Part
1 Now | Rzuciła ramionami.~- A mnie co po zaduszkach? - rzekła. -
2 Now | Jezusowi, odmówię; a patrzeć na co ja ta będę? Jak się baby
3 Now | Już takie ludzie tam żyją, co wszystko inaczej nazywają.~
4 Now | to nie tak, jak u nas, co to krzyż jeden duży na wpośrodku.
5 Now | sterczy, jakoby las jaki. co go śmierć z liścia otrzęsła
6 Now | jest za tego nieboszczyka, co tam leży. To jak się czasem
7 Now | nieboszczyka na maluśki krzyzik, co z onej przykładziny samorodnie
8 Now | wiechetek ze żytniej słomy, co nim trumnę pokropują święconą
9 Now | jako ta różdżka Aronowa, co to o niej w godzinkach stoi.
10 Now | tylko z takich Mazurów, co tam koloniami z dziada pradziada
11 Now | dziatek małych do Cygana, co w trzeciej wsi kowalował,
12 Now | miski nie podnosił. Ale co! A bo mu to dali spokojnie
13 Now | się nie rzuci na drogę, co nią matka odeszła, jak nie
14 Now | tydzień, przeszedł drugi. Co ono chłopaczysko trochę
15 Now | tego bardzo miłować, bo co i raz to do niego zabiegała,
16 Now | mamo! mamo!" A jedzenia, co przyniosła, to nigdy nie
17 Now | zjechała komisyja, opisała, co i jak. i dobrze. Z pięć
18 Now | jak takiego samozbójnika, co sam sobie śmierć robi. Ino
19 Now | koszulę nową go oblekłam, co mu matka przyniosła i co
20 Now | co mu matka przyniosła i co jej za żywota nosić nie
21 Now | suche, to badyle wszelakie, co kto mógł. A nie opodal stał
22 Now | to i nie~przychodziła. A co? Chora może, a może się
23 Now | Zaduszki, niby te ich "Dziady", co się w ten dzień po cmentarzach
24 Now | pytam starego Neściora, co to będzie? Jeszczem przerzec
25 Now | zaczęli wodą z rowu lać, ale co... Głownia to już tylko
26 Now | nogi bose, niedogorzałe, co nimi te swoje dróżki odprawowała
27 Now | tu jeszcze. Gdzie idą? Po co przystają z robotnikami,
28 Now | wszystko wie. Wszystko, co można widzieć na lewo i
29 Now | prawo siwym, bystrym okiem, co można na prawo i na lewo
30 Now | na lewo usłyszeć uchem i co przemyśleć można długimi
31 Now | rozprostować, ale tym nie ma się co trapić, póki nogi i oczy
32 Now | przeszkadza coś w robocie. Co i raz odwraca on głowę,
33 Now | zastawia rybę, makaron i tylko co przyniesioną od piekarza
34 Now | na to ciebie piastował, co by ty głupi był! I jak ja
35 Now | kupował, to też nie na to, co by ty głupi był! A ty ze
36 Now | piękną, nową czapkę gubisz, co pięć złotych bez sześciu
37 Now | łagodniejszym głosem:~- Nu, co to jest Żyd? Nu, jaki ty
38 Now | dependent pachnący piżmem.~- Co słychać? - spytał.~- Wszystko
39 Now | Nu - odparł Mendel - co mnie po nowinę? Jak una
40 Now | nowina, a jak zła, nu, to na co ja ją słuchać mam?~- Podobno
41 Now | Jakich Żydów? Jeśli tych, co uni złodzieje są, co uni
42 Now | tych, co uni złodzieje są, co uni ludzi krzywdzą, co uni
43 Now | co uni ludzi krzywdzą, co uni po drogach rozbójstwo
44 Now | drogach rozbójstwo robią, co uni z tego biednego skórę
45 Now | obojętnie zapytał:~- Nu, za co uni mają wszystkich Żydów
46 Now | Nu, to takie ręce są, co ten chleb i te wodę próżno
47 Now | nosiły! To takie ręce są, co się pokrzywiły od noża,
48 Now | chleba i za każdy kubek wody, co ja tu zjadł i wypił. Ja
49 Now | jeszcze i te oczy przyłożył, co już dobrze patrzeć me chcą,
50 Now | me chcą, tego grzbietu, co nie chce już prosty być,
51 Now | już prosty być, i te nogi, co nie chcą mnie już nosić!~
52 Now | paniczów, u te panienki, co się uczą na książkę, co
53 Now | co się uczą na książkę, co piszą na kajetu, nu. Una
54 Now | Niech un nie będzie obcy. Na co un obcy ma być- co ma obcym
55 Now | obcy. Na co un obcy ma być- co ma obcym się robić, kiedy
56 Now | swój? Pan dobrodziej myśli, co jak tu deszcz pada. to un
57 Now | może pan dobrodziej myśli, co jak tu wiatr wieje, to un
58 Now | siwe są, uny białe są... Co to znaczy? To znaczy, co
59 Now | Co to znaczy? To znaczy, co uny dużo rzeczy widziały
60 Now | panu dobrodziejowi powiem, co une widziały wielgie ognie
61 Now | panu dobrodziejowi powiem, co ja w to miasto więcej rzeczy
62 Now | Żydowi pieniądz tyle ma być, co i każdemu.~-Ma być! - zawołał
63 Now | panu dobrodziejowi powiem, co tam właśnie sęka nie ma,
64 Now | Pan dobrodziej myśli, co ja te dziurę nie widzę?
65 Now | drzeć zapomniałość na to, co wszystkie ludzie od jednego
66 Now | To była pierwsza nitka, co tam w to i-miejsce pękła-
67 Now | Pan dobrodziej powiada, co dla Żyda pieniądz wszystko
68 Now | dobrodziej myśli, temu. co Żydki chytre są?" To się
69 Now | a i taki się znajdzie, co po te pieniądze wlizie.
70 Now | sławności, ani mądrości. to po co ludzie będą na ten słup
71 Now | nic więcej? A te z dołu co się przypatrują, to będą
72 Now | górze stojące, widzieć będą, co na ten słup nic innego położone
73 Now | położone nie jest, i tym, co po to liżą, co ta położone
74 Now | jest, i tym, co po to liżą, co ta położone jest, nie będą
75 Now | krzyczeć to uni też nie będą. Co na nasz słup leży? Pieniądze
76 Now | Pierwsze złe to jest takie, co dwa słupy są i co na nich
77 Now | takie, co dwa słupy są i co na nich nierówne rzeczy
78 Now | Mendel nazywam, to przez to, co nas było dzieci czternaście,
79 Now | Ale ja, Mendel, widział, co mendlowi całemu źle na świecie,
80 Now | synów miała, a patrzała, na co ja patrzę, nu, to ima by
81 Now | rzekł:~-Kubuś to takie imię. co go i pan dobrodziej, na
82 Now | dać. To jest takie imię, co to jak na tym sądzie króla
83 Now | jeden stary chłop powiadał, co jak bocian więcej dzieci
84 Now | ludźmi taka moc musi być. co te gęby liczy i te ziarna
85 Now | nazywam się Gdański. Nu, co to jest Gdański? To taki
86 Now | człowiek albo taka rzecz, co z Gdańska pochodząca jest...
87 Now | Pan dobrodziej powiada, co ja cudzy. Nu, jak to może
88 Now | taki hojny? Nu, szkoda, co ja przód nie wiedział o
89 Now | przód nie wiedział o tym. co pan dobrodziej taki hojny,
90 Now | potowe te wszystkie zegarki, co tam są...~Zegarmistrz śmiał
91 Now | i swojej tradycji.~- Nu, co un jest ten Mendel Gdański?
92 Now | kości swoje położy.~- Nu. co un jest ten Kubuś Gdański? -
93 Now | pisze, uczy się. Nu, na co un się uczy? Un się na to
94 Now | będzie w ten kraj cały rozum- co by bez niego był, i jeszcze
95 Now | rozum będzie w ten kraj, co un go Kubuś będzie miał.
96 Now | Czy pan dobrodziej myśli, co to będzie zadość? Za dużo?
97 Now | może i to będzie wiedział. co wszyscy ludzie dzieci są
98 Now | dzieci są od jednego Ojca i co wszyscy ludzie kochać się
99 Now | dobrodzieja, kto to powiadał, co Żydów~mają bić? Ja się przy
100 Now | głupota, to powiada zły wiatr, co wieje.~Wzniósł rękę i machnął
101 Now | żbik do studenta skoczył.~- Co to uciekaj?... Gdzie un
102 Now | Gdzie un ma uciekać?..- Na co un ma uciekać?... Czy un
103 Now | uciekać?... Czy un tu ukradł co komu, coby un uciekać miał?...
104 Now | paltota.~- Jak ja chcę?... Nu, co to jest za gadanie, jak
105 Now | zjeść mój kawałek chleb, co ja na niego pracuję! Nu,
106 Now | Ja się nie chcę wstydzić, co ja Żyd. Ja się nie chcę
107 Now | chwili był to prawdziwy Gaon, co znaczy: wysoki, wzniosły-~
108 Now | studenta była już tą samą co zwykle, dziobatą, brzydką
109 Now | Bosiny pan odprawiasz czy co u licha? Trochę gorączki
110 Now | i rzekł:~- Pan powiada, co u mnie nic nie umarło? Nu,
111 Now | Pytała się matka raz i drugi, co mu, ale dopiero za trzecim
112 Now | stanął przed matką i rzekł:~- Co chłopakom po łóżku, Anulka?
113 Now | siwych oczach Felka. Prawda! Co nam po łóżku? Piotrusia
114 Now | My się tylko o tę kołdrę co noc bić musimy. Niech Wicek
115 Now | potwierdziłem gorliwie. - Co noc się bić musimy, bo spada...~"
116 Now | krzyknął Felek chłopakom, co tam w klipę grali - "handel"
117 Now | zaraz się od pieca położył. Co prawda, to i ja miałem myśl,
118 Now | przez tydzień do rzeźnika co dzień latałem, kupując czasem
119 Now | kto wołał, czy nie wołał, co dzień choć przez drzwi zajrzał.
120 Now | żeśmy się tylko pytali, co trzeba wynosić.~Szczególniej
121 Now | czegoś zły i smutny.~- Felek! Co ty gadasz? - odezwała się
122 Now | skończonego libertyna - żeby o co, jak o to!... A ty, czy
123 Now | widział, żeby się w tym rondlu co gotowało- Byłoby to profanacją
124 Now | to profanacją po prostu. Co sobotę wszakże czyściła
125 Now | szepnęła wreszcie z wyrzutem. - Co ty?... Kożuch przedał?...~-
126 Now | mnie komorne zapłaci, albo co? Wiosna za pasem, tylko
127 Now | tygodnie. Ojciec niewiele co zarobku miał; a to i w domu
128 Now | Tfu! - splunął ojciec. - Co tam pani takie rzeczy będzie
129 Now | to, przykrzy mi się, czy co? Czy my to tylko na zdrowe
130 Now | czarna jedwabna chustka, co ją ojciec w wielkie święta
131 Now | Szczygłą - wiesz?~- Ojej... Co nie mam wiedzieć... Pod
132 Now | matka i na łóżku siadła.~- Co?... Dziesięć złotych?...
133 Now | innego "handla", po rudego, co od nas stół ostatni kupił.~
134 Now | z pięciu "handlów"; ale co jeden, to mniej dawał; choć
135 Now | kupować, to se nowe kupię! Co mi tam po starym gracie!~
136 Now | chwyciła, ale jej nie było co popić dać, bo ziółka dawno
137 Now | najpierwszego ,,hand1a", co dziesięć złotych dawał.
138 Now | toćżę to samo!~- Nu, to co, że to samo? - odrzekł flegmatyczie "
139 Now | krzywdę -jęknęła matka.~- Co to skarał! - szarpnął się "
140 Now | szarpnął się "handel". - Za co skarał?... Czy ja darmo
141 Now | latały za każdą dziesiątką. Co tylko która była choć trochę
142 Now | patrzył, Myślał, że Bóg wie, co zobaczy, a tymczasem nic.
143 Now | To przecie było na Woli, co my tam ze szwagrem poszli,
144 Now | wtedy bez pachniał!... A co słowików śpiewało...~- A
145 Now | jakby się do tej wesołości co przymieszało, coraz smutniej,
146 Now | półgłosem:~- Wicek!~- A co?~- Wiesz?... Stary to ci
147 Now | przede mną jak struna.~- A co? - zapytał.~- A to wyglądasz
148 Now | A kiedym się śmiał:~- A co? - rzekł - zły chleb, myślisz?~
149 Now | że głodny. Muszę ci mu co dzień pół mego chleba fasować,
150 Now | zasępioną została.~- Wiesz co, Anulku? - rzekł tego dnia
151 Now | nie ma. piasku też licho co odchodzi, na plecach by
152 Now | prędzej szkapę zobaczyć. Co który miał, to jej niósł
153 Now | sławny jeździec z suteryny, co nigdy nie traci miny! Nazywa
154 Now | drzwiach tłusta sklepikarka - co te? te bestie chłopaki Mostowiaków
155 Now | do książki? W gębę to co wetknąć nie ma, a taką sodomę-gomorę
156 Now | Wicek! - mawiał Felek. - Co ta szkapa takiego w tym
157 Now | takiego w tym ślepiu ma, co tak świdruje?... A to bym
158 Now | sięga...~Szkapę czyściliśmy co dzień. Ale nigdy nie obeszło
159 Now | i sieczki ujmuję, to kto co za nią da? Cóż. Anulka!
160 Now | nas twardą miał i o byle co do czubów nam sięgał, ale
161 Now | nawet, któreśmy teraz już co dzień bez okrasy mieli,
162 Now | He!... He!... He!... A co to kumeczek przedawac chcesz?...
163 Now | nikogo omachlować nie chcę! Co prawda, powiem a co nieprawda -
164 Now | chcę! Co prawda, powiem a co nieprawda - nie.~- A co
165 Now | co nieprawda - nie.~- A co ona?... ślepa?... - zapytał
166 Now | widział, tom nic widział. A co o wmawianiu to najmniej,
167 Now | Nagle, jakby nas dopiero co zobaczył, chwycił Felka
168 Now | kapoty, ojciec przez~Spencer, co mu w strzępach na grzbiecie
169 Now | się nam widziało smutno, a co który na stajenkę spojrzał,
170 Now | leżała niby bez duszy, co dzień bielsza, a jak mgiełka
171 Now | się tyle nie załopotała co wróbel, kiedy odlata.~Więc
172 Now | widział w naszej suterynie; co kto przejdzie koło nas,
173 Now | nastawia, a oczami mruga, a co kto przyjdzie, to mnie poszturchuje.~-
174 Now | nieprzytomny po izbie chodził, co weźmie, to położy, choć
175 Now | uśmiecha się leciuchno, i co tylko ma powiedzieć: "Gdzie
176 Now | Stęskniła się bez nas szkapa, co?... Przyszła do nas szkapa?
177 Now | nam w myśli postało, po co ta szkapa do nas przyszła,
178 Now | szkapa do nas przyszła, na co to wóz ten czekał.~Ale i
179 Now | ręku i zwieszoną głową.~Co do nas. biegliśmy tuż przy
180 Now | już pacierz i wszystko, co do niego należało, dokumentnie
181 Now | za chomątem, gdzie tylko co wetknąć się dało. Pęk żółtych
182 Now | tracących smołą i polem nie było co i liczyć nawet. Co można,
183 Now | było co i liczyć nawet. Co można, proszę, wycisnąć
184 Now | najlepszy, że nie było po co. Ten dalej czuł pusty mieszek
185 Now | stojącego u drzwi żołnierza.~Co wszakże mogło się zdawać
186 Now | jest przestępstwo małe, a co jest przestępstwo wielkie?
187 Now | Miękkie miał serce w ogóle, a co już w tym wypadku, to mu
188 Now | wzrokiem po obecnych powiódł.~Co u biesa! Taką pobłażliwość,
189 Now | poczciwym chłopskim szeptem, co go to o pół stajania słychać,
190 Now | postękiwaniem i płaczem: czy ma o co, czy nie ma o co. Ledwo
191 Now | czy ma o co, czy nie ma o co. Ledwo sprawę do sądu skrzykną,
192 Now | i przez chwilę nie wie, co począć z długimi rękami
193 Now | oznaczyć, ponieważ i to, co mówi poważnie, ma w sobie
194 Now | ze smutnego żartu, i to. co mówi żartem, ma surowość
195 Now | biurkiem nic wiedzieć po co; trzymał, bo pomocnika,
196 Now | zło małe jest tym samym, co i zło wielkie, po co je
197 Now | samym, co i zło wielkie, po co je zmniejszać, pytam? Czy
198 Now | nie byłoby to toż samo, co je powiększać? Otóż nie
199 Now | niebezpieczną. Zresztą, na co to wszystko? Właściwie cała
200 Now | cały albo więcej nieco.~Co jest wszakże rzeczą ciekaw
201 Now | dokładne wiadomości o tym, co się dzieje na wsi, kiedy
202 Now | temu wszystkiemu, przez co sprawa sama się broni. Jeżeli
203 Now | tabaką a nosem.~Właściwie co mu było złego siedzieć tak
204 Now | siedzieć tak i słuchać? Co innego, gdyby stał przy
205 Now | nerwowo o poręcz fotela, co można było sobie tak i siak
206 Now | czerwonym suknie.~- Ojej, co tu bogactwa różnego! Ojej,
207 Now | bogactwa różnego! Ojej, co tu bogactwa!~Mały Chwiedoś
208 Now | jedynak Chwyłyny wdowy, co już od roku dworskie źrebce
209 Now | tu panowie pewno nie po co wzięli, tylko żeby w skórę
210 Now | mu pod żebra opadł.~,,A co? - myśli, przerzucając się
211 Now | strachu do nagłej otuchy - a co? Dadzą może chleba, taj
212 Now | mówią. Ten sam pan mówi. co zawołał chadzicie. Rozumie
213 Now | dwa jarmarki przed tym, co byt ostatnim, to było na
214 Now | odrzekł: ,,wo wik" i pyta: "A co niesiesz, Chwyłyna?" A matka: "
215 Now | wywołanych nie wiadomo po co z właściwego miejsca oberwańców,
216 Now | tyjatr tutaj zrobią!~- Tyle co do chleba, a raczej co do
217 Now | Tyle co do chleba, a raczej co do braku chleba! - kończył
218 Now | sobie siedzą, spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej!
219 Now | porze i na jednym miejscu.~Co było osobliwym w tych pomyśleniach
220 Now | oderwanymi od wszystkiego, co uprzednio zrobiono w toku
221 Now | przysięgłych w nieświadomości co do skutków orzeczenia stopnia
222 Now | czy podsądni mają jeszcze co do powiedzenia?~ ~Panowie
223 Now | trzymać razem. Nie było co, sprawa została zadecydowaną.~
224 Obra| więźniów stu przeszło. To. co się nazywało ogródkiem.
225 Obra| tymi nędznymi postaciami, co się po uliczkach snuły.~
226 Obra| tym. Ponieważ stanął, ci, co szli obok i za nim, stanęli
227 Obra| poplamioną powierzchnią, niewiele co warte i bez targu, do pełnych
228 Obra| pełnych kop dodane.~Ci, co patrzyli na niańkę, nie
229 Obra| chwilę był z powrotem.~- Co się tam miała wywrzeć. Taka
230 Obra| jednostajną piosenkę.~- Ale!... Co mi się miało przewidzieć?
231 Obra| nie było.~- A to musi nie co, ino ten ladaco świsnął
232 Obra| dzieliła, zmniejszała się co chwila.~Wtem padł, a choć
233 Obra| mógł, chwiał się cały i co chwila ocierał pot z bladej
234 Obra| wielmożnego" w rękę.~- A co to powiecie? - zapytał udobruchany
235 Obra| będzie jeszcze ciężej.~- O, co ciężko, to ciężko! - przerwał
236 Obra| to nie ma jak bicie. A co on, wielmożny panie? To
237 Obra| więzienia nie szanował, to co na takiego jak nie baty?...
238 Obra| z drugiej miał skrupuły co do legalności podobnego
239 Obra| świeżo ogolone policzki, co uwydatniło piękny jego podbródek,
240 Obra| przerzucać go zaczął.~- A to co? - zawołał nagle i podniósł
241 Obra| Muszę iść do kancelarii.~- A co tam? - pyta pan nadzorca
242 Obra| tu o nic pytać nie należy~Co zobaczysz, usłyszysz, zauważysz,
243 Obra| często ku tym samym celom, co i milczenie, a kancelaryjna
244 Obra| wystrzegać się należy.~To, co tu jest do zobaczenia, krótkowidz
245 Obra| subtelne ucho dosłyszy to, co dosłyszeć trzeba.~Najważniejszą
246 Obra| najszczęśliwszy. We wszystkim tym, co mówi, znać pewne roztargnienie.
247 Obra| wszystkiego! On sam ci pokaże, co jest najciekawsze. Wyda
248 Obra| postępują wzorowo, że wreszcie co do moralności więźniów to
249 Obra| Jeśli której zapytasz o co, odpowiada za nią sam "wielmożny",
250 Obra| odwiedzają, które chcą widzieć, co tu robicie, jak się sprawujecie.
251 Obra| słowami: "Jako to słońce, co świeci na niebie..." Na
252 Obra| wypadają właśnie "widzenia". Co w takich razach jest najpocieszniejsze,
253 Obra| jej roboty z ręki, przez co okazujesz szacunek dla jej
254 Obra| pewno tęsknią do niej, przez co podnosisz ją we własnych
255 Obra| raczej cichy niż donośny. Ci, co się zrazu skupiają dokoła,
256 Obra| kościele wiejskim, o dzwonach, co zwołują na Anioł Pański,
257 Obra| się też uprzykrzyła, to on co robiący, do wójta na onej
258 Obra| onej wsi melduje tak a tak, co tu się taka a taka znajduje
259 Obra| Tera ją fotegrafowali, co jej fotegrafiją mają posyłać
260 Obra| niej chodzicie?~- A chodzę. Co nie mam chodzić? Ino że
261 Obra| niezmiernym współczuciem. Co do Jakuba, ten wyniósł się
262 Obra| go oderwać nie można.~- Co to nie można! - krzyknął
263 Obra| wibrującym głosem. - Ty co znów? Doigrać się chcesz?~
264 Obra| udziałem bywa.~- Jak to nic? Co tam za rewolucję pod numerem
265 Obra| zapytał ostro:~- Zaparty! A co tam znów za nieporządki
266 Obra| przekazując mu niby to wszystko, co od Osmólca usłyszał. "Wielmożny",
267 Obra| Chwalić Boga siedzi, to wie, co do czego jest przynależące.
268 Obra| czego jest przynależące. Co złodziejstwo to złodziejstwo,
269 Obra| złodziejstwo to złodziejstwo, a co zbójnictwo to zbójnictwo!
270 Obra| twarz "wielmożnego" patrzył. Co do starego Jakuba, ten z
271 Obra| coś przed nim stoi. A ja co temu winien, że co przed
272 Obra| A ja co temu winien, że co przed nim stoi? Ja za nim
273 Obra| pana zdrowie niemiłe albo co? A toby mnie Pan Bóg za
274 Obra| dobrodzieja swego nie będę o lada co turbował, hu! hu! Ja wielmożnego
275 Obra| porządnemu aresztantowi, co już trzeci raz tu siedzi
276 Obra| też nieco z karku zwisła, co go uczyniło podobnym do
277 Obra| zwiesić i zdrzemnąć na chwilę. Co do pana nadzorcy, ten był
278 Obra| oko zdawało się mówić:~,,A co? Tak u nas! Szaleją po prostu
279 Obra| obnażonej piersi. Tego, co się dokoła niego w kancelarii
280 Obra| W ziemię wrosłeś czy co?~Szturchnął go ponownie
281 Obra| był, uczciwy i spokojny.~Co zaś do osoby samego kupca
282 Obra| aresztanty wytrzymać nie mogły, a co i raz, to dalej go, bijatyka.
283 Obra| Tak ja do niego: ,,Onufer! Co z tobą?" Tak on nic, tylko
284 Obra| chorował, tylko tak sobie co nieco do głowy dopuszczał,
285 Obra| upatrował i do onego chłopaka, co go pono ubił. Jakby do żyjącego
286 Obra| ten czarny, z lazaretu, co go z Szymonem na tapczan
287 Obra| bliskiej piwiarni, który co chwila dobywa swoją wielką
288 Obra| zegarem gminy. Miły Boże, po co się człowiek ma śpieszyć.
289 Obra| jednej, to z drugiej strony co i raz miano sobie coś do
290 Obra| na to, żeby za biedaków, co już robić nie mogą, płaciła.~
291 Obra| nagłego razu. A i to błogie, co tam gmina doda. Nie raz,
292 Obra| po starej Reguli zostało, co ją na wiosnę z kancelarii
293 Obra| do siebie takiego trupa? Co za pomoc z tego komu? Co
294 Obra| Co za pomoc z tego komu? Co za wyręka? No, no! Ciekawa
295 Obra| No, no! Ciekawa rzecz, co też gmina dać myśli za wzięcie
296 Obra| także, iż każdy z tych, co tu przyszedł, na ręce jego
297 Obra| ludziom po oczach, miarkując, co który myśli; na woźnego
298 Obra| kotlarz Kissling. - Toć my go co dzień widzimy. Stary ledwo
299 Obra| słychać trzask przykry.~- A co? Nieźle macha! - odzywa
300 Obra| I nawet nie tyle nogi, co kolana... Na samą myśl o
301 Obra| spuszczają z głośnym sykiem. Co u diaska! Czy to nie tamta?
302 Obra| i bierze go za ramię.~- Co u diabła? Czego stoi jak
303 Obra| przynajmniej. I wnuki... widziałby co dzień wnuki..."~Źrenice
304 Obra| głową piekarz Lorche.~- Co to nietęgi! - prostuje ktoś
305 Obra| gdyby tu~był inny.~- A co? W domu i to się przyda -
306 Obra| nie zażądał zbyt mało.~- Co? Dwieście franków? - pyta
307 Obra| Potraficie w parobka orać!~- Wy co? Czy to ja Probst jestem?~
308 Obra| Jak tu zimę w tym przebyć? Co to za ubranie?...~- Sto
309 Obra| duża rzecz tam, gdzie i ci, co do niej siedli, nie zawsze
310 Obra| jako nie może! Ale z tym, co gmina doda, spróbuje. Nie
311 Obra| trzy razy tyle opuszcza, co ktokolwiek z obcych. Zarabiać
312 Obra| urwał. Właściwie nie wie, co go tu ma cieszyć. Tego,
313 Obra| ryzykować więcej. Zrobił, co do niego należało, ale ryzykować
314 Obra| Gmina musi wiedzieć, co daje, a ten, kto bierze,
315 Obra| kto bierze, musi wiedzieć, co bierze. To jasne!~- Jopa
316 Obra| żeber kandydata, ledwie co okrytych srodze łataną koszulą
317 Obra| ze strachu. Wydało się... Co teraz będzie? Wszystko się
318 Obra| popiera go kum Spengler.~- Co to dwieście! To i dwieście
319 Obra| i dusza w nim truchleje. Co to będzie? Co to jeszcze
320 Obra| truchleje. Co to będzie? Co to jeszcze z nim będzie?
321 Obra| ale za równe dwieście!~- Co znowu! Co znowu! - odzywa
322 Obra| równe dwieście!~- Co znowu! Co znowu! - odzywa się tracąc
323 Obra| Ano, da się to widzieć, co będzie!~Ale Probst czasu
324 Obra| Twarze się ożywiają, ci, co siedzieli na ławie, powstają
325 Obra| i niewiele widać chyba. Co prawda rad by się pod ziemię
326 Obra| czasem i za nowy trwa. Bądź co bądź najtańszy to robotnik,
327 Obra| roboty wyciśnie, ile zje, a co gmina doda, to jakby znalazł.~
328 Obra| że cenę innym psuje. A co mu tam, byle sobie nie psuł.
329 Obra| katu! A to i nie spyta, co kto święci, tylko swoją
330 Obra| siostrzaną miłość. Nie wiem, co się działo z resztą rodziny
331 Obra| wielką naiwność. O lada co, o słowo, o gest, o spojrzenie -
332 Obra| nadchodzący strażnik tamę kładzie.~Co do naiwności, tę spotkać
333 Obra| śliczności, że nie wiedzieć, na co wpierw patrzeć. Biorę j
334 Obra| Biorę j a wsypkę jedwabną, co też tam leżała, i pcham
335 Obra| tam leżała, i pcham w nią, co się mieści; niosę raz na
336 Obra| aż tu mnie stróż pyta: co to pani tak spaceruje po
337 Obra| A ja mówię: To te panie, co przyjechały, sprzedają niepotrzebne
338 Obra| biedy... My już i tak mamy, co nasze, odpuśćcie jej, chociaż
339 Obra| chwytałaś, a nie zajrzałaś, co było w biurku. Myślałam,
340 Obra| zrobiło, trzeba znosić, co Bóg dał". To była filozofia,
341 Obra| wcale nie ustępuje wybranemu co do wielkości serca i odwagi.
342 Obra| zadrżały, a stary, siwy ksiądz, co przed ołtarzem klęczał,
343 Obra| towarzyszkę moją "pani hrabina", co w ich przekonaniu i najwyższym
344 Obra| czasu zwraca głowę i słucha, co mówię z innymi.~Była to
345 Obra| też gorliwie bardzo o to, co się dzieje "na świecie",
346 Obra| świecie", a nawet politykują. Co prawda, polityka ta obraca
347 Obra| drugich odciskała zamki, co kto chciał. Kochanka też
348 Obra| naturalne, przyrodzone jakby. Co się z nią stało - nie wiem,
349 Obra| pytałam baby.~- A ot co? - baba na to. - Musieli
350 Obra| Musieli mnie wziąć. A co ja inszego będę na świecie
351 Obra| doświadczonych starszych kobiet, co to się i ze strażnikiem
352 Obra| Majstrowa z fabryki odbiera co tydzień robotę, próbując
353 Obra| nie wiedziano po prostu co zrobić- Ojciec gdzieś wywędrował,
354 Obra| żadnego specjalnego nazwania, co samo już dowodzi, że mu
355 Obra| sztywno jak kołki; i to, co robią, dość na nie.~Pilna
356 Obra| Teraz dopiero spotrzegłam, co tutaj nadaje wszystkim uwięzionym
357 Obra| młoda panna, która bądź co bądź bardziej jeszcze nieugięta
358 Obra| trudem.~Wiedziałam już, co to za zarobki, więc bliżej
359 Obra| na Sybir za podpalenie. Co się stanie z jej dzieckiem?
360 Obra| stanie z jej dzieckiem? Co się stanie z tymi wszystkimi
361 Obra| półkole. Pomimo wszystko, co dla zamaskowania tych murów
362 Obra| ramy, przesuwa czółenko, co wszystko razem tworzy jednostajny,
363 Obra| nigdzie nie spotkałam tyle, co tu, rozzwierzęcenia w kobietach.
364 Obra| skruchę, szczerość, wszystko, co wzruszyć i rozbroić może.
365 Obra| jawną i publiczną pokutę, co nie przeszkadzało jej bynajmniej
366 Obra| typ prawdziwego "andrusa". Co słowo powiedział, to się
367 Obra| zahazardowałam nieśmiało pytanie.~- A co robić? - odparł mi na to. -
368 Obra| czas jej trwania, ci nawet, co sobie mieli najwięcej do
369 Wier| NAJMITA~ ~Wąską ścieżyną, co wije się wstęgą~Między pólkami
370 Wier| świecie -~Kosa ta chyba, co zwisła z ramienia,~I nędzny
371 Wier| bo jego ostatni sierota,~Co z głodu opuchł na wiosnę,
372 Wier| włosy na głowie,~Nikt się, co robi, jak żyje, nie spyta...~
373 Wier| ciężką jak jego ramiona,~Co się bezwładnie wzdłuż ciała
374 Wier| niedolę,~Że Chrystus biały, co stał tam w pobliżu,~Zdawał
375 Wier| Chyba te wielkie dwie łzy, co po twarzy~Leciały jakąś
376 Wier| tylko promyczek ten złoty,~Co mu przez okno upadał na
377 Wier| winien: czy ten nieświadomy,~Co drogi nie zna i w ciemnościach
378 Wier| ciemnościach błądzi,~Czy wy, co grube spisujecie tomy~Karnej
379 Wier| pańska, wielmożna,~Nie to, co chaty ich, nędzne i czarne,~
380 Wier| usłyszy~Kiedy w swym życiu, co godnym jest części;~Nie
381 Wier| potrzeba~Zagon ojczysty, co daje kęs chleba,~Jak cudze
382 Wier| drżąca, dziwna, bez nazwiska,~Co raz do roku zjawia się-i
383 Wier| Najmłodszy, dziecko drobne, co z drugimi~Stał wpośród jasnej
384 Wier| uczą?~Choć rad by wiedzieć, co jest tam daleko,~Het, het,
385 Wier| Bóg może?~Wszakże, choć co rok do dworu chłopięta~Idą
386 Wier| mgła nocy zasłania~Dzień, co odpowie na twoje pytania...~
387 Wier| duszy zdradzały ogromny,~Co mógł wybuchnąć dziki, nieprzytomny,~
388 Wier| i wstrząsać to słońce,~Co bezpromienną i zimną swą
389 Wier| błogosławiony~Bądź Ty mi, Chryste, co przebite ręce~Rozciągasz
390 Wier| gryzące łzy troski i bólu,~Co żłobią bruzdy wśród zwiędłych
391 Wier| gibszy i bladszy,~A łzy, co kędyś pod sercem zaległy,~
392 Wier| nędzarza,~Tak, jakby mógł Ten, co biednych jest Bogiem~I miłosierdziem,
393 Wier| promieniem,~Posłyszał wróble, co na dachu gwarzą;~Spojrzał
394 Wier| grubej koszuli rękawem~Łzę, co po twarzy toczyła się, drżąca~
395 Wier| była. Na kominie~Ogień nie co dnia rozniecał się lichy,~
396 Wier| rozniecał się lichy,~Nie co dnia ciepłą gotowano strawę.~
397 Wier| oczyma smutnemi.~Jak ci, co mówić nie śmią, że są głodni!~ ~
398 Wier| Ciepłe okrycie, a przy tym co rano~Posiłek lekki; pożywny,
399 Wier| siłami wszystkiemi,~A nędza co dzień odbiera jej siły...~
400 Wier| grobów wśród cmentarza,~Co myśliciela smętnego przeraża,~
401 Wier| O starych onych czasach,~Co to już o nich wieść tylko
402 Wier| Przeciśnie. smużek złoty!~ ~A co tam żuczków, a muszek brzęku,~
403 Wier| żuczków, a muszek brzęku,~A co tam jagód krasnych,~A co
404 Wier| co tam jagód krasnych,~A co mchów tkanych, jak aksamity,~
405 Wier| tkanych, jak aksamity,~A co dzwoneczków jasnych!~ ~A
406 Wier| piwnicy, tom jak źdźbło ono,~Co się za wiatrem niesie..."~ ~"
407 Wier| Że człowiek nie wie, na co ma pierwej~Oczami patrzeć
408 Wier| zobaczę kiedy~Wszyściutko, co mówicie?~One to ptaki w
409 Wier| samy,~Jako te insze dzieci,~Co to się dla nich zieleni
410 Dzie| I znam tego jegomości,~Co zły tylko, kiedy pości.~
411 Dzie| szuka.~ ~- A ty, kukułeczko,~Co na drzewach siadasz,~Jakie
412 1 | na jasne miesiące,~Ja, co widziałem straszliwą rzecz
413 1 | przelewaną rękami bratniemi,~Ja, co widziałem, jak słońce ją
414 1 | Ktokolwiek jesteś, co nosisz oblicze~Mogące zblednąć
415 1 | spłonąć,~Ktokolwiek jesteś, co znasz tajemnicze~Głębie
416 1 | tonąć,~Ktokolwiek jesteś, co ludzką masz duszę,~Pójdź:
417 1 | Sam, w czterech ścianach, co mnie zamykały,~Z myślami
418 1 | już mnie chwytał ten duch. co po ziemi~Mogił przelata
419 1 | wylewa...~Już byłem harfą, co drży i co śpiewa,~I miałem
420 1 | Już byłem harfą, co drży i co śpiewa,~I miałem serce,
421 1 | serce, jak kamień spękany.~Co me ma krwi ni łez, ale ma
422 1 | uczułem nagle~Gorący oddech, co mi podniósł włosy.~Jak łódź.
423 1 | dzieciąteczka liche~Pieśnią, co będzie im się kiedyś śniła~
424 1 | jest z tych bożych jedna,~ ~Co w ciemnym lampy zapalają
425 1 | Dawało serce - o jasna, co pędzi~Z gwiazd starodawnych
426 1 | I dość mu tylko powiewu, co wzdycha,~By łez perłami
427 1 | sztyleta~ ~I jako żagiew, co śmierć ją podsyca,~Trupią
428 1 | skona?...~Wtem biały anioł, co mi przewodniczył,~Przejrzystym
429 1 | skowronkowy,~Gdyśmy z pól zeszli, co pod rosą stały.~Za nami
430 1 | Tak się zaczyna dzień, co do wieczora~Otrzęsie serca,
431 1 | ciebie~Rzecz zgrozy pełną, co ręce odpycha,~Rzecz okropniejszą
432 1 | mogilnych lochów!~Że ta, co niegdyś po synów pogrzebie~
433 1 | mózgi~Żądłem tych myśli, co pełzną w nie mrowiem,~I
434 1 | twarzy matki chmura: - A co potem...~Co będzie potem,
435 1 | chmura: - A co potem...~Co będzie potem, gdy chleba
436 1 | Nigdy tych głów nie zapomnę,~Co się odkryły nagle pod jasnością~
437 1 | się i pianą broczył,~A ci, co bliżej byli, rudą błotną~
438 1 | onej~Rzeczy nie widzieć, co się tam czyniła.~A była
439 1 | Błogosławiony głóg polny i zioła,~Co wam pierś martwą odziały
440 1 | Błogosławiony grób cichy, co chowa~Umarłych prochy, iż
441 1 | odpłatą za burzę żywota,~Co prędszy, niźli zawodnik
442 1 | pamiętasz ten promień księżyca,~Co się na szaty twojej kładł
443 1 | doszli na próg tego dwora,~Co stał jarzębin czerwienią
444 1 | młoda~ ~Z tych dwu jednego, co tam w krwi kałuży~Leżeli,
445 1 | na rzęsie~I z głową siwą, co się w ciszy trzęsie.~ ~A
446 1 | Szła przeciw wiatru małemu, co wzdycha*~W przydrożnych
447 1 | Albowiem cięższe to jest, co zaznałem,~Od grobowego na
448 1 | strzałem~Takiej żałości, co w jady krew zmienia,~A żywot
449 1 | na ugorze,~Ale na sercu, co jej się spodziewa...~A ja
450 1 | jakby w czas morowy.~A ci, co uszli, zostawili echu~Dziwnie
451 1 | skonać nie miał siły.~A to, co oczy moje tam widziały,~
452 1 | duszy nie wyrzuci~Tego, co krwawi i co mi ją smuci...,~
453 1 | wyrzuci~Tego, co krwawi i co mi ją smuci...,~Nikt mi
454 1 | parną.~ ~Są słowikowie, co po lasach jęczą~Nieutulonym
455 1 | łkaniem;~Są tajne smutki, co przędzę pajęczą~Wskroś duszy
456 1 | to jest boleść i trwoga,~Co w izbie mojej dziś stoi
457 1 | moich mnie rzuciła~Z tą, co mi gwiazdą na drodze tej
458 1 | głuchem~I jękiem matek, co synów swych płaczą,~Iż ich
459 1 | głazy ofiarne i siny~Dym, co wstępuje w niebo z łez doliny.~ ~
460 1 | czas w dziejach świata,~Co by nad piekłem tym zabłysnął
461 1 | ów biały oblata~Ziemie, co płaczą, i ziemie, co jęczą,~
462 1 | Ziemie, co płaczą, i ziemie, co jęczą,~A odpocznienia nie
463 1 | zawsze bratobójca stary,~Co na ołtarzach najświętszych
464 1 | ułów swych miody,~A kłos, co ledwo zawiązał się w ziarno,~
|