Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
dnie 4
dniem 2
dniu 5
do 660
do- 1
dobiegaja 1
dobiegli 1
Frequency    [«  »]
1115 z
1036 a
933 to
660 do
600 jak
524 ze
464 co
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

do

1-500 | 501-660

    Part
501 Obra| nie miał i z dobrym sercem do niej powrócił, bo wiedział, 502 Obra| wprost schodów, wiodących do izb kobiecego oddziału. 503 Obra| Łaskawą, która wszystkim do serca przypadła. Była to 504 Obra| szacie, wyciągająca ręce do cisnących się u stóp jej 505 Obra| recitativach żałosnych, bardziej do jęków podobnych niżeli do 506 Obra| do jęków podobnych niżeli do śpiewu.~Tuż zaraz na prawo, 507 Obra| niemal głos jakiegoś wyrostka do mszy służącego, a nawet 508 Obra| przylgnęło piersiami i obliczem do ziemi, załamane ręce trzymając 509 Obra| prostu "nasza pani" i lgnęły do mnie dość łatwo.~Nie wszystkie 510 Obra| Widziałam wszakże, od czasu do czasu zwraca głowę i słucha, 511 Obra| rok cały nie przemówiła do mnie ani słowa.~Ja też nie 512 Obra| Powiem nawet, że czułam do niej jakiś wstręt, jakąś 513 Obra| także nie zbliżała się do Szymczakowej nigdy, odpychana 514 Obra| mimo woli wracają myślą do chwil, w których jeszcze 515 Obra| nich okazują wielką chętkę do książki i wszelkich opowieści 516 Obra| targnął, gorąco uderzyło do twarzy. Przemogłam się przecież 517 Obra| nie przemówiłyśmy nigdy do siebie.~Najmłodszymi z uwięzionych 518 Obra| bardzo twarzą, od szajki do szajki złodziejskiej wędrowała 519 Obra| wędrowała tak, jak od terminu do terminu. Dla jednych kradła 520 Obra| kłócące się z sobą od rana do nocy. Główną ich słabością 521 Obra| sobie przecież od czasu do czasu odmówić nie mogły, 522 Obra| lewo, a potem prosto poszła do Świętokrzyskiego kościoła 523 Obra| była.~Wtedy Helena War.. do kłótni tym razem nie należąca, 524 Obra| zatrzymują się w połowie drogi do ust, wszystkie oczy patrzą 525 Obra| odziane. Wtedy wypuszczano je do ogródka. "Pod numerem", 526 Obra| aresztantki zabierają się do roboty. Zręczniejsze szyją, 527 Obra| dziennie; średnie po ośm do dziesięciu, najgorsze kończą 528 Obra| wypleść nie mogą dziennie, idą do łatania worów, sienników 529 Obra| łatania worów, sienników i do darcia pierza.~Pierzarki 530 Obra| idzie "na wydział", druga "do książki". Połowa zarobku, 531 Obra| Połowa zarobku, wpisana do książki, stanowi fundusz 532 Obra| aresztantka przyprowadzić z sobą do kancelarii na wódkę te, 533 Obra| chustki, a potem już robota do nocy. W dni zimowe zapala 534 Obra| bieliznę, i swoją, i kobiet, a do roboty tej wybierani 535 Obra| pozostawia bardzo wiele do życzenia. Koszula wychodząca 536 Obra| jest całkiem oryginalna. Do cebrzyka, w którym się aresztantki 537 Obra| się koszule przeznaczone do prania i nalewają wodą. 538 Obra| opłatą dwu groszy od koszuli, do czego daje własne swoje 539 Obra| krochmali i prasuje także; ale do tego trzeba już zbiegu szczęśliwych 540 Obra| czysto wymytą drewnianą łyżkę do ręki prasuje nią gors, naciskając 541 Obra| pralni.~W sobotę łaźnia. Do łaźni aresztantki nie uczęszczają 542 Obra| pozostawiało wówczas dużo do życzenia.~Chore aresztantki 543 Obra| Dzieciątka Jezus, dostaje się do więzienia na dłuższy wyrok, 544 Obra| swego dziecka, które jej do więzienia przynoszą, a ona 545 Obra| zużywa, dostaje dwa grosze. Do dwóch lat wieku tylko dzieci 546 Obra| znany nie był, matkę wzięto do więzienia, a dziecko do 547 Obra| do więzienia, a dziecko do ratusza.~Kiedym poszła dowiedzieć 548 Obra| gdzie tyfus przylgnął niemal do murów i zabierał liczne 549 Obra| wyroki, przenoszone bywały do Serbii, a odsiadujące krótką, 550 Obra| skutki najfatalniejsze. Do niej to jest przywiązany 551 Obra| się aresztantki należącej do tej kategorii jest bez zarzutu, 552 Obra| zdając władzy od gminy do gminy, po czym tak samo 553 Obra| się pod dach i ograniczają do domowych zajęć: one wprawdzie 554 Obra| się i przy nich, ale kto do domu zechce wziąć złodziejkę, 555 Obra| sposobności, aby uciec na powrót do Warszawy, gdzie z biedy 556 Obra| poważna, raz na zawsze do wszystkich jednakowo zastosowana. 557 Obra| instytucji. Jakże mu daleko do starego Jakuba z Serbii, 558 Obra| kogoś bardzo zbliżonego do świętego Piotra w tym raju!~ 559 Obra| oficynami, na prawo wejście do kancelarii. Schody i korytarze 560 Obra| wąskie, na dzień składane do połowy i zastępujące wówczas 561 Obra| wszystko gruby wojłok, służący do okrywania się.~Wszystkie 562 Obra| uszyta pod numerami idzie do magazynu, który zaopatruje 563 Obra| nikt jakoś bardzo ściśle do wykonywania tej groźby się 564 Obra| zaczęła płakać i powlokła się do swojej roboty. Od czasu, 565 Obra| idzie "na wydział", a połowa do książki -jak w Serbii.~Na 566 Obra| uzdolnienia od dziesięciu do dwudziestu kopiejek dziennie.~ 567 Obra| dozorczyń, i poprowadziła do przędzalni.~Z trzydzieści 568 Obra| świdrujące oczy. Podeszłam do niej prosto. Przyjęła to 569 Obra| pracuje, my już tam nie do tego.~- Coś przecie robi?~- 570 Obra| posielanki" i te, które do ciężkich robót idą. Wysłano 571 Obra| temu, a teraz znów ich tu do trzydziestu. Nie wszystkie 572 Obra| należałoby leczyć, niźli karać. Do tych należy Agda. Pamiętasz 573 Obra| poganin, syn, bił mnie do śmierci!... Kat nie syn!~ 574 Obra| wielmożny panie - mówiła do nadzorcy, strojąc dziwne 575 Obra| otwierały się od chwili do chwili - bez głosu.~Za morderstwo 576 Obra| głosu.~Za morderstwo skazana do robót ciężkich, w drodze 577 Obra| a ciężka brama, jaka się do niego otwiera, wydaje zgrzyt 578 Obra| wydaje zgrzyt przeciągły, do ludzkiego jęku podobny. 579 Obra| rytmiczny odgłos, podobny do pochodu olbrzymiego wahadła 580 Obra| brzeżku ławy, i chciałam do niego przemówić, kiedy strażnik 581 Obra| nogi. To odjęło mi ochotę do rozmowy, a na twarzy więźnia 582 Obra| czasowo wzywani tylko, do robót takich, jak szorowanie 583 Obra| pisała w swoim czasie ów list do arcybiskupa, prosząc o spowiedź, 584 Obra| z arsenału przeniesiono do Serbii, straciła wiele na 585 Obra| sekretarza swego posadził do lekcji geografii, malcom 586 Obra| Małoletnim jest przestępca do lat piętnastu włącznie, 587 Obra| dwadzieścia łóżek, gdyż do tej cyfry dochodzi nieraz 588 Obra| przestępców. Nauczyciel przychodzi do nich z miasta na parę godzin 589 Obra| matka?~- Ano, matka poszła do dom.~- I cóż dalej?~- Ano, 590 Obra| odprowadzają aresztantki do arsenału, strzygą im włosy, 591 Obra| punkt zborny, na Pragę.~Do partii przyłączają się kobiety, 592 Obra| rzekłam dalej.~- Listy piszą do domu i do rodziny.~- A wy 593 Obra| Listy piszą do domu i do rodziny.~- A wy rodziny 594 Obra| Były to kajdany ważące ośm do dziesięciu funtów. Charakterystyczny 595 Obra| kajdany miały od czterech do ośmiu funtów. Zwyczajne 596 Obra| wreszcie kajdany od dwu do czterech funtów, nakładane 597 Obra| sygnaturki w porównaniu do owych potężnych, jak wielki 598 Obra| pociechy.~Z punktu zbornego do dworca kolei droga dość 599 Obra| co sobie mieli najwięcej do powiedzenia.~Wróble tylko 600 Wier| Tylko garść ziemi zawiązał do szmatki~I poszedł drogą.~ ~ 601 Wier| szaleni...~Od wschodu słońca do słońca zachodu~Nic się nie 602 Wier| podatki! podatki!~Ty idź do kosy!~ ~Idź, idź! Opłatę 603 Wier| kosy!~ ~Idź, idź! Opłatę do kasy wnieść trzeba,~Choć 604 Wier| cały chleba...~Idź, idź do kosy!~ ~Czegóż on stoi? 605 Wier| Jakieś mu dumki nawiewał do głowy~O wiośnie, ciszy, 606 Wier| Postał, podumał i poszedł - do szynku.~ ~ 607 Wier| by w chaty ciszy~Zasiąść do wielkiej lat dawnych powieści;~ 608 Wier| dziwna, bez nazwiska,~Co raz do roku zjawia się-i świeci~ 609 Wier| Wielkie i smutne oczy wzniósł do góry~I myślał sobie: „Czemu 610 Wier| może?~Wszakże, choć co rok do dworu chłopięta~Idą z kolędą 611 Wier| pamięta,~Żeby kto z dworu do chaty przychodził~I mówił: " 612 Wier| nigdy z ciemności nie sięga~Do światła żadną ożywczą nadzieją...~ 613 Wier| śniegowe.~ ~Sąsiad przemówił do niej: ,,Pochwalony!”~Odrzekła 614 Wier| Bez łzy, bez skargi trwała do ostatka,~Zwróciwszy oczy 615 Wier| chłopca zrobiła się sina...~Do ojca sztywne wyciągnął rączęta,~ 616 Wier| tworzącej przyrody~I nigdy zapał do wiedzy, swobody~Nie drgnie 617 Wier| Widzą, jak słonko idzie do morza~I jak znów rankiem 618 Wier| dzieci...~A od nas tutaj do Pana Boga~I pacierz nie 619 Wier| trzcina, stoi,~Ot, gdzie tam do niej tobie!~A takie ziarnem 620 Wier| strąkach,~Że ich nie przejrzysz do dna.~ ~A tu ci zając spod 621 Wier| bierze...~A skowroneczek do Boga leci~I śpiewa swe pacierze...~ ~ 622 Dzie| Patrzy, tu jakieś zwierzę~Do śniadania mu się bierze.~ 623 Dzie| Kukułeczka kuka,~Z ranka do wieczora~Gniazdka sobie 624 Dzie| Zagubiłam w drodze~Ścieżynkę do gaju!~Kuku! Kuku!~Ścieżynkę 625 Dzie| gaju!~Kuku! Kuku!~Ścieżynkę do gaju!~ ~Zgubiłam ścieżkę~ 626 Dzie| gaju!~ ~Zgubiłam ścieżkę~Do gniazdeczka mego,~Teraz 627 Dzie| JAK SZŁA WISŁA DO MORZA~ ~A ta śliczna Wisła~ 628 Dzie| Przeleciała kawał świata,~Nim tu do nas przyszła.~ ~Przeleciała 629 Dzie| galary.~ ~Spod Torunia zasię~Do Gdańska leciała~Otwartymi 630 Dzie| pieśnią życia,~Skoczyła do morza!~ ~ 631 Dzie| chomik żupana,~Miód dolewa do dzbana.~ ~- Żebyś kumo, 632 Dzie| kochana!~(Chomik! dolej do dzbana!)~Moja kumo jedyna,~ 633 1 | echową,~Gdybyś ty nie szła do swego zachodu~Drogą krzywd, 634 1 | Patrz - rzekła do mnie moja przewodnica -~ 635 1 | Tak się zaczyna dzień, co do wieczora~Otrzęsie serca, 636 1 | całą,~Nie patrząc drogi, do gwiazd gadająca,~I podnosiła 637 1 | Teraz stanęła w progu, chce do syna...~Puśćcież , ludzie! 638 1 | Niechaj na syna patrzy do ostatka...~Puśćcie! Wszak 639 1 | widząc mnie tak wzburzonym do głębi,~Jak mętna fala, gdy 640 1 | Ale onym~Ptakom jest dano do gniazd wracać z wiosną;~ 641 1 | zniżył,~Garść ziemi chwycił i do ust przybliżył.~ ~A ta, 642 1 | A jako ciężko znów iść do łańcucha~Temu, kto zażył 643 1 | Schyliłem się nisko~I do stóp jasnych przylgnąwszy 644 1 | zgrzebnej koszuli i twarzą do ziemi~Leżał pastuszek mały, 645 1 | wygoloną kością~Czaszek, do których śmierć miała już 646 1 | Błogosławieni, coście się wrócili~Do domu swego i swego początku~ 647 1 | nudności,~Jaka mi od nich do szpiku szła kości.~ ~A zaraz 648 1 | Zdzierali trupy z odzieży do naga,~Piersi im gniotąc 649 1 | nieprzytomny i jak obłąkany~Do mojej świętej tuliłem się 650 1 | twojej kładł przezroczu~I do stóp twoich padał, drżący 651 1 | biec z tej krwawej sieni~Do tego domu gwałtu i boleści,~ 652 1 | dzieweczka drobna,~Dziwnie do onej omdlałej podobna.~ ~ 653 1 | skostniał u proga.~ mu do oczu podeszła kipiątkiem~ 654 1 | Wielka, gorąca łza i tak do Boga~Apelujący stał, z 655 1 | swoje przyćmiła u czoła,~Do grobowego podobna anioła.~ ~ 656 1 | wężowym i ohydnym ciałem~Do cichych wpełzłaś gniazd, 657 1 | usiadam,~To wiem, że przyjdą do mnie wielką rzeszą~I jęczeć 658 1 | rzeszą~I jęczeć będą, gdy do nich zagadam...~A jako chmury, 659 1 | cień wojny czerwony~I gada do mnie milczeniem pól głuchem~ 660 1 | lichy,~Pszczoła nosząca do ułów swych miody,~A kłos,


1-500 | 501-660

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License