego, 83 Now | troski; a już najdłużej to w nim widać jego najmłodszą 84 Now | nigdy nie wrócą, mruczenie to rośnie, potężnieje, staje 85 Now | piecyku, czeka. Czekanie to trwa niedługo. O samej drugiej 86 Now | tornistrem na plecach. Jest to chłopak dziesięcioletni 87 Now | bledszą jeszcze, wielkie oczy to rozszerzają się nad miarę, 88 Now | rozszerzają się nad miarę, to mrużą się i zachodzą łzami; 89 Now | i piastował ciebie, nu, to nie na to ja ciebie chował 90 Now | piastował ciebie, nu, to nie na to ja ciebie chował i nie na 91 Now | ja ciebie chował i nie na to ciebie piastował, co by 92 Now | ja tobie książki kupował, to też nie na to, co by ty 93 Now | książki kupował, to też nie na to, co by ty głupi był! A ty 94 Now | Jakby u ciebie mądrość była, to by ty tego nie wstydził 95 Now | gotowymi pieniędzmi, nu, to ty ze wszystkim głupi jesteś, 96 Now | szkoły, te książki, te nauki to wszystko na nic!~Odsapnął 97 Now | łagodniejszym głosem:~- Nu, co to jest Żyd? Nu, jaki ty Żyd? 98 Now | Nu, jaki ty Żyd? Ty się w to miasto urodził, toś ty nie 99 Now | obcy, toś swój, tutejszy, to ty prawo masz kochać to 100 Now | to ty prawo masz kochać to miasto, póki ty uczciwie 101 Now | masz, dlatego żeś Żyd, nu, to jak ty możesz jakie dobro 102 Now | możesz jakie dobro zrobić dla to miasto, gdzie ty się urodził, 103 Now | być jest piękna rzecz! Ty to pamiętaj sobie! A teraz 104 Now | głupim nie był, a czapkę to ja tobie inszą kupię, to 105 Now | to ja tobie inszą kupię, to ty nie potrzebujesz płakać, 106 Now | potrzebujesz płakać, bo to głupstwo jest!~Malec pocałował 107 Now | poruszony sprawą, niż to chciał dziecku okazać. Długo 108 Now | przywidzeniach zapomniał i czy to sam dla siebie, czy dla 109 Now | uśmiechem.~- Nu, jak bić, to bić! - odrzekł Mendel pokrywając 110 Now | dependent.~- Nu, jak nie urząd, to i chwała Bogu! - rzekł Mendel.~ 111 Now | znowu gwizdać. Ale gwizdanie to miało coś w sobie ze świstu 112 Now | nowinę? Jak una będzie dobra, to una i wtedy będzie dobra, 113 Now | będzie nowina, a jak zła, nu, to na co ja słuchać mam?~- 114 Now | biednego skórę ciągną, nu, to czemu nie? Ja sam pójdę 115 Now | swobodnie zegarmistrz. - Za to. że Żydy!~- Nu - rzekł Mendel 116 Now | idą i nie biją brzeziny za to. że brzezina, albo jedliny 117 Now | brzezina, albo jedliny za to, że jedlina?...~- Ha! ha! - 118 Now | ta jedlina i ta brzezina to nasze, w naszym lesie, z 119 Now | do karczmy! Ja tu tak w to miasto urósł, jak ta brzezina 120 Now | jest. Wypił też wody, i to prawda jest. Ale za tego 121 Now | twarzą zegarmistrza.~- Nu, to takie ręce , co ten chleb 122 Now | próżno do gęby nie nosiły! To takie ręce , co się pokrzywiły 123 Now | dobrych rękach jest.~- Tak się to mówi' - odparł dyplomatycznie 124 Now | koniem ma być? Nu, bo psem to un już dawno się zrobił, 125 Now | un już dawno się zrobił, to un już jest!~- Nie o to 126 Now | to un już jest!~- Nie o to chodzi! - rzekł patetycznie 127 Now | zegarmistrz. - Chodzi o to.~żeby nie był obcym...~- 128 Now | żeby nie był obcym...~- O to chodzi? - odparł Żyd przechylając 129 Now | i cofając łokcie. - Nu, to niech mi tak od razu pan 130 Now | pan dobrodziej powiada. To jest mądre słowo! Ja lubię 131 Now | mądre słowo Mądre słowo to jest jak ojciec i jak matka 132 Now | człowiekowi. Nu, ja za mądre słowo to bym milę drogi szedł. Jak 133 Now | ja mądre słowo usłyszę, to mnie za chleb siarczy, jakby 134 Now | był, wielki bankier, nu, to ja by za każde mądre słowo 135 Now | co jak tu deszcz pada. to un Żyda nie moczy, bo Żyd 136 Now | co jak tu wiatr wieje, to un piaskiem nie sypie w 137 Now | jak ta cegła z dachu leci, to una Żyda ominie, bo un obcy? 138 Now | ominie, bo un obcy? Nu, to ja panu dobrodziejowi powiem, 139 Now | siwe , uny białe ... Co to znaczy? To znaczy, co uny 140 Now | białe ... Co to znaczy? To znaczy, co uny dużo rzeczy 141 Now | i dużo rzeczy pamiętają. To ja panu dobrodziejowi powiem, 142 Now | pożar i wielgie pioruny na to miasto bić,a tego. coby 143 Now | pioruny Żydy były uwolnione, to uny tego nie widziały! Nu, 144 Now | jak noc jest na miasto, to una i na Żydów jest. to 145 Now | to una i na Żydów jest. to i na Żydów wtedy nie ma 146 Now | dewizka.~Pochlebiało mu to, że introligator uważa go 147 Now | bywa i swego smutku też ma, to panu dobrodziejowi wiadomo 148 Now | uni do płakania zejdą, nu, to już nie jest nic. To już 149 Now | nu, to już nie jest nic. To już ten jeden temu drugiemu 150 Now | drugiemu bratem się zrobił, to już ich ten smutek jednym 151 Now | jednym płaszczem nakrył. To ja panu dobrodziejowi powiem, 152 Now | dobrodziejowi powiem, co ja w to miasto więcej rzeczy widział 153 Now | do tańca i że ten płaszcz to bardzo duży jest. Ajaj, 154 Now | tonem wyższości. - Gada się to tak i owak, ale każdy Żyd, 155 Now | dobrodziej nie powie te mowę! To jest mowę od wszystkie głupie 156 Now | w skórę nie zrobił, nu, to na to, że Żydowi pieniądz 157 Now | skórę nie zrobił, nu, to na to, że Żydowi pieniądz tyle 158 Now | że una się zrobić mogła, to jest źle, ale że una dotąd 159 Now | dotąd nie załatana jest, to jeszcze gorzej. W te dziurę 160 Now | jeszcze gorzej. W te dziurę to dużo mocy wpada i w słabość 161 Now | dobrodziej wierzyć? Te dziurę to nie Żydki zaczęły pierwsze 162 Now | że uni potem darli, to ja wiem, to ja nie skłamię, 163 Now | potem darli, to ja wiem, to ja nie skłamię, nie powiem, 164 Now | powiem, że nie! Ale najpierw to zaczęła drzeć zapomniałość 165 Now | zaczęła drzeć zapomniałość na to, co wszystkie ludzie od 166 Now | precyzji dowodzeniu swemu.~- To była pierwsza nitka, co 167 Now | pierwsza nitka, co tam w to i-miejsce pękła- Nu, tak 168 Now | temu. co Żydki chytre ?" To się pan dobrodziej myli. 169 Now | pan dobrodziei się śmieje' To jak tam na ten słup położony 170 Now | urzędy, i pieniądze też. nu. to jeden wlizie na siup po 171 Now | sławności, ani mądrości. to po co ludzie będą na ten 172 Now | dołu co się przypatrują, to będą krzyczeć: Ajaj, jaki 173 Now | będą krzyczeć: Ajaj, jaki to chytry naród, po pieniądze 174 Now | albo na głębszym dołu stał, to mniej widzieć będzie, a 175 Now | położone nie jest, i tym, co po to liżą, co ta położone jest, 176 Now | się dziwowali, a krzyczeć to uni też nie będą. Co na 177 Now | po pieniądze liziem. Ale to nie jest pierwsze złe. Pierwsze 178 Now | pierwsze złe. Pierwsze złe to jest takie, co dwa słupy 179 Now | Ale w praktyce inaczej to się okazuje. Was, Żydów, 180 Now | tej szarańczy, a zawsze to żywioł cudzy...~Stary introligator 181 Now | miał i trzy choćby miał, to tylko jednym w psa ciska. 182 Now | cisnął na starego Żyda... Ale to nic nie szkodzi. Ja ten 183 Now | Że ja się Mendel nazywam, to przez to, co nas było dzieci 184 Now | Mendel nazywam, to przez to, co nas było dzieci czternaście, 185 Now | jak ja się tam urodził, to nas było dzieci piętnaście, 186 Now | piętnaście, cały mendel. Przez to ja się Mendel nazywam1'. 187 Now | matka przyniosła śledź, to un tylko główkę sobie urwał, 188 Now | urwał, a całego śledzia to dzieciom dal, coby się najadły, 189 Now | patrzała, na co ja patrzę, nu, to ima by sześć razy od boleści 190 Now | uśmiechnąwszy się smętnie rzekł:~- To już my go nie nazywali Mendel, 191 Now | go nie nazywali Mendel, to już my go nazwali Jakub.~- 192 Now | po głowie i rzekł:~-Kubuś to takie imię. co go i pan 193 Now | godnemu synkowi może dać. To jest takie imię, co to jak 194 Now | To jest takie imię, co to jak na tym sądzie króla 195 Now | będzie ani mnie, ani tobie. To dobre imię jest! Po te imię 196 Now | dobre imię jest! Po te imię to jak po te kładkę przejdą 197 Now | ma, niż ich wyżywić może, to jedno albo i dwa z gniazda 198 Now | pan dobrodziej kłopotu o to nie ma. To i nad ludźmi 199 Now | dobrodziej kłopotu o to nie ma. To i nad ludźmi taka moc musi 200 Now | nazywam się Gdański. Nu, co to jest Gdański? To taki człowiek 201 Now | Nu, co to jest Gdański? To taki człowiek albo taka 202 Now | powiada, co ja cudzy. Nu, jak to może być? Jak ja Gdański, 203 Now | może być? Jak ja Gdański, to ja cudzy? Tak pan dobrodziej 204 Now | dobrodziej powiada? Czy to tam już wyschła Wiłsa? Czy 205 Now | nasze flisy już nie ?-.. To już wszystko cudze?... To 206 Now | To już wszystko cudze?... To pan dobrodziej taki hojny? 207 Now | nie potrafi! Że Gdański, to już swój! Cha, cha. cha'....~ 208 Now | Gdański? Un Żyd jest, w to miasto urodzony jest, w 209 Now | miasto urodzony jest, w to miasto un żyje. ze swojej 210 Now | żyje. ze swojej pracy, w to miasto ma grób ojca swego 211 Now | córki swojej. Un i sam w to miasto kości swoje położy.~- 212 Now | co un się uczy? Un się na to uczy, coby rozum miał. Nu, 213 Now | będzie. na ten kraj. na to miasto będzie rozum miał. 214 Now | miasto będzie rozum miał. To będzie w ten kraj cały rozum- 215 Now | pan dobrodziej myśli, co to będzie zadość? Za dużo? 216 Now | jak un rozum będzie miał. to un będzie wiedział takich 217 Now | dobrodziej nie wie. Un może i to będzie wiedział. co wszyscy 218 Now | zegarmistrza i szepnął:~- Bo to delikatne dziecko jest... 219 Now | przeproszeniem pana dobrodzieja, kto to powiadał, co Żydów~mają 220 Now | Żydów~mają bić? Ja się przy to dziecko pytać nie chciał, 221 Now | Boże nie przestraszyć, bo to bardzo delikatne dziecko 222 Now | dziecko jest. ale teraz to ja się pana dobrodzieja 223 Now | ja się pana dobrodzieja o to bez urazy spytam...~Uśmiechnął 224 Now | właściwą i śmieszną.~- Cóż to pana tak dziwi? - zapytał 225 Now | Ludzie tego nie powiadają. To powiada wódka, to powiada 226 Now | powiadają. To powiada wódka, to powiada szynk, to powiada 227 Now | wódka, to powiada szynk, to powiada złość i głupota, 228 Now | powiada złość i głupota, to powiada zły wiatr, co wieje.~ 229 Now | ja będę spokojnie spał, i to dziecko będzie spokojnie 230 Now | na nasze miasto jeszcze to nie przyszło, coby się w 231 Now | ludzie gryźli jak psy. O to może pan dobrodziej spokojny 232 Now | wątłych, odkrytych piersiach: to znów w ciemnych, miękkich 233 Now | do studenta skoczył.~- Co to uciekaj?... Gdzie un ma 234 Now | Jak ja chcę?... Nu, co to jest za gadanie, jak ja 235 Now | sierotę, ten chłopiec, coby z to dziecko człowiek był, coby 236 Now | ja tego chcę! A uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto 237 Now | uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto się urodził, w ten 238 Now | postrzałem. Chwilka jeszcze, a to stare, osłabłe ciało złamie 239 Now | twarzyczki. Dziwna rzecz. To przytulenie się dziecka 240 Now | przytulenie się dziecka i to bliskie już nieochybne niebezpieczeństwo 241 Now | strachem. Teraz dopiero to przedchwilowe szlochanie 242 Now | po inszych izbach stoi... To tam nie idą!....~Chwyciła 243 Now | cudzej krzywdy chcą, nu, to uny nie chrzescijany 244 Now | uny nie chrzescijany nu to uny i na ten krzyż nie będą 245 Now | ani na ten obraz... Nu, to uny i nie ludzie . To 246 Now | to uny i nie ludzie . To uny całkiem dzikie bestie 247 Now | uny chrześcijany, nu. to dla nich taka siwa głowa 248 Now | heroiczną odwagę starca, to nieme odwołanie się do uczuć 249 Now | twarzy.~W tej chwili był to prawdziwy Gaon, co znaczy: 250 Now | którzy nadbiegli. - A nie. to wal we mnie jeden z drugim 251 Now | grozi.~Ta nieruchomość i to milczenie starego introligatora 252 Now | umarło? Nu, u mnie umarło to, z czym ja się urodził. 253 Now | NASZA SZKAPA~Zaczęło się to od starego łóżka, cośmy 254 Now | kąciku za piecem. Felek to nawet z chlebem w ręku do 255 Now | pieca położył. Co prawda, to i ja miałem myśl, żeby się 256 Now | O, proszę ojca, jak mi to gorąco,~I wystawił swoje 257 Now | czego tam Piotruś płacze?~- To Felek, proszę mamy! - odrzekłem.~- 258 Now | Nieprawda, proszę mamy, to Wicek! - zaprzeczył natychmiast 259 Now | Szturchnął mnie Felek w bok, że to niby ciepło będziemy mieli, 260 Now | jakby mnie nie widział; a na to właśnie "handel" wszedł 261 Now | boków obcisnął. Wyglądało to bardzo dobrze, a Felek z 262 Now | jak mogła ojcu broniła, to jednak coś przez tydzień 263 Now | całe pół funta.~A ,,handel" to już tak do nas przywykł, 264 Now | jeszcze czego!...- A w czym to będziemy gotowali kaszę 265 Now | libertyna - żeby o co, jak o to!... A ty, czy zegar pokazuje, 266 Now | pokazuje, czy nie pokazuje, to tylko byś ciągle jadł.~- 267 Now | piersi, echo jękło.~- No to chuchnij!...~Nastawił się 268 Now | rondlu co gotowało- Byłoby to profanacją po prostu. Co 269 Now | wielkanocnego placka. Wtedy to zwykle powtarzało się to 270 Now | to zwykle powtarzało się to opowiadanie, w którym ja 271 Now | maglownicę. Raz nawet o to żelazko pogniewała się matka 272 Now | głosem. -~Taki "porządek" to nie na pożyczki, nie na 273 Now | nie na ludzkie ręce!... To kosztuje! To raz na całe 274 Now | ludzkie ręce!... To kosztuje! To raz na całe życie sprawunek!...~ 275 Now | przecież pamiętali, jak na to stróżka drzwiami trzasnęła 276 Now | tak o żelazku mówił, jakby to była warząchew albo stara 277 Now | nadźwigałem przez tyle czasu- A to ciężki, psianoga, jak młynarskie 278 Now | i straszna historia! Cóż to? Da mi kożuch jeść albo 279 Now | w kożuchy fundował... A to, poczekawszy, i w Spencerze 280 Now | zwieszał głowę, a oczy to mu się z siwych czarne 281 Now | się wszyscy wygrzali, że to ha!~Upłynęło znów ze dwa 282 Now | niewiele co zarobku miał; a to i w domu roboty było dość: 283 Now | warzyło, ot, nie jedno, to drugie, a z nas to najwięcej 284 Now | jedno, to drugie, a z nas to najwięcej jeśli posyłka 285 Now | rzeczy będzie gadała? Cóż to, przykrzy mi się, czy co? 286 Now | przykrzy mi się, czy co? Czy my to tylko na zdrowe czasy przysięgali 287 Now | przysięgali sobie, a na te chore to nie? Czy to ona przy kim, 288 Now | na te chore to nie? Czy to ona przy kim, nie przy mnie, 289 Now | zelżało trochę pod wieczór, to znów śniegiem miotło tak, 290 Now | widać nie było. Piotruś to już i do ochronki nie szedł, 291 Now | śniadania nie jedli: a obiadu to też nie było. Myślałem, 292 Now | trzeci - powtórzyła matka. -To porządna kobieta, może kupi 293 Now | dłoniami po udach. Ten skok to była najlepsza sztuka w 294 Now | wzgardliwie usta powiedział, że to wszystko szmelc tylko chyba. 295 Now | dzień na nim gwizdał, że to niby kolej odchodzi. Polecieliśmy 296 Now | mówił też, że moździerz to się i na szmelc nie zda. 297 Now | handlów"; ale co jeden, to mniej dawał; choć o dwa, 298 Now | poszczypywał z tej uciechy.~- To ci heca! - wołał dusząc 299 Now | Jak będę miała kupować, to se nowe kupię! Co mi tam 300 Now | po starym gracie!~Kiedym to powtórzył matce, ognie uderzyły 301 Now | uderzyły na nią.~- Nic, to nie! - zawołała głosem drżącym 302 Now | Jaka pani! Jak pożyczyć, to jej było dobre, a jak kupić, 303 Now | było dobre, a jak kupić, to stary grat! Poczekaj, ty 304 Now | ziółka dawno wyszły.~- A to ci tyjatr!... - szepnął 305 Now | równe dziewięć złotych". To ,,równe" mówił takim głosem 306 Now | złotych dawali! A toćżę to samo!~- Nu, to co, że to 307 Now | A toćżę to samo!~- Nu, to co, że to samo? - odrzekł 308 Now | to samo!~- Nu, to co, że to samo? - odrzekł flegmatyczie " 309 Now | dał, a że ja sumienie mam. to ja dam równe dziewięć.~- 310 Now | krzywdę -jęknęła matka.~- Co to skarał! - szarpnął się " 311 Now | się ziemniaków na rano. to i na wieczór były. a w południe 312 Now | kaszel męczył, a pić to wołała więcej niż pięć razy. 313 Now | Bielany? Pamiętasz, jak my się to poznali? Jakem ci to przygrywał 314 Now | się to poznali? Jakem ci to przygrywał idący?~- Pamiętam, 315 Now | rzekła matka z cicha.~- Albo to, pamiętasz?... To ci było 316 Now | Albo to, pamiętasz?... To ci było w Trójcę, na odpuście, 317 Now | ojciec miękkim głosem. - A to Anulka?...~- Tego nic wiem...~- 318 Now | wiem...~- Jak nie wiesz?... To przecie było na Woli, co 319 Now | ze szwagrem poszli, com to kuflem cisnął w tego Niemca, 320 Now | piękniejszej muzyki.~- Anulka! A to?... Jakże?...~- Pamiętam, 321 Now | Filipku! - mówiła matka - to było tej niedzieli, kiedyś 322 Now | A co?~- Wiesz?... Stary to ci płakał przy tym graniu!~- 323 Now | głowie ciągle mi coś grało, to smutno, to wesoło. Śniły 324 Now | mi coś grało, to smutno, to wesoło. Śniły mi się też 325 Now | różności do białego rana. A to że ogród jest w izbie i 326 Now | bez na piecu kwitnie, a to że w' sieni słowiki śpiewają, 327 Now | sieni słowiki śpiewają, a to że na ścianie, tam gdzie 328 Now | A co? - zapytał.~- A to wyglądasz jak śledź marynowany.~- 329 Now | jak śledź marynowany.~- To dobrze! - zawołał Felek. - 330 Now | padł.~- Wiesz? - rzeki - to przez tego pędraka takem 331 Now | ochrony - mówił dalej Felek - to ci całą drogę skomli, że 332 Now | słabym głosem matka.~- A to z Piotrusia - odrzekł Felek - 333 Now | pokaż, woda rwie tak. że to ha! Koło żwiru nijakiej 334 Now | odchodzi, na plecach by to człowiek rozniósł, a tu 335 Now | otrąb choć z garstkę, boć to owsa nie uwidzi w żłobie; 336 Now | mogła się odłączyć. Było to tak naturalnym, żem zgoła 337 Now | brakło w naszej gromadce, to by brakło, ale nigdy szkapy. 338 Now | brakło, ale nigdy szkapy. Toć to była cała~nasza uciecha.~ 339 Now | zobaczyć. Co który miał, to jej niósł i do pyska wtykał: 340 Now | wywijał czapką i krzyczał:~- A to jest sławny jeździec z suteryny, 341 Now | chwat! Kto da więcej?... Na to "kto da więcej" - wybuchaliśmy 342 Now | czapką i wrzeszczał:~- A to jest Piotruś herbu szczur! 343 Now | da więcej?...~Skąd on tu to "kto da więcej" przyczepił, 344 Now | Felek sam utrzymywał, że to już tak jedno do drugiego 345 Now | wyprawiają z kobyłą! A toć to czyste małpy z "meranzieryi".~ 346 Now | Pan Bóg błogosławić, kiedy to ledwo od ziemi odrośnie, 347 Now | rozpusty chwyta! Nie poszedłby to jeden z drugim do roboty, 348 Now | rzemiesła", do książki? W gębę to co wetknąć nie ma, a taką 349 Now | ma, co tak świdruje?... A to bym ci wolał, żeby mnie 350 Now | jej przygwizdywać, jakeśmy to u ojca słyszeli. Największa 351 Now | wodą jak topielcy.~I to naszą kochaną szkapę ojciec 352 Now | ojciec by przedać miał?~Było to w naszym rozumieniu coś 353 Now | boć już i sieczki ujmuję, to kto co za nią da? Cóż. Anulka! 354 Now | wolna zażywał- Człowiek to był już stary, wysoki i 355 Now | głowę patrzył na szkapę to z lewej, to z prawej strony.~- 356 Now | patrzył na szkapę to z lewej, to z prawej strony.~- He!... 357 Now | He!... He!... He!... A co to kumeczek przedawac chcesz?... 358 Now | pochlebić trochę owsem, to to będzie jak kluska okrągłe.~- 359 Now | pochlebić trochę owsem, to to będzie jak kluska okrągłe.~- 360 Now | Pochlebić! Pochlebić! Ale to owies drogi tera, kumeńku. 361 Now | szeroko otwartymi oczyma to na ojca. to na przybyłego 362 Now | otwartymi oczyma to na ojca. to na przybyłego patrzył.~- 363 Now | też tylko się pytam, boć to przy kupnie konia jak przy 364 Now | czego nie dopatrzyć, okiem, to dopłacisz workiem...~- Ja 365 Now | rzekł pociągając nosem - to znów inszy interes, insze 366 Now | porywczym nieco głosem. - Ślepa, to ślepa! Przecie jej kumoter 367 Now | lepsza je niż ta widząca. A to kobyla drożna taka, żem 368 Now | widział. A co o wmawianiu to najmniej, bom przecie katolik, 369 Now | który na stajenkę spojrzał, to mu świeczki w oczach stawały. 370 Now | ty nie kosztuj na mnie.~To znów ni z tego, ni z owego 371 Now | opowiadała nam wtedy, jak to ona ozdrowieje, jak do Częstochowy 372 Now | ze sobą zabierze, jakie to my tam zobaczymy wieże, 373 Now | wielkim zadziwieniu patrząc to na posiniałe usta, to na 374 Now | patrząc to na posiniałe usta, to na Piotrusia, który przy 375 Now | i nam po bułce dała.~- A to ci baba skruszała! - szepnął 376 Now | umarła już matka..." To zaraz wycierałem pięściami 377 Now | okrutnie płakać chciało.~Mimo to jednak bawiliśmy się tego 378 Now | kto przejdzie koło nas, to po głowach głaszcze, to 379 Now | to po głowach głaszcze, to się lituje, to pociąga nosem.~ 380 Now | głaszcze, to się lituje, to pociąga nosem.~Wczoraj jeszcze 381 Now | mruga, a co kto przyjdzie, to mnie poszturchuje.~- A to 382 Now | to mnie poszturchuje.~- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. - 383 Now | poszturchuje.~- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. - szepce i w ściśniętych 384 Now | izbie chodził, co weźmie, to położy, choć się tam w tej 385 Now | garnków kipiał.~Żeby nie to ludzkie litowanie, to byśmy 386 Now | nie to ludzkie litowanie, to byśmy i nie czuli tak bardzo, 387 Now | nabiegawszy się cały dzień, a to do kancelarii, a to do stolarzy, 388 Now | dzień, a to do kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę - 389 Now | kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę - kiedy się ludzie 390 Now | głowę podparł i patrzył: to na krzyż czarny nad łóżkiem 391 Now | nad łóżkiem matki wiszący, to na głębokie cienie jej zamkniętych 392 Now | obudziło mnie ciche szlochanie.~To Felek, który się przez cały 393 Now | szkapa do nas przyszła, na co to wóz ten czekał.~Ale i ona 394 Now | iskierki radości; łeb jej to podnosił się, to schylał, 395 Now | łeb jej to podnosił się, to schylał, nozdrza parskały 396 Now | nozdrza parskały raźno; to znów na głosy nasze i śmiechy 397 Now | niewymowną rozkoszą.~Rżenie to zlewało się w jedno z trynitarskim 398 Now | Wicek - wołał Felek - jak ci to zgrubiała! Jakie ci to boki 399 Now | ci to zgrubiała! Jakie ci to boki wyłożone ma?... Dzisz, 400 Now | Wóz toczył się z wolna, to podnosząc się, to opadając 401 Now | wolna, to podnosząc się, to opadając na zapadłych grobach, 402 Now | złotoczarnych oczu, wszystko to podniosło sprawę ową do 403 Now | ożywił się niezmiernie. Za to przed salą posiedzeń sądowych 404 Now | między nich nie chodził, to znak najlepszy, że nie było 405 Now | kupek. Porozchodziło się to, każdy za swoją biedą. Sadzono 406 Now | się punkt ciemniejszy. Był to woźny, który widząc, że 407 Now | od stropu świecznika. Był to mężczyzna nie pierwszej 408 Now | niewidzialnym ruchem nosa. Mimo to. na mowę prokuratora zdawał 409 Now | Pod koniec kadencji jest to zjawiskiem tak zwykłym, 410 Now | poznać można było. że jest to obrońca dodany z urzędu. 411 Now | zdawać dziwnym w tej sali, to, że zgoła nie było w niej 412 Now | kończył swoją mowę.~Była to jedna z tych mów, których 413 Now | przestępstw zbrodnie. Cóż to jest przestępstwo małe, 414 Now | wielkie? W zasadzie jest to zawsze toż samo targnięcie 415 Now | Przestępca w czas ukarany to często ocalony człowiek, 416 Now | a co już w tym wypadku, to mu się. rzekłszy prawdę. 417 Now | obrońca na paznokcie patrzył, to na obrońcę patrzył pan prezydujący, 418 Now | prezydujący, a patrzenie to trwało tak długo i tak szczególnym 419 Now | chłopskim szeptem, co go to o pół stajania słychać, 420 Now | stołowi patrzył, jako że to strzeżonego i sam Pan Bóg 421 Now | Wiedział on doskonale, że to tylko baby. Bez bab się 422 Now | do sądu skrzykną, już się to do miasta procesją wlecze, 423 Now | lezie, już knycha. Dużo im to pomoże! Akurat!~Tu woźny 424 Now | babom zbiera, gdyby nie to. że na miejsce zważa. W 425 Now | przemijająca czerwoność.~Jest to niepokaźny człowieczyna 426 Now | prosto, ale przechyla to na jedno, to na drugie ramię, 427 Now | przechyla to na jedno, to na drugie ramię, przy czym 428 Now | ramię, przy czym zmrużą to jedno, to drugie oko. uderzając 429 Now | przy czym zmrużą to jedno, to drugie oko. uderzając wzrokiem 430 Now | wzrokiem z dołu w bok. jak to czyni kania. Zwiędłe, cienkie 431 Now | ścisłością oznaczyć, ponieważ i to, co mówi poważnie, ma w 432 Now | coś ze smutnego żartu, i to. co mówi żartem, ma surowość 433 Now | samego siebie.~Niepoczesna to była figura: klienteli prawie 434 Now | rozszerzył w drugą, podobnie jak to czyni szewc ciągnący skórę, 435 Now | rzeczą niewdzięczną. Ale o to - mniejsza.~O cóż tu idzie? 436 Now | zmniejszać, pytam? Czy nie byłoby to toż samo, co je powiększać? 437 Now | niebezpieczną. Zresztą, na co to wszystko? Właściwie cała 438 Now | kulą na przeciwne ramię - to to. w jaki sposób masło 439 Now | na przeciwne ramię - to to. w jaki sposób masło owo 440 Now | chleba? A jeśli z chlebem, to skąd oskarżeni chleb ów 441 Now | oskarżeni chleb ów mieli? Bo to, że nie dostali go w chałupie 442 Now | komorach na klepki. Panów to zadziwia, że mam tak dokładne 443 Now | prowadził dalej:~- Nie jest to bynajmniej dla biegu sprawy 444 Now | za błahą i bezużyteczną, to przeciwnie, najwyższe znaczenie 445 Now | tej mojej skromnej opinii, to stawiam wniosek, aby doraźnie 446 Now | gdyby pochwycony za gardło.~To przymówienie się adwokata, 447 Now | rozpraw wzywać? Czy nie jest to samowolność, niczym nie 448 Now | wskazanego punktu.~Nie jest to jednym i tym samym, czy 449 Now | tym względzie wskazówek. to jasne, trzeba zasięgnąć 450 Now | patrząc spode łba nieufnie - to tylko stać a patrzeć, u 451 Now | w taką paradę wpuścili, to jużci nie dla śmiechu. Jest 452 Now | jużci nie dla śmiechu. Jest to chłopak bystry i roztropny.~" 453 Now | serów i owego masła; jużcić to tak na sucho nie ujdzie. 454 Now | koza. strachu nie ma, a to jakby w chałupie, bo i brudno, 455 Now | paradzie, w takim państwie to tu inaczej pójdzie, oho! 456 Now | tutaj dość bezpieczny. Już to tam nie poradzi! Już to 457 Now | to tam nie poradzi! Już to tam prędzej będzie źle niż 458 Now | tak mówią jak we wsi. Ale to, że go o chleb pytają, wydaje 459 Now | chowają chleba. Jak chleb jest to go chowają do bodni albo 460 Now | było, ale myśli w sobie to wszystko i uśmiecha się 461 Now | liczyć na niedziele, ale i to mu me idzie. Rozpoczyna 462 Now | dobrze! Teraz wie, kiedy to było i teraz pamięta... 463 Now | zupełną dokładnością.~- To było na dwa jarmarki przed 464 Now | przed tym, co byt ostatnim, to było na Pyłypa... Matka 465 Now | Chwyłyna?" A matka: "chleba a to kupiła". A Tyt: "Cóż ty, 466 Now | kupujesz?" Tak matka na to: "Jużcić że wesele! Jak 467 Now | że wesele! Jak je chleb, to je i wesele!" Rozśmiała 468 Now | potajnika i na woły ciężko. To my wtedy ostatni chleb jedli!~ 469 Now | ostatni chleb jedli!~Mówił to powolnym, dość cichym, jakby 470 Now | cały ten epizod sprawy. To rozpytywanie chłopaka, ta 471 Now | miejsca oberwańców, wszystko to podobać się nie mogło. Uważano 472 Now | podobać się nie mogło. Uważano to za romanse dobre w książce, 473 Now | sali.~Nie dlatego, żeby to były samolubne, zimne dusze, 474 Now | jeszcze takiej komedyi. A to poczekawszy tyjatr tutaj 475 Now | obliczem Wysokiego Sądu. Jest to jedno z najtrafniejszych, 476 Now | uczynić nie mogę, tylko to orzeczenie podjąć i powtórzyć: - 477 Now | kozik albo dłutko, jest to prosty... nie, mylę się!... 478 Now | nie, mylę się!... jest to zakrzywiony patyk! Patyk, 479 Now | wierzbowa witka:~- Oto jest to potężne ramię! - zawołać 480 Now | jaką dżumę... Ale nie Jest to tylko nędza. Nic więcej, 481 Now | spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej! A to i tego nie 482 Now | o masło, to najmniej! A to i tego nie wiedzą, jak się 483 Now | niecierpliwić się zaczął.~- To jakże?... Pomyłka?... A?...~ 484 Now | stopy mocno ścisnął, jako to widział u stojącego przy 485 Now | wzruszył z lekka ramionami.~- To i jakże wołają ciebie ? 486 Now | Syrycz, Huc czy Tichobaj ? To i ojcu twemu Tichobaj? A?...~ 487 Now | tej paradzie nie koniec. To mu pochlebiało, to go napełniało 488 Now | koniec. To mu pochlebiało, to go napełniało dumą.~W sali 489 Now | się teraz na niego.~Był to młody jeszcze, wysoki, piękny 490 Now | przynajmniej wskazywały na to charakterystyczne rysy twarzy, 491 Now | południowych blasków.~Był to jeden z tych mówców, którzy 492 Now | beznamiętności.~Poczuli to panowie przysięgli od pierwszego 493 Now | Spełnioną została kradzież.~Był to punkt, na którym stanęli 494 Now | byli i oczarowani. Były to jednocześnie błyskawice 495 Now | każdym słowem mówcy. Było to najpierw wyżłobienie, potem 496 Now | chorągiew wiatrem obracana to na nice, to na lice, tkwiła 497 Now | wiatrem obracana to na nice, to na lice, tkwiła po stronie 498 Now | widzieli? Nie wiedzieć.~To pewna, że otworzyły się 499 Now | przemyślnie wyciętych po to, żeby nieomylnie dobyć się 500 Now | innym świetle. Nie jest to już kupka zalęknionych i


1-500 | 501-933

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License