1-500 | 501-660
Part
501 Obra| nie miał i z dobrym sercem do niej powrócił, bo wiedział,
502 Obra| wprost schodów, wiodących do izb kobiecego oddziału.
503 Obra| Łaskawą, która wszystkim do serca przypadła. Była to
504 Obra| szacie, wyciągająca ręce do cisnących się u stóp jej
505 Obra| recitativach żałosnych, bardziej do jęków podobnych niżeli do
506 Obra| do jęków podobnych niżeli do śpiewu.~Tuż zaraz na prawo,
507 Obra| niemal głos jakiegoś wyrostka do mszy służącego, a nawet
508 Obra| przylgnęło piersiami i obliczem do ziemi, załamane ręce trzymając
509 Obra| prostu "nasza pani" i lgnęły do mnie dość łatwo.~Nie wszystkie
510 Obra| Widziałam wszakże, iż od czasu do czasu zwraca głowę i słucha,
511 Obra| rok cały nie przemówiła do mnie ani słowa.~Ja też nie
512 Obra| Powiem nawet, że czułam do niej jakiś wstręt, jakąś
513 Obra| także nie zbliżała się do Szymczakowej nigdy, odpychana
514 Obra| mimo woli wracają myślą do chwil, w których jeszcze
515 Obra| nich okazują wielką chętkę do książki i wszelkich opowieści
516 Obra| targnął, gorąco uderzyło do twarzy. Przemogłam się przecież
517 Obra| nie przemówiłyśmy nigdy do siebie.~Najmłodszymi z uwięzionych
518 Obra| bardzo twarzą, od szajki do szajki złodziejskiej wędrowała
519 Obra| wędrowała tak, jak od terminu do terminu. Dla jednych kradła
520 Obra| kłócące się z sobą od rana do nocy. Główną ich słabością
521 Obra| sobie przecież od czasu do czasu odmówić nie mogły,
522 Obra| lewo, a potem prosto poszła do Świętokrzyskiego kościoła
523 Obra| była.~Wtedy Helena War.. do kłótni tym razem nie należąca,
524 Obra| zatrzymują się w połowie drogi do ust, wszystkie oczy patrzą
525 Obra| odziane. Wtedy wypuszczano je do ogródka. "Pod numerem",
526 Obra| aresztantki zabierają się do roboty. Zręczniejsze szyją,
527 Obra| dziennie; średnie po ośm do dziesięciu, najgorsze kończą
528 Obra| wypleść nie mogą dziennie, idą do łatania worów, sienników
529 Obra| łatania worów, sienników i do darcia pierza.~Pierzarki
530 Obra| idzie "na wydział", druga "do książki". Połowa zarobku,
531 Obra| Połowa zarobku, wpisana do książki, stanowi fundusz
532 Obra| aresztantka przyprowadzić z sobą do kancelarii na wódkę te,
533 Obra| chustki, a potem już robota do nocy. W dni zimowe zapala
534 Obra| bieliznę, i swoją, i kobiet, a do roboty tej wybierani są
535 Obra| pozostawia bardzo wiele do życzenia. Koszula wychodząca
536 Obra| jest całkiem oryginalna. Do cebrzyka, w którym się aresztantki
537 Obra| się koszule przeznaczone do prania i nalewają wodą.
538 Obra| opłatą dwu groszy od koszuli, do czego daje własne swoje
539 Obra| krochmali i prasuje także; ale do tego trzeba już zbiegu szczęśliwych
540 Obra| czysto wymytą drewnianą łyżkę do ręki prasuje nią gors, naciskając
541 Obra| pralni.~W sobotę łaźnia. Do łaźni aresztantki nie uczęszczają
542 Obra| pozostawiało wówczas dużo do życzenia.~Chore aresztantki
543 Obra| Dzieciątka Jezus, dostaje się do więzienia na dłuższy wyrok,
544 Obra| swego dziecka, które jej do więzienia przynoszą, a ona
545 Obra| zużywa, dostaje dwa grosze. Do dwóch lat wieku tylko dzieci
546 Obra| znany nie był, matkę wzięto do więzienia, a dziecko do
547 Obra| do więzienia, a dziecko do ratusza.~Kiedym poszła dowiedzieć
548 Obra| gdzie tyfus przylgnął niemal do murów i zabierał liczne
549 Obra| wyroki, przenoszone bywały do Serbii, a odsiadujące krótką,
550 Obra| skutki najfatalniejsze. Do niej to jest przywiązany
551 Obra| się aresztantki należącej do tej kategorii jest bez zarzutu,
552 Obra| zdając władzy od gminy do gminy, po czym tak samo
553 Obra| się pod dach i ograniczają do domowych zajęć: są one wprawdzie
554 Obra| się i przy nich, ale kto do domu zechce wziąć złodziejkę,
555 Obra| sposobności, aby uciec na powrót do Warszawy, gdzie z biedy
556 Obra| poważna, raz na zawsze do wszystkich jednakowo zastosowana.
557 Obra| instytucji. Jakże mu daleko do starego Jakuba z Serbii,
558 Obra| kogoś bardzo zbliżonego do świętego Piotra w tym raju!~
559 Obra| oficynami, na prawo wejście do kancelarii. Schody i korytarze
560 Obra| wąskie, na dzień składane do połowy i zastępujące wówczas
561 Obra| wszystko gruby wojłok, służący do okrywania się.~Wszystkie
562 Obra| uszyta pod numerami idzie do magazynu, który zaopatruje
563 Obra| nikt jakoś bardzo ściśle do wykonywania tej groźby się
564 Obra| zaczęła płakać i powlokła się do swojej roboty. Od czasu,
565 Obra| idzie "na wydział", a połowa do książki -jak w Serbii.~Na
566 Obra| uzdolnienia od dziesięciu do dwudziestu kopiejek dziennie.~
567 Obra| dozorczyń, i poprowadziła do przędzalni.~Z trzydzieści
568 Obra| świdrujące oczy. Podeszłam do niej prosto. Przyjęła to
569 Obra| pracuje, my już tam nie do tego.~- Coś przecie robi?~-
570 Obra| posielanki" i te, które do ciężkich robót idą. Wysłano
571 Obra| temu, a teraz znów ich tu do trzydziestu. Nie wszystkie
572 Obra| należałoby leczyć, niźli karać. Do tych należy Agda. Pamiętasz
573 Obra| poganin, syn, bił mnie do śmierci!... Kat nie syn!~
574 Obra| wielmożny panie - mówiła do nadzorcy, strojąc dziwne
575 Obra| otwierały się od chwili do chwili - bez głosu.~Za morderstwo
576 Obra| głosu.~Za morderstwo skazana do robót ciężkich, w drodze
577 Obra| a ciężka brama, jaka się do niego otwiera, wydaje zgrzyt
578 Obra| wydaje zgrzyt przeciągły, do ludzkiego jęku podobny.
579 Obra| rytmiczny odgłos, podobny do pochodu olbrzymiego wahadła
580 Obra| brzeżku ławy, i chciałam do niego przemówić, kiedy strażnik
581 Obra| nogi. To odjęło mi ochotę do rozmowy, a na twarzy więźnia
582 Obra| czasowo wzywani tylko, do robót takich, jak szorowanie
583 Obra| pisała w swoim czasie ów list do arcybiskupa, prosząc o spowiedź,
584 Obra| z arsenału przeniesiono do Serbii, straciła wiele na
585 Obra| sekretarza swego posadził do lekcji geografii, malcom
586 Obra| Małoletnim jest przestępca do lat piętnastu włącznie,
587 Obra| dwadzieścia łóżek, gdyż do tej cyfry dochodzi nieraz
588 Obra| przestępców. Nauczyciel przychodzi do nich z miasta na parę godzin
589 Obra| matka?~- Ano, matka poszła do dom.~- I cóż dalej?~- Ano,
590 Obra| odprowadzają aresztantki do arsenału, strzygą im włosy,
591 Obra| punkt zborny, na Pragę.~Do partii przyłączają się kobiety,
592 Obra| rzekłam dalej.~- Listy piszą do domu i do rodziny.~- A wy
593 Obra| Listy piszą do domu i do rodziny.~- A wy rodziny
594 Obra| Były to kajdany ważące ośm do dziesięciu funtów. Charakterystyczny
595 Obra| kajdany miały od czterech do ośmiu funtów. Zwyczajne
596 Obra| wreszcie kajdany od dwu do czterech funtów, nakładane
597 Obra| sygnaturki w porównaniu do owych potężnych, jak wielki
598 Obra| pociechy.~Z punktu zbornego do dworca kolei droga dość
599 Obra| co sobie mieli najwięcej do powiedzenia.~Wróble tylko
600 Wier| Tylko garść ziemi zawiązał do szmatki~I poszedł drogą.~ ~
601 Wier| szaleni...~Od wschodu słońca do słońca zachodu~Nic się nie
602 Wier| podatki! podatki!~Ty idź do kosy!~ ~Idź, idź! Opłatę
603 Wier| kosy!~ ~Idź, idź! Opłatę do kasy wnieść trzeba,~Choć
604 Wier| cały chleba...~Idź, idź do kosy!~ ~Czegóż on stoi?
605 Wier| Jakieś mu dumki nawiewał do głowy~O wiośnie, ciszy,
606 Wier| Postał, podumał i poszedł - do szynku.~ ~
607 Wier| by w chaty ciszy~Zasiąść do wielkiej lat dawnych powieści;~
608 Wier| dziwna, bez nazwiska,~Co raz do roku zjawia się-i świeci~
609 Wier| Wielkie i smutne oczy wzniósł do góry~I myślał sobie: „Czemu
610 Wier| może?~Wszakże, choć co rok do dworu chłopięta~Idą z kolędą
611 Wier| pamięta,~Żeby kto z dworu do chaty przychodził~I mówił: "
612 Wier| nigdy z ciemności nie sięga~Do światła żadną ożywczą nadzieją...~
613 Wier| śniegowe.~ ~Sąsiad przemówił do niej: ,,Pochwalony!”~Odrzekła
614 Wier| Bez łzy, bez skargi trwała do ostatka,~Zwróciwszy oczy
615 Wier| chłopca zrobiła się sina...~Do ojca sztywne wyciągnął rączęta,~
616 Wier| tworzącej przyrody~I nigdy zapał do wiedzy, swobody~Nie drgnie
617 Wier| Widzą, jak słonko idzie do morza~I jak znów rankiem
618 Wier| dzieci...~A od nas tutaj do Pana Boga~I pacierz nie
619 Wier| trzcina, stoi,~Ot, gdzie tam do niej tobie!~A takie ziarnem
620 Wier| strąkach,~Że ich nie przejrzysz do dna.~ ~A tu ci zając spod
621 Wier| bierze...~A skowroneczek do Boga leci~I śpiewa swe pacierze...~ ~
622 Dzie| Patrzy, aż tu jakieś zwierzę~Do śniadania mu się bierze.~
623 Dzie| Kukułeczka kuka,~Z ranka do wieczora~Gniazdka sobie
624 Dzie| Zagubiłam w drodze~Ścieżynkę do gaju!~Kuku! Kuku!~Ścieżynkę
625 Dzie| gaju!~Kuku! Kuku!~Ścieżynkę do gaju!~ ~Zgubiłam ścieżkę~
626 Dzie| gaju!~ ~Zgubiłam ścieżkę~Do gniazdeczka mego,~Teraz
627 Dzie| JAK SZŁA WISŁA DO MORZA~ ~A ta śliczna Wisła~
628 Dzie| Przeleciała kawał świata,~Nim tu do nas przyszła.~ ~Przeleciała
629 Dzie| galary.~ ~Spod Torunia zasię~Do Gdańska leciała~Otwartymi
630 Dzie| pieśnią życia,~Skoczyła do morza!~ ~
631 Dzie| chomik żupana,~Miód dolewa do dzbana.~ ~- Żebyś kumo,
632 Dzie| kochana!~(Chomik! dolej do dzbana!)~Moja kumo jedyna,~
633 1 | echową,~Gdybyś ty nie szła do swego zachodu~Drogą krzywd,
634 1 | Patrz - rzekła do mnie moja przewodnica -~
635 1 | Tak się zaczyna dzień, co do wieczora~Otrzęsie serca,
636 1 | całą,~Nie patrząc drogi, do gwiazd gadająca,~I podnosiła
637 1 | Teraz stanęła w progu, chce do syna...~Puśćcież ją, ludzie!
638 1 | Niechaj na syna patrzy do ostatka...~Puśćcie! Wszak
639 1 | widząc mnie tak wzburzonym do głębi,~Jak mętna fala, gdy
640 1 | Ale onym~Ptakom jest dano do gniazd wracać z wiosną;~
641 1 | zniżył,~Garść ziemi chwycił i do ust przybliżył.~ ~A ta,
642 1 | A jako ciężko znów iść do łańcucha~Temu, kto zażył
643 1 | Schyliłem się nisko~I do stóp jasnych przylgnąwszy
644 1 | zgrzebnej koszuli i twarzą do ziemi~Leżał pastuszek mały,
645 1 | wygoloną kością~Czaszek, do których śmierć miała już
646 1 | Błogosławieni, coście się wrócili~Do domu swego i swego początku~
647 1 | nudności,~Jaka mi od nich do szpiku szła kości.~ ~A zaraz
648 1 | Zdzierali trupy z odzieży do naga,~Piersi im gniotąc
649 1 | nieprzytomny i jak obłąkany~Do mojej świętej tuliłem się
650 1 | twojej kładł przezroczu~I do stóp twoich padał, drżący
651 1 | biec z tej krwawej sieni~Do tego domu gwałtu i boleści,~
652 1 | dzieweczka drobna,~Dziwnie do onej omdlałej podobna.~ ~
653 1 | skostniał u proga.~Aż mu do oczu podeszła kipiątkiem~
654 1 | Wielka, gorąca łza i tak do Boga~Apelujący stał, z tą
655 1 | swoje przyćmiła u czoła,~Do grobowego podobna anioła.~ ~
656 1 | wężowym i ohydnym ciałem~Do cichych wpełzłaś gniazd,
657 1 | usiadam,~To wiem, że przyjdą do mnie wielką rzeszą~I jęczeć
658 1 | rzeszą~I jęczeć będą, gdy do nich zagadam...~A jako chmury,
659 1 | cień wojny czerwony~I gada do mnie milczeniem pól głuchem~
660 1 | lichy,~Pszczoła nosząca do ułów swych miody,~A kłos,
1-500 | 501-660 |